Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Niedziela, 1.05.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (946) Zapraszam na kolejny serwis aktualnych informacji i komentarzy ze świata: prawosławna Wielkanoc, święto 1 maja, zamachy w Turcji i Iraku, napięcie na linii Rosja-Zachód…

 

* Świat wschodniego chrześcijaństwa (300 mln prawosławnych) obchodzi dziś święto Wielkiej  Nocy. W Bazylice Grobu Świętego w Jerozolimie jak co roku znów zapłonął Święty Ogień.  Patriarcha Jerozolimy Teofil III przekazał go zgromadzonym w świątyni wiernym, w tym delegacji rosyjskiego Funduszu Świętego Andrzeja Pierwozwannego. Ogień zostanie dostarczony do Moskwy w specjalnych lampach na pokładzie samolotu. Tzw. Cud Świętego Ognia (jego samoczynny zapłon)  ma miejsce raz w roku, w tym samym miejscu w zupełnej ciemności w noc Wielkiej Soboty według kalendarza juliańskiego. Według Kościoła prawosławnego, Święty Ogień to jest to samo światło, które po zmartwychwstaniu Chrystusa towarzyszyło ukazaniu się anioła trzem Mariom, które przyszły rankiem aby namaścić ciało Pana. 

A oto jak prawosławni chrześcijanie arabscy pieśnią „Chrystus zmartwychwstał” powitali Wielkanoc w jednym z większych supermarketów w Bejrucie.

 

* Liczba ofiar śmiertelnych zamachu w Gaziantep na południowym wschodzie Turcji wzrosła do 13 osób. Jak poinformował portal Haberturk, powołując się na władze lokalne, wśród ofiar jest policjant. Wcześniej w mediach pojawiła się informacja o 9 zabitych. Zamachu dokonano o godzinie 8:30 czasu polskiego. Przed posterunkiem policji wyleciał w powietrze samochód pułapka. Następnie doszło do wymiany ognia między funkcjonariuszami a napastnikami. Media poinformowały, że wśród rannych jest 9 policjantów. Miejsce zdarzenia otoczono kordonem policyjnym. 

 

* Znów krwawy zamach w Iraku. Dwa samochody wypełnione materiałami wybuchowymi wysadzono w powietrze w mieście Samawa w południowym Iraku. Jak poinformowała iracka telewizja Alsumaria, liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 20 osób. Wcześniej agencja Reutera podała, że zginęło 8 osób, a 16 zostało rannych. Pierwszy samochód zaparkowano w pobliżu budynku administracyjnego, a drugi — niedaleko przystanku autobusowego. Według źródła policyjnego, liczba ofiar może wzrosnąć, bo wielu rannych znajduje się w ciężkim stanie. Samawa w większość jest zamieszkana przez szyitów. Iracka telewizja twierdzi, że prowincja Al-Musanna, której ośrodkiem administracyjnym jest Samawa, w ostatnich latach była bezpieczna i nie dochodziło tu do ataków terrorystycznych. Dotychczas nikt nie przyznał się do przeprowadzenia ataku. Sytuacja w zakresie bezpieczeństwa w Iraku pozostaje napięta w związku z działalnością organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie

 

* Ponad 100 tys. osób uczestniczyło w Moskwie w pochodzie pierwszomajowym, zorganizowanym przez związki zawodowe. W całej Rosji w marszach z okazji Święta Pracy uczestniczyło około 2,3 mln osób. Pochód w rosyjskiej stolicy odbywał się pod hasłem „Nie dla podwyżek podatków i cen; tak dla wyższych płac i emerytur”. Na jego czele szedł mer Moskwy Siergiej Sobianin, przewodniczący rosyjskiej federacji niezależnych związków zawodowych Michaił Szmakow oraz przewodniczący moskiewskiej federacji niezależnych związków zawodowych Michaił Antoncew.Pochody pierwszomajowe odbyły się także w innych rosyjskich miastach. Wzięło w nich udział około 2,3 mln osób.

 

* Polska straż graniczna nie wpuściła do kraju grupy rosyjskich motocyklistów z klubu Nocne Wilki. Zostali zatrzymani na przejściu granicznym Terespol-Brześć – poinformowała RIA Novosti. Rajd Moskwa – Berlin szlakiem Armii Czerwonej został zorganizowany, by oddać hołd poległym żołnierzom, którzy uwolnili Europę od faszyzmu. Pomimo zapowiedzi polskich władz, że nie przepuszczą Nocnych Wilków przez granicę, motocykliści w niedzielę podjęli próbę przekroczenia przejścia Terespol-Brześć. Z Białorusi do Polski chciało wjechać siedem osób, w tym czterech Słowaków, dwóch Niemców i Rosjanka. Wszystkich zawrócono – powiedział przedstawiciel białoruskiej straży granicznej. Zaznaczył, że na razie nie zna powodu, dla którego nie wpuszczono na terytorium Polski obywateli Unii Europejskiej.  Powodem zakazu wjazdu na teren RP było zagrożenie ładu i bezpieczeństwa publicznego państwa — oświadczył rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Dodał, że mogą się oni odwołać od tej decyzji. Z kolei rosyjski resort polityki zagranicznej oceniło decyzję Warszawy jako cyniczny i niegodziwy gest mający na celu pogorszenie dwustronnych stosunków. W ubiegłym roku Nocne Wilki spotkały się z analogiczną odmową. Niektórym uczestnikom rajdu, mimo przeszkód ze strony polskich władz, udało się wjechać na terytorium Unii Europejskiej.

 

* Były premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk po raz pierwszy pojawił się publicznie po rezygnacji z urzędu. Świadczą o tym zdjęcia zamieszczone przez ukraińskiego polityka na Facebooku. Jaceniuk napisał, że cała jego rodzina zebrała się w Kijowie, by świętować Wielkanoc. Ponadto były premier złożył Ukraińcom życzenia z okazji świąt. Arsenij Jaceniuk poinformował o swojej dymisji 10 kwietnia. Rada Najwyższa Ukrainy cztery dni później zatwierdziła skład nowego rządu, na czele którego stanął były przewodniczący parlamentu Wołodymyr Hrojsman. Nastepnie w mediach pojawiły się informacje,  że nawet koledzy z partii nie wiedzą, gdzie przebywa były szef ukraińskiego rządu po złożeniu dymisji. Deputowany Siergiej Kaplin oświadczył, że Jaceniuk wyjechał z kraju do Ameryki Łacińskiej, prawdopodobnie do Argentyny. Rzeczniczka byłego premiera zaprzeczyła jednak jakoby opuścił on kraj.

 

* Wizyta prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina w Chinach odbędzie się w czerwcu tego roku, powiedział szef MSZ Federacji Rosyjskiej Siergej Ławrow.  „Główną uwagę zwróciliśmy, między innymi podczas przyjęcia u przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpinga, na przygotowania do kolejnego szczytu, wizyta prezydenta Putina w Chinach odbędzie się w czerwcu tego roku” – powiedział, podsumowując rozmowy z szefem MSZ Chin Wangiem Yi. Według słów Ławrowa „szczegółowo omówiono te materiały i załączniki, które są przygotowywane na szczeblu Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz innych resortów przed tym znaczącym wydarzeniem, m.in. projekty dokumentów dotyczących rozwoju naszej praktycznej współpracy dwustronnej w różnych sferach, włącznie ze sferą nowoczesnych technologii”. 

 

* Rosja i Chiny po raz pierwszy przeprowadzą wspólne komputerowe ćwiczenia dowódczo-sztabowe w zakresie obrony przeciwrakietowej – poinformowała służba prasowa Ministerstwa Obrony Rosji.  „Głównym celem komputerowych ćwiczeń dowódczo-sztabowych jest repetycja wspólnych działań operatywnie tworzonych zgrupowań obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Rosji oraz Chin w zakresie obrony terytorium przed przypadkowymi i prowokacyjnymi atakami z użyciem pocisków balistycznych i manewrujących” – wyjaśniono w komunikacie. Podkreślono, że manewry nie są skierowane przeciwko żadnej trzeciej stronie. 

 

* Zewnętrznie NATO nadal funkcjonuje, a nawet zamierza się rozszerzać, ale istnienie organizacji już dawno przestało mieć sens, bo sami członkowie sojuszu są nastrojeni przeciwko niemu, pisze „The Week”. Pakt Północnoatlantycki przeżywa trudne czasy. Pomimo tego, że Stany Zjednoczone aktywnie nawołują sojuszników do zwiększenia nakładów na obronę (przynajmniej do 2% PKB),  apele Waszyngtonu są coraz częściej ignorowane. W 2015 roku Niemcy wydzieliły jedynie 1,2%, Włochy – poniżej 1%, a Francja – 1,8%. Jednak ograniczanie budżetów obronnych nie jest największym problemem sojuszu. Jest nim to, że Europa coraz częściej opowiada się przeciwko idei zbiorowej samoobrony,  stwierdza The Week. Z badania przeprowadzonego niedawno przez inicjatywę „Przyszłość Europy” i polski Instytut Polityki Społecznej wynika, że ponad połowa Niemców nie zgadza się na użycie niemieckich wojsk do obrony pozostałych członków sojuszu, np. Polski lub krajów bałtyckich. Tylko 31% Niemców uważa, że ich kraj powinien wywiązać się ze swoich zobowiązań. Według raportu taka sytuacja ukształtowała się nie tylko w Niemczech. Bronić Polaków i mieszkańców krajów bałtyckich nie chce również większość Francuzów i Włochów. Piętą Achillesową obrony zbiorowej jest to, że kiedy ludzie przestają w nią wierzyć, to przestaje ona istnieć. Widocznie NATO osiągnęło punkt krytyczny – ocenia „The Week”.Struktury NATO, wojsko i dowództwo nadal funkcjonują, ale bez wsparcia państw członkowskich wszystkie obietnice dane Europie Wschodniej nic nie znaczą. Z NATO pozostały tylko pozory. Być może sojusz jest już martwy – sugeruje brytyjskie pismo.

