Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Jak Zachód Rosję zdradził

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Adriel Kasonta rozmawia z prof. Richardem Sakwą, członkiem Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Wielkiej Brytanii (Chatham House) nt. relacji Rosja-Zachód, polityki zagranicznej USA, bezpieczeństwa Europy, szczytu NATO, Polski itp.

 

Adriel Kasonta: Jak zdefiniowałbyś Europę? Czy uważasz, że słusznie postrzegana jest jako synonim Unii Europejskiej — tendencja tak bardzo widoczna w mediach w dzisiejszych czasach?

Prof. Richard Sakwa: Absolutnie nie. Unia Europejska i Europa są to dwie odmienne rzeczy, i dla poparcia tej tezy pragnąłbym przedstawić swój model Europy. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której zasadniczo istnieją trzy Europy, które się ze sobą ścierają. Pierwszą z nich jest „mniejsza Europa", i stanowi ją Unia Europejska. Co prawda jest ona stosunkowo duża z jej 28 państwami członkowskimi na ten moment, lecz jeśli spojrzeć na mapę Europy, to ostatecznie wciąż stanowi ona mniejszość. Dlatego jest to „mniejsza Europa". Potem mamy „większą Europę", i jest to Unia Europejska w stosunkach z krajami „środka" (mowa tu o sześciu), którymi są członkowie dzisiejszego Partnerstwa Wschodniego: Białoruś, Mołdawia, Ukraina i południowy Kaukaz. W końcu trzecią Europą jest „wielka Europa", Paneuropa, „Bolshaya Evropa" (jak powiedzieliby Rosjanie), i warto podkreślić, że program wcielenia w życie „Bolszej Evropy" (lub „Wspólnego Europejskiego Domu", jak określił to Gorbaczow) jeszcze nie przepadł. Istotnym jest, aby pamiętać, że istnieje Europa, która w rzeczy samej nie jest taka, jak ją określił de Gaulle w 1959 roku, czyli „od Lizbony do Uralu", lecz rozciąga się ona od Lizbony do Władywostoku. Jest to jedna kultura, faktycznie jeden naród europejski, a tragedią jest to, że występuje owy podział. Prawdą jest, że nawet tragedia ukraińskiego kryzysu jest konsekwencją istnienia owej „większej Europy". Oczywiście wiemy, że język Unii Europejskiej zmienia się dość szybko, z „większej Europy" do Europejskiej Polityki Sąsiedztwa (EPN), lecz sama istota „większej Europy" w gruncie rzeczy nadal pozostaje. Jest to niezwykła wizja. Innymi słowy, Unia Europejska nie była nigdy świadoma potęgi konsekwencji swoich własnych działań. Tak więc, w odpowiedzi na Twoje pytanie, współczesną Europę zdefiniowałbym jako Europę od Lizbony do Władywostoku, lecz jest ona niestety obecnie podzielona na trzy Europy, niezgodne ze sobą. I to właśnie jest tragedią naszych czasów.

 

Kasonta: Często kiedy myślimy „Europa", mamy przed oczyma „Zachód" — w szczególności ze względu na fakt, że aby stać się członkiem Unii Europejskiej, należy przejść proces „europeizacji" systemu politycznego swojego kraju pomimo faktu, że kraj ten znajduje się na kontynencie europejskim. Tak więc czy oznacza to Twoim zdaniem, że jedne kraje są bardziej „europejskie" niż inne?

