Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Handlarze śmiercią

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Czy pokój na ziemi jest możliwy? Nie, dopóki USA nie zaprzestaną sprzedawania broni i prowokowania wojen. Amerykański dyplomata Daniel H. Simpson tak oskarża swój kraj:

 

Przeglądając pod koniec 2015 roku amerykańskie stopy procentowe, doszedłem do wniosku, że jesteśmy narodem morderców u siebie w kraju i poza jego granicami.

Integralną częścią naszego społeczeństwa jest kompleks wojskowo-przemysłowy, który odnotowuje olbrzymie zyski ze sprzedaży broni w kraju i za granicą. W naszym państwie broń sprzedawana jest w sposób prawie niekontrolowany, a przy jej pomocy są zabijane całe grupy niewinnych ludzi, i to nawet w kościołach i szkołach. Naszym skorumpowanym i niegodziwym ustawodawcom (federalnym i stanowym) brakuje rozumu i odwagi, by z tym wreszcie skończyć. I dotyczy to nie tylko organizacji National Rifle Association (NRA), lecz również producentów i sprzedawców broni, którzy po to finansują NRA, by organizacja ta wywierała naciski na władze w Waszyngtonie i stolicach poszczególnych stanów.

Za granicą uważają nas za morderców. Inne kraje modlą się do Boga, lub do czczonych lokalnie bóstw, o to by Stany Zjednoczone nie narzuciły im swojej woli. Ale USA będą narzucać tym krajom taką formę rządów, którą ich zdaniem powinny mieć, albo będą zrzucać na nie bomby, a potem niby je przepraszać, albo też będą wysyłać drony, żeby zabijać przywódców tych krajów. Czy to się komuś w Ameryce podoba, czy też nie – taka jest opinia o nas w świecie. Większość cudzoziemców, z którymi się zetknąłem, powiada, że jesteśmy szaleńcami. Są oni niemal pewni, że stanowimy zagrożenie dla społeczności światowej.

Niektóre kraje z grona tzw. naszych sojuszników opowiadają się po naszej stronie, próbując jednocześnie sprawować coś w rodzaju kontroli nad naszymi zabójczymi skłonnościami. Zaliczam do tej kategorii Wielką Brytanię.

Jeszcze inne kraje chcą po prostu stać z boku i chcą być w jak największym stopniu od nas niezależne. Na przykład  Indie. Rząd amerykański i prywatni sprzedawcy broni przez wiele lat starali się o to, żeby uczynić Indie ważnym importerem аmerykańskiej broni. Indie zdecydowały się jednak tylko posłać uśmiech Ameryce i kontynuowały zakupy broni w Rosji – tak, tej Rosji, kierowanej przez tego żałosnego Włodzimierza Putina, i będącej przeciwieństwem Ameryki, z tym czarującym Barackiem Obamą na czele. Widac z tego, że Indie dobrze zdają sobie sprawę, że dostawom amerykańskiej broni towarzyszą zawsze amerykańscy doradcy wojskowi, mający przygotowywać do jej obsługiwania i wspierać swoich klientów zagranicznych.

Gdzie więc jesteśmy pod koniec 2015 roku?

Jesteśmy w Afganistanie, gdzie weszliśmy w 2001 roku, tuż po 11-tym września. Jesteśmy w Iraku, odkąd w 2003 roku prezydent George W. Bush pod fałszywym pretekstem przekonał nas, by go wybrać powtórnie na prezydenta czasu wojny. Straciliśmy w Afganistanie 2.332 żołnierzy w ciągu ostatnich 14 lat i jeszcze sześciu w ciągu ostatniego tygodnia, straciliśmy też 4.425 żołnierzy w Iraku. Stale utrzymujemy w niektórych krajach tysiące żołnierzy, jako daninę dla owych rządów, które narzuciliśmy  tym krajom, a które to rządy nie potrafią same zadbać o siebie. Amerykańskie siły specjalne dopiero co pomogły Irakijczykom odbić Ramadi z rąk bojowników PI, a  walczyliśmy o to miasto już wcześniej, odbierając je poprzednio urodzonym w nim sunnitom. W Afganistanie walczymy ciągle o to, by utrzymać poszczególne miejscowości  poza zasięgiem talibów, lecz niektóre z nich, mimo naszych wysiłków, i tak dostają się w  ich ręce.

