Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 10 października 2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (973) Putin w Stambule: Moskwa dogaduje się z Ankarą, Rosja dołączy do OPEC, powstanie rosyjska baza w Syrii… Zapraszam na kolejny serwis aktualnych informacji i komentarzy ze świata.

 

* Były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow wezwał polityków do zatrzymania się. Myślę, że świat doszedł do niebezpiecznego punktu. Nie chciałbym dawać konkretnej recepty, ale chcę powiedzieć: trzeba się zatrzymać. Trzeba wznowić dialog. Jego zerwanie było największym błędem — powiedział Gorbaczow w wywiadzie dla RIA Novosti. Według niego obecnie niełatwo jest mówić o powrocie do świata wolnego od broni atomowej, ale cel ten nie jest utopią, lecz koniecznością. Główna odpowiedzialność za sytuację na świecie spoczywa na obecnych liderach, to do ich pokolenia można mieć poważne pretensje, ale oni wciąż mają szansę na zwrócenie światowej polityki w pozytywnym kierunku, otwierając tym samym drogę do świata wolnego od broni jądrowej, powiedział były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow w wywiadzie dla RIA Novosti. Głos weteranów światowej polityki jest teraz potrzebny i zostanie usłyszany, powiedział były prezydent Związku Radzieckiego. Ale główna odpowiedzialność za sytuację na świecie, jego zdaniem, mimo wszystko leży na obecnych liderach. „Do obecnego pokolenia można mieć poważne pretensje, ale oni wciąż mają szansę zająć w historii zasłużone miejsce, zwrócić światową politykę na odpowiednie tory i tym samym otworzyć drogę do świata wolnego od broni jądrowej. I byłoby wielkim błędem nie skorzystać z tej szansy” — uważa Gorbaczow. Wcześniej minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w związku z publikacją dekretu w sprawie zawieszenia porozumienia z USA w sprawie plutonu oświadczył, że Rosja nie rezygnuje ze swoich zobowiązań w zakresie rozbrojenia nuklearnego.

 

* Prezydent Rosji Władimir Putin przybył do Stambułu, gdzie weźmie udział w specjalnej sesji Światowego Kongresu Energetycznego a także przeprowadzi spotkania dwustronne z tureckim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoganem i prezydentem Wenezueli Nicolasem Maduro. Jak poinformował wcześniej rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow, podczas rozmów zostaną poruszone kwestie związane z unormowaniem stosunków rosyjsko-tureckich, poza tym uczestnicy spotkania wymienią opinie na aktualne tematy, w tym dotyczące spraw regionalnych, w pierwszej kolejności sytuacji w Syrii. Rosyjskie MSZ podkreśliło wcześniej, że istnieje tendencja do konstruktywnej współpracy Rosji i Turcji w Syrii, możliwe są wspólne działania. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Turcji podkreśliło, że Ankara jest gotowa do współpracy z Moskwą w kwestii rozejmu w Syrii i udzielenia pomocy humanitarnej.    Maduro, zapowiadając wcześniej spotkanie z Putinem, oznajmił, że po rozmowach między innymi może zostać złożone oświadczenie w sprawie decyzji OPEC o stabilizacji rynku ropy naftowej.

 

* Zamrożenie lub zmniejszenie wydobycia ropy naftowej to ważna decyzja mająca na celu zachowanie stabilności na rynku ropy naftowej.  Rosja jest gotowa dołączyć do odpowiedniego porozumienia. Dzisiaj podczas specjalnej sesji Światowego Kongresu Energetycznego w Stambule poinformował o tym prezydent Rosji Władimir Putin — podaje lenta.ru.  „Rosja jest gotowa dołączyć do wspólnych środków na rzecz ograniczenia wydobycia i wzywa do tego innych eksporterów ropy naftowej" — cytuje agencja jego słowa. Władimir Putin podkreślił, że Rosja będzie w dalszym ciągu współdziałać w sferze energetyki ze wszystkimi zainteresowanymi stronami „na podstawie zasad obopólnie korzystnego i równoprawnego partnerstwa". 

 

* W przeddzień wizyty prezydenta Rosji Władimira Putina w Turcji, turecki premier Binali Yıldırım udzielił Sputnikowi wywiadu, w którym wypowiedział się na temat kryzysu syryjskiego i sytuacji w regionie. "Sytuacja w Syrii jest bardzo skomplikowana. Reżim Asada oficjalnie zaprosił Rosję na swoje terytorium, na którym przebywa wykorzystując bazy wojskowe i wszystkie swoje możliwości. Ameryka zaś stoi na czele koalicji utworzonej w celu walki z Daesz w regionie, głównie w Syrii. Krajami, które są bezpośrednio związane z wydarzeniami w regionie, są Iran i Turcja. One również dokładają starań do tego, aby przejąć kontrolę nad sytuacją w regionie i położyć kres trwającej tu wojnie domowej. Jednakże brak koordynacji działań Rosji i Stanów Zjednoczonych z każdym dniem komplikują sytuację w regionie. W szczególności ten brak woli politycznej, który powstał w związku ze zbliżającymi się w Stanach Zjednoczonych wyborami, niestety przyczynia się do powstawania niekorzystnych sytuacji w regionie. Rola Turcji polega na tym, aby zjednoczyć Rosję, Stany Zjednoczone i Iran. Do tego procesu może również przyłączyć się Arabia Saudyjska. I w ten sposób powstrzymać rozlew krwi w regionie i zapobiec śmierci niewinnych, bezbronnych ludzi. Drugi ważny punkt dotyczy naszych południowych granic i zapewnienia ich bezpieczeństwa, a także bezpieczeństwa życia i mienia naszych obywateli mieszkających w południowych obszarach przygranicznych. W tym celu rozpoczęliśmy operację „Tarcza Eufratu”. Naszym celem jest odsunięcie jak najdalej od naszych granic działających tutaj elementów terrorystycznych oraz zapewnienie niezbędnego poziomu bezpieczeństwa. Uważamy PYD i YPG za struktury terrorystyczne i odgałęzienia PKK (Partia Pracujących Kurdystanu) działające poza terytorium Turcji. Jednak Stany Zjednoczone współpracują z nimi w walce z Daesz. Dla nas taka sytuacja jest nie do przyjęcia. Wielokrotnie mówiliśmy amerykańskiej stronie, że nie da się zniszczyć jednej organizacji terrorystycznej za pomocą innej. Tego nie można nazwać metodą walki z terroryzmem. Jestem przekonany, że na Rosji spoczywa wielka odpowiedzialność, ponieważ Rosja jest ważnym czynnikiem w uregulowaniu kwestii syryjskiej. Nadszedł czas, kiedy ona powinna wykorzystać swoje wpływy na al-Asada. Turcja w tej kwestii jest krajem, który najbardziej ucierpiał z powodu trudów tej wojny domowej płacąc bardzo wysoką cenę. Mowa o około 3 milionach uchodźców, których przyjęliśmy na nasze terytorium. Ale jest absolutnie zrozumiałe, że ta sytuacja nie może długo ich urządzać. Oni chcą jak najszybszego zakończenia wojny i powrotu do siebie do domu. Należy jak najszybciej osiągnąć porozumienie, znaleźć drogę wyjścia z kryzysu spychając na dalszy plan konfrontację Stanów Zjednoczonych i Rosji w regionie, a na szczycie postawić życie i przyszłość ludzi. Wzywamy wszystkie zainteresowane strony, aby porzucić pozycję demonstracji siły, siąść do stołu negocjacyjnego i znaleźć rozwiązanie problemu wybawiając niewinnych ludzi od cierpienia.

 

* Stanowiska Ankary i Moskwy w sprawie syryjskiego kryzysu zbliżyły się - oznajmił premier Turcji Binali Yıldırım. „Nasze stanowiska odnośnie Syrii  zbliżyły się. Na przykład, Rosja uważa nasze działania w ramach operacji Tarcza Eufrata za rozsądne i sprawiedliwe. A więc można powiedzieć, że w ramach procesu unormowania stosunków po kryzysie w samolotem (rosyjskim Su-24 zestrzelonym przez tureckie siły zbrojne na północy Syrii w listopadzie 2015 roku) w porównaniu do tego co było nasze stanowiska w sprawie szeregu problemów regionalnych znacznie się zbliżyły" — oznajmił Yıldırım w wywiadzie dla agencji Sputnik. 

