Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4000 postów 1863 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 11.04.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (941) Zapraszam na kolejny serwis aktualnych informacji i komentarzy ze świata: Syria, Turcja, uchodźcy, Ukraina, Rosja, Zachód, NATO…

* Szefowie MSZ państw G7 przyjęli dzisiaj Hiroszimską Deklarację podsumowującą dwudniowe spotkanie w Hiroshimie, mówiąc o dążeniu do tworzenia bardziej bezpiecznego świata i uwolnienia go od broni masowego rażenia. „Żaden kraj nie powinien prowadzić prób broni jądrowej, w celu jak najszybszego wejścia w życie Traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową (CTBT) wszystkie państwa powinny podpisać oraz bezzwłocznie i bezwarunkowo ratyfikować go" — czytamy w deklaracji. Uczestnicy spotkania opowiedzieli się za niezwłocznym rozpoczęciem rozmów w sprawie zawarcia Traktatu o zakazie produkcji materiałów rozszczepialnych w celu wykorzystania w tworzeniu broni jądrowej i innych ładunków wybuchowych, będących pierwszoplanowym zadaniem. W spotkaniu w Hiroszimie wzięli udział minister spraw zagranicznych Japonii Fumio Kishida, szef MSW Niemiec Frank-Walter Steinmeier, sekretarz stanu USA John Kerry, minister spraw zagranicznych Philip Hammond, szef MSZ Francji Jean-Marc Ayrault, włoski minister Paolo Gentilioni oraz szef MSZ Kanady Stéphane Dion. Spotkanie ministrów spraw zagranicznych G7 w Hiroszimie odbywa się tuż przed szczytem G7 w Ise-Sima (prefektura Mie), zaplanowanym na koniec maja. 

 

* Rosja pozostaje liderem w rozwiązywaniu palących globalnych problemów, nawet w obliczu oczywistych prób izolacji – powiedziała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Nie znajdujemy się w izolacji, co jest zrozumiałe. Współpracujemy nie tylko z tymi partnerami, którzy pozostawali nimi i nie występowali przeciwko nam, ale i z tymi, którzy ogłosili, że znajdujemy się w izolacji – podkreśliła Zacharowa. – Jednak w tym samym czasie oczywiste jest, że próbowano nas izolować i mamy poważny regres w stosunkach z krajami zachodnimi – dodała. Zacharowa zwróciła uwagę na to, że nawet podczas prób izolacji Rosji i sankcji Moskwa „jest liderem w rozwiązywaniu wielu  globalnych problemów”.  Po dwóch latach jawnych nacisków na przełomie 2015 i 2016 roku właśnie Rosja współprzewodniczy wraz ze Stanami Zjednoczonymi w międzynarodowej grupie wsparcia Syrii i właśnie z Rosją, z jej polityką wiąże się sukces wdrożenia planu pokojowego – powiedziała rzeczniczka rosyjskiego resortu polityki zagranicznej. – Było to możliwe dzięki naszej pryncypialnej linii w kwestiach międzynarodowych, dzięki ciężkiej pracy w polityce zagranicznej – dodała. Jej zdaniem jest to wskaźnik wydajności. Zacharowa zaznaczyła, że Moskwa opowiada się za współpracą, ale „na równoprawnych warunkach, z uwzględnieniem wzajemnych interesów, przy zachowaniu podstawowych zasad suwerenności i zrozumieniu naszych narodowych interesów”.

 

* G7 za rok może zastanowić się nad powrotem Rosji do grupy i nad warunkami, które będzie ona musiała wcześniej spełnić – powiedział szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier.  „Chciałbym, abyśmy niedługo pozostawali w formacie G7 i stworzyli warunki do powrotu do G8. Ale  w tym roku jeszcze ich nie ma” – powiedział minister, jak poinformowała gazeta „Zeit”. Steinmeier po raz kolejny podkreślił, że ani jednego z poważnych międzynarodowych konfliktów nie da się rozwiązać bez Rosji. Wspomniał też o aktywnym udziale Moskwy w procesie pokojowym w Syrii. „Za rok zobaczymy, czy rola Rosji będzie nadal tak konstruktywna, i kiedy kraje G7 omówią, czy jej powrót jest możliwy i jakie warunki będzie musiała wcześniej spełnić” – dodał szef niemieckiej dyplomacji. G7 została rozszerzona o Rosję do G8 w 1998 roku, ale formalnie już wcześniej uczestniczyła ona w tym formacie. W 2014 roku z powodu wydarzeń wokół Krymu członkowie grupy zrezygnowali z udziału w szczycie G8 w Soczi. Spotkali się natomiast w Brukseli. Rosja wówczas przewodniczyła w G8, dlatego szczyt miał się odbyć w rosyjskim mieście. Uczestnicy G7 oświadczyli, że nie będą spotykać się z przedstawicielami Rosji, dopóki Moskwa nie zmieni swego stanowiska w sprawie Krymu. Do G7 należą Niemcy, Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia, Francja, Wielka Brytania i Włochy. W referendum w sprawie Krymu i Sewastopola, które odbyło się po zmianie władz na Ukrainie, większość mieszkańców półwyspu zagłosowała za powrotem do Rosji.

