Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 2.05.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (947) Zapraszam na kolejny serwis aktualnych informacji i komentarzy ze świata: NATO, stosunki japońsko-rosyjskie, Bliski Wschód, gospodarka, militaria…

 

* Państwa NATO nie chcą konfrontacji lub kolejnej zimnej wojny z Rosją - oznajmił sekretarz generalny bloku wojskowo-politycznego Jens Stoltenberg. „Nie chcemy wyścigu broni" — powiedział Stoltenberg w wywiadzie dla niemieckiego periodyku Die Welt, podkreślając jednocześnie, że państwa NATO w celu kontynuowania dialogu politycznego z Rosją powinny wykazać się „determinacją, zdrowym rozsądkiem i siłą". „To co robimy obecnie w krajach bałtyckich i w Polsce w żadnym wypadku nie jest znacznym zwiększeniem sił zbrojnych" — podkreślił Stoltenberg w wywiadzie, podkreślając także, że nie dostrzega ze strony Rosji „zamiaru atakowania któregoś z państw NATO". Odpowiadając na pytanie odnośnie konieczności rewizji strategij jądrowej bloku wobec Rosji, Stoltenberg oznajmił, że NATO „jest dalej niż kiedykolwiek wcześniej od użycia broni jądrowej, lecz dopóki istnieje ona na świecie, NATO pozostanie sojuszem jądrowym". Stoltenberg nie wykluczył także dodatkowego spotkania Rosja-NATO przed zaplanowanymi rozmowami w Warszawie.  „Ważne jest, aby nie zamykaliśmy kanałów do dialogu politycznego i znajdowaliśmy nowe drogi zmniejszenia zapięć i zapobiegania problemom. Tak więc pytanie, czy przed spotkaniem w Warszawie odbędzie się kolejne spotkanie Rosja-NATO, na razie jest otwarte" — podkreślił sekretarz generalny. 

 

* Podczas osobistej rozmowy z premierem państwa Shinzo Abe kanclerz Niemiec Angela Merkel zaproponowała Japonii wejście do NATO - piszą japońskie media. Jak pisze periodyk The Japan News, rozmowa odbyła się podczas wizyty Merkel w Tokio w marcu 2015 roku. Jednocześnie obiecała ona Abe wsparcie ze strony brytyjskiego premiera Davida Camerona i francuskiego prezydenta Francoisa Hollande'a. Poinformowano, że japoński przywódca odmówił. „Być może w przyszłości. Obecnie to negatywnie wpłynie na nasze stosunki z Rosją" — oznajmił on.

 

* Japoński premier Shinzo Abe, który obecnie przewodniczy grupie G7 (USA, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, Kanada, Francja), w wywiadach udzielonych japońskiemu dziennikowi "Nikkei" i brytyjskiej gazecie "Financial Times" zadeklarował, że jest gotów udać się do Moskwy i osobiście zaprosić prezydenta Władimira Putina na majowy szczyt G7 w Tokio, aby wznowić kontakty między państwami należącymi do grupy a Rosją i włączyć tę ostatnią w rozwiązywanie kryzysów na Bliskim Wschodzie. Sprzeciwiają się temu jednak Stany Zjednoczone i Niemcy. Od 1998 r. dawna grupa G7 spotykała się jako G8 (po dokooptowaniu Rosji). W 2014 r. format G8 został zarzucony w odwecie za rosyjską aneksję Krymu – zaplanowany na czerwiec tamtego roku szczyt grupy w Soczi nie odbył się, a zamiast niego zorganizowano spotkanie G7 w Brukseli.

 

* W nadchodzących rozmowach Władimirowi Putinowi i Shinzō Abe być może nie uda się rozwiązać kwestii Wysp Kurylskich, ale ich spotkanie i tak będzie korzystne dla obu stron – pisze politolog Anthony V. Rinna w artykule na łamach „The National Interest”. Niedawno szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow rozmawiał ze swoim japońskim odpowiednikiem Fumio Kishidą, a już niedługo liderzy Rosji i Japonii spotkają się w Soczi. Jest mało prawdopodobne, że na tym spotkaniu strony znajdą rozwiązanie sporu o Wyspy Kurylskie, biorąc pod uwagę jego zadawnionych charakter i nieustępliwe stanowisko zarówno Moskwy, jak i Tokio, zaznacza The National Interest. Ale sam fakt dialogu pomoże w umocnieniu dwustronnej współpracy i być może wpłynie na bezpieczeństwo w regionie. Japonia i Rosja już wyraziły chęć współpracy w sferze bezpieczeństwa. Po czwartej północnokoreańskiej próbie z bronią jądrową Japonia zwróciła się do Rosji z wnioskiem o uzgodnienie odpowiedzi na „prowokacje Korei Północnej”. Możliwe jest również dalsze zbliżenia, jeśli Tokio i  Moskwa będą chciały wywrzeć presję na KRLD. Moskwa nie ma zbyt dużo możliwości nacisków na Pjongjang w porównaniu, np. z Pekinem. Ale i w tej kwestii zbliżenie Rosji z Japonią może się okazać korzystne, bo pozwoli zmienić tradycyjne wyobrażenie o sytuacji w regionie jako o konfrontacji dwóch odosobnionych obozów. W dłuższej perspektywie rosyjsko-japońska współpraca może też wpłynąć na sytuację wokół Morza Południowochińskiego. Japonia jest coraz bardziej zaangażowana w dyskusję na temat spornych wód, a równoległy dialog z Rosją być może pomoże w zmiękczeniu stanowiska Chin. Najprawdopodobniej Waszyngton sprzeciwi się umocnieniu stosunków między Moskwą a Tokio. Obecnie USA są głównym zachodnim partnerem Japonii i nie zechcą ryzykować swoją pozycją w Azji Wschodniej. W ostatnim czasie Japonia pokazała, że może samodzielnie podejmować decyzje w sprawie Rosji, nie licząc się z Waszyngtonem. Tym nie mniej – jak pisze autor artykułu – bardziej ścisła współpraca między Rosją a Japonią może okazać się korzystna dla Stanów Zjednoczonych. W każdym razie analitycy powinni podchodzić z „ostrożnych optymizmem” do nadchodzącego spotkania liderów obu krajów, pisze Anthony V. Rinna. Prezydent Rosji Władimir Putin i premier Japonii Shinzō Abe spotkają się w Soczi 6 maja. Japonia zamierza kontynuować taką współpracę z Rosją, która pozwoli na „wspólne stawienia czoła globalnym problemom” – powiedział japoński premier Shinzo Abe, przemawiając w parlamencie.

 

* Co najmniej 10 osób zginęło, 30 zostało rannych w wyniku wybuchu w rejonie Saidia na południe od Bagdadu. Jak podaje agencja RIA Novosti, powołując się na miejscowe media, do wybuchu doszło w miejscu skupienia szyickich pielgrzymów, idących w kierunku sanktuarium Imama al-Kazimija w okolicach Bagdadu. Poinformowano, że pielgrzymów zaatakował terrorysta-samobójca prowadzący samochód-pułapkę. Do zorganizowania zamachu na razie nie przyznało się żadne ugrupowanie terrorystyczne.    

 

* Liczba zabitych i rannych w konflikcie zbrojnym w Iraku w kwietniu zmniejszyła się w porównaniu do marca – wynika ze sporządzanego co miesiąc raportu Misji Wsparcia Narodów Zjednoczonych dla Iraku (UNAMI). W sumie w kwietniu zginęło 741 Irakijczyków, a 1374 zostało rannych. W raporcie zaznaczono, że w marcu zginęło 1119 osób, a 1561 odniosło rany. — Boleśnie jest patrzeć na trwający rozlew krwi i śmierć ludzi, głównie wśród cywilów, którzy płacą wysoką cenę w wyniku bombardowań i starć zbrojnych – powiedział specjalny przedstawiciel sekretarza generalnego ONZ ds. Iraku Ján Kubiš. Z raportu wynika, że w wyniku ataków terrorystycznych i aktów przemocy w kwietniu w Iraku zginęło 410 cywilów, a 973 zostało rannych. Wśród funkcjonariuszy irackich sił bezpieczeństwa odnotowano 331 ofiar śmiertelnych i 401 rannych. W stolicy Iraku, Bagdadzie, zarejestrowano 232 przypadki śmiertelne wśród ludności cywilnej i 642 rannych. 