 

* Rosja i Turcja podpisały kontrakt na gazociąg „Turecki Potok”. Podpisane porozumienie zakłada budowę gazociągu dla dostaw gazu do Turcji oraz do państw europejskich. Jak oświadczył wcześniej szef Gazpromu Aleksiej Miller, porozumienie zakłada budowę dwóch nitek gazociągu na dnie Morza Czarnego, moc przepustowa każdej nitki wyniesie 15 mld 750 m3 gazu. Obie nitki mają być wybudowane do grudnia 2019 roku. Jedna nitka jest przeznaczona dla dostaw bezpośrednio na turecki rynek, a druga dla dostaw gazu tranzytem przez Turcję do państw europejskich.

 

* Założenie stałej rosyjskiej morskiej bazy wojskowej w syryjskim Tartusie wzmocni gotowość bojową syryjskiej armii i przyspieszy zwycięstwo nad terrorystami - oświadczył w wywiadzie dla RIA Novosti szef wydziału informacyjnego zarządu politycznego syryjskiej armii generał brygady Samir Sulejman. „To (założenie bazy) zwiększy potęgę wojskową Rosji i Syrii oraz jej sojuszników, walczących z terrorystami, aby przyspieszyć koniec terroryzmu" — powiedział wojskowy, komentując założenie w syryjskim Tartusie stałej morskiej bazy wojskowej. Dzisiaj wiceminister obrony Rosji Nikołaj Pankow, zabierając głos w Radzie Federacji oznajmił, że Rosja założy stałą morską bazę wojskową w syryjskim Tartusie — resort obrony już przygotował odpowiednie dokumenty. 

 

* Baza Marynarki Wojennej Rosji w syryjskim Tartusie będzie obejmować system obrony przeciwlotniczej i przeciwokrętowej, powiedział w poniedziałek szef Komisji Spraw Międzynarodowych Dumy Leonid Słucki. „To nie będą tylko okręty i cumowiska, ale także system sterowania, system obrony przeciwlotniczej. Jakiś czas temu została tam wysłana bateria S-300.  Zadaniem bazy wojskowo-morskiej jest ochrona i obrona punktu bazowania, całej infrastruktury na terytorium, będzie tutaj system obrony przeciwlotniczej i oczywiście obrona przeciwokrętowa", — powiedział Słucki na antenie stacji „Rosja 24". Obecnie w Tartusie znajduje się punkt logistyczny okrętów Rosyjskiej Marynarki Wojennej, który rozpoczął swoją pracę już w 1977 roku. Teraz punkt w Tartusie jest jedynym punktem wsparcia Rosyjskiej Marynarki Wojennej na Morzu Śródziemnym. Obsługą punktu logistycznego w Tartusie zajmuje się wyłącznie personel cywilny.    

 

* Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin udzielił wywiadu niemieckiej stacji telewizyjnej Deutsche Welle. Dziennikarz Tim Sebastian zapędził w kozi róg ukraińskiego dyplomatę. Prowadzący przypomniał szefowi ukraińskiej dyplomacji, że wiceprezydent USA Joe Biden zażądał od Kijowa, by przeprowadził reformy polityczne i gospodarcze, w przeciwnym razie UE zniesie antyrosyjskie sankcje, które i tak nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Na pytanie prowadzącego, jak długo Ukraina chce jeszcze, by obowiązywały sankcje wobec Rosji w sytuacji, gdy europejska i amerykańska gospodarcza traci na tym, Klimkin odpowiedział: „dopóki Rosja nie wycofa się z Ukrainy”. Dyplomata podkreślił, że sankcje są wyborem Zachodu i wyborem Ukrainy, „której sadzone jest odnieść sukces”. — To to, co powinniśmy zrobić, by przeżyć i odnieść sukces – zapewnił szef MSZ Ukrainy. Dziennikarz nie pominął też tematu korupcji w Ukrainie. Amerykańska sekretarza handlu Penny Pritzker wezwała do nasilenia działań antykorupcyjnych, a organizacja międzynarodowa Transparency International oświadczyła: „Cały czas ukraińscy politycy przekonują nas, że chcą walczyć z korupcją, ale w rzeczywistości dzieje się zupełnie coś innego”. Z kolei według sondażów trzy czwarte Ukraińców uważa, że prokuratura, sądy i organy podatkowe w ich kraju są jeszcze bardziej skorumpowane. Zdaniem ukraińskiego dyplomaty, „w Ukrainie codziennie zatrzymywani są łapówkarze”. Tim Sebastian odniósł się też do kwestii reform w Ukrainie. Według jego słów, ukraińscy reformatorzy odchodzą z zajmowanych stanowisk, bo napotkali na opór. Dziennikarz wymienił m.in. nazwisko Aivaras Abromavičius, minister rozwoju gospodarczego i handlu Ukrainy w latach 2014 – 2016. Klimkin natomiast jest optymistą w tym względzie, co spotkało się z dość ostrą reakcją dziennikarza. Sebastian przypomniał, że nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności za śmierć demonstrantów na Majdanie, a spraw o korupcję nie trafiają do sądów. – Wydaje się, że żyje pan w innej rzeczywistości, panie ministrze, niż ci ludzie. Wie pan o tym? – zapytał Klimkina prowadzący. Ukraiński dyplomata wyjaśnił fiasko polityki antykorupcyjnej zbyt wysokimi oczekiwaniami ludzi. Następnie prowadzący zwrócił uwagę na problemy z wolnością słowa w tym kraju. Przykład – związany z ukraińskim rządem portal Mirotvorec, na którym swego czasu opublikowano nazwiska przedstawicieli mediów akredytowanych w Donbasie. – Jeśli chodzi o wolność słowa, Ukraina jest uniwersalnym przykładem – powiedział Klimkin. Minister zaznaczył, że rząd zareagował na publikację, oświadczając, że „jest to niedopuszczalne”. Minister nie potrafił też sensownie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie wpuszczono specjalnej misji monitoringowej ONZ do zakładów penitencjarnych. Na sam koniec Tim Sebastian stwierdził, że ignorowanie przez Kijów porozumień mińskich było dla Zachodu „ogromnym rozczarowaniem”. W odpowiedzi dyplomata oświadczył, że w Donbasie nie będzie „czegoś przypominającego rosyjski protektorat”. Dodał, że między Rosją a Ukrainą „jest kilka fundamentalnych rozbieżności, jak interpretować porozumienia mińskie”. — Oczywiste jest, że obecnie Mińsk jest martwy – podsumował dziennikarz.

 

* Włoski premier oświadczył, że konieczny jest restart procesu integracji europejskiej. Premier Włoch Matteo Renzi oświadczył, że konieczny jest restart procesu integracji europejskiej i wyraził w związku z tym nadzieję na sukces spotkania z liderami Niemiec i Francji, które ma się odbyć w poniedziałek wieczorem na włoskiej wyspie Ventotene. „Wszyscy Włosi powinni być dumni z tego, że kanclerz Angela Merkel i prezydent François Hollande przyjadą do Włoch, aby "zrestartować" Unię Europejską. Jest to bardzo potrzebne" — powiedział włoski premier podczas wystąpienia w Toskanii. „Europa powinna przestać być jedynie unią finansów, banków, technokratycznych zasad i powinna ponownie się stać Europą ideałów. Tę partię trzeba rozegrać i ona będzie rozegrana" — zapewnił Renzi. W związku z dzisiejszym spotkaniem trójstronnym szef włoskiego rządu zwrócił uwagę na fakt, że odbędzie się ono w „symbolicznym miejscu wielkich europejskich ideałów". Mała wyspa Ventotene, na którą w czasach faszystowskiej dyktatury zesłano część włoskiej inteligencji, rozsławiła się przede wszystkim dzięki napisanemu tam w 1941 roku traktatowi politycznemu, głoszącemu konieczność zjednoczenia się europejskich narodów we wspólną federację. „Manifest Ventotene" był rozpowszechniany wśród uczestników włoskiego ruchu oporu i w zasadzie przewidział powstanie Unii Europejskiej. Najwidoczniej pod wpływem wyników referendum o Brexicie liderzy trzech krajów założycielskich, niepokojący się ratowaniem procesu europejskiej integracji, zdecydowali się na powrót do fundamentalnych wartości, co miało wpływ na wybór miejsca spotkania. Spotkanie na wyspie Ventotene będzie już drugim nieformalnym spotkaniem w takim formacie, po raz pierwszy Renzi, Merkel i Hollande spotkali się 27 czerwca w Berlinie, aby omówić skutki referendum o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Oczekuje się, że włoski premier przywita swoich gości na lotnisku pod Neapolem, skąd wojskowe helikoptery zabiorą wszystkich na wyspę Ventotene. Wieczorem, na pokładzie flagowego okrętu włoskiej marynarki wojennej, włoskiego lotniskowca Giuseppe Garibaldi, ma się odbyć konferencja prasowa na temat rezultatów spotkania.

