Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Piątek, 29.04.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (944) Zapraszam na kolejny, dzisiejszy serwis aktualnych informacji i komentarzy ze świata: relacje Rosja-Zachód, Bliski Wschód, Ukraina, militaria…

 

* Rosja nie pozwoli NATO wciągnąć się w bezsensowną konfrontację, oświadczył minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow podczas wykładu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Mongolii.   „Obserwujemy bezprecedensową od czasu zakończenia „zimnej wojny” eskalację aktywności militarnej, obecności NATO na tzw. wschodniej flance NATO w celu wywarcia presji wojskowo-politycznej na Rosję w celu powstrzymywania. Wszystko to towarzyszy agresywnej kampanii propagandowej w demonizowaniu Rosji”, — powiedział. Według dyplomaty NATO „jest zajęte poszukiwanie wroga w celu nadania sensu dla jego dalszego istnienia”. „Jesteśmy przekonani, że nie istnieje żadna rozsądna alternatywa dla wzajemnie korzystnej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa paneuropejskiego w oparciu o zasadę niepodzielności bezpieczeństwa opartego na prawie międzynarodowym”,  - powiedział Ławrow.

 

* USA i NATO nie udzielą obowiązujących prawnie gwarancji, że europejska tarcza antybalistyczna nie jest wymierzona w Rosję, ponieważ podważy to możliwość rozwoju systemu zgodnie z rosnącymi zagrożeniami - oznajmił asystent sekretarza stanu USA ds. polityki obronnej Frank Rose. „Wielokrotnie tłumaczyliśmy, że nie decydowaliśmy się i nie zdecydujemy na udzielenie jakichkolwiek obowiązujących prawnie gwarancji na ograniczenie ani naszych możliwości obrony USA ani naszych sojuszników. To, o co prosi Rosja, znacznie ograniczy nasze możliwości reagowania na zagrożenia jądrowe. Korea Północna i Iran wielokrotnie odpalały rakiety i zagrożenie pochodzące od tych państw narzuca konieczność nadążania za ich rozwijającymi się technologiami" — wyjaśnił Rose.  „USA będą domagać się mobilności niezbędnej do skutecznego reagowania na wzrastające zagrożenia" — podkreślił Rose, zabierając głos na konferencji ds. obrony przeciwrakietowej w Królewskim Instytucie Sił Zbrojnych w Londynie. 

 

* Moskwa apeluje do Stanów Zjednoczonych o otwartą i uczciwą rozmowę na temat planów Waszyngtonu co do budowy globalnego systemu tarczy antyrakietowej – powiedział szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow na wspólnej konferencji prasowej z chińskim ministrem spraw zagranicznych Wang Yi.  „Plan, który wypracowują Stany Zjednoczone razem z Koreą Południową, nawet z uwzględnieniem obecnych działań Pjongjangu, prześciga wszelkie możliwe zagrożenia, które mogą pochodzić z Korei Północnej. Dokładnie tak, jak plan innego segmentu globalnej obrony przeciwrakietowej USA. Mam na myśli europejski. W żaden sposób nie są one porównywalne do tych zagrożeń, o których początkowo mówili Amerykanie jako o powodzie do tworzenia tarczy antyrakietowej w Europie” – ocenił Ławrow, którego cytuje RIA Novosti.  „W obu tych kierunkach pokażemy absolutny brak uzasadnienia dla tych koncepcji, które naruszają, mogą naruszyć globalne parytety, strategiczną stabilność. Apelujemy do naszych amerykańskich partnerów o uczciwy i otwarty dialog. Ponieważ wymówki takie, jak te, że jest Iran, choć rozwiązano problem irańskiego programu jądrowego, i jest Korea Północna, nie nadają się do poważnego dialogu” – powiedział minister.

 

* Rada Dyrektorów Nowego Banku Rozwoju BRICS zatwierdziła pierwszy pakiet kredytów przeznaczonych na finansowanie wielu projektów – wynika z komunikatu prasowego banku.  „Nowy Bank Rozwoju BRICS dziś poinformował o tym, że Rada Dyrektorów zatwierdziła pierwszy pakiet kredytów na kwotę 811 milionów dolarów, która zostanie wypłacona w transzach w celu wsparcia projektów w sferze odnawialnych źródeł energii o mocy 2,37 MW” – czytamy w komunikacie. Projekty zaprezentowano na spotkaniu banku, które odbyło się na marginesie sesji wiosennej władz Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Waszyngtonie. Bank zatwierdził finansowanie czterech projektów inwestycyjnych. Brazylia otrzyma 300 milionów dolarów, Chiny – 81, Indie – 250, RPA – 180. Bank szacuje, że te projekty w sferze odnawialnych źródeł energii pomogą ograniczyć emisję szkodliwych substancji o 4 miliony ton rocznie. Minister finansów Rosji Anton Siluanow wcześnie oświadczył, że każdy z krajów BRICS przedstawił jeden projekt. Prace nad rosyjskim projektem inwestycyjnym w zakresie rozwoju małych elektrowni w Karelii są na zaawansowanym etapie, ale na razie nie zostały zaprezentowane  władzom banku.

 

* Kandydatka na urząd prezydenta USA z ramienia Partii Demokratycznej Hillary Clinton uważa, że Rosja zachowuje się agresywnie i chce „na nowo nakreślić mapę Europy".  „To nie leży w naszym interesie. Pomyślcie, ile przyszło by nam zapłacić, jeśli rosyjskiej agresji nie powstrzymałoby NATO, które było tam, na pierwszej linii frontu, i wyraźnie dało do zrozumienia, że ich (Rosjan) nie przepuści" — oświadczyła Clinton. Tym samym Clinton usprawiedliwiła konieczność utrzymania Sojuszu i członkowstwa w nim Stanów Zjednoczonych. Słowa byłej sekretarz stanu padły dosłownie parę dni po głośnym oświadczeniu kandydata z ramienia republikanów Donalda Trumpa. Ten oskarżył NATO, że robi w „balona" Stany Zjednoczone. Do tego miliarder zażądał od państw Sojuszu zwrotu długów, co wywołało skandal. 

 

* Stany Zjednoczone omawiają z Rosją ponowne wprowadzenie zawieszenia działań zbrojnych w syryjskich prowincjach Aleppo i Latakia – powiedział w piątek specjalny wysłannik Departamentu Stanu USA do Syrii Michael Ratney. Amerykański wysłannik zaznaczył, że walki trwają na północy Latakii i we wschodniej części oazy Guta od samego początku rozejmu, który wprowadzono w lutym.  Ciągłe naruszenia na tych obszarach są niedopuszczalne i szkodliwe. Amerykańska administracja i Rosja pracują nad tym, by umożliwić ponowne wprowadzenie zawieszenia broni przez wszystkie strony w Latakii i na wschodzie Guty, które powinno zacząć obowiązywać od 30 kwietnia 2016 roku – powiedział Ratney. Dyplomata podkreślił, że chodzi o przywrócenie rozejmu, a nie o wprowadzenie nowych lokalnych zasad zawieszenia broni. Ponadto ciągłe naruszenia i ataki na cywilów w Aleppo doprowadziły do napięć w zawieszeniu działań zbrojnych i są nie do przyjęcia. Rozmawiamy z Rosją na temat szybkiego osiągnięcia porozumienia w sprawie koniecznych działań zmierzających do ograniczenia przemocy też w tym regionie – powiedział specjalny wysłannik USA do Syrii.

 

* Członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ nie osiągnęli konsensusu w kwestii przygotowanego przez Moskwę projektu oświadczenia w sprawie realizacji mińskich porozumień i wydarzeń w Odessie z 2 maja 2014 roku. Główną odpowiedzialność za brak porozumienia stały przedstawiciel Rosji przy ONZ Witalij Czurkin złożył na barki USA i Wielkiej Brytanii. W czasie posiedzenia Witalij Czurkin zauważył, że przez ostatnie 24 godziny reakcja nadeszła tylko ze strony ukraińskiej delegacji, która oświadczyła, że projekt jest nie do przyjęcia. Rosyjski dyplomata zwrócił się do członków Rady Bezpieczeństwa z propozycją, by zapoznali się z tekstem oświadczenia i przyjęli rozszerzoną wersję projektu.Zastępca stałego przedstawiciela USA przy ONZ Michelle Sisson oświadczyła, że Waszyngton gotów jest włączyć się w prace nad oświadczeniem pod warunkiem, że będzie ono odzwierciedlać pełny obraz sytuacji na Ukrainie, która, jego zdaniem, uległa pogorszeniu w wyniku działań Rosji. Przedstawiciel Wielkiej Brytanii zauważył ze swej strony, że w dokumencie przedłożonym przez Moskwę nie wspomina się o sytuacji skazanej w Rosji za zabójstwo dziennikarzy Ukrainki Nadieżdy Sawczenko, a także o sytuacji na Krymie. W rezultacie rosyjski wniosek został odrzucony. Jak powiedział dziennikarzom po posiedzeniu ONZ Witalij Czurkin, „Amerykanie i Anglicy nie dali przyjąć opracowanego przez rosyjską stronę tekstu oświadczenia. Oni tylko dużo mówią, jak to bardzo chcą „wnieść konstruktywny wkład w realizację (porozumień — red.)", a jak przychodzi co do czego, wysyłają zupełnie inne sygnały i oświadczenia" — zauważył Czurkin. Jak powiedział, zawarty w projekcie dokumentu apel o realizację mińskich porozumień „byłby bardzo a propos", zresztą tak jak oświadczenie w sprawie drugiej rocznicy tragicznych wydarzeń w Odessie. Wówczas to przeciwnicy nowej władzy rozbili miasteczko namiotowe na Kulikowym Polu. Demonstracja pokojowa przerodziła się w bójkę, po której działacze Antymajdanu ukryli się w Domu Związków Zawodowych. Radykałowie organizacji nacjonalistycznych podpalili budynek, w rezultacie czego zginęło 48 osób, a 250 odniosło obrażenia. W przededniu drugiej rocznicy tragedii w Odessie do miasta zostały wprowadzone dodatkowe oddziały Gwardii Narodowej z pułku „Azow". MSW podało, że pracownicy organów porządkowych otrzymali pozwolenie na oddanie strzałów do tłumu w przypadku prowokacji. Członek komitetu Rady Federacji do Spraw Międzynarodowych Oleg Morozow przypomniał, że śledztwo w sprawie wydarzeń sprzed dwóch lat do tej pory nie zostało przeprowadzone. „Sytuacja jest oczywista. Jeśli zająć się tym na poważnie, to wszystko w tej koszmarnej historii wyjdzie na wierzch. Stanie się jasne, kto — jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio — sprzyjał tej tragedii, kto przywiózł „pociski". Innymi słowy, wyjdzie na jaw prawda. A prawda nie jest dziś potrzebna tym, którzy w ONZ zagłosowali przeciwko rosyjskiej propozycji. Prawda nie jest potrzebna w pierwszej kolejności Ukraińcom, bo to właśnie oni urządzili tę jatkę, tę tragedię. I prawda nie jest potrzebna Amerykanom i ich sojusznikom, bo to oni osłaniają działania Ukraińców, uważając, że lepsza półprawda, milczenie, niż prawda, to co miało miejsce w rzeczywistości. Czas szybko płynie i to, co dziś jest najściślej strzeżoną tajemnicą i to, co za wszelką cenę chce się skryć od opinii publicznej, wszystko to, tak czy inaczej, wyjdzie na światło dzienne. Znamy z nazwiska bardzo wiele osób zamieszanych w tę tragedię, wiemy, kto zabijał, kto podpalał, kto wydawał rozkazy. Ale Ukraina nie chce tych faktów nagłaśniać, bo jak tylko uruchomiona zostanie machina śledztwa, do wszystkich tych ludzi zostanie doczepiony epitet „oskarżony". Ale prawda o wydarzeniach w Odessie tak czy inaczej wyjdzie na światło dzienne" — uważa Oleg Morozow.

 

* Dziesiątki tysięcy ludzi z różnych krajów świata przyłączyły się do radykalnej grupy „Państwo Islamskie” w Iraku i Syrii, powiedział w czwartek sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa światowej organizacji. Według sekretarza generalnego PI wykazało swoją zdolność do radykalizacji i werbowania młodych ludzi za pomocą strategii z wykorzystaniem Internetu i sieci społecznościowych. „Ponad 30 tysięcy osób z całego świata przyłączyło się do kampanii PI w Iraku i Syrii. Ci zagraniczni bojownicy będą stanowić znaczące zagrożenie dla bezpieczeństwa swoich i innych krajów, kiedy wrócą”, — powiedział Ban Ki-moon. On zaznaczył, że państwa członkowskie ONZ powinny podjąć bardziej konkretne środki w celu zapobiegania gromadzenia funduszy dzięki przemytowi ropy i gazu, nielegalnej sprzedaży obiektów dziedzictwa kulturowego, porwaniom dla okupu, a także wsparciu finansowemu z zagranicy. Trzeba również pozbawić terrorystów możliwości korzystania z Internetu w celu werbunku młodych ludzi, zaznaczył sekretarz generalny ONZ.

 

* Terroryści z Daeszu zajęli jeszcze 5 wiosek, kontrolowanych przez ugrupowania wchodzące w skład Wolnej Armii Syrii na północy Aleppo w pobliżu tureckiej granicy. Dżihadyści prowadzą ataki na oddziały armii, wykorzystując ciężką broń i amunicję, dostarczone z miast Mınbıc i Cerablus. W związku z aktywnym ruchem Daesh w regionie syryjscy cywile, próbując uratować się przed atakami terrorystów, uciekają w kierunku przejścia granicznego Öncüpınar w Kilis — poinformował korespondent Sputnika Hikmet Durgun. Terroryści z Daesh rozpoczęli zakrojony na dużą skalę atak z trzech flank na oddziały Wolnej Armii Syrii, którym udziela wsparcia Turcja i samoloty koalicji antyterrorystycznej. Od wczorajszej nocy do chwili obecnej dżihadyści zajęli 5 wiosek, które wcześniej znajdowały się pod kontrolą Wolnej Armii Syrii. W świetle zaciekłych starć w regionie między Daesh i oddziałami uzbrojonej opozycji samoloty koalicji nadal prowadzą zmasowane naloty na pozycje Daesh, turecka artyleria ostrzeliwuje bojowników z haubic z granicznych terytoriów. Tymczasem do wiadomości publicznej podano, że aktywizacja Daesh na granicy doprowadziła do zwiększenia napływu syryjskich rolników, uciekających przed działaniami zbrojnymi w kierunku przejścia granicznego Öncüpınar w Kilis. Według istniejących danych, bojownicy Daesz zbliżyli się do miasteczka namiotowego, zbudowanego przez Turcję dla syryjskich uchodźców na granicy w okolicach Kilis.

 

* Władze Arabii Saudyjskiej zagroziły administracji prezydenta USA Baracka Obamy, że wyprzedadzą swoje aktywy w Stanach Zjednoczonych opiewające na sumę ok. 750 mld dol., jeśli Kongres przyjmie projekt, który umożliwi postawienie przed sądem królewski rząd za współudział w zamachach z 11 września - pisze The New York Times. Jak podaje gazeta, szef dyplomacji Arabii Saudyjskiej Adel al-Jubeir sformułował takie ostrzeżenie w czasie wizyty w Waszyngtonie w marcu bieżącego roku, kiedy to podkreślił, że Arabia Saudyjska będzie zmuszona sprzedaż papiery wartościowe i inne aktywa o wartości nawet 750 mld dol., jeśli pojawi się groźba ich zamrożenia przez amerykańskie sądy. Jak informuje gazeta, administracja Obamy przeprowadziła rozmowy z kongresmenami i starała się ich przekonać do konieczności odrzucenia projektu ustawy, bowiem grozi on państwu dyplomatycznymi i gospodarczymi konsekwencjami. Wcześniej były senator Bob Graham, który uczestniczył w śledztwie w sprawie zamachów, oświadczył, że w ciągu 60 dni Obama podejmie decyzję, czy opublikować odtajnioną część dokumentów dotyczących zamachów z 11 września.  Jak pisze gazeta, 28 stron materiałów ze śledztwa, o których mowa, mogą ukazywać na związek Arabii Saudyjskiej z atakami. We wrześniu 2001 roku zamachowcy z organizacji terrorystycznej Al-Kaida porwali cztery samoloty pasażerskie, skierowując dwa z nich na bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku, jeden na Pentagon, i jeszcze jeden — który nie osiągnął swojego celu, rozbijając się w terenie niedaleko Shanksville w Pensylwanii — prawdopodobnie na Biały Dom lub Kapitol. W zamachach zginęły 2974 osoby, 24 osób zaginionych w trakcie ataków do dziś nie odnaleziono. 

 

* Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow oświadczył, że strona rosyjska uważa rozmieszczenie amerykańskiego kontyngentu wojskowego na terytorium Syrii za naruszenie suwerenności kraju, bo operacja nie została uzgodniona z syryjskimi władzami. Jak podkreślił dyplomata, Rosję nie może nie niepokoić ten fakt. Riabkow dodał, że resorty obrony obu krajów kontaktują się ze sobą każdego dnia. Wczoraj MSZ Syrii ostro potępiło otwartą interwencję w wewnętrzne sprawy kraju. 27 kwietnia kurdyjskie źródło w Syrii poinformowało, że do kontrolowanego przez Kurdów miasta Rmeilan przybyło 150 amerykańskich żołnierzy, wśród których są instruktorzy i pracownicy służb specjalnych. O decyzji wysłania dodatkowych 250 amerykańskich żołnierzy do pomocy lokalnym sprzymierzeńcom w walce z organizacją terrorystyczną Państwo Islamskie (zakazana w Rosji) poinformował prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. Według jego słów, nie będą oni uczestniczyć w walkach, tylko zajmą się szkoleniem lokalnych sił.