 

*  Szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier powiedział w wywiadzie dla „Welt am Sonntag”, że nie widzi najbliższej przyszłości Syrii bez prezydenta Baszara al-Asada.  Die Welt wyjaśnił, że podczas rozmów w Genewie „na razie nie było mowy o szybkim i bezpośrednim odsunięciu od władzy  Baszara al-Asada, ale rozmawiano o utworzeniu skutecznego rządu przejściowego z pełnomocnictwami władzy wykonawczej, do którego weszliby przedstawiciele opozycji i reżimu”. W Damaszku, Latakii i ich okolicach w nocy z piątku na sobotę  wprowadzono tzw. reżim ciszy. Miał on obowiązywać przez dobę w syryjskiej stolicy. Natomiast w Latakii przez 72 godziny. W tym czasie strony konfliktu w Syrii miały przerwać wszelkie działania zbrojne.

 

* Francuski dziennikarz na trzy miesiące przeniknął do radykalnej komórki dżihadystów i nagrał na ukrytą kamerę proces planowania zamachu we Francji w imieniu ugrupowania terrorystycznego Państwo Islamskie. Pod pseudonimem Said Ramzi przeprowadził on śledztwo pokazane w filmie dokumentalnym „Żołnierze Allaha", który przybliży postacie młodych dżihadystów. Emisja filmu we Francji jest zaplanowana na dzisiaj. „Mój cel polegał na zrozumieniu tego, co się dzieje w ich głowach" — poinformował dziennikarz agencję France Presse. „Jedną z głównych lekcji jest to, że w ich działaniach nigdy nie było widać związku z islamem. Nie było dążenia do doskonalenia świata. Tylko zagubieni, zaplątani młodzi ludzie ze skłonnościami samobójczymi, którzy łatwo ulegają manipulacjom" — podkreślił Ramzi.  Ramzi poinformował, że nawiązanie kontaktu z radykalistami było łatwe — przez portale społecznościowe. Później ciągle przebywał on w ich obozie. Pewnego razu kobieta przekazała mu list z wytycznymi, który zawierał plan ataku, którego celem był klub nocny. Przed wcieleniem planu w życie grupę aresztowali pracownicy służb porządkowych, jej plany zostały udaremnione. 

 

* Urząd Kanclerza Federalnego Niemiec uważa, że format G8 odszedł do lamusa – pisze „Spiegel”. Gazeta twierdzi: niemieckie władze są przekonane, że przywrócenie tego formatu negocjacyjnego z udziałem Rosji jest niemożliwe, bo Moskwa nie spełni niezbędnych warunków, by wskrzesić G8. — G8 jest martwe – Spiegel cytuje oświadczenie władz. Ponadto urząd kanclerz Niemiec zaznaczył, że na powrót Rosji nie zgadza się również Waszyngton. Wcześniej MSZ Niemiec wyraziło nadzieję, że już niedługo uda się przejść od G7 do G8. Resort podkreślił, iż żadnego z dużych międzynarodowych konfliktów nie można rozwiązać bez Rosji. Szef komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej Aleksiej Puszkow  powiedział, że udział Rosji w G8 jest potrzebny Zachodowi, bo G7 przekształciła się w „klub przyjaciół Stanów Zjednoczonych”. G7 została rozszerzona o Rosję do G8 w 1998 roku, ale formalnie już wcześniej uczestniczyła ona w tym formacie. W 2014 roku z powodu wydarzeń wokół Krymu członkowie grupy zrezygnowali z udziału w szczycie G8 w Soczi. Spotkali się natomiast w Brukseli. Rosja wówczas przewodniczyła w G8, dlatego szczyt miał się odbyć w rosyjskim mieście. Uczestnicy G7 oświadczyli, że nie będą spotykać się z przedstawicielami Rosji, dopóki Moskwa nie zmieni swego stanowiska w sprawie Krymu. Do G7 należą Niemcy, Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia, Francja, Wielka Brytania i Włochy.

 

* Ugrupowania zbrojne, należące do opozycyjnej Wolnej Armii Syrii, w niedzielę ogłosiły utworzenie jednolitego bloku wojskowego, który ma reagować na ataki w całej Syrii. — My, ugrupowania zbroje z całej Syrii, tworzymy jednolity blok. Każdy atak, dokonany na obszarze, gdzie są obecne nasze formacje, będzie traktowany jako atak na wszystkie oddziały na całym terytorium Syrii. Pozostawiamy sobie prawo do odpowiedzenia na nie – podkreślono w deklaracji, którą podpisali przedstawiciele 37 ugrupowań Wolnej Armii Syrii. Z deklaracji wynika również, że zawieszenie broni z zasiądzie nie obowiązuje, a siły rządowe prowadzą intensywne bombardowania, głównie Aleppo. W Syrii 27 lutego wszedł w życie rozejm uzgodniony przez Rosję i Stany Zjednoczone. Wykluczono z niego dżihadystów z Państwa Islamskiego, Front al-Nusra, który jest związany z Al-Kaidą, oraz inne ugrupowania uznane przez Radę Bezpieczeństwa ONZ za terrorystyczne.

 

* Motocyklistom z klubu Nocne Wilki udało się uczcić pamięć radzieckich żołnierzy w Warszawie - podają Wiesti. Kilkudziesięciu motocyklistów złożyło wieńce pod pomnikiem Nieznanego Żołnierza oraz na grobach żołnierzy, którzy zginęli podczas wyzwolenia Polski. Wczoraj polska straż graniczna w Brześciu nie wpuściła do kraju grupy motocyklistów z Rosji, uzasadniając swoją decyzję „zagrożeniem dla porządku publicznego i bezpieczeństwa państwowego". Tymczasem w tej grupie znajdował się tylko jeden Rosjanin, pozostałych sześciu było obywatelami UE. Tym nie mniej w Warszawie zebrali się rosyjscy motocykliści, którzy wcześniej przybyli do Polski a także przedstawiciele kilku europejskich klubów motocyklowych. Jednego z rosyjskich motocyklistów polska policja próbowała zmusić do usunięcia czerwonego Sztandaru Zwycięstwa, lecz jego polscy koledzy z Rajdu Katyńskiego  porozumieli się z funkcjonariuszami i sztandar został. Wiesti podkreślają, że niektórzy z Nocnych Wilków w obawie przed powtórzeniem się ubiegłorocznej historii, kiedy podczas rajdu motocyklowego Moskwa-Berlin zostały unieważnione wizy niektórych rosyjskich bajkerów, przylecieli do Warszawy wcześniej i wypożyczyli motocykle. Jak podkreślają Wiesti, mieszkańcy Polski wszędzie radośnie witają motocyklistów, niektórzy z nich nawet dostają kwiaty. 

 

* Gabinet ministrów Ukrainy w środę spełnił żądanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego i podniósł cenę za gaz dla konsumentów do ceny rynkowej. Konsumenci od 1 maja będą płacić po 6,879 tysięcy hrywien (około 270 dolarów) za tysiąc metrów sześciennych gazu. Zniesiono także ulgową taryfę obowiązującą w sezonie grzewczym,  czyli od października po kwiecień. Już w 2015 roku cena gazu dla ludności wzrosła z około 1,1 tysiąca hrywien (43,5 dolara) za tysiąc metrów sześciennych do prawie 7,2 tysięcy hrywien (284,5 dolara). Jednak dla „zmiękczenia” gwałtownego wzrostu cen władze ustanowiły taryfę ulgową. W sezonie grzewczym – od października do kwietnia – abonenci, którzy wykorzystali do 1,2 tysiąca metrów sześciennych gazu powinni byli zapłacić według ceny 3,6 tysięcy hrywien (142 dolarów) za tysiąc metrów sześciennych. W razie przewyższenia tego rozmiaru gazu powinni byli zapłacić według ceny rynkowej —  7,2 tysięcy hrywien (284,5 dolara). Po zniesieniu ulgowej taryfy Ukraińcy będą płacić za gaz o 91% więcej. Jednak to o 4,4% mniej, niż Ukraińcy płacili wcześniej według „pełnej” stawki: 7,2 tysiąca hrywien (284,5 dolara). Zdaniem ekspertów, taka podwyżka gazu doprowadzi do wzrostu cen za gorącą wodę i ogrzewanie o około 60 %. Pierwsze rachunki z „drogą” gorącą wodą Ukraińcy dostaną już za miesiąc. Wicepremier Ukrainy Paweł Rozenko jest przekonany, że niezamożni obywatele nie odczują wzrostu cen gazu, ponieważ państwo zrekompensuje im zwiększenie opłat. Według niego, na Ukrainie 6 milionów rodzin otrzyma subsydia. Minister dodał, że rząd postanowił zwiększyć wydatki na subsydia w budżecie państwowym na 2016 rok. 