 

* W Holandii szykowany jest projekt przeprowadzenia referendum, analogicznego do Brexit, o wyjściu z Unii Europejskiej. Ekspert Konstantin Woronow na antenie radia Sputnik zaznaczył, że nastał czas dokładnego przyjrzenia się projektowi integracji europejskiej. W Holandii partia prawicowa „Partia Wolności" szykuje projekt organizacji referendum o wyjściu kraju z UE, analogicznego do Brexit. Według słów lidera partii Geerta Wildersa kiedy to nastąpi (wyjście z UE — red.) kraj będzie mógł naprawić stosunki z Moskwą i zdjąć antyrosyjskie sankcje. „Bruksela nie może dyktować, z kim mamy utrzymywać gospodarcze i polityczne stosunki. Wznowienie kontaktów z Rosją to priorytetowy kierunek dla tradycyjnie handlowego państwa, jakim zawsze była Holandia" — powiedział Wilders gazecie „Izwiestia". Polityk zaznaczył: po tym, co stało się w Wielkiej Brytanii, partia może „liczyć na Nexit w najbliższym czasie" — do czasu przeprowadzenia wyborów parlamentarnych, które odbędą się marcu 2017 roku. Wilders uważa, że Bruksela podejmuje decyzje, kierując się swoimi własnymi interesami, nie słuchając opinii zainteresowanych. Nazwał on Unię Europejską „ekspansjonistycznym potworem", który zajmuje się zdobywaniem terytorium, żerowaniem na systemie socjalnym, tożsamości i demokracji. Kierujący sektorem regionalnych problemów i konfliktów oddziału europejskich badań politycznych IMEMO RAN, kandydat nauk historycznych Konstantin Woronow poinformował na antenie radia Sputnik, że „Partia Wolności" jest trzecią siłą polityczną w Holandii i cieszy się coraz większym wsparciem głosujących.  „Czy uda się przeprowadzić krajowe referendum — to jest pytanie, ale samo to, że partia występuje z tą inicjatywą, pokazuje, że jest są ku temu objawy. Po Brexit pojawiło się pytanie: czy to był odosobniony przypadek, czy może ogólnoeuropejska tendencja — że zmiana konfiguracji UE spowoduje efekt domino. Holandia stoi w pierwszym rzędzie tych ruchów odśrodkowych, które nasilają się w UE" — powiedział ekspert. Według jego słów w Holandii dochodzi się do wniosku, że projekt UE „utknął". „Widocznym jest, że część holenderskiego elektoratu nie jest zadowolona z rezultatów integracji, format tego sojuszu zaczął im ciążyć. Po brytyjskim referendum zaczął się proces przeglądania projektu integracji europejskiej. Holandia była krajem założycielskim Unii Europejskiej  i wydaje mi się, że teraz tam zaczęli myśleć, że projekt w którymś momencie „utknął". Oprócz tego, pomimo ograniczeń, jakie nakłada Bruksela na kraje członkowskie, w tychże krajach nasiliły się różnego rodzaju kryzysy.  „To i kryzys migracyjny, związany z polityką odkrytych drzwi, którą prowadzi kanclerz Niemiec Angela Merkel; to też dysfunkcja integracyjnych instytutów UE, które pokazują swoją nieefektywność,; to również ciężki kryzys ekonomiczny, i problemy w strefie euro. Można bez końca wymieniać narastające problemy w strefie euro. Na tym tle kraje, które specjalizują się w czymś konkretnym, jeśli chodzi o międzynarodową pracę, czują, że bez problemu mogą się obejść bez integracyjnego zjednoczenia. Problemy czterech swobód: swobody przepływu towarów, usług, kapitałów i ludzi — można będzie rozwiązać w ramach europejskiej przestrzeni gospodarczej. A polityczna nadbudowa, związana z odległymi celami — zbudowaniem wspólnej polityki wewnętrznej i tak dalej, uważana jest przez eurosceptyków za zadanie niewykonalne" — podsumował Konstantin Woronow.

 

* Nicolas Sarkozy zamierza wystartować w najbliższych wyborach prezydenckich we Francji. Były francuski prezydent poinformował, że wystartuje w wyborach prezydenckich we Francji, które odbędą się w 2017 roku. Swój zamiar ogłosił w swojej książce „Wszystko dla Francji" (Tout pour la France), której fragment opublikował na swoim profilu na Facebooku. „Postanowiłem ubiegać się o urząd prezydenta w 2017 roku. Francja wymaga od nas, by dać jej wszystko. Czuję, że mam dość sił, by poprowadzić tę walkę w tak niełatwym momencie naszej historii" — mówi fragment książki opublikowany na profilu byłego prezydenta. Według informacji agencji France Press książka Nicolasa Sarkozy’ego trafi do sprzedaży w najbliższą środę.

 

* Prezydent Francji uzależni swoją decyzję odnośnie spotkania z rosyjskim liderem Władimirem Putinem od „sytuacji w Aleppo i Syrii" - oświadczył minister spraw zagranicznych Francji Jean-Marc Ayrault.  „Jeśli prezydent Francji zdecyduje się na spotkanie z rosyjskim prezydentem, to nie w celu wymiany uprzejmości. Spotkanie będzie służyć temu, żeby powiedzieć prawdę" — oświadczył Ayrault. W ostatnich miesiącach sytuacja w Aleppo nadzwyczaj się pogorszyła. W mieście i w okolicach trwają ciężkie walki. Bojownicy nie przestają ostrzeliwać dzielnic mieszkalnych, przetrzymują cywilów w charakterze zakładników, utrudniają dostęp konwojom humanitarnym. Stany Zjednoczone oskarżają syryjskie i rosyjskie władze o bombardowanie cywilów i opozycji zbrojnej, natomiast Damaszek i Moskwa powtarzają, że uderzają tylko po pozycjach terrorystów i oskarżają Waszyngton, że nie jest w stanie wpłynąć na oddziały „umiarkowanej opozycji" po to, by oddzieliły się od terrorystów. Ayrault dodał, że „Rosja jest krajem partnerskim, a nie przeciwnikiem", ale pomiędzy Francją i Rosją istnieją poważne różnice zdań. Wcześniej, w wywiadzie dla kanału telewizyjnego TMC, Hollande zadał pytanie retoryczne o sensowności i użyteczności spotkania z Putinem. „Zadaję sobie pytanie, czy to spotkanie coś da? Czy jest ono konieczne? Czy będzie można wywrzeć nacisk? Czy możemy dopiąć tego, że (Władimir Putin — red.) przestanie robić to, co robi razem z syryjskim reżimem, to znaczy, że przestanie wspierać lotnictwo reżimu, które bombarduje mieszkańców Aleppo?" — oświadczył prezydent Francji. Jednocześnie Hollande zauważył, że jeśli dojdzie do spotkania, to powie Putinowi o niedopuszczalności wspierania syryjskiego reżimu, o tym, że „szkodzi to także wizerunkowi Rosji". Natomiast rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow przekazał, że Moskwa nie przerywa przygotowań do zbliżającej się wizyty „Nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej informacji w tej kwestii, trwają przygotowania do wizyty Putina w Paryżu, w Pałacu Elizejskim zaplanowane są rozmowy" — oświadczył rzecznik Kremla. Jak powiedział Pieskow, program wizyty Putina we Francji nie ogranicza się do rozmów z Hollandem. W Paryżu rosyjski lider zamierza też otworzyć centrum kulturowe. 6 października, na spotkaniu z francuskim szefem dyplomacji Jeanem-Markiem Ayrault w Moskwie, szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow przekazał, że 19 października Putin przyjedzie z wizytą do Francji, gdzie omówi z Hollandem sytuację w Syrii i na Ukrainie.

 

* Mucha, która usiadła na twarzy Hillary Clinton podczas debaty telewizyjnej z Donaldem Trumpem, stała się gwiazdą portali społecznościowych - podaje The Hill. Dziennikarze podkreślają, że Clinton nie zwróciła uwagi na owada i kontynuowała wypowiedź. Incydent z muchą wywołał mnóstwo komentarzy na Twitterze i Facebooku, będąc jednym z najbardziej omawianych tematów po debacie telewizyjnej. Na Twitterze dla muchy założono nawet kilka specjalnych kont. Debata telewizyjna kandydatów na prezydenta USA odbyła się na Uniwersytecie Waszyngtońskim w St. Louis. Według danych sondażu CNN i agencji ORC, 57% respondentów uważa, że w debacie zwyciężyła Clinton, a 34% poparło Trumpa. Według danych sondażu YouGov zwycięstwo w debacie Clinton przyznało 47%, Trump zdobył 42%. Poza tym 50% ankietowanych kobiet uważa, że debatę wygrała Clinton, a 38% — że Trump. Z kolei większość mężczyzn za zwycięzcę uważa Trumpa — 46%, a Clinton — 43%. 

