Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Black Hawki nad Caracale

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z wiceadmirałem w stanie spoczynku Markiem Toczkiem. O śmigłowcach.

 

Polska zerwała umowę z Francuzami na dostawę śmigłowców Caracal. Francuzi nie pozostali obojętni, bo w dyplomacji, jak wiemy, liczą się nie tylko słowa, ale i gesty. Więc wizyta prezydenta Hollande`a, zaplanowana na 13 października, nie dojdzie do skutku. Jak Pan ocenia zaistniałą sytuację?

Już od samego początku miałem duży dystans do podpisanej umowy z tej prostej przyczyny, że skoro jest jakiś potencjał wytwórczy w zakresie budowy śmigłowców Polsce, to trzeba wszelkie plany inwestycyjne opierać na tym potencjale. Dokonano innego wyboru. Stało się, jak się stało, ale w sposób trochę dziwny. 

Przecież ten rząd funkcjonuje dosyć długo, jeżeli miał zastrzeżenia do tego typu podpisywanych kontraktów, to powinien znacznie wcześniej zrobić to, co zostało zrobione. Z drugiej strony, wydaje mi się, że w takim szybkim tempie już awizowanie, że pod koniec roku pierwsze śmigłowce zostaną wprowadzone, to świadczy o tym, że jest jakaś gra, nie do końca jasna. Siły zbrojne w Polsce cierpią na niedosyt techniki, szczególnie tej zaawansowanej. To nie jest pochodna środków finansowych, lecz różnego rodzaju niejasnych poczynań politycznych. Tak było w poprzednich ekipach rządowych i to samo zaczyna się dziać teraz.

To nie jest dobry klimat do mówienia o właściwej polityce obronnej państwa. Francuzi podchodzili zawsze do tego typu sytuacji bardzo emocjonalnie, uważając, że mają jakieś specjalne względy. Wcześniej były sprawy związane z wybudowaniem elektrowni atomowej. Francuzi mieli tu wielkie apetyty. Specjalnie się bym tym nie przejmował, jako naszym partnerem. Przede wszystkim liczy się interes Polski.

 

Polska straciła sojusznika, chociaż ma ich w zachodniej Europie niewielu. Więc zadzierając z Francją, rząd PiS zapewne popełnia „caracalny" błąd?

Jeśli na takich podstawach mają być tworzone sojusze, to lepiej niech to się stanie dzisiaj, że te sojusze przestaną funkcjonować. Oczywiście to jest żart, bo ja nie sądzę, żeby sprawy związane z wiarygodnością sojuszu, były opierane na takich incydentalnych przesłankach. Myślę, że czas pewne napięcia złagodzi. Francuzi też podejdą do sprawy spokojniej. Zresztą podobna sytuacja już była, kiedy francuskie okręty desantowe budowane dla Rosji zostały przez innych sojuszników wstrzymane w dostawach. I tutaj czas pozwolił wypracować jakieś formuły, że jedna i druga strona przyjęły to z mniejszą lub większą, ale akceptacją. Myślę, że i w tej sytuacji sprawa nabierze podobnego wymiaru.

 

Jak wiemy, Wojsko Polskie, a szczególnie Obrona Terytorialna, ma być wyposażona w śmigłowce Black Hawk, produkowane w Mielcu. Ale przecież zakłady te też nie należą do Polski, bo były swego czasu sprywatyzowane przez rząd PiS na rzecz amerykańskiego koncernu „Sikorski". A więc jest i amerykański ślad?

Nie uważałbym, że to są śmigłowce, które pójdą do obrony terytorialnej. Jeżeli już, to nie w pierwszej kolejności. To może będzie trzecia czy czwarta kolejność dostaw. W tej chwili sprawy związane z wyposażeniem, z taktyką, działaniami i ze strukturami organizacyjnymi Obrony Terytorialnej są bardzo mgliste. Na razie bym tego nie mieszał. Natomiast całkowicie zgadzam się, że w Polsce, praktycznie rzecz biorąc, czysto polskiego kapitału, jeśli chodzi o przemysł obronny, jest niewiele, ale jest to przynajmniej na terytorium Polski. To w jakimś sensie daje lepsze perspektywy, niż jeśliby sprzęt był przysłany w paczkach z zagranicy. Może nastąpi taki czas, że te zakłady będą reprywatyzowane pod polski kapitał. Można jednak mówić o korzystniejszym układzie, jeżeli produkcja tych śmigłowców będzie dokonywana tutaj w Polsce, w oparciu o polskie siły wytwórcze. A to, że ktoś na tym więcej zarobi, to już inny temat.

 

Wojska specjalne według Antoniego Macierewicza jako pierwsze spotkają się ze Specnazem. Oświadczył to w Sejmie, budząc osłupienie nawet najbardziej zagorzałych zwolenników Obrony Terytorialnej, a u wojskowych osłupienie i pełną konsternację. Skąd Specnaz w Polsce?

Ja bym sobie życzył, żeby nasze wojska specjalne i rosyjski Specnaz spotykali się na bankietach, a nie rysowania wizji, że oni będą ze sobą walczyć. Ja takiego zagrożenia dzisiaj nie dostrzegam. Jeżeli ktoś widzi takie zagrożenie „na już", a zacytował pan redaktor słowa ministra Macierewicza, to wolę pozostawić je bez komentarza. Minister obrony stosuje różne takie kontrowersyjne wypowiedzi i z tego jest coraz bardziej znany. W związku z tym odłóżmy to ad acta. Ja żadnego zagrożenia realnie nie dostrzegam. Oceniając dzisiejszą sytuację w Europie, uważam, że jakiekolwiek konfrontacje na linii Wschód-Zachód są utopią. To jest nierealne i nie w tych kategoriach należy oceniać sprawy zagrożenia bezpieczeństwa dla ludności w Europie.

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "Skąd Specnaz w Polsce?"

    Jak to skąd? Oczywiście, że z bazy w... Redzikowie.

    @ potencjalni ALL:

    Jakieś wątpliwości?

    @Autor:

    5*
  • @ Autor
    "Wojska specjalne według Antoniego Macierewicza jako pierwsze spotkają się ze Specnazem. Oświadczył to w Sejmie,..."

    Ciekawe skąd Antek wie takie rzeczy? Od "sojuszników"? Czyżby był wtajemniczony w jakieś black ops?

    Ufff, uffff... Jak żyć?
  • SW-3 "Sokół"
    Swego czasu w Świdniku produkowano śmigłowce SW-3 zwane "Sokołami".
    Chodzi o to, że zamiast przepłacać za Black Hawki, można było zakupić rodzime "Sokoły". Szczególnie gdy już pewna ilość ich służy w Wojsku Polskim.
  • @Daro 23:15:53
    Można by było tyle że Sokół zabiera 12 golasów, Black Hawk (prawdziwy a nie cywilny szmelc który chce kupić maciarenko) zabiera 16 golasów, caracal zabiera 28 golasów. Wojsku chodziło o śmigłowiec który ma zastąpić mi 17 czyli taki do którego można napakować sporo chłopa z bronią. Dodatkowo Caracal jest najszybszy, osiąga największy pułap i ma największy zasięg.
  • Ciekawe...
    //Ja żadnego zagrożenia realnie nie dostrzegam. Oceniając dzisiejszą sytuację w Europie, uważam, że jakiekolwiek konfrontacje na linii Wschód-Zachód są utopią.//