 

* Jeden z trzech zablokowanych na lotnisku w Odessie deputowanych Rady Najwyższej z „Bloku Opozycyjnego" Wadim Nowinski oświadczył, że on i jego współtowarzysze wrócą do Kijowa, żeby nie dopuścić do prowokacji. Wcześniej przedstawiciele „Automajdanu", „Samoobrony Majdanu", organizacji „Wolni Ludzie" i zakazanego w Rosji „Prawego Sektora" zablokowali deputowanych z frakcji parlamentarnej „Blok Opozycyjny" na odesskim lotnisku i oznajmili, że nie dopuszczą ich do udziału w uroczystościach żałobnych upamiętniających tragedię z 2 maja, bo chcą „zapobiec prowokacjom". „Przylecieliśmy do Odessy z wyłącznie pokojowymi zamiarami. Chcieliśmy wziąć udział w panachidzie za zmarłych w Odessie 2 maja 2014 roku… Chcieliśmy złożyć wieńce na Kulikowym Polu i wrócić do Kijowa. Zostaliśmy, tj. ja i dwóch jeszcze deputowanych, zablokowani na ukraińskim lotnisku… Znajdujemy się tutaj już dwie i pół godziny" — oznajmił Nowinski w rozmowie z dziennikarzem kanału „112 Ukraina".

 

*  Deputowany z ramienia Partii Radykalnej Ihor Mosijczuk nazwał 2. rocznicę tragicznych wydarzeń w Odessie «dużym świętem narodowym». «Nadejdzie czas, 2 maja stanie się świętem państwowym, przecież właśnie dwa lata temu Ukraińcy odnieśli pierwsze znaczne Zwycięstwo w obecnej wojnie narodowo-wyzwoleńczej» — napisał polityk na swoim Facebooku. Według niego, ten dzień «zostanie wpisany złotymi literami w najnowszą ukraińską historię».

 

* Ukraińska policja wykryła ładunek wybuchowy w pobliżu samochodu w centrum Odessy, podejrzany o podłożenie bomby został aresztowany - podaje biuro prasowe zarządu Policji Narodowej Ukrainy w obwodzie odeskim. "Podczas kontroli operacyjnej terenu pracownicy policji przy ul. Deribasowska w pobliżu samochodu marki Gazel wykryli ładunek wybuchowy przypominający bombę dymną. Na miejscu zdarzenia został także zatrzymany 20-letni mężczyzna, którego związek z tym incydentem jest ustalany" — czytamy w komunikacie.  

 

* Mieszkańcy Odessy dzisiaj z rana przynoszą kwiaty na plac Kulikowe Pole, na którym miały miejsce tragiczne wydarzenia 2 maja 2014 roku. Dzisiaj przypada 2. rocznica tragicznych wydarzeń 2 maja 2014 roku w Odessie. W mieście odbędzie się marsz żałobny ku pamięć ofiar zaplanowany na 14:00. Mieszkańcy miasta stoją w kolejce przy wykrywaczach metali, aby przedostać się na Kulikowe Pole, już zebrało się kilkadziesiąt osób, na razie nie mogą jednak tam trafić, ponieważ funkcjonariusze sprawdzają informację o zaminowaniu placu. Od rana plac jest otoczony przez milicję. Jest otwarte tylko jedno przejście, przy którym są ustanowione wykrywacze metali. Poza tym dookoła placu stoją pojazdy wojskowe, znajduje się wielu funkcjonariuszy, przedstawicieli gwardii narodowej i batalionów ochotniczych. Ruch transportu na ulicach w pobliżu Kulikowego Pola jest ograniczony.

 

* W poniedziałek holenderska filia organizacji Greenpeace opublikowała materiały z toczących się negocjacji w sprawie Transatlantyckiej Umowy o Wolnym Handlu (TTIP). Wyciek składa się z 250 stron pogrupowanych w kilkanaście rozdziałów. Niektóre z nich dotyczą rozmów, które toczyły się w zeszłym tygodniu podczas trzynastej tury rokowań w Nowym Jorku. Z dokumentów wyłania się niepokojący obraz zwiększających się nacisków strony amerykańskiej na przyjęcie niekorzystnych rozwiązań, które mogłyby uderzyć w suwerenność Europy w dziedzinie rolnictwa, przemysłu i ochrony środowiska. Zdaniem Jorgo Rissa, dyrektora europejskiej filii Greenpeace, przeciek "dajenam niespotykany wgląd w zakres amerykańskich żądań obniżenia europejskich standardów ekologicznych i ochrony zdrowia. Porozumienie zawarte w tym kształcie roztacza przed Europą bardzo złe perspektywy. TTIP otwiera drogę do wyścigu na samo dno na płaszczyźnie środowiska naturalnego, praw konsumenta i standardów ochrony zdrowia". Stany Zjednoczone domagają się zastrzeżenia prawa do lobbowania na wszystkich etapach legislacji na poziomie unijnym. Bruksela będzie zmuszona udowodnić amerykańskim korporacjom, że proponowana regulacja nie posiada alternatywy w postaci żadnych "dobrowolnych środków" lub relatywnie łagodniejszych restrykcji. Amerykanie twardo stoją za pierwotnym projektem prywatnych trybunałów arbitrażowych (ISDS), do których mogłyby odwoływać się korporacje, kiedy tylko uznają, że ich zyski są zagrożone przez prospołeczne nowelizacje prawa. Waszyngton stanowczo odrzucił europejską propozycję zastąpienia prywatnych trybunałów systemem publicznego sądownictwa gospodarczego. Wyjątkowy niepokój wzbudza amerykańskie żądanie, by znieść przepis zakazujący dopuszczania na europejski rynek produktów, których bezpieczeństwo dla konsumentów i środowiska naturalnego nie zostało udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Zdaniem Amerykanów przepis ten należy odwrócić - zakazane powinny być tylko te produkty, które wyrządziły komuś krzywdę. Dotyczy to w szczególności GMO i substancji chemicznych wspomagających wzrost tkanki zwierząt. Umowa handlowa jest negocjowana od 2013 roku i spotyka się z burzliwym sprzeciwem zachodnioeuropejskich społeczeństw. Zdaniem milionów Europejczyków umowa jest zagrożeniem dla suwerenności Europy i poszczególnych państw narodowych wobec amerykańskich korporacji. Politycy europejscy pozostają jednak głusi na wolę społeczeństw. Na niedawnym spotkaniu z Barackiem Obamą, które miało miejsce w Hanowerze, Angela Merkel powiedziała, że TTIP jest potrzebne Europie, gdyż przyczyni się do przyspieszenia wzrostu gospodarczego.

 

* USA w ramach rozmów na temat tak zwanego Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji wywierają na UE o wiele większą presję, niż uważano wcześniej - pisze niemiecka gazeta Süddeutsche Zeitung, powołując się na tajne dokumenty udostępnione przez organizację Green Peace.Waszyngton grozi między innymi zmniejszeniem importu samochodów z państw UE, jeśli unia odmówi zwiększenia kupna amerykańskich produktów rolnych. Jednocześnie USA wyraziły niezadowolenie z powodu polityki Europejskiego Centrum Konsumenckiego, opowiadającego się przeciwko promocji w Europie genetycznie modyfikowanej żywności i mięsa z dodatkiem hormonów. Waszyngton domaga się, aby zakaz importu tych bądź innych produktów obowiązywał prawnie tylko w przypadku, jeśli ich szkodliwość dla zdrowia ludzi została udowodniona naukowo. Przed opublikowaniem tych dokumentów obie strony otwarcie oświadczały, że USA z szacunkiem podchodzą do obaw Europejczyków, lecz teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej — pisze Sueddeutsche Zeitung. Dokumenty rzuciły także światło na sprzeczności stron w związku ze współdziałaniem prawnym i regulacją. USA chcą poważnie ograniczyć wpływ europejskich ustawodawców w tym, co się tyczy decyzji gospodarczych. Z punktu widzenia ekspertów, może to znacznie zaszkodzić sytuacji w UE. Gazeta przytacza następujący przykład: w UE w produkcji kosmetyki obowiązuje zakaz stosowania 1382 różnych substancji chemicznych, a w USA — tylko 11. „To, o czym dowiadywało się społeczeństwo po tajnych rozmowach, wydawało się koszmarem. Teraz wiemy, że niedługo może to stać się rzeczywistością" — komentuje sytuację Jürgen Knirsch, ekspert handlowy Green Peace.

