Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1887 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rok Świni

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

PLANETA ZWIERZĄT (28): Świński problem Chin rozlewa się na cały świat i rodzi coraz większe problemy. Warto mu się bliżej przyjrzeć.

 

Prosięta starej chińskiej rasy meishan. I kto powiedział, że świnie są brzydkie…?

 

 

Od tysięcy lat świnia zajmuje poczesne miejsce w chińskiej kulturze, kuchni i życiu rodzinnym. Wieprzowina jest dla Chińczyka mięsem tak podstawowym, ze język chiński (putonghua, tj. mandaryński) nie ma nawet osobnego słowa na rozróżnienie mięsa od wieprzowiny – na oba używa się zwykle tego samego słowa: (ròu), czasem tylko z wyjaśnieniem 猪肉 (zhūròu) – mięso świni. Pierwszy z dwóch chińskich znaków na oznaczenie rodziny -家庭 (jiātíng) przedstawiał pierwotnie świnię pod dachem. W tradycji chińskiej świnia (w odróżnieniu od psa, który też jest jadalny i ma cenione mięso) ma znakomitą opinię: oznacza dostatek, płodność i męskość. Świnia jest najmilszym  z dwunastu znaków chińskiego zodiaku, a osoby urodzone pod tym znakiem są uważane za pilne, sympatyczne i hojne. Świnię sławią chińskie poezje klasyczne,  opowieści ludowe i pieśni.  Już w grobach z epoki dynastii Han (206 przed Chr. Do 220 AD) znajduje się małe gliniane figurki świń. Historycy uważają, że to właśnie w południowych Chinach świnię udomowiono pod raz pierwszy około 10.000 lat temu

Przez całe wieki ofiary ze świń, a następnie spożywanie ich mięsa było nieodłączną częścią każdej większej uroczystości publicznej lub rodzinnej. W czasie jesiennego Święta Podwójnej Dziewiątki -重阳 (chóngyáng jié), które przypada dziewiątego dnia dziewiątego miesiąca księżycowego (w Chinach miesięcy ani dni tygodnia nie nazywa się, lecz po prostu odlicza), starsi mężczyźni w każdej rodzinie należący do pokolenia dziadków, zbierali się przy grobach przodków rodu i zarzynali na nich świnie jako wyraz podzięki żyjących za opiekę duchów nad nimi, czego symbolem miała być następnie komunia ze zjadanego mięsa. Gdyby obrzędu tego zaniechano, duchy przodków pozbawione świńskiej krwi czekałaby w zaświatach głodowa śmierć wtóra, a zatem i wygaśniecie mocy  pozwalających na ich powtórne odrodzenie, czyli także trwanie rodu. Z tego względu nawet w największej biedzie podtrzymywano w domach świnie na jesienną ofiarę i ucztę.

Jeszcze do niedawna prawie w każdym wiejskim domu w Chinach chowano świnie, również dlatego, że jeszcze i za komuny świnie traktowano jako żywy śmietnik i element pożytecznego domowego recyklingu. Zjadały odpadki i resztki, czyściły obejście i przy okazji dostarczały cenionego nawozu. Nawet towarzysz Mao Tse-tung był fanem tej „fabryki nawozu na czterech nogach” - 化肥厂四条腿 (huàféi chǎng sìtiáo tuǐ), jak ją określił.  O mięsie nie wspomniał, bo w Chinach za Mao było go za mało. Od niepamiętnych czasów mięso i tłuszcz świni najlepiej trafiają w chiński gust, uchodzą za najsmaczniejsze i najbardziej pożywne, i stanowią niekwestionowany kanon chińskiej kuchni. Chińczycy zjadają zresztą całą świnię - od ryja po ogon., albo – jak to oni sami określają – „wszystko oprócz kwiku”: 切,但尖叫 (yīqiè, dàn jiān jiào). Móżdżek świński  (nǎo) i szpik wysysany z kości 骨髓 (gǔsuǐ) są uważane za przysmak, a podrobom i  wnętrznościom świni  (nèizàng) przypisuje się właściwości lecznicze.

