Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4000 postów 1863 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 26 lipca 2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (949) Zapraszam na kolejny serwis aktualnych informacji agencyjnych i komentarzy prasowych ze świata:

 

* Zamieszki i niestabilność polityczna są niebezpieczne dla każdego państwa. Dla Turcji jednak próba puczu może zakończyć się pełnym krachem gospodarczym. Jak pisze  gazeta Wirtschaftswoche, turecki rynek jest rynkiem rozwijającym się, szczególnie podatnym na kryzysy z racji jego zależności od zagranicznego kapitału i importu surowca. Aby załatać chroniczny deficyt budżetowy, który według ocen ekspertów wyniesie w tym roku 4,5 %, Turcji potrzebne są inwestycje z zagranicy. Szczególnie ważnego znaczenia nabierają one w kontekście słabnącej waluty — w ubiegłym tygodniu wartość liry upadła o 5 % — pisze gazeta. Tymczasem jednak większość przedsiębiorców czuje się w Turcji bardzo niepewnie i już ocenia ryzyko dalszego prowadzenia biznesu w Turcji. O otwieraniu w kraju nowych przedsięwzięć nawet mowy nie ma. Przez krótki okres czasu delegacja przedstawicieli niemieckiego biznesu zdążyła dwukrotnie anulować wizytę w Turcji. Wiele firm zakazało swoim pracownikom wyjazd do kraju, motywując swoją decyzję niestabilną sytuacją w Turcji. „Gospodarkę czekają ciężkie czasy" — zauważa Jan Nöther, przedstawiciel niemiecko-tureckiej izby handlowej w Stambule. Jednocześnie, choć Ankara zapewnia, że kraj już dochodzi do siebie po przewrocie, Turcja nie przestaje tracić zaufania zagranicznych przedsiębiorstw, w miarę jak rząd przykręca śrubę w odpowiedzi na nieudaną próbę puczu — podkreśla autor artykułu.

 

* Sytuacja w Turcji coraz bardziej niepokoi Europę. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oznajmił: rozmowy w sprawie wejścia Turcji do UE zostaną zawieszone, jeśli w państwie zostanie przywrócona kara śmierci. Ten pomysł popierają prezydent i premier.  Szef tureckiego MSZ już zareagował na groźby napływające z Brukseli. „Ministrowie UE mogą dyskutować o swoich podejściach do kary śmierci, ale jeśli będą grozić Turcji, to nasza reakcja będzie negatywna. Juncker nie jest szefem w Turcji" — oświadczył Mevlüt Çavuşoğlu. Tureccy eksperci różnie zareagowali na oświadczenie Junckera. Jedni — ze zdumieniem, ponieważ rozmowy Turcji z UE i bez tego były faktycznie zawieszone i żadnego znaczącego postępu od 2004 roku nie było. Dlatego oświadczenia Brukseli nie wpłyną na decyzję tureckich parlamentarzystów. Inni jednak uważają, że brak kary śmierci jest ważnym wyznacznikiem tureckiej demokracji, zbliżającej się do europejskich standardów, i dlatego kara śmierci nie zostanie przywrócona. Wiceprezes Turecko-Azjatyckiego Centrum Studiów Strategicznych (TASAM) Murat Bilhan powiedział w wywiadzie dla Sputnika: Moim zdaniem w Turcji wielu jest niezadowolonych z takiej perspektywy i uważa, że ponad 50% ludności opowiada się przeciwko wznowieniu praktyki wymierzania kary śmierci. Nie wiem, czy w kraju w związku z tym zostały przeprowadzone sondaże opinii publicznej, lecz moim zdaniem kara śmierci nie zostanie przywrócona. Ponieważ będzie to bardzo duży krok do tyłu dla tureckiej demokracji — powiedział Murat Bilhan. Zdaniem eksperta w sferze problemów światowych i bezpieczeństwa międzynarodowego Tureckiego Instytutu Badań Strategicznych w Ankarze Gencehana Babisa rozpatrywanie stosunków między Turcją i UE tylko przez pryzmat wymierzania kary śmierci nie jest słuszne. W Turcji po próbie puczu wybuchły spory wokół przywrócenia kary śmierci. Po raz ostatni kara śmierci została wymierzona w Turcji w 1984 roku. Z tureckiego prawa kara śmierci została usunięta w 2004 roku. Jednak bez względu na to żadnego konkretnego postępu w stosunkach między Turcją i UE nadal nie ma. Dlatego kwestia kary śmierci nie jest tu decydująca. Gdyby tak było, Turcja już od dawna byłaby członkinią UE. Podobne spory od czasu do czasu pojawiają się w stosunkach między Ankarą i Brukselą. Jednak żądania UE nie wpłyną na decyzję tureckich parlamentarzystów w kwestii przywrócenia kary śmierci. Decyzję, która zostanie podjęta, trzeba będzie uszanować. Uważam, że UE nie powinna była składać podobnych oświadczeń. Dlatego że to naród turecki ma wybierać, w jakiej demokracji i w jakich warunkach ma żyć. Co się tyczy europejskich perspektyw Turcji, to niestety są bardzo mgliste — uważa Gencehan Babis.


 *  W Niemczech nie ma ostatnio dnia bez zamachów i strzelaniny, W 40-tysięcznym mieście Ansbach koło Norymbergi doszło wczoraj wieczorem do zamachu bombowego, w którym terrorysta zginął na miejscu, a 12 osób zostało rannych. Zamachowcem był 27-letni Syryjczyk, który wcześniej już wielokrotnie miał do czynienia z policją. Potężny wybuch nastąpił około 22:00  czasu miejscowego w jednej z restauracji w centrum miasta. Podczas weekendu odbywał się tam festiwal muzyczny, którego goście byli prawdopodobnie obiektem ataku. Na początku miejscowe media podawały informację, że przyczyną eksplozji mógł być wyciek gazu, jednak później policja oświadczyła, że zdarzenie zostało zakwalifikowane jako zamach terrorystyczny. Bawarska policja poinformowała, że w wyniku zamachu zginęła jedna osoba, 12 zostało rannych. W tej chwili wszyscy ranni przebywają w szpitalach. Stan trzech z nich lekarze oceniają jako ciężki. 

 

* Dziś rano nieznany mężczyzna otworzył ogień w klinice im. Benjamina Franklina w berlińskim rejonie Steglitz. Jak podaje agencja DPA, do incydentu doszło na oddziale Chirurgii Szczękowo-Twarzowej. Pracownicy kliniki zostali poproszeni przez głośniki o pozostawanie w swoich gabinetach i zamknięcie drzwi na klucz. Jak informuje policja, mężczyzna, który otworzył ogień, był pacjentem kliniki. Sprawca ranił lekarza, po czym zastrzelił się. Lekarz zmarł od rany postrzałowej. Berlińska policja poinformowała, że pacjent miał 72 lata i był obywatelem Niemiec. Wczoraj został poddany w klinice leczeniu. Według danych policji nikt inny nie ucierpiał. Sytuacja na terytorium kampusu jest pod kontrolą, pacjenci są bezpieczni — oświadczyła policja na swoim profilu w Twitterze. Policja wyklucza jak na razie wersję zamachu. „Aktualnie nic nie wskazuje na terrorystyczne podłoże przestępstwa" — czytamy w komunikacie. Klinika im. Benjamina Franklina jest jedną z czterech klinik w Steglitz i największą w Europie kliniką uniwersytecką. Gmach kliniki zbudowano w latach 60. ubiegłego wieku i jest on w stanie pomieścić 900 pacjentów.