 

* Szef CIA John Brennan skrytykował prawdopodobne odtajnienie 28 stron wspólnego raportu Kongresu dotyczącego zamachów 11 września 2001 roku, które mogą zawierać informację o związku terrorystów z Arabią Saudyjską. Jak oświadczył szef amerykańskiego wywiadu zagranicznego na antenie telewizji NBC, informacja zawarta w tajnych dokumentach, «jest niedokładna i niezweryfikowana». Według niego, sporządzony w 2002 roku raport stanowi «wstępny przegląd», a poruszone w nim kwestie później zostały dokładnie zbadane. Brennan przypomniał, że Komisja ds. śledztwa ws. zamachów doszła do wniosku, że nie ma żadnych dowodów na to, iż oficjalny Rijad i jego poszczególni przedstawiciele udzielili finansowego wsparcia ugrupowaniu terrorystycznemu Al-Kaida (zakazane w Rosji). Dyrektor CIA obawia się, że niektórzy mogą wykorzystać cytaty z odtajnionego raportu, aby rozluźnić «bardzo dobre stosunki między USA i Arabią Saudyjską, mających różne podejścia jedynie do rozwiązania niektórych regionalnych problemów».

 

* Kluczowymi momentami, które mogą doprowadzić do „końca Zachodu” w jego obecnej postaci, są wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych i we Francji oraz referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Zachód obecnie znajduje się kilka kroków od rozpadu UE i NATO i „współczesnego liberalnego porządku” - pisze dziennikarka Anne Applebaum na łamach Washington Post. Zdaniem autorki, w ciągu całego swego dorosłego życia nie przeżyła tylu dramatycznych wydarzeń, z iloma obecnie boryka się Zachód. Applebaum wydziela trzy kluczowe momenty, które zagrażają „jedności Zachodu”: ewentualne zwycięstwo republikanina Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, potencjalną wygraną Marine LePen w wyścigu do fotela prezydenckiego we Francji i wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej [referendum w tej sprawie ma się odbyć w czerwcu tego roku]. Trumpa uważa ona za osobę, którą absolutnie nie interesuje to, co kilku ostatnich amerykańskich prezydentów nazwałoby „wspólnymi wartościami”. Jej zdaniem dla Trumpa jest obojętne czy Ukraina znajdzie się w NATO. Ponadto, w zasadzie nie interesuje się on ani NATO, ani gwarancjami bezpieczeństwa sojuszu. Miliarder oświadczył, że Stany Zjednoczone nie powinny mieszać się w konflikty, w które zaangażowała się Europa.  Ich konflikty nie są warte życia Amerykanów. Odejście z Europy pozwoli temu krajowi zaoszczędzić miliony dolarów - dziennikarka cytuje wypowiedź Trumpa. Wspomina również o tym, że chce on nawiązać kontakty z Rosją, i budować „doskonałe relacje” z Putinem. Applebaum uważa że Trump nie tylko nie jest zainteresowany tymi sojuszami, w które zaangażowane są obecnie USA, ale nie zdoła ich nawet zachować. Do analogicznej sytuacji może dojść we Francji. Za rok odbędą się tam wybory prezydenckie, które może wygrać przewodnicząca Frontu Narodowego Marine LePen. Francuska polityk obiecała, że pod jej rządami Francja opuści NATO i UE, znacjonalizuje francuskie firmy, i ograniczy udział zagranicznych inwestorów. Zanim obietnice LePen zostaną prawdopodobnie wcielone w życie, Wielka Brytania może już być w połowie drogi do wyjścia z Unii Europejskiej. Jeśli na czerwcowym referendum większość Brytyjczyków wybierze ten wariant, wówczas jakiekolwiek prognozy na temat przyszłości będą bezsensowne. Być może podobne referenda odbędą się również w innych krajach członkowskich Wspólnoty. Nietrudno sobie wyobrazić, że Wielka Brytania zechce też opuścić NATO. Co stanie się potem? Bez Francji wspólny europejski rynek przestanie istnieć. Bez Wielkiej Brytanii trudno wyobrazić sobie, że NATO długo pociągnie - ocenia Applebaum.

 

* Wiadomość o ewentualnym wysłaniu Bundeswehry na Litwę do „powstrzymywania” Rosji wywołała szeroki oddźwięk w niemieckich mediach i na portalach społecznościowych. Gazeta  Sueddeutsche Zeitung napisała, że Berlin stoi przed trudnym wyborem. Odmawiając wysłania wojsk, Niemcy ryzykują, że obrażą kraje bałtyckie, ale godząc się – zaostrzą relację z Rosją. Radio Deutschlandfunk znalazło uzasadnienie dla tych planów, a mianowicie „zagwarantowanie integralności terytorialnej krajów członkowskich NATO”, które czują się „niepewnie” w sąsiedztwie Rosji. Argument o „poczuciu zagrożenia ze strony Rosji” jest nieprzekonujący – ocenił Gregor Gysi z lewicowej Die Linke. – Po pierwsze, chodzi nie o uczucia, a o to, czy istnieje realne zagrożenie. Po drugie, jeśli faktycznie wybuchnie wojna tych 250 żołnierzy nie będzie potrzebnych – napisał niemiecki polityk na Facebooku.Wysyłanie wojsk na granicę z Rosją  jest równoznaczne z przekreśleniem historii i zaostrzeniem stosunków – dodał Gysi. Liderka lewicy w Bundestagu Sahra Wagenknechtrównież skrytykowała plany rządu. – Angela Merkel decyduje się na nieodpowiedzialną prowokację, wysyłając Bundeswehrę w pobliże rosyjskich granic po 75 latach od ataku Niemiec na Związek Radziecki – podkreśliła posłanka. W komentarzach większość internautów potępiła zamiar niemieckich władz. – Granice z Afryką, Turcją, Syrią są otwarte, ale niebezpieczeństwo pochodzi z Rosji – ironizował jeden z czytelników Die Welt. Chcą dotrzeć do Stalingradu? Na wschód od Odry niemieccy żołnierze nie mają nic do roboty! – napisał na Twitterze Heiko Froehlich.Bundeswehra jako straszak? Wyprostowali już lufy karabinów? – zadrwił Berbhard Krause, mając na myśli problemy z celnością niemieckich G-36. Niektórzy internauci stwierdzili, że batalion NATO na granicy z Rosją nie jest poważnym zagrożeniem, a jedynie przykładem „symbolicznej polityki”. – Można podumać, że zagrozi to Rosji i umocni NATO! Bądźmy realistami – skomentował J89.

 

* Dzisiaj rano na północy Paryża rozpoczęła się likwidacja miasteczka namiotowego, w którym mieszkało kilkuset imigrantów. Według danych radia  Europe 1, przedstawiciele miejscowych władz i policja rozpoczęli ewakuację miasteczka namiotowego pod mostem kolejowym w rejonie stacji metra Stalingrad około godz. 6:00. Funkcjonariusze zablokowali ruch transportu na pobliskich ulicach. Według słów przedstawicieli francuskiego zarządu imigracji i integracji, łącznie w miasteczku znajdowało się co najmniej tysiąc osób. Większość z nich pochodzi z Sudanu i Afganistanu.  „Zostaną wysłani do ośrodka w regionie Île-de-France lub na prowincję" — podkreśliła sekretarz generalna prefektury regionu Île-de-France Sophie Brocas. Do nowych miejsc zamieszkania imigranci zostaną przewiezieni specjalnymi autobusami. Była to już kolejna próba ewakuacji obozu imigrantów, który pojawił się w okolicach metra Stalingrad. Od początku marca władze podjęły trzy próby likwidacji miasteczka namiotowego.