 

* Syryjska Armia Arabska i siły zbrojne Rosji wspólnie przygotowują się do odbicia Aleppo spod okupacji zbrojnych band "opozycji". Informację tę ogłosił syryjski premier Wail Nadir al-Halaki podczas wizyty w Moskwie. Razem z naszymi rosyjskimi partnerami przygotowujemy operację wyzwolenia Aleppo i zablokowania wszystkich nielegalnych grup zbrojnych, które nie przyłączyły się do umowy o zawieszeniu broni lub ją złamały. – oświadczył premier Syrii podczas spotkania z rosyjskimi parlamentarzystami. Od 6 kwietnia Syryjska Armia Arabska prowadzi na południe od Aleppo dużą ofensywę przeciw bandom "opozycji". Według ocen formułowanych już wcześniej przez zachodnich komentatorów wyzwolenie Aleppo przesądzi o ostatecznej klęsce rebeliantów w wojnie w Syrii.

 

* Ponad 500 miejscowości na obszarze ponad 40 tysięcy km.kw. odbito z rąk dżihadystów dzięki operacji rosyjskich sił powietrznych w Syrii – powiedział szef syryjskiego rządu Wa'il al-Halki w trakcie spotkania z rosyjskimi parlamentarzystami w Damaszku.  „Syryjczycy nigdy nie zapomną o pomocy Rosjan. Przede wszystkim dotyczy to decyzji prezydenta (Rosji) Władimira Putina o użyciu rosyjskich sił powietrznych podczas operacji wsparcia syryjskich wojsk na lądzie. Dzięki temu udało się wyzwolić ponad 500 miejscowości na obszarze o powierzchni ponad 40 tysięcy km.kw. – powiedział premier. Szef syryjskiego rządu podkreślił, że Syria uważa rosyjskiego przywódcę za „lidera numer jeden w skali globalnej, obrońcę prawa międzynarodowego i sprawiedliwości”. Premier podziękował też rosyjskim parlamentarzystom za wysiłki zmierzające do ułatwienia egzystencji Syryjczykom. Delegacja rosyjskich parlamentarzystów już po raz czwarty odwiedziła Syrię. W trakcie wizyty odbywają się spotkania z przedstawicielami rządu i duchowieństwa, a także rodzinami poległych żołnierzy. Przekazano również ponad 20 ton pomocy humanitarnej.

 

* Ludność niektórych rejonów syryjskiej prowincji Deir-ez-Zor, która znajduje się pod kontrolą Daesh, cierpi na skutek blokady ze strony terrorystów.Mieszkaniec wsi w prowincji Deir-ez-Zor, Muhammed at-Tellawy, opowiedział Sputnikowi o przeszkodach, przez które musiał przejść, aby uciec spod ucisku terrorystów. „Nie mogłem wyjechać z miasta Deir-ez-Zor dopóki nie pokonałem wielu trudności. Daesh zakazuje obywatelom uciekać z miasta Deir-ez-Zor i okolicznych wsi. Tylko chorzy mają pozwolenie na wyjście z miasta. Chorzy ludzie otrzymują zezwolenie na wyjazd po wypełnieniu ankiet. Później towarzyszą im bojownicy. Cena takiej procedury wynosi 200 dolarów. Ale w rezultacie zgodę na taki wyjazd daje się tylko chorym w stanie krytycznym" – powiedział Muhammed. At-Tellawy wyjaśnił, że wielu chorych umierało z powodu tego, że bojownicy Daesh nie wypuszczali ich z miasta. Według jego słów, wielu chorym na nerki albo serce nie pozwolono wyjechać do Damaszu na leczenie. W ostatnim czasie, po zaostrzeniu nalotów koalicji we wschodniej i zachodniej częsci prowincji Deir-ez-Zor, wielu mieszkańców chciało wyjechać z tych regionów na północ Syrii przez pośredników, którzy mają do czynienia z Daesh i mogą „za pewną sumę” otrzymać od bojowników pozwolenie na wyjazd. „Nawet ja musiałem zapłacić 1000 dolarów jednemu z liderów Daesh, Abu Husseinowi Al-Iraqi, który dał mi zezwolenie na wyjazd. Dzięki temu zezwoleniu bojownicy przepuścili mnie na posterunkach" – dodał Muhammed. Takich pośredników są jednostki. cz pośredników, istnieją jeszcze przemytnicy, którzy za 400-500 dolarów potajemnie wywożą ludzi, ale z pominięciem oficjalnych posterunków granicznych, kontrolowanych przez Daesh. Taki wyjazd jest bardzo ryzykowny, ponieważ samochód jedzie z jednej prowincji do drugiej po bezdrożach, gdzie pola są najczęściej zaminowane przez bojowników. At-Tellawy opowiedział o 10 zabitych cywilach z Deir-ez-Zor, którzy w tajemnicy przed bojownikami Daesh jechali w samochodach przemytników i wjechali na miny.  


   * Minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavusoglu poinformował, że w rosyjsko-tureckich stosunkach zaszły pozytywne zmiany. Stosunki między Rosją i Turcją znacznie się pogorszyły po tym, jak 24 listopada 2015 roku turecki myśliwiec F-16 zestrzelił w Syrii rosyjski samolot bombowy Su-24. Rosyjski prezydent Władimir Putin nazwał to „ciosem w plecy zadanym przez popleczników terrorystów" i wydał dekret o środkach w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa narodowego i specjalnych środkach gospodarczych wobec Turcji. W pierwszej fazie kryzysu związanego z zestrzeleniem samolotu strona rosyjska działała emocjonalnie, ale obecnie działania Moskwy są bardziej świadome. Świadczy to o pozytywnych zmianach. Nie chcieliśmy, aby rosyjski samolot został zestrzelony, ale obowiązują określone wymagania dotyczące ochrony przestrzeni powietrznej. Po incydencie wyraziliśmy swój żal i złożyliśmy kondolencje na najwyższym szczeblu. Jeśli Rosja podejmie kroki, to stosunki ulegną normalizacji – powiedział Cavusoglu. Minister zaznaczył, że trwa postępowanie śledcze w sprawie Alparslana Celika, który przyznał się do zamordowania rosyjskiego pilota Su-24 Olega Pieszkowa i został aresztowany w Turcji pod zarzutem nielegalnego posiadania broni.  Ten proces będzie kontynuowany w ramach obowiązującego prawa z uwzględnieniem posiadanych dowodów. Prokuratorzy i sędziowie w Turcji nie działają na życzenie Rosji – powiedział szef tureckiej dyplomacji, komentując ewentualną ekstradycję Celika do Rosji. Minister dodał, że działania Rosji w stosunku do Turcji, w tym wobec tureckich biznesmenów i studentów, po incydencie z samolotem, były „dalekie od powszechnie akceptowalnych”. – Pomimo tego Turcja jest jedynym krajem NATO, który nie popiera sankcji wobec Rosji. Moskwa powinna sobie to uświadomić – podkreślił Cavusoglu.  


 * Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że oświadczenia Turcji na temat sytuacji w Górskim Karabachu budzą obawy, bo Ankara zamiast apeli o powrót do negocjacji i zawieszenie broni w określony sposób oceniła konflikt. „Zamiast tego, by apelować o spokój, powiedzieć wróćmy do stołu negocjacyjnego, zacznijmy znowu rozmawiać, wprowadźmy rozejm, dano określoną ocenę. Po co? Aby dolać oliwy do ognia? Nie może to nie budzić zaniepokojenia” – powiedział rosyjski premier w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji. Miedwiediew dodał, że zakupiona przez Armenię i Azerbejdżan broń powinna być czynnikiem powstrzymywania, a nie przemocy.„Myślę, że broń należy i powinno się nabywać nie tylko po to, by kiedyś jej użyć, ale po to, by była ona czynnikiem powstrzymywania. Właśnie ta kwestia powinna być oceniona przez strony konfliktu” – powiedział szef rosyjskiego rządu. Według jego słów, Rosja będzie nadal współpracowało z Armenią i Azerbejdżanem w sferze wojskowo-technicznej, bo pojawienie się dostawców z innych krajów może skomplikować sytuację w regionie. Rosyjski premier dodał, że ruchy wojsk w strefie konfliktu są monitorowane przez satelity i inne środki kontroli, dlatego nic nie uda się ukryć. „Teraz nic nie da się ukryć. I wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw. Obecnie sytuacja jest monitorowana przy pomocy satelitów i innych środków kontroli” – zapewnił Miedwiediew. Premier podkreślił, że wielowymiarowe kontakty i dawne więzi Moskwy z Erywaniem i Baku dają możliwość Armenii i Azerbejdżanowi w pierwszej kolejności zwrócić się o pomoc i o pośrednictwo do Rosji w rozwiązaniu konfliktu w Górskim Karabachu.  