 

* „Tydzień turystyki” Turcy musieli świętować w samotności, ponieważ zagraniczni goście w tym roku omijają kraj szerokim łukiem, pisze turecki dziennikarz Mehmet Tezkan. Jeden z najważniejszych sektorów tureckiej gospodarki — turystyka — umarł z powodu niewybaczalnych błędów Ankary zarówno w polityce zagranicznej, jak i wewnętrznej, pisze publicysta Milliyet Mehmet Tezkan. Pierwszym nieszczęściem Turcji okazała się decyzja ingerowania w wewnętrzne sprawy Syrii, w wyniku czego do kraju przybyło 2,7 miliona syryjskich uchodźców. Morze Egejskie zapełniło się statkami przemytników, a każdego dnia na jego wodach tonęło wiele osób. W końcu zyskało złą sławę jako „morze śmierci”, zaznacza dziennikarz. „Pojechalibyście na odpoczynek do nadmorskiej miejscowości z takim wizerunkiem? Czy weszlibyście do morza, na którego dnie leżą ciała dzieci?” — pyta Tezkan. Drugim problemem jest to, że Ankara od dawna przymyka oczy na wzrost aktywności dżihadystów i nie odeszła od polityki otwartych drzwi, przyjmując bezkrytycznie wszystkich. Terroryści z łatwością przedostawali się do kraju, a teraz „Państwo Islamskie” (PI, zakazane w Rosji) już działa w Turcji, często obierając cudzoziemców za cel, pisze publicysta. Następnie władze Turcji popełniły szereg błędów w stosunku do Moskwy pomimo faktu, że obywatele Rosji zawsze byli bardzo ważni dla turystyki kraju. Ankara najpierw zestrzeliła rosyjski samolot z powodu drobnego naruszenia przestrzeni powietrznej, a następnie krok po kroku pogarszała sprawę, próbując przedstawić sytuację w taki sposób, jakby stanowiła ona zagrożenie dla jej bezpieczeństwa, czytamy w artykule. „Zerwaliśmy stosunki, straciliśmy Rosjan, dzięki którym turystyka stała na nogach” — pisze Tezkan. I na koniec tureckie władze nie zrobiły niczego, aby zapobiec wojnie z Partią Pracujących Kurdystanu i rozwiązać problem Kurdów drogą pokojową. Teraz na tureckich ulicach panują chaos i niepokój przypominające czasy II wojny światowej. W tych strasznych warunkach pozostaje oczywiście tylko dziwić się, dlaczego do kraju nie zjeżdżają się turyści, kończy dziennikarz z gorzką ironią.

 

* Tureckie władze pozbawiły akredytacji redaktora naczelnego Sputnik Turcja Turala Kerimowa. "Pracownik straży granicznej zabrał mój paszport i zaprowadził mnie do punktu kontroli pasażerów, gdzie spędziłem około godziny bez wyjaśnienia przyczyn. Później wręczono mi papier, w którym napisano, że jestem pasażerem objętym zakazem wjazdu do Turcji. Dokument nie zawierał żadnych wyjaśnień. Zabrano mi także akredytację prasową i kartę pobytu, po czym zaproponowano mi, abym wrócił do Rosji pierwszym samolotem" — powiedział Kerimow. Dodał, że incydent miał miejsce na lotnisku Stambuł-Atatürk. W Turcji w ubiegły czwartek została zablokowana strona agencji Sputnik. W sobotę miejscowe media poinformowały, że sąd rejonowy Gölbaşı w prowincji Ankara zatwierdził postanowienie urzędu ds. telekomunikacji i łączności Turcji o blokowaniu dostępu do szeregu stron na terytorium państwa, w tym do strony Sputnik, na wniosek głównego zarządu ds. bezpieczeństwa przy tureckim rządzie. Działania tureckich władz zostały skrytykowane zarówno przez obrońców praw człowieka, jak i środowisko medialne. MSZ Rosji nazwało działania Turcji niezgodnymi z prawem. Przedstawiciel Amnesty International poinformował o gwałtownym pogorszeniu się w kraju kwestii wolności słowa. Jednocześnie cenzura w organizacji została uznana za niedopuszczalną.

 

* Niezdolność do przewidzenia działań Moskwy na arenie międzynarodowej to największa porażka amerykańskich służb specjalnych od czasów 11 września 2001 roku, powiedział szef komitetu ds. wywiadu Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych Devin Nunes. W rezultacie, według niego, amerykańskie władze przegapiły i rosyjską „inwazję” na Krymie i rozmieszczenie wojsk w Syrii. Wielu wysokiej rangi amerykańskich polityków i wojskowych, włącznie z szefem Pentagonu, oświadcza, że Rosja jest głównym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych. Zdaniem szefa komitetu ds. wywiadu Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych Devina Nunesa, jest to związane z tym, że Biały Dom nie jest zdolny do prognozowania zachowania Moskwy. O tym opowiedział w wywiadzie dla CNN. Materiał przedstawiła RT.  „Największą porażką amerykańskiego wywiadu od czasu 11 września jest niezdolność prognozowania planów i zamiarów Rosji Władimira Putina” – powiedział kongresmen. Jego zdaniem, po „rosyjskiej inwazji” w Gruzji Waszyngton liczył na dyplomację, jednak po wydarzeniach na Krymie „należało przeprowadzić czerwoną linię i od razu umocnić sojuszników Stanów Zjednoczonych w NATO”. „A potem kompletnie przegapiliśmy moment, kiedy założyli nową bazę, nową bazę z samolotami, w rejonie śródziemnomorskim, w Syrii – podkreślił Nunes. – Nie zauważyliśmy tego, byliśmy ślepi. Wywiad wciąż popełniał błędy”. Według słów szefa komitetu ds. wywiadu Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych wina za ten stan rzeczy spoczywa bezpośrednio na Białym Domu, Kongresie i sojusznikach Waszyngtonu. „Dlatego, że myliliśmy się w ocenie Putina przez wiele, wiele lat” – dodał Nunes. Przypomnijmy, że prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama na spotkaniu z ministrem obrony Ashtonem Carterem oświadczył o konieczności umacniania obecności wojskowej w Europie. W ten sposób amerykański lider ma nadzieję na poparcie swoich sojuszników w NATO, którzy jego zdaniem, znaleźli się w obliczu „rosyjskiej agresji” – zauważa RT. Szef Pentagonu Ashton Carter postawił Rosję na liście największych zagrożeń dla Stanów Zjednoczonych na pierwszym miejscu, nawet wyżej niż terroryzm” – odnotowuje RT. 

 

* „Jeśli UE zgadza się na integrację Ukrainy, niech niesie także odpowiedzialność za jej bezpieczeństwo atomowe" - powiedział przewodniczący Komisji ds. WNP Dumy Państwowej Leonid Słucki, deputowany LDPR. Elektrownie atomowe zostały zbudowane 30 lat temu. Okres ich eksploatacji wynosi właśnie 30-35 lat. Z 15 bloków już 8 wyczerpało swój potencjał — przypomniał deputowany. „A ukraiński rząd jedną swoją decyzją przedłuża o 10 lat okres eksploatacji tych bloków, nie uzgadniając tego z „Rosatomem" i MAEA. Jest to bardzo niebezpieczne i brzemienne w skutki" — uważa Słucki. Jego zdaniem, pracę danych reaktorów trzeba wstrzymać, przy czym wydatki na jeden blok wyniosą 1,5 mld. Ponadto na Ukrainie trwa budowa ogólnoeuropejskiego składowiska odpadów radioaktywnych, który ma stać się maszynką do zarabiania pieniędzy — mówi deputowany. „Ale na Ukrainie trwa wojna, i te odpady mogą trafić do rąk terrorystów".  „To problem. Albo Europa będzie wkładać pieniądze i jakoś tę kwestię rozwiąże, bo dotyczy ona także ich, albo źle się to skończy. Jeśli jakiś blok wpadnie w awarię, to wątpię, że UE skieruje na Ukrainę swoich wolontariuszy, żeby likwidować skutki. Europa powie raczej: zabierajcie swoją Ukrainę. Ale jeśli UE zgadza się na integrację Ukrainy, to niech niesie za nią odpowiedzialność" — zauważył Słucki. Rosja gotowa jest przedłożyć Ukrainie współpracę, zauważył deputowany. „Izolacja izolacją, ale jak dojdzie do awarii, co wtedy będzie?!" — powiedział Słucki. 