    No i okazuje się, że Pan Marek jest zakamuflowanym "ruskim szpionem" :))))))))))
  • @@@!
    Pomiot chazarskiego zbrodniarza i pospolitego bandyty, alkoholik Izaak Stolzman vel Aleksander Kwaśniewski ujawnia: „Mieliśmy kupić Caracale, by Francja zerwała kontrakt na sprzedaż okrętów Putinowi”. Dlaczego Polska miała zakupić Caracale od Francuzów? Pomiot chazarski i alkoholik Izaak Stolzman vel Aleksander Kwaśniewski jest pewien, że był to element swoistego dealu. W zamian za zakup śmigłowców, Francuzi mieli zerwać kontrakt z Rosją na sprzedaż okrętów desantowych Mistral. Skrytykował decyzję Polski o zerwaniu umowy z Francuzami. Twierdzi, że ten kontrakt był elementem większego, międzynarodowego „dealu”. Otóż proszę pamiętać, że z dużym udziałem Polski, z dużym udziałem Polski zmusiliśmy Francuzów do odstąpienia od jednego z najbardziej dobrych kontraktów dla nich, mianowicie sprzedaży okrętów „Mistral” dla Rosji w związku z agresją na Ukrainę. Na pytanie, czy Caracale miały być dla rzekomo stratnych Francuzów „prezentem na otarcie łez”, b. pre(ż)ydend Polski potwierdził. W jakimś sensie, bo wtedy było gentlemen’s agreement w Unii Europejskiej i w NATO, że w związku z tym, nadchodzące kontrakty na sprzęt wojskowy będziemy rozpatrywać z pewną większą sympatią dla oferty francuskiej żeby oczywiście jakby spłacić te niesprzedane Mistrale. jest przekonany, że zakup Caracali byłby też rodzajem „zadośćuczynienia” dla Francuzów. Tego rodzaju układy, które w tym przypadku byłyby niekorzystne ekonomicznie dla Polski, nie stanowią dla Kwaśniewskiego problemu. Jest też pewien, że zerwanie umowy z Francuzami odbije się na Polsce. Tak, zadośćuczynić niesprzedane „Mistrale”. I to w polityce jest bardzo typowe. To jest w polityce, to jest właśnie dobra polityka. Jeżeli mówimy no dobra, musicie odstąpić od czegoś, co wam jest na rękę, ale generalnie źle służy nam wszystkim, no ale my to jednak jakoś zadośćuczynimy. Polska wyrwała się z tego gentleman’s agreement i moim zdaniem to będzie zapamiętane, dlatego że i styl będzie zapamiętany, bo był fatalny. Jeszcze proszę pamiętać, że to się wszystko stało na tydzień przed planowanymi od wielu, wielu miesięcy konsultacjami rządowymi.
  • @@@!
    Afery reprywatyzacyjnej ciąg dalszy! Nie 38,6 mln, ale 46,1 mln zł zarobiła chazarka Marzena Kruk. Jej chazar brat walczy o działki na pl. Zamkowym! 400 milionów złotych - co najmniej tyle zyskali na reprywatyzacjach mecenas i chazar Nowaczyk, jego siostra chazarka Marzena Kruk i klienci.Z doniesień „GW” wynika, że zawrotna kwota 38 milionów złotych jakie miała zyskać Marzena K., jest już dziś nieaktualna. Urzędniczka na roszczeniach miała zarobić jeszcze więcej… 46,1 mln zł. Nie jest to z pewnością ostatnia aktualizacja kwoty majątku chazarki Marzeny Kruk. Urzędniczka kradzieży jednak nie dokonała sama, pomagał jej brat - chazarski „rekin reprywatyzacji”. Nasz bohater ma też świetną passę na odcinku odszkodowań. Miasto przelało jego klientom 96 mln zł (są w tym pieniądze, które wywalczył dla siostry). A to tylko odszkodowania za nieruchomości, których nie da się już zwrócić, np. za drogi. Kwot za utracone czynsze i sprzedane przez miasto mieszkania jeszcze nie znamy. Pośród 70 spraw z udziałem chazara Nowaczyka, mecenas wybrał dla siebie parę perełek. Na adresy jakie wybrał sobie brat chazarki Marzeny Kruk. spogląda sam król Zygmunt III Waza. Zdobył roszczenia do dwóch adresów przy pl. Zamkowym - numery 11 i 13. W obecnej numeracji takie adresy nie istnieją. Z naszych informacji wynika, że może chodzić o działki pod odbudowanymi po wojnie kamienicami naprzeciwko Zamku Królewskiego. To nie pierwsza kontrowersyjna reprywatyzacja pod bokiem króla Zygmunta III Wazy. Ps...Oświadczenia majątkowe, nawet te sfałszowane, to betka... Chazarka Marzena Kruk ma 46 mln zł, albo wysoki procent od tego, więc wisi jej oskarżenie dot. fałszowania oświadczeń. Kiedy odpowie za nieuzasadnione wzbogacenie się, za udział w mafijnym procederze...? Złodzieje w togach robią co chcą. Trzeba z tym skończyć - natychmiast !!! Doliczmy wynagrodzenia, łapówy - przemnóżmy przez ilość gmin w Polsce, a później przez ilość prawników z łańcuchowymi na czele + mafijne towarzystwo, ksywka Chłopcy Umoczeni Jumą ...na co jeszcze Kamiński i Ziobro czekają? to jest nie do pomyślenia...PiSie działaj odważniej z determinacją. Areszt wydobywczy dla wszystkich podejrzanych. Moim zdaniem to nic nikomu nic nie zrobią. Mafia żydokomunistyczna trzyma w łapach sądy, prokuraturę, sędziów, etc. Aby to zmienić, rząd musiałby wprowadzić stan wyjątkowy i aresztować większość wymiaru sprawiedliwości i oszustów. Coś na wzór Erdogana. Nie może jednak tego zrobić, bo unia żydolewacka nie pozwoli, a rząd jest za słaby. Moim zdaniem, może to tylko wojna zmienić, ale to też ryzyko, bo nie wiadomo, kto nas wyzwoli:)
  • @@@!
    Kamienica Waltzów znów pod lupą śledczych. Urzędnicy wiedzieli o kradzieży budynku przy Noakowskiego 16, ale nic z tym nie zrobili. Prokuratura Okręgowa w Warszawie w ubiegły piątek wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie kamienicy przy Noakowskiego 16 – dowiedział się portal wPolityce.pl. Sprawa dotyczy przestępstwa urzędniczego, które mogło przyczynić się do zalegalizowania oszustwa, jakim było przejęcie kamienicy przez podejrzane osoby, które następnie zbyły tę nieruchomość rodzinie męża Hanny Gronkiewicz– Waltz. Decyzja prokuratury, to jeden z elementów audytu, który został przeprowadzony przez Prokuraturę Krajowa w sprawach dotyczących afery reprywatyzacyjnej w stolicy. Postępowanie, które wszczęte zostało w ubiegły piątek dotyczy niedopełnienia obowiązków przez osobę z Biura Gospodarowania Nieruchomościami. Zdaniem śledczych, jeden z urzędników BGN, w 2012 r. mógł posiadać wiedzę, że kamienica przy ul. Noakowskiego 16 została przejęta na podstawie sfałszowanego przed laty aktu własności nieruchomości, ale w żaden sposób nie weryfikował zasadności postanowienia o wznowieniu postępowania administracyjnego, które zakończyło się wydaniem ostatecznej decyzji o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego gruntu przy Noakowskiego 16. Pozwoliło to, de facto, do zalegalizowania oszustwa, polegającego na przejęciu tej nieruchomości przez ludzi, którzy nigdy nie powinni jej przejąć. Postępowanie sprawdzające potwierdza ustalenia portalu wPolityce.pl z końca sierpnia tego roku. Marek Pyza, dziennikarz śledczy tygodnika wSieci, ujawnił wtedy, że o dokumencie świadczącym o powyższym fałszerstwie, które pozwoliło na przejęcie kamienicy przez rodzinę Waltzów, doskonale wiedziała sama Hanna Gronkiewicz-Waltz. Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze śledczy tygodnika wSieci, wynika nie tylko to, że kamienica, jakiej część przed ośmioma laty trafiła w ręce męża prezydent Warszawy, została ukradziona prawowitym właścicielom. Dodatkowo ustalili, że wiedzę o bezprawnych działaniach, na których w finale zarobił Andrzej Waltz, najprawdopodobniej musiała mieć również jego małżonka. Sama się tego jednak wypiera. W październiku 2006 r. rodzinie Waltzów przyznano udział w przedwojennej kamienicy przy ul. Noakowskiego 16. Nieruchomość w ścisłym centrum Warszawy o powierzchni ponad 4 tys. m2 szybko sprzedano. Choć jej wartość rynkowa, zakładając nawet mizerny stan budynku i konieczność kosztownego remontu, mogła wynosić aż 40 mln zł, nabywca – jedna z prężnie działających na stołecznym rynku firm „czyścicieli kamienic” – zapłacił ledwie ok. 15 mln zł. Jak wskazują dokumenty, w tym wyroki sądów, została ona po prostu ukradziona żydowskim właścicielom. Budynek postawiły przed wojną rodziny Oppenheimów i Regirerów jako jeden z trzech przy tej ulicy. Jakie były losy właścicieli? Szlama Oppenheim zmarł w sowieckim łagrze. Jego siostra Pessa Regirer z d. Oppenheim zmarła w 1940 r. w Warszawie, ich ojczym Hirsz Freudenberg zmarł prawdopodobnie w latach 1940–1945 w ZSRS, Artur Regirer zakończył życie w Buchenwaldzie. W sumie, ponad sto postępowań powiązanych ze sprawą reprywatyzacji w Warszawie przedstawił w ubiegłą środę prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. Wraz z prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą i prokuratorem regionalnym Warszawy poinformowali, że zarządzono lustrację dokumentów z lat 2009-2016. autor: Wojciech Biedroń Ps...Gronkowiec wypominała po przegranych wyborach parlamentarnych Sikorskiemu, że ten wsadzał sobie w odbyt tłustą kałamarnicę, a tymczasem jej będą wsadzać niedługo zboczeńcy w celi w areszcie śledczym. Żydy chazarskie okradają żydów polskich. Najpierw wybudowali getta, później podsyłali do obozów a teraz udają skrzywdzonych i zapłakanych. A winni Polacy. Gonić chazarskich żydów z Polski. Ktoś powinien nakręcić film o ziemi w Polsce i reprywatyzacji. Coś na kształt znanego niegdyś filmu o przedwojennej Łodzi. Mam nawet tytuł - "Łapa obiecana". Dlaczego nie ma informacji o postępie prac w sprawie ujawnionej przez policję największej w Kraju plantacji marihuany na 9 ha działce Walców koło Sochaczewa. Gronkowce nie rozmawiali ze sobą o tak przyziemnych sprawach jak 15 milionów, w wolnych chwilach przecież delektowali się ziołem z podwarszawskiej działki. PO to złodzieje i pospolici bandyci. Jakiekolwiek dyskusje nad tym co z nią zrobić uwłaczają poczuciu sprawiedliwości i niszczą ostatecznie jakiekolwiek zaufanie do sądów i prokuratury. Chiny: Pengyuan i 212 mln juanów w gotówce. Były urzędnik skazany na karę śmierci za korupcję. To tytuł dzisiejszego artykułu. Chińczycy podchodzą do spraw korupcji raczej poważnie. A Polska co z nią i jej kolesiami zrobi? Kary muszą być surowe.
  • @@@!
    Miasto Jest Nasze reaguje na kolejne doniesienia ws. afery reprywatyzacyjnej. "To się nadaje na poważne śledztwo prokuratury i być może na Trybunał Stanu"(nic nie mogący, prócz pokiwania palcem) a (raczej na Trybunał Narodowy, a potem na szubienice i pal po konfiskacie mienia złoczyńcom i ich pociotkom) Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze złoży zawiadomienie do CBA i prokuratury ws. reprywatyzacji nieruchomości przy ul. Brackiej 23 oraz Karowej 14/16
    —zapowiedział w poniedziałek przewodniczący MJN (chazara pomiot) Jan Śpiewak. Aktywiści uważają, że reprywatyzacją powinna zająć się komisja śledcza. Konferencja MJN była następstwem poniedziałkowej publikacji „Gazety Wyborczej”, która opisała okoliczności reprywatyzacji kolejnych nieruchomości mienia w Warszawie: pod adresem Bracka 23 i Karowa 14/16.
    Rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk powiedział PAP, że ratusz nie komentuje w poniedziałek sprawy, odniesienie się do niej na konferencji zaplanowanej na wtorek.
    Śpiewak ocenił, że artykuł „GW” jest „absolutnie szokujący”.
    Jest tam mowa o przynajmniej dwóch nieruchomościach, które zostały oddane wbrew prawu, bezprawnie. Kamienica na ul. Brackiej 23 została odzyskana na podstawie fikcyjnej reaktywacji przedsiębiorstwa Towarzystwo Handlu Herbatą. To jest niebywałe, że na taki prymitywny, bezczelny „numer” można w tym mieście robić ogromne interesy i zbijać gigantyczny majątek kosztem mieszkańców
    —powiedział Śpiewak.
    Jak mówił, również kamienica przy ul. Karowej przy Pałacu Prezydenckim nie powinna zostać nigdy zwrócona, ponieważ w przeszłości wypłacono za nią odszkodowanie na podstawie umowy międzynarodowej. Śpiewak podkreślił, że ta sprawa jest podobna do okoliczności zwrotu słynnej działki obok Pałacu Kultury, pod dawnym adresem Chmielna 70, która została zwrócona pomimo przyznania odszkodowania na podstawie polsko-duńskiej umowy odszkodowawczej.
    Ile takich sytuacji miało miejsce? Widzimy, że jest to prawdopodobnie systemowe działanie warszawskiego ratusza. Albo w ratuszu pracują „ćwierćinteligenci”, którzy nie wiedzą, co robią, nie znają się na tym, czym się zajmują, gubią dokumenty, nie czytają pism, albo drugi scenariusz, który mam wrażenie jest dużo bardzo prawdopodobny, że po prostu mafia, zorganizowana przestępczość przebrała się za warszawski ratusz i stworzyła skomplikowany system przejmowania nieruchomości na gigantyczną skalę
    —powiedział Śpiewak.
    Będziemy składać zawiadomienie do CBA, prawdopodobnie również do prokuratury ws. nieruchomości przy Brackiej 23 i Karowej 14, również w sprawie, naszym zdaniem, podejrzenia o istnienia zorganizowanej grupy przestępczej działającej w warszawskim ratuszu
    —zapowiedział Śpiewak.
    Członkowie MJN przekonywali, że sytuacja w Warszawie znalazła się w punkcie krytycznym, w którym potrzeba „honorowej dymisji” prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Referendum ws. odwołania Gronkiewicz-Waltz, ich zdaniem, już nie powinno się odbyć. Śpiewak ocenił, że reprywatyzacja w stolicy to forma „prania brudnych pieniędzy”, a nieruchomości przechodzą „z rąk do rąk” za groszowe kwoty.
    Gdzie jest urząd skarbowy? Powinien zająć się reprywatyzacją