 

* 24 kwietnia w Austrii odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Pierwsze miejsce zajął z wynikiem ponad 36% głosów Norbert Hofer, kandydat anty-imigranckiej i "eurosceptycznej" Wolnościowej Partii Austrii. Przeszedł on do drugiej tury wraz z kandydatem Zielonych, Alexandrem Van der Bellenem, który zdobył ponad 20% głosów. Na kandydatów dominujących  dotąd Socjaldemokratycznej Partii Austrii (SPÖ) i Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) oddano łącznie tylko nieco ponad 22% głosów. Skoro stara polityka nie zrozumiała, że z jednej strony zwolennicy prawicowych populistów, z drugiej zaś młodzi, myślący po skandynawsku wyborcy żądają i przeforsują zasadnicze zmiany polityki, stylu i kraju, to przeżywamy obecnie ostatnie miesiące pewnej ery. – skomentował wynik wyborów dziennik "Die Presse". W ocenie lewicowo-liberalnego dziennika "Der Standard" nikt nie przewidywał takiej przewagi Norberta Hofera: to jego druzgocące zwycięstwo i spodziewana katastrofa dla partii rządzących. To, że po raz pierwszy od 1945 r. prezydentem nie będzie osoba, którą nominowała SPÖ lub ÖVP, stanowi cezurę. Program partii Hofera opiera się na pieciu punktach: sprzeciw wobec przyjęcia Turcji do UE, sprzeciw wobec przyjęcia konstytucji dla Europy, sprzeciw wobec podniesienia składek unijnych, zaostrzenie prawa o obywatelstwie i skuteczne zwalczanie nadużyć w sprawach przyznawania azylu. Sam Hofer obiecuje budowę płotu i zasieków na całej długości granicy ze wszystkimi sąsiadami.

 

* Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zezwolił na to, by amerykańskie sądy dawały organom śledczym dostęp do każdego komputera, w tym poza granicami kraju. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zatwierdził poprawki do przepisów, zgodnie z którymi amerykańskie sądy mogą dawać organom ścigania dostęp do każdego komputera, w tym poza granicami kraju – pisze Reuters. Wcześniej sądy mogły udostępniać władzom tylko komputery znajdujące się w ich jurysdykcji. Prezes Sądu Najwyższego John Roberts już wysłał decyzję do Kongresu, który do 1 grudnia powinien wnieść odpowiednie poprawki do dokumentu. Jednak jeśli ustawodawcy do tego czasu nie wprowadzą zmian do ustawy federalnej, to decyzja Sądu Najwyższego wejdzie w życie automatycznie. Na wniesienie poprawek do ustawodawstwa karnego od 2013 roku naciskał Departament Sprawiedliwości, który uznał je za „drobne zmiany”. Jednak – jak pisze agencja — organizacje zajmujące się prawami człowieka i korporacja Google opowiedziały się przeciwko tej inicjatywie. Ich zdaniem FBI będzie teraz mogło przeprowadzać zmasowane ataki hakerów na sieci komputerowe.

 

* Bundeswehra zamierza uczestniczyć w misji NATO „powstrzymywania” Rosji na Litwie, donosi "Der Spiegel". Zgodnie z publikacją niemieccy wojskowi mogą udać się na Litwę po lipcowym szczycie NATO w Warszawie, na którym powinna zostać podjęta decyzja o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu. Misja ta polega na umieszczeniu stałego kontyngentu NATO na zasadzie rotacyjnej w krajach bałtyckich, Polsce i Rumunii. W każdym z nich powinien zostać utworzony batalion do tysiąca osób. USA mają przy tym nadzieję, że kontyngent ten zostanie utworzony głównie z sił Wielkiej Brytanii i Niemiec, czytamy w artykule. Bundeswehra aktualnie planuje wysłać na Litwę kompanię żołnierzy, pisze "Der Spiegel". Gazeta zaznacza, że kanclerz Angela Merkel wyraziła taki wniosek 25 kwietnia w Hanowerze na spotkaniu z przywódcami Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Stanów Zjednoczonych. Wcześniej "Der Spiegel" poinformował, że Berlin w tej kwestii czuje presję ze strony Waszyngtonu. Niemcy starają się przy tym zachować umiar, ponieważ Bundeswehra i tak już aktywnie uczestniczy w tworzeniu sił reagowania NATO, pisał tygodnik. Kwestię wzmocnienia wschodnich granic NATO ostatnio podniosła prezydent Litwy Dalia Grybauskaite. Po wizycie w Berlinie 20 kwietnia w wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung" powiedziała ona, że na szczycie NATO w lipcu Litwa poprosi o zwiększenie obecności wojskowej sojuszu — zarówno sprzętu, jak i wojskowych. Stały przedstawiciel Rosji przy NATO Aleksander Gruszko powiedział wcześniej, że działania sojuszu w Europie Wschodniej pogarszają sytuację w zakresie bezpieczeństwa. Według niego kraje NATO starają się narzucić konfrontacyjny schemat, w którym rozmieszczenie dodatkowych sił sojuszu w Europie doprowadzi do odwetu ze strony Moskwy.

 

* Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama sarkastycznie skomentował zachowanie i wypowiedzi kandydata na urząd prezydenta Donalda Trumpa na corocznym forum dla dziennikarzy. Spotkanie odbyło się w Białym Domu. Pełna tekstowa wersja wystąpienia Obamy jest dostępna na stronie Washington Post.  „Jestem trochę obrażony, że nie ma go dzisiaj. Tak się pośmialiśmy ostatnio. To w ogóle jest zadziwiające. Pełna sala reporterów, znanych osób, kamer, a on odmawia. Czy ta kolacja jest zbyt uboga dla Trumpa? Co on teraz robi? Może jest w domu i je trump-steki i pisze na Twitterze obraźliwe słowa pod adresem Angeli Merkel?” – dociekał amerykański prezydent. Obama nie pominął także tego, że i sami republikanie nie są zachwyceni kandydaturą Trumpa. „Elita republikanów nie wierzy, że Trump to najlepszy kandydat spośród nich… Mówią, że Donald nie ma doświadczenia w międzynarodowej polityce, aby zostać prezydentem. Ale gwoli sprawiedliwości, on całe lata spotykał się z liderami z całego świata – z Miss Szwecji, Miss Argentyny, Miss Azerbejdżanu” – powiedział Obama, robiąc aluzję do tego, że wcześniej Trump władał prawami na przeprowadzanie konkursów Miss Universum. Ponadto, amerykański prezydent wspomniał, że wielce możliwe, że kolejnym prezydentem będzie Hillary Clinton. „W przyszłym roku ktoś inny będzie stać na moim miejscu i wszyscy się zastanawiają, kto nią będzie” – powiedział Obama mając na myśli, że Clinton pozostała jedyną kobietą wśród kandydatów w wyborach prezydenckich. Amerykański prezydent zakończył swoją przemowę w sposób zaskakujący dla zebranych. „Po prostu powiem: Obama się kłania” – powiedział prezydent i odłożył mikrofon. 

 

* Barack Obama potwierdził problematyczność demokratycznych instytucji USA na swoim spotkaniu ze studentami kierunków dziennikarskich amerykańskich uniwersytetów. Jeden z uczestników przypomniał liderowi państwa o najnowszym sondażu agencji Reuter, zgodnie z którym prawie połowa Amerykanów wierzy w machinacje, które towarzyszą wyborom. Student zapytał prezydenta USA, czy administracja planuje „pomóc przywrócić wiarę w demokrację”. Nie ma żadnych wątpliwości, że nasza demokracja nie działa tak dobrze, jak powinna — powiedział amerykański przywódca. Według niego zajmuje się on tym „od pierwszego dnia jego działalności politycznej”.Dalsza odpowiedź prezydenta w istocie sprowadzała się do wyjaśnienia złożonego amerykańskiego systemu wyborczego, jednak Obama nie dał żadnej recepty na poprawę sytuacji w tym kraju. Zwrócił on uwagę na problem „pieniędzy w polityce”. Jestem pewien, że znajdziemy sposoby, aby system finansowania kampanii przedwyborczych był bardziej demokratyczny” — zaznaczył prezydent.Obama wezwał także młodych dziennikarzy do „odegrania roli w obniżeniu poziomu cynicznych postaw w społeczeństwie”. „Bardzo trudno opublikować jakiś pozytywny materiał. Ludzie zwracają uwagę na te artykuły, w których mowa, że coś nie działa. Bardzo trudno pisać o rzeczach, które działają rzeczywiście dobrze” — podkreślił prezydent USA.

