Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Góry wysoko, cesarz daleko

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak układają się stosunki z Chinami po wielkiej zmianie władzy w Myanmarze?

 

Buddyści też mają swój Prima Aprilis. 1 kwietnia, na drugi dzień po ustąpieniu z urzędu prezydenta Myanmaru (d. Birma), szef długo rządzącej dotąd junty wojskowej, generał Thein Sein ogolił głowę i zniknął w buddyjskim klasztorze, co jest tam dość popularną formą emerytury dla osób niegdyś publicznych. Władzę przejęła pani Aung San Suu Kyi, która jest od dawna silnie związana z Zachodem i jego służbami (jest żoną Anglika) i dzięki temu jest najlepiej znaną dziś na świecie, zaufaną bojowniczką o „jedynie słuszny model demokracji”. Jej pierwszym zagranicznym gościem był Wang Yi, chiński minister spraw zagranicznych. Dla kamer był miły uśmiech i uścisk dłoni, a do mikrofonów popłynęły słowa pani Suu Kyi o wdzięczności za  „大量援助dàliàng yuánzhù” (znaczącą pomoc) i pana Wanga po birmańsku o „pauk phaw” (bratnim cieple) pomiędzy obu krajami.

Z tym ciepłem to jednak trochę przesada.  W rzeczywistości bowiem, to właśnie rosnący resentyment wobec coraz silniejszego panoszenia się Chińczyków w Myanmarze popchnął rządzących tym krajem birmańskich generałów  w stronę „demokratycznego (tj. prozachodniego) otwarcia” w roku 2011. Ogromne chińskie inwestycje, które falami wnosiły do Birmy chińskich robotników i handlarzy rodziły wśród Birmańczyków poczucie, zwłaszcza na północy, gdzie Myanmar graniczy z Chinami, że ich kraj powoli staje się jeszcze jedną chińską prowincją. 

W miarę jak rosły chińskie wpływy przynajmniej część ze znienawidzonych generałów rządzącej Birmą junty zaczęła sobie uświadamiać jaka jest prawdziwa cena chińskiego dla nich poparcia.  We wrześniu 2011 prezydent kraju gen. Thein Sein nieoczekiwanie ogłosił wstrzymanie budowy tamy Myitsone w górnym biegu Irawadi, rzeki która dla Myanmaru jest odpowiednikiem Wisły. Wkrotce potem odwołano inne wielkie inwestycje z chińskim udziałem, takie jak wielka kopalnia miedzi oraz strategiczna linia kolejowa łącząca Kunming, stolicę chińskiej prowincji Yunnan z nowym birmańskim portem Kyaukphyu nad Zatoką Bengalską. W tym czasie gen. Thein Sein i pani Aung Suu Kyi, której odblokowano areszt domowy, omawiali już szczegóły ustrojowego przejścia Myanmaru na zachodnią stronę wpływów. Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

Dziś Chiny nie są już patronem Myanmaru. Sprytnym manewrem poprzez uroczą skądinąd kobietę Zachód odzyskał byłą kolonię (brytyjską) i uzyskał dostęp do jej ogromnych, jeszcze nie eksploatowanych bogactw naturalnych. Bezcenny to łup. Zadanie ułożenia się z Chinami w nowych warunkach geopolitycznych wzięła obecnie na siebie pani Suu Kyi. Pekin musiał pogodzić się z utratą wpływów na rzecz Zachodu. Ma jednak nadal ogromne, gospodarcze i strategiczne interesy w Myanmarze. Pojednawcza wizyta Wanga  wydaje się wskazywać na to, że Chiny nie będą otwierać nowego frontu i chcą się łagodnie dostosować do nowej dla nich sytuacji. 

Chiny pozostają bowiem i zapewne długo jeszcze pozostaną najważniejszym partnerem gospodarczym i największym obcym inwestorem w Birmie. Świadczą o tym rozsiane na mapie kraju liczne chińskie zapory i kopalnie, a także rozrastająca się potężna chińska faktoria handlowa w Yangon (d. Rangun), miasta które po przeniesieniu z niego stolicy do Naypyidaw w głębi kraju, pozostało jednak najważniejszym centrum gospodarczym Myanmaru. Dla chińskich potrzeb najistotniejsze są w Myanmarze dwa rurociągi będące własnością firmy China National Petroleum Corporation. Ropę dostarczaną z Bliskiego Wschodu tankowcami do birmańskiego portu Kyaukphyu oraz gaz z platform w Zatoce Bengalskiej pompuje się nimi przez całą Birmę do szybko rozwijającego się wnętrza chińskiej prowincji Yunnan.