 

* Ofiarą ataku w Reutlingen w Badenii-Wirtembergii była obywatelka Polski – poinformował dyrektor biura rzecznika MSZ Rafał Sobczak. 21-letni Syryjczyk zabił kobietę maczetą i ranił dwie osoby. Do ataku doszło w niedzielę około 16:30. Z informacji dziennika „Bild" wynika, że Syryjczyk pokłócił się z kobietą, pracownicą lokalu z kebabami. Następnie zadał jej kilka ciosów maczetą. Ofiara nie miała przy sobie dokumentów, dlatego ustalenie jej tożsamości zajęło niemieckiej policji kilka godzin. Późnym wieczorem dostaliśmy potwierdzenie tej tragicznej informacji, że niestety ofiarą popołudniowego ataku była obywatelka Polski — potwierdził Sobczak. W tym momencie mamy informację, że władze niemieckie oraz policja prowadzą szczegółowe śledztwo oraz ustalają motywy działania sprawcy. Takie informacje będziemy otrzymywali na bieżąco, natomiast z uwagi na dobro rodziny, jak i ochronę danych osobowych takich informacji nie będziemy mogli przekazywać osobom trzecim – dodał.

 

* Kolejna strzelanina w USA. Dwie ofiary i 17 rannych w wyniku zdarzenia w klubie Club Blu w Fort Myers, stan Floryda. Napastnik otworzył ogień do młodych ludzi przebywających w klubie. Policja ustala, czy był to jeden przestępca, czy też kilku - poinformowała NBC 2 News, powołując się na policję. Do zdarzenia doszło dzisiaj rano w klubie Club Blu, znajdującym się w mieście Fort Myers. Nieznany sprawca wszedł do budynku i otworzył ogień do gości. Według danych mediów, w klubie odbywała się impreza dla nastolatków. Kobieta, mieszkająca w pobliżu klubu, poinformowała, że słyszała około 30 strzałów.

 

* Komisja Europejska i funkcjonariusze instytucji europejskich powinni zastanowić się nad efektywnymi sposobami zapobiegania aktom terrorystycznym w Europie - twierdzi premier Polski Beata Szydło. „Diagnoza polskiego rządu w sprawie polityki migracyjnej potwierdza się" — cytuje „Rzeczpospolita" słowa premier. „W ciągu ostatnich kilku tygodni cały czas dochodzą do nas słuchy o kolejnych zamachach terrorystycznych i śmierci niewinnych ludzi. Czas powiedzieć temu stop. Europa musi zacząć zdecydowaną walkę z terroryzmem, tak, by rezultaty były widoczne" — dodała. „Komisja Europejska, europejscy politycy i działacze powinni zastanowić się nad tym problemem i w końcu coś z tym zrobić — to ich obowiązek" — zaznaczyła Szydło.

 

* Lider niemieckiej partii opozycyjnej „Zieloni” deputowany Bundestagu Cem Özdemir w wywiadzie dla gazety "Bild am Sonntag" zasugerował rozważenie kwestii nałożenia sankcji na Turcję. Zdaniem polityka Europa musi zareagować na sytuację w Turcji, w której „panuje tyrania”. „Kiedy demokracja, praworządność i prawa człowieka są znoszone, my na poziomie UE powinniśmy rozważyć wprowadzenie sankcji wobec bezpośredniego otoczenia tych, którzy są u władzy. Na przykład można zamrozić konta i aktywa” — powiedział Özdemir. Poseł wyraził również obawy, że w Niemczech rośnie zagrożenie ze strony mieszkających w kraju tureckich nacjonalistów, którzy są pod wpływem Ankary. Wezwał on władze kraju do bardziej stanowczego oporu wpływom Turcji na niemieckie społeczeństwo. Według Özdemira „ręka Erdogana nie ma prawa dotrzeć do Berlina, Stuttgartu czy Monachium”, a niemiecki rząd „powinien w końcu pokazać znak stop”. Wcześniej Cem Özdemir, niemiecki polityk z tureckimi korzeniami, poinformował o groźbach pod swoim adresem w związku z tym, że to on złożył do Bundestagu rezolucję o uznaniu ludobójstwa Ormian w Imperium Osmańskim. Dokument został przyjęty 2 czerwca i wywołał ostrą reakcję ze strony Ankary. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zaproponował, aby zbadać krew Özdemira w celu sprawdzenia, czy na pewno jest on Turkiem.„Wychodzi taki  mądrala, który coś tam przygotował i przedstawił niemieckiemu parlamentowi. Urodziłeś się i wychowałeś w Niemczech, w jakich archiwach byłeś, co ty rozumiesz z tych rzeczy? I niby jest Turkiem. Jaki tam z niego Turek! Trzeba jego krew sprawdzić w laboratorium. Dlatego, że człowiek, w którego żyłach płynie krew tego narodu, nie oskarży go o ludobójstwo. Ktoś z góry tym kieruje, ale w jakim celu – to jest ważne” – cytuje Erdogana rosyjska agencja RIA Novosti. 

 

* Oficerowie tureckiej marynarki wojennej w NATO w obawie o swoje losy obecnie milczą i unikają wszelkich kontaktów - czytamy dzisiaj w newsletterze europejskiej gazety "Politico", w którym powołano się na źródło w sojuszu północnoatlantyckim.  „Turcja jest ważnym członkiem NATO, lecz oficerowie tureckiej marynarki wojennej w NATO w tych dniach po prostu „nic nie mówią". Źródło przypuściło w związku z tym, że kiedy niepokoisz się o przyszłość, milczenie może być dobrą taktyką. W tym kontekście można to zinterpretować tak, że flota pozostaje lojalna (wobec prezydenta Turcji Tayyipa Erdogana)" — czytamy w newsletterze "Politico". 

 

* „Świat wkroczył w okres turbulencji, pod tym względem kraje europejskie, takie jak Niemcy i Francja, są najsłabszym ogniwem w całokształcie tego systemu relacji międzynarodowych" - w ten sposób skomentował tragiczne wydarzenia ostatnich tygodni w Europie dyrektor Instytutu Planowania Strategicznego, dr hab. politologii profesor Aleksander Gusiew. „Zostały one wybrane przez islamistów w charakterze dość poważnego celu. Wszystkie te zamachy terrorystyczne należy rozpatrywać z punktu widzenia destabilizacji sytuacji wewnątrz największych krajów europejskich. Unia Europejska, jak się mówi, zaczęła trzeszczeć w szwach" — powiedział Aleksander Gusiew. Uważa on, że odpowiedzialność za to ponosi w znacznej mierze niesłuszna polityka władz europejskich. „Aktualne władze Francji i Niemiec zakładały, że uchodźcy, przybywając do nich, będą wyrażać swoją wdzięczność na wszelkie możliwe sposoby. Jednakże, niestety, okazuje się, że nie tak to wygląda. Oni nie będą wyrażać wdzięczności ani dla Niemców, ani dla Francuzów, czy też dla Brytyjczyków. Wszystko, co otrzymuje się łatwo, nie jest doceniane. Pod tym względem nie należy oczekiwać jakiejkolwiek wdzięczności ze strony migrantów. Oni byli niezadowoleni ze swego życia i zakładali, że gdy przeniosą się do zamożnych krajów, otrzymają wszystkie możliwe dobra, których wcześniej nie mieli. Okazało się, że tak nie jest, więc teraz będą działać dość drastycznie" — uważa profesor. Aleksander Gusiew zwrócił uwagę na to, że media i niektórzy politycy europejscy usiłują sugerować, że najnowsze zamachy terrorystyczne w Europie są sprawą psychicznie niezrównoważonych ludzi. Jednakże, jego zdaniem, problem jest o wiele głębszy. „Wydaje mi się, że władze po prostu chcą zamaskować problem uchodźców poprzez skierowanie całej uwagi na obywateli, którym nie można ufać, psychicznie niezrównoważonych. W rzeczywistości jest to dość poważny problem natury systemowej. Trzeba brać pod uwagę fakt, że wśród uchodźców jest wielu członków organizacji islamistycznych. To skrzydło bojowe Państwa Islamskiego (organizacji terrorystycznej zakazanej w Federacji Rosyjskiej) penetruje kraje Europy. Od nich można oczekiwać wszystkiego, co najgorsze. Dlatego politycy europejscy muszą mówić o czymś innym — o systemowym podejściu do walki z terroryzmem międzynarodowym, nie zaś o tym, że są to psychicznie chorzy ludzie" — powiedział na zakończenie Aleksander Gusiew. 