 

* Węgry poderwały w sobotę myśliwce po tym, jak kontrola lotów straciła kontakt z samolotem pasażerskim British Airways – poinformowała telewizja ITV. Zgodnie z protokołem bezpieczeństwa, piloci muszą nawiązać kontakt z wieżą kontroli lotów, kiedy z przestrzeni powietrznej jednego państwa wlatują nad terytorium innego państwa. Kiedy załoga samolotu pasażerskiego linii lotniczych  British Airways, lecącego ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Wielkiej Brytanii, nie zrobiła tego, Węgry podniosły alarm. Wysłano dwa myśliwce, by zidentyfikowały samolot i upewniły się, że wszystko z nim w porządku. Ostatecznie komunikacja z wieżą została przywrócona, myśliwce wróciły do bazy, a samolot pasażerski  normalnie wylądował na lotnisku Heathrow.


 * Deputowany do Wierchownej Rady Ukrainy, były lider organizacji nacjonalistycznej Prawy Sektor Dmytro Jarosz oświadczył w wywiadzie dla agencji informacyjnej Mir, że Ukraina może się rozpaść do końca 2016 roku. „Obecnie chodzi o ratowanie państwa. Mam możliwość zapoznawania się z analityką, udostępnianą przez Radę Bezpieczeństwa Ukrainy i Służbę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. Istnieje bardzo pesymistyczny scenariusz, który daje naszemu państwu zapas trwałości do końca roku. Po tym na terytorium Ukrainy może pojawić się kilka quasi-państw" — oznajmił Jarosz. Według niego, cele Majdanu do tej pory nie zostały osiągnięte, korupcji nie zwalczono, w ciągu dwóch lat zubożenie ludności przybrało katastrofalną skalę. „W regionach ludzie już panikują. Mam coraz mniejsza nadzieję, że można coś zmienić na drodze konstytucyjnej" — dodał deputowany do Rady.  


 * Zastępca dowódcy korpusu Ministerstwa Obrony DRL Eduard Basurin twierdzi, że Kijów pragnie zlikwidować ochotnicze bataliony nacjonalistów, dlatego popycha je do przeprowadzenia wyniszczającej ofensywy w Donbasie obliczonej na ich wytarcie się w walkach. Nasz wywiad zdobył wiarygodne informacje z wielu źródeł w dowództwie Sił Zbrojnych Ukrainy, że zwierzchnictwo wojskowe w Kijowie planuje pozbyć się nacjonalistycznych batalionów, niepewnych politycznie i zagrażających buntem wobec obecnej władzy – powiedział Basurin. Po nakłonieniu oddziałów „Azow”, „Ajdar” i „Prawy Sektor” do ataku regularne jednostki SZ Ukrainy „będą pozorować wsparcie, ale zatrzymają się na obowiązującej obecnie linii podziału, a następnie wycofają się za kolejną linię”. W taki sposób dowództwo SZ Ukrainy popchnie nacjonalistyczne bataliony do przeprowadzenia ofensywy, a następnie wycofa się w cień, by wojska DRL zniszczyły oddziały szturmujących banderowców. Ofiary wśród ludności cywilnej i wśród ochotników z nacjonalistycznych batalionów pozwolą na upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu, czyli na odwrócenie uwagi od tłumienia pokojowych protestów w Odessie i na pozbycie się radykałów ze strefy operacji antyterrorystycznej – wyjaśnił Basurin.   


 *  Władze Ukrainy są gotowe do opracowania ustawy o wyborach na niekontrolowanych terytoriach w Donbasie i zorganizowania ich do lata – poinformował ukraiński wiceminister spraw zagranicznych Wadim Pristajko w wywiadzie dla radia Głos Ameryki.  „Jesteśmy gotowi opracować tę ustawę, zatwierdzić ją i zgodnie z tym prawem natychmiast rozpocząć wybory, aby już tego lata mieć legalnych przedstawicieli Ługańska i Doniecka, by prowadzić z nimi negocjacje” – powiedział Pristajko, jak podała RIA Novosti. Według jego słów jedyną możliwością przeprowadzenia przez Kijów rozmów z Donbasem „jest posiadanie legalnych przedstawicieli” w regionie. Wcześniej rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu Mark Toner powiedział, że Waszyngton z zadowoleniem przyjmie wiadomość o wyborach w Donbasie, ale tylko wówczas, gdy będą one zgodne z międzynarodowymi normami i konstytucją Ukrainy. 20 kwietnia Ukraina oświadczyła, że nie jest w stanie sfinansować wyborów w Donbasie.  


 * Nie ma alternatywy dla porozumień mińskich: albo trzeba je zrealizować, albo jedna ze stron powinna przyznać się do braku możliwości ich wdrożenia – powiedział rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow.  „Aby przeprowadzić wybory (w Donbasie), należy wykonać szereg działań, które są jasno zapisane i podpisane przez przedstawicieli Ukrainy, wymienionych w porozumieniach mińskich. Nie wymaga to interpretacji, żadnych nowych inicjatyw. Trzeba postępować zgodnie z ustaleniami tego dokumentu, który, zdaniem wszystkich uczestników procesu mińskiego, nie ma alternatywy, lub jedna ze stron powinna przyznać, że nie jest w stanie wdrożyć jego punktów” – tak Pieskow odpowiedział na pytanie, czy można przeprowadzić wybory w Donbasie, jak poinformowała RIA Novosti. W piątek ukraiński wiceminister spraw zagranicznych Wadim Pristajko w wywiadzie dla radia Głos Ameryki powiedział, że władze Ukrainy są gotowe do opracowania ustawy o wyborach na niekontrolowanych terytoriach w Donbasie i zorganizowania ich do lata.  


 * Grupa obrońców praw człowieka ze Stanów Zjednoczonych przyjedzie do Odessy w drugą rocznicę tragicznych wydarzeń na Kulikowym Polu, by nie dopuścić do ataków na uczestników uroczystości. 2 maja 2014 roku na placu Kulikowe Pole doszło do walk zwolenników i przeciwników państwowości Ukrainy. W pożarze siedziby związków zawodowych zginęło 48 osób, a około 250 zostało rannych. W najbliższy poniedziałek krewni ofiar chcą uczcić ich pamięć w miejscu tragedii. Tymczasem media poinformowały, że do miasta ściągnięto ochotniczy nacjonalistyczny batalion „Azow”. Wyjazd obrońców praw człowieka do Odessy zorganizowała amerykańska organizacja United National Antiwar Coalition (UNAC), która wcześniej zbierała podpisy pod petycją do ONZ z apelem  o przeprowadzenie śledztwa w sprawie tragedii. Podpisało ją ponad 100 obrońców praw człowieka i działaczy społecznych z około 20 państw. We wtorek jeden z członków UNAC pojedzie razem z szefową „Rady Matek 2 maja” do Brukseli, aby omówić w Parlamencie Europejskim dochodzenia w tej sprawie.   


 * Petro Poroszenko złożył Ukraińcom życzenia z okazji prawosławnej Wielkanocy i oświadczył, że Ukraina, niczym Chrystus, „jakby wskrzesza się”. O tym poinformowała telewizja „112 Ukraina”, która transmitowała przemowę prezydenta. „Jezus przed rozpięciem na krzyżu wydawał się słaby w odniesieniu do swoich prześladowców, ale w rzeczywistości był silny wiarą i niezwyciężony duchem. Był prawdą, dlatego pokonał śmierć, pokonał zło. Dwa lata temu Ukraina była słaba i wyniszczona. Ale teraz ona wskrzesza się. I jak zwycięski pochód wiary chrystusowej zaczął się po jego wskrzeszeniu, tak i pochód Ukrainy w przyszłość odbywa się na naszych oczach” – powiedział Poroszenko.  W pierwszych miesiącach po dojściu do władzy Petro Poroszenko obiecał szybko zakończyć konflikt wojenny w Donbasie i przywrócić ten region pod kontrolę Kijowa. Nowowybrany prezydent obiecał również polepszyć życie Ukraińców i otworzyć perspektywy pełnoprawnego członkostwa państwa w Unii Europejskiej. Na razie żadna z tych obietnic nie została spełniona.   