Dlaczego to robimy? Myślę, że argument użyty przez Ronalda Reagana w 1986 roku, że jeżeli nie zechcemy walczyć z komunistami w Nikaragui, to będziemy musieli z nimi walczyć w teksaskiej mieścinie Harlingen – był tak samo sztuczny, jak i i rządzący wtedy nami szarlatan. Czy ktoś jeszcze w to wierzy, że Ramadi w Iraku lub Sangin w Afganistanie, znajdujące się w „przyjaznych”, albo „nieprzyjaznych” nam rękach – stanowią jakąś różnicę dla Amerykanów? To wymysł Waszyngtonu, tak samo wiarygodny, jak cała kampania wyborcza Teda Cruza czy Hilarii Clinton.

Uważam, że wysiłki p. Obamy, starającego się zakończyć swoją kadencję zanim ujrzy Afganistan czy Irak pogrążone w zupełnym chaosie, można scharakteryzować jako jakiś rodzaj zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, albo jako partyjną lojalność w czasie kampanii wyborczej jego byłej demokratycznej konkurentki, Hilarii Clinton. A przecież nadszedł już najwyższy czas, aby powiedzieć, że zrobiliśmy już wszystko, co mogliśmy w Afganistanie i w Iraku, i aby odesłać nasze wojska do domu.

Cóż jeszcze możemy zrobić? Zniszczyliśmy Libię. Owsyem, Muammar Kadafi był egoistycznym szkodnikiem, chociaż ostatecznie zrezygnował ze swojego programu jądrowego. Ale jego miejsce zajęły – w dużej mierze dzięki decyzjom rządu p. Obamy, w tym i pani Clinton – aż dwa rządy chcące uchodzić za „narodowe” i wiele pozaprawnych milicji lokalnych, w tym także milicje PI, oraz niekontrolowana migracja do Europy.

Dla wsparcia Arabii Saudyjskiej – naszego sojusznika i głównego importera naszej broni – pomogliśmy jej zniszczyć Jemen. Władze Arabii Saudyjskiej bombardowały go dopóty, dopóki nie zaczął przypominać terenu z epoki kamienia łupanego, a nigdy jeszcze nie słyszałem z ust kogokolwiek w Białym Domu lub w Pentagonie zapewnienia, że w saudyjskich kokpitach nie było ani jednego amerykańskiego pilota. Jemen zawsze był najbiedniejszym krajem na Bliskim Wschodzie.

Zaangażowanie się Stanów Zjednoczonych w konflikt jemeński ustawiło nas w samym centrum wewnątrzislamskiego konfliktu sunnicko-szyickiego. A tymczasem, nie istnieje żaden powód na świecie, abyśmy się mieli angażować w konflikt wewnątrz islamu. Jedynym powodem tego zaangażowania są zobowiązania amerykańskich producentów broni do zapewnienia serwisu dla broni, którą sprzedali oni Arabii Saudyjskiej. I nie sądzę, żebyśmy sprzedawali tam miecze, których Saudyjczycy używają do ścinania głów osądzonych przestępców.

Stany Zjednoczone wykorzystały również bezhołowie w Somalii i sprzedajność rządu Republiki Dżibuti, żeby utworzyć swoją bazę wojskową w Dżibuti. Znajdują się w niej teraz – bez żadnej uzasadnionej przyczyny – tysiące żołnierzy amerykańskich, myśliwce bombardujące i baza dla dronów. Jest to niepotrzebna interwencja Pentagonu w Afryce, a powód jest jeden – dostawy broni.

Powinniśmy odesłać nasze wojska do domu. Póki tego nie zrobimy – nie będzie pokoju na ziemi. Nie bądźmy mordercami.


autor: 

 Daniel H.Simpson (ur 1939.) - byly ambasador Stanów Zjednoczonych w Republice Środkowoafrykańskiej (1990-1992), Specjalny wysłannik w Somalii, ambasador Stanów Zjednoczonych w Demokratycznej Republice Konga (1995-1998), inne także prowadzący Misje Zagraniczne w Burundi , Republice Południowej Afryki, Zairze (trzykrotnie), Islandii, Libanie i Bosni-Hercegowinie. 