 

* Centralna Agencja Wywiadowcza USA uczciła piątą rocznicę likwidacji Osamy bin Ladena publikacją szczegółowo opisującą operację komandosów, odtwarzającą przebieg zdarzeń „tak jakby działo się to dzisiaj". „W piątą rocznicę operacji likwidacji Osamy bin Ladena w Abbottabadzie będziemy informować o przebiegu rajdu wpisami na Twitterze, tak jakby działo się to dzisiaj" — napisali pracownicy resortu.Przez kolejne osiem godzin resort, minuta po minucie, rozmieszczał na swoim mikroblogu w Twitterze komunikaty z przebiegu operacji. Zgodnie z rekonstrukcją zdarzeń amerykańskie śmigłowce przybyły do Abbottabadu dwie godziny po wydaniu przez dowództwa polecenia o starcie operacji, którą śledziło — jeśli wierzyć opublikowanym fotografiom — całe kierownictwo USA. Po 2 godzinach i 14 minutach Osama bin Laden został namierzony i zabity, a po kolejnych 14 minutach jego śmierć została wstępnie potwierdzona, o czym poinformowano prezydenta USA.

 

* Republikański kandydat na prezydenta USA Donald Trump skrytykował chińską politykę handlową twierdząc, że Chiny gwałcą USA - podaje agencja CNN.„Nie możemy w dalszym ciągu pozwalać Chinom na gwałcenie naszego państwa — przecież to właśnie robią" — oświadczył Trump podczas wiecu wyborczego w Indianie. Jak podkreśla CNN, przez „gwałt" Trump rozumie sytuację, w której Chiny wyprzedzają USA w handlu międzynarodowym. Polityk już wielokrotnie oskarżał Chiny o manipulacje walutowe, dzięki którym chińskie towary eksportowe zyskują rzekomo na konkurencyjności. Z punktu widzenia polityka, szkodzi to amerykańskim firmom i ich pracownikom.  Zabierając głos w Indianie, Trump obiecał, że zmieni tę sytuację. „Zmienimy to. Mamy w ręku wszystkie karty, nie zapominajcie o tym" — oświadczył. Trump dodał także, że złości się nie na Chiny, lecz na „bardzo niekompetentnych amerykańskich przywódców".

 

* Na zjeździe prawicowo-populistycznej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), który odbył się w Stuttgarcie 30 kwietnia i 1 maja, został uchwalony program antyislamski. Jeden z punktów dotyczył stworzenia barier dla napływu migrantów - podaje France Presse. Partia eurosceptyków stworzona trzy lata temu wyraziła protest polityczny przeciwko działaniom kanclerz Angeli Merkel w kwestii problemu migrantów. Wyniki sondaży pokazują, że AfD już znalazła się w trójce najsilniejszych partii w kraju. Podsumowujący dokument pod tytułem Islam nie jest częścią Niemiec podpisało około 2400 uczestników zjazdu. Rezolucja wymaga od władz wprowadzenia zakazu otwarcia meczetów a także noszenia zasłaniających twarz hidżabów. W przeprowadzeniu zjazdu próbowali przeszkodzić zwolennicy migrantów. Około tysiąca demonstrantów podpaliło opony i zablokowało drogi żywym łańcuchem, po czym doszło do starć z policją, które trwały kilka godzin. Teren Targów Stuttgarckich, gdzie odbywał się zjazd, ochraniało około tysiąc policjantów. Lewacy obrzucali ich kamieniami i petardami, podpalali opony, wrzeszczeli "uchodźcy zostają, naziści precz" czy "dopadniemy was wszystkich". Policja musiała użyć armatek wodnych i gazu pieprzowego. Zatrzymała około czterystu uczestników zajść. AfD pozycjonuje się jako konserwatywna siła nacjonalistyczna, która jest między innymi zaniepokojona zmianami klimatu, zanikaniem tradycyjnych wartości rodzinnych a także domaga się wznowienia powszechnej służby wojskowej. Według danych MSW Niemiec, w 2015 roku do państwa przybyło ponad milion uchodźców. Jako gość honorowy pojawił się na zjeździe były czeski prezydent Václav Klaus, który zaprotestował przeciw demonizowaniu AfD. Samą Alternatywę określił z sympatią mianem siły "niemal rewolucyjnej". Zachęcał jej działaczy do walki z "destrukcyjną poprawnością polityczną" oraz obrony tradycji i obyczajów, które "odziedziczyliśmy po swoich rodzicach i dziadkach".

 

* Kanclerz RFN Angela Merkel oświadczyła, że niemiecki rząd sankcjonuje sprawę karnę przeciwko prowadzącego ZDF, który znieważył prezydenta Turcji Recepa Erdogana. Rząd RFN dał swoją zgodę na wszczęcie sprawy przeciwko prowadzącemu na kanale ZDF Jana Böhmermanna, który wyśmiał wierszem prezydenta Turcji Reccepa Tayyipa Erdogana w czasie programu satyrycznego. O tym poinformowała dziś kanclerz RFN Angela Merkel.  „Turcja jest krajem, z którym Niemcy utrzymują od wielu lat ciepłe relacje, a to poprzez obywateli o tureckich korzeniach, zobowiązania gospodarcze, które łączą oba kraje i odpowiedzialność, jaką państwa ponoszą w charakterze członków NATO" — oświadczyła kanclerz i dodała: „Otwartość jest ważnym elementem w relacjach pomiędzy Turcją i RFN, choć rząd federalny jest zaniepokojony ograniczeniem wolności słowa i wolności zgromadzeń w Turcji. Podstawowe prawa takie jak wolność słowa i wolność prasy muszą być przestrzegane" — podkreśliła Merkel.   „W przypadku z Böhmermannem sąd musi orzeknąć, czy miało miejsce nadużycie wolności słowa i twórczości, czy nie. W warunkach podziału władzy, to zadanie należy do władzy sądowej" — oświadczył Volker Kauder (CDU), polityk z bliskiego otoczenia Merkel. Prokuratura Moguncji wszczęła śledztwo przeciwko prowadzącemu a zarazem komikowi Janowi Böhmermannowi, który 31 marca wyrecytował wiersz o prezydencie Turcji Erdoganie. Prowadzący pozwolił sobie nawet na szereg inwektyw pod adresem prezydenta.

 

* Działacze szwedzkiej organizacji „Narodowa przyszłość” nazywają siebie piratami. Oni patrolują cieśninę Oresund między Danią a Szwecją i ścigają przemytników, którzy nielegalnie przewożą do kraju imigrantów. Według założyciela grupy Dennisa Junga szwedzka straż przybrzeżna nie wypełnia swoich obowiązków. Jednak wykładowca na Uniwersytecie w Göteborgu Adrian Groglopo uprzedza, że „Narodowa przyszłość” to tylko niewielka rasistowska grupa, — pisze RT Czarna opaska, drewniana noga, papuga na ramieniu — większość przy słowie „pirat” wyobraża sobie klasyczny obraz z filmów przygodowych. Ale piraci istnieją do dziś. Jednak szwedzcy piraci, o których będzie mowa, nie szukają skarbów. Dennis Jung jest założycielem i szefem organizacji „Narodowa przyszłość”. Ona patroluje cieśninę między Danią a Szwecją i szuka przemytników, którzy nielegalnie przewożą do kraju uchodźców, — zaznacza RT. Po wykryciu nielegalnego przewoźnika „Narodowa przyszłość” informuje o tym straż przybrzeżną. „Szwedzi — i ogólnie Skandynawowie — nie mogą żyć razem z muzułmanami. To niemożliwe. W Szwecji było wiele przypadków agresywnego zachowania ze strony muzułmanów. Tak nie można. Tym ludziom trzeba pomagać, ale nie na terytorium Szwecji”, — uważa Jung. Jednak według Adriana Groglopo, wykładowcy socjologii na Uniwersytecie w Göteborgu, ta grupa nie ma żadnego prawa do kontrolowania akwenu, — pisze RT. „Powiedziałbym, że oni jakby pojawili się spod ziemi. Korzenie tej grupy są w różnych organizacjach rasistowskich i neonazistowskich Szwecji. Ta wspólnota jest bardzo nieliczna — zaledwie trzy lub cztery osoby, które kursują łodzią po cieśninie. Jednak oni uważają, że przynoszą korzyści swojemu krajowi. Nasuwa się pytanie, dlaczego rząd i policja pozwala im na takie działania. Z politycznego punktu widzenia w Szwecji panuje teraz czas, kiedy w całym kraju pojawiają się niewielkie faszystowskie, nazistowskie i rasistowskie organizacje”, — powiedział Groglopo. Dennis Jung patrzy na sytuację w inny sposób: on twierdzi, że nie widać obecności straży przybrzeżnej. „Nie wiem, przez większość czasu w ogóle jej nie widzimy”, — powiedział.