    —przekonywał Śpiewak.
    Dodał, że w 2004 r. nastąpiła zmiana wyceny odszkodowań za nieruchomości, do tego czasu nieruchomości były wyceniane na dzień nacjonalizacji, a potem zostały wyceniana na dzień wydania decyzji o zwrocie. Efektem było przyznawanie gigantycznych odszkodowań - przekonywał Śpiewak.
    Wydano ponad miliard złotych odszkodowań w samej tylko Warszawie w związku z tymi odszkodowaniami, to się nadaje na poważne śledztwo prokuratury i być może na Trybunał Stanu, i na pewno na komisję śledczą
    —dodał.
    MJN postuluje powołanie komisji śledczej która zbada sprawy reprywatyzacyjne, apeluje o uchwalanie „dużej” ustawy reprywatyzacyjnej.
    W poniedziałek „Gazeta Wyborcza” opisała okoliczności reprywatyzacji nieruchomości pod adresem Bracka 23 w ścisłym centrum Warszawy. Jak pisze „GW”, ta nieruchomość nigdy nie powinna zostać zwrócona, a obecnie jest własnością przedwojennej firmy Warszawskie Towarzystwo Handlu Herbatą A. Długokęcki i W. Wrześniewski, która została reaktywowana. Sprawą ożywienia spółki zajmował się mecenas Robert Nowaczyk, który doprowadził do zwrotu m.in. Chmielnej 70 - podała „GW”. W latach 90. Zofia Horska-Zborowska, spadkobierczyni założyciela firmy, zwróciła się do kancelarii mec. Jana Stachury, pioniera prawniczych zabiegów na reprywatyzacyjnym rynku. Sprawę przekazał młodemu wówczas Nowaczykowi, który u niego terminował. Na zwołane przez Nowaczyka walne zgromadzenie wspólników stawiła się tylko jego klientka Zofia Horska-Zborowska. W 2004 r. towarzystwo herbaciane zostaje reaktywowane. „GW” pisze, że nie powinno do tego dojść, ponieważ była to jedna z firm, którą sąd nakazał zamknąć w 1953 r., ponieważ nie prowadziła działalności. Jednak zabiegi o reprywatyzację Brackiej kończą się sukcesem, Jerzy Mrygoń, następca Jakuba Rudnickiego w BGN, oddaje towarzystwu od herbaty 32 mieszkania i pięć lokali użytkowych - opisuje „GW”.
    Również nieruchomość przy ul. Karowej nie powinna zostać zwrócona. Jak napisała „GW” kamienica przy Karowej została zbudowana w latach 1939-1940 przez żydowskich fabrykantów Hellerów, którzy uciekli przez hitlerowcami do Kanady. W 2008 r., na rok przed reprywatyzacją, Biuro Gospodarki Nieruchomościami zapytało Ministerstwo Finansów, czy roszczenia do nieruchomości zostały spłacone na podstawie umowy międzynarodowej za znacjonalizowane majątki.
    Pierwsza odpowiedź ministerstwa jest ogólna: Hellerowie, dostali odszkodowanie, ale resort poprosi Kanadę o dodatkowe dokumenty. W kwietniu 2009 r. ministerstwo znów odpowiada: czekamy na dokumenty, które jednoznacznie potwierdzą, że Hellerowie dostali odszkodowanie za Karową. Mimo czekania Rudnicki zwrócił Karową 14/16 spółce Plater, która nabyła roszczenia - opisuje „GW”.
    Gazeta podała, że w stołecznym ratuszu toczy się ponad 70 spraw z udziałem mecenasa Nowaczyka. Ps...Ej chłopaczki żydowskie ze stowarzyszenia...Trybunał Stanu to tak naprawdę bezkarność Bufetowej! Bufetowa nie podlega pod TS nie jest ministrem, premierem...jeżeli już to nie na żaden SKOMUSZONY Trybunał Stanu tylko nowo powołany przez sejm TRYBUNAŁ NARODOWY złożony z uczciwych, prawych, etnicznych Polaków sprawdzonych do 5 pokolenia wstecz a jak nie to normalny sąd karny tylko PiS musi przedtem ODŻYDOKOMUSZYĆ ten OSTATNI BUNKIER POstkomuny.... Przypomnę tylko, że Miasto Jest Nasze wyrzuciło na bruk mieszkańców Domków Fińskich właśnie dzięki pomocy i układowi HGW. Korzystali na tym procederze który teraz oskarżają. W ten sposób prostu uwiarygadniają się, przygotowują się do skoku na władze w Warszawie przy bardzo intensywnym poparciu wPolityce. JKM założył na osiedlu Domków Fińskich pierwszy kibuc wielkomiejski jak przystało na dobrych żydów. Środowiska żydowskie są ekstremalnie antypolskie. Ciekawe, czy Polacy znowu dadzą się jak głuptaki nabrać i oszukać na JKM? A posłowie PiS milczą w Krakowie. A już powinny być zarzuty wobec tych gangsterów sędziów i prokuratorów oraz innych cwaniaków. Bo to problem także jest w Krakowie. Tu podstępnie wywalali z mieszkań innymi sposobami !!! I jest cicho? Dlaczego pytam.
  • @@@!
    Biedny Antek. Amerykanie wystawili go do wiatru. „Będą bazy, magazyny, zaopatrzenie, będą żołnierze!" - ogłaszał po wygranych przez PiS wyborach minister obrony Antoni Macierewicz. Guzik z pętelką - Amerykanie już nie chcą umacniać wschodniej flanki NATO w Polsce. Miało być pięknie — US Army Europe miało mieć w Polsce swoje bazy. Obietnicom i zapewnieniom jeszcze rok temu nie było końca. Mówił o tym Barack Obama podczas czerwcowej wizyty w Polsce, mówił generał Frederick „Ben" Hodges, dowódca US Army Europe. Sieć APS-ów (Army Prepositioned Stock) czyli magazynów amerykańskiego sprzętu wojskowego, rozlokowanych na wschodzie Europy, aby w razie konfliktu służył przerzuconym żołnierzom — nie powstanie. Nadgorliwi Polacy wybrali już nawet lokalizacje baz: w MON mówiono o Choszcznie, Skwierzynie, Ciechanowie, Drawsku Pomorskim, Żaganiu dla sił lądowych oraz Łasku — dla powietrznych. Pierwsza tura sprzętu miała zostać na nasz użytek już po ćwiczeniach Anakonda 2016. Obiecano nam: 20 czołgów M1A2 Abrams i bojowych wozów piechoty M2 Bradley, transportery opancerzone M113 i inne — czyli wyposażenie dwóch pełnych batalionów. Ale nagle po zakończeniu ćwiczeń dowódca US Army Europe zmienił zdanie: „Zmieniła się koncepcja. Zdecydowaliśmy, że będziemy mieli w Polsce i regionie rotacyjną brygadę, z własnym sprzętem. Magazyny nie są potrzebne". Minister Antoni Macierewicz przed samym szczytem NATO zapewniał: „To musi być jakieś nieporozumienie. Z całą pewnością znajdą się w Polsce magazyny amerykańskiego sprzętu". Jednak sprzęt został nad Wisłą tylko do sierpnia. Amerykanie zabrali go i przewieźli do Niemiec, oznajmiając światu, że APS-y umieszczą w Niemczech i Holandii, nie chcąc lokować się zbyt blisko rosyjskich Iskanderów. Nieoficjalnie jednak mówi się, że po prostu przestraszyli się nieodpowiedzialnych polityków rządu PiS. Stąd u nas tylko brygady rotacyjne, a ciężki sprzęt pancerny lepiej jednak powierzyć Zachodowi. MON nic nie mówi na temat planów USA i magazynów-widm. NATO czyni w Polsce inne inwestycje, jednak głównie wyposaża rotacyjne jednostki US Army w Polsce i wzmacnia bazy lotnicze w Łasku i Powidzu na użytek eskadr US Air Force. O stałych magazynach ani słowa. Z pewnością nie zapewni ich Polsce w przypadku wygranej Donald Trump. Dawid Blum, polski publicysta, Warszawa