 * Uzbrojona misja obserwatorów OBWE w Donbasie będzie możliwa tylko przy konsensusie w organizacji oraz wyraźnym rozumieniu jej celów, powiedział sekretarz generalny OBWE Lamberto Zannier na moskiewskiej konferencji odnośnie międzynarodowego bezpieczeństwa.  „Oczywiście można to zrobić w tym przypadku, jeśli dojdziemy do konsensusu i zrozumiemy, dlaczego to robimy” — powiedział, komentując pomysł umieszczenia wzdłuż linii styku w Donbasie uzbrojonych obserwatorów OBWE. „Dzisiaj OBWE demonstruje swoją skuteczność właśnie dlatego, że nie jest uzbrojona. Ale czasami mamy do czynienia z sytuacją, gdy istnieje przeszkoda w swobodnym przemieszczaniu się. Myślę, że teraz nie mamy tego poziomu współpracy, na który liczymy w tym regionie. Dyskutujemy o tym, w jaki sposób zwiększyć skuteczność obserwatorów. W rzeczywistości nie jestem sceptykiem w tej sprawie” — powiedział sekretarz generalny OBWE, podaje RIA Novosti.  


 * Na podstawie drugiej tury wyborów w irańskim parlamencie będzie więcej kobiet niż liderów duchowych. 30 lat temu stanowili oni większość w Madżlesie. Po drugiej turze wyborów w 290-osobowym parlamencie znajdzie się 17 kobiet. Będzie o jedną kobietę więcej niż liderów duchowych, którzy tym razem zdobyli najmniej miejsc w historii wyborów parlamentarnych – poinformowała AFP. W pierwszym parlamencie po rewolucji islamskiej w 1979 roku zasiadło 164 przywódców religijnych. W drugiej turze koalicja reformatorów i umiarkowanych prezydenta Iranu Hasana Rouhaniego zdobyła 38 z 68 miejsc nieobsadzonych w pierwszej turze do 290-osobowego Zgromadzenia Konsultatywnego. Ponadto wybrano 18 konserwatystów i 12 niezależnych polityków. W wyniku, w uwzględnieniem obu tur wyborów, koalicji reformatorów i umiarkowanych irańskiego prezydenta zabrakło 3 miejsc, by uzyskać większość. Umiarkowani i reformatorzy w ubiegłym roku poparli zawarcie porozumienia nuklearnego z państwami zachodnimi, co przyczyniło się do zniesienia sankcji. Ten sukces może zwiększyć szanse Rouhaniego na wyborach prezydenckich w przyszłym roku.  


 * Ponad 50 ugrupowań, w sumie 6,5 tys. osób, przyłączyło się do rozejmu w Syrii – poinformował dziennikarzy w piątek szef Rosyjskiego Centrum Koordynacji w Syrii gen. Siergiej Kuralenko. „Podczas pracy Rosyjskiego Centrum Koordynacji do zawieszenia działań zbrojnych przyłączyły się 52 ugrupowania, liczące łącznie 6,5 tysiąca osób, działające w prowincjach Suwajda, Kunajtra, Hama, Homs, Damaszek, Daraa i Aleppo” – wyliczył gen. Kuralenko.  


 * Proces Ergenekon, w ramach którego aresztowano i skazano najwyższych oficerów, a także licznych dziennikarzy i naukowców trzyma kraj w napięciu od 2008 roku. Na skazanych ciąży oskarżenie współpracy z siecią Gladio podległą Sojuszowi Północnoatlantyckiemu i podżegania do obalenia Erdoğana oraz rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Oskarżenie co najmniej dziwne, zważywszy na więzi, jakie w tamtym czasie łączyły Waszyngton i AKP. Wydaje się jednak, że zatrzymani, bynajmniej nie byli związani z NATO, lecz próbowali zadzierzgnąć więzi pomiędzy tureckim sztabem generalnym i Chińską Armią Ludową. Tylko to wyjaśnia jednoczesne aresztowanie przywódców małej partii lewicowej inspirowanej ideologią kemalistyczno-maoistyczną, Partii Pracujących (İşçi Partisi). 21 kwietnia Sąd Najwyższy unieważnił cały proces i 275 wyroków, motywując, że przez cały okres trwania procesu nie dostarczono dowodów na istnienie samego spisku Ergenekon i nie respektowano prawa do obrony.  


 *Tak zwana umiarkowana opozycja to uzbrojeni ekstremiści sterowani z zewnątrz, aby zniszczyć Syrię.Jesteśmy zadowoleni z pewnego odprężenia w Syrii i podjęcia rozmów. Dla nas jest to znak nadziei - powiedział w Genewie chaldejski ordynariusz Aleppo, a zarazem dyrektor syryjskiej Caritas ks. bp Antoine Audo. Gościł on w tamtejszych agendach ONZ, gdzie mógł przedstawić kościelny stosunek do konfliktu. Biskup domagał się poszanowania dla rządu i zaniechania wspierania tak zwanej umiarkowanej opozycji. Bo wszystko to są, jak podkreślił, uzbrojeni ekstremiści sterowani z zewnątrz, aby zniszczyć Syrię. Jego zdaniem decyzja o pokoju w Syrii musi zapaść poza krajem - bo tam zadecydowano o wojnie. Jest to też jedyne rozwiązanie kryzysu migracyjnego - mówi ks. bp Audo.Najważniejsze, by był pokój i by ci uchodźcy mogli żyć z godnością we własnej ojczyźnie. A zatem przyjmować czy nie przyjmować uchodźców to nie jest właściwe pytanie. Rozwiązaniem nie są też jakieś dziwne rozgrywki z Turcją. Rozwiązaniem jest - zaprowadzenie pokoju i powrót uchodźców do ich krajów. To jest nasza nadzieja. Potrzebna jest jednak, decyzja na szczeblu międzynarodowym by nie wyniszczać już Syrii, wspierając ugrupowania zbrojne dla własnych interesów gospodarczych i strategicznych. Kraje, które decydują o wojnie w Syrii muszą się zdobyć na uczciwość i podjąć wreszcie decyzję polityczną zamiast uprawiać brudną dyplomację, opłakiwać uchodźców i mniejszości chrześcijańskie, a przy tym robić wszystko, aby ci ludzie nie musieli uchodzić z Syrii - mówił biskup Aleppo.  


 * Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow oświadczył, że strona rosyjska uważa rozmieszczenie amerykańskiego kontyngentu wojskowego na terytorium Syrii za naruszenie suwerenności kraju, bo operacja nie została uzgodniona z syryjskimi władzami. Jak podkreślił dyplomata, Rosję nie może nie niepokoić ten fakt. Riabkow dodał, że resorty obrony obu krajów kontaktują się ze sobą każdego dnia. Wczoraj MSZ Syrii ostro potępiło otwartą interwencję w wewnętrzne sprawy kraju. 27 kwietnia kurdyjskie źródło w Syrii poinformowało, że do kontrolowanego przez Kurdów miasta Rmeilan przybyło 150 amerykańskich żołnierzy, wśród których są instruktorzy i pracownicy służb specjalnych. O decyzji wysłania dodatkowych 250 amerykańskich żołnierzy do pomocy lokalnym sprzymierzeńcom w walce z organizacją terrorystyczną Państwo Islamskie (zakazana w Rosji) poinformował prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. Według jego słów, nie będą oni uczestniczyć w walkach, tylko zajmą się szkoleniem lokalnych sił.  