 źródło: reseau voltaire
 

 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Moja ocena na 5+. Niesamowite, że to napisał były /niestety/ amerykański dyplomata. Jest jeszcze trochę ludzi rozsądnych na tym świecie, lecz ich siła przebicia jest równa zeru.
  • @Playset 18:56:00
    Jednak podobnych opinii jest coraz wiecej i to w samych Stanach Zjednoczonych. Jest wiec nadzieja, ze ktos skonczy z tym szalenstwem. W przeciwnym wypadku caly nasz swiat splonie...
  • @@@!
    Z amerykańskiej bazy w Stuttgarcie skradziono broń. Z bazy wojskowej USA Panzer Caserne w Stuttgarcie skradziono broń i wyposażenie wojskowe pisze gazeta „Stars and Stripes”, powołując się na amerykańskie źródła wojskowe. Wśród skradzionych przedmiotów jest kilka pistoletów półautomatycznych, karabin automatyczny małego kalibru i dubeltówka – powiedział przedstawiciel Wydziału Dochodzeń Kryminalnych Sił Zbrojnych USA (CID) Chris Gray. Nie wiadomo, ile dokładnie sztuk broni zniknęło. Z informacji „Stars and Stripes” wynika, że broń skradziono w tym miesiącu. Obecnie CID przeprowadza śledztwo. Jedna z wersji wydarzeń głosi, że przestępca lub przestępcy mogli przedostać się na teren bazy przez ogrodzenie. Badamy sprawę. Rozpatrujemy wszystkie możliwości. Na tym etapie nie wydaje się nam, że ktoś postronny ukradł broń i ekwipunek lub ktoś przenikną przez ogrodzenie, ale całkowicie nie możemy wykluczyć takiej możliwości powiedział Gray. Nie podał nazwy bazy, gdzie doszło do incydentu. Gazetę o tym, że chodzi o Panzer Caserne poinformował wojskowy, który nie jest upoważniony do kontaktów z prasą. „Stars and Stripes” zwraca uwagę na fakt, że do kradzieży doszło w momencie, gdy w Niemczech pojawia się coraz więcej problemów w sferze bezpieczeństwa. W kraju niedawno miała miejsce seria ataków terrorystycznych. Ps...A może sprzedano potrzebującym ? Jak dla mnie to znowu fałszywa flaga. Skoro USA zaopatruje PI w broń to dalej to robią, tylko w inny sposób, już na miejscu, żeby islamiści nie musieli się trudzić z jej przemycaniem do Europy. Po co kombinować z przemycaniem jak można dozbroić na miejscu, tych i owych.
  • @@@!
    S-400 bronią Krymu. Zgrupowanie rosyjskich wojsk na Krymie uzbrojono w najnowsze systemy rakietowe S-400 poinformowało w sobotę RIA Novosti źródło w krymskich strukturach siłowych. Zgrupowanie rosyjskich wojsk na Krymie uzbrojono w najnowocześniejsze systemy obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej S-400 – oświadczył rozmówca agencji. W Sewastopolu otwarto dziś serwis koncernu zbrojeniowego Almaz-Antej, który zajmie się obsługą techniczną systemów rakietowych na półwyspie, m.in. S-400.
    Wcześniej Ministerstwo Obrony poinformowało, że w sierpniu przerzuci na Krym pułk S-400 „Triumf”. Ps...Rosja musi być przygotowana na napaść ze strony USA, NATO, Ukrainy i być może Polski i dlatego powinna wycelować rakiety z bronią jądrową w bazy NATO USA i ich poddanych. Licho nie śpi !
  • @@@!
    Władze Krymu informują o obozie szkoleniowym PI na południu Ukrainy. Wicepremier Krymu Rusłan Balbek poinformował o koncentracji islamskich radykałów przy północnej granicy półwyspu, na południu ukraińskiego obwodu chersońskiego. „Wiemy o obozie szkoleniowym w obwodzie chersońskim Ukrainy, w którym szkoleni są zwolennicy ISIS. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni, że strona ukraińska w zamian za antyrosyjskie działania pozwala islamski radykałom na niezgodne z prawem działania w obwodzie chersońskim i tworzenie równoległych struktur władzy” powiedział Balbek na spotkaniu z francuskimi parlamentarzystami. „Niepokojące jest to, że kijowskie władze mogą być szantażowane elektrowniami atomowymi, które są zlokalizowane na terytorium Ukrainy, przez radykałów, co wynosi kwestię bezpieczeństwa i Europy, i Rosji na wspólny poziom” dodał wicepremier. Delegacja francuskich parlamentarzystów przyjechała na Krym w piątek. W trakcie wizyty politycy odwiedzą Symferopol, Jałtę i Sewastopol. Ps..O