 * Oświadczenie premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka o dymisji otworzyło nowy rozdział politycznej niejasności na Ukrainie, pisze New York Times.Jaceniuk, obok prezydenta Petro Poroszenki, cieszył się poparciem Zachodu, który zakładał, że ci dwaj politycy będą podtrzymywać równowagę władzy w państwie. Jednak po tym, jak prezydent i premier wykazali niezdolność do współdziałania, zachodni sojusznicy stanęli po stronie Poroszenki, zmuszając Jaceniuka do odejścia, pisze gazeta. Zaufanie Zachodu do Jaceniuka ulotniło się z powodu licznych niepowodzeń premiera i skandali z jego udziałem. On nie tylko nie mógł poradzić sobie z finansowymi i politycznymi problemami Ukrainy, ale i sam doprowadził do ich pogłębienia, potakując korupcji i umacniając władzę oligarchów, bez których nie decydował o ani jednej ważnej sprawie, podkreślają autorzy artykułu.   „Nie mógł porzucić przyzwyczajenia konsultowania się z oligarchami na każdy temat” – powiedział szef frakcji „Blok Petro Poroszenki” Jurij Łucenko w wywiadzie telefonicznym dla New York Times. W końcu Arsenij Jaceniuk stał się symbolem ślepego zaułku, do którego dotarła Ukraina po tym, jak minął czas zaślepionych ruchów proeuropejskich, podsumowuje gazeta.   


 * Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa zażartowała, że premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk być może nieprzypadkowo wybrał Dzień Kosmonautyki na oficjalne złożenie dymisji w parlamencie.  Informując o swojej dymisji, Jaceniuk powiedział:  „Od dzisiaj widzę swoją misję szerzej niż pełnomocnictwa szefa rządu” – napisała Zacharowa na Facebooku.  Jak bardzo szeroko? Czyżby data złożenia dymisji w Radzie – 12 kwietnia – była wybrana nieprzypadkowo, a szerokości ziemskie stały się zbyt wąskie dla szefa rządu Ukrainy Arsenija Jaceniuka, który postanowił postawić przed sobą zadania na skalę kosmiczną – ironizuje rzeczniczka rosyjskiego MSZ. Dymisję Jaceniuka skomentował również szef komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej Aleksiej Puszkow. Jaceniuk ubezwłasnowolnił rząd i sam stał się czynnikiem destabilizacji na Ukrainie. Dlatego od niego odwrócił się Zachód. A bez Zachodu jest nikim – napisał Puszkow na Twitterze.  Wcześniej Jaceniuk wystąpił na antenie ukraińskiej telewizji. — Podjąłem decyzję o podaniu się do dymisji ze stanowiska premiera Ukrainy — oświadczył polityk w programie „10 minut z premierem".  Premier wyraził nadzieję, że po jego dymisji w jak najkrótszym terminie powołany zostanie nowy rząd. Jedocześnie zapewnił, że jego partia Front Ludowy pozostaje w koalicji z prezydenckim Blokiem Petra Poroszenki. Oficjalnie Jaceniuk złoży dymisję w parlamencie w najbliższy wtorek.  


 * Batalion „Asker", nazywany przez jego organizatorów „batalionem samobójców”, który jest tworzony w obwodzie chersońskim, czeka nieciekawy los, powiedział RIA Novosti wicepremierem krymskiego rządu Rusłan Balbek. Wcześniej jeden z liderów niezarejestrowanej organizacji „Medżlis Narodu Krymskotatarskiego”, deputowany Ukrainy z „Bloku Petra Poroszenki”, Mustafa Dżemilew oświadczył, że na granicy z Krymem w obwodzie chersońskim zostanie utworzony „batalion samobójców”, rzekomo w celu wzmocnienia ochrony ukraińskiej granicy. Później poznano nazwę batalionu — „Asker”.  „Oświadczenie Dżemilewa o samobójcach na granicy z Krymem po raz kolejny potwierdza jego przywiązanie do ideologii terrorystycznej. Ten człowiek został odtrącony przez własny naród, a teraz stara się przynieść jak najwięcej szkody dla swoich byłych rodaków na półwyspie. Jego nowy batalion czeka nieciekawy los, podobnie jak i wszystkie poprzednie złudne projekty”, — powiedział Balbek. On nazwał utworzenia batalionu, któremu Dżemilew przypisuje etniczne pochodzenie jednego z narodów Półwyspu Krymskiego, kolejnym wrogim wybrykiem w stosunku do wszystkich mieszkańców Krymu. „Oni od dawna nie byli na Krymie i najwyraźniej nie wiedzą, że tutaj nikt z nikim niczego nie dzieli — ani pod względem ideologii, ani pod względem religii, ani tym bardziej pod względem politycznych przekonań. Tutaj każdy ma prawo do swojego zdania, które szanuje państwo”, — powiedział Balbek. Dżemilew opowiadając się przeciwko zjednoczeniu Krymu z Rosją opuścił półwysep. Ze względu na ekstremistyczne wypowiedzi nawołujące do nienawiści etnicznej w 2014 roku na pięć lat zakazano mu wjazdu do Rosji. Polityk był organizatorem żywnościowej i energetycznej blokady Krymu.  