 Inna chińska firma, państwowy gigant CITIC przewodniczy konsorcjum, które buduje strefę przemysłową i głęboki port pełnomorski w pobliżu Sittwe w stanie Rakhine,  gdzie biorą początek oba wspomniane rurociągi. Z kolei firma Guangdong Zhenrong Energy planuje budowę rafinerii naftowej w Dawei, blisko granicy z Tajlandią, za około 3 miliardy $. W styczniu tego roku otwarto również  300-akrowe chińskie miasteczko handlowe w Muse na północmej granicy, zaledwie kilka kilometrów od przejścia w głąb birmańskiego terytorium. Ma ono na celu objąć, skupić i ewentualnie uregulować bardzo ożywiony a dotąd często nielegalny handel transgraniczny.

Wraz z niektórymi z tych projektów pani Suu Kyi odziedziczyła jednak niezły ból głowy. Plotka głosi, że odchodzacy rząd dogadał się na temat rafinerii w Dawei już wiele miesięcy temu, ale w obawie przed reakcją mediów i opinii publicznej zwlekał z ceremonią jego podpisania do ostatniego dnia swojej władzy. Teraz, gdy światowe ceny ropy są tak katastrofalnie niskie, niektórzy uważają tę rafinerię za „białego słonia” (白象工程bái xiàng gōngchéng), jak nazywa się projekty, na które państwa nie stać i których koszty przerastają gospodarczy sens ich utrzymania. [Nazwa wywodzi się z hinduskiej mitologii, gdzie biały słoń Airavata był wierzchowcem Indry, króla wedyjskich bogów. Zwierzę jest tak rzadkie i kosztowne, a przy tym tak delikatne i trudne w utrzymaniu, że np. trzeci król z birmańskiej dynastii Konbaung, który je posiadał, nosił tytuł Hsinbyushin (Pan Białego Słonia). Wg. tajskiego mitu władca rozdawał takie słonie tym lennikom, ktorych chcial osłabić lub zrujnować kosztami jego utrzymania.]. Jest wątpliwe, czy Chiny zechcą rzeczywiście nadal łożyć na projekt nakreślony przez nadgorliwą firmę i podpisany przez schodzący ze sceny rząd. Du Jifeng, ekspert ds. Indochin w chińskiej Akademii Nauk Społecznych w Pekinie twierdzi że „Chiny będą mocno niezadowolone” (中国将是颇为不满,  Zhōngguó jiāng shì pō wéi bùmǎn) jeśli pani Suu Kyi skreśli teraz ten projekt z budżetu i planu. Jak dotąd wyraziła ona tylko pod jego adresem kilka krytycznych uwag praktycznej natury. Jej rząd ma w programie szybki rozwój gospodarczy, do czego chińska pomoc będzie nieodzowna i tak to przedstawia swoim rodakom, którzy wobec Chińczyków są tradycyjnie podejrzliwi.

Zarządzanie formalnym chińskim handlem i inwestycjami to dopiero jedna sprawa w Myanmarze. Inne aspekty wzajemnych stosunków są dużo bardziej zawiłe, a w szczególności skomplikowana dynamika plemiennych powstań i irredenty, która od dawna tli się bez przerwy na chińsko-birmańskim pograniczu. Rok temu birmańska armia, walcząc z rebeliantami w rejonie Kokang w północnym stanie Szan, zbombardowała i zabiła kilku  cywili po chińskiej stronie granicy. Zaraz potem wojska chińskie przeprowadziły gniewne manewry z otwartym ogniem wzdłuż niemal całej granicy tego stanu. Przesłanie dla Birmańczyków było bardzo jasne: swoje porachunki załatwiajcie wewnątrz własnego kraju.   