W ciągu długich chińskich dziejów świnina, choć tak bardzo ceniona, na stole większości Chińczyków była jednak wielką rzadkością. Także przed rewolucją 1949 roku większość ludności jadała mięso tylko od wielkiego dzwonu i tylko 3% zjadanych kalorii w diecie pochodziło z mięsa. Po rewolucji było jeszcze gorzej. Kilkadziesiąt milionów ludzi zmarło z głodu podczas maoistowskiego Wielkiego Skoku 跃进 (dà yuèjìn) w latach 1950-65. Również przez wiele następnych lat, aby pamiętać smak wieprzowiny, Chińczycy przed posiłkiem tylko pocierali sobie usta niczym szminką osobistym kawałkiem starannie pilnowanej słoniny, aby mieć wrażenie, że nawet jarska potrawa smakuje treściwiej i lepiej. Aż do początku lat 1990-ych większość Chińczyków zadowalała się ryżem i warzywami, marząc o mięsie, rybach i jajach. Mleka Chińczycy nie trawią i prawie go nie znają. Słowo ‘mleko’ -牛奶 (niúnǎi) oznacza właściwie tylko ‘mleko z kobiecej piersi’, bo tylko wtedy zwykły Chińczyk się z mlekiem zetknął. Serów nie znają w ogóle.

Lata niedawnej mizerii żywieniowej wciąż są obecne i żywe w pamięci starszego pokolenia, toteż nic dziwnego że wzmożona konsumpcja mięsa jest dziś znakiem triumfu nad marną przeszłością.  Apetyty rosną równie szybko jak drapacze chmur w puchnących chińskich miastach. Babcie i dziadkowie, którzy swoje własne dzieciństwo pamiętają jako czas zaciśniętych żołądków, napychają obecnie swe jedyne wnuczę tym, czego im samym wtedy brakowało, a pierwsze miejsce na tej liście zajmuje oczywiście wieprzowina.  Statystyczny Chińczyk, a więc i skośnookie niemowlę z siniakami na lędźwiach, zjada dziś pięć razy więcej  wieprzowiny niż w 1979 roku -  rocznie 39 kg (jedna trzecia część tucznika), czyli więcej nawet niż spaśny Amerykanin, który zresztą woli wołowinę.

W tym kontekście największych zmian doświadczyły same świnie. Do roku 1980 nie było w Chinach ani wielkich farm świńskich ani nowoczesnych, zachodnich ras świń. Prawie 95% świń pochodziło z przydomowej hodowli nie większej niż 5 sztuk zwierząt. Dziś w Chinach już tylko 20% to świnie chłopskie, oblicza pani Mindi Schneider z Międzynarodowego Instytutu Studiów Społecznych (IISS) w Hadze. Niektóre wielkie farmy, często państwowe lub będące własnością korporacji ponadnarodowych, dostarczają na rynek i po 100.000 tuczników rocznie.  Rodzą się one i żyją w metalowych kojcach, nigdy nie oglądają słońca  i tylko bardzo nieliczne się rozmnażają. Opanowanie procesu sztucznej inseminacji świń, a także stosunkowa łatwość zaproszeń i wysoka plenność loch sprawiają, że knury nawet ich nie kryją. Swe wyjątkowo obfite a rzadkie nasienie – około półtora litra w jednym wytrysku - knur oddaje długo i cierpliwie podczas umiejętnego masażu do specjalnie podstawionej rury, a jest go tyle, że jeden ejakulat wystarcza na 150 porcji pipetowych, z których każda, jeśli się ją prawidłowo wstrzyknie losze przez pochwę do długiej, dwuramiennej macicy, daje w efekcie 10-12 prosiąt w jednym miocie. Niezrównana płodność i plenność to jedne z najważniejszych zalet hodowlanych świni jako gatunku. Dla porównania: ejakulat buhaja – a sztuczną inseminację bydła opanowano przecież dużo wcześniej -  daje się podzielić średnio na około 30 porcji do unasienniania i najwyżej tyleż poczyna się cieląt w ich efekcie. Przy takiej intensywnej hodowli świń zmienił się też skład rasowy stada: prawie 95% pogłowia, również w chlewikach przydomowych, stanowią dziś długie i białe świnie trzech nowoczesnych ras zachodnich. Prymitywne rasy rodzime, przeważnie małe, ciemne i brzuchate, o mopsowatym ryju i siodlasto zapadłym grzbiecie, ale za to odporne na choroby i zadowalające się skąpymi odpadkami, szybko zanikają. Aby je uchronić przed wymarciem i zachować bank genów na wszelki wypadek. władze chińskie utrzymują centralny bank świńskiego nasienia (w praktyce jedna wielka zamrażarka) oraz sieć lokalnych menażerii hodujących linie starych chłopskich odmian, jak np. uroczej rasy Meishan, którą pokazałem na zdjęciu. Mimo to, niemal każdego roku kilka starych ras zwierząt hodowlanych (oraz odmian roślin uprawnych) bezpowrotnie zanika.