 

* Stany Zjednoczone wykorzystują zbyt mało sprzętu wywiadowczego do przeciwdziałania zagrożeniu ze strony Rosji. Waszyngton powinien skoncentrować się „na rosnącej potędze militarnej Moskwy” – powiedział dowódca sił NATO w Europie gen. Philip Breedlove w wywiadzie dla amerykańskiej gazety „The Wall Street Journal”. Generał uważa, że Stany Zjednoczone potrzebują więcej sprzętu wywiadowczego, np. satelitów szpiegowskich, którzy można wykorzystać do śledzenia ruchów wojsk i obozów szkoleniowych terrorystów. Jednak należy się skoncentrować – jego zdaniem – „na zagrożeniu ze strony Rosji”. — Widzimy, że Rosja nie przyjmuje wyciągniętej do niej przyjaznej dłoni i weszła na ścieżkę konfrontacji. Dlatego powinniśmy ponownie określić cel, do którego dążymy – powiedział Breedlove. Amerykański generał pod koniec miesiąca, po trzech latach dowodzenia siłami NATO w Europie, powinien ustąpić z zajmowanego stanowiska. „The Wall Street Journal” pisze, że właśnie on jest jednym z głównych architektów  odpowiedzi USA na działania Rosji, która ma stanowić zagrożenie dla Europy. M.in. jest on autorem mechanizmu umocnienia wschodniej flanki NATO, w tym zwiększenia liczebności wojsk i sprzętu w krajach bałtyckich i Europie Wschodniej. NATO w ostatnim czasie gwałtownie zwiększyło swoją obecność w pobliżu rosyjskich granic. Przede wszystkim w krajach bałtyckich odbyły się zakrojone na szeroką skalę manewry. Z kolei Moskwa wielokrotnie oświadczała, że jest gotowa do udzielenia właściwej odpowiedzi na działania Zachodu.

 

* W Korei Północnej przed zjazdem rządzącej Partii Pracy Korei ze względów bezpieczeństwa wprowadzono zakaz organizowania wesel i pogrzebów - podaje agencja Yonhap. Zjazd, który rozpocznie się 6 maja, odbędzie się po raz pierwszy od 36 lat. Źródło południowokoreańskiej agencji informacyjnej podkreśla, że w Korei Północnej obowiązuje szczególna kontrola — ograniczono wjazd do stolicy państwa Pjongjang, podkreślono także szczególną kontrolę strefy granicznej z Chinami. Aby zapobiec tłumom, obywateli zobowiązano do rezygnacji z masowych wydarzeń, nawet z wesel i pogrzebów — donosi Yonhap. Według agencji, nadchodzący zjazd ma na celu umocnienie władzy przywódcy państwa Kima Dzong Una. Obecny przywódca jest następcą swojego ojca Kim Dzong Ila, który zmarł w 2011 roku. Ten z kolei był synem i następcą pierwszego przywódcy Korei Północnej Kim Ir Sena. 

 

* Ruanda, jako kraj zamieszkany przez grupy etniczne, które nie tylko toczyły między sobą krwawe walki, ale dokonywały wzajemnych czystek, ma pewne problemy z budową integrującego obywateli patriotyzmu państwowego. Władze starają się jednak konsekwentnie kreować oficjalny kształt pamięci zbiorowej i rozwijać politykę historyczną. Służy temu m.in. ustanawianie kolejnych państwowych uroczystości. Najważniejsza z nich, Dzień Patriotyzmu (1 X) obchodzona jest w rocznicę rozpoczęcia pierwszej bitwy przez Patriotyczny Front Ruandy (zdominowanego przez Tutsich), który w 1990 r. wszczął walkę zbrojną przeciw sprawującemu w latach 1973-1994 rządy dyktatorskie generałowi Juvénalowi Habyarimana (Hutu), a którego rocznica śmierci – w niewyjaśnionych okolicznościach – minęła niedawno. Oprócz niego ustanowiono m.in. "miesiąc patriotyzmu" i Dzień Bohaterów Narodowych (1 II). Bohaterów narodowych podzielono oficjalnie na trzy kategorie. Do Imanzi należy m.in. współzałożyciel Patriotycznego Frontu Ruandy, generał Fred Gisa Rwigema, który zginął w bitwie założycielskiej FPR. Do Imena zaliczani są: król Charles Rudahigwa Mutara III (Charles Leon Pierre), Michael Rwagasana, Agatha Uwiringiyimana, Niyitegeka Felesita oraz uczniowie Nyange Secondary School w dzielnicy Ngororero (Bizimana Sylivestre, Mukambaraga Beatrice Ndemeye Walensa, Benimana Herene, Mukarutwaza Seraphine, Uwitwa Ferdinand i Mujawamahoro Marie Chantal) zabici 18 marca 1997 r. przez milicję Hutu. Na ich cześć obchodzi się osobne święto Narodowych Bohaterów Imena. Do Ingenzi zaliczają się zaś "nadal żywi" bohaterowie, w tym rządzący od 2000 r. prezydent Paul Kagame (Tutsi), również współzałożyciel FPR.

 

* Rywalizacja między Rosją i Arabią Saudyjską o chiński rynek ropy naftowej nasiliła się, pisze analityk z Oilprice.com Irina Slaw.Tradycyjnym dostawcą ropy naftowej do Chin była Arabia Saudyjska, jednak Rosji udawało się przechwycić inicjatywę dzięki dostawom do niewielkich chińskich rafinerii. Aby mocniej zaistnieć na rynku pod koniec kwietnia Saudyjczycy podpisali z chińskimi rafineriami korzystne spotowe umowy z natychmiastową opłatą. Prywatne rafinerie w Chinach tylko w zeszłym roku zdobyły limity na import ropy naftowej. Rafinerie ją przerabiają, a potem eksportują w postaci produktów ropopochodnych. Rosja szybko zrozumiała to i została wiodącym dostawcą dla tych przedsiębiorstw. Teraz do gry przystąpił Rijad, co dla niego jest dość nietypowe. Zwykle Arabia Saudyjska woli sprzedawać ropę na rynkach futures według stałych opłat. Jednak najwyraźniej stawka jest wysoka i Rijad uznał, że ten krok się opłaci: według niektórych danych, w tym roku do rafinerii może trafić nawet około 20% całego importu ropy naftowej w Chinach. Z drugiej strony, prywatne przedsiębiorstwa w Chinach mogą przegrać z państwowymi. Chodzi o to, że chińskie banki gwatownie zaostrzyły wymagania kredytowe dla niewielkich rafinerii. Problemem dla nich jest również wzrost cen ropy naftowej. Teraz decydujące jest to, jakie zniżki mogą zaproponować Arabia Saudyjska i Rosja. W rezultacie konkurencja między Moskwą i Rijadem może okazać się „wojną na cierpliwość i finansową odporność”, podkreśla się w artykule. Choć zapas finansowej wytrzymałości w Arabii Saudyjskiej jest większy, to Rosja umie wyczekiwać i w razie konieczności zaciskać pasa, pisze ekspert.  Możliwe, że najlepszym wariantem byłoby znalezienie nowych rynków zbytu, na przykład, w Indiach. Trzeba się z tym pośpieszyć, dopóki tej niszy nie zajął Iran, podsumowuje analityk. 

 

* Kwiecień był najlepszym miesiącem w tym roku dla cen ropy naftowej: rosły szybciej, niż prognozowało większość analityków i inwestorów – pisze „The Wall Street Journal”. — Ograniczenie wydobycia w Stanach Zjednoczonych, zmniejszenie kosztów przedsiębiorstw petrochemicznych i wstrzymanie prac rafinerii na całym świecie wzmocniło nadzieje na to, że rynek więcej nie będzie tak bardzo nasycony  - pisze gazeta. Notowania kontraktów ropy marki Brent w kwietniu wzrosły o 20%, pomimo niewielkiego spodku pod koniec miesiąca. W wyniku odzyskały 75% po osiągnięciu w lutym najniższego poziomu od 13 lat.  Niektórzy analitycy spodziewali się wzrostu cen dopiero w przyszłym roku, zaznacza WSJ. Sceptycy mówią o szybkim potanieniu ropy. Tym nie mniej, na ceny negatywnie nie wpłynęły nawet nieudane negocjacje w sprawie zamrożenia wydobycia w Doha. Amerykańska gazeta podkreśla, że sytuacja na rynku czarnego złota może się zmienić, jeśli zaleją go nowe dostawy, zanim zostaną zużyte obecne nadwyżki. Przede wszystkim może do tego dojść, jeśli rosnące ceny popchną przedsiębiorstwa naftowe do odmrożenia porzuconych projektów. Gazeta Financial Times wśród głównych powodów rekordowego wzrostu cen ropy naftowej wymienia również osłabienie kursu amerykańskiego dolara, dzięki czemu czarne złoto stało się tańsze dla krajów posiadaczy innych walut. Zdaniem autora artykułu, inwestorzy przygotowują się do największego od 25 lat zmniejszenia dostaw z krajów spoza OPEC. Ich zdaniem, może to przyczynić się do stabilizacji sytuacji na rynku jeszcze w tym roku dzięki przywróceniu równowagi między popytem a podażą. Przede wszystkim takiemu stanowisku jest wierny bank inwestycyjny Jefferies, na którego analityków powołuje się Reuters. Eksperci uważają, że w drugiej połowie 2016 roku zamiast nadwyżki dostaw rynek czeka niedobór. Zresztą, niektórzy obawiają się powtórki z ubiegłego roku, kiedy po majowym wzroście doszło do gwałtownego spadku. – Ostatni skok cen doprowadzi do przedłużenia przesycenia rynku i odsunięcia w czasie perspektywy przywrócenia równowagi na nim – powiedział  Norbert Rucke z firmy Julius Baer.