Sprawy komplikują się wskutek etnicznego pokrewieństwa. Niektóre ze zbuntowanych plemion, które od zawsze odrzucały centralną władzę Birmy, mają silne historyczne więzi z Chinami. Np. wspomniani Kokangowie, którzy w lutym 2015 przypuścili spektakularny atak na wojska birmańskie, to grupa etnicznie chińska, narodowości Han, mówiąca chińskim językiem mandaryńskim (普通, pǔtōnghuà), a przywódca ich milicji Phone Kyar Shin przez wiele lat mieszkał w Chinach. Wiele z takich grup etnicznych, skonfliktowanych z Myanmarem, w tym duże ludy Kaczin, Szan i Palaung mieszkają po obu stronach granicy. Zjednoczona Armia Wa (佤邦联合军Wǎ bāng liánhé jūn), zbrojna organizacja, która kontroluje jedną z najgroźniejszych enklaw powstańczych na północy Myanmaru, też korzysta z chińskiego poparcia, używa chińskiej waluty i prowadzi swe interesy w języku chińskim. Wielowiekowe więzi z Yunnanem sprawiają, że interesy lokalnych notabli i przedsiębiorców krzyżują się tam również z interesami i planami rządu centralnego w Pekinie. Zawsze tak zresztą  było, jak o tym świadczy miejscowe przysłowie: „Góry wysoko, a cesarz daleko” (山上有高,皇帝, shānshàng yǒu gāo, huángdì yuǎn).

Inną komplikacją jest ożywiony przemyt przez dziurawą granicę. Pod arbuzami i kukurydzą ciężarówki wwożą z Myanmaru do Chin nielegalnie pozyskiwany jadeit i rubiny (玉和红宝yù hé hóngbǎoshí), palisander (花梨木huālí mù) a zwłaszcza i heroinę (海洛因hǎiluòyīn). Birmańska straż graniczna i celna dostaje ok. $80 od ciężarówki za to, że przymyka skośne oko i nie sprawdza ładunku dokładnie. W Chinach przebicie na takich towarach jest rewelacyjne. Sowitym zyskiem dzielą się rebelianci, armia birmańska i urzędnicy po obu stronach granicy.

Oficjalnie  Chinom też zależy jednak na stabilnej granicy. W marcu chiński ambasador w Myanmarze obiecał „wspierać proces pokojowy” (动和平进tuīdòng hépíng jìnchéng) w relacjach z grupami rebeliantów z północy, co jest priorytetem również dla rządu pani Aung Suu Kyi. Wielkodusznie zaoferował„pomoc materialną i finansową” (质和财政支wuzhí hé cáizhèng zhīchí). Oferty te powtórzył także MSZ Wang Yi, kiedy odwiedził Myanmar z oficjalną wizytą. Rzecz w tym, że mało kto mu tam wierzy. Przez całe dziesiątki lat Chiny grały na dwie strony, z jednej podpisując umowy z juntą, a z drugiej – zbrojąc i finansując grupy rebelianckie. Nie bardzo wiadomo, co miałoby się akurat teraz zmienić i dlaczego, tym bardziej, że i birmańska armia, raczej niechętnie odda pani prezydent inicjatywę w negocjacjach z rebeliantami pogranicza. Jest przecież także beneficjentem panującego tam korupcyjnego układu.  

Pekin uznał jednak zmianę polityczną jaka nastąpiła w Myanmarze i to, jak odmienia ona pozycję Chin w tym kraju. Podczas wielkiej konferencji prasowej po powrocie z Naypyidaw minister Wang Yi powiedział, że chińskie firmy muszą „szanować birmańskie obyczaje” (尊重缅甸的社会习zūnzhòng miǎndiàn de shèhuì xísú) oraz „chronić miejscową ekologię i środowisko” (护当地生态环, bǎohù dāngdì shēngtài huánjìng). Wszystko to świadczyć może o tym, że Chińczykom nie uda się dłużej po prostu kupować sobie życzliwości gospodarzy. Żyzna, bogata w zasoby naturalne i piękna Birma ma dziś innego zalotnika. Musi się dopiero przekonać czy będzie lepszy. 

Bogusław Jeznach

KOMENTARZE

  • Proponuję
    zwiększyć liczbę możliwych gwiazdek oceny blogów na Neonie do dziesięciu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930