 * Wraz z pojawieniem się Daesh wywóz antyków z Iraku i Syrii przybrał zatrważające rozmiary. Dochód islamistów od nielegalnego handlu bogactwami archeologicznymi szacowany jest na 150-200 mln dol. rocznie - poinformował stały przedstawiciel Rosji w ONZ Witalij Czurkin w liście adresowanym do Rady Bezpieczeństwa organizacji światowej. „Wywóz przez ekstremistów dóbr kultury dokonuje się głównie przez tureckie terytorium. Największym centrum nielegalnego handlu jest miasto Gaziantep, gdzie skradzione zabytki wystawiane są na nielegalnych aukcjach, i których srzedaż realizowana jest za pośrednictwem sieci antykwariatów i na lokalnym rynku staroci" — czytamy w liście otwartym do RB ONZ. Historyk i publicysta Stanisław Chatuncew zauważył na antenie radia Sputnik, że zakazane w Rosji i innych krajach ugrupowanie Daesh kontroluje ok. 100 tys. dóbr kultury o szczególnej wartości. „Cała ta tragedia na Bliskim Wschodzie zaczęła się od zniszczenia Iraku. Dopóki w „kolebce cywilizacji", tj. w Iraku i Syrii, trzymały się autorytarne reżimy, nielegalny handel antykami nie osiągał takich rozmiarów. Najpierw obrócili w ruinę Irak, potem zaczęli niszczyć Syrię, i wszelkiej maści bojownicy rozpoczęli zakrojony na szeroką skalę handel starożytnymi dobrami kultury. Przed pojawieniem się Daesh to zjawisko też  miało miejsce, ale dziś odbywa się to na znacznie większą skalę — pod wszystkimi względami skalę przemysłową. I myślę, że do czasu przywrócenia jako takiego porządku państwowo-politycznego na Bliskim Wschodzie, nie uda nam się zwyciężyć tego zła" — powiedział Stanisław Chatuncew. Przypomniał,  że w minionych wiekach zachodnie kraje także nierzadko wywoziły dobra kultury z Bliskiego Wschodu, które to znajdują się teraz w europejskich muzeach. Wywożone przez Daesh bogactwa trafią do rąk prywatnych kolekcjonerów". „Za klasyczny przykład może posłużyć Wielki Ołtarz Zeusa, znajdujący się w Berlinie, wywieziony z Bliskiego Wschodu przez Europejczyków-kolonizatorów. A ile bogactw z Imperium Osmańskiego wywieźli Brytyjczycy i Francuzi… Ale to, co było wywożone wówczas zdobi dzisiaj muzea, a teraz wszystko się dzieje w utajeniu, inicjatywa znajduje się w rękach osób prywatnych. Dziś dobra kupowane są przez ludzi bogatych, mieszkających na Zachodzie i Wschodzie" — powiedział historyk. Jego zdaniem, o zwrocie skradzionych dóbr mowy być nie może, bowiem z osobami prywatnymi jest tak jak z władzami Turcji, przez którą wywożone są antyki — nie można się z nimi porozumieć. „Nie sądzę, by można się było porozumieć z Erdoganem. To znaczy słownie, owszem, można. Ale Erdogan robi tylko to, co uważa za potrzebne. I dopóki Zachód, metaforycznie mówiąc, „nie wyda" tureckiego lidera, to raczej ciężko będzie coś z tym zrobić" — zakończył Stanisław Chatuncew. Natomiast archeolog, wykładowca na wydziale archeologii Uniwersytetu w Gaziantepie wytłumaczył w wywiadzie dla Sputnika, dlaczego to miasto właśnie stało się ośrodkiem handlu i zbytu rozkradzionych przez Daesh i nielegalnie wywiezionych z Syrii artefaktów i starożytnych dóbr kultury. Gaziantep, położony w południowej Turcji, jest największym ośrodkiem handlu przedmiotami dziedzictwa kulturowego, skradzionymi w Syrii przez bojowników Daesh. „W Gaziantepie są wszelkie elementy infrastruktury sprzyjające szeroko zakrojonemu przemytowi starożytnych zabytków. Przez ostatnie dwa lata przez turecką granicę dokonywał się przemyt ludzi, samochodów, broni i innych przedmiotów, nie mówiąc już o terrorystach swobodnie przekraczających turecką granicę. Sytuacja na granicy była i pozostaje poza wszelką kontrolą, dlatego z Syrii można przewieźć do Turcji praktycznie wszystko, co się chce. Dlaczego główny ciężar działalności przemytniczej spoczywa właśnie na Gaziantepie? Dlatego, że tu istnieje ku temu rozpracowana infrastruktura, w którą zaangażowani są urzędnicy rozmaitych szczebli i przedstawiciele struktur siłowych, przedsiębiorcy i handlarze" — podkreślił archeolog.  


 * Bojownicy Daeszu uważają za swój główny cel międzynarodowy turniej piłkarski Euro 2016, który odbędzie się we Francji w dniach 10 czerwca-10 lipca - oznajmił jeden z aresztowanych organizatorów ataku terrorystycznego w Brukseli Mohamed Abrini. „Jest to kolejny dowód na potwierdzenie bardzo wysokiego zagrożenia dla całej Europy i Francji" — cytuje brytyjski periodyk Express oświadczenie premiera Francji Manuela Vallsa. W tej chwili europejskie środowisko piłkarskie nie wyklucza możliwości przeprowadzenia turnieju przy pustych trybunach w związku z zagrożeniem dla bezpieczeństwa kibiców, podczas gdy Euro 2016 zamierza odwiedzić 2,5 mln osób. Pod koniec 2015 i w 2016 roku w Europie doszło do dużych ataków terrorystycznych.   


 * Celem możliwych zamachów mogą stać się plaże Włoch, Hiszpanii i południowej Francji - podają media, powołując się na niemieckie służby specjalne. Terroryści planują kryć się ze swoimi zamiarami, prowadząc na plażach handel pamiątkami i napojami. Ugrupowanie terrorystyczne Daesh planuje zamachy terrorystyczne na europejskich plażach — informuje niemiecki tabloid Bild. Według danych gazety taką informację niemieckie służby specjalne otrzymały z Afryki za pośrednictwem włoskich służb. Według wewnętrznych danych włoskich służb specjalnych terroryści zamierzają udawać handlarzy pamiątkami i napojami. W rzeczywistości jednak będą uzbrojeni i zamierzają wysadzać plaże. Jako cele możliwych zamachów wymieniane są wybrzeża Włoch, Hiszpanii i południowej Francji. „Wspomniani w dokumencie radykałowie to najprawdopodobniej Senegalczycy, którzy mówią o sobie jako o członkach terrorystycznej organizacji Boko Haram z Nigerii. Rok temu organizacja przyłączyła się do Daesh" — pisze gazeta. Daesh stanowi aktualnie jedno z głównych zagrożeń dla bezpieczeństwa świata. W ciągu trzech lat swojej działalności terrorystom udało się opanować znaczące połacie Iraku i Syrii oraz rozszerzyć swój wpływ na Afrykę Północną. Jednym z ostatnich szeroko zakrojonych zamachów, do których przyznał się Daesh, była seria wybuchów w belgijskiej stolicy. Rano 22 marca doszło do dwóch wybuchów na międzynarodowym lotnisku w Brukseli, do trzeciego doszło na stacji metra „Maelbeek". W wyniku ataków zginęły 32 osoby, rannych zostało ponad 300 osób.  


 * W ostatnich dniach w Armii Bośni i Hercegowiny miało miejsce kilka incydentów, które spowodowały wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec żołnierzy narodowości chorwackiej i serbskiej. Pierwszy z nich dotyczy kapitan Armii BiH Ljubicy Krasić Pandžić, która w dzień rocznicy powstania Niezależnego Państwa Chorwackiego (10 kwietnia) umieściła na portalu społecznościowym mapę Chorwacji obejmującej całość terytorium Bośni i Hercegowiny oraz części Serbii z podpisem "To jest miłość, która nie przeminie". Podobnego rodzaju postępowanie wszczęto wobec kaprala Gorana Kovača i kaprala Vladana Vukovicia, którzy w dzień ogłoszenia wyroku wobec byłego prezydenta Republiki Serbskiej Radovana Karadžicia wstawili na swoich facebookowych profilach jego zdjęcia. Bośniackie czynniki wojskowe skomentowały wszczęcie postępowań wobec żołnierzy mglistymi twierdzeniami o tolerancji i humanitaryzmie. Te z pozoru niewiele znaczące incydenty pokazują, że nawet żołnierze Armii Bośni i Hercegowiny nie poczuwają się do lojalności wobec tego sztucznego tworu, który jest niczym więcej, jak protektoratem najpotężniejszych państw Zachodu, na czele z USA, co wyraża się nawet w pozbawionej jakichkolwiek symboli narodowych fladze, nie mówiąc już o praktyce politycznej kraju, gdzie najwięcej do powiedzenia ma tzw. Wysoki Przedstawiciel wspólnoty międzynarodowej przy rządzie BiH. Widać także wyraźnie, że w razie jakiegokolwiek konfliktu w regionie o postawie żołnierzy decydować będzie przede wszystkim ich przynależność narodowa, co jest oczywistym znakiem klęski projektu budowy "państwa" nie opartego o utrwalone więzi tożsamości narodowej.  


 * Obywatelom Tadżykistanu, którzy otrzymują nowe dokumenty, będą teraz wpisywane do nich nazwiska i patronimiki tylko z tadżyckimi końcówkami. Nazwiska i nazwiska patronimiczne z rosyjskimi zakończeniami są obecnie zakazane, powiedział dziennikarzom wiceszef zarządzania Rejestracji Aktów Stanu Cywilnego przy Ministerstwie Sprawiedliwości Jaloliddin Rachimow.  „Decyzja ta została podjęta po przyjęciu zmian do ustawy „O rejestracji aktów stanu cywilnego” podpisanych pod koniec marca przez prezydenta Tadżykistanu Emomaliego Rahmona” — powiedział Rachimow. Urzędnik zauważył, że zgodnie z tym prawem nazwiska będą tworzone przy pomocy tadżyckich końcówek „zod”, „zoda”, „j”, „jon", „far”. Na przykład „Karimzod” lub „Karimzoda”. Według Rachimowa z niektórymi mieszkańcami, którzy chcą zachować w nazwiskach ich dzieci zakończenia takie jak „ow”, „owa”, „owicz”, „owna”, prowadzone są rozmowy wyjaśniające. „Rozmawiamy z nimi, tłumaczymy, że celem jest tadżykizacja nazwisk. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to za dziesięć lat nasze dzieci będą podzielone na dwie grupy, jedna będzie nosić tadżyckie nazwiska, a druga będzie nosić nazwiska zapożyczone. Powinniśmy mieć i rozwijać nasze narodowe i patriotyczne uczucia” — powiedział urzędnik. Dodał, że zmiany te nie dotyczą tylko tych, którzy w przeszłości mieli rosyjskie końcówki nazwisk i nie zamierzają zmieniać swoich dokumentów. Po raz pierwszy zastąpienie rosyjskich zakończeń zaproponował w marcu 2007 roku prezydent Tadżykistanu, który zmienił swoje nazwisko z Emomali Szarifowicz Rahmonow na Emomali Rahmon, a następnie za jego przykładem poszło wielu urzędników.  