 

* W irackiej prowincji Anbar zestrzelono amerykański samolot wojskowy – podaje arabski kanał telewizyjny al-Dżazira z Kataru: „Amerykański samolot wojskowy został zestrzelony w pobliżu bazy Ajn al-Asad w zachodniej części prowincji al-Anbar w Iraku” -  podała telewizja w serwisie popołudniowym, powołując się na źródło informacyjne zbliżone do Państwa Islamskiego. Największa w Iraku pustynna prowincja al-Anbar znajduje się na granicy Iraku, Syrii i Jordanii i jest w całości opanowana przez Daesz. Centralne dowództwo lotnictwa USA zdementowało tę informację.

 

* W Szwecji weszły w życie nowe reguły, które zaostrzyły ustawodawstwo migracyjne. Od teraz migranci będą mogli korzystać tylko z pobytu czasowego na terytorium kraju. Osoby, które otrzymały status uchodźcy, uzyskają zezwolenie na trzyletni pobyt, a osoby ubiegające się o azyl na innej podstawie uzyskają zezwolenie na trzynastomiesięczny pobyt — czytamy na portalu Westi.ru.Pobyt czasowy będzie można wymienić na pobyt stały w sytuacji, gdy uchodźca znajdzie pracę i zapewni sobie dostateczny poziom dochodów. Według starych zasad będą rozpatrywane sprawy niepełnoletnich przybyłych do Szwecji bez opieki rodziców, a także sprawy rodzin z niepełnoletnimi dziećmi, które przedstawiły wniosek o azyl przed 24 listopada 2015 roku, czyli przed wniesieniem do szwedzkiego parlamentu projektu nowych reguł. Uchodźcy zakwalifikowani do tych kategorii będą mieli możliwość otrzymania pobytu stałego. Pobyt stały będzie też w dalszym ciągu przyznawany uchodźcom przybyłym do Szwecji w ramach kwot ONZ. Nowe reguły będą obowiązywać przez trzy lata. Utrudnią też tzw. łączenie rodzin: od teraz uchodźca będzie musiał wykazać, że jest w stanie utrzymać siebie i swoją rodzinę. W życie wchodzą też wymogi dotyczące powierzchni i standardu mieszkania, w którym rodziny uchodźców miałyby razem mieszkać. Osoby, które otrzymały zezwolenie na trzynastomiesięczny pobyt, nie mają odtąd prawa na zapraszanie rodzin. Zdaniem szwedzkiego ministra do spraw migracji Morgana Johanssona tymczasowe zmiany w ustawodawstwie były konieczne, żeby uniknąć pełnego kryzysu systemu przyjmowania uchodźców. W 2015 roku w Szwecji, która liczy 9,8 mln mieszkańców, osiedliło się 163 tys. migrantów. To najwyższy wskaźnik w Unii Europejskiej w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Według prognozy Urzędu Migracyjnego Królestwa Szwecji w tym roku do kraju może przyjechać kolejne 100 tys. uchodźców. Trzeba jednak powiedzieć, że liczba napływających do Szwecji migrantów jest na najniższym od ostatnich pięciu lat poziomie, co można wytłumaczyć wprowadzeniem przez rząd kontroli granicznej w styczniu tego roku.

 

* Kandydat Partii Republikańskiej do Białego Domu Donald Trump nie wykluczył, że w przypadku jego zwycięstwa w wyborach prezydenckich USA wystąpi ze Światowej Organizacji Handlu (WTO). „Wtedy przeprowadzimy powtórne rozmowy lub wystąpimy z organizacji " — oznajmił Trump w wywiadzie dla telewizji NBC,której dziennikarz podkreślił, że szereg inicjatyw miliardera dotyczących opodatkowania spółek na amerykańskim rynku może nie przejść przez WTO.  Trump jest jednym z najbardziej niezwykłych kandydatów największej partii USA na przestrzeni ostatnich 100 lat. Biznesmen, który wcześniej nigdy nie zajmował stanowisk elekcyjnych, zwyciężył w prawyborach republikanów, wykorzystując nietradycyjne hasła i wywołując sprzeczne reakcje w amerykańskim społeczeństwie.  

 

* Podczas wizyty premiera Kanady w Kijowie doszło do podpisania umowy o wolnym handlu między obu krajami. Kanada jest krajem, gdzie po wojnie osiedliła się szczególnie duża kolonia Ukraińców spod znaku Bandery, która szybko zdobyła duże wpływy zwłaszcza w rolniczych prowincjach  Alberta i Saskatchewan, ponieważ od początku korzystała z cichego wsparcia służb specjalnych Wielkiej Brytanii i USA w nadziei na zmontowanie na jej bazie opozycji wewnątrz ZSRR. Obecnie każdy rząd w Kanadzie musi się liczyć szczególnie \z głosem swych ukraińskich wyborców. Mimo to, umowa o wolnym handlu z Kanadą nie przyniesie Kijowowi specjalnych korzyści, bo nie zmusi inwestorów do zmiany nastawienia wobec Ukrainy, pisze CBC News. Chociaż kijowski rząd stara się tłumaczyć wszystkie swe problemy działaniem Rosji i konfliktem w Donbasie, Ukraińcy są znacznie bardziej zaniepokojeni inną wojną, w której też nie udało się osiągnąć żądnych postępów – wojną z korupcją. Jednak wnioskując z tego, jak bardzo Poroszenko unika tematu reform, ona także musi mieć w tym swój interes. CBC News twierdzi, że właśnie od rozwiązania tego problemu zależy przyszłość gospodarcza Ukrainy. Rozczarowanie zagranicznych wierzycieli osiągnęło w zasadzie maksimum, a ich gotowość do dalszego finansowania Kijowa słabnie z każdym dniem. Jeśli nawet państwa zachodnie i organizacje międzynarodowe nadal są politycznie lojalne wobec ukraińskiego rządu, to inwestorzy nie zamierzają tracić pieniędzy w nieskończoność. Prezes Amerykańskiej Izby Handlowej na Ukrainie Andy Hander powiedział, że w celu przywrócenia zaufania do Kijowa członkowie izby chcieliby zobaczyć dowody na to, iż ukraińscy oligarchowie rzeczywiście zostali ukarani i odpowiedzieli za zniszczenie kraju. Jeśli jednak nie dojdzie do tego w najbliższej przyszłości, to inwestorzy na całym świecie bardzo szybko i ostatecznie odwrócą się od Ukrainy. Wówczas ani umowa z UE, ani z Kanadą nie zmuszą ich do zmiany zdania.

 

* Jak poinformowała ukraińska agencja informacyjna UNIAN, nieznany sprawca obrzucił jajami Nadieżdę Sawczenko, deputowaną do Rady Najwyższej Ukrainy z ramienia partii Batkiwszczyna. Posłanka uczestniczyła w mitingu w centrum Odessy. Sawczenko przemawiała z improwizowanej sceny na placu Dumskim, gdzie od trzech miesięcy trwa bezterminowy protest przeciwko burmistrzowi Gennadijowi Truchanowowi. Sawczenko odpowiadała na pytania demonstrantów, kiedy mężczyzna zaczął rzucać w nią jajami. Zatrzymała go policja.