Sakwa: W rzeczy samej. Jest to doskonały przykład ogromnej pychy Unii Europejskiej, bowiem stwierdziła ona, iż może przemawiać w imieniu całej Europy. Innymi słowy, Unia stała się monistką. Przyświeca jej bowiem pojedyncza wizja swej tożsamości, która nie może wyobrazić sobie prawidłowej, uzasadnionej pod względem normatywnym (nie tylko w znaczeniu wielkomocarstwowej terminologii, lecz merytorycznie uzasadnionej) alternatywy dla samej siebie na kontynencie europejskim. A zatem wspomniana przez Ciebie „europeizacja" nie podlega negocjacjom i jedynie można na nią przystać lub też nie. Słusznym będzie zatem argument, który mówi, iż jeśli chcesz dołączyć do klubu, to musisz przestrzegać zasad tego klubu. Niemniej, obecnie — a już z pewnością jeśli chodzi o Europejską Politykę Sąsiedztwa — przybrał on niemalże postać imperialistycznego projektu i jest to bardzo niebezpieczne. Co się tyczy Europy i Zachodu, to uważam, że trzeba być bardzo ostrożnym. Właściwie już zupełnie zaniechałem posługiwania się terminem „Zachód", w którego miejsce zacząłem używać terminu „Atlantycka Wspólnota". Co więcej, jak zapewne słyszałeś, nawet Angela Merkel zaprosiła w ubiegłym roku Japonię do tego, by ta rozważyła swoje przystąpienie do NATO. Więc obecnie mamy do czynienia z „Atlantycką Wspólnotą", która podporządkowała sobie i wykorzystała dla własnych potrzeb wizję Zachodu. Zachód bowiem był pojęciem kulturowo-cywilizacyjnym, zaś „Atlantycka Wspólnota" to wspólnota obronno-polityczna. Aktualnie to drugie zastąpiło pierwsze.

 

Kasonta: Czy Zachód jest uprzywilejowany? Jeśli tak, to co sprawia, że „zachodnie wartości" mają wyższość nad innymi wartościami w dobie rzekomego pluralizmu wspieranego przez liberalny model myślenia?

Sakwa: Absolutnie. Jest to jedno z wielkich niebezpieczeństw naszych czasów. Istotnie, pod wieloma względami Zachód jest uprzywilejowany, ponieważ rości sobie prawo do obrony zbioru danych wartości. Chciałbym jednak w tym momencie podkreślić, że wartości te nie są ekskluzywnie zachodnie. Innymi słowy, wartości praworządności, konstytucjonalizmu, obrony praw własności są to rzeczy, do których ludzie wszędzie dochodzą w swoim własnym tempie i na swój własny sposób. Oczywiście istnieją ogromne napięcia w Chinach, w Rosji, jednak roszczenie Zachodu do tego, by być uprzywilejowanym obrońcą owego porządku, musi być czymś udowadnialnym, nie zaś jedynie utrzymywanym. Oczywiście wolę żyć w kraju, który posiada wszystkie te dobra, ale chodzi o to, że to nie jest wcale takie hop-siup. Jest to stopniowy proces organiczny. Tak więc uważam, że nie jest niebezpieczeństwem fakt kwestionowania przez nas owych wartości, bowiem kwestionujemy jedynie instrumentalizację tych wartości. Teraz mamy do czynienia z symultanicznym występowaniem dwóch następujących procesów: interdemokracja stanowi związek między bezpieczeństwa a ekonomią (gdzie doskonałym przykładem jest NATO i UE), zaś drugim procesem jest transdemokracja i z nią mamy do czynienia wówczas, gdy demokracja staje się ideologią polityczną narzucaną innym poprzez proces demokratyzacji. Wyobraź sobie taką sytuację, że Stany Zjednoczone uruchamiają w Arabii Saudyjskiej różnego rodzaju organizacje pozarządowe na rzecz demokratyzacji tego kraju. Oczywiście obecnie nie ma to miejsca, lecz byłoby to najzwyczajniej absurdalne. Saudyjczycy by się temu sprzeciwili. Dlaczego więc Rosja powinna zaakceptować tę transdemokratyczną wizję? Rzecz jasna, że jestem zwolennikiem tych osiągnięć oraz celów, ale trzeba najpierw mieć geopolityczną lub rozsądną strategię polityczną zrozumienia suwerenności historycznych części, ponieważ alternatywa obecnej Europy jest uważana za jej przeszłość. Innymi słowy, Europa ogłosiła zwycięstwo czasu nad przestrzenią. Na nasze nieszczęście rozumiemy, że przestrzeń mści się na czasie w Unii Europejskiej. I mówiąc „przestrzeń", mam to właśnie na myśli: „Nie! Jest to przestrzeń, w której musimy rozwiązać nasze problemy historii w naszych własnych czasach historycznych. Udało się wam rozwiązać sporo problemów w Unii Europejskiej? To świetnie! Jednak wasze odpowiedzi nie mogą zostać ot tak po prostu nałożone na nas. Wam to do pewnego stopnia się udało, ale powtarzam, że nie możecie narzucać swej narracji innym. Musi to zostać osiągnięte naturalnie". Więc gdy Ukraińcy mówią: „Chcemy dołączyć do Europy" — moja odpowiedź brzmi: „Nie możecie". Muszą oni najpierw rozwiązać swoje własne problemy historii w swoich własnych czasach historycznych. I to jest właśnie prawdziwa skala katastrofy, którą jest dzisiaj współczesna Ukraina.