 

* Kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta USA Donald Trump przetrwał w debacie w St. Louis z rywalką z Partii Demokratycznej Hillary Clinton pomimo ciężkiego ciosu zadanego mu przez aferę związaną z wulgarnymi wypowiedziami pod adresem kobiet.  Podczas debaty kandydaci ostro atakowali siebie nawzajem — między innymi Trump oznajmił, że za jego rządów Clinton siedziałaby w więzieniu. Clinton napiętnowała Amerykanina jako człowieka znieważającego kobiety, a Trump przypomniał jej o zdradzie Billa Clintona.  Clinton po raz kolejny ostro zaatakowała Rosję, w tym w związku z Syrią. Trump natomiast powtórzył swoje zasadnicze stanowisko, że z Moskwą trzeba współpracować w walce z terroryzmem. Jednocześnie miliarder nie zgodził się z własnym kandydatem na wiceprezydenta Mike'em Pence'em, który tydzień temu przedstawił twarde antyrosyjskie stanowisko. Przed rozpoczęciem debaty kandydaci nawet nie uścisnęli sobie dłonie, aczkolwiek po zakończeniu jednak to zrobili.  Trump występował w czasie afery, która doprowadziła do kryzysu jego kampanii wyborczej. W piątek zostało opublikowane kompromitujące kandydata nagranie sprzed 11 lat, na którym Trump używając wulgarnych zwrotów chwalił się podrywaniem kobiet i twierdził, że wszystko mu wolno, ponieważ jest „gwiazdą". Po publikacji wideo szereg wybitnych Republikanów wezwało Trumpa do wycofania kandydatury na stanowisko prezydenta, co byłoby bezprecedensowym wydarzeniem w najnowszej historii politycznej USA.

* Do Państwowego Komitetu Rejestracyjnego Republiki Krym zwrócił się Władimir Władimirowicz Putin mieszkający w krymskim mieście Dżankoje. Jak informuje „Rosyjskaja Gazieta” powołując się na rzecznika resortu, specjaliści z Państwowego Komitetu Rejestracyjnego przyjęli wniosek od imiennika rosyjskiego prezydenta o wniesienie zmian do dokumentacji technicznej nieruchomości. - Okazało się, że to nasz, krymski Putin, mieszkający w rejonie dżankojskim – powiedział szef Państwowego Komitetu Rejestracyjnego Aleksander Spiridonow. – On się nawet urodził w tym samym miesiącu, co prezydent – w październiku. Spiridonow powiedział także, że jest pełnomocnikiem właściciela nieruchomości i reprezentuje go we wszystkich organach władzy i w urzędach. 

 

* Szefowie resortów spraw zagranicznych 28 krajów członkowskich UE przy okazji kolejnego spotkania, które ma się odbyć 17 października, mogą poruszyć kwestię wprowadzenia sankcji przeciw Rosji za jej działania w Syrii - poinformowało dzisiaj Ria Novosti źródło w dyplomatycznych kręgach Brukseli.  „Ta kwestia jeszcze nie jest zaplanowana, ale oczekuje się poruszenia tego tematu" — poinformował rozmówca agencji.

 

* Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker nazwał marzeniem stworzenie armii Unii Europejskiej. Armia europejska jest marzeniem, które jeszcze długo może się znajdować pod kluczem – powiedział Juncker, odpowiadając na pytania uczestników piątkowej dyskusji w Instytucie Jacquesa Delorsa w Paryżu. Zdaniem szefa Komisji Europejskiej „ta inicjatywa nie zostanie zrealizowana w ciągu kilku lat, bo kraje UE albo są członkami NATO, albo są neutralne, dlatego Brytyjczycy zawsze byli przeciwko wspólnemu podejściu w kwestiach obronności”. Wcześniej Juncker powiedział, że zaproponował, by rozmieszczono w Brukseli sztaby dowodzenia operacjami cywilnymi i wojskowymi Unii Europejskiej. Będzie to pierwszy krok na drodze do wzmocnienia czynnika wojskowego w ramach europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. Tymczasem brytyjski minister obrony Michael Fallon oświadczył, że Londyn „będzie wetować utworzenie europejskiej armii tak długo, dopóki kraj ten pozostaje członkiem wspólnoty”. Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini zobowiązała się przedstawić do końca listopada propozycje odnośnie wzmocnienia segmentu militarnego europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony oraz poprawić współpracę między europejskimi cywilnymi i wojskowymi strukturami w ramach realizacji misji i operacji Wspólnoty.

 

* Prawie miliard euro z budżetu Unii Europejskiej w ostatnim roku otrzymali oszuści. Maksymalną liczbę machinacji kontrolerzy z Brukseli ujawnili w Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech. Suma środków nielegalnie otrzymanych z budżetu UE w 2015 roku wyniosła 888 milionów euro, czytamy w raporcie Europejskiego Biura do Zwalczania Nadużyć Finansowych, zaznacza Reuters. W ciągu zaledwie roku biuro wszczęło dochodzenie w sprawie 1400 przypadków. Jako jeden z przykładów agencja przytacza wypłatę 1,3 miliona euro na modernizację przedsiębiorstwa mrożonych warzyw w Bułgarii. Inspektorzy stwierdzili, że dostawca instalacji i właściciel fabryki to jedna i ta sama osoba, która zawyżyła cenę prac.  Inne ujawnione oszustwo dotyczy dostaw paneli słonecznych z Chin. Importerzy, jak pisze Reuters, oszukali europejskie władze, przedkładając fałszywe dokumenty na temat kraju pochodzenia towaru, a tym samym unikając wysokich ceł importowych. Według dyrektora generalnego biura Giovanni Kesslera gwałtowny wzrost oszustw ujawnionych po 2013 roku świadczy o tym, że jego wydział wykonuje swoje zadanie, zachęcając ludzi do zgłaszania podejrzanych przypadków wydatkowania środków budżetowych.

 

* Wywiad proklamowanej w trybie jednostronnym Donieckiej Republiki Ludowej wykrył przy linii frontu sześć ukraińskich moździerzy i ustalił, że do Donbasu przybyli snajperzy z USA - poinformował w niedzielę dziennikarzy wiceszef sztabu powstańców DRL Eduard Basurin.  „W rejonie miejscowości Majorsk — 1,5 km od linii frontu — niedaleko mostu wykryto obecność pozycji bojowych sześciu moździerzy kalibru 120 mm. Poza tym nasz wywiad ustalił miejsce pobytu snajperów, którzy przybyli do strefy operacji antyterrorystycznej z USA" — powiedział Basurin. 

 

* Niszczyciel amerykańskiej marynarki wojennej został ostrzelany z wyrzutni rakietowych na wodach międzynarodowych u wybrzeży Jemenu - podaje agencja Reuters, powołując się na rzecznika Pentagonu. Według danych agencji, rakieta została wystrzelona a z terytorium kontrolowanego przez szyicką partyzantke Houthich. Jak poinformował agencję rzecznik amerykańskiego resortu obrony, w wyniku ataku amerykański niszczyciel nie ucierpiał, informacji o rannych i ofiarach nie ma. Konflikt zbrojny trwa w Jemenie od 2014 roku. Z jednej strony uczestniczą w nim husyccy powstańcy z szyickiego ruchu Ansar Alla i lojalna wobec byłego prezydenta Ali Abdałły Salecha część armii, a z innej — wojska rządowe i powstańcy, podporządkowani prezydentowi Abd Rabbu Mansuru Hadi. Władze w powietrzu i na ziemi wspiera arabska koalicja z Arabią Saudyjską na czele.