Świnia coraz bardziej decyduje o gospodarce Chin. Chińczycy jedzą tyle wieprzowiny, że kiedy jej cena wzrasta, skaczą również inne ceny. Rządząca KPCh stała się zakładniczką świń: dla zachowania gospodarczej równowagi i społecznego spokoju rząd musi utrzymywać powszechną dostępność świńskiego mięsa na chińskich stołach. Dobrą ilustracją problemu był rok 2007, kiedy w Chinach wybuchła ostra i groźna epizoocja rozpoznana na Zachodzie jako wirus świńskiego zespołu reprodukcyjno-oddechowego tzw. PRRSV  (porcine reproductive and respiratory syndrome virus) , w Chinach nazywana obrazowo  ‘chorobą sinego ucha’ -蓝耳  (zhū lán ěr bìng) . W ciągu paru tygodni padło wtedy ok. 45 mln świń. Ceny mięsa oszalały i w ciągu dwóch miesięcy wszystko zaczęło gwałtownie drożeć. Wybuchła panika zakupów, a w pewnym supermarkecie w Guangzhou tłum zagniótł na schodach dwie osoby w kolejce po tanie mięso z chłodni. Import wieprzowiny uległ podwojeniu.

 

W reakcji na powstały problem KPCh ustanowiła pierwszą na świecie strategiczną rezerwę świń i wieprzowiny, częściowo w formie zamrożonej, a częściowo jako żywe zwierzęta skupowane do puli interwencyjnej. Celem władz jest stabilizacja cen na akceptowalnym poziomie: kiedy zanadto rosną, rząd uwalnia część rezerw i rzuca je na rynek, a kiedy zanadto spadają, rząd skupuje świnie po gwarantowanej cenie minimalnej aby utrzymać opłacalność tej branży. Ponadto świński przemysł korzysta w Chinach z rozmaitych bodźców i ulg fiskalnych, państwowych grantów, tanich kredytów dla hodowców i bezpłatnych lub subsydiowanych szczepień  – a wszystko po to, aby w chińskich „miseczkach i pałeczkach” - (碗筷,wǎn kuài), co po chińsku odpowiada polskiemu określeniu ‘na talerzu’ - nie zabrakło ulubionego przez wszystkich mięsa. Według ekspertów z Hongkongu rząd w Pekinie subsydiuje wieprzowinę sumą 22 miliardów USD rocznie. Wypada po 47$ dopłaty do każdej świni.  Sporo.

Jednak nawet rząd i partia nie są w stanie skutecznie kontrolować tak wielkego przemysłu. Popyt rośnie tak szybko i jest tak ogromny, że  wylewa się i sięga swymi skutkami daleko poza granice Kraju Środka. Jak każdy normalny rząd, także i rządzący Chinami stawiają sobie za cel samowystarczalność żywnościową swego kraju. I rzeczywiście, ogromna większość świń zjadanych przez Chińczyków jest hodowana w Chinach. Ale na każdy 1 kilogram wieprzowiny potrzeba  6 kg paszy treściwej, zwykle przetworzonego ziarna soi i kukurydzy. (大豆和玉米,  dàdòu hé yùm)Przy względnej szczupłości zasobów ziemi uprawnej, a także wody, Chiny nie są w stanie wyżywić i swej ludności i świń jednocześnie. Chińska świnia, która do niedawna jadła tylko odpadki, dziś zjada budżet. A hodowla świń opiera się coraz bardziej na importowanej w wielkich ilościach paszy treściwej.

Pani Schneider oblicza, że wkrótce ponad połowa światowej produkcji pasz będzie zjadana przez chińskie świnie. Już w roku 2010 Chiny importowały 50% całej produkcji soi na świecie. Amerykańska Rada Zbożowa (US Grain Council) szacuje, że do roku 2022 Chiny będą importować 19-32 miliony ton kukurydzy, czyli 1/3 obecnej ilości tego zboża w światowym handlu.