 

Kasonta: Czym w Twoim rozumieniu jest „Zachód"?

Sakwa: Myślę, że obecnie jesteśmy świadkami rozpadu „Zachodu" w sposób, który wcześniej opisałem, i został on zastąpiony przez „Atlantycką Wspólnotę". Szczerze więc już nie mam pojęcia, czym jest właściwie „Zachód". Jest to „Atlantycka Wspólnota". Obecnie widzimy rozwój nie tylko wielobiegunowego świata, lecz jesteśmy świadkami powstawania świata wielu ładów, w którym ładem zachodnim jest „Atlantycka Wspólnota". Dodać tutaj należy, że obecnie wyłania się również inny ład, i jest nim rosyjsko-chińska alternatywa, indyjska, krajów BRICS-u, szanghajskich organizacji korporacyjnych. Jest to świat wielu ładów i oba te porządki są przywiązane do idei obrony Organizacji Narodów Zjednoczonych — więc nie są one ze sobą w zupełnej kontradykcji. Pragnąłbym, już tytułem końca, powiedzieć znów coś długiego, jednak niezmiernie ważnego dla zrozumienia sedna sprawy. Otóż pod koniec zimnej wojny Rosja pragnęła dołączyć do „Wielkiego Zachodu". Chciała ona dołączyć do poszerzonego Zachodu, który zmieniłby się z racji samego faktu dołączenia do niego Rosji. Innymi słowy, poprzez fakt przyłączenia Rosji tradycyjny Zachód stałby się „Wielkim". Zachód nie chciał pozwolić, by to nastąpiło, i to właśnie jest powodem tego, że dziś znajdujemy się w tzw. okresie nowej zimnej wojny. Zamiast tego mamy swój tradycyjny Zachód — czyli Unię Europejską, NATO, jego przywiązanie ideowe do teorii „końca historii" i tak dalej. Więc Zachód jest obecnie podzielony na dwie części. Mamy tradycyjny Zachód, który jest wojujący i zamknięty, oraz potencjał w postaci Rosji, która jest wciąż zadeklarowaną zwolenniczką dołączenia do tego „Wielkiego Zachodu", który w rzeczywistości musiałby zacząć traktować Rosję na zasadzie równości. Póki co Zachód odmawia racji bytu tej możliwości. Innymi słowy, występuje napięcie między obecnym Zachodem, który staje się coraz bardziej zamknięty, a Zachodem, który posiada większy potencjał, jest bardziej otwarty, bardziej pluralistyczny — to coś, czego nie udało się im osiągnąć do tej pory, i jest to zdecydowana porażka lat, które nastąpiły po zakończeniu zimnej wojny.

 

Kasonta: Francuski poeta Paul Valéry zaobserwował w 1927 roku, że „Europa wyraźnie dąży do tego, by być nadzorowaną przez amerykańską komisję. Jej cała polityka jest ukierunkowana w tym celu. Nie wiedząc, jak pozbyć się naszej historii, będzie nam to objawione przez grupę szczęśliwców, którzy nie mają prawie żadnej". W związku z tym czy uważasz, że jest możliwym, aby Europa posiadała własną wizję swej tożsamości, czy jesteśmy skazani na ten wysoce atlantycki dryft, gdzie Ameryka zdominuje naszą politykę wewnętrzną i zewnętrzną, co w efekcie oznaczałoby, że staliśmy się jej 51. stanem?