 

* O tym, kto będzie następcą Ban Ki-moona na stanowisku sekretarza generalnego ONZ od 1 stycznia 2017 roku, dowiemy się dopiero we wrześniu. Po raz pierwszy istnieje prawdopodobieństwo, że stanowisko zajmie przedstawicielka Europy Wschodniej, kobieta. Bułgarka Irina Bokova może nie tylko wzmocnić pozycję kobiet w polityce, ale również świetnie mówi po rosyjsku — pisze Le Nouvel Observateur. Od wielu lat kieruje UNESCO i włada kilkoma językami europejskimi, stosunki międzynarodowe studiowała w Moskwie i dlatego swobodnie mówi po rosyjsku. Według oceny periodyku, jest to bardzo ważna cecha nowego sekretarza generalnego. Jednak kandydatura Bokovej spotkała się z przeciwdziałaniem ze strony USA. Jednocześnie studia w Moskwie nie są jedyną charakterystyką nowej kandydatki, drażniącą amerykańskie władze — powiedział w wywiadzie dla Sputnika analityk, sprawozdawca polityczny czasopisma Ekspert Siergiej Manukow.   „Irina Bokova popadła w niełaskę Waszyngtonu o wiele wcześniej, jeszcze w 2011 roku, kiedy kierowane przez nią UNESCO uznało Palestynę jako państwo. Obecnie na Zachodzie — jak zwykle przesadnie — z powodu studiów w Moskwie jest uważana niemal za przyjaciółkę prezydenta Rosji Władimira Putina. To wystarczy, aby Amerykanie i tradycyjnie popierający ich Brytyjczycy byli przeciwko jej wybraniu. Dość aktywnie namawiają innych członków Rady Bezpieczeństwa, aby głosowali przeciwko Bokovej. Prawdopodobnie właśnie dlatego w pierwszej turze zajęła jedynie trzecie miejsce, chociaż wcześniej była uważana za faworytkę. Kandydatura Bokovej rzeczywiście ma przewagi, ponieważ dzięki jej stosunkom z Moskwą byłoby jej łatwiej szukać kompromisów między rywalizującymi grupami w Radzie Bezpieczeństwa. Może przyjąć rolę polityka zdolnego do pojednania przeciwstawnych punktów widzenia, co jest bardzo ważne. Jednak wszystko będzie zależało od porozumienia pięciu głównych członków ONZ oraz oczywiście Białego Domu i Kremla. Uważam, że bez kompromisu nie da się tu obejść" — uważa Manukow. Kontrowersje wokół wyboru nowego sekretarza Rady Bezpieczeństwa ONZ istnieją od dawna i wśród 12 kandydatów jest wielu bardzo dobrych. Czy jednak Zachód obecnie jest gotów na przekazanie steru władzy Europie Wschodniej? I jakie ważne zadania na tym stanowisku wykonał Ban Ki-moon, który opuści je w tym roku? Zdaniem szefa koreańskich programów Instytutu Ekonomii Rosyjskiej Akademii Nauk Georgija Tołoraja, jest mało prawdopodobne, że stanowisko sekretarza generalnego ONZ mógł dzisiaj zająć przedstawiciel Europy Wschodniej, ponieważ ONZ już od dawna stało się dla Zachodu areną walki. „Jeśli chodzi o Ban Ki-moona, trzeba mu oddać zasługi. Przez 10 lat pobytu na tym ważnym stanowisku z nikim się nie pokłócił, zawsze wykazywał się dużą elastycznością a nawet łagodnością. Aczkolwiek nie rozwiązał ważnych problemów międzynarodowych, ale też przynajmniej ich nie pogłębił. Jednocześnie ONZ z obiektywnych powodów traci obecnie autorytet i wpływy. Coraz bardziej zamienia się w klub dyskusyjny zamiast organizacji, której decyzje mogą być wcielane w życie. Za nielicznymi wyjątkami i to dopiero wówczas, kiedy są tym zainteresowani inni ważni gracze" — podsumował Tołoraja. 

 

* Były premier Portugalii Antonio Guterres zdobył najwięcej głosów wsród kandydatów na stanowisko sekretarza generalnego ONZ podczas zamkniętego głosowania w Radzie Bezpieczeństwa - podaje agencja France Presse, powołując się na dyplomatów. Według informacji agencji, Guterres, który do 2015 roku zajmował stanowisko wysokiego komisarza UE ds. uchodźców wyprzedził byłego prezydenta Słowacji Danilę Turka.

 

* Dyskusje wokół zestrzelonego niedaleko syryjskiej granicy rosyjskiego samolotu Su-24 znów są na porządku dziennym. Tureckie media twierdzą, że wśród zatrzymanych domniemanych uczestników nieudanego przewrotu wojskowego są również dwaj piloci, którzy zestrzelili rosyjski samolot. Minister sprawiedliwości Turcji Bekir Bozdag oświadczył, że „posiada informację o zatrzymaniu pilotów, ale nie została ona jeszcze potwierdzona”. Za informacjami o aresztowaniu pilotów poszły zarzuty, że ruch islamskiego kaznodzieja Fetullaha Gulena, który jest oskarżany o zorganizowanie zamachu wojskowego przy udziale swoich ludzi w instytucjach państwowych i wojsku, zaatakował rosyjski samolot w celu postawienia tureckiego rządu w trudnej sytuacji. Emerytowany pułkownik, deputowany Republikańskiej Partii Ludowej Dursun Çiçek powiedział, że decyzja o zestrzeleniu samolotu i późniejsze działania są wykonywane według ustalonych zasad.„Takie decyzje są podejmowane zgodnie z ustalonymi procedurami. Pilot nie mógł zestrzelić samolotu bez odpowiedniego rozkazu, który jest wydawany zgodnie z określonymi procedurami w wojsku. Dlatego pilot bez uzyskania zgody nie mógł strzelać. Czy pilot mógł podjąć decyzję samodzielnie? Mógł. Ale w każdym wypadku dany strzał został przeprowadzony w ramach ustalonych norm prawnych. Myślę, że nie należy łączyć tego incydentu z próbą zamachu stanu.”Były premier Turcji Ahmet Davutoglu po incydencie z rosyjskim bombowcem oświadczył, że on „osobiście wydał rozkaz”. A prezydent Recep Tayyip Erdogan na początku powiedział: „gdyby to się teraz powtórzyło, znów zestrzelilibyśmy samolot”, ale potem oświadczył, że gdyby strona turecka wiedziała, że strącony Su-24 należy do Rosji, to zachowałaby się inaczej i oskarżył rosyjskiego pilota o błąd. Turcja broniła swoich działań w stosunku do rosyjskiego samolotu zarówno w oświadczeniach, jak i na arenie międzynarodowej, a Erdogan w ogóle twierdził, że celem Rosji w regionie absolutnie nie jest „walka z terrorystami”. Jeśli przeanalizujemy oba oświadczenia Erdogana, trudno znaleźć jakiekolwiek oznaki tego, że samolot został zestrzelony przez spiskowców, uważa Dursun Çiçek.„Jeżeli puczyści rzeczywiście są członkami organizacji (Gulena), to obecnie sztucznie tworzona jest opinia, że oni mogli wykorzystać incydent z zestrzelonym samolotem na korzyść organizacji. Ale to są dwie różne sprawy. Uważam, że nie należy oceniać ich razem”, — powiedział Çiçek.