Aby zaspokoić taki popyt, dramatycznie zmienia się użytkowanie ziemi po drugiej stronie globu. W Brazylii 25 mln ha ziemi uprawnej, w dużej części wydartej bezcennej ekologicznie amazońskiej puszczy, przeznacza się pod uprawę soi. Chińskie firmy nie podpisały tzw. Soy Roundtable, które jest dobrowolnym międzynarodowym porozumieniem, którego członkowie zobowiązują się do niekupowania soi z terenów po świeżo wyciętych tropikalnych lasach deszczowych. Po to, aby tuczyć chińskie świnie, w Ameryce Łacińskiej giną dziś rzadkie  gatunki drzew i dzikich zwierząt. Argentyna  wycięła tysiące hektarów lasów i przesunęła swe tradycyjne pastwiska dla bydła do Patagonii, aby na północy zrobić miejsce pod uprawę soi dla chińskich świń. Od roku 1990 areał uprawy soi w Argentynie wzrósł czterokrotnie. Prawie cały plon jej ziarna – 8 milionów ton – idzie do Chin. Na niektórych obszarach zbiera się 2-3 plony ziarna rocznie stosując jadowite pestycydy, co już zostało powiązane z defektami u noworodków i zwiększoną zachorowalnością na raka.

Tak wielki import uczynił Chiny jeszcze bardziej wrażliwymi na światowe wahania cen. Reakcją Chin jest więc obecnie kupowanie ziemi uprawnej w różnych krajach, z której część przeznacza się pod uprawy paszowe lub gdzie zgoła hoduje się świnie na rynek chiński po preferencyjnych cenach. Same Chiny wolą nie ujawniać danych na ten temat wiedząc, że jest politycznie drażliwy, ale kanadyjski think-tank pn. Institute for Sustainable Development (Instytut na rzecz Zrównoważonego Rozwoju)  obliczył, że Chiny skupiły dotychczas 5 milionów hektarów w krajach rozwijających się, głównie w Afryce. Inni podają wyższe szacunki wskazując, że nie chodzi tylko o kraje Trzeciego Świata. Kiedy w roku 2013 największy chiński koncern produkujący wieprzowinę - Shuanghui wykupił  gigantyczną amerykańską firmę Smithfield Foods, wraz z nią nabył także wielkie połacie ziemi w Teksasie i Missouri.  Ponieważ popyt na wieprzowinę nadal rośnie, świńskie imperium Chin z pewnością będzie się nadal rozszerzać.  .

Żywienie świń nie jest jednak największym problemem hodowców. Większym są choroby. Kiedy bowiem świnia zachoruje, spowalnia przyrosty na wadze i może zarażać swe koleżanki.  Wielkie chińskie fermy świń są bardzo jednorodne genetycznie, zwykle całe wielotysięczne kohorty są dziećmi jednego knura, a nawet często są wynikiem chowu wsobnego i prawie każda zaraza szerzy się w nich jak pożar suchego lasu. Profilaktycznie wszystkim świniom podaje się więc w paszy niewielkie dawki antybiotyków, ale to ma kolejny fatalny i coraz groźniejszy efekt medyczny: ewolucyjnie sprzyja  pojawianiu się bakterii, które są odporne na antybiotyki w ogóle. W roku 2009 w Hongkongu wykryto takiego „superbuga” u świń z głębi Chin. Rząd w Pekinie przyznał, że problem istnieje, jednak stosowanie antybiotyków, hormonów i pobudzaczy wzrostu jest w Chinach nadal bardzo słabo regulowane i kontrolowane.

Leki te wchodzą do szerszego łańcucha pokarmowego nie tylko poprzez mięso, ale także poprzez 5 kg odchodów, jakie przeciętna świnia wydala każdego dnia. Kiedyś była to substancja pożądana w gospodarstwie, ale dziś tworzy ona rosnący problem sanitarny i ekologiczny. Wprawdzie pod tzw. „gnojne góry’ (粪便存款丘,fènbiàn cúnkuǎn qiūlíng)  wydzielono nawet sporo ziemi, ale system składowania gnoju i rekultywacji gruntu jest mocno niesprawny. Chińskie ministerstwo rolnictwa przyznaje. że miliardy ton gnoju, jakie wydalają świnie każdego roku, stają się największym źródłem skażenia  gleby i wód gruntowych.  Problem dotyczy także rzek i jezior.  16.000 padłych świń, które po wybuchu zarazy wirusowej w 2013 roku wrzucono do dopływów Huangpu – rzeki, która jest źródłem wody pitnej dla Szanghaju – świadczą o tym, że Chiny nie radzą sobie dobrze z tym problemem także w większej i ostrzejszej skali.