Sakwa: Po pierwsze chciałbym powiedzieć, że przytoczyłeś fantastyczny cytat Paula Valéry'ego. Jest naprawdę dobry. To nie jest jednak całkiem tak. Jak wiemy, Stany Zjednoczone (z pewnością od czasów Obamy) mają troski rozmiaru globalnego, podczas gdy skala trosk Europy (Unii Europejskiej nawet) ma bardziej wymiar regionalny. Europa jak dotąd scedowuje opiekę nad swym bezpieczeństwem Stanom Zjednoczonym. Będzie więc bardziej trafnym przyjąć, że zachodzi tu bardziej skomplikowana dynamika, gdzie, jak widzimy od dwóch lat, od czasu rozpoczęcia kryzysu, Unia staje się coraz bardziej podporządkowana owej idei „Atlantyckiej Wspólnoty". Nie powinniśmy jednak zapominać o tym, że w jej łonie występuje wiele napięć i sprzeczności.

 

Kasonta: Najbardziej znamiennym przykładem wpływu Ameryki na formułowanie polityki zewnętrznej Unii Europejskiej jest jej stosunek względem Rosji, co wydaje się głęboko zakorzenione w różnym postrzeganiu zakończenia zimnej wojny. Jak wyglądają zatem te poglądy?

Sakwa: Jak wiemy, Joe Biden szczyci się faktem, że udało mu się podporządkować Europejczyków oraz wpłynąć na politykę sankcji. Ostatnimi czasy spotkania grupy  G7 w zasadzie przybrały postać spotkań, na których Amerykanie dosłownie wydają rozkazy Europejczykom odnośnie polityki sankcji oraz innych zagadnień. Ale masz absolutną rację, że różnice te są zakorzenione w różnicy postrzegania zakończenia zimnej wojny. Co się zaś tyczy wpływu Stanów Zjednoczonych na formułowanie europejskiej polityki zagranicznej —  biorąc pod uwagę to, co powiedziałem w poprzedniej odpowiedzi, lecz odnosząc to do tego kontekstu — to jest on niezaprzeczalny. Na nasze nieszczęście Unia Europejska nie podołała roli niezależnego podmiotu, po części za sprawą Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej. Więc proszę zrozum, że te sprawy nie są nigdy monolityczne, gdyż zawsze istnieją sprzeczności i debaty. Nie możemy jednak zapomnieć, że kiedy mówimy o Unii Europejskiej, to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że w coraz większym stopniu polityka w Unii staje się zdominowana przez Niemcy. Ci oczywiście mają swe różnice poglądów ze Stanami Zjednoczonymi — choćby przewodząc procesowi mińskiemu i tak dalej. Dla utrzymania pokoju Niemcy nie dopuściły do członkostwa Ukrainy i Gruzji w NATO. No i rzecz jasna sprawa Snowdena, a z nią związane szpiegowanie Niemiec i tak dalej. Tak więc istnieją sprzeczności, niemniej Niemcy stanowią absolutne sedno Unii. Odtworzenie niepodległego państwa niemieckiego po zakończeniu II wojny światowej jest ze wszech miar atlantyckim projektem. Tak więc fakt, że Niemcy stają się dominującą siłą w Unii Europejskiej, oznacza, że​​możemy spodziewać się intensyfikacji tendencji atlantyckich. Jest tak dlatego,że istotą współczesnych Niemiec jest właśnie atlantyzm. Rzeczą jasną jest to, że występują sprzeczności i różnice, ale ostatecznie jest to projekt atlantycki różniący się od tego, co promował Helmut Schmidt (gdy jeszcze żył) oraz Gerhard Schröder, który krytykuje politykę Merkel względem Rosji. Jest to całkowicie zakorzenione w odmiennym postrzeganiu zakończenia zimnej wojny. A oto mój argument, proszę bardzo: po zakończeniu zimnej wojny Rosja (i ma to miejsce po dziś dzień) była gotowa dołączyć do „Wielkiej Europy" i „Wielkiego Zachodu", które zostałyby poddane zmianie przez sam fakt jej członkostwa, niemniej z różnych powodów tak się nie stało. Zamiast tego nastąpiła konsolidacja tradycyjnego Zachodu i mniejszej Europy, co nakreśliło linię owych podziałów. Innymi słowy, to nie sposoby postrzegania końca zimnej wojny, lecz fakt tego, w jaki sposób się ona zakończyła, stanowi punkt zapalny do kontynuacji tego konfliktu dzisiaj.