    Ps...Antoni Macierewicz nawet dla USA jest zbyt nieobliczalny. Jankesi z reguły zbytnio nie ufają nadgorliwcom. Małpom nie daje się do zabawy brzytwy...Nie on pierwszy i ostatni został wystawiony do wiatru. Nie zdziwię się jak nasi politykierzy, obudzą się kiedyś z ręką w nocniku. Nie po raz pierwszy Polak dostaje kopa od "sojusznika''... "Powtórka z rozrywki" wrzesień 1939 roku. Sojusze egzotyczne. To ma jednak dłuższą tradycję historyczną. Jan III Sobieski szukał sprzymierzeńców w Persji i Abisynii.
  • Tak jak przewidziałem, Putin rozegrał Zachód, USA i Francję jak dzieci w piaskownicy!
    Jak tylko się dowiedziałem, że Egipt kupuje okręty desantowe. Zachodziłem w głowę, po co ?!!!! Po co Egiptowi taka broń czysto ofensywna .... Ten kontrakt pokazuje determinację Rosji i jej siłę, a obnaża słabość USA i UE. Dodatkowo myślałem, że Egipt jest sojusznikiem USA choćby przez: " W 2011 Egipt zwrócił się do USA o kolejne 125 M1A1 za 1329 mln USD, czołgi mają być zmontowane w Egipcie. Wszystkie Abramsy dla Egiptu są opłacane przez USA w ramach programu Foreign Military Financing, czyli bezzwrotnej pomocy wojskowej. Egipt posiada - 1130 sztuk (M1A1) Abrams .... Polska byłaby szczęśliwa dostając połowę tych czołgów za darmo. Egipt oddał Rosji Mistrale! Oficjalnie okręty desantowe sprzedano za dolara!(sic!)...Tak było zaplanowane, gdyby nie to Francuzi są "głupsi od salowej." Każda sprzedaż broni jest obwarowana zakazem proliferacji. Chyba, że celowo nie jest obwarowana. Francuskie Mistrale docelowo były przeznaczone dla Rosji, jednak w wyniku embarga nałożonego na Kreml w 2014 roku spowodowanego aneksją Krymu i zaangażowaniem się w konflikt na wschodniej Ukrainie Francuzi byli zmuszeni zerwać kontrakt i szukać nowego nabywcy, którym został Egipt. Okazuje się jednak, że Mistrale trafią w końcu do Rosji. Odsprzedał je właśnie Kair. Za dolara (tak, 1 USD!). Paryż kierując się wprowadzeniem na Zachodzie antyrosyjskich sankcji, odmówił początkowo Moskwie dostawy okrętów. Okręty zostały "kupione" we wrześniu ub.r. przez Egipt. Przekazanie pierwszego z okrętów stronie egipskiej nastąpiło na początku czerwca. Wartość kontraktu szacuje się na około 950 mln euro. Drugi z okrętów został przekazany Egiptowi we wrześniu br. Jest to już kolejny kontrakt na sprzęt wojskowy pomiędzy Kairem a Paryżem. Egipt już jakiś czas temu zakupił fregatę rakietową typu FREMM, cztery fregaty typu Gowind oraz 24 samoloty wielozadaniowe Dassault Rafale.
    Władze Egiptu odkupiły od Francji okręty, gdy okazało się, że nie one zostaną sprzedane Rosji. Jednak jak twierdzi kilka rosyjskich portali, powołując się na egipską telewizję SIS TV zbudowane we Francji okręty nazwane „Władiwostok” i „Sewastopol” koniec końców trafią do pierwszego klienta Rosji. Egipski miliarder Nassef Onsi Sawiris, który dał środki na zakup przez jego kraj francuskich Mistrali i faktycznie będący teraz ich właścicielem, podjął decyzję, by przekazać je Rosji za symboliczną cenę 1 dolara USA. Sprawa sprzedaży dwóch okrętów Moskwie została uzgodniona z prezydentem Egiptu Abd'em al-Fattah'em as-Sisi'm cytują egipską telewizję Rosjanie. Mistrale były przygotowywane na stoczniach francuskiego koncernu DCNS. Umowa na ich dostawę została podpisana między Paryżem a Moskwa w czerwcu 2011 r. Ogółem strona rosyjska miała zapłacić Francuzom 1,2 mld euro. Był to największy kontrakt Moskwy na zakup sprzętu wojskowego podpisany z jednym z krajów członkowskich NATO. Pierwszy z dwóch okrętów o nazwie „Władiwostok” miał być dostarczony marynarce Rosji (Flocie Oceanu Spokojnego) w październiku 2014 r, później termin przesunięto na połowę listopada, by następnie zawiesić przekazanie sprzętu do odwołania. Drugi okręt, o nazwie „Sewastopol”, na cześć miasta na okupowanym przez Rosję ukraińskim Krymie, miał być gotowy w październiku 2015 r. W założeniu ma on trafić na Morze Czarne. Okręty typu Mistral mogą transportować m.in. 450 żołnierzy desantu, do 70 wozów bojowych, śmigłowce i łodzie desantowe. USA, Ukraina, oraz kraje Unii Europejskiej wielokrotnie zwracały się do Francji z prośbą o to, by zrezygnowała ona z umowy z Rosją. Jest to ważny krok w kierunku zbliżenia między dwoma krajami Egipt i Rosja zacieśniają współpracę i wielką przyjaźń miał powiedzieć prezenter SIS TV.
  • @Jasiek 21:22:19
    Brazylia wstrzymała zakup Caracali!!! Będzie następna afera!!!!
  • @@@!
    "Francuzi traktowali nas jak kraj kolonialny. Ich propozycje były oburzające". RMF FM ujawnia szczegóły negocjacji dot. Caracali. Francuzi traktowali nas jak kraj kolonialny. Ich propozycje były oburzające
    —tak o kulisach negocjacji w sprawie Caracali mówi reporterowi RMF FM osoba, która dobrze zna ich przebieg i polski punkt widzenia. Źródło, na które się powołuje reporter RMF FM podkreśla, że szczególnie niekorzystna miała być umowa dotycząca wspólnej spółki w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi.
    Francuzi mieli stosować kreatywną księgowość przy obliczaniu wartości offsetu. Chodzi między innymi o kilkaset milionów złotych za wewnętrzną sprzedaż między spółkami grupy, zawyżone wyceny przekazywanych licencji, czy włączenia do programu szkoleń, które miały przejść polskie spółki koncernu. (…) We wrześniu obie strony przygotowały protokół rozbieżności. Pod koniec września Polska poprosiła Airbusa o wskazanie propozycji rozwiązania tych problemów. Odpowiedź nie nadeszła i dlatego Ministerstwo Rozwoju zakończyło rozmowy
    —podaje RMF FM.
    Źródło, na które powołuje się rozgłośnia zaprzecza również, aby strona francuska miała składać konkretne propozycje dotyczące stworzenia sześciu tysięcy miejsc pracy.
    Była tylko ogólnikowa prezentacja w PowerPoincie pokazująca jak ma wyglądać strategia rozwoju Grupy Airbus w Polsce. W prezentacji była obietnica stworzenia kilkuset miejsc przy montażu śmigłowców, ponad 2 tysięcy miejsc pracy u kooperantów i kolejnych 2 tysięcy w otoczeniu gospodarczym firmy
    —czytamy. Francuzi mieli ponadto nie zgłosić żadnych propozycji dotyczących reeksportu technologii, w tym również technologii amunicji do Leoparda. Rozmówca reportera RMF FM zapewnia, że Polska nie ma powodów do obaw, jeżeli chodzi o chęć uzyskania przez Francuzów odszkodowania. Spokój Polakom w tej sprawie ma gwarantować to, że rozmowy były nagrywane. Ich ujawnienie działałoby na niekorzyść Francji. Ps. Przed wojną Francja opchnęła Polsce 2 niszczyciele ("Burza" i "Wicher"). Też były przepłacone, dostawa była opóźniona o blisko 5 lat a okręty wymagały poprawek. Także nie dostarczyła nam opłaconych 150 samolotów jak i do dziś nie zwróciła z odsetkami pieniędzy za nie.
  • @kula Lis 66 17:29:37 PS...
    Pewnie w oryginalnym planie Mistrale miały być dłużej przytrzymane przez Egipt - do czasu skonsumowania Caracali. Ale decyzja polskiego rządu zmusiła ich do szybszego odkrycia kart.
  • @@@!
    W anglojęzycznej wikipedii jest napisane, że w myśl kontraktu zawartego między rządem PO-PSL a Airbusem aż 40% z kwoty 13,5 miliarda złotych miało być przeznaczone na szkolenia i działania logistyczne. Wikipedia powołuje się tu na książkę polskiego autora, omawiającego kontrakt z 2015 roku. Z tego wniosek, że 6 miliardów złotych miało przejść przez firmy szkoleniowe, prawdopodobnie powiązane z PO-PS -WSI, oraz przez firmy logistyczne, również pod zarządem PO-PSL, czy może raczej WSI. Co ciekawe, ani Meksyk ani Brazylia, dokonując zakupu swoich 50 Caracali za kwotę ponad połowę niższą niż Polska nie uwzględniały w ogóle kwot na szkolenia i działania logistyczne w swoich kontraktach z Airbusem. Czyżby szkolenia i działania logistyczne nie były im potrzebne? Otóż nie, prawdopodobnie kwoty na szkolenia i działania logistyczne, dużo skromniejsze, były już zawarte w zapłacie za ich Caracale, a i tak była to kwota o ponad połowę niższa od kwoty za jaką PO-PSL chciały kupić Caracale dla Polski. Przekręt z Caracalami miał więc polegać na tym, że szkolono by polskich pilotów, co i tak potrafią latać, oraz strzelców pokładowych, którzy i tak potrafią strzelać, tak aby byli w stanie robić to co i tak robić umieli. W ten sposób za szkolenie jednego pilota, który kilka dni potrenowałby sobie na Caracalu, firma szkoleniowa mogłaby zgarnąć jakieś 10 milionów złotych, a za działania logistyczne polegające np. na wytyczeniu miejsca stacjonowania helikopterów i sposobu jego tankowania powiedzmy 200 milionów złotych... PO-PSL za kontrakt z Airbusem i próbę wyłudzenia olbrzymich pieniędzy na szkodę RP powinny zostać zdelegalizowane, a twórcy kontraktu powinni zostać jak najszybciej osądzeni, zanim zdążą uciec z kraju! To obejmuje również ojców duchowych kontraktu, takich jak Komorowski u jego generałowie.
  • @@@!
    Nie dziwmy się Francuzom, przez 25 lat Polska była dojną krową która wszystko co ma dobre daje za półdarmo. Sprawę TP SA wszyscy znają, a co Państwo powiedzą na hasło Dolina Nidy? To dopiero przewał, takie coś sprzedać. No ale sprytny Francuz dał łapówę, i ma kurę znoszącą złote jaja. Jak ktoś nie wie, to właścicielem Doliny Nidy jest francuski koncern Lafarge. Francuzy mają tu mnóstwo złotodajnych biznesów, ale nic nie przebije Doliny Nidy. Nic.
  • @@@!
    Unia właśnie podjęła decyzję, że nie będzie sankcji dla Rosji - będą rozmowy! Jak myślicie o czym będą rozmawiać? Jak wyrolować Polskę i wyzwolić wschodnią Ukrainę z pod okupacji Banderowskiej!
  • Z sieci...
    Przetarg na śmigłowce - genesis...W 2012 roku zainicjowano przetarg na zakup 48 nowych wiropłatów, mających zastąpić sowieckie Mi-8. W 2013 roku konkurs ofert rozszerzono do 70 maszyn, aby teraz ograniczyć go do 50.