 * Komisja Europejska wyjdzie w kwietniu z propozycją zniesienia wiz dla mieszkańców Ukrainy pomimo rezultatów referendum w sprawie umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą i UE w Holandii - pisze Reuters powołując się na wysokie rangą źródło w UE. „Może to wyglądać jak lekceważenie opinii obywateli Holandii, lecz my (tj. UE) jesteśmy zobowiązani do spełnienia danej Kijowowi obietnicy" — poinformowało agencję źródło dodając, że Komisja Europejska doda do swojej propozycji pewne zastrzeżenie, które pozwolą na tymczasowe przywrócenie wiz w przypadku napływu imigrantów. W marcu przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker obiecał Petrowi Poroszence, że KE w kwietniu wystąpi z prawną inicjatywą dotyczącą liberalizacji ruchu wizowego z Ukrainą. Następnie ta propozycja ma zostać zatwierdzona przez Parlament Europejski i Radę Unii Europejskiej, która reprezentuje rządy wszystkich państw członkowskich organizacji.   


 * Banderowcy zniszczyli kwiaty i wstążki św. Jerzego przed Domem Związków Zawodowych na Kulikowym Polu w Odessie. Jak poinformował lokalny portal Dumskaya, złożyli je w tym miejscu działacze Antymajdanu. Wcześniej pojawiła się informacja, że w niedzielę w Odessie doszło do kilku incydentów podczas uroczystości z okazji 72. rocznicy wyzwolenia miasta spod niemieckiej okupacji, głównie między prawicowcami a Antymajdanem. Uczestniczyło w nich około 20 antymajdanowców i kilkuset radykałów. Policja zaprowadziła porządek. Dumskaya pisze, że po tym, jak prawicowcy odśpiewali hymn Ukrainy, ruszyli pod pomnik na Kulikowym Polu, spod którego zebrali wszystkie wstążki św. Jerzego oraz kwiaty, które następnie albo wyrzucili, albo spalili. Po zmianie władzy na Ukrainie działacze Antymajdanu na znak protestu rozbili miasteczko namiotowe na Kulikowym Polu w Odessie. 2 maja 2014 roku zaatakowali ich członkowie Prawego Sektora i kibice piłkarscy. Kilkudziesięciu uczestników akcji zginęło w pożarze w budynku Domu Związków Zawodowych, w którym próbowali się ukryć.  Według oficjalnych danych, zginęło około 50 osób, a ponad 250 zostało rannych.  


 * Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że sformowanie nowego ukraińskiego rządu pozwoli na odblokowanie pomocy finansowej ze Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Kijowa.  „Otrzymałem (od USA) wyraźne gwarancje: będzie rząd, premier, koalicja, to tego samego dnia podpisujemy umowę o udzielenie kredytu Ukrainie w wysokości miliarda dolarów. Dodatkowa pomoc makrofinansowa, którą otrzymamy od UE też przekroczy 600 milionów euro. Ponadto dostaniemy 1,7 miliarda pierwszej transzy z MFW. Pozwoli to nam na znaczne wsparcie możliwości finansowych i walutowych naszego państwa” – wyliczył Poroszenko. Z powodu przedłużającego się kryzysu politycznego w niedzielę premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk poinformował, że rezygnuje z zajmowanego stanowiska. . Oficjalnie Jaceniuk złoży dymisję w parlamencie w najbliższy wtorek. Jedocześnie zapewnił, że jego partia Front Ludowy pozostaje w koalicji z prezydenckim Blokiem Petra Poroszenki.   