 

* Próba przewrotu wojskowego może zakończyć się dla Turcji długofalowym kryzysem gospodarczym, odpływem zagranicznych inwestycji i problemami w sektorze finansowym. Wszystko w rękach prezydenta Erdogana i tureckich władz, które mogą jeszcze uniknąć najgorszego scenariusza. Próba zamachu stanu w Turcji wywołała wśród inwestorów obawy odnośnie politycznej, gospodarczej i finansowej stabilności w kraju — pisze rosyjskagazeta "Wzgljad". W ostatnich latach turecki rynek prezentował najlepsze wyniki wśród rynków rozwijających się. PKB Turcji zwiększył się w 2015 roku o 4,5%, a w tym roku rynek akcji wzrósł o ponad 15%. W bieżącym roku władze Turcji spodziewały się kolejnego wzrostu gospodarki, o co najmniej 4%. Jednak potencjalna destabilizacja sytuacji w Turcji może odstraszyć zagranicznych inwestorów, w szczególności tych z Unii Europejskiej. Eksperci Bloomberga uważają, że w Turcji może dojść do długofalowego kryzysu gospodarczego. Ich zdaniem polityczna niestabilność może stać się dla Turcji katastrofą, bowiem aktualnie większa część wszystkich operacji jest finansowana z pieniędzy zagranicznych inwestorów. W tym roku deficyt budżetowy zwiększy się do 4,5% PKB — prognozują eksperci. W kontekście dewaluacji waluty krajowej i braku zaufania do tureckiego sektora bankowego istnieje ryzyko odpływu depozytów i wzrostu tzw. złych długów. Ankara już zaczęła uspokajać rynki i inwestorów, by przywrócić ich zaufanie. A turecki Bank Centralny obiecał bankom nieograniczoną płynność, żeby zapobiec ewentualnym problemom na rynku. Jednak Turcja nie ma nieograniczonej płynności finansowej, a emisja nowych pieniędzy jest dziś nie do przyjęcia dla kierownictwa kraju. Jeśli na tle poważnej dewaluacji tureckiej liry Bank Centralny Turcji zacznie dodrukowywać pieniądze, to znacząco wzrośnie inflacja, co, rzecz jasna, uderzy po kieszeniach obywateli. To jednak niewielki koszt, jaki poniosłaby Turcja w celu osiągnięcia stabilności gospodarczej — uważają eksperci. Z serii przykrych konsekwencji puczu można oczekiwać także drastycznego obniżenia oceny wiarygodności kredytowej, co zmniejszy atrakcyjność inwestycyjną Turcji. Jednak kwestia odpływu inwestycji jest dość problematyczna. Oczywiście wielu inwestorów będzie wolało utrzymać swoje inwestycje w Turcji do czasu ustabilizowania się sytuacji w tym kraju. Wiele będzie też zależało od działań i szybkości reakcji Erdogana. A już z pewnością nie uda się w tym roku przywrócić wysokiego poziomu turystyki, choć jeszcze niedawno, po przeprosinach Erdogana, takie oczekiwania się pojawiły. Wyjazdy do Turcji będą możliwe, ale popyt na takie wyjazdy już nie będzie tak wysoki jak kiedyś. Tym bardziej że rosyjscy turyści mają dziś do wyboru Krym, Grecję, Czarnogórę i wiele innych wariantów urlopowych. Gałąź turystyczna eliminuje stopniowo ze swoich ofert problematyczne kraje: obywatele nie są gotowi płacić za tani wypoczynek ceną własnego życia. Jak wiadomo, nie tylko rosyjscy turyści przestali jeździć do Turcji. Niemcy, którzy zajmują wiodącą pozycję pod względem ilości turystów w Turcji (Rosja zajmuje drugie miejsce), także zaprzestali wyjazdów do tego kraju, choć niemieckie władze nie zakazały oficjalnie wyjazdów do tureckich kurortów. W rezultacie Turcja zderzyła się z najniższą od 1999 roku liczbą turystów. Możliwe, że już w sierpniu lub we wrześniu w tureckich kurortach pojawią się, choć w niewielkim stopniu, zagraniczni turyści. Pod warunkiem jednak, że tureckie władze operatywnie obejmą kontrolę nad sytuacją w kraju.

 

* W Turcji organizowany jest kolejny zamach: tym razem zwolennicy polityki głowy państwa Recepa Tayyipa Erdogana urządzają go przeciwko tym, którzy się z nim nie zgadzają, pisze "The Telegraph". „Próba przewrotu wojskowego, przedsięwzięta w ubiegłym tygodniu przez grupę niezadowolonych oficerów, może i nie zakończyła się powodzeniem, ale teraz w zawrotnym tempie nadchodzi inny przewrót — ten, który zwolennicy Erdogana organizują przeciwko oponentom coraz bardziej autorytarnego stylu rządzenia prezydenta” — pisze  autor artykułu, specjalista ds. obrony i stosunków międzynarodowych Con Coughlin. Według niego po takim przewrocie NATO prawdopodobnie będzie musiało wykluczyć Turcję ze swego grona: turecki prezydent nie pozostawia sojuszowi wojskowemu innego wyboru. Coughlin zauważa, że Turcja zawsze odgrywała w NATO bardzo ważną rolę i właśnie dlatego do intencji sojuszu należy odnieść się poważnie. W czasie zimnej wojny co do znaczenia roli Turcji nie było wątpliwości: amerykańskie samoloty mogły znaleźć się u granic ZSRR w ciągu godziny po starcie z tureckich baz, pisze Coughlin. Teraz Turcja potrzebna jest NATO ze względu na jej bliskość do Iraku i Syrii, terytoriów, które stały się epicentrum zaciętego konfliktu zbrojnego. „Dlatego ten fakt, że Waszyngton otwarcie mówi teraz o możliwości zawieszenia członkostwa Turcji w NATO, pokazuje, jak bardzo pogorszyły się relacje między Ankarą i jej zachodnimi sojusznikami po skazanym na niepowodzenie wojskowym zamachu stanu” — uważa dziennikarz. Według niego kwestia ewentualnego wykluczenia Turcji z sojuszu wojskowego wyniknęła na tle „dokręcania śruby”, którą Erdogan rozpoczął po wydarzeniach ubiegłego tygodnia. Od zeszłego tygodnia w Turcji zwolniono lub aresztowano tysiące żołnierzy, policjantów i prawników. Teraz nadeszła kolej na system edukacji: ponad 15 tysięcy pracowników uniwersytetów zostało zawieszonych za to, że rzekomo wspierali Fethullaha Gülena — mieszkającego w Stanach Zjednoczonych islamskiego kaznodzieję, którego oskarżono o organizację tureckiego buntu. Ponadto nakazano podać się do dymisji ponad 1500 dziekanom tureckich uniwersytetów. W przeszłości Turcji udawało się pozostać w NATO, nawet mimo represji rządu wobec własnych obywateli. Teraz jednak wielu europejskich przywódców NATO jest niezadowolonych z tureckiego prezydenta. Niektórzy wciąż są oburzeni faktem, że właśnie Erdogan w dużej mierze sprowokował europejski kryzys migracyjny po tym, jak nie mógł ograniczyć działalności przemytników przewożących uchodźców. Nie zniknęły również obawy o powiązania jego reżimu z radykalnymi ugrupowaniami islamistycznymi w Syrii. W idealnym świecie dla każdego byłoby korzystne, gdyby Erdogan zrezygnował z prób przekształcenia Turcji w islamską republikę w irańskim stylu, a tym samym zachowałby miejsce przy stole negocjacji NATO. „Ale jeśli on zamierza nadal trzymać się swojego radykalnego islamistycznego porządku, NATO nie będzie miał innego wyboru, jak pozbyć się swojego problematycznego tureckiego sojusznika” — podsumowuje Coughlin.