 

* Ledwie Kijów stworzył nowy rząd, a już zaczęły się jego problemy, pisze gazeta Politico. „Ukraina otrzymała nowy rząd, ale przewlekły kryzys polityczny raczej wziął przerwę na oddech przed nową turą zamieszania” – pisze gazeta. Gazeta podkreśla, że dla ukraińskiego parlamentu nie było problemem zatwierdzenie kandydatury byłego marszałka Rady Władimira Grojsmana, bliskiego Petro Poroszenki, jednak niezbędne dla zwycięstwa głosy otrzymał dzięki parlamentarzystom i partiom związanym z ukraińskimi oligarchami. Według słów autora artykułu w Politico, „minęło zaledwie kilka minut, zanim pojawiły się oznaki nowych potencjalnych problemów”. Zatwierdziwszy Grojsmana na stanowisku premiera oraz nowy gabinet ministrów, Rada dwukrotnie odrzuciła jego program rządowy. Ponadto, Politico zwraca uwagę na różnice między Grojsmanem i Poroszenko odnośnie ludzi w nowym rządzie: do rządu weszło zbyt mało znanych międzynarodowych reformatorów. Wielu wierzy, że rozpad w stosunkach Poroszenki i Grojsmana będzie rósł. I choć dla niektórych to powód do optymizmu, w tym sensie, że nowy premier jakoby demontruje niezależność od prezydenta, to wielu uważa, że nieumiejętność dogadywać się między sobą prezydenta i premiera, które już zniszczyły stosunki między Poroszenko i Jaceniukiem, będą trwać. Politico podkreśla, że nowa koalicja w Radzie Najwyższej jest niestabilna. Według danych gazety, weszły do niej tylko partia Jaceniuka i Poroszenki, których członkowie nie mogli zapewnić Grojsmanowi odpowiedniej ilości głosów. Niestabilność koalicji może utrudnić pracę Rady Najwyższej w takich sferach jak niepopularne w społeczeństwie reformy i poprawka do konstytucji, zgodnie z którą, a także według porozumień mińskich, regiony na wschodzie powinny dostać więcej autonomii. „Poroszenko i jego partia będą teraz ponosić większą odpowiedzialność za działanie rządu” – uważa analityk konsultingowej kompanii Teneo Intelligence Olivia Dand. — Jednocześnie wiele będzie zależeć od zdolności członków parlamentu do porozumienwania się ze sobą. Zauważa ona także, że nowy gabinet pod względem swojego składu raczej „rozczaruje inwestorów”. 

 

* Na obchody drugiej rocznicy tragedii w odesskim Domu Związków Zawodowych ściągają ukraińscy nacjonaliści. Jak piszą ukraińskie media, były lider ekstremistycznej organizacji „Prawy Sektor" Dmitrij Jarosz oświadczył, że 2 maja w Odessie znowu dojdzie do „rozruchów", którym „Państwowa inicjatywa Jarosza" planuje dać krwawy odpór. Jak powiedział Jarosz, do zaprowadzenia w Odessie porządku wysłani zostaną nie tylko bojownicy „ukraińskiej armii ochotniczej", ale też specjalne oddziały z obwodów lwowskiego, tarnopolskiego, wołyńskiego, chmielnickiego, iwanofrankowskiego, roweńskiego i żytomierskiego, które mobilizowane są już teraz. Jak podają ukraińskie media, poza Odessą prowokacje szykowane są także w Charkowie i Kijowie — tam radykałowie planują ataki na parady weteranów. Przypomnijmy, że 2 maja 2014 roku, po przewrocie państwowym na Ukrainie, działacze AntyMajdanu rozbili w Odessie miasteczko namiotowe. Kibice piłkarscy i radykałowie-zwolennicy Majdanu napadli na protestujących i podpalili Dom Związków Zawodowych, w którym zabarykadowali się uczestnicy AntyMajdanu. W rezultacie zginęło 48 osób, ponad 250 odniosło obrażenia. Ukraiński politolog Aleksander Dudczak bardzo wysoko ocenia prawdopodobieństwo prowokacji w Odessie w czasie obchodów drugiej rocznicy tragedii. „2 maja mieszkańcy Odessy raczej nie będą milczeć. Wielu odessyjczyków zechce wyjść na ulicę i przypomnieć o tych tragicznych zdarzeniach, do jakich doszło dwa lata temu."  „Powszechne oburzenie budzi fakt, że do tej pory nie przeprowadzono śledztwa w sprawie masakry w Odessie, a władza robi wszystko, co może, by opinia publiczna nie poznała nazwisk organizatorów i wykonawców odesskiej zbrodni. Dlatego musimy być przygotowani na uliczne zamieszki z udziałem przyjezdnych" — powiedział Aleksander Dudczak na antenie radia Sputnik. Politolog zauważył, że zarówno w Odessie, jak i w całym kraju panuje wiele sprzeczności.  „Wciąż panują sprzeczności pomiędzy zwolennikami naturalnego rozwoju Ukrainy, w zgodzie ze wszystkimi narodami byłego Związku Radzieckiego, a radykałami, którzy zorganizowali Majdan, masakrę w Odessie i inne rozruchy. Panują też sprzeczności pomiędzy władzami miejskimi a gubernatorem. Każda strona stara się wykorzystać antyrosyjską retorykę w swoim interesie. Ale wszystkie te problemy są związane z sytuacją gospodarczą w kraju i z interesami konkretnych grup finansowo-przemysłowych" — uważa  politolog. Jego zdaniem w obawie przed społecznym gniewem ukraińskie władze stosują metody zastraszania. „Z początku puścili w ruch oficjalne siły, żeby zapobiec ulicznym starciom i nie dopuścić do jakichkolwiek akcji protestu. Ale szybko zrozumieli, że ludzie i tak będą wychodzić. Teraz chcą zastraszyć ludzi zawczasu, ostrzegając, że przyjadą radykałowie, przestrzegając przed powtórką z 2 maja, w nadziei na to, że jakaś część odessyjczyków wstrzyma się przed udziałem w akcjach protestu. To jedna z metod wywarcia psychologicznego wpływu. Władze boją się, że jeśli ludzie dadzą odpór radykałom, którzy przyjadą do Odessy, może to wywołać reakcję łańcuchową i doprowadzić do analogicznych wystąpień społecznych w innych obwodach Ukrainy" — zauważył Aleksander Dudczak.

 

* Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podpisał dekret o dymisji Wiktora Gwoździa ze stanowiska szefa Służby Wywiadu Zagranicznego. Zwolnić Gwoździa Wiktora Iwanowicza ze stanowiska szefa Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy – 112 Ukraina cytuje fragment dekretu. Nie ujawniono powodu jego dymisji. Wcześniej Poroszenko zwolnił dowódcę ukraińskiej marynarki wojennej Siergieja Hajduka. Prezydent wyjaśnił swoją decyzję brakami w pełnieniu służby i niskim autorytetem.

 

* Prokuratura Generalna Ukrainy poinformowała o usiłowaniu zabójstwa głównego biegłego w sprawie zestrzelonego w Donbasie malezyjskiego Boeinga, domniemany zabójca został zatrzymany. Dzisiaj naczelny prokurator wojskowy Ukrainy Anatolij Matios przeprowadzi briefing „poświęcony aresztowaniu mordercy, który usiłował zabić głównego biegłego w sprawie zestrzelonego Boeinga 777 należącego do malezyjskich linii lotniczych" — podaje agencja RIA Novosti. 1 kwietnia szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow po rozmowach z szefem MSZ Serbii w Moskwie oznajmił, że Moskwa do tej pory czeka na wyraźne wyjaśnienia dotyczące śledztwa katastrofy malezyjskiego Boeinga. 3 marca do wiadomości publicznej podano, że Waszyngton nie będzie rozprzestrzeniać informacji o danych dotyczących katastrofy samolotu, które przekazują Holandii linie lotnicze Malaysia Airlines. Później prokurator Fred Westerbeke, kierujący międzynarodowym śledztwem w sprawie katastrofy Boeinga w Donbasie oznajmił, że nie da się przewidzieć daty zakończenia śledztwa, lecz obiecał, że już w lecie poda dokładne miejsce startu rakiety przeciwlotniczej i jej model. 

 

* Stan nadzwyczajny wprowadzony z powodu deficytu energetycznego na Krymie zbliża się do końca i zostanie wkrótce zniesiony. Sezon wypoczynkowy Krym powita bez deficytu energii elektrycznej, powiedział Siergiej Aksenow, lider republiki Krym. Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin podczas „gorącej linii” powiedział, że trzecia nitka mostu energetycznego zostanie uruchomiona w czwartek, a czwarta za około 2-3 tygodnie. Jak powiedział dziennikarzom minister energetyki Federacji Rosyjskiej Aleksander Nowak, trzecia nitka mostu energetycznego na Krym została uruchomiona, co pozwoli zlikwidować deficyt energii elektrycznej na półwyspie. „Podczas bezpośredniej debaty prezydent ogłosił uruchomienie trzeciej linii mostu energetycznego Kubań-Krym… Według słów Władimira Putina, czwarta nitka zostanie uruchomiona w ciągu dwóch-trzech tygodni… Sezon wypoczynkowy Krym powita bez deficytu energii elektrycznej” – powiedział Aksenow. Aksenow podziękował wszystkim, którzy brali udział w pracy w zakresie likwidacji skutków sytuacji nadzwyczajnej i w budowie mostu energetycznego. 