 * Siergiej Obuchow i Walerij Raszkin, parlamentarzyści Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, wystosowali pisma do prezydenta Władimira Putina, ministra obrony, generała Siergieja Szojgu oraz ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa. Zaproponowali w nim, aby wprowadzić wreszcie w życie "Porozumienie o przyjaźni" podpisane z Kubą jeszcze przez Związek Sowiecki w 1962 r., a przewidujące rozmieszczenie w tym kraju sowieckich wyrzutni rakiet zdolnych do przenoszenia ładunków nuklearnych. Ówczesna próba jego realizacji doprowadziła na arenie międzynarodowej do tzw. kryzysu kubańskiego i zakończyła się zawróceniem konwoju z rakietami na pełnym morzu w obawie o wybuch otwartej wojny między ZSRS a USA. Obuchow i Raszkin zasugerowali także wznowienie pracy rosyjskiego centrum radioelektronicznego w Hawanie. Inicjatywa rosyjskich komunistów-konserwatystów to reakcja na doniesienia zachodnich mediów, iż Ameryka zamierza rozmieścić w południowo-wschodniej części Turcji systemy rakietowe typu HIMARS, rzekomo do walki z "Państwem Islamskim". Techniczne możliwości takiego typu uzbrojenia pozwalają na użycie rakiet z zasięgiem do 500 kilometrów. W ten sposób stwarza się potencjalne zagrożenie dla sojuszników Rosji, członków Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. W pierwszej kolejności dotyczy to Armenii. – napisali Obuchow i Raszkin.  


 * 20 kwietnia holenderski sąd najwyższy anulował decyzję prywatnego arbitrażu, który zasądził odszkodowanie w wysokości 50 miliardów dolarów od Rosji dla akcjonariuszy Jukosu – dawnego koncernu Michaiła Chodorkowskiego. Sąd uznał, że arbitraż nie miał kompetencji do zasądzania takiej kary, gdyż Rosja nie ratyfikowała Karty Energetycznej. Wyrok uwalnia wszystkie aktywa rosyjskie zajęte przez spółkę GML Ltd., należącej do czterech akcjonariuszy Jukosu, na poczet kary.  


 * „Marzenie dekady” Rosji o uniezależnieniu się od zachodnich ocen ropy naftowej jest bliskie spełnienia – dzięki stworzeniu niezależnej platformy handlowej, pojawieniu się własnego naftowego benchmarku i prowadzeniu transakcji w rosyjskiej walucie, pisze Bloomberg. Prezydent Rosji Władimir Putin wraz z szefem Rosnieft Igorem Seczynem z powodzeniem przyciągają międzynarodowych traderów na rosyjską platformę handlową – Petersburską Giełdę Towarowo-Surowcową (Spimex).  Za pomocą tego projektu można będzie podnieść dochody ze sprzedaży rosyjskiej ropy naftowej Urals poprzez obniżenie popularności najbardziej znanej na świecie marki  naftowej Brent i zmniejszenia różnicy w ich wartości. Jedno z globalnych zadań to także prowadzenie transakcji w rosyjskiej walucie, zauważa agencja. Bloomberg odnotowuje, że Rosja jest niezadowolona z powodu zawyżenia poziomu rabatu przy ustalaniu cen ropy Urals w stosunku do Brent. Według słów szefa Spimex Aleksieja Rybnikowa promocja własnej platformy handlowej pomoże obejść się bez zachodnich ocen i znacznie zwiększyć dochód ze sprzedaży rosyjskiej ropy naftowej. „Celem jest stworzenie systemu, w którym oceny rosyjskiej ropy naftowej i handlu odbywałyby się uczciwie i sprawiedliwie” – powiedział Rybnikow.  


  * W połowie stycznia władze Ukrainy uruchomiły specjalny pociąg towarowy, który miał kursować otwartym 14 stycznia Transkaspijskim Międzynarodowym Szlakiem Transportowym z ukraińskiego portu w Czarnomorsku (do lutego b.r. nazywał się Illicziwsk) przez Gruzję i Azerbejdżan do Kazachstanu, gdzie łączyłby się z chińskim Nowym Jedwabnym Szlakiem. Dzięki temu, w założeniach Kijowa, towary z Chin mogłyby docierać do Europy z pominięciem Rosji. 2 lutego ukraiński skład dotarł do miasta Dostyk na południowo-wschodniej granicy Kazachstanu (z Chinami). Okazało się jednak, że żaden spedytor nie wyraził zainteresowania przewozem towarów nowym pociągiem. Nie zrobiły tego nawet chińskie firmy eksportujące na Ukrainę. Według oryginalnego rozkładu jazdy pociąg miał powrócić na Ukrainę pod koniec marca. W zaistniałej sytuacji organizatorzy przedsięwzięcia naciskali jednak, aby zaczekał na chińskiej granicy, licząc, że może jednak znajdzie klientów. Ci jednak nie pojawili się. Ostatecznie 7 kwietnia dyrekcja ukraińskich kolei poinformowała, że pociąg wyjechał pusty z Dostyku i kieruje się z powrotem na Ukrainę. 21 kwietnia wrócił do swojego kraju. Znany rosyjski ekonomista Borys Szmielow ocenił, że porażka ukraińskiego projektu była do przewidzenia, ponieważ koszt przesyłu towarów tą drogą byłby dwukrotnie wyższy niż tradycyjną trasą przez Rosję i to mimo, że na w ramach Transkaspijskiego Międzynarodowego Szlaku Transportowego ustanowiono preferencyjną taryfę celną dla przewożonych towarów. Nie spełniło się również inne założenie twórców projektu: że przewóz towarów z Chin do Europy ukraińskim pociągiem będzie trwał krócej niż przez Rosję "maksymalnie dziewięć dni". Sprawę "jedwabnego" pociągu skomentował również Wiktor Medwedczuk, były szef administracji prezydenta Leonida Kuczmy, który obecnie stoi na czele ruchu "Ukraiński Wybór", sprzeciwiającego się orientacji prozachodniej. Stwierdził on, że mocarstwowe pomysły obecnych władz w Kijowie z powodu swojej przewidywalnej porażki stały się obiektem kpin nie tylko w Europie i Azji, ale nawet na samej Ukrainie.  


 * Inwestorzy z Włoch planują zorganizować na terytorium Krymu hodowlę bawołów, a także uruchomienie produkcji mozarelli, która nigdy wcześniej nie była produkowana na półwyspie. Odpowiednie porozumienie, podpisano 26 kwietnia. Inwestować w ten projekt będą włoscy biznesmeni. Łączny rozmiar inwestycji może wynieść nawet do 300 milionów euro, poinformował Epsztejn. Poza tym, jak mówi wiceprzewodniczący czarnomorskiego stowarzyszenia, przedsiębiorczy Włosi ściągną do Krymu innych inwestorów, zainteresowanych hodowlą winorośli i produkcja krymskiego wina. Informacji o przyszłych inwestorach i producentach krymskiej mozarelli Epsztejn nie zechciał na razie podać do publicznej wiadomości, tłumacząc się obowiązującymi wobec półwyspu zachodnimi sankcjami. Terytorium, które może stać się nowym domem bawołów zostało już wstępnie ustalone z władzami, twierdzi agencja. Szef krymskiego Ministerstwa Rolnictwa Andriej Grigorienko podkreślił, że władze półwyspu stymulują działalność przedsiębiorców w dziedzinie hodowli bydła mlecznego.   


 * Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych zwiększy monitorowanie sytuacji gospodarczej w Niemczech, Korei Południowej, Chinach i Japonii (najwięksi partnerzy handlowi USA) ze względu na wysoką nadwyżkę handlową - wynika z półrocznego raportu sporządzonego przez amerykański resort finansów dla Kongresu.  „Departament Skarbu tworzy nową „listę kontroli”, na którą trafią Chiny, Japonia, Korea (Południowa), Tajwan i Niemcy. Resort będzie uważnie obserwować i analizować tendencje rozwoju gospodarczego państw z tej listy” – podkreślono w raporcie. Amerykański Departament Skarbu dwa razy w roku – w kwietniu i październiku – sporządza dla Kongresu raport na temat polityki międzynarodowej w zakresie gospodarki i walut. W dokumencie zaznaczono, że w obrocie handlowym ze Stanami Zjednoczonymi Chiny, Japonia, Korea Południowa mają duże nadwyżki oraz nadwyżki w bieżących rozliczeniach. Tajwan, będący częścią Chin, został przyłapany „na interwencji na rynku walutowym”. Autorzy raportu zwrócili uwagę na to, że w analizowany okresie żaden z partnerów handlowych USA nie manipulował kursem dolara i walut krajowych na swoją korzyść.  