 * Według publikowanych przez ukraińską prasę przecieków z kręgów rządowych podczas niedawnej wizyty amerykańskiego wiceprezydenta Josepha Bidena i zastępczyni sekretarza stanu Victorii Nuland na Ukrainie Petro Poroszenko przedstawił im do akceptacji propozycję nowego rządu, który rozpocznie urzędowanie po dymisji Arsenija Jaceniuka. Amerykańscy politycy zaakceptowali skład nowego gabinetu, nakazując zarazem jego oficjalne ogłoszenie w terminie 12-16 kwietnia. Nowym premierem ma zostać Żyd Wołodymyr Hrojsman, obecnie przewodniczący ukraińskiego parlamentu. Według relacji przytaczanych przez media ze składu rządu zostanie wycofana Natalia Jaresko, Amerykanka ukraińskiego pochodzenia, a na stanowisku ministra finansów zastąpi ją Ivan Miklosz, były wicepremier i minister finansów Słowacji. Prawdopodobnie do rządu wejdzie też Borys Łożkin, szef administracji prezydenta i zarazem powiązany z nim biznesmen, w którego sprawie śledztwo prowadzą władze Austrii, podejrzewając go o pranie pieniędzy.  


 * Petro Poroszenko najwyraźniej stał się główną polityczną ofiarą przeprowadzonego w Holandii referendum na temat ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z Unią Europejską, pisze Politico. „Głośne nieprzyjęcie przez holenderskich wyborców umowy o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią Europejską nakryło ukraiński establishment falą uderzeniową, pogłębiając i bez tego poważny kryzys w państwie” – zauważa autor artykułu David Stern. Stern przypomina, że Poroszenko już wcześniej został trafiony przez Panama Papers, w których jakoby są dokumenty świadczące o posiadaniu przez niego kont na brytyjskich Wyspach Dziewiczych, nie uwzględnionych w jego deklaracji podatkowej. Według słów autora, nie wiadomo, jak wyniki głosowania wpłyną na porozumienie pomiędzy Ukrainą i Unią Europejską. Holandia to jedyne państwo Unii Europejskiej, które jeszcze nie ratyfikowało umowy. Premier Mark Rutte, komentując wyniki referendum, zauważył, że ratyfikacja porozumienia może zostać zrewidowana, ponieważ jej przeciwnicy są wyraźnie w większości. Podkreślił także, że to pytanie będzie wkrótce omawiane na różnych szczeblach. Jeśli decyzja Holandii doprowadzi do zmiany w umowie o stowarzyszeniu, to będzie to ogromną porażką dla proeuropejskiego obozu Ukrainy, traktującego ją jako główne ogniwo łączące z Unią Europejską, pisze Politico. Dominującym punktem wydaje się to, że cała Unia Europejska odwraca się od Europy Wschodniej i Ukrainy, a referendum w Holandii to tylko skutek takiego politycznego przesunięcia, pisze gazeta. „Reformatorzy w Kijowie najprawdopodobniej zobaczą, że teraz o wiele trudniej im będzie przekonać swoich obywateli do bolesnych politycznych i ekonomicznych reform w państwie biorąc pod uwagę to, że Holendrzy po prostu zamknęli przed nimi drzwi z jakąkolwiek europejską perspektywą” – cytuje Politico analityka banku inwestycyjnego Nomura Timothy Asha. – „Drzwi zamknięte, most zwodzony podniesiony”.   


 * Wyniki referendum w Holandii świadczą o tym, że przez dwa lata osłabionej Ukrainie nie udało się zdobyć poparcia zwykłych Europejczyków – pisze Leonid Bershidsky na łamach Bloomberg View. Poroszenko i jego zespół mieli dwa lata, by udowodnić, że Ukraina chce się stać częścią Europy, ale przegapili okazję i winić mogą tylko siebie – pisze Leonid Berszydzki.Jego zdaniem, wyniki referendum w Holandii świadczą o tym, że przez dwa lata osłabionemu ukraińskiemu państwu nie udało się zdobyć poparcia zwykłych Europejczyków. Oczywiście można powiedzieć, że Holendrzy nic nie wiedzą o Ukrainie lub że ich ona wcale nie obchodzi, ale nie jest tak: w katastrofie lotniczej pod Donieckiem zginęło 193 obywateli tego kraju. To jedna z największych tragedii w historii Holandii, po której śledzono, co się dzieje na Ukrainie. Bershidsky pisze, że podczas referendum ludzie mogli wesprzeć Ukrainę w jej dążeniu do „zapewnienia sobie niezależności i położenia kresu radzieckiej spuściźnie”, ale tego nie zrobili. Choć coraz bardziej niepopularny Poroszenko odciął się od referendum, oświadczając, że „strategicznie nie jest ono przeszkodą na drodze Ukrainy do Unii Europejskiej”, w rzeczywistości może być ono jednym z ostatnich ciosów w zdolność prezydenta do utrzymania władzy w swoich rękach – wyjaśnia publicysta.Według niego, od ukraińskiego prezydenta odwracają się nawet jego byli sojusznicy, np. Mustafa Najem, który powiedział, że wyniki głosowania w Holandii to wyrok wymierzony właśnie w Poroszenkę. W tej sytuacji nie na rękę są „ukraińskiemu oligarsze, który został politykiem” panamskie dokumenty łączące go z rajami podatkowymi oraz zamrożenie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy kolejnej transzy pomocy dla Ukrainy. Premier Holandii Mark Rutte zaznaczył, że jego rząd weźmie pod uwagę wyniki głosowania. W praktyce w ogóle może to nie wpłynąć na umowę stowarzyszeniową między Ukrainą a Unią Europejską, ale dla Kijowa referendum było „ważnym sygnałem w krytycznym czasie”. Jak pisze Bershidsky, Ukrainę czekają nowe wstrząsy polityczne: nowe pokolenie prozachodnich aktywistów spróbuje oczyścić kraj z elit istniejących jeszcze przed wydarzeniami na Majdanie. Nowe porządki raczej nie polepszą wizerunku Ukrainy w Europie, gdzie jest ona uważana za słaby i zupełnie skorumpowany kraj, który prosi o każdą pomoc, ale mało robi, by pomóc sobie samemu – pisze autor.Ludzie, którzy zmienią Poroszenkę i jego otoczenie, będą musieli długo i uporczywie pracować, by zdobyć zaufanie Europejczyków.  