 

* Ukraińska służba graniczna oświadczyła, że znalazła w morskiej strefie ekonomicznej Ukrainy platformy wiertnicze i pomocnicze jednostki pływające pod banderą Federacji Rosyjskiej. „W czasie monitorowania sytuacji na terenach nadwodnych samolot służb granicznych zidentyfikował i potwierdził obecność platform wiertniczych samopodnoszących i stacjonarnych, a także pomocniczych okrętów pod banderą Federacji Rosyjskiej w miejscu odesskich i golicyńskich złóż gazowych. Obecność rosyjskich okrętów w granicach występowania złóż gazowych może świadczyć o nielegalnych pracach w zakresie wyszukiwania i eksploatacji zasobów naturalnych, a także wykorzystywania urządzeń i instalacji do celów przemysłowych, bez pozwolenia kompetentnych organów Ukrainy" — czytamy w poniedziałkowym komunikacie służby granicznej. Na stronie krymskiego przedsiębiorstwa Czernomorneftegaz, zajmującego się poszukiwaniem i wydobyciem surowca, możemy przeczytać, że przedsiębiorstwo prowadzi badania na obszarze występowania golicyńskich i odesskich złóż. W okresie przed wejściem Krymu w skład Rosji Czernomorneftegaz, zaopatrujący w gaz mieszkańców półwyspu, należał do Naftohazu. Jednak po referendum na temat przyłączenia Krymu do Rosji, znajdujące się na półwyspie aktywa Czernomorneftegazu i Ukrtransgazu (zarządzającego siecią gazową) zostały upaństwowione i wniesione do kapitału statusowego nowego przedsiębiorstwa — Krymskiego Republikańskiego Czernomorneftegazu.

 

* Prezydent Petro Poroszenko poinformował o pogarszającej się sytuacji z bezpieczeństwem na Ukrainie. Takie oświadczenie zostało opublikowane w poniedziałek na oficjalnej stronie prezydenta Ukrainy. „Wydarzenia, do jakich dochodzi w ostatnim czasie na Ukrainie świadczą o wzroście zagrożenia terroryzmem i kryminogennej atmosferze w państwie" — oświadczył Poroszenko. Według ukraińskiego lidera, dana sytuacja ma związek z „niekontrolowanym obrotem bronią, materiałami wybuchowymi i amunicją wewnątrz kraju", a także z konfliktem w Donbasie.

 

* Jak przekazuje agencja Reuters, „Państwo Islamskie” przyznało się do niedzielnego zamachu w niemieckim Ansbach. Nieco wcześniej niemieccy śledczy oświadczyli, że wybuch nosił islamistyczny ślad. Z takim oświadczeniem wystąpił szef MSW Bawarii Joachim Herrmann.  „Działania przestępcy nie były wolne od islamistycznych idei” – powiedział minister na konferencji prasowej emitowanej na żywo na kanale N-24. Jak powiedział minister, taki wniosek nasunął się po pierwszej rewizji mieszkania podejrzanego i już po pierwszych działaniach śledczych. W mieszkaniu mężczyzny podejrzewanego o samobójczy zamach znaleziono „pełne przemocy nagranie noszące islamistyczny charakter”. „Wszystkie znalezione przez nas materiały wskazują na to, że wybuch jest podszyty islamizmem” – powiedział Herrmann. Jak podaje TASS, szef bawarskiego MSW poinformował też, że na telefonie komórkowym należącym do ekstremisty znaleziono nagranie z pogróżkami, że urządzi zamach w Niemczech „w odwecie za to, że Niemcy zabijali muzułmanów”. Przestępca zapewniał, że działa „w imię Allaha”.

 

* W Turcji w związku z podejrzeniem o udział w zamachu stanu zatrzymano 62 uczniów Szkoły Wojskowej w Stambule, pisze "The Telegraph". Według prawników młodzieży w wieku od 14 do 17 lat dzieci zostały zmuszone do nałożenia kamuflażu i dano im broń ze ślepakami. Od 15 lipca, kiedy to w kraju doszło do próby przejęcia władzy, są one przetrzymywane w więzieniu. Nie pozwolono im rozmawiać z rodzicami. Jeden z kadetów był tego dnia w szkole, pomimo wakacji letnich, ze względu na to, że musiał ponownie przystąpić do egzaminu, którego wcześniej nie zdał. Nastolatek był w klasie przed tym, jak w mieście pojawiły się czołgi i zaczęły latać myśliwce. Przy tym wcześniej, przed próbą puczu, jego matka otrzymała telefon ze szkoły — powiedziano jej, że po egzaminie jej syn został zaproszony na imprezę. Syn skontaktował się z nią dopiero o 4:00 nad ranem i powiedział, że dowódcy szkoły zabrali mu telefon, dali jemu i jego kolegom z klasy mundur i broń, i zmusili ich do pilnowania szkoły. Jeszcze zanim chłopiec rozmawiał z matką, dowódcy uciekli. Wychowankowie zostali zatrzymani chwilę potem. Jak poinformowali rodzice innych uczniów, ich dzieci zostały wezwane do szkół na obiecane spotkanie ze znanymi piłkarzami. Prawnicy kadetów obawiają się, że z powodu pragnienia zemsty na buntownikach nieletni mogą nie otrzymać możliwości sprawiedliwego procesu. "The Telegraph" zwraca uwagę, że w ciągu tygodnia w Turcji zostało zatrzymanych lub zwolnionych ze stanowisk ponad 50 tysięcy pracowników państwowych, w tym trzy tysiące sędziów i prokuratorów. Są oni podejrzewani o wspieranie mieszkającego w USA islamskiego kaznodziei Fethullaha Gülena, którego Ankara uważa za ideowego inspiratora puczu. Dziesiątki tysięcy nauczycieli straciło licencję, wykładowcom uczelni wyższych zabroniono opuszczać kraj.

 

*  Rzecznik Milicji Ludowej proklamowanej w trybie jednostronnym Ługańskiej Republiki Ludowej Andriej Maroczko oznajmił, że ukraińskie siły zbrojne rozstawiły długoterminowe pozycje bojowe w Donbasie wzdłuż granicy z Rosją.  „Wzdłuż granicy z Rosją wykryto obecność długoterminowych pozycji bojowych ukraińskich wojskowych" — oświadczył on dzisiaj dziennikarzom. Według danych wywiadu ŁRL pozycje znajdują się około 2 km od miejscowości Sizoje w rejonie stanyczno-ługańskim.

 

* UE zaproponowano stworzenie obowiązkowego rejestru organizacji lobbystycznych w celu przeciwdziałania rosnącym wpływom rosyjskich mediów w Europie. Takie zalecenie zawiera opublikowany dzisiaj raport bazującego w Brukseli centrum analitycznego Martens Centre, w którego radzie zarządzających znajduje się przewodniczący i sekretarz generalny Europejskiej Partii Ludowej. Autorzy raportu „Wilk w owczej skórze: rosyjskie organizacje w UE finansowane przez rząd" twierdzą, że rosyjskie media, wśród których najczęściej jest wspominana agencja Sputnik a także telewizja RT i projekt Rossijskiej Gaziety Russia Beyond the Headlines, rozprzestrzeniają wpływy na Europejczyków. W tym samym szeregu w raporcie wspomniane są również rosyjskie organizacje pozarządowe, na przykład, Rosyjski Instytut Badań Strategicznych i fundacja Rossijskij Mir".  „Ich celem jest stworzenie w europejskiej opinii publicznej pozytywnego spojrzenia na rosyjską politykę i szacunku do jej dużych ambicji władczych… wyraźne lub ukryte wsparcie tych organizacji powinno niepokoić UE" — czytamy w załączniku do raportu. Autorzy badania twierdzą między innymi, że Rosja sieje rzekomo w mediach państwowych nienawiść do syryjskich uchodźców, jednocześnie dowodów na to nie podano. Autorzy badania przedstawili szereg zaleceń dla władz UE w walce informacyjnej.  „Jeśli mity Kremla opierają się na tym, że UE to zło i na jej porażkach, to celem UE ma być rozwój własnej koncepcji opartej na wartościach UE i podkreśleniu tego, że UE to siła, gdzie duże znaczenie mają prawa człowieka, prymat prawa, wolność i równość" — czytamy w raporcie. Raport zawiera szereg zaleceń w związku z wzmocnieniem rosyjskich wpływów w Europie — UE powinna między innymi zaktywizować swoją pracę informacyjną, popierać „prodemokratyczne" społeczeństwo obywatelskie, aby „Europejczycy mogli walczyć z rosyjską propagandą".  „Na szczeblu UE trzeba wdrożyć obowiązkowy rejestr organizacji lobbystycznych, regulowany przez niezależny organ" — czytamy w dokumencie. Także autorzy wzywają do aktywizacji monitoringu działalności rosyjskich organizacji pozarządowych, w tym ich potoków finansowych.  „Trzeba podejmować działania prawne przeciwko tym organizacjom pozarządowym, które otwarcie grożą bezpieczeństwu narodowemu" — twierdzą autorzy badania. Media poinformowały w 2015 roku, że Holandia i Polska zamierzają stworzyć agencję informacyjną w języku rosyjskim w celu walki z rosyjskimi mediami. Zakładano, że informacje będą przekazywane nie tylko przez stronę internetową, ale również telewizję i radio. 