 * W pierwszym kwartale 2016 roku rosyjski indeks ufności konsumentów Nielsen osiągnął najniższy poziom w ciągu jedenastu lat obserwacji – pisze „Kommiersant”. Jedynie 82% Rosjan pozostają wolne środki po opłaceniu rachunków i zaspokojeniu podstawowych potrzeb. Jest to rekordowo niski poziom, bo np. podczas kryzysu w 2009 roku ten wskaźnik wahał się w granicach 93-96%.  Na początku bieżącego roku mieszkańcy Rosji, którzy posiadali wolne środki, wydawali je na odzież (36%), urlop (31%) lub lokowali je na rachunkach oszczędnościowych. W pierwszym kwartale 2016 roku w sumie 76% Rosjan próbowało oszczędzać. Według indeksu ufności konsumentów Nielsen z zakupu odzieży zrezygnowało 61% ankietowanych (55% w 2015 roku), z elektroniki – 45% (43% w ubiegłym roku). Ponad połowa badanych (52%) zaczęła oszczędzać na żywności. Szef Infoline-Analityka Michaił Burmistrow zaznaczył, że konsumenci korygują swoje strategie konsumenckie: ludzie zaczęli bardziej racjonalnie wybierać sklepy, oceniać je pod różnymi względami (od cen po asortyment). Ponadto Rosjanie przestali zwracać uwagę na lokalizacje centrów handlowych. Daliara Ibragimowa z moskiewskiej Wyższej Szkoły Ekonomii uważa, że indeks ufności konsumentów może wzrosnąć w drugim kwartale z powodu „sezonowości”, ale w najbliższym czasie nie należy oczekiwać istotnych zmian. Utrzymujący się spadek realnych dochodów świadczy o tym, że w najbliższym czasie aktywność konsumencka pozostanie na niskim poziomie – wyjaśniła Ibragimowa.  


 * W Rosji dobiegają końca prace nad najnowszej generacji pociskami, które będą nieuchwytne dla NATO, zwłaszcza dla tarczy antyrakietowej sojuszu – powiedział RIA Novosti wiceprzewodniczący komisji ds. obrony i bezpieczeństwa Rady Federacji Jewgienij Sieriebriennikow. Według jego słów właśnie te pociski będą rozmieszczone na północnej granicy Rosji w przypadku przystąpienia Szwecji do NATO. Ponadto Sieriebriennikow nie wykluczył zwiększenia na tym odcinku liczebności zgrupowań rosyjskich wojsk. Temat kolejnego rozszerzenia sojuszu poruszył w wywiadzie dla szwedzkiego dziennika „Dagens Nyheter” szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Dyplomata zaznaczył, że Moskwa podejmie „kroki wojskowo-techniczne”, jeśli Szwecja zdecyduje się na członkostwo w NATO. Z kolei sojusz oświadczył, że Sztokholm na razie nie złożył wniosku o członkostwo. Wypowiedź Ławrowa skomentowali eksperci. Ich zdaniem może chodzić o wzmocnienie zgrupowań rosyjskich wojsk na północnym zachodzie. Moskwa może przede wszystkim rozmieścić na granicy systemy rakietowe „Iskander-M” oraz uzbroić okręty i łodzie podwodne Floty Bałtyckiej w pociski „Kalibr”. W ostatnim czasie sojusz gwałtownie zwiększył swoją obecność w pobliżu rosyjskich granic. Szczególnie jest to widoczne w krajach bałtyckich, gdzie odbyło się kilka zakrojonych na wielką skalę manewrów. Moskwa wielokrotnie oświadczała, że jest gotowa do udzielenia właściwej odpowiedzi na działania Zachodu.  


 * Serbia zgodzi się wziąć udział we wspólnych ćwiczeniach z Federacją Rosyjską, jeśli wpłynie taka propozycja, powiedział w czwartek agencji Sputnik szef serbskiego Ministerstwa Obrony Zoran Djordjevic.  „W ciągu ostatnich kilku lat rozwijamy współpracę wojskową z Rosją. Obejmuje to zwiększenie liczby wspólnych ćwiczeń wojskowych. Będziemy zadowoleni z przyjęcia zaproszenia od strony rosyjskiej do udziału w takich wydarzeniach w przyszłości” — powiedział Djordjevic. Według Djordjevica Serbia ma nadzieję na dalszą intensyfikację współpracy wojskowej z Rosją. Dodał on również, że w tym roku oba kraje zamierzają przeprowadzić ćwiczenia i ściśle współpracować w dziedzinie szkolnictwa wojskowego, w tym wymiany studentów szkół wojskowych.  


  * Moskwa buduje okręty podwodne, które są dla amerykańskiej marynarki wojennej coraz trudniejsze do wykrycia i wyśledzenia – powiedział w rozmowie z CNN admirał Mark Ferguson, dowódca Sił Morskich USA w Europie i Afryce. „Okręty podwodne, które obserwujemy, są znacznie mniej zauważalne. Widzimy, że (Rosjanie) posiadają bardziej zaawansowane systemy uzbrojenia, zestawy rakietowe, które mogą atakować cele naziemne z dużej odległości. Musimy również pamiętać, że poziom ich wyszkolenia wzrasta wraz z rozlokowaniem w obszarach coraz bardziej oddalonych od ich wód terytorialnych” — oświadczył Ferguson. Admirał dodał, że Moskwa uważa za zagrożenie rozszerzenie sojuszu na wschód oraz nie chce pozwolić Stanom Zjednoczonym i NATO na obecność w tzw. bliskiej zagranicy. Według jego słów z powodu zaniepokojenia, które wywołały działania rosyjskich okrętów podwodnych w Stanach Zjednoczonych i wśród amerykańskich sojuszników z NATO, wdrażany jest nowy program ćwiczeń w zakresie operacji przeciwokrętowych i nowe rodzaje uzbrojenia, w tym patrolowe samoloty P-8 Poseidon przeznaczone do wykrywania i walki z okrętami podwodnymi. Obecnie NATO dysponuje 53 okrętami podwodnymi, ale ze względu na to, że część z nich zostanie wycofana, a także na ostatnie plany budżetowe, do 2020 roku ich liczba zmniejszy się do 41 jednostek. Z kolei emerytowany admirał, były Naczelny Dowódca Wojsk Sojuszniczych NATO w Europie James G. Stavridis powiedział, że Stany Zjednoczone obecnie nie mogą w 100% kontrolować działań rosyjskich okrętów podwodnych. Nasze okręty podwodne są nieco lepsze. Rosyjskie okręty podwodne stanowią realne zagrożenie dla grup lotniskowców amerykańskiej marynarki wojennej – powiedział Stavridis.  


  Nie milkną echa incydentu wokół niszczyciela NATO na Bałtyku. Pentagon i Departament Stanu USA są bardzo zirytowani zachowaniem pilotów rosyjskich sił powietrznych na niebie nad Morzem Bałtyckim. Tym razem czynnikiem drażniącym były rosyjskie siły powietrzne, a dokładniej — zgrupowanie samolotów poruszających się w rejonie Morza Bałtyckiego. Niszczyciel „Donald Cook” odbywał ćwiczenia na Morzu Bałtyckim wraz z polskimi wojskowymi. Według strony amerykańskiej działania sił powietrznych Rosji uniemożliwiły start polskiego śmigłowca wojskowego z pokładu niszczyciela. Jednocześnie Pentagon zdecydował się opublikować nagranie, aby udowodnić, że samoloty stworzyły realne zagrożenie dla okrętu. Pentagon zapewnia: prędkość i kąt ataku rosyjskiego bombowca były groźne. Kanał telewizyjny CNN powołując się na swoje źródła w resorcie obrony USA twierdzi, że incydent miał miejsce na wodach międzynarodowych, a Su-24 nie były uzbrojone. Weterani Sił Zbrojnych ZSRR, którzy pamiętają wydarzenia z czasów „zimnej wojny”, tylko wzruszają ramionami — nic dziwnego na niebie nad Morzem Bałtyckim nie miało miejsca, tego rodzaju sytuacje miały miejsce w tamtych czasach dość często i amerykańskie siły powietrzne przelatywały nad radzieckimi okrętami bynajmniej nie rzadziej. Najwyraźniej w ciągu ostatnich 20 lat wojskowi USA odzwyczaili się od tego, że ktoś może ich, jak to się mówi, „pogłaskać pod włos”.Tym zaś, którzy nie mogą się doczekać, aby oskarżyć Rosję o agresywne działania, warto przypomnieć — to amerykański niszczyciel prowadzi ćwiczenia w bezpośredniej bliskości od Rosji, a nie odwrotnie. Dlatego chęć przedstawicieli rosyjskich sił powietrznych, aby wyjaśnić, po co „Donald Cook” tu przypłynął i co tutaj robi, jest naturalna i uzasadniona. Niszczyciel „Donald Cook” (USS Donald Cook (DDG-75) należy do czwartej generacji okrętów tej klasy. Główną bronią „Cooka” są pociski manewrujące „Tomahawk” o zasięgu lotu do 2500 km zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych. W zwykłej i szturmowej opcji niszczyciel wyposażony jest odpowiednio w 56 lub 96 takich pocisków. Dwa lata temu władze USA niezadowolone z przyłączenia Krymu do Rosji zdecydowały się prężyć wojskowe muskuły i wysłały niszczyciel w region Morza Czarnego do wybrzeży rosyjskiego półwyspu. To właśnie tam „Donald Cook” po raz pierwszy spotkał się ze swoim teraz już „znanym kolegą” — Su-24. Su-24 w ciągu półtorej godziny wykonał kilka przelotów w pobliży niszczyciela, co rozgniewało władze USA, które również oskarżyły rosyjskiego pilota o niebezpieczne manewry. Według niektórych źródeł na pokładzie Su-24 był zainstalowany system radioelektronicznego zagłuszania „Chibiny”, który wyłączył na „Donaldzie Cooku” radar i system kierowania bronią. Następnie niszczyciel całkowicie stracił szybkość i z wielkim trudem dotarł do wybrzeży Rumunii. Amerykańskie media informowały, że bezpośrednio w porcie Konstanca 27 członków załogi złożyło wnioski w sprawie przeniesienia z niszczyciela — aż tak silne wrażenie zrobiło na nich spotkanie z rosyjskim samolotem. Jednak nie ma oficjalnego potwierdzenia tej informacji. Su-24 (według kodyfikacji NATO: Fencer — „Szermierz”) to taktyczny bombowiec frontowy przeznaczony do nalotów rakietowo-bombowych w łatwych i trudnych warunkach meteorologicznych, w dzień i w nocy, w tym także na niskich wysokościach, który może atakować cele naziemne i nawodne. Według pilotów wojskowych Su-24 to bardzo poważna maszyna, której pilotowanie wymaga od załogi wysokiego poziomu wyszkolenia. Do wykonania przelotu w bezpośredniej bliskości od amerykańskiego niszczyciela zdolne są tylko prawdziwe asy.  