 * Ukraiński prezydent jest właścicielem znacznej liczby przedsiębiorstw w różnych branżach - począwszy od mediów, a skończywszy na branży budowlanej – pisze ukraiński tygodnik „Dzerkało Tyżni”. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko jest właścicielem lub akcjonariuszem 15 firm w branży medialnej, rolnej, przemysłowej i budowlanej – wynika z artykułu opublikowanego na łamach ukraińskiego tygodnika „Dzerkało Tyżni”. Oprócz Roshen, Poroszenko jest właścicielem szerokiego spektrum przedsiębiorstw, w a niektórych przypadkach też właścicielem znacznego pakietu akcji – pisze gazeta.Ukraiński prezydent ulokował swoje aktywa w 15 przedsiębiorstwach w Kijowie, Dniepropetrowsku, obwodach kijowskim, dniepropetrowskim, kirowohradzkim, połtawskim i winnickim. Ogólnie rzecz biorąc, Poroszenko nigdy nie wypuszczał z rąk swojego biznesu, lobbując i promując swoje interesy, będąc czterokrotnie deputowanym, sekretarzem Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy, ministrem spraw zagranicznych, ministrem gospodarki. Spoglądając na jego karierę urzędnika państwowego i polityka nie wiadomo, kiedy miał czas na rozwijanie firm i tworzenie offshore, nie wywołując konfliktów interesów i nie naruszając prawa – pisze „Dzerkało Tyżni”.Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” opublikował dokumenty panamskiej kancelarii prawnej Mossack Fonseca, z których wynika, że  znani i bogaci, w tym politycy, ukrywają przed fiskusem pieniądze w rajach podatkowych. Dotychczas autentyczność dokumentów nie została potwierdzona. Wynika z nich, że Poroszenko w 2014 roku stworzył firmę offshore na Wyspach Dziewiczych w celu przekazania swojego majątku z zaufane ręce. Sam Poroszenko oświadczył, że nie boi się śledztwa w tej sprawie i że nie posiada rachunków w rajach podatkowych. Wcześniej Rothschild Group poinformowała o wyznaczeniu pełnomocnika, który zajmie się przekazaniem udziałów Poroszenki w holdingu cukierniczym Roshen. Z rejestru państwowego wynika, że wśród współwłaścicieli Środkowoeuropejskiej Firmy Cukierniczej  wymieniono holenderki Roshen Europe B.V. (85% udziałów). Prezes korporacji Roshen Wiaczesław Moskalewski posiada 13% udziałów w funduszu Konditerinwest. Kolejnych czterech menadżerów — po 0,5%. Umowa trustu została podpisana 14 stycznia 2016 roku. Roshen jest jednym z największych na świecie producentów wyrobów cukierniczych. Korporacja posiada fabryki na Ukrainie, Litwie, Węgrzech i w Rosji. Jej właściciel Petro Poroszenko, wysuwając swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich na Ukrainie, obiecywał wyborcom, że pozbędzie się swoich udziałów, jeśli wygra wyścig do fotela głowy państwa. Do tej pory tego nie zrobił.  