    Cóż więc takiego się wydarzyło, że w ciągu trzech ostatnich lat musieliśmy wielokrotnie zmieniać warunki przetargowe?

    Do dziś można odnaleźć ciekawy artykuł na temat przetargów w MON, który został opublikowany w maju 2014 roku. Oto obszerne fragmenty tej publikacji:

    MON zmienia warunki przetargu na śmigłowce. Jak potwierdziliśmy w Ministerstwie Obrony Narodowej nie będzie helikopterów do misji poszukiwawczo-ratowniczych SAR (Search and Rescue) dla Marynarki Wojennej. W zamian za to mają być zakupione śmigłowce CSAR – czyli uzbrojona i opancerzona wersja SAR.

    Skąd taka zmiana? Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy może być to podyktowane zagrożeniem dokończenia całego przetargu ze względu na zastrzeżenia Komisji Europejskiej.Francuski Komisarz ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier, miał być w tej sprawie bardzo zasadniczy. MON – a w zasadzie prowadzący postępowanie Inspektorat Uzbrojenia tak bowiem zaprojektował wytyczne do przetargu, że w bardzo łatwy sposób mógłby on zostać całkowicie unieważniony.

    Mamy więc pierwszy efekt złego założenia, że wszystko uda się załatwić jednym przetargiem na różne typy śmigłowców – ale oparte na „jednej uniwersalnej platformie”. Teraz wiemy z MON, że nastąpiła zmiana i w „…w ramach prowadzonego postępowania pozyskiwane będą następujące wersje śmigłowców: wielozadaniowe – transportowe, bojowego poszukiwania i ratownictwa CSAR (w tym śmigłowce przeznaczone do wykonywania zadań odzysku personelu na morzu) oraz zwalczania okrętów podwodnych”.

    Tymczasem przypomnijmy, że zgodnie z planem, na 70 kupionych śmigłowców - 48 wielozadaniowych maszyn miały otrzymać Wojska Lądowe, 10 poszukiwawczo-ratowniczych (CSAR) miało trafić do Sił Powietrznych, natomiast Marynarka Wojenna miała otrzymać sześć śmigłowców ZOP (zwalczania okrętów podwodnych) oraz sześć poszukiwawczo - ratowniczych SAR. Jak się okazało „miała”.

    Przy okazji złamano Uchwałę Nr 164 Rady Ministrów z dnia 17 września 2013 r. w sprawie ustanowienia programu wieloletniego „Priorytetowe Zadania Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programów operacyjnych”. W zadaniach tych bowiem również wskazano, że w ramach programu „Śmigłowce wsparcia bojowego, zabezpieczenia i VIP” będą pozyskiwane m.in.: śmigłowce poszukiwawczo-ratownicze SAR”. Jak się okazało „nie będą”.

    CSAR dla Marynarki Wojennej – czyli ratujemy przetarg?

    Zakup śmigłowców dla Sił Zbrojnych był przygotowywany od kilku lat. Zgodnie z założeniami koncepcji rozwoju Marynarki Wojennej prezentowanej 29 marca 2012 r. w obecności ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka jednym z zadań, do którego powinna być przygotowana Marynarka Wojenna miało być nadal „wspieranie podmiotów cywilnych w zakresie ratownictwo morskiego (SAR)”. Dlatego w planach założono kupno do 2022 r. 3 śmigłowców poszukiwawczo – ratowniczych i do 2026 trzech następnych.

    W czasie Dni Przemysłu 19 marca 2013 r. pośród wszystkich śmigłowców szef Sztabu Generalnego nadal wyszczególniał sześć „śmigłowców SAR”. O śmigłowcach SAR było natomiast „cicho” w czasie Dni Przemysłu 2014. Nikt na to nie zwrócił uwagi, tym bardziej, że zadania prezentowano tam według zdolności, a dodatkowo na stronie MON do dzisiaj znajduje się „Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych w latach 2013 – 2022”, gdzie nadal wyszczególniono „6 śmigłowców ratownictwa morskiego”.

    Potrzeby: jakie i ile helikopterów powinno zostać zakupionych były długo konsultowane ze specjalistami wszystkich rodzajów sił zbrojnych, w tym z Marynarką Wojenną. Ostatecznie ustalono, że śmigłowce SAR mają być kupione, a więc że są niezbędne. Teraz należy się zastanowić, czy to Komisja Europejska ma aż tak duży wpływ by zmieniać nasze priorytety, czy też po prostu warunki przetargu zostały ustalone nieprofesjonalnie?

    CSAR to nie SAR

    Zgodnie z wyjaśnieniami sił zbrojnych: „Śmigłowce bojowego poszukiwania i ratownictwa CSAR (Combat Search and Rescue) w odmianie „morskiej” są statkami powietrznymi zdolnymi do prowadzenia misji poszukiwawczo-ratowniczych na morzu w warunkach oddziaływania przeciwnika oraz odzyskiwania zagrożonego personelu. Zostaną wyposażone dodatkowo w systemy łączności, w tym specjalnej, ochrony i obrony własnej, uzbrojenia strzeleckiego i opancerzenia. Śmigłowce będą posiadały zdolność do bazowania na okrętach.” Śmigłowce CSAR mają więc mieć nadprogramowe wyposażenie, za które trzeba będzie słono zapłacić i dodatkowo będzie to wyposażenie kompletnie nieprzydatne w czasie ich normalnej służby na morzu. Waga tego wyposażenia (w tym przede wszystkim opancerzenia i uzbrojenia) ograniczy ilość zabieranego paliwa – a więc czas prowadzenia poszukiwania i liczbę ludzi, których będzie można podjąć z wody. Jeżeli więc „CSAR morski” będzie wykorzystywany jak obecny SAR, to trzeba będzie ten zbędny, choć drogo opłacony balast po prostu zdjąć i schować do magazynu. I za to też zapłacimy (wprowadzenie zmian konstrukcyjnych na statkach powietrznych to kosztowny i skomplikowany proces).

    Wojsko się do tego zresztą uczciwie przyznaje: „Rozszerzenie spektrum zadań dla śmigłowców CSAR wiąże się z rozbudowaniem systemów pokładowych. Takie rozwiązanie generuje dodatkowe koszty pozyskania niezbędnych systemów pokładowych. Jednakże pozwala jednocześnie na realizację innych zadań do których należałoby pozyskać inne, dedykowane do tych zadań nowe śmigłowce. W chwili obecnej, przed złożeniem ofert ostatecznych przez wykonawców nie możliwe jest określenie kosztów pozyskania takiego śmigłowca”.