 

* Władimir Putin jest utalentowanym taktykiem, ale niezbyt dobrym strategiem – powiedział były minister spraw zagranicznych Polski, prof. Adam Rotfeld w wywiadzie dla „Die Presse”. Jego zdaniem, strategia Putina polega jedynie na utrzymaniu się u władzy oraz niedopuszczeniu do tego, by Rosja podzieliła los Związku Radzieckiego. Władimir Putin od samego początku ogłosił w Rosji „dyktaturę prawa”, twierdzi były minister spraw zagranicznych Polski Adam Rotfeld. W wywiadzie dla austriackiej gazety „Die Presse” wyjaśnił, że demokracja nie może istnieć bez państwa prawa, ale państwo prawa może istnieć w warunkach dyktatury. Jednocześnie rosyjskie kierownictwo zdawało siebie sprawę z tego, że jeśli w kraju rzeczywiście zostanie zaprowadzona demokracja, wcześniej czy później straci władzę, a nie chce, by tak się stało. Profesor dodał, że jeśli w 2000 roku głównym słowem w programie Putina była „modernizacja”, to od 2012 roku zastąpiła je „militaryzacja”. Dziś Moskwa mówi o obszarach zwiększonego zainteresowania wokół Rosji. Zdaniem Rotfelda, taki sposób myślenia sugeruje, że małe kraje nie mają takich samych praw, jak duże państwa. Kierując się taką logiką, Ukraina powinna znajdować się pod rządami Rosji. W kontekście bezpieczeństwa krajów bałtyckich i Polski, „Rosja ostatnio używa w stosunku do nich nie tej retoryki, którą stosuje się wobec sąsiadów”, a kiedy na arenie międzynarodowej ucieka się do mocnych słów, wysyła się sygnał innym państwom. Były szef polskiej dyplomacji uważa, że nawet sam Putin obecnie nie byłby w stanie powiedzieć, co planuje w najbliższym czasie. – Trzyma się bardzo pragmatycznego podejścia. Częściej reaguje, niż aktywnie działa – wyjaśnił profesor. Według jego słów, Putin nalegał na to, aby prezydent Wiktor Janukowycz był „jego człowiekiem w Kijowie” i aby „Ukraina nadal była uzależniona od Rosji”. Ukraińscy – jego zdaniem – nie chcą zależeć od Rosjan, a Putin zareagował na to na swój sposób. — Jest bardzo utalentowanych taktykiem, ale nie zbyt silnym strategiem – ocenił Rotfeld. – Jego strategia polega jedynie na tym, by utrzymać się u władzy i aby Federację Rosyjską nie spotkał los Związku Radzieckiego – dodał. Tymczasem, zgodnie z rosyjskim punktem widzenia, Rosja jedynie reaguje na zagrożenia ze strony Zachodu, przede wszystkim na rozszerzenie NATO aż do jej granic. Zdaniem Rotfelda, po rozpadzie Związku Radzieckiego Rosja sama wybrała swój los: chciała zachować swoje strefy wpływów. Dziś Moskwa chce, by Rosja znowu była uważana za wielkie mocarstwo na równi ze Stanami Zjednoczonymi, ale prawo międzynarodowe nadaje wszystkim państwom równe prawa, twierdzi polski profesor. Co więcej, aby stać się wielkim mocarstwem, trzeba nie tylko być za takie uważanym, ale mieć odpowiednie możliwości i charyzmę. Jednak – wyjaśnia dyplomata – pod względem PKB Rosja może się mierzyć z Włochami, a ze Stanami Zjednoczonymi – broni jądrowej i rakiet.  

 

* Nadmierna produkcja ropy naftowej i gwałtowny spadek jej ceny są związane z udoskonaleniem metod wydobycia trudnej w pozyskaniu ropy naftowej, uproszczeniem dostępu do finansowania i wysokimi cenami ropy naftowej, które pozwoliły szeregowi państw importujących zwiększyć wydobycie węglowodorów. Oświadczył to prezydent Rosji Władimir Putin na Światowym Kongresie Energetycznym w Stambule „Z czym jest związany obecny nadmiar podaży węglowodorów? Odpowiedź jest oczywista: wysokie ceny ropy naftowej w ciągu ostatnich dziesięciu lat doprowadziły do bezprecedensowego wzrostu inwestycji w branżę energetyczną. Doskonalenie metod wydobycia trudnej do pozyskania ropy naftowej połączone z uproszczonym dostępem do finansowania pozwoliły przestawić się na gospodarowanie nowych, nierentownych wcześniej zapasów" — powiedział Putin. Dodał on, że „to wszystko pomogło szeregowi państw importujących zwiększyć rozmiar wydobycia i w rezultacie rynek zetknął się z nadprodukcją ropy naftowej i gwałtownym spadkiem cen".

 

* Białoruś i Rosja rozwiązały spór wokół ropy i gazu, oświadczył prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. „Wczoraj zapoznałem się z raportem rządu odnośnie ropy naftowej i gazu z Federacji Rosyjskiej. Rozumiem, że kolejne batalie zostały zakończone i udało nam się podpisać stosowny dokument. Problematyczne kwestie, przynajmniej według stanu z wczoraj, zostały uzgodnione i wycofane”, — cytuje w poniedziałek słowa prezydenta państwowa agencja Biełta. W wiadomości zaznaczono, że o rozstrzygnięciu problematycznych kwestii w zakresie dostaw surowców energetycznych z Rosji do Białorusi zaraportowano głowie białoruskiego państwa w poniedziałek w Mińsku. Kolejna runda rozmów na temat gazu odbyła się w Moskwie w ubiegły piątek. Łukaszenka oświadczył wtedy, że Białoruś jest gotowa do kompromisu w negocjacjach z Rosją w sprawie nośników energii.

 

* Rosnieft i SOCAR Turkey Enerji (turecka spółka-córka azerbejdżańskiej państwowej korporacji energetycznej) w ramach Światowego Kongresu Energetycznego w Stambule podpisały kontrakt zawierający zasadnicze warunki dostaw ropy naftowej i produktów petrochemicznych - czytamy w komunikacie rosyjskiej korporacji. Strony zbadają potencjał współpracy w ramach nowej rafinerii Star o mocy produkcyjnej około 10 mln ton, budowanej przez SOCAR Turkey Enerji a także rozpatrzą możliwość uruchomienia dostaw wyrobów spółki Rosnieft do zakładu, w tym ropy naftowej i innych surowców.  „Lista produktów a także wielkość i terminy dostaw zostaną ustalone w ramach obowiązujących prawnie dokumentów, które strony mają podpisać w średniej perspektywie" — podkreślono w komunikacie. 

 

* Ukraińska delegacja przygotowuje się do zerwania procesu powrotu rosyjskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE). Ukraińska delegacja zamierza zerwać proces powrotu rosyjskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE), ponieważ w samym PACE dojrzewają nastroje na rzecz tego powrotu, uważa senator, były przewodniczący Komitetu Dumy ds. Międzynarodowych Aleksiej Puszkow. W latach 2014 i 2015 PACE z powodu pozycji Rosji w kwestii Krymu przyjęło rezolucję, w której pozbawiło rosyjską delegację prawa głosu na sesji, prawa do udziału w pracach organów statutowych oraz do monitorowaniu wyborów. Rosja postanowiła nie wysyłać w styczniu tego roku koniecznych do potwierdzenia pełnomocnictw delegacji dokumentów. Jednocześnie Moskwa w 20. rocznicę wstąpienia do Rady Europy nie zrezygnowała z ogólnej współpracy ze Strasburgiem.

 

* Szef PACE Pedro Agramunt na spotkaniach w Moskwie z szefami czołowych grup politycznych chciałby omówić kwestię wznowienia dialogu z Rosją. Komentując w wywiadzie dla RIA Novosti tematy, które zamierza poruszyć podczas wizyty, Agramunt oświadczył: „Oczywiście, stosunki między rosyjskim parlamentem i Zgromadzeniem Parlamentarnym — ten temat znajdzie się w centrum naszych dyskusji".  „Chciałbym omówić z naszymi rosyjskimi kolegami drogi wznowienia otwartego i szczerego dialogu, aby umożliwić wznowienie naszej współpracy i konstruktywną pracę w ramach Rady Europy" — dodał.  Wcześniej administracja Zgromadzenia RIA Novosti poinformowała, że szef PACE Pedro Agramunt odwiedzi Moskwę w dniach 6-7 września. W skład delegacji wejdą także liderzy pięciu grup politycznych: Axel Fischer (Niemcy), Michele Nicoletti (Włochy), Jordi Xuclà (Hiszpania), Ian Liddell-Grainger (Wielka Brytania), Tiny Kox (Holandia). Zamierzają spotkać się z przewodniczącym Dumy Państwowej Siergiejem Naryszkinem. Wracając do sytuacji w PACE, Agramunt podkreślił, że dobrze wie „o rozbieżnościach wśród członków  Zgromadzenia w niektórych kwestiach, dotyczących sytuacji w Ukrainie". „Nie zmieniłem swojego stanowiska polegającego na poparciu niepodległości i integralności terytorialnej Ukrainy w uznanych przez wspólnotę międzynarodową granicach kraju, jak i wszyscy członkowie Rady Europy" — wyjaśnił Agramunt. Jednocześnie zastrzegł, że „te rozbieżności nie powinny przeszkadzać nam w rozmowie". W latach 2014 i 2015 PACE przyjęło rezolucję, w której pozbawiło Rosję prawa głosu na sesji, prawa udziału w pracy organów stanowiących i monitoringu wyborów. Po tym Moskwa postanowiła nie wysyłać do Zgromadzenia dokumentów niezbędnych do potwierdzenia pełnomocnictw delegacji. 