 * Polska i Stany Zjednoczone opracowały wspólną odpowiedź w związku z incydentem z rosyjskimi samolotami na Morzu Bałtyckim. O tym informuje RIA Novosti powołując się na oświadczenia polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. „Będziemy rozmawiać z Amerykanami o incydencie na Bałtyku, on został przeprowadzony głównie przeciwko nim, myślimy nad wspólną odpowiedzią”, — oświadczył w czwartek minister spraw zagranicznych Polski Witold Waszczykowski. On zaznaczył również, że „już od pewnego czasu można obserwować tego typu prowokacyjne zachowania” i „pytanie brzmi, jaki jest w tym cel i czemu to służy”. Minister obrony Polski Antoni Macierewicz zaznaczył, że „agresywny rosyjski ton i agresywne zachowanie świadczą niestety o tym, o czym od dawna ostrzegaliśmy partnerów z NATO”. Sojusz, zdaniem Macierewicza, „dobrze rozumie rosyjskie zagrożenie” oraz potrzebę wzmocnienia wschodniej flanki NATO.  


 * Załogi samolotów Su-24 rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych przy locie wokół niszczyciela Marynarki Wojennej USA „Donald Cook” na wodach neutralnych Morza Bałtyckiego zachowały wszelkie środki bezpieczeństwa, oświadczył rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji Igor Konaszenkow. „Wykrywając okręt w strefie widoczności wzrokowej rosyjscy piloci wykonali odwrót od niego z zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa”, — powiedział generał-major dziennikarzom w czwartek.  „Szczerze mówiąc — powiedział generał — nie rozumiem przyczyny takiej chorobliwej reakcji naszych amerykańskich kolegów. W operacyjnej bliskości od rosyjskiej bazy morskiej Floty Bałtyckiej zasada wolności żeglugi amerykańskiego niszczyciela nie neguje zasady swobodnej żeglugi powietrznej rosyjskich samolotów”. Generał zaznaczył, że 13 kwietnia załogi samolotów Su-24 Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji wykonywały planowe loty szkoleniowe nad wodami neutralnymi Bałtyku. „Wszystkie loty samolotów rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych są wykonywane w ścisłej zgodności z międzynarodowymi przepisami dotyczącymi wykorzystania przestrzeni powietrznej nad wodami neutralnymi”, — podkreślił Konaszenkow.  


 * Niezwykła, nie posiadająca „ogona” kometa C/2014 S3, lecąca w stronę Ziemi z obłoku Oorta jest złożona, jak się okazało, z pierwotnej materii wewnętrznej części Układu Słonecznego, której zbadanie pomoże w zrozumieniu tego, jak rodziła się Ziemia, informuje artykuł opublikowany w Science Advances. Olivier Hainaut i jego zespół dokonali tego odkrycia obserwując różne komety, które regularnie odkrywa automatyczny system PAN-STARRS, obserwujący nocne niebo północnej półkuli w poszukiwaniu nowych asteroid, komet i innych małych ciał niebieskich. Dwa lata temu system odkrył, jak się wówczas wydawało, zupełnie zwyczajną kometę z obłoku Oorta, która wykonuje jeden obrót wokół Słońca w ciągu 860 lat i rzadko pojawia się w tych częściach Układu Słonecznego, które są wystarczająco mocno oświetlane przez Słońce, aby pojawił się u niej wyraźny ogon. Dostała imię C/2014 S3.Bardzo ponury wygląd tej komety zadziwił autorów artykułu, toteż zaczęli oni obserwować C/2014 S3 praktycznie od chwili jej odkrycia. Te obserwacje niemal od razu się opłaciły, bowiem okazało się, że dana kometa praktycznie nie ma ogona i składa się nie z lodu i zamrożonych gazów, ale z pyłu i twardych skał. Naukowcy proponują klasyfikację takich obiektów jako oddzialnej klasy ciał niebieskich, tzw. „komet Manks” na cześć bezogoniastych kotów z wyspy Man. Kiedy naukowcy zbadali jej skład chemiczny, obserwując jak światło odbija się od powierzchni C/2014 S3, oczekiwała ich jeszcze jedna niespodzianka. Okazało się, że składa się ona z mniej więcej tych samych skał i związków, co i asteroidy klasy S, składające się w większości ze skał krzemieniowych z dużą ilością żelaza i magnezu. Tego typu asteroidy, jak dziś uważają planetolodzy, zawierają mniej więcej te same skały, co i Ziemia. Niewielka ilość wody i gazów na powierzchni C/2014 S3 i jej chemiczne podobieństwo do Ziemi i asteroidów, świadczy o tym, że prawdopodobnie narodziła się ona w wewnętrznej części Układu Słonecznego jednocześnie z planetami. Po jakimś czasie została wyrzucona do obłoku Oorta pod działaniem przyciągania planet gigantów, migrujących w tym czasie w stronę Słońca, gdzie i pozostawała ona przez kolejnych 4,3 miliona lat niczym w gigantycznej „lodówce”. W ten sposób, badanie komety może pomóc nam w zrozumieniu, z czego składała się materia pierwotna, z której została „zrobiona” Ziemia i trzy inne planety z wewnętrznej części Układu Słonecznego, a także odkryć inne tajemnice z okresu jej narodzin.    

KOMENTARZE

  • Jeszcze Paryż, zadowoleni z reformy prawa pracy Francuzi wyszli na ulice podziekować rządowi.
    w dzień 1 maja.
    https://www.youtube.com/watch?v=ucRHl8QV_Fw&feature=player_embedded
  • @trojanka 20:20:10
    Młodzież francuska widzi brak perspektyw, nie godzi się na wyzysk i życie na niższym poziomie niż pokolenia ich rodziców.
  • Nocne Wilki w Warszawie składają wieniec na grobie Nieznanego Żołnierza
    https://youtu.be/hgxzEWkBKnQ
  • Anatolij Szarij..Wielkanoc i radość z tego dnia......w sercu,
    https://youtu.be/Tedy5KGq1p8
  • takie tam
    http://www.dabrowatar.pl/wp-content/uploads/2013/05/Ja-wywieszam-2-maja-DFNRP.jpg

    pozdrowił:)
  • @Zorion 21:13:25
    2 maju 1945 r. kpt. Antoni Jabłoński wywiesił polski sztandar nad zdobytym Berlinem

    http://historia.focus.pl/wojny/orzel-nad-berlinem-jak-wywieszano-polski-sztandar-2-maja-1945-r-778
  • @PontoSarmata 21:26:41
    Dzięki !
    Wartościowy materiał .

    pozdrowił :)
  • @PontoSarmata 21:26:41
    Co za imbecyl napisał ten tekst. ."..temat tabu..." - dalej nie czytałem.

    Nawet piosenki o tym śpiewano. Komu on się chciał zasłużyć....dupek.
  • @welna 16:01:01
    To jest wywiad w focusie. To czemu się dziwić. O tym że śpiewano jakieś piosenki nie ma ani śladu w internecie. To Pan tak mówi a ja nie mogę tego zweryfikować.
  • @PontoSarmata 13:52:07
    "Czy równiny, czy góry,
    wiele miejsc jest, na których
    polski żołnierz zapisał swe imię.
    Od Narwiku do Narwi
    rosła chwała tej armii,
    która sztandar zatknęła w Berlinie."

    wyk. Adam Zwierz.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031