 

* Bank Anglii planuje przeprowadzić trzy aukcje walutowe po to, by zapewnić systemowi bankowemu dostateczną ilość środków w przypadku wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty europejskiej. Jak pisze The Financial Times (FT), powołując się na członka komisji ds. polityki monetarnej Michaela Sandersa, w przypadku wyjścia kraju z UE funt szterling znajdzie się pod presją. Co więcej, brytyjska waluta może zdewaluować się o 20%. Philip Shaw reprezentujący firmę Investec powiedział, że konieczne są „uspokajające oświadczenia", żeby podbudować zaufanie społeczeństwa. 

 

* Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej będzie sprzyjać wzmocnieniu londyńskiego City jako globalnego ośrodka finansowego – uważają przedstawiciele świata finansjery z londyńskiego City. Ponad stu wysoko postawionych przedstawicieli świata biznesu z londyńskiego City opowiedziało się w opublikowanym w piątek liście za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jeśli Zjednoczone Królestwo pozostanie we Wspólnocie, niestabilność strefy euro stanowi – ich zdaniem — „rzeczywiste zagrożenie” dla sektora finansowego i usług finansowych. W liście poruszono również kwestię podejścia Unii Europejskiej do regulacji rynków finansowych. — Martwi nas, że unijne podejście do regulacji stanowi obecnie rzeczywiste zagrożenie dla naszego przemysłu usług finansowych, a także konkurencyjności City – napisali finansiści. Wśród sygnatariuszy listu znalazł się były szef  London International Financial Futures and Options Exchange (LIFFE) Brian Williamson, były prezes HSBC Michael Dzhogegan, szefowie funduszów hedgingowych Marshall Wace i Pakenham Partners, dyrektor wykonawczy firmy ubezpieczeniowej Alexander Miller i wielu innych znanych londyńskich finansistów. Finansiści są zdania, że Brexit wzmocni pozycję City jako jedynej stolicy finansów konkurencyjnej wobec Nowego Jorku, która nadal będzie wnosić swój znaczny wkład w brytyjską gospodarkę. Tymczasem w lutym wielu finansistów z londyńskiego City przestrzegało, że Brexit zaszkodzi Wielkiej Brytanii. Referendum w sprawie członkostwa Zjednoczonego Królestwa w Unii Europejskiej zaplanowano na 23 czerwca.

 

* Rosyjska i chińska armie szybko zmniejszają technologiczny dystans do amerykańskich sił zbrojnych – pisze waszyngtońska gazeta „The Hill”. Zdaniem analityków, nowe uzbrojenie Rosji i Chin może bardziej skutecznie wykrywać i niszczyć amerykańskie samoloty i okręty. Celem Moskwy i Pekinu jest przepędzenia armii Stanów Zjednoczonych od swoich granic.  Przede wszystkim Rosja rzuca wyzwanie USA na Bałtyku, gdzie w ostatnim czasie nie daje wytchnienia amerykańskim okrętom i samolotom – pisze amerykańska gazeta. Po zakończeniu zimnej wojny Stany Zjednoczone nie miały do czynienia z przeciwnikiem, który posiada arsenał precyzyjnej broni jądrowej, powiedział Mark Gunzinger z Centrum Ocen Strategicznych i Budżetowych. – USA mogły wykorzystywać bazy wojskowe w pobliżu granic przeciwnika, bo nie było zagrożenia z powietrza i rakietowego dla tych baz. Teraz to się zmienia – ocenił Gunzinger. Ekspert sugeruje, że podwodna dominacja Stanów Zjednoczonych też jest zagrożona. Chiny rozwijają swoje okręty podwodne, a rosyjskie jednostki przeprowadzają coraz częściej patrole. Zaawansowane systemy obrony powietrznej są rozprowadzane na całym świecie. Okrętów podwodnych jest coraz więcej; są cichsze i trudno je wykryć – powiedział zastępca sekretarza obrony USA Robert Work.W związku z tym Pentagon zamierza rozwijać sprzęt wojskowy w technologii stealth, np. bombowce B-21. Ponadto Stany Zjednoczone chcą podnieść poziom zaawansowania technologicznego swoich sojuszników, głównie Wielkiej Brytanii. Jednak, zdaniem analityków, zagrożeniem dla USA jest zbyt długotrwała i skomplikowana procedura nabywania broni. Zanim amerykańscy żołnierze dostaną nowe uzbrojenie, wrogowie USA zdobędą przewagę. Nie jakościową, a ilościową. Jak mawiali Rosjanie w czasie zimnej wojny: ilość to też jakość. Chińczycy mogą tak wiele rzeczy spuścić na wodę w krótkim czasie, że nasza technologiczna przewaga zostanie zmiażdżona  - powiedział Chris Harmer, analityk z Instytutu Badań nad Wojną (ISW).

 

* Norweska korporacja medialna (NRK) opublikowała komputerowy obraz stacji radarowej „Globus” w miejscowości Vardø. Jest to pierwsza oficjalnie dopuszczona do publikacji fotografia radarów skierowanych w stronę Rosji, zaznacza NRK. „Wojskowi ujawnili to zdjęcie nowego radaru w Vardø. Czym on faktycznie będzie się zajmować, lepiej zwrócić się do amerykańskich źródeł”, — czytamy w podpisie do zdjęcia. System „Globus" to wspólny projekt Kosmicznego Dowództwa Sił Powietrznych USA oraz Norweskiej Służby Wywiadowczej. Wdrożenie systemu powinno zakończyć się do 2020 roku i będzie kosztować miliard koron norweskich (około 107,5 milionów euro), informuje NRK. Norweska strona poinformowała, że z pomocą nowego radaru będzie zbierać informacje naukowe, obserwować obiekty kosmiczne oraz monitorować zachowanie interesów narodowych. W komunikacie prasowym norweskich Sił Zbrojnych nie poinformowano, dlaczego projekt jest korzystny dla amerykańskich partnerów. NRK przedstawiła dokumenty strony amerykańskiej, które sugerują zupełnie inną wersję. Według dokumentów „Globus” jest ściśle związany z amerykańskim radarem na Florydzie, a obie stacje podlegają 1. eskadrze kontroli przestrzeni kosmicznej w Kolorado. Eskadra z kolei jest podporządkowana 21. Kosmicznemu Skrzydłu, które zajmuje się uprzedzaniem przed atakami nuklearnymi przeciwko Stanom Zjednoczonym i zagrożeniom z kosmosu.  Tak więc głównym przeznaczeniem radaru powinien być wywiad. Były analityk CIA Allen Thompson uważa, że radar w Vardø może być identyczny do „tarczy antyrakietowej” — radaru GBR-P. W czasie prezydentury George'a W. Busha tego typu radar miał powstać w Czechach w ramach stworzenia europejskiego systemu obrony przeciwrakietowej, ale zrezygnowano z tego planu.