 

* We wrześniu w Wielkiej Brytanii za kratkami znalazł się „kaznodzieja nienawiści”, brytyjski imam Anjem Choudary, znany ze swojego poparcia dla Państwa Islamskiego i wypowiedzi, np. o konieczności zamiany Pałacu Buckingham w meczet.  Prawie 3800 jego zwolenników udało się z Wielkiej Brytanii do Syrii, aby walczyć po stronie Państwa Islamskiego, około 110 obywateli Wielkiej Brytanii pod jego wpływem próbowało dokonać zamachów terrorystycznych. Cierpliwość władz skończyła się, kiedy Choudary publicznie przysiągł wierność ISIS. Skazano go na 5,5 roku pozbawienia wolności. Ale szerokim echem odbił się nie tyle wyrok sądowy, co fakt, że Choudary przez ostatnie 20 lat spokojnie żył w Wielkiej Brytanii, głosił islamizm na YouTube, palił amerykańskie flagi i jednocześnie przez wszystkie te lata dostawał zasiłek socjalny. Łącznie Wielka Brytania zapłaciła mu około 500 tysięcy funtów szterlingów. Co więcej, były szef policji Wielkiej Brytanii powiedział, że nic nie przeszkadzi islamiście nadal dostawać zasiłek po wyjściu z więzienia. W 2013 roku poszczególne figury polityczne w Wielkiej Brytanii dokonywały prób legalnego zakazania „imamowi nienawiści” otrzymywać zasiłek socjalny, ale nie zakończyły się one sukcesem.  Choudary to nie jedyny taki kaznodzieja i przeciwnik Zachodu na zasiłku w Wielkiej Brytanii. W 2015 roku uwagę mediów zwrócił na siebie inny „kaznodzieja nienawiści”, którego uważano za jednego z inicjatorów rzezi brytyjskich turystów na plaży w Tunezji. Zamach w Londynie w lipcu 2005 roku nazwał otwarcie „wielkim zwycięstwem dżichadystów”. Al-Sibaj to jeden z liderów Al-Kaidy, który w 1994 roku otrzymał azyl w Wielkiej Brytanii.  Hany Al-Sibaj oświadczył władzom, że nie może samodzielnie poruszać się ze względu na straszne bóle, że musi mieć wózek inwalidzki, że potrzebna mu pomoc, aby się umyć, ubrać i skorzystać z toalety, dlatego nie mógł pracować przez ostatnie 10 lat. Al-Sibaj otrzymywał wraz z żoną do 50 tysięcy funtów szterlingów rocznie z zasiłków socjalnych i wyśmiewał brytyjskie media, oświadczając, że mieszka w domu o wartości półtora miliona funtów szterlingów. Otrzymane od władz pieniądze latami przeznaczał na procesy sądowe przeciwko tymże władzom, aby nie być deportowanym do Egiptu. Reporterzy „Daily Mail” w rezultacie sfotografowali imama spokojnie idącego z wielkim skanerem kupionym w sklepie i prowadzącego wózek inwalidzki obok siebie, a potem rzucającego go do bagażnika samochodu.  Zresztą wspomniany wyżej Choudary również został przyłapany na tym, że je hamburgery w McDonalds’, podczas gdy pozostałym muzułmanom nakazuje tylko spożywanie jedzenia „halal”, a przysięgę na wierność Państwu Islamskiemu złożył w angielskim pubie. W młodości Choudary lubił alkohol, porno, marihuanę i LSD.  Ale zasiłki otrzymują nie tylko kaznodzieje.  W USA zasiłki dostawał Tamerlan Carnajew, (który dokonał zamachu terrorystycznego podczas maratonu w Bostonie w 2013 roku – przyp.red.), choć władze utajniły konkretne cyfry i daty. Według danych „The Boston Herald”, Carnajew otrzymywał zasiłki do 2012 roku, choć już wtedy znajdował się w bazach danych podejrzanych o związki z terroryzmem i na wniosek rosyjskich służb w stosunku do niego prowadzono śledztwo przez organy amerykańskie.  W Europie co najmniej pięciu terrorystów, którzy dokonali zamachów w Belgii i Francji, otrzymywało zasiłki od Belgii podczas planowania swoich akcji. Łącznie dostali co najmniej 50 tysięcy euro. Salah Abdelsalam dostał około 19 tysięcy euro w ramach zasiłku dla bezrobotnych, choć w tym czasie był menadżerem i współwłaścicielem baru, co czyni otrzymywanie zasiłku nielegalnym.  Dla porównania. Ataki w Paryżu kosztowały wykonawców nie więcej niż 30 tysięcy euro, ataki w Brukseli nie więcej niż 3 tysiące euro, a za wynajem ciężarówki w celu dokonania zamachu terrorystycznego w Nicei zapłacono 1600 euro.  W 2015 roku Państwo Islamskie opublikowało broszury „Jak wyżyć na Zachodzie: przewodnik dla mudżahedina”. W rozdziale „Łatwe pieniądze” dżichadystom zalecano domagać się od władz państw zachodnich zasiłków socjalnych, a brytyjski kaznodzieja  Anjem Choudary nazwał otrzymanie zasiłków jedną z dróg dżihadu i wezwał muzułmanów do porzucania pracy, aby mieli więcej czasu na planowanie i dokonywanie dżihadu przeciwko niewiernym za ich pieniądze.  Pod koniec zeszłego roku władze Belgii uznały, że powracający z Syrii islamiści, którzy podejrzewani są o udział w działaniach terrorystycznych, nadal otrzymują zasiłki dla bezrobotnych. Co więcej, 14 osób odbywających wyroki za terroryzm, jak okazało się wiosną br., również otrzymują zasiłki od belgijskich władz.   Zasiłki w celu integracji otrzymują również wychodzący z więzienia. Terrorysta Halid Bakrawi, który wysadził się na stacji Maalbeek w Brukseli, otrzymał taki zasiłek po opuszczeniu więzienia w 2014 roku, łącznie dostał w tym czasie od władz około 25 tysięcy euro w postaci wypłat medycznych, zasiłku dla bezrobotnych i innych kompensacji.  W 2015 roku dżihadyści (około 60 osób) z Danii podczas pobytu w Syrii nadal dostawali zasiłki dla bezrobotnych od duńskich władz. Rodzice Omara Husseina, terrorysty, który urządził strzelaninę w Kopenhadze w lutym 2015 roku otrzymywali zasiłek dla bezrobotnych na przestrzeni 20 lat. W ciągu tych lat władze wypłaciły im łącznie 560 tysięcy euro. W Austrii „imam nienawiści” Mirsad Omerowich z zasiłków zebrał kilkaset tysięcy euro na dżihad w Syrii. Dostawał oddzielny zasiłek jako wielodzietny ojciec (6 dzieci). Holenderski dżihadysta Halid Abdurachman, który wyróżnił się swoim klipem z Syrii z pięcioma odrąbanymi głowami, wcześniej przez 10 lat otrzymywał zasiłek dla bezrobotnych i wypłaty medyczne na leczenie swojej klaustrofobii. Do 20 % niemieckich dżihadystów do odbycia wojny w Syrii siedziało na zasiłku w Niemczech. Druga żona „imama nienawiści” Abu Hamzy żyła z zasiłku w sześciopokojowym domu o wartości miliona funtów szterlingów w bogatym rejonie Londynu przez 15 lat. „Imam nienawiści” Abu Katada otrzymał od brytyjskich podatników 500 tysięcy funtów szterlingów. I to wcale nie są pojedyncze przypadki.   Po zamachach w Paryżu i Brukseli odkryto wiele faktów wypłat zasiłków islamistom w Europie. Rzecznik premiera Belgii broniąc w ostatnich dniach belgijskiego systemu socjalnego i odpowiadając na krytykę powiedział: „To jest demokracja. Nie mamy narzędzi, aby sprawdzić, na co ci ludzie wydają swoje zasiłki”. 