 

* W lutym Rosja zmniejszyła inwestycje w amerykańskie obligacje państwowe o 9,3 mld dolarów. Była to największa sprzedaż papierów wartościowych przez Bank Rosji poczynając od lutego 2015 roku. W rezultacie rosyjskie inwestycje w amerykański dług publiczny, który w styczniu osiągnął maksimum od listopada 2014 roku, spadł do 87,6 mld dolarów — podaje Finanz, powołując się na Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych. Z raportu Banku Centralnego wynika, że część uzyskanej ze sprzedaży amerykańskich papierów wartościowych gotówki Bank Centralny ulokował w depozytach bankowych, gdzie według stanu na 1 marca przechowywał 40,338 mld dolarów — prawie 4 mld więcej niż na początku stycznia. Z tej kwoty 20,5 mld dolarów znajdowało się na kontach innych BC, jeszcze 24,8 mld dolarów — w zagranicznych bankach komercyjnych. Oprócz Rosji w lutym dużą ilość amerykańskich obligacji sprzedały państwa OPEC — ich inwestycje zmniejszyły się o 12 mld dolarów, do minimum z listopada 2014 roku, które wynosiło 281 mld dolarów. Inni duzi wierzyciele przeważnie zwiększali inwestycje w treasuries: Chiny o 14,4 mld dolarów, do 1,253 bln dolarów, Japonia o 9,6 mld dolarów, do 1,133 bln dolarów; karaibskie offshore — o 10,6 mld dolarów, do 361,1 mld dolarów; Wielka Brytania — o 13,2 mld dolarów, do 236,5 mld dolarów. Zresztą ogółem inwestycje banków centralnych w amerykańskie papiery wartościowe w lutym znów spadły, kontynuując trend, zapoczątkowany latem 2015 roku. Pod koniec miesiąca w amerykańskich papierach wartościowych państwa świata trzymały 4,081 bln dolarów ze swoich rezerw — o 11,8 mld dolarów mniej niż w styczniu i o 97,8 mld dolarów mniej niż w czerwcu 2015 roku. Łączna kwota inwestycji banków centralnych w treasuries osiągnęła minimum przez ostatnie 23 miesiące. 

 

* Barack Obama prześcignął Władimira Putina pod względem wpływów na świecie, informuje Brain Damaged. Jak pisze strona internetowa amerykańskiemu prezydentowi zapewniono wyłączne prawo do obejrzenia szóstego sezonu serialu „Gra o tron” przed premierą — a to oznacza, że od tej pory stał się najbardziej wpływowym człowiekiem na świecie, pisze francuski portal Brain Damaged, którego przegląd materiału publikuje InoTV. Według witryny twórcy serialu David Benioff i Daniel Brett Weiss opowiedzieli amerykańskim dziennikarzom, że „lider wolnego świata” osobiście skontaktował się z nimi i poprosił, aby dali mu zobaczyć nowe odcinki sagi przed premierą sezonu. Jak przyznali Benioff i Weiss oni nie mogli odmówić „głównodowodzącemu”, który, jak sam przyznaje, jest wielkim fanem tej serii.Nie wykluczone, że taka decyzja może wywołać polemikę: decyzją twórców przedpremierowego pokazu nowego sezonu „Gry o tron” nie zorganizowano nawet dla dziennikarzy, podkreśla korespondent Brain Damaged. Barack Obama nie po raz pierwszy wykorzystuje swój wysoki status, aby jako pierwszy zobaczyć nową premierę swoich ulubionych serialów. Obama nie robi dużej tajemnicy z faktu, że jest wielkim fanem wieloodcinkowego thrillera „House of Cards”, który opowiada o tajnikach życia politycznego USA. Portal NME informuje, że przed premierą drugiej serii „House of Cards” Barack Obama poprosił szefa firmy Netflix, aby zapewnił mu możliwość zobaczenia nowej serii serialu przed oficjalną premierą. Szef firmy Reed Hastings oprócz ekskluzywnego pokazu zaoferował Obamie wystąpienie w serialu w roli epizodycznej. Obama w odpowiedzi zażartował, że pod względem braku litości nie dorówna głównemu bohaterowi serialu.

 

* W przypadku ewentualnego przystąpienia Szwecji do NATO Rosja będzie zmuszona do wzmocnienia swoich sił na północnym zachodzie, w tym także kosztem systemów operatywno-taktycznych „Iskander-M” i wyposażenia okrętów nawodnych oraz podwodnych Floty Bałtyckiej w rakiety „Kaliber”. Tak eksperci skomentowali słowa ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, który w wywiadzie dla szwedzkiej gazety „Dagens Nyheter” powiedział, że w przypadku wstąpienia Szwecji do NATO Moskwa będzie zmuszona odpowiedzieć na to wojskowo-technicznymi środkami na swoich północnych granicach. Według redaktora naczelnego magazynu „Obrona Narodowa”, członka Społecznej Rady przy Ministerstwie Obrony Igora Korotczenko, zagrożeniem dla Rosji mogą być przede wszystkim takie obiekty infrastruktury wojskowej Szwecji, jak lotniska, bazy morskie, centra radioelektronicznego wywiadu, które mogą być użytkowane przez połączone siły NATO w Europie dla ewentualnej agresji przeciwko Rosji. „W świetle ewentualnego wejścia Szwecji do NATO należy przedsięwziąć wzmocnienie zgrupowania sił zbrojnych Rosji na północnym zachodzie, jak również odnowić skład bojowy Floty Bałtyckiej poprzez włączenie w jej skład okrętów nawodnych i podwodnych wyposażonych w pociski manewrujące morskiego bazowania klasy „Kaliber” — powiedział rozmówca agencji. Korotczenko wyraził również opinię, że Rosja może potrzebować sformowania i wdrożenia w Zachodnim Okręgu Wojskowym kolejnej brygady rakietowej wyposażonej w operatywno-taktyczny system rakietowy „Iskander-M”, a także wdrożyć na terytorium Obwodu Kaliningradzkiego przybrzeżne kompleksy antyokrętowe „Bastion”. Podobnego zdania jest prezes Akademii Problemów Geopolitycznych Konstantin Siwkow, który zauważa, że przy decyzji Sztokholmu o przystąpieniu do sojuszu Moskwa będzie musiała zorganizować na Flocie Bałtyckiej patrole okrętów podwodnych. Jednocześnie zauważył, że w celu wzmocnienia swoich północnych granic Rosja raczej nie wdroży dodatkowych grup, przekraczając pod względem liczebności dwie brygady zmechanizowane. „Być może we Flocie Bałtyckiej będą organizowane patrole okrętów podwodnych” — uważa ekspert. Ostatnio sojusz gwałtownie zwiększył swoją obecność w pobliżu granic Rosji. Jest to szczególnie widoczne w krajach bałtyckich, gdzie odbyło się kilka ważnych ćwiczeń. Moskwa już wielokrotnie oświadczała, że jest gotowa udzielić adekwatnej odpowiedzi na rozszerzenie obecności NATO. Po opublikowaniu w czwartek wieczorem wywiadu z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem w gazecie „Dagens Nyheter” pojawiło się oświadczenie szwedzkiej minister spraw zagranicznych Margot Vallstrem. Polityka Szwecji w sferze bezpieczeństwa jest kształtowana wyłącznie przez władze kraju, zasada nieangażowania się w sojusze wojskowe pozostaje niezmieniona, oświadczyła szefowa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Szwecji. „O szwedzkiej polityce bezpieczeństwa decyduje Szwecja i nikt inny. Nieangażowanie się w sojusze wojskowe dobrze nam służy i pozostaje bez zmian” — napisała Vallstrem na swoim profilu na Twitterze.