 

Kasonta: Czy jest możliwym, aby przezwyciężyć te różnice w celu utrzymania pokoju? Jeśli tak, to co należy uczynić, aby znormalizować stosunki między Rosją a, ogólnie rzecz biorąc, Zachodem?

Sakwa: Czy jest to możliwe? Naprawdę nie mam pojęcia, jednak większość osób twierdzi, że nie. Innymi słowy, jesteśmy obecnie skazani na długi okres konfliktu i konfrontacji. Nowy podział Europy. Główne role przypadły zaś tym zwariowanym Polakom i równie szalonym Litwinom, co jest absolutnie niedorzeczne. A zatem wiemy, co jest niezbędne, aby temu przeciwdziałać, i jest tym zaangażowanie, debata, i w rzeczy samej ramy instytucjonalne umożliwiające wyjście poza logikę konfliktu. Zamiast tego podążamy w zupełnie przeciwnym kierunku, a to, co widzimy obecnie, to intensyfikacja owej logiki konfliktu. Stanowi to więc tragedię. Czy jest możliwym, aby to zmienić? Tak, ale jest to mało prawdopodobne.

 

Kasonta: Narracja, która obecnie przeważa w Europie, ukazuje „Rosję Putina" (jak przyjęło się ją nazywać) jako główną przeszkodę dla projektu Unii Europejskiej, który przechodzi kryzys z uwagi na fakt, iż wiele krajów europejskich poddaje w wątpliwość swe relacje z Brukselą. W związku z tym czy słusznym jest twierdzenie, że głównym powodem trwającej porażki Unii jest Rosja?

Sakwa: Absolutnie nie. Rosja odgrywa tutaj rolę kozła ofiarnego. Jest to sposób na uzewnętrznianie problemów wewnętrznych. Przecież to nie Rosja zainicjowała kryzys migracyjny. Znamiennym przykładem jest to, że nawet tacy ludzie jak Breedlove utrzymują, iż Rosja go dozbraja — co jest w zupełności szalone. Czy ja dozbrajam ową pintę piwa? Jest to niedorzeczne. Po drugie, Rosja nie ma nic wspólnego z kryzysem w strefie euro, jak i postrzeganiem przez obywateli Europy deficytu demokratycznego i tak dalej. Myślę, że czasem bez większego zastanowienia zakładamy, że próbuje ona zaostrzać podziały w Europie poprzez wspieranie np. takich nieprzyjemnych grup jak Jobbik na Węgrzech, być może niektórych ekstremistycznych grup w Polsce i gdzie indziej. Marie La Pen, i o tym mówi się otwarcie, otrzymała pożyczkę i niedawno otrzymała drugą. Musimy być jednak bardzo ostrożni, zwłaszcza jeśli chodzi o poparcie Rosji dla Syrizy oraz innych. Uważam natomiast, że przede wszystkim skala tej pomocy w zachodnich mediach jest przesadzona, a po drugie, że Rosja musi być bardzo ostrożna, gdyż naraża się na tego typu oskarżenia, o których wspominasz — bez względu na to, czy jest to prawdą, czy też nie. Unia Europejska powinna w pierwszej kolejności uporządkować swoje własne problemy. Rosja z pewnością nie jest ich powodem, lecz powinna być ostrożna przy doborze sposobów, którymi stara się wykorzystać podziały. Z drugiej strony można to oczywiście zrozumieć (biorąc pod uwagę fakt, iż Unia Europejska jest niesłychanie dumna z tego, że stoi ramię w ramię z Ameryką), że będzie starała się wyszukiwać owe podziały, aby próbować nawiązać dobre, tradycyjne stosunki bilateralne, jak np. z Włochami, chociażby przez wzgląd na włoską tradycję komunistyczną, i tak dalej. Ale i tak Unia Europejska stara się zamknąć te opcje, czemu jako najlepszy przykład może posłużyć Serbia, z którą Rosja również utrzymuje tradycyjnie dobre stosunki. Co więcej, zerwanie tych kontaktów stanowi część warunku przystąpienia przez Serbię do Unii Europejskiej.