    Do śmigłowców SAR się nie strzela

    Przygotowywanie się przy poszukiwaniu rozbitków do działania „w warunkach oddziaływania przeciwnika” będzie wydatkiem mało potrzebnym, ponieważ na morzu śmigłowce SAR z Krzyżem Maltańskim są tak samo traktowane jak obiekty z czerwonym krzyżem i półksiężycem. Nie potrzebują więc opancerzenia, a tym bardziej uzbrojenia, ponieważ ratują rozbitków i nikt do nich strzelać nie będzie. To nie jest to samo, co ewakuacja własnych żołnierzy z terytorium nieprzyjaciela (do czego rzeczywiście potrzeba helikopterów CSAR).

    Według obecnych wyjaśnień MON: „Wszystkie pozyskiwane 70 śmigłowców wielozadaniowych w ramach postępowania są śmigłowcami wojskowymi, przeznaczonymi do wykonywania misji bojowych, w tym w warunkach oddziaływania przeciwnika. Wynika to z funkcji realizowanych przez jednostki docelowego przeznaczenia tych śmigłowców, zarówno w czasie pokoju, kryzysu jak i wojny. W takim przypadku po uznaniu tego postępowania jako ważne i stanowiące podstawowy interes bezpieczeństwa państwa, możliwe jest zastosowanie procedury pozyskania według Decyzji nr 291/MON”.

    A jeżeli chodzi o ten jeden konkretny śmigłowiec - EC725 (H225M) Caracal... http://media.spidersweb.pl/wp-content/uploads/2015/04/DIGIT-04594_A4.jpg Jest to rozwinięcie powstałego pod koniec lat 70 francuskiego śmigłowca AS532 Cougar. Głównymi użytkownikami Caracala są Brazylia, Meksyk, Malezja, oraz oczywiście Francja. Metalową konstrukcję napędzają dwa trubowałowe silniki Makila o mocy 1800 KM.

    Obowiązek przygotowania środków pozwalających na skuteczne poszukiwanie i ratowanie życia na morzu wynika z międzynarodowej Konwencji o poszukiwaniu i ratownictwie morskim, której stroną jest również Polska. Nasz kraj musi więc zapewnić gotowość lotniczych sił ratowniczych – a więc również kupić nowe śmigłowce SAR.

    Niestety, oficerowie ratownictwa Marynarki Wojennej potwierdzają z żalem, że rzeczywiście Ministerstwo Obrony Narodowej nie ma nałożonego prawem obowiązku posiadania śmigłowców SAR. Wojsko wzięło na siebie to zadanie, ponieważ dla państwa było to najtańsze i najlepsze rozwiązanie. Specyfika działań nad morzem wymagała bowiem wyszkolenia personelu i utrzymania sprzętu, do czego siły morskie są najlepiej przygotowana - mając odpowiednich ludzi i odpowiednią infrastrukturę. Ponadto ze względu na wykonywane zadania Marynarka Wojenna musi mieć własne platformy ratownicze więc załatwiano od razu dwie sprawy. Było to również korzystne dla sił zbrojnych, ponieważ dzięki ciągłej służbie - wojskowe załogi śmigłowców SAR pod względem wyszkolenia stanowią elitę. I to dlatego 3/4 krajów europejskich powierza lotnicze zadania SAR właśnie siłom morskim.

    Reasumując:

    Jednak Caracal jest to typowy śmigłowiec CSAR (combat search and rescue), a tego typu śmigłowce nie są Polsce do niczego potrzebne i nikt takich nie kupuje. Do zadań ratowniczych dużo lepsze są śmigłowce typu SAR (nieuzbrojone), gdyż w porównaniu z CSAR mają większy zasięg i spalają mniej paliwa, są również tańsze w eksploatacji.

    Uzbrajanie śmigłowców ratunkowych mija się z celem, gdyż do SAR nikt nie strzela...

    Chcę ponownie nadmienić, że Europa zablokowała nam możliwość zakupu nieuzbrojonych śmigłowców SAR ze względu na wady prawne przygotowanej przez Polskę dokumentacji przetargowej, gdzie nasi rządzący wpadli na pomysł objęcia jednym przetargiem różnych typów śmigłowców i nazwaniem tego bubla "przetarg na śmigłowce wielozadaniowe" :)))

    Nasi rządzący chcieli potem za wszelką cenę ratować przetarg i stąd wziął się pomysł zakupu nikomu niepotrzebnych śmigłowców CSAR...

    O ile Black Hawk jest faktycznie nieco mniejszy od Caracala, o tyle w śmigłowcu Agusty AW101 różnice są na korzyść AW101...

    Do tego jeżeli chodzi o "wielozadaniowość" objętą jednym przetargiem, to należy pamiętać, że Caracal w wersji ASW/ASuW istnieje tylko na papierze, a najbardziej zaawansowaną technologią ASW dysponuje Sikorsky.

    Jedynym rozsądnym rozwiązaniem wydawałoby się zakupienie Caracala dla potrzeb misji medyczno ratunkowych SAR?CSAR, bo w tej roli ten śmigłowiec jest specjalizowany i akurat tu to będzie najlepszy wybór.

    Co do zastosowań transportowych dla Specjalsów...

    Chwalimy Caracala za jego pojemność, ale nie wspominamy, że Caracal w wersji bezpiecznej (z pełnowymiarowymi siedzeniami) zabiera 20 żołnierzy, a jedynie dla potrzeb polskiego przetargu Airbus przygotował projekt śmigłowca wyposażonego w niecertyfikowane siedzenia o zmniejszonych wymiarach, które na siłę przystosowano do zabierania 28 żołnierzy, którzy są wtedy upychani jak szprotki w puszce: http://s19.postimage.org/apvkg8nar/Screen_Hunter_56_Oct_08.jpg gdy tymczasem Agusta AW101 "fabrycznie" zabiera 27 żołnierzy na pokład. Zgodnie z zasadą, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego widzimy, że na rynku śmigłowcowym nie ma w zasadzie dostępnej uniwersalnej platformy, która zapewni optymalne rozwiązanie dla różnych typów śmigłowców. Ze względu na powyższe, objęcie jednym przetargiem tak różnych maszyn nie ma żadnego logicznego wyjaśnienia. Może poza jednym - dużo pieniędzy dla jednej firmy. Na podstawie:
    http://www.defence24.pl/news_polska-rezygnuje-ze-smiglowcow-sar-beda-za-to-csar Autor: Jeremy Flamewater
  • @@@!
    Na złość Moskwie zbudujemy... rosyjski śmigłowiec! Antoni Macierewicz nie porzucił swojego najnowszego pomysłu i nadal chce budować z Ukraińcami śmigłowiec dla Europy Środkowej i Wschodniej. Zapomniał tylko, że musi dostać od Rosjan licencję. Nie ma licencji, nie ma planu, nie ma specjalistów, nie ma akceptacji NATO. Ale są chęci! I to się naprawdę liczy! Na okładce ostatniego wydania magazynu „wSieci" szef MON przekonuje, że powinniśmy przy wsparciu Ukraińców zbudować śmigłowiec „made in Poland". Eksperci załamują ręce. Redaktor naczelny „Skrzydlatej Polski" Bartosz Głowacki łapie się za głowę. I mówi, że oznacza to wydatki rzędu miliardów złotych. Sprzęt, jeżeli nawet by powstał, to i tak wejdzie do produkcji jako przestarzały — nawet do 5 lat potrzeba na zbudowanie od podstaw pierwszego prototypu. — Ukraińcy już od dawna chcą z nami pracować i za naszym pośrednictwem promować się na Zachodzie. W zeszłym roku zakłady Motor Sicz pokazały Mi-8 z nowymi silnikami. Tyle że w tym pomyśle Macierewicza wszystko jest przeciwko nam — mówi ekspert w rozmowie z dziennikarzami portalu Money.pl. Pomysł ministra obrony RP zasadza się na tym, aby zbudować śmigłowiec na podstawie dawnych konstrukcji radzieckich. Sęk w tym, że oprócz produkowanych w Polsce od lat 60. Mi-2 — na pozostałe maszyny z tej samej rodziny musielibyśmy wykupić od Rosjan licencję. Co trochę mija się z celem budowy śmigłowca mającego Rosjan odstraszyć. Kolejną kwestią, na którą zwraca uwagę ekspert od lotnictwa jest brak kadry — po prostu nie ma komy budować nowych śmigłowców: — Wprawdzie mamy ludzi z wiedzą i doświadczeniem, ale oni obecnie pracują dla zagranicznych koncernów. Wątpię, by w interesie szefów Lockheed Martina z Mielca i Leonardo Helicopters ze Świdnika było powstanie w naszym kraju rodzimej konstrukcji. Last but not least co na to NATO? Głowacki nie ma złudzeń: Trudno mi sobie wyobrazić, by NATO to zaakceptowało. Sojusz nie będzie przecież przychylnie patrzył na to, że budujemy śmigłowce na rosyjskiej licencji we współpracy z niestabilną i niepewną politycznego jutra Ukrainą. Minister Macierewicz jest jednak bardzo do swojej wizji przywiązany. Czekamy, co z tego wyniknie.