 

* Szwedzka telewizja publiczna CBT odłożyła na nieokreślony termin zaplanowaną na 2 maja transmisję francuskiego filmu dokumentalnego Paula Moreiry „Maski rewolucji”. Informuje dziś o tym agencja TASS, powołując się na stronę internetową kanału. Francuski dziennikarz w swoim filmie spróbował zrozumieć tragedię w Domu Związków Zawodowych w Odessie, a także rolę USA w wydarzeniach na Ukrainie w maju 2014 roku. Podczas filmowania spotykał się on z przedstawicielami ukraińskich ochotniczych batalionów „Azow”, „Prawy sektor” (uznany w Rosji za organizację ekstremistyczną i zakazany). W lutym film został pokazany na francuskim kanale telewizyjnym Canal +. Jednym z powodów przeniesienia transmisji filmu w Szwecji jest prośba kilku ukraińskich organizacji, które twierdzą, że „film daje zniekształcony obraz tego, co dzieje się na Ukrainie”, a także krytyka filmu ze strony wielu „szwedzkich ekspertów”.  „Na razie nie znaleźliśmy żadnych błędów w filmie. Jednak brak jest jasności wokół opisu roli prawicowych grup ekstremistycznych. Paul Moreira to doświadczony reporter z nagrodami, który zrobił wiele filmów o konfliktach na świecie. Wcześniej nie miałem podstaw do kwestionowania jego danych” — mówi Axel Arnøy, kierownik programu „Dokument z zewnątrz”, na którym miała się odbyć transmisja filmu „Maski rewolucji”. Wcześniej, na początku lutego, film Moreiry z tłumaczeniem na język rosyjski został usunięty z serwisu YouTube. Pomimo protestów Kijowa dochodzenie francuskiego dziennikarza zostało pokazane w Polsce na kanale TVN24.

 

* Minister spraw zagranicznych i współpracy międzynarodowej Włoch Paolo Gentiloni występuje o zniesienie sankcji wobec Rosji. Takie oświadczenie padło z jego ust po spotkaniu z rosyjskim wicepremierem Arkadijem Dworkowiczem w Rzymie - podaje Lenta.ru. Jak powiedział, pod koniec czerwca na szczycie UE zostanie podniesiona kwestia sankcji wobec Rosji. „Trwa dyskusja. My wiemy, że odnośna decyzja zostanie podjęta na podstawie wyników realizacji porozumień z Mińska" — podkreślił Gentiloni.  „Mamy zamiar kontynuować dialog, nie odstępując od zobowiązań wobec sojuszników" — zauważył minister. „Jednak przerwanie współpracy tylko zaszkodzi Europie, w której interesie leżą dobre relacje z najbliższym sąsiadem" — dodał minister.  „Nie patrząc na różne podejścia w sprawie ukraińskiego kryzysu, Włochy nigdy nie rezygnowały z możliwości prowadzenia dialogu i rozwijały z Rosją współpracę w sferach, które nie zostały objęte sankcjami" — podkreślił Gentiloni. Rosja znajduje się pod wpływem sankcji ze strony szeregu państw, w tym państw Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Japonii, Australii i Kanady. Ograniczenia dotknęły sektor bankowy, zbrojeniowy i sektor ropy naftowej. Sankcje zostały wprowadzone z powodu przyłączenia Krymu do Rosji i konfliktu na wschodzie Ukrainy — pisze Lenta.ru.

 

* Szef łotewskiego MSZ Edgars Rinkēvičs oświadczył, że Unia Europejska omówi w czerwcu kwestię przedłużenia sankcji wobec Rosji. „Kwestię przedłużenia sankcji wobec Rosji będziemy rozpatrywać w czerwcu" — oznajmił Rinkēvičs cytowany przez Ria Novosti. Zdaniem szefa MSZ Łotwy, sankcje powinny być utrzymane, bowiem mińskie porozumienia nie są realizowane. „Widzimy, że ustalenia z Mińska nie zostały zrealizowane, dlatego powinniśmy przedłużyć sankcje i nie dopuścić do pogorszenia sytuacji" — dodał Rinkēvičs. Pod koniec lipca 2014 roku UE i USA objęły ograniczeniami całe sektory rosyjskiej gospodarki. W odpowiedzi Rosja ograniczyła import produktów żywnościowych z państw, które wprowadziły wobec niej restrykcje.

 

* Cały szereg niemieckich mediów przekazał informację o tym, że Rosja jakoby umieszcza w państwach zachodnich, szczególnie w Niemczech, „podziemne oddziały bojowe”. Do takiego wniosku dziennikarze gazety „Bild” i innych gazet doszli po przeczytaniu książki Borisa Reitschustera „Tajna wojna Putina”. Telewizja RT porozmawiała z kierownikiem szkoły sztuk walki SYSTEMA Andreasem Weitzelem, który był jednym z głównych obiektów tego polowania na czarownice. Dziennikarze niemieckiej gazety „Bild” podejrzewają Rosję o rozmieszczenie podziemnych oddziałów bojowych w wielu państwach Zachodu, m.in. w Niemczech. „Bild” twierdzi, że potwierdzają to znajdujące się w dyspozycji gazety informacje, a także śledztwo niemieckiego dziennikarza Borisa Reitschustera, które legło u podstaw jego nowej książki „Tajna wojna Putina”.  Aby wyjaśnić sytuację, telewizja RT porozmawiała z założycielem rosyjskiej szkoły sztuk walki SYSTEMA Andreasem Weitzelem, który wymieniany jest jako jeden z uczestników tego podziemia. „To kompletny nonsens. To jawny wymysł (…). Kiedy zaczął się konflikt na Ukrainie, od razu pojawiły się pierwsze artykuły w piśmie „Focus” o tym, że jakoby w rosyjskiej szkole sztuk walk w Niemczech szkoli się jakichś bojowników. Potem była cisza, żadnej reakcji, nic. Po roku znów kilka artykułów w kilku pismach i znów cisza. Nikt na to nie zareagował. I dopiero teraz, kiedy napisała o tym gazeta „Bild” to zaczęła się taka reakcja” – opowiedział Weitzel dla RT. Założyciel szkoły powiedział, że próby organizowania podobnych prowokacji obserwuje już od dawna. Weitzel zauważył, że po tym, jak zdementował oświadczenie niemieckich mediów na portalach społecznościowych, skontaktowali się w nim dziennikarze gazety „Bild” i zaproponowali przeprowadzenie wywiadu, aby mógł przedstawić swój punkt widzenia.  Jednak wywiad został odwołany przez władze gazety, twierdzi Weitzel. „W pierwszych dniach media prezentowały punkt widzenia autora książki. W ostatnich dniach pojawiło się kilka publikacji które próbują przedstawić wszystko bardziej neutralnie, ale one są w mniejszości” – podkreślił rozmówca RT. Na koniec Andreas Weitzel oświadczył, że podobne publikacje negatywnie odbijają się na reputacji i stosunku wobec rosyjskich Niemców, którzy są porządnymi obywatelami Niemiec. Tego typu „polowania na czarownice”, jego zdaniem, są wynikiem braku profesjonalizmu dziennikarzy. „Chcałbym, aby dziennikarze traktowali swoją pracę poważnie” – podsumował Weitzel. 

 

* Perspektywiczny rosyjski zenitowy komplet rakietowy S-500 otrzyma radiostacje, dzięki którym przeciwnicy nie będą mogli usłyszeć rozmów na temat obliczeń S-500 lub przeszkodzić im. O tym portalowi „Gazieta.ru” powiedzieli konstruktorzy: Zjednoczona Korporacja Budowy Przyrządów (OPK) opracowująca systemy łączności, naprowadzania i walki radioelektronicznej dla Sił Zbrojnych. Najnowszy zenitowy system rakietowy S-500, według prognoz, miał zacząć napływać do rosyjskiej armii w 2016 roku, jednak później plan przesunięto na 2017 rok, teraz nad jego udoskonaleniem pracę prowadzi wiele specjalistycznych firm. Właściwością zenitowego systemu rakietowego dalekiego zasięgu S-500 jest to, że to system mający promień rażenia 600 km, który może przechwytywać nie tylko aerodynamiczne cele (samoloty, helikoptery i inne), ale i pociski balistyczne oraz manewrujące. Przedstawiciel OPK wyjaśnił: radiostacje poprzedniej generacji zostały opracowane dla wybranych wcześniej częstotliwości, co podnosiło ryzyko wyśledzenia i przechwycenia informacji, za to w perspektywicznych systemach tego typu sytuacje będą niemożliwe. Według jego słów, aparatura łączności, którą korporacja dziś przekazuje do wojska (na przykład, radiostacje dla zenitowych systemów rakietowych średniego zasięgu Buk-M2) już dysponują wysoką ochroną łączności, w niej przewidziano tryby „pseudoprzypadkowego przesunięcia roboczej częstotliwości i zmaskowanej łączności”. Ekspert w dziedzinie środków przeciwpowietrznej i przeciwrakietowej obrony Michaił Chodarenok wyjaśnił dla „Gazieta.ru”: podstawowe wymogi wobec środków i systemów łączności kompleksów ochrony przeciwotniczej i przeciwrakietowej to tajność i odporność na zakłócenia. — Ponieważ środki rozmieszczone są w mobilnym wariancie i żadne przewody nie mogą zostać zastosowane, tylko więź radiowa, to kluczowe są dwa wymogi: tajność, żeby ukryć, co mówią do siebie ludzie, co sobie przekazują, jaką informacją się wymieniają, oraz odporność na zakłócenia, aby łączność działała w każdych warunkach i przy każdych działaniach przeciwnika. Żadne zakłócenia, tworzne przez przeciwnika w diapazonie przekazu informacji kodowej w żaden sposób nie mogą odbijać się na gotowości do pracy systemu, dlatego, że punkt dowodzenia jest w jednym miejscu, dywizja w drugim, wyrzutnia w trzecim, a przekazywać informację jakoś trzeba. Są anteny, które wysuwają się i pozwalają na realizowanie łączności” – wyjaśnił ekspert. 