chyba trzeba wreszcie zająć południe Ukrainy żeby uratować Europę przed ISIS. Choć moim zdaniem zachodniej Europy przed radykalnym islamem już raczej nic nie uratuje (Europa sama buduje sobie gilotynę). Ale, że na Ukrainie mogą być szkolenia bojowników PI, to bym się nie zdziwił. W Polsce szkoli się też nazizujące neobanderowskie bataliony ochotnicze z Ukrainy. Niestety. Tajne bazy-więzienia CIA też przecież w Polsce już były. Leppera też wyzywano od durnych, kiedy ten twierdził, że w Polsce są tajne więzienia CIA. W końcu zaczął mówić, że ma dokumentację na potwierdzenie swoich słów. I potem nagle pojawił się "polski seryjny samobójca". A już Leppera pomijając, jak długo nasze władze zaprzeczały, że w Polsce były jakieś tajne więzienia CIA? Gdzie, nie było, skąd, to przecież czyste idiotyzmy i głupie wymysły wyssane z palca. Nasze polskie władze wzięły za to od CIA pieniądze. To co, ukraińskim politykom pieniądze od talibów by śmierdziały? Ważniejsze jest kto chce destabilizować sytuację w Europie przy wykorzystaniu Ukrainy. To ci sami co za 5 mld usd przeprowadzili kijowski majdan. Ich pierwszych należy zlikwidować. Wtedy Daesh samo się rozpadnie .
  • @@@!
    Mariani: gdyby Krym nie przyłączył się do Rosji, tutaj przebiegałby trzeci front. Szef delegacji francuskich parlamentarzystów Thierry Mariani uważa, że gdyby Krym nie przyłączył się do Rosji, to przebiegałby tam teraz front na równi z Ługańskiem i Donieckiem. Jestem bardzo wrażliwy na wszystko, co mówi się o tych wydarzeniach, do których doszło dwa lata temu. Uważam, że gdyby w tym czasie Krym nie przyłączył się do Rosji, tutaj przebiegałby trzeci front na równi z Ługańskiem i Donieckiem. To w pełni realne – powiedział francuski polityk w trakcie spotkania w krymskim Zgromadzeniu Ustawodawczym. Istotne jest to, że referendum odzwierciedla opinię ludzi podkreślił Mariani. Delegacja francuskich parlamentarzystów przyjechała na Krym w piątek. W trakcie wizyty politycy odwiedzą Symferopol, Jałtę i Sewastopol. Ps..Jak widać czasami wśród dyplomatolków trafi się jakiś rozsądny, który ma odwagę powiedzieć prawdę. Takich należy szanować.
  • @@@!
    http://cdn1.img.pl.sputniknews.com/images/359/50/3595090.jpg NI: rosyjskie „Terminatory” będą czołgami nowej ery. Rosyjska maszyna bojowa wsparcia ogniowego „Terminator” może uczynić czołgi przeżytkiem minionej epoki, pisze komentator wojskowy Dave Majumdar dla The National Interest. Konflikt ukraiński, którego strony korzystają ze zmodernizowanych czołgów radzieckich i dział przeciwczołgowych, jeszcze raz pokazał: jakkolwiek doskonałe nie byłyby środki obrony dynamicznej i pasywnej, czołgi i tak pozostają podatne na atak. Niezależnie od tego, na ile profesjonalna jest załoga czołgu, maszyna może otrzymać nawet dziesięć uderzeń, cytuje NI opinię dyrektora Centrum Analizy Strategii i Technologii Rusłana Puchowa.
    „Czołgiem 2.0” zdaniem Puchowa nie jest nawet najnowszy rosyjski czołg T-14 Armata, bez względu na jego bezzałogową wieżę i kompleks aktywnej obrony: konstrukacja tej maszyny jest bliska tradycyjnym czołgom. Ponadto, o ile wcześniejsze czołgi były w miarę chronione przed ostrzałem granatów i pocisków przeciwczołgowych, to ostatnie generacje tego uzbrojenia zdolne są do pokonania najlepszej nawet obrony. W tych warunkach cała koncepcja czołgu musi zostać zrewidowana. W Rosji prototypem „czołgu 2.0” jest maszyna bojowa wsparcia ogniowego. Jest ona o wiele lepiej chroniona przed uzbrojeniem piechoty, a także może sama atakować maszyny przeciwnika. W tej chwili stworzone zostały Terminator-1 i Terminator-2 na bazie podwozia czołgu T-72. Ponadto, na bazie „Armaty” opracowuje się czołg Terminator-3, pisze NI. Według słów Puchowa, „maszyna bojowa wsparcia ogniowego” to nieprawidłowa nazwa dla przyszłej konstrukcji. „Terminator” nie będzie wspierać innych czołgów, to będzie zupełnie niezależny czołg. Na razie jego koncepcja i niektóre systemy powinny zostać udoskonalone. Tak, wymagane jest dopracowanie systemu czujników dla lepszego sytuacyjnego zorientowania załogi i zapewnienia jej bezpieczeństwa. Na razie ani koncepcja, ani technologie nie są gotowe do końca, ale era nowych czołgów jest już blisko, podsumowuje NI opinię Puchowa. Jednocześnie, jak zauważył amerykański ekspert wojskowy Michael Kofman, Rosja na razie nie sprzedała ani jednego Terminatora-2.