 

* „Podstawą" potęgi bojowej ugrupowania terrorystycznego Państwo Islamskie są oficerowie byłego prezydenta Iraku Saddama Husajna, którzy po amerykańskiej inwazji w 2003 roku zostali bez środków do życia - oznajmił dzisiaj szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. „Podstawę" potęgi bojowej ISIS tworzą byli generałowie armii Saddama Husajna, których działalność rozwiązali Amerykanie, gdy okupowali Irak w 2003 roku. USA rozpędziły iracką armię i siły bezpieczeństwa, w związku z czym ludzie, umiejący dobrze walczyć, zostali bez środków utrzymania. Obecnie wszyscy zdają sobie z tego sprawę" — powiedział Ławrow w wywiadzie dla Cesarskiego Prawosławnego Towarzystwa Palestyńskiego. Według niego „obłudne apele o zmianę reżimu, w tym w Syrii… pokazują, że ludzie wyrażający takie stanowisko są co najmniej krótkowzroczni, jeśli to nie złoczyńcy, którzy po prostu się bawią lub dążą do zniszczenia państw i regionów w celu uzyskania korzyści". „Uważam, że rozprzestrzenianie prawdy o powstaniu chrześcijaństwa i islamu, o tym, jaką rolę odegrał judaizm w życiu Bliskiego Wschodu i jak potem to wszystko rozprzestrzeniło się na inne regiony — to bardzo poważne zadanie oświatowe. Cesarskie Prawosławne Towarzystwo Palestyńskie prawdopodobnie lepiej niż inne jest przygotowane na wnoszenie wkładu w tę pracę" — podsumował szef rosyjskiego MSZ. 

 

* Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin skomentował przyjętą przez polski Sejm uchwałę dotyczącą Rzezi Wołyńskiej, w której została ona określona jako ludobójstwo. „Zwyciężyły emocje. Treść dokumentu wywołuje zaniepokojenie. Szkoda, że Warszawa nie usłyszała propozycji członków ukraińskiego rządu, deputowanych, znanych działaczy społecznych, by w tej kwestii działać razem. Ukraińscy i polscy historycy powinni zbadać wszystkie aspekty tej tragedii, a parlamenty dwóch krajów – przyjąć wspólne oświadczenie" – oświadczył Klimkin. I dodał: „Nie sądzę, że poprzez jednostronne działania można dojść do realnego porozumienia i pojednania. Potrzebujemy wspólnych kroków". Decyzję polskiego Sejmu skomentował też wcześniej ukraiński prezydent. — Jest mi przykro w związku z decyzją polskiego Sejmu. Wiem, że wielu zechce wykorzystać ją dla spekulacji politycznych – napisał Petro Poroszenko na Facebooku. — Tylko podejmując wspólne kroki, możemy dojść do chrześcijańskiej zgody i pojednania – podkreślił. 

 

* Astronomowie z USA i UE określili termin potwierdzenia się faktu istnienia życia pozaziemskiego. Według nich może to nastąpić w ciągu najbliższych 10-25 lat, czytamy w artykule opublikowanym w czasopismach "Nature" i "The Independent". W artykułach naukowych poświęconych rezultatom badań czytamy, że astronomowie potwierdzili istnienie w pobliżu „czerwonego karła” TRAPPIST-1 trzech planet pozasłonecznych podobnych do Ziemi. Dwie z nich znajdują się w obszarze, w którym potencjalnie może występować życie.  „W ciągu 5-10 lat będziemy w stanie sprawdzić, czy są zamieszkiwane” — powiedział w wywiadzie współautor badania Julien de Wit z Instytutu Technologicznego w Massachusetts (USA). Naukowiec dodał, że w ciągu najbliższych 5-10 lat badacze spróbują znaleźć na odkrytych planetach pozasłonecznych ślady wody w stanie ciekłym. A jeśli to się uda, w ciągu 10-25 lat będzie można odpowiedzieć na pytanie — czy istnieje na nich życie. Potencjalnie zamieszkiwane planety gwiazdy TRAPPIST-1 zostały odkryte w maju tego roku za pomocą teleskopu TRAPPIST (TRAnsiting Planets and PlanetesImals Small Telescope). Na tych planetach może znajdować się woda w stanie ciekłym i wtedy mogą one być podobne do Ziemi. „Czerwony karzeł” TRAPPIST-1 znajduje się w odległości 40 lat świetlnych od Ziemi. Okres obrotu dwóch znajdujących się w strefie zamieszkania planet pozasłonecznych wokół tej gwiazdy wynosi 1,51 i 2,42 dni ziemskich, a promień — odpowiednio 1,11 i 1,05 promienia Ziemi. Dalsze badania tajemniczych planet naukowcy kontynuują za pomocą kosmicznego Teleskopu Hubble'a.

 

* Znakomita większość Rosjan przyznaje, że dzieci powinny się wychowywać na radzieckich filmach animowanych. Ponad 80% Rosjan uważa, że dzieci należy wychowywać na radzieckich filmach animowanych. Zdaniem badanych, najlepszą kreskówką dla dzieci jest „Wilk i zając” – o tym świadczą wyniki sondażu WCIOM.  — Znakomita większość Rosjan przyznaje, że dzieci trzeba wychowywać na radzieckich bajkach animowanych: 83% uważa, że właśnie je należy pokazywać dorastającemu pokoleniu (tak uważają, nie tylko starsi ludzie: 86% badanych w wieku powyżej 60 lat, ale również wśród młodego pokolenia to 73% badanych w wieku od 18 do 24 lat)” – głosi raport z badań. Najlepszym filmem animowanym, zdaniem 59% Rosjan, jest „Wilk i zając”. Na drugim miejscu w rankingu znalazł się współczesny serial „Masza i niedźwiedź”, tak uważa ponad ¼ badanych. Trzecie miejsce przypadło kreskówce „Wakacje w Prostokwaszyno” (16%). W piątce liderów znalazły się także „Winnie-Pooh” (12%) i „Kot Leopold” (7%).  Według sondażu WCIOM, ¾ dorosłych przyznaje, że ogląda kreskówki. Spośród nich 35% robi to często, a 45% od czasu do czasu. Wśród tych, kto dość często ogląda filmy animowane najwięcej jest kobiet w wieku od 25 do 44 lat. Zgodnie z sondażem, obecnie Rosjanie wolą pełnometrażowe filmy animowane (62%) niż krótkometrażowe (29%). Sondaż WCIOM został przeprowadzony w dniach 4-5 czerwca 2016 roku. Metoda badań to wywiad telefoniczny według stratyfikowanego wyboru telefonów komórkowych i stacjonarnych z 1600 badanych. Dla danego wyboru maksymalny poziom błędu statystycznego przy prawdopodobieństwie 95% nie przewyższa 2,5%.

