Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Referendum Orbana

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Mimo niewystarczającej frekwencji węgierskie referendum migracyjne sprzed tygodnia jest sukcesem Orbana i Fideszu.

 

Nie udało się Orbanowi referendum 2 października mimo, że 98% głosujących uznało, że nie chce by Unia Europejska mogła bez zgody parlamentu węgierskiego decydować o obowiązkowym osiedlaniu na Węgrzech osób obywatelstwa innego niż węgierskie. Zgodnie z węgierską konstytucją, referendum jest ważne, jeżeli weźmie w nim udział co najmniej połowa obywateli uprawnionych do głosowania, a jego wyniki są wiążące dla parlamentu, jeśli co najmniej połowa z głosujących udzieli identycznej odpowiedzi na pytanie referendalne. Tymczasem wzięło w nim udział tylko 40% uprawnionych do głosowania. Około 6% osób oddało głosy nieważne, które nie są liczone do frekwencji.

Mimo, że węgierskie społeczeństwo – jak wskazują sondaże – w zdecydowanej większości jest przeciwne przyjmowaniu migrantów, w referendum wziął udział tylko twardy elektorat dwóch głównych partii o zabarwieniu nacjonalistycznym - Fideszu i Jobbiku – liczba głosów oddanych na „nie” pokrywa się z wynikiem wyborczym obu tych partii w wyborach parlamentarnych w 2014 roku. Wynik referendum może wskazywać zatem górną granicę poparcia dla Fideszu i Jobbiku.

Ten względnie niski poziom frekwencji potwierdza jak płochym „zwierzęciem politycznym” jest przeciętny wyborca. Jeszcze w lipcu udział w referendum deklarowało w sondażu 69% ankietowanych. Głosowanie odbyło się jednak w momencie, gdy na Węgry już od roku nie napływają migranci, m.in. w wyniku budowy płotu na granicach z Serbią i Chorwacją, a dzięki zawartemu w marcu br. porozumieniu UE–Turcja osłabła też presja migracyjna na Europę. Motywacja wygasła i wielu wyborcom nie chciało się nawet wyjść z domu aby oddać głos. Również decyzja Rady UE z 2015 roku o rozdziale uchodźców między państwa członkowskie jest realizowana w bardzo ograniczonym i nie budzącym protestów zakresie. Komisja Europejska odchodzi od forsowania obowiązkowych kwot relokacji uchodźców, większy nacisk kładąc na ochronę zewnętrznych granic UE, co jest zbieżne z postulatami formułowanymi przez szereg państw Europy Środkowej – w tym Węgry. Budapeszt zaskarżył zresztą pierwszą decyzję do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Mimo iż referendum kosztowało ok. 50 mln euro, nie udało się uzyskać wyniku wiążącego, co wywołało rozczarowanie również w szeregach partii rządzącej. Choć jednak wynik nie jest wiążący, obóz rządzący dzięki panowaniu nad mediami zdołał przekonać dużą część społeczeństwa, że zakończyło się ono sukcesem, co przyczyniło się do dalszej konsolidacji elektoratu Fideszu.

Sięgając po hasła bliskie wyborcom Jobbiku, Fidesz zdołał także zatrzymać ciągły wzrost poparcia dla tej partii, która wyrosła mu na najgroźniejszego konkurenta. Od listopada 2014 roku Jobbik zajmuje drugie miejsce w węgierskich sondażach politycznej popularności.

Opozycja pośpieszyła się natomiast z opinią, że fiasko referendum świadczy o końcu dominacji Fideszu na węgierskiej scenie politycznej. Jest to twierdzenie fałszywe i głupie, bo rozdrobniona, pozbawiona charyzmatycznego lidera i nie mająca wyrazistego programu lewica nadal „Orbanowi może tylko na kant naskoczyć”. Partie opozycyjne (lewica i liberały) były bierne podczas kampanii, bo już samo sformułowanie pytania referendalnego utrudniało im zajęcie wyraźnego stanowiska. Namawiając do głosowania „za”, opozycja mocno by się rozminęła z nastrojami ogromnej większości społeczeństwa i sporo na tym straciła. W tej sytuacji jedyną, która wyśmiewała rządową kampanię i wytykała bezcelowość referendum była maleńka zadymiarska grupa o nazwie Magyar Kétfarkú Kutya Párt (Węgierska Partia Psa o Dwóch Ogonach).

Od czasu przejęcia władzy w 2010 roku Orbán uprawia politykę przeciwstawiania się Komisji Europejskiej i „elitom europejskim”. Polityka migracyjna to kolejny obszar, w którym premier Węgier stara się zademonstrować opinii publicznej, że jest obrońcą interesów narodowych w Unii Europejskiej, odwołując się przy tym do „történelmi hagyománya ellenállás akarata ellenére a magyarok a rájuk kiszabott kívülről” (historycznej tradycji oporu Węgrów przeciw woli narzucanej im z zewnątrz). I tym razem  premier Viktor Orbán zapowiedział po referendum, że pomimo jego niewiążącego wyniku zaproponuje zmiany w konstytucji zgodne z „duchem referendum”, które miałyby zapobiec osiedlaniu na Węgrzech migrantów. Trzeba jednak zauważyć, że mimo ostrej, antyunijnej retoryki u siebie w domu, potem w Brukseli węgierski rząd w wielu sprawach prezentuje z reguły dużą gotowość do kompromisu. 

KOMENTARZE

  • @ autor
    Nareszcie rzeczowa interpretacja wyników węgierskiego głosowania, w odróżnieniu do wciskanych nam opinii głównego oszukańczego nurtu.
    " Trzeba jednak zauważyć, że mimo ostrej, antyunijnej retoryki u siebie w domu, potem w Brukseli węgierski rząd w wielu sprawach prezentuje z reguły dużą gotowość do kompromisu. " - Co świadczy o jego mądrym podejściu do rzeczywistości. I mimo niezadowolenia unijnych, potrafi z Rosją prowadzić korzystne interesy, w odróżnieniu od łżerządzicieli w Polsce.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031