 

* Minister Spraw Zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin za główne zadanie polityki zagranicznej Kijowa uważa utrzymania sankcji wobec Rosji.  „Od każdego z nas zależy na ile uda nam się także w przyszłości zapewnić pełną solidarność UE, wielkiej „siódemki”, całego cywilizowanego świata z walką Ukrainy… Na ile będziemy w stanie także w przyszłości skutecznie utrzymywać tę podporę, utrzymywać sankcje jako element nacisku na Rosję — uważam to za nasze główne zadanie”, — oświadczył Klimkin na spotkaniu szefów zagranicznych instytucji dyplomatycznych Ukrainy. Wcześniej rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow oświadczył, że zamiast wywierania presji na tych, którzy nie chcą angażować się w dialog na temat uregulowania sytuacji na Ukrainie, wznawiany jest ekonomiczny szantaż Rosji. Grożenie Moskwie nowymi sankcjami jest destrukcyjne i „krótkowzroczne”. Rosja nie zmieni swojego spójnego stanowiska, powiedział. Według niego na tle „jakiejkolwiek eskalacji sytuacji wznawianie gróźb pod adresem Rosji w kwestii zwiększania presji ekonomicznej jest absolutnie destrukcyjne, niczym nieuzasadnione i ostatecznie krótkowzroczne”.

 

* Prokuratura Generalna Ukrainy pracuje nad „postawieniem zarzutów" prezydentowi i premierowi Rosji - oznajmił na konferencji prasowej prokurator generalny Jurij Łucenko. Wcześniej poinformował, że o przestępstwa „przeciwko podstawom bezpieczeństwa narodowego" Ukrainy podejrzewa się 18 wysokich rangą Rosjan, w tym ministra obrony Siergieja Szojgu, dwóch jego zastępców, doradcę prezydenta Rosji Siergieja Głazjewa, byłego stałego przedstawiciela na Krymie Olega Bieławencewa. Jeden z dziennikarzy zapytał, czy Prokuratura Generalna zamierza wręczyć zarzuty Putinowi i Miedwiediewowi, na co Łucenko odparł: „Pracujemy nad tym". Dodał on, że w tej sprawie już pociągnięto do odpowiedzialności 39 obywateli Rosji. Prokuratura Generalna wysłała do sądu akty oskarżenia w sprawie dziesięciu Rosjan, z których sześciu zostało już skazanych na karę więzienia od 11 do 15 lat.

 

* W czasie obchodów 25-lecia uzyskania przez Ukrainę niepodległości prezydent Petro Poroszenko oświadczył, że przez ubiegłe ćwierćwiecze Ukraińcom przeszkadzało kroczyć naprzód „ciągłe oglądanie się na Moskwę". „Ćwierć wieku temu opowiedzieliśmy się po stronie samodzielnej przyszłości. Zrobiliśmy coś, co Putin nazwał potem „największą geopolityczną katastrofą". Ale nie zdecydowaliśmy się na bezkompromisowe zerwanie z przeszłością. Zapętliliśmy się w polityce multiwektorowości, chcieliśmy usiedzieć na dwóch stołkach" — powiedział Poroszenko. Zdaniem ukraińskiego prezydenta dumnemu kroczeniu naprzód przeszkadzała Kijowowi wiara w „mityczne braterstwo", a „paternalizm i socjalistyczne stereotypy" w świadomości narodu „jak ciężary wisiały mu na nogach". 24 sierpnia 1991 roku Rada Najwyższa Ukraińskiej SSR uchwaliła „Akt ogłoszenia niepodległości". Jak odnotowują politolodzy, brak silnych liderów i dwie rewolucje sprawiły, że przez ostatnie ćwierćwiecze Ukraina nie zdołała wyrosnąć do rangi samodzielnego gracza na arenie międzynarodowej.

 

* Sytuacja z prawami człowieka na Ukrainie nadal jest katastrofalna - poinformował agencję RIA Novosti pełnomocnik MSZ Rosji ds. praw człowieka, prymatu prawa i demokracji Konstantin Dołgow. Wcześniej prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wyraził niepokój w związku z sytuacją rodaków w Rosji i wezwał przedstawicieli ukraińskiej diaspory do obrony ich praw. W październiku ubiegłego roku w bibliotece literatury ukraińskiej i mieszkaniu jej dyrektorki Natalii Szarinej odbyły się rewizje. Śledczy znaleźli książkę uznaną za ekstremistyczną. Szarinej postawiono zarzuty dotyczące ekstremizmu i defraudacji, sprawa została przekazana do prokuratury.  „Chciałbym zwrócić uwagę Poroszenki jako prezydenta Ukrainy na katastrofalną sytuację z prawami człowieka na Ukrainie. Ukraińskie władze powinny się tym zająć, ponieważ naruszenia mają systematyczny i masowy charakter, w tym naruszenia praw rosyjskich obywateli" — powiedział Dołgow. „Dlatego jeśli jest to próba zrzucenia winy, to lepiej tego nie robić, natomiast trzeba wszczynać dochodzenia w sprawie przestępstw popełnionych przez  bataliony neonazistowskie podczas konfliktu w Donbasie. Nic nie zbadano, poczynając od przestępstw w Odessie" — podkreślił. Dołgow podkreślił także, że Kijów do tej pory nie zareagował na rosyjską notę w sprawie liczby Rosjan, przebywających w ukraińskich więzieniach. „Trzeba zajmować się tym wszystkim — im prędzej, tym lepiej. Ponieważ są poważne raporty międzynarodowe, obserwatorzy ONZ i OBWE ciągle stwierdzają katastrofalną sytuację w sferze praw człowieka w warunkach bierności i pobłażliwości władz" — oznajmił pełnomocnik MSZ Rosji. 

 

* W związku z niepewną sytuacją polityczną, kryzysem migracyjnym, atakami terrorystycznymi i innymi nasilającymi się obecnie problemami kanclerz Niemiec zaapelowała do żyjących w Niemczech Turków o lokalność dla kraju, który dał im dom, pracę, możliwości. „Turcy, którzy od dawna mieszkają w Niemczech, powinni rozwinąć wysoki poziom lojalności wobec tego kraju. W zamian władze będą otwarte na problemy tureckiej społeczności" — powiedziała Merkel w wywiadzie udzielonym gazecie „Ruhr Nachrichten". Merkel zaapelowała o zachowanie spokoju i roztropności oraz o pokojowe rozwiązywanie problemów — czytamy na stronie  Polskiego Radia. Według szacunków w Niemczech aktualnie żyje około 3 miliony Turków.

 

* Zgodnie z nową koncepcją obrony cywilnej obywatele Niemiec być może znów przywrócą powszechny pobór do wojska, pisze Die Zeit. W swojej nowej koncepcji obrony cywilnej rząd federalny planuje wykorzystać cywilów w sytuacjach wymagających działań obronnych. Według agencji informacyjnej dpa rząd w ten sposób napomyka na przywrócenie poboru, który został zniesiony pięć lat temu, — twierdzi gazeta. Koncepcja bierze pod uwagę możliwy scenariusz, gdy Niemcy będą musiały bronić granic NATO. W tym przypadku ludność będzie musiała zapewnić „wsparcie dla sił zbrojnych” kraju. O możliwym przywróceniu poboru mówi się w następującym punkcie: „Szybkie i niezawodne dostarczanie przesyłek pocztowych o szczególnym znaczeniu dla Bundeswehry (na przykład powiadomienia o nałożeniu instrukcji administracyjnej czy wezwania do służby wojskowej przy przywróceniu poboru)” będzie odbywać się zgodnie z prawem świadczenia usług telekomunikacyjnych i pocztowych”. Ponadto w nowej koncepcji, którą Bundestag rozważy w środę, jest prawdopodobne, że prywatne firmy będą zobowiązane do uczestniczenia w budowie i remontach koszar. Pobór w Niemczech został zniesiony w 2011 roku — rząd uznał, że nie miał on już sensu z punktu widzenia obrony i bezpieczeństwa. Wcześniej był on obowiązkowy od 55 lat. O nowej koncepcji obrony cywilnej Niemiec jako pierwsza poinformowała gazeta Frankfurter Allgemeine zwracając uwagę na jej drugi punkt: w przypadku katastrof na dużą skalę lub działań wojskowych obywatele kraju będą musieli sami zapewnić sobie wszystko, co niezbędne w ciągu kilku pierwszych dni. Tak więc koncepcja zaleca mieszkańcom kraju zaopatrzyć się w wodę i żywność.

