Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Za cenę Gazy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Miłości między nimi nie ma, ale interesy są. Kolejna próba zbliżenia Izraela z Turcją ma nową cenę: strefa Gazy.

 

Żydzi szczelnie pilnują Gazy z morza, lądu i powietrza.

 

 

Nie tylko nie ma miłości, ale nie ma nawet krzty ciepła we wzajemnych stosunkach Turcji i Izraela. W sześciolenim okresie zerwania stosunków dyplomatycznych, przez ostatnie trzy lata obie strony tylko rozmawiały ze sobą  o ich ponownym i pełnym nawiązaniu. Kiedy w końcu do tego doszło i właśnie podpisano stosowne porozumienie, obaj premierzy – Binjamin Netanjahu i Binali Yildarim odbyli swoje oddzielne konferencje prasowe. Nie było też uroczystego świętowania, szampana ani fajerwerków. Ot, zimne uznanie przez dwie regionalne potęgi, że nie mogą sobie pozwolić na pozostawanie w trwałej niezgodzie w okresie tak burzliwym i decydującym o losach regionu.

Izrael zgodził się trzy lata temu, aby Turcję oficjalnie przeprosić i zapłacić 20 mln USD  odszkodowania rodzinom ofiar brutalnej napaści na morzu w wykonaniu izraelskich komandosów na bezbronną flotyllę łodzi, która próbowała dotrzeć do Gazy z pomocą humanitarną w maju 2010 roku. Śmierć poniosło wtedy dziesięciu tureckich działaczy pro-palestyńskich, których Żydzi, wtargnąwszy na pokład statku Mavi Marmara, po prostu zatrzelili. Rozmowy ugrzęzły potem na dodatkowych żądaniach każdej ze stron. Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan, chcąc zaprezentować się jako obrońca narodu palestyńskiego, zażądał wtedy, aby Izrael zniósł blokadę Strefy Gazy. Izrael z kolei żądał, aby rząd turecki zamknął przedstawicielstwo palestyńskiego Hamasu w Stambule, które według twierdzeń  izraelskiego wywiadu było wykorzystywane do bezpośrednich działań terrorystycznych w Izraelu.

W końcu obie strony zostały zmuszone do rezygnacji z większości swoich żądań.Skandaliczna blokada Gazy przez Izrael pozostaje w mocy, ale Turcja będzie mogła przeprowadzać różne programy budowlane w tym oblężonym i zatłoczonym obozie koncentracyjnym dla Palestyńczyków.Turcja ma także pomóc w uwolnieniu dwóch Izraelczyków uwięzionych w Strefie Gazy i w odzyskaniu ciał dwóch żołnierzy. Pomimo izraelskich nacisków, porozumienie nie zakazuje działalności Hamasu w Turcji, a lider politycznego skrzydła organizacji – Chaled Maszaal spotkał się przed sfinalizowaniem porozumienia z tureckim prezydentem i premierem. Biuro Hamasu w Stambule pozostanie otwarte, a Izrael będzie musiał zadowolić się zapewnieniami Turcji, że będzie ono mogło prowadzić wyłącznie działalność polityczną. Erdogan konsekwentnie i coraz bardziej gra swoją rolę obrońcy i patrona sprawy palestyńskiej w sytuacji, gdy żadne z państw arabskich nie robi tego skutecznie, większość jest jej niechętna, a część państw regionu otwarcie wobec Palestyńczyków wroga (Egipt, Jordania, Liban). Ze sprawy Gazy Erdogan uczynił istotną  kartę przetargową w rokowaniach i warunek swego pojednania z Izraelem.

Porozumienie z Izraelem wpisuje się w szerszy trend w tureckiej polityce zagranicznej polegający na próbach normalizacji stosunków z państwami, z którymi relacje znacząco pogorszyły się po 2011 roku (poza Izraelem są to Egipt i Rosja). Źródłem tej nowej strategii jest głęboki kryzys tureckiej polityki na Bliskim Wschodzie, gdzie pomimo pierwotnie stawianych sobie ambitnych celów Ankara ma ograniczone wpływy i kurczące się pole manewru. Poprawa stosunków z wymienionymi państwami ma pomóc w rewitalizacji tureckiej polityki w kluczowych dla Ankary obszarach.

Porozumienie nie rozwiązuje wszystkich kwestii spornych pomiędzy Turcją i Izraelem (głównie w kwestii palestyńskiej), jednak otwiera drogę do współpracy w obszarach, gdzie interesy stron są zbieżne, a gdzie ze względu na konflikt dyplomatyczny współpraca była zawieszona. Dotyczy to kwestii złóż gazu we wschodniej części Morza Śródziemnego i potencjalnego eksportu izraelskiego gazu do Turcji oraz wojny domowej w Syrii. Choć optyka postrzegania konfliktu syryjskiego jest w obu krajach odmienna, Izrael i Turcja są zainteresowane osłabieniem wpływów Iranu i jego klientów (Hezbollah, rząd prezydenta Assada) w Syrii i Libanie a także wspierają siły terrorystów czyli tzw. opozycji syryjskiej.