 

* Pentagon po raz pierwszy od ponad trzech lat rozpoczął rewizję swojego programu kosmicznego w związku z potencjalnym zagrożeniem militarnym dla swoich satelitów ze strony Rosji i Chin, informuje amerykańskie wydanie SpaceNews. Nowa strategia będzie opracowywana pod kierownictwem Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, w tym także w dziedzinie ochrony satelitów zwiadowczych i satelitów wojskowych przed atakiem. Jak zauważa gazeta kwestia rewizji kosmicznej polityki Pentagonu znajduje się we wczesnym stadium. „W tej chwili naszym zadaniem jest dowiedzieć się, w jaki sposób możemy stworzyć warunki, które wzmocnią, a nie przeszkodzą kosmicznemu potencjałowi agencji”, — powiedział zastępca doradcy szefa Pentagonu ds. polityki kosmicznej Doug Loverro, którego słowa cytuje publikacja. Należy zauważyć, że jednym z głównych zadań, które stoi przed resortem wojskowym, jest dostęp do satelitów, które zapewniają bezpieczeństwo narodowe oraz możliwość zarządzania nimi przy groźbie ataku.

 

* Amerykański senator John McCain wyraził obawę w związku z potrzebą obecności obywateli Rosji przy każdym starcie rakiet z rosyjskimi silnikami RD-180 w Stanach Zjednoczonych, informuje Defense News. Publikacja cytuje list McCaina adresowany do Sekretarz Komitetu Senatu USA ds. Sił Zbrojnych Deborah Lee James. „Dostęp rosyjskich obywateli do wystrzeliwania rakiet nośnych naszych satelitów, które są najbardziej narażone z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego, i ich obecność przy tym jest kolejnym powodem, aby zrezygnować z rosyjskich silników rakietowych jak najszybciej to możliwe”, — napisał McCain.  „Pytam, dlaczego pozwalacie rosyjskim obywatelom pracującym dla Roskosmosu na udział w wystrzałach naszych najbardziej wrażliwych satelitów”, — dodał senator. Z inicjatywy McCaina w 2014 roku Kongres zdecydował się zrezygnować z rosyjskich silników i przyspieszyć opracowanie amerykańskich odpowiedników, ale zakaz ten został zniesiony w ustawie budżetowej, która weszła w życie w grudniu i obowiązuje do października 2016 roku. Rosyjskie RD-180 są wykorzystywane w rakiecie Atlas V, która wyprowadza na orbitę satelity dla sił powietrznych USA, a także urzeczywistnia misje naukowe i badawcze NASA.

 

* Krymska stocznia „Zaliw" przygotowuje się do produkcji okrętów desantowych typu „Mistral", poinformował minister polityki przemysłowej Krymu Andriej Wasiuta. „Takiej stoczni i takiego suchego doku, jaki znajduje się w „Zaliwie", nie ma nigdzie na terenie Federacji Rosyjskiej. W gruncie rzeczy kwestia Mistrali nigdy by nie powstała, gdyby pięć lat temu, kiedy je zamawiano, była taka stocznia jak kerczeński „Zaliw", powiedział Wasiuta. Według niego potrzeba jeszcze technologii, projektów i wyszkolonych pracowników. Dodał również, że krymskie stocznie za ukraińskich rządów podupadły i wymagają gruntownej modernizacji. Chodzą słuchy, że stocznia „Morie" w Teodozji otrzyma duże państwowe zamówienie wojskowe na okręt, które ma zostać złożone w ciągu najbliższych dni. Zdaniem przewodniczącego Ogólnorosyjskiego Ruchu Wsparcia Floty Michaiła Nienaszewa lokalne stocznie mają ogromny potencjał.Pozytywny nastrój krymczan jest uzasadniony, ponieważ ludzie z Krymu i Sewastopolu są zainspirowani realnymi perspektywami, a nie fantazjami, obietnicami składanymi im przez ostatnie 20 lat. Krym ma ogromny potencjał kadrowy, intelektualny, posiada bazę naukową i przemysłową dla wielu projektów. Jest to jeden z aspektów — kerczeńska stocznia „Zaliw" ma doświadczenie w budowie okrętów o wyporności 60 tysięcy ton. Jeśli mowa o „Morie" w Teodozji, to tam w ciągu najbliższych dni powinny się zacząć prace nad statkami według nowych projektów — powiedział Michaił Nienaszew na falach radia Sputnik. Obecnie jednak, według niego, najważniejszą kwestią jest modernizacja tych zakładów pod kątem nowych zadań.Po zjednoczeniu Krymu i Sewastopolu z Rosją, zachodząc, przykładowo, do zakładu w Sewastopolu, można było zobaczyć, że na samym jego środku rosły drzewa. Rozumiecie, co otrzymaliśmy w spadku? Nie było mowy o żadnym zapleczu technologicznym. Dlatego teraz najważniejszym tematem jest kwestia modernizacji. Stocznia „Zaliw" jeszcze nie rozpoczęła pracy, a pracuje tam już ponad dwa tysiące osób — potrzebne są nowe maszyny, nowe linie technologiczne. Zajmują się tym również w Petersburgu, Murmańsku i Siewierodwińsku. Wszyscy mają obecnie za cel stworzyć na Krymie nowoczesny, perspektywiczny przemysł stoczniowy — zaznaczył Nienaszew.

 

* Wicepremier Dmitrij Rogozin powiedział 28 kwietnia w wywiadzie dla Life, że po pierwszym starcie z kosmodromu „Wostocznyj” Rosja powinna rozważyć stworzenie narodowego orbitalnego resursu, być może bazy remontowej na orbicie Ziemi. Według  niego Rosja powinna wyprowadzić w kosmos narodowy orbitalny kompleks — „MSK nie może być wiecznie młoda i wiecznie pijana” (słowa popularnej piosenki grupy Zmysłowe Halucynacje). Rogozin przypomniał, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna „ma termin zasobów”. „Myślimy teraz także o narodowym orbitalnym zasobie. Może to być odwiedzana stacja, ale będzie to związane ze stworzeniem rakiety superciężkiej klasy” — powiedział Rogozin, dodając, że może to być cała baza remontowa. Wcześniej prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że budowa „Wostocznego”, z którego 28 kwietnia został przeprowadzony pierwszy start aparatu kosmicznego, stała się bardzo poważnym i znaczącym krokiem w rozwoju rosyjskiej kosmonautyki.

 

* Prezydent Rosji Władimir Putin nazwał uruchomienie nowego kosmodromu Wostocznyj ważnym krokiem w rozwoju państwa rosyjskiego i świadectwem tego, że trudności wewnętrzne i zewnętrzne nie przeszkodzą temu postępowi.  „Nie chodzi nawet o sam start, ale o to, że uruchomiliśmy nowy kosmodrom. To samo w sobie jest, oczywiście, ogromnym krokiem w rozwoju, nie tyle branży rakietowo-kosmiczne, co całego kraju” – powiedział prezydent na spotkaniu z członkami Rady Ustawodawczej przy Zgromadzeniu Federalnym Rosji, jak poinformowała RIA Novosti. „Ten kosmodrom jest rzeczywiście jednym z najlepszych na świecie. Uwzględniliśmy wszystko, co na świecie dzieje się w tej sferze. Jest kompaktowy, niewielki i wysoce technologiczny” – powiedział Putin.  „A to dopiero pierwszy etap. Kolejna faza dotyczy startów statków klasy ciężkiej, a  potem klasy superciężkiej, które będą przeznaczone do badania Księżyca i planet Układu Słonecznego, a także ogólnie będą tutaj realizowane starty załogowe” – dodał rosyjski prezydent. „Dla Rosji, która pozostaje jednym z niekwestionowanych liderów branży rakietowo-kosmicznej, nie posiadanie własnego kosmodromu o szerokich możliwościach jest niedopuszczalne” – zaznaczył Putin.