    Ps..Będzie taki polski śmigłowiec jaki jest polski samochód terenowy dla wojska Tarpan Honker. Przebudowany samochód dla rolnika. Blacha taka, że palcem da się wgiąć, za to silnik z muzeum techniki. O czym oni qurwa gadają? Tu sie wygadali https://www.youtube.com/watch?v=nBxDEqFlEYc
  • @@@!
    We Wrocławiu Radio Pogoda podało informację na temat budowy w Polsce śmigłowców Black Hawk'ów. Wynika z niej, że oprócz paru sztuk reszta będzie produkowana w USA, a radio dowiedziało się o tym, z wypowiedzi senatora USA zadowolonego z takiego obrotu sprawy. Oczywiście pan min obrony o wszystkim wie ze wszystkimi tego konsekwencjami, podaje radio. W tym Radio jest dużo takich informacji wręcz sensacyjnych. Czy te informacje to prawda? Jak prawda to ....., a jak nie prawda to ........ Jakieś konsekwencje powinny zostać poniesione.
  • @@@!
    Mistrale, Caracale oraz inne detale szachrajstwa zwanego "wspólną polityką europejską"....Dzięki nieszczęsnym śmigłowcom francuskim mamy dość rzadką okazję popatrzeć sobie na politykę Unii Europejskiej w całej, paskudnie nagiej okazałości. Co prawda już dawno złudzeń wielkich nie było co do intencji i proweniencji europejskich elit, ale zawsze dobrze wiedzieć coś na pewno, niż się domyślać. Przetarg na helikoptery bojowe okazał się być w rzeczywistości przetargiem na francuskie helikoptery bojowe, co jako żywo przypomina przetargi w Polsce ustawiane za rządów partii „obywatelskiej”. Ten fakt tłumaczy także dostatecznie jasno, jakie kwalifikacje Donalda Tuska zadecydowały o powierzeniu mu przewodnictwa Rady Europejskiej. Przykładowo, o takim Junckerze wiadomo było, że za kołnierz nie wylewa, zaś jako premier uczynił ze swojego kraju raj podatkowy, rodzaj pralni połączonej z maglem dla brudnych pieniędzy. Zatem nie ma wątpliwości, po co go Unia Europejska zaangażowała na szefa Komisji Europejskiej, przecież nie na strażnika standardów etycznych. Nie możemy także łudzić się, co do manier unijnych elit, gdyż nie ma powodu sądzić, że w kuluarach Pałacu Elizejskiego czy Bundestagu używa się innego języka niż ten zaprezentowany przez polityków Platformy podczas libacji u Sowy i Przyjaciół. Tym samym instynktem przekrętu i knajactwa odnajdują się nawzajem elity III RP i UE.
    Aleksander Kwaśniewski ujawnił to, czego się domyślaliśmy zakup francuskich helikopterów bojowych przez Polskę był rekompensatą za stracone zyski Francji ze sprzedaży okrętów wojennych do Rosji. Szefostwo Rady Europejskiej dla Tuska można potraktować jak zwyczajowy suwenir w takich razach, chociaż niektórzy upierają się, że Tusk trafił do RE w ramach offsetu. Sankcje sankcjami, putinowska agresja agresją, ale pieniądze nie śmierdzą. Mamy zatem taką sytuację, że Caracale, Mistrale, atak Putina na Ukrainę, sankcje dla Rosji, posada dla Tuska i pokazówka dla opinii publicznej, wszystkie te składniki znalazły się w jednym kotle polityki europejskiej, w którym żwawo mieszali Merkel, Hollande i Putin. I proszę zauważyć – wszyscy gracze są zadowoleni i zarobieni. Francuzi sprzedali Mistrale Egiptowi, który odstąpił je Rosji po kosztach. Teraz tylko pro forma Francuzi dąsają się na Polskę za Caracale. Tusk skorzystał z okazji i otrzymał upragnioną posadę. Putin dostał w końcu Mistrale i może straszyć nimi świat. Angela Merkel utrzymała pozory sankcji przeciwko wrednemu Putinowi. Amerykanie cieszą się, bo to ich produkt ostatecznie trafi do Polski. Polacy cieszą się, że będą mieli amerykańskie helikoptery i zatrudnienie dla polskich pracowników amerykańskich fabryk w Polsce. Obrońcy demokracji z KOD mają okazję do protestów w obronie francuskich Caracali. W zasadzie powinni także wyjść na ulice w proteście przeciwko egipskim Mistralom dla Putina, ale wątpię czy Mateusz Kijowski na to wpadnie, jeśli Gazeta Wyborcza mu nie podpowie. I potem taki Kwaśniewski mówi, że cały ten interes z okrętami dla Rosji via Kair i z helikopterami dla Polski via Paryż, to jest „gentlemens agreement". No niby w porządku, jeśli tak pasowało jednocześnie Merkel, Putinowi, Hollandeowi i Tuskowi, tylko dlaczego ci wszyscy dżentelmeni zmawiają się pokątnie, skoro nic złego nie czynią? I dlaczego mieszają swoje biznesy z demokracją, praworządnością, umiłowaniem pokoju i moralnością?
    autor: Stanisław Januszewski Ps...Żabojady chciały Polaków wyślizgać na Caracalach, a przecież mogli sobie rudego Mojżesza wziąć za darmo ... Jeszcze byśmy im ślimaków dołożyli, he, he ...! PeOwicze coś zamilkli ?? Wille na Lazurowym Wybrzeżu muszą zwrócić Francuzom. Istnieją nagrania z rozmów przetargowych !
  • @@@!
    A może kupić od Rosjan, na dziś mają najlepsze tak transportowe jak i bojowe i najtańsze, no i dokumentację na nie sprzedadzą jak Włochom o czym poniżej. Sojusznicy z NATO wynajmują Rosji porty na bazy, budują strategiczne zagrażające suwerenności instalacje, w stoczniach okręty. A od Włochów kupiliśmy nowoczesny samolot bojowo-szkoleniowy, którego nie Włosi skonstruowali tylko Rosjanie. W Rosji nazywa Jak 130, a Włosi za 70 mln USD otrzymali pełną dokumentację techniczną, co pozwoliło im kontynuować prace samodzielnie. Rosjanie dzięki pozyskanym tak funduszom kontynuowali prace nad Jak-130. W wyniku podziału powstały: Jak-130 oraz Aermacchi M-346. A w ogólnym wyglądzie przypominaja naszą Irydę, które latały już w tedy kiedy tamtych jeszcze nie było. I-22 IRYDA, klucz Iryd 26 maj 1995r - Zegrze Pomorskie - płk Czyż, mjr Jurny, Kupczak i Marcula. https://www.youtube.com/watch?v=ZHLevK3KUVQ
  • Specnaz a Obrona Terytorialna.
    SpecNaz a OT. Super sprawa. Tylko że Wydziałów Bezpieczeństwa Wojsk w WP brak. Ostatnim był WBW w D2KZ w Krakowie do 2013 roku. Zajmował się koordynacją działań w obszarze tylnym: pomiędzy WP, ŻW, Policją i SKW a także SWW. Czyli ogólnie mówiąc-skład WBW zajmował się tym co dla aktualnie dowódców jest bardzo ważne. CZY "ZIELONE LUDKI" nie działają za plecami regularnych wojsk.
    Jeśli wiecie co to jest PLAN PRZECIWROZPOZNANIA to zrozumiecie.
    A Black-Howk to taka sama staroć jak??????. Mi-8.
    No fakt GROM - powstał w 1982 roku w ramach MSW. otrzyma śmigłowce do... wykonywania zadań na terytorium RP. Czyli powracamy do lat 80-tych.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031