W kontekście regionalnym nowe porozumienie turecko-izraelskie konsoliduje „obóz antyirański” i może przyczynić się do osłabienia wpływów Teheranu, jednak nie doprowadzi do ich neutralizacji. Możliwa jest turecko-izraelska współpraca wojskowa i wywiadowcza w Syrii lub w Iraku, gdzie głównym konkurentem Ankary jest Teheran. Porozumienie jest zatem wzmocnieniem strony sunnickiej w trwającym w regionie polityczno-religijnym konflikcie sunnicko-szyickim. W wymiarze politycznym Izrael, będący nieformalnym sojusznikiem skonfliktowanych z Iranem państw Zatoki Perskiej (przede wszystkim Arabii Saudyjskiej), jest de facto  również częścią bloku sunnickiego.

Najmniej korzyści z tego porozumienia odniosą Palestyńczycy. Umowa nie przyniesie Strefie Gazy natychmiastowej ani nawet znaczącej ulgi. Wszystkie  dostawy pomocy oraz materiały budowlane z Turcji będą musiały przejść przez port w Aszdod, i zostać tam poddane drobiazgowej izraelskiej kontroli. Turcja ma ambitne plany, aby w oblężonej strefie wybudować nową elektrownię i zakład odsalania wody morskiej. Będą one przydatne dla 1,8 mln mieszkańców Gazy, obecnie cierpiących codziennie przerwy w dostawie energii elektrycznej i chroniczny niedobór wody pitnej. Dostarczą także bardzo potrzebnych miejsc pracy. Jednakże zakłady takie potrzebują stałej konserwacji i zaopatrzenia, które trudno będzie zapewnić w miejscu ostrzeliwanym przez artylerię i bombardowanym przez samoloty Izraela średnio co kilka miesięcy w ciągu ostatniej dekady. Kolejną przeszkodą jest silne rozdarcie między samymi Palestyńczykami: ugodowy wobec Izraela al-Fatah, który rządzi w Autonomii Palestyńskiej tj. na Zachodnim Brzegu, odmawia współpracy ze swymi bardziej radykalnymi  rywalami z Hamasu, którzy rządzą Gazą.

Chociaż Jerozolima i Ankara  wyznaczą ambasadorów natychmiast po ratyfikacji umowy (do końca lipca), jest raczej za wcześnie, by zakładać, że Izrael i Turcja znów staną się aż tak bliskimi sojusznikami, jakimi były przez kilkadziesiąt lat przedtem. Przede wszystkim Izrael jest ostrożny i podejrzliwy wobec więzi zbudowanych w ostatnich latach między służbami Erdogana a wywiadem irańskim. „Erdoğan'ın piramidin en üstünde kalırken biz bir zamanlar vardı ilişkilerin düzeyini devam edebilirsiniz nasıl görmek zor (Trudno przewidzieć, jak możemy przywrócić ten poziom relacji, które mieliśmy kiedyś, dopóki Erdogan wciąż jest na szczycie piramidy) - powiedział starszy rangą oficer izraelski cytowany przez turecką gazetę Cumhuriyet. W przeszłości siły zbrojne obu krajów przeprowadzały wspólne ćwiczenia wojskowe, a Izrael wykorzystywał terytorium Turcji do obserwacji i operacji wywiadowczych przeciwko Syrii i Iranowi.“Bu menüde değil her zaman yakında” (W najbliższym czasie tego w menu nie ma) – zapewnia turecki dziennik. .

Jedyną możliwością kąpieli w Gazie jest morze. Dwumilionowe getto nie ma jednak oczyszczalni ścieków i wszystkie odpady i odchody zrzuca właśnie do morza. Większość Palestyńczyków uważa, że Izrael gotuje im w ten sposób zarazę, która przyniesie mu upragnione „biologiczne rozwiązanie kwestii palestyńskiej”.

KOMENTARZE

  • autor
    Jeśli Erdogan poważnie do pomysłu budowy oczyszczalni i odsalarni podchodzi, a Izrael na to nie pozwoli, sympatia opinii publicznej raz na zawsze pozostanie po stronie uciemiężonych, tj. Palestyny.

    Co ma wspólnego ew. terroryzm z higieną zwykłych Palestyńczyków?
    Brak higieny (brak oczyszczalni) tylko wzmacnia postawy terrorystyczne.

    A może Izrael planuje wejść w rolę "czyszczącego" brud i zarazę likwidatora Stefy Gazy?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930