 

* Parę dni temu japońskie media poinformowały o próbie podpalenia domu starców podjętej przez 19-letnią Japonkę. Japończycy nie zdążyli tymczasem otrząsnąć się z rzezi dokonanej w ośrodku dla niepełnosprawnych. Nożownik Satoshi Uematsu oświadczył, że nie czuje żadnej skruchy, bowiem poprzez swoje działania chciał „ocalić" schorowanych, obciążonych problemami ludzi. Jak wiadomo, miarą człowieczeństwa w każdym społeczeństwie jest jego stosunek do najsłabszych warstw społecznych: starców i dzieci. Czy aby te dwa niczym nieusprawiedliwione ataki stanowiły zwyczajne odchylenie od normy zachowania? Specjalista do spraw Japonii Wiktor Pawliatenko wyraził przekonanie w rozmowie ze Sputnikiem, że obydwa tragiczne zdarzenia nie mogą posłużyć za podstawę do wystawienia diagnozy japońskiemu społeczeństwu: „To odrębne incydenty, do których trzeba oczywiście odnieść się z uwagą. U ich podstaw leżał przecież określony stan psychiczny agresorów, którzy jakimś sposobem zdołali przeniknąć do ośrodka dla osób niepełnosprawnych i do domu starców. Nie należy jednak w żadnym razie wyciągać wniosku, że w japońskim społeczeństwie pojawiła się tendencja do okrutnego traktowania starców przez młode osoby. Choć problem spadającego odsetka ludzi zdolnych do pracy i wzrost odsetka ludzi w wieku emerytalnym faktycznie istnieje. Naród japoński starzeje się znacznie szybciej niż inne narody w krajach rozwiniętych gospodarczo. I troska o ludzi starszych staje się problemem. Ale nie jest ona problemem jednej tylko Japonii, lecz wszystkich krajów rozwiniętych. Mało tego, wiele krajów dąży do tego, by długość życia rosła, bowiem dane zjawisko świadczy o wysokim poziomie życia. Jest to więc zjawisko pozytywne" — powiedział Wiktor Pawliatenko. Warto w tym miejscu przytoczyć słowa byłego ministra Japonii, dziś ministra finansów Taro Aso, który zaproponował bardzo oryginalny sposób walki z kryzysem gospodarczym: „Trzeba pozwolić starszym ludziom szybciej umierać. Tym samym odciążą oni system opieki społecznej w Japonii". Oświadczenie japońskiego premiera wywołało szkwał krytyki ze strony jego współpracowników i w rezultacie Aso był zmuszony do przeprosin za to, że wyraził swoją myśl publicznie. Czy jednak wyrzekł się samej idei? „Wypowiedź Aso wstrząsnęła japońskim społeczeństwem, co świadczy o tym, że nie jest ono tak jednorodne, jak się wydaje" — zauważył Wiktor Pawliatenko i dodał: „Sądzę, że każdy polityk, tym bardziej takiej rangi jak Aso, musi odpowiadać za swoje słowa. Nieostrożne wypowiedzi mogą być właśnie niewłaściwie odbierane przez osoby z odchyleniami psychicznymi, podczas gdy każde zdrowe społeczeństwo odnosi się z szacunkiem do ludzi starszych i ich uzyskanego z wiekiem doświadczenia. Chciałoby się wierzyć w to, że jest ono zdolne nie tylko do przejawiania troski o swoich starców, ale też do zapewniania „srebrnemu pokoleniu" godnej starości" — zakończył Pawliatenko.

 

* Przeprowadzone na wielką skalę badania socjologiczne wykazały, że mieszkańcy Środkowej i Południowej Afryki są najbardziej zaspokojonymi ludźmi w kategoriach seksualnych - prawie 20% z nich uważa swoje życie seksualne za perfekcyjne, oświadczyli naukowcy na spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego w Seattle.  „W „czarnej” Afryce żyje prawie miliard ludzi w jednych z najsłabiej rozwiniętych państw świata. Tutaj badania poświęcone satysfakcji seksualnej prawie nigdy nie były prowadzone i dlatego region ten jest idealnym miejscem dla porównania tego wskaźnika z tym, na ile szczęśliwi czują się mieszkańcy zachodnich krajów”, — powiedział Steven Cranney z Uniwersytetu Baylor w Waco (Stany Zjednoczone). Cranney i jego współpracownicy próbowali znaleźć odpowiedzi na pytania analizując dane z ankiet, które eksperci firmy Gallup prowadzili wśród prawie 26 tysięcy mieszkańców w trzydziestu krajach afrykańskich położonych na południe od Sahary. Te ankiety, jak zauważyli socjolodzy, zawierały również szereg pytań związanych z życiem rodzinnym i seksualnym, co pomogło naukowcom faktycznie po raz pierwszy ocenić, w jakim stopniu mieszkańcy  „czarnej” Afryki są zadowoleni z seksu. Analiza tych danych pokazała, że poziom dobrobytu gospodarczego w żaden sposób nie wpływa na poziom zadowolenia z życia seksualnego — wśród badanych przez naukowców państw byli zarówno szczęśliwi „biedacy”, jak i nieszczęśliwi „bogacze” i vice versa. Ponadto na poziom szczęścia seksualnego nie wpływa ani zagrożenie HIV, ani inne czynniki, w tym przekonania religijne. Najciekawszym odkryciem było to, że prawie we wszystkich regionach „czarnego” kontynentu, z wyjątkiem Afryki Zachodniej i Wschodniej, zarówno kobiety, jak i mężczyźni byli mniej więcej w równym stopniu zadowoleni ze swojego życia seksualnego. Wniosek ten był dość dużym zaskoczeniem dla naukowców, ponieważ oni przewidywali, że wysoki poziom dyskryminacji, w tym wykorzystywania kobiet przez mężczyzn, bardzo negatywnie odbije się na zadowoleniu przedstawicielek płci pięknej z ich życia seksualnego.

 

* 50 prokuratorów pozwało obecnego ministra sprawiedliwości przed Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Twierdzą, że padli ofiarą szkodliwej politycznie reformy prokuratury. Wśród skarżących są prokuratorzy z dawnego kierownictwa Prokuratury Generalnej oraz prokuratorzy wojskowi, którzy zostali przez Zbigniewa Ziobrę zdegradowani i przeniesieni na dużo niższe szczeble np. do prokuratur rejonowych. W ten sposób, jak wywodzą — minister naruszył wytyczne Rady Europy z Karty Rzymskiej i zalecenia Unii Europejskiej dotyczące roli prokuratury w wymiarze sprawiedliwości. Co ciekawe, skarżący nie stawiają Ziobrze żądań finansowych i nie domagają się nawet zwrotu kosztów — w geście solidarności na opłacenie procedur związanych ze składaniem skarg oraz honorarium dla kancelarii adwokackiej „zrzuciło się"  dla kolegów po fachu 70 czynnych prokuratorów. Niektórzy ze zdegradowanych dostali po fakcie oficjalne pisma, że o przeniesieniu ich na niższe stanowiska zdecydował sam minister sprawiedliwości, bo taką po prostu podjął decyzję — i jest ona nieodwołalna. „Rozstrzygnięcie o przeniesieniu na niższe stanowisko służbowe godzi w poczucie niezależności Skarżącego jako prokuratora, jego cześć, dobre imię i wizerunek w środowisku. Pozbawienie do prawa do skutecznego środka odwoławczego, naruszyło przysługujące mu prawo do poszanowania życia prywatnego" — napisali pokrzywdzeni przez ministra Ziobrę. — „Rozstrzygnięcie o przeniesieniu na niższe stanowisko służbowe bez zgody skarżących zostało podjęte w związku z reorganizacją struktur Prokuratury na skutek przeprowadzonej reformy, której celem była weryfikacja i degradacja wybranych prokuratorów". Europejski Trybunał Praw Człowieka zdecyduje o tym, czy reforma prokuratury Zbigniewa Ziobry służyła jedynie wymianie struktur w prokuraturze i wyniesieniu na kierownicze stanowiska ludzi lojalnych i podporządkowanych partii rządzącej. Być może zostanie tez poruszona kwestia połączenia stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, na której tak bardzo zależało Zbigniewowi Ziobrze.

 

* Platforma Obywatelska chce zwołania nadzwyczajnego posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej z powodu zerwania rozmów w sprawie zakupu 50 francuskich śmigłowców Caracal od koncernu Airbus Helicopters.  „Złożymy wniosek do komisji obrony narodowej o nadzwyczajne posiedzenie w sprawie negocjacji z francuskim koncernem po to, żeby posłowie mogli poznać szczegóły tych negocjacji, mogli wyrobić sobie w tej sprawie zdanie" — oświadczył na konferencji prasowej w Sejmie deputowany PO Cezary Tomczyk. 4 października Ministerstwo Rozwoju poinformowało o wycofaniu się z transakcji zakupu 50 francuskich śmigłowców Caracal od koncernu Airbus Helicopters, tłumacząc, że „kontrahent nie przedstawił oferty zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego". W piątek Pałac Elizejski podał, że prezydent Francji Francois Hollande odłożył zaplanowaną na 13 października wizytę w Polsce wskutek fiaska rozmów w sprawie zakupu śmigłowców.

 

* Wczoraj, 9 października wieczorem zmarł Andrzej Wajda, wybitny reżyser. Miał 90 lat.

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031