    Kiedy maszyna będzie dostarczana do wojsk, będzie mogła przeciwstawić się wielkim grupom piechoty w walkach w warunkach miejskich z pomocą pocisków i dział automatycznych. Jak odnotował Puchow, Terminatory są potrzebne rosyjskim Siłom Zbrojnym nie dla demonstracji potęgi wojskowej, ale dla ochrony swojego terytorium, pisze NI.
  • @@@!
    NI opowiedział, dlaczego USA nie mogą już dyktować światu swoich warunków. USA nie dysponują środkami ekonomicznymi i wojskowymi, aby dyktować swoje warunki całej społeczności światowej. Amerykańskie władze powinny przejść z praktyki „wydawania komend” do strategicznego planowania polityki międzynarodowej, pisze The National Interest. W XXI wieku charakter i skala wyzwań zmieniły się większość konfliktów i problemów ma miejsce wewnątrz państw, a nie między krajami, jak to było wcześniej, czytamy w artykule. Terroryzm, wojny domowe to bardziej subtelne problemy, niż tradycyjne cele wojskowe. Rządom coraz trudniej jest podejmować decyzje, ponieważ sytuacja polityczna i gospodarcza się komplikuje. USA są wciąż potężnym mocarstwem, bez którego nie da się rozwiązać globalnych problemów, ale „my potrzebujemy liderów, którzy wiedzą, gdzie nas prowadzić i mogą opracować strategię”, uważa autor artykułu. Jest oczywiste, że w pojedynkę Stany Zjednoczone nie poradzą sobie ze wszystkimi problemami, dlatego Ameryka musi szukać sojuszników i dogadywać się, biorąc pod uwagę interesy partnerów. Jeśli chodzi o Rosję, to Stany Zjednoczone powinny wykorzystywać swoje możliwości do budowania z nią nowych relacji. Jest oczywiste, że ani sankcje, ani presja wojskowa z Zachodu nie zmuszą Moskwy do wycofania się ze swojego stanowiska. Nowa umowa między Rosją a Stanami Zjednoczonymi może być korzystna dla obu stron Ameryka przyzna Rosji status „wielkiego mocarstwa”, będzie współpracować z nią w Syrii i Iraku, jak również pomoże przywrócić więzi gospodarcze z Zachodem pod warunkiem, że kraje bałtyckie i Ukraina nie będą już czuły zagrożenia ze wschodu, pisze autor artykułu. „W rzeczywistości traktujemy Rosję jak wielkie mocarstwo, w zamian za współpracę na Bliskim Wschodzie, w kwestiach nierozprzestrzeniania broni jądrowej i wspólnej walki z terroryzmem”, czytamy w artykule. Chiny stanowią jeszcze bardziej skomplikowane wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych, ponieważ wpływy ChRL w Azji są znacznie silniejsze niż USA. Pekin przewyższa swoich sąsiadów pod względem gospodarczym, a powstrzymywanie jego ambicji politycznych nadal jest poważnym wyzwaniem dla Waszyngtonu. „Smutna prawda, której nie da się nie zauważyć: nie potrafimy wykorzystać naszych zdolności do skutecznej walki z trudnymi wyzwaniami współczesnego świata”, podsumowuje NI. Ps...Niestety Obama ze swoją clintonowską kliką wybrał drogę prowokacji jak ukraiński majdan i zestrzelenie rosyjskiego samolotu oraz próba puczu w Turcji. Ta droga zupełnie nieudana zaprowadziła USrael w ślepy zaułek w którym Obama się miota jak szczur w klatce. Pragmatyzm, to najważniejsza od wielu lat potrzebna na dziś cecha amerykańskiej polityki zagranicznej. Jak będą mieli interes to poświęcą nie tylko blotkę (np Polskę) ale i Asa. To nie USA tylko naród wybrany wznieca wojny, aby zarabiać na kradzieży bogactw naturalnych i sprzedaży broni. Narody Europy muszą poznać prawdę o przyczynach terroryzmu i pogarszania się warunków życia.
  • @@@!
    Kontakty zatrzymanego milionera z Ibizy z Hugo Chavezem i Hilary Clinton!!

    http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=8349

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930