 

Kasonta: Z uwagi na fakt, iż zostałeś okrzyknięty autorem najlepszej książki w języku angielskim na temat prezydentury Putina zatytułowanej Putin: Russia's Choice (pol. Putin: Wybór Rosji), chciałbym zapytać, czy zgadzasz się, że jednym z głównych powodów jego popularności wśród Rosjan jest próba odwrócenia katastrofalnego wpływu neoliberalnych reform Jegora Gajdara wprowadzonych w okresie prezydentury Borysa Jelcyna?

Sakwa: Nie do końca, gdyż Putin właściwie buduje na tych reformach. Nigdy ich nie odrzucił — to program komunistów. Putin próbował zaczerpnąć z nich to, co najlepsze, ograniczając tym samym ich najgorsze aspekty. W związku z tym nie zgodzę się do końca z Twym stwierdzeniem. Nie powinniśmy zapominać, że nawet po dziś dzień Putin i jego rząd — zwłaszcza tzw. liberalny blok i gabinet Miedwiediewa — nie wykazują żadnych skłonności, aby to uczynić. Polityka gospodarcza w szerokim jej ujęciu (ujęciu makroekonomicznym) nadal pozostaje liberalna. Co się tyczy polityki społecznej rządu Putina, to również prowadzi on neoliberalną politykę dążącą do urynkowienia sektora publicznego. Więc w odniesieniu do Twojego pytania o jego popularność faktem jest, że poświęca on masę czasu, aby przywrócić skuteczniej funkcjonujące państwo, godność Rosji, jak również jej prestiż na arenie międzynarodowej.

 

Kasonta: W tym czasie Władimir Putin był zagorzałym zwolennikiem oświeconej formy konserwatyzmu, stawiając sobie za cel modernizację Rosji. Inspirował się on postacią byłego premiera i ministra spraw wewnętrznych w okresie rządów Mikołaja II, Piotra Stołypina, jak również (jeśli chodzi o postrzeganie prawa cywilnego jako najsilniejszego filaru wolności w społeczeństwie) Aleksandra Sołżenicyna, z którym podzielał poglądy na temat katastrofalnego stanu Rosji przedstawionego przez pisarza w politycznym pamflecie pod tytułem Russia under Avalanche (pol. Rosja w zapaści). Co więcej, Putin zgadzał się z poglądami Sołżenicyna na temat zaniechania imperialnych ambicji Rosji z uwagi na konieczność odbudowy kraju, i nawet poinformował go podczas ich spotkania w Monasterze Pskowsko-Pieczerskim, że chce pójść za przykładem amerykańskiej Partii Republikańskiej. Mając tego świadomość, jak to się stało, że Zachód nie wykorzystał tego faktu jako okazji do wzmocnienia więzi z Rosją w celu skutecznego ulokowania jej w ładzie światowym?

Sakwa: Absolutnie. Jest to wielka stracona szansa, ponieważ nie mogliśmy ulokować Rosji, jak sam stwierdziłeś, w porządku światowym. To podstawowa porażka ostatnich 25 lat, że nie byliśmy w stanie skutecznie ulokować Rosji, pomimo faktu, iż jej konserwatywne stanowiska szły w parze z wdrażaniem zachodnich osiągnięć. Jest to właśnie ta porażka, użyję słowa „hermetyzm", który dotyczy ograniczenia w zakresie myślenia oraz rozwoju instytucjonalnego. Więc pytasz czemu Zachód tego nie uczynił? Jak do tego doszło? Cóż, to pytanie nie do mnie, lecz sądzę, że po części dotyczy to faktu, iż wszystkie te próby otwarcia się na Rosję są uważane za bezcelowe herezje. Więc mamy sytuację, w której wszelkie pomysły na to, jak ulokować Rosję, są postrzegane raczej jako kość niezgody między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Pytanie, które zadałeś, jest niesłychanie istotne. To porażka.