 

* Prawosławna Procesja Wszechukraińska stoi pod znakiem zapytania. Ukraińskie organy ścigania poinformowały, że na trasie pielgrzymów znaleziono kilka urządzeń wybuchowych. Podjęto decyzję o sprawdzeniu całej trasy, dlatego pochód tymczasowo zablokowano. O znalezieniu na trasie procesji ładunków wybuchowych poinformował szef MSW Ukrainy Arsen Awakow. Ogłoszono, że funkcjonariusze unieszkodliwili trzy niebezpieczne przedmioty, które podłożono wzdłuż trasy Kijów-Żytomierz. Ponadto natrafiono na jedną atrapę na drodze w kierunku Boryspola. Doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Zorian Szkiriak oświadczył, że na trasie procesji pod Kijowem planowano „krwawy atak terrorystyczny” w celu destabilizacji sytuacji w kraju. Szef MSW Awakow powiedział, że resort zablokuje ruch uczestników procesji ulicami Kijowa ze względów bezpieczeństwa. Znalezione rano atrapy min i realne urządzenia wybuchowe z granatami nie pozostawiają wątpliwości co do rzeczywistego zagrożenia i prowokacji. Siły Policji Narodowej i Gwardii Narodowej MSW zablokowały procesję ulicami Kijowa – napisał minister na Facebooku. Doradca Awakowa Anton Gieraszczenko wyjaśnił, że uczestnikom procesji zaproponowano, by skorzystali z autobusów, które dowiozą ich bezpiecznie do miejsca, gdzie odbędzie się nabożeństwo. Jednak Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, organizator procesji, oświadczył, że byłoby to trudne do wykonania z powodu ogromnej liczby pielgrzymów. Jednocześnie wykluczono możliwość odwołania procesji w ukraińskiej stolicy. W Rosji zwrócono uwagę na brak możliwości stworzenia przez ukraińskie organy warunków do bezpiecznego przeprowadzenia procesji. To oburzające, że organy ścigania Ukrainy mimo wszelkich obietnic nie potrafiły zapewnić warunków do przeprowadzenia procesji Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Gwardia Narodowa i MSW Ukrainy powinny wcześniej sprawdzić trasę procesji i zapobiec podobnym incydentom. Wygląda to teraz jak dobra mina do złej gry i w rzeczywistości może być zaplanowaną wcześniej prowokacją, by nie wpuścić procesji do Kijowa – powiedział dziennikarzom szef Rosyjskiego Funduszu Pokoju, przewodniczący komitetu Dumy Państwowej ds. WNP, integracji eurazjatyckiej i kontaktów z rodakami Leonid Słucki.

 

*  Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow skomentował amerykańskie doniesienia medialne o tym, że Rosja jest zamieszana we włamanie do poczty elektronicznej amerykańskiej Partii Demokratycznej. „Nie chciałbym być wulgarny" — zażartował Ławrow w odpowiedzi na prośbę amerykańskich dziennikarzy o komentarz w sprawie medialnych doniesień. W niedzielę, Szefowa Komitetu Krajowego Partii Demokratycznej Debbie Wasserman-Schultz podała się do dymisji w związku z wyciekiem korespondencji elektronicznej kierownictwa partyjnego. Z listów wynika, że kierownictwo partyjne otwarcie popierało na prawyborach Partii Demokratycznej Hillary Clinton, ze szkodą dla Bernarda Sandersa. Jak powiedział przedstawiciel sztabu przedwyborczego Clinton, rosyjscy hakerzy kierowali się chęcią niesienia pomocy Donaldowi Trumpowi na wyborach prezydenckich. Sztab przedwyborczy miliardera kategorycznie dementuje tę informację.

 

* Szef Ministerstwa Gospodarki i Rozwoju Aleksiej Ulukajew po rozmowach z ministrem gospodarki Turcji Nihatem Zeybekci oznajmił, że Rosja raczej nie zniesie embarga żywnościowego na tureckie produkty przed spotkaniem prezydentów Władimira Putina i Recepa Erdogana, zaplanowanym na 9 sierpnia. Myślę, że dojdzie do tego nieprędko, porozumieliśmy się, że jest to proces stopniowy i parytetowy — oznajmił Ulukajew. Rosyjski minister podkreślił także, że ta kwestia będzie rozstrzygana w „trybie dwustronnym, a nie jednostronnym".  Muszę otwarcie powiedzieć, że nie tylko tureccy partnerzy mają do nas pytanie o dostęp ich produktów na naszym rynku, my również mamy pytania do tureckich partnerów odnośnie dostępu naszych produktów, przede wszystkim dotyczy to drobiu i nabiału — podkreślił Ulukajew. Embargo żywnościowe, jak i szereg innych sankcji wobec Turcji, weszło w życie 1 stycznia. Zostało wprowadzone po zestrzeleniu rosyjskiego Su-24 przez tureckie siły powietrzne przy syryjskiej granicy. Stosunki państw zaczęły wracać do normy pod koniec czerwca, po tym, jak prezydent Turcji Recep Erdogan oficjalnie przeprosił za zestrzelony samolot bombowy. 

 

* Ambasadorów krajów Unii Europejskiej, a także Szwajcarii i Japonii zaproszono do monitorowania wyborów deputowanych do Dumy Państwowej siódmej kadencji. „Na osobisty wniosek przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej powstała ambasadorska grupa zaproszonych – ambasadorzy z różnych krajów, głównie UE, akredytowani w Federacji Rosyjskiej” – powiedział RIA Novosti członek CKW Rosji Wasilij Lichaczew. Wyjaśnił, że wśród zaproszonych są ambasadorzy wszystkich 28 państw UE oraz Szwajcarii i Japonii. Na początku lipca szef CKW Ella Pamfiłowa spotkała się z ambasadorami państw unijnych. Później Pamfiłowa powiedziała, że trwało ono dwie godziny, uczestniczyli w nim przedstawiciele praktycznie wszystkich krajów UE. Uczestnicy szczegółowo omawiali, jak będzie przebiegał proces wyborów i — według jej słów – „przekreślono cały szereg nieporozumień, określonych mitów i obaw”. Ponadto CKW zaprasza przedstawicieli krajów UE do monitorowania nadchodzących wyborów deputowanych do Dumy Państwowej. Jak wcześniej zaznaczył przewodniczący niższej izby rosyjskiego parlamentu Siergiej Naryszkin, wśród międzynarodowych organizacji parlamentarnych nie będzie przedstawicieli Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Wybory do Dumy Państwowej siódmej kadencji odbędą się 18 września według systemu mieszanego: 225 deputowanych z list partyjnych (ordynacja proporcjonalna) i 225 – z okręgów jednomandatowych (ordynacja większościowa).

 

* Podczas spotkania Rosja-ASEAN w Soczi 19 lipca urocza rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa dała się namówić do zatańczenia „Kalinki”:


 

KOMENTARZE

  • Trumpowi pomagaja rosyjscy hakerzy :)
    Ach ten Putin!
  • @staszek kieliszek 23:54:55
    a jednak budują odpowiednią atmosferę, aby pędzić stado ...
  • WPS
    Trwają pracę nad uznaniem obecnej polskiej okupacji ukraińskich ziem
    on: Lipiec 26, 2016
    Przedstawiciel ukraińskiej nacjonalistycznej partii „Swoboda” prawnik Aleksiej Kuriennoj oświadczył, że rozpoczyna prace nad projektem ustawy, która przewiduje uznanie tzw. Zakerzonia za terytoria etnicznie ukraińskie i okupowane przez Polskę. Kuriennoj oświadczył, że po zakończeniu prac projekt zostanie wniesiony do rozpatrzenia przez Radę Najwyższą i jeżeli parlament go przyjmie, będzie stanowił podstawę do żądanie przez Kijów zwrotu tych przygranicznych terenów.
    Ponadto projekt zakłada uznanie deportacji Ukraińców z tych terenów jako zbrodnię przeciwko ludzkości.

    za:http://novorossia.today/trwaja-prace-nad-uznaniem-obecnej-polskiej-okupacji-ukrainskich-ziem/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930