Odchody z chlewni są także źródłem emisji metanu i tlenku azotu – gazu, który dla efektu cieplarnianego jest 300 razy groźniejszy niż dwutlenek węgla.  Świnia wielkofermowa jest przy tym dużo bardziej szkodliwa niż świnia w przydomowym chlewiku. W latach 1994-2005 emisja gazów cieplarnianych przez chińskie rolnictwo wzrosła o 35%. Oznacza to, że oprócz pozbawiania naszego globu naturalnej chłodnej osłony z lasów Amazonii, Chiny przyczyniają się także bardziej bezpośrednio  do ocieplenia klimatu.  Tony Weiss  z kanadyjskiego University of Western Ontario  twierdzi, że wielkofermowa hodowla zwierząt jest jedną z głównych przyczyn zmian klimatu i odpowiada za 1/5 totalnych emisji wytwarzanych w ludzkiej działalności.

Wynika z tego, że świnia jest nie tylko symbolem sukcesu konsumpcyjnego Chin, ale również globalnym zagrożeniem. Bardzo niewielu Chińczyków dostrzega ten problem. W bogatych krajach Zachodu spożycie mięsa jest już stabilne albo nawet spada, ale w Chinach wciąz dominuje chęć zjadania jak największej jego ilości i konsumpcja wieprzowiny rośnie w sposób niepohamowany.  O rytmie zodiaku można zapomnieć: w dzisiejszych Chinach każdy rok jest rokiem świni.  

Bogusław Jeznach


W otwartym cyklu PLANETA ZWIERZĄT na moim blogu ukazały się dotychczas:

01.Kusa hibari (16.10.2011)

02.Sievert jako Darwin (12.05.2012)

03.Milczenie pszczół (6.03.2013)

04.Rekiny z Wyspy Wielkanocnej (7.03.2013)

05.Kocica znad Okawango (11.04.2013)

06.Wolność dla złotej rybki (22.12.2013)

07.Pomniki zwierząt (19.05.2014)

08 Lato owadów (6.07.2015)

09.Węże w kieszeni (13.07.2015)

10.Papuzi kontynent (19.07.2015)

11.Migracja na sawannie (27.07.2015)

12.Inwazja głośnej żabki (27.07.2015)

13.Tu jest sęp pogrzebany (10.08.2015)

14.Matka guźców (17.08.2015)

15.Fifilijo, Zofijo (24.08.2015)

16.Beksa na bagnach (31.08.2015)

17.Zwierzęta po alkoholu (7.09.2015)

18.Ojczyzna antylop (12.10.2015)

19.Arapaima, królowa Amazonii (26.10.2015)

20.Dlaczego kura nie siusia? (2.11.2015)

21.Głuptaki w kaloszach (16.11.2015)

22.Niedźwiedź, władca gór (23.11.2015)

23.Inteligencja ośmiornicy (14.12.2015)

24.Ginące gatunki zwierząt (21.12.2015)

25.Niezwykłe pająki (11.01.2016)

26.Miłość w przyrodzie (11.04.2016) 

27.Mit rosomaka (2.05.2016)

28.Rok Świni (25.07.2016)

 

 

KOMENTARZE

  • @
    W dniu dzisiejszym będzie to jedyny materiał związany z tematyką przyrodniczą. Później dołożę trochę polityki.
  • @Autor
    Jak to miło znów Pana czytać po dłuższej przerwie.Mam nadzieję,że to powrót na stałe.Życzę szybkiego powrotu do pełni sił.


    A co do tematu notki to widzę tam doskonały materiał na trumienki dla islamskich bandytów.Gdyby wiedzieli ,że zostaną pochowani w takich trumienkach nigdy w życiu nie wysadzali by się w powietrze. Hurysy były by ważniejsze.
  • @
    Ups, to mamy "lekki klincz":
    - Chiny mają USSRael "w kieszeni",
    - USSA ma chiny "w misce"...

    Szkoda (Chińczyków).
    Choć WP podawało, że juan będzie miał złoty parytet... W przeciwieństwie do $$...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031