 

Kasonta: Zamiast tego mogliśmy zauważyć nasilenie się antyrosyjskiej retoryki wśród amerykańskich myślicieli politycznych, gdzie książka Zbigniewa Brzezińskiego zatytułowana  Wielka Szachownica i utworzenie „Project for the New American Century" (organizacji promującej poglądy Williama Kristola oraz Roberta Kagana) utwierdziły obecnego prezydent Rosji w tym, że Ameryka chce wykorzystać słabość Rosji. Jak myślisz, co jest tego powodem?

Sakwa: W rzeczy samej. Jest to pogląd, który jest wyznawany przez wielu liberałów w samej Rosji. Na przykład ludzie tacy jak Garri Kasparow (posiadający tytuł arcymistrza), który w swojej książce pt. Winter Is Coming (pol. Nadchodzi zima) twierdzi, że porażką Stanów Zjednoczonych nie było to, że nie udało im się ulokować Rosji w ładzie światowym, lecz nieodpowiednie wykorzystanie słabości kraju w celu przeforsowania swego zwycięstwa w zimnej wojnie. I to stanowisko również znajduje swoje odzwierciedlenie w książce Zbigniewa Brzezińskiego oraz w tych projektach. Oczywiście oficjalną polityką było nie wykorzystywanie słabości Rosji, lecz po prostu kontynuowanie wszystkiego „po staremu" przy założeniu, że Rosja (czy to słaba, czy silna) już się nie liczy. Pod wieloma względami takie jej potraktowanie było nawet gorsze.

 

Wersja polska przygotowana została przez p. Adriela Kasontę, który jest jednocześnie autorem wywiadu. 

 

KOMENTARZE

  • Poparcie Brukseli dla nielegalnego puczu w Kijowie w moich oczach już zupełnie skompromitowało UE
    Ukraina to Jewropa! Kto nie skaczet ten moskal!

    https://youtu.be/qEPUiBb3ngA
  • @PontoSarmata 21:45:48
    No to ja nie skaczę bo Polakiem jestem .Ave. https://www.youtube.com/watch?v=VXPyaCo_NXE
  • @Repsol 22:23:10
    Ale dlaczego wszarze z Brukseli popierali nielegalny przewrót. Wcześniej obalili Kaddafiego i dziś spotyka ich zasłużona kara. Zastraszenie zachodu przez terrorystów nie jest nieszczęściem dla Polski.
  • Za a nawet przeciw...
    Mam wrażenie, że się Panu Profesorowi myli Rosja i ZSRR, komunizm/kacapizm z prawosławiem, propaganda ze stanem faktycznym i inne jeszcze, całkiem różne rzeczy.... Przykład: "Otóż pod koniec zimnej wojny Rosja pragnęła dołączyć do „Wielkiego Zachodu"." - chyba rozszerzyć "jedynie słuszny system" na cały świat - w to mogę uwierzyć. To Anglicy nazywają wishful thinking (bardziej fool niż thinking - po mojemu:)
  • Breaking news: Potężny pożar słomy obok amerykańskiej bazy lotniczej w Łasku
    Późnym wieczorem w środę wybuchł pożar w Ostrowie niedaleko Łasku. W ogniu stanął olbrzymi stóg słomy. Kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej walczy z pożarem stogu słomy. Ze wstępnych informacji wynika, że w pożarze nikt nie ucierpiał. Jednak straty materialne będą ogromne. Ogniem objętych jest blisko dwa tysiące metrów kwadratowych słomy.

    Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/na-sygnale/pozary/a/pozar-w-ostrowie-kolo-lasku-kilkadziesiat-zastepow-w-akcji-film,10503288/
  • @PontoSarmata 00:12:14
    I to w dniu otwarcia amerykańskiej pączkarni Dunkin' Donuts w Łodzi. Zły to znak.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930