 

* Źródła w marynarce wojennej Federacji Rosyjskiej i Polski zaprzeczyły zderzeniu dieslowych okrętów podwodnych „Krasnodar” i „Orzeł”. Jak wcześniej poinformowały media, incydent miał rzekomo miejsce na wodach neutralnych Bałtyku. Przy tym rosyjski okręt podwodny sam opuścił obszar, płynąc na powierzchni, a po polski przypłynął holownik, który przetransportował okręt do bazy. Intrygi dodał także fakt, że nie otrzymano szybkiego wyjaśnienia od przedstawicieli resortów wojskowych obu krajów. Doprowadziło to do powstania różnych wersji zdarzenia. Prawdopodobnie kolizji rzeczywiście nie było, ale jakiś kontakt między dwoma okrętami miał miejsce. Ekspert wojskowy Dmitrij Litowkin uważa, że inicjatorem kontaktu nie była rosyjska załoga. „Biorąc pod uwagę to, że Polska jest członkiem NATO i słynie ze swojej, w pewnym sensie, gorącej „miłości” do Rosji, rzeczywiste zderzenie z rosyjskim okrętem podwodnym dałoby powód Warszawie, aby znów głośno mówić o „rosyjskim zagrożeniu” i poprosić sojusz o dodatkowe środki w celu wzmocnienia zdolności obronnych kraju” — powiedział Litowkin w rozmowie z wiesti.ru. Wersja jest całkiem prawdopodobna, zwłaszcza na tle stale powtarzających się historii o niejakich rosyjskich okrętach podwodnych, które od czasu do czasu „odkrywają” w swoich wodach terytorialnych kraje basenu Morza Bałtyckiego. Ostatni głośny incydent miał miejsce w 2014 roku w Szwecji, kiedy prawie wszystkie siły morskie zostały wysłane na poszukiwanie rzekomo wykrytego w wodach terytorialnych kraju okrętu podwodnego. Jednak nie udało się ustalić rodzaju, konfiguracji i przynależności okrętu, zresztą w ciągu tygodnia poszukiwań nie udało się także znaleźć samego okrętu lub chociażby dowodu jego obecności, ale media dawały do zrozumienia, że to wszystko to oczywiście „długie ramię Kremla”. Pomimo negatywnych rezultatów i wydanych na poszukiwania 20 milionów koron szwedzkich, szef operacyjnych sił zbrojnych Szwecji, kontradmirał Anders Grenstad oświadczył, że „Operacja w każdym razie zakończyła się sukcesem”. Biorąc pod uwagę, że później on przyznał, że przez cały ten czas oni szukali okrętu technicznego, widocznie jako główny sukces admirał uznał decyzję szwedzkiego parlamentu o zwiększeniu wydatków na obronę, na co wojskowi do tej pory bezskutecznie nalegali od kilku lat. Okręt podwodny rosyjskiej marynarki wojennej „Krasnodar” projektu 636.3 — „Warszawianka” dopiero niedawno, w listopadzie 2015 roku, dołączył do floty. Te okręty podwodne należą do trzeciej generacji analogicznej klasy okrętów podwodnych i są jednymi z najcichszych na świecie. Dzięki zdolności do wykrywania wroga pozostając przy tym niewidocznymi dla większości środków przeciwokrętowych, klasyfikatorzy NATO nazwali go „Czarną dziurą”.

 

* Władze Turcji usiłują zablokować koncert orkiestry symfonicznej z Drezna poświęcony pamięci Ormian wymordowanych przez Turków podczas I wojny światowej. Ankara interweniowała w Brukseli, by wstrzymać dotacje dla tego projektu.  Projekt "Aghet" (ormiańskie określenie ludobójstwa) realizowany jest przez drezdeńskich symfoników oraz niemiecko-ormiańskiego gitarzystę Marca Sinana, którego babcia była ludobójstwa. Komisja Europejska wsparła przedsięwzięcie kwotą 200.000 euro. Jak pisze dziennik "Bild", ambasador Turcji w Brukseli "od dłuższego czasu codziennie" domagał się cofnięcia dotacji i usunięcia ze strony internetowej Komisji Europejskiej informacji o projekcie zawierającej słowo "ludobójstwo". Komisja Europejska nie zrezygnowała co prawda z finansowania koncertu, usunęła jednak wspomniany tekst. Szef Orkiestry Symfonicznej w Dreźnie Markus Rindt skrytykował działania Turcji. Usunięcie informacji z internetu uznał za błąd. Trzeba nazwać po imieniu to, co się wydarzyło. Nie możemy kwestionować tego, że było to ludobójstwo. – powiedział Rindt. Pod koniec kwietnia "Aghet" ma zostać pokazany w Dreźnie, a następnie zostanie wystawiony w Stambule, Belgradzie i Erewaniu. W projekcie uczestniczą oprócz symfoników z Drezna i Sinana muzycy z Turcji, Armenii i krajów byłej Jugosławii.

 

* Ryszard Petru, przebywając w Berlinie na zaproszenie Fundacji Friedricha Naumanna na rzecz Wolności, postanowił uspokoić swoich gospodarzy mówiąc, że "Polska to nie Węgry, a Warszawa to nie Budapeszt". Zapewnił także - "Opozycja w Polsce jest dużo mocniejsza, a mamy też bardzo silną reakcję społeczeństwa obywatelskiego. Większość Polaków jest za Europą, większość Polaków jest za tym, żeby było normalnie, czyli żeby konstytucja nie była łamana."Stwierdził także, że rząd musi zostać zmieniony w sposób demokratyczny poprzez wybory. Słuchacze usłyszeli także zapowiedź chęci ich wygrania przez partię Petru, Nowoczesną - "Mimo naszych wewnętrznych problemów i bałaganu, jaki tworzy nasz obecny rząd, wierzę, że to tylko przejściowe. Zrobimy, co możemy, by wygrać następne wybory parlamentarne”. Petru jest bowiem "zszokowany szybkością i zakresem zmian, które zostały wprowadzone przez partię rządzącą". W swoim wystąpieniu lider Nowoczesnej zwrócił także uwagę, że Europie brakuje obecnie "wyraźnego przywództwa" co utrudnia skuteczne rozwiązywanie pojawiających się problemów. Dzisiaj zaś ma się spotkać z Joachimem Bertele, zastępcą doradcy kanclerz Angeli Merkel ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.

 

* Ponad sześć tysięcy dokumentów Wielkiej Loży Francji (Grande Loge de France), jednej z najważniejszych lóż masońskich, zostało udostępnionych w Internecie. Za "wyciek" odpowiadają hakerzy, którzy zaatakowali skrzynkę mailową Loży. 10 kwietnia dokumenty zostały opublikowane na stronie stopmensonges.com. Pięć dni później Wielka Loża Francji zgłosiła do prokuratora żądanie ścigania i ukarania winnych kradzieży, czym potwierdziła autentyczność dokumentów. Sprawa została przekazana do specjalnego departamentu francuskiej policji, który zwalcza cyber-przestępstwa. Opublikowane materiały zawierają nie tylko korespondencję pomiędzy lożami, ale również dokładne daty spotkań, sprawozdania finansowe, zgłoszenia członkowskie oraz listy członków organizacji. Przejęte materiały dostępne pod adresem: http://stopmensonges.com/franc-maconnerie-papers-la-grande-fuite-de-lhistoire-6000-documents-secrets-divulgues/

 

* Norweskie władze postanowiły wybudować na jedynym przejściu granicznym z Rosją Storskog-Borisoglebsk ogrodzenie z bramą. Jak poinformowała telewizja NRK, ma to powstrzymać napływ uchodźców, jeśli dojdzie do jego wznowienia. Pod koniec ubiegłego roku fala uchodźców, przemieszczających się poprzez rosyjsko-norweską granicę, wzrosła gwałtownie o kilkadziesiąt razy. Uchodźcy z krajów bliskowschodnich i Afryki zaczęli korzystać z bardziej bezpiecznego „szlaku arktycznego”, by dotrzeć do Europy. W ciągu kilku miesięcy granicę przekroczyło 5,5 tysiąca uchodźców, co spowodowało poważne problemy w strefie przygranicznej. Dopiero zaostrzenie prawa migracyjnego w listopadzie ubiegłego roku powstrzymało napływ uchodźców. Jednak władze nie wykluczają kolejnej fali migracyjnej. Jeśli napływ uchodźców wymknie się spod kontroli, ogrodzenie pomoże – powiedziała naczelnik policji okręgu administracyjnego Finnmark Ellen Katrine Hætta, którą cytuje NRK. Wcześniej podano, że norweskie władze poinformowały stronę rosyjską o zmianach na granicy. Według słów przedstawiciela norweskiej policji ogrodzenie nie będzie miało wpływu na funkcjonowanie przejścia granicznego.

 

KOMENTARZE

  • Panstwa BRICKS buduja elektrownie a w USA rzad elektrownie
    bankrutuje za pomoca przepisow.Elektrownie weglowe, z filtrami, ktore wydalaja tylko CO2 i pare wodna.Zastepuje sie je elektrowniami na gaz, ktore wydalaja co?...Tak, CO2 i pare wodna.Oczywiscie cena pradu w gore.Oto mapka juz zamknietych elektrowni i do zamkniecia.

    http://instituteforenergyresearch.org/topics/policy/power-plant-closures/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031