 

* Moskwa i Pekin przyśpieszają prace nad pociskami naddźwiękowymi, by dać odpowiedź na amerykański system antybalistyczny THAAD, który Stany Zjednoczone planują rozmieścić w Korei Południowej – pisze hongkońska gazeta „South China Morning Post”.  Gazeta przypomina, że Chiny niedawno z powodzeniem po raz siódmy przetestowały uderzeniowy naddźwiękowy aparat latający DF-ZF. Jak poinformował portal Washington Free Beacon, aparat wyniósł pocisk balistyczny z placu startowego w prowincji  Shanxi. Wcześniej pojawiły się informacje, że Rosja też przeprowadziła udane testy z użyciem prototypu naddźwiękowego aparatu latającego. Ponadto – według portalu Washington Free Beacon – Rosja po raz drugi przetestowała pocisk morskiego bazowania „Cyrkon”. Testy naddźwiękowych aparatów w Rosji i Chinach powinny przestraszyć Stany Zjednoczone, które zamierzają rozmieścić system antybalistyczny w Korei Południowej – uważa profesor politologii i prawa Uniwersytetu Szanghajskiego He Qisong. Ma on na myśli system THAAD (Terminal High Altitude Area Defence), który, zdaniem przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, powinien obronić amerykańskich regionalnych sojuszników przed Koreą Północną. Zgodnie z nową strategią „trzeciej przeciwwagi”, Pentagon powinien zwiększyć skuteczność sił zbrojnych z minimalnym rozchodem zasobów. Nowe podejście wynika z faktu, że tradycyjna dominacja militarna USA, ogromna armia i flota oraz przewaga technologiczna, stopniowo tracą na znaczeniu. W ramach nowej strategii amerykański resort obrony skoncentruje się na opracowaniu naprowadzanej amunicji i środków umożliwiających prowadzenia wojny elektronicznej i podwodnej. Stany Zjednoczone mają nadzieję, że dzięki temu zneutralizują zagrożenie ze strony Rosji i Chin, których armie stają się coraz silniejsze i nowocześniejsze. Pekiński analityk wojskowy Li Jie jest przekonany, że testy DF-ZF powinny udowodnić USA, że chińska armia posiada potężną broń zdolną do przeciwstawienia się THAAD. Chiny nie mają innego wyboru, zwłaszcza że USA podjęły szereg prowokacyjnych kroków, angażując się w spory terytorialne Chin z innymi azjatyckimi państwami na Morzu Południowochińskim – powiedział analityk.Jego zdaniem chiński aparat DF-ZF na razie jest jedną z niewielu broni, które mogą oprzeć się THAAD. Waszyngton i Seul na początku marca rozpoczęły negocjacje w sprawie ewentualnego rozmieszczenia na terytorium Korei Południowej amerykańskiego systemu antybalistycznego THAAD w odpowiedzi na prowokacyjne działania Korei Północnej. Pekin zdecydowanie sprzeciwiły się temu i oświadczyły, że THAAD stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Chin. Rozmieszczenie amerykańskiego systemu antybalistycznego w Korei Południowej tylko zaostrzy sytuację na Półwyspie Koreańskim, powiedział w piątek szef chińskiej dyplomacji Wang Yi. Wcześniej Rosja i Chiny oświadczyły, że ważne jest, by uniknąć konfrontacji i wyścigu zbrojeń w Azji.

 

* Mieszkająca obok londyńskiego ZOO rodzina składająca się z 11 jeży może zaprzepaścić realizację projektu szybkiej kolei High Speed Two (HS2) o wartości 50 miliardów dolarów, pisze gazet Daily Mail powołując się na ekologów. Informuje się, że na parkingu królewskiego Regent’s Park, w którym mieści się londyński ogród zoologiczny, mieszka rodzina składająca się z 11 dzikich jeży. Ekolodzy londyńskiego ZOO uważają, że zajęcie tego miejsca, przeznaczonego w projekcie HS2 na sprzęt techniczny, doprowadzi do „zmniejszenia liczebności lub nawet do wymarcia” tych zwierząt. W związku z tym do Izby Lordów skierowano petycję, którą podpisało ponad 800 osób, w tym Londyńskie Towarzystwo Zoologiczne, do którego należy londyńskie ZOO. „Najlepsza z możliwych decyzji to w ogóle nie niepokoić jeży” – odpowiedziała dyrektor brytyjskiego towarzystwa ochrony jeży Fay Vass na propozycję ekologów projektu, aby przewieźć zwierzęta w inne miejsce. Przedstawiciele ZOO odrzucili tę propozycję i zażądali spotkania z kierownikami projektu. Projekt High Speed Two (HS2) ma na celu stworzenie szybszych połączeń pomiędzy Londynem i miastami leżącymi na północy stolicy. Pierwszy etap obejmuje budowę tuneli i przejazdów na powierzchni między Londynem i Birmingham. Jak się oczekuje, przejazd planowaną koleją pozwoliłby skrócić czas podróży z 80 do 50 minut. 

 

* Ciała «najlepszego na świecie alpinisty» Alexa Lowe i podróżującego z nim operatora Davida Bridgesa zostały znalezione w Himalajach 16 lat po ich śmierci - pisze The Guardian. Szczątki w częściowo stopionym lodowcu na chińskiej górze Sziszapangma znalazło dwóch alpinistów. Opisali oni ubranie i plecaki zmarłych, Conrad Anker, który przeżył w wyprawie sprzed 16 lat potwierdził, że są to Lowe i Bridges. Alpiniści zginęli podczas lawiny śnieżnej. «Znajdowali się bardzo blisko siebie. Niebieski i czerwony plecaki North Face, żółte buty Koflach. To wszystko — ekwipunek z tamtych czasów. Wszystko wskazuje na to, że są jedynymi alpinistami, którzy tam dotarli» — oznajmił Anker. Amerykanin Low, który zginął w wieku 40 lat, w swoim czasie był uważany za najlepszego alpinistę na świecie. Za siłę i wytrwałość nazwano go «lekkimi nogami».  «Po 16 latach zostali znalezieni. Jesteśmy wdzięczni» — powiedziała wdowa po Lowe, Jenny. W 2001 roku wyszła za mąż za Ankera, razem z którym założyła fundację im. Lowe, udzielającą pomoc ludziom, mieszkającym w oddalonych od cywilizacji rejonach.

 

* Miesiąc temu 31 marca Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej skazał czterech działaczy z Komunistycznej Partii Polski za propagowanie komunizmu na łamach pisma „Brzask” oraz na partyjnej stronie internetowej. Zarzuty postawiono im z art. 256 par.1 KK „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Oskarżeni zostali skazani na kary 9 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania przymusowej, nieodpłatnej pracy społecznej oraz na grzywnę. Sprawa zaczęła się od wniosku do prokuratury posła PiS Bartosza Kownackiego w 2013 r. Wówczas prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Sprawa powróciła jednak zaraz  po przejęciu władzy przez PiS. Tym razem prokuratura wniosła akt oskarżenia, którego najważniejsza część wobec każdego z oskarżonych głosi, że „publicznie propagował totalitarny ustrój państwa, w ten sposób, że wchodząc w skład zespołu redakcyjnego czasopisma „Brzask” zamieszczał na jego łamach treści, odwołujące się bezpośrednio do idei komunistycznego ustroju państwa oraz marksizmu i leninizmu, publikowane następnie na stronie internetowej www.kompol.org, co w kontekście doświadczeń historycznych jest zaprzeczeniem wartości demokratycznych”. Wyrok zapadł na podstawie procedury nakazowej, bez obecności stron, stosowanej zwykle do wykroczeń, w których wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. Sąd nie przeprowadził standardowego postępowania procesowego, opierając się jedynie na akcie oskarżenia. Oskarżeni nie mieli prawa do obrony. Skazani złożyli już sprzeciw od wyroków w trybie nakazowym, domagając się rozpatrzenia sprawy w normalnym trybie. Wyrok musi budzić sprzeciw każdego normalnie myślącego człowieka: rządzącym nie przeszkadza odrodzony banderowski faszyzm na Ukrainie ani powszechne w mediach wybryki nienawiści wobec ludzi wierzących i Kościoła. Karzą natomiast za konkurencyjne poglądy polityczne. Marksizm stanowi jeden z najważniejszych nurtów współczesnej myśli humanistycznej a jego idee stoją u podstaw wielu ważnych organizacji i praktyk społecznych. Prześladowanie ludzi za poglądy marksistowskie to przejaw kołtuństwa, wyraz cenzury i dowód regresu cywilizacyjnego. Wyrok sądu nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością ani z dobrem społecznym, ale stanowi groźny precedens, który wyraża zamordystyczny kierunek działania obecnie panujących. Na to nie może być zgody.   

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031