 * Rosyjska prasa komentuje wyniki niedawnego referendum Holandii w sprawie umowy stowarzyszeniowej między Unią Europejską a Ukrainą – w którym Holendrzy zagłosowali przeciwko jej ratyfikacji. Dziennik "Rossijskaja Gazieta" pisze o realizowanej przez Ukrainę polityce dopraszania się, któracoraz częściej wywołuje nie współczucie, a irytację, oraz o ukraińskim bagnie korupcyjnym, w które trzeba wyrzucać pieniądze. Komentarzowi towarzyszy wywiad z niemieckim politologiem Alexandrem Rahrem. W jego ocenie Europa, która im wiele naobiecywała, nie spieszy się z wypełnianiem obietnic, a wyniki referendum są ciosem nie tylko dla dalszych perspektyw samej Ukrainy, ale i innych krajów Partnerstwa Wschodniego, które dążą do stowarzyszenia z Unią Europejską, oraz świadczą o tym, że nastąpił koniec sojuszu politycznego Europy. Dziennik "Komsomolskaja Prawda" pisze natomiast: Może na samym początku trzeba było pomyśleć, czy narody Europy chcą widzieć Ukrainę w swojej rodzinie, a dopiero potem wierzyć wykonawcom Majdanu, obalać władzę i przelewać krew w Donbasie? Cytuje też Mychajła Pohrebynskiego, ukraińskiego politologa z Kijowa, w którego ocenie wynik referendum w Holandii jest klęską europejskiej rusofobii.  


 * Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow powiedział, że na polecenie prezydenta Rosji Władimira Putina powstaje nowa redakcja koncepcji polityki zagranicznej Rosji. Potwierdzam moje przywiązanie do współpracy w ramach  Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej. Opublikowano interesujący raport dający wiele do myślenia. Wiele poglądów przenika się z tym, czym zajmuje się dyplomacja, polityka zagraniczna. Oczywiście nie wszystko i nie we wszystkim zbiega się z naszym myśleniem i pomysłami, które pojawiają się w środowisku ekspertów – powiedział Ławrow na posiedzeniu Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej. Zapewne patrzymy tak samo na te procesy, które świadczą o tym, że okres niepewności na arenie międzynarodowej trwa. Jestem przekonany, że nie można od razu odpowiedzieć na wszystkie pytania i wymyśleć jakiejś magicznej formuły, która pozwoli na rozwiązanie wszystkich problemów. Tym bardziej w obecnej sytuacji międzynarodowej, która pozostaje mozaikowa, sprzeczna. Przy czym można zaobserwować ogólną tendencję. Każdą tendencję staramy się odzwierciedlić z naszych podstawowych dokumentach doktrynalnych. Jest to i strategia bezpieczeństwa narodowego Rosji, i koncepcja polityki zagranicznej Rosji. Obecnie pracujemy na polecenie prezydenta nad jej nową redakcją  - dodał szef rosyjskiej dyplomacji.  


 * Dziś rano o godz. 10:40 czasu moskiewskiego przed  budynkiem Wydziału Spraw Wewnętrznych w miejscowości Nowosielskoje w Kraju Stawropolskim w południowej Rosji na przedpolach Kaukazu doszło do nieudanej próby zamachu terrorystycznego — poinformowało agencję RIA Novosti źródło w służbach porządkowych. Dwaj terroryści-samobójcy próbowali sforsować wejście do budynku, ale zostali zatrzymani na punkcie kontrolnym , gdzie jeden z nich został zastrzelony na miejscu, a drugi zdążył wysadzić się w powietrze. Główny Zarząd rosyjskiego MSZ w Kraju Stawropolskim potwierdził informację o ataku na komisariat. Według wstępnych danych, żaden z policjantów  nie ucierpiał i innych ofiar ataku nie było. W pierwszych komunikatach podano, ze zamachowców było czterech a eksplozji pięć. .  


 * Szef Komitetu Dumy ds. Międzynarodowych Aleksiej Puszkow skomentował słowa amerykańskiego lidera Baracka Obamy na temat ataku na Libię.  „Obama uważa interwencję w Libii za swój największy błąd. A jakie pieśni o „zwycięstwie w Libii” śpiewały USA i NATO w 2011 roku! Pora zaśpiewać requiem” – napisał Puszkow na Twitterze, proponując Obamie oddać Pokojową Nagrodę Nobla, otrzymaną w 2009 roku, libijskim dzieciom. „Jeśli wojna w Libii była największym błędem administracji Obamy, to jakie prawo do zajęcia Białego Domu ma Hillary Clinton, która domagała się tej wojny?” – dodał Puszkow. Wcześniej Obama oświadczył w wywiadzie dla telewizji FOX News, że możliwe, że interwencja w Libii była jego błędem. Hillary Clinton, której rolę w obaleniu libijskich władz podkreślił Puszkow, jest jedną z głównych pretendentów na zwycięstwo w wyborach prezydenckich, które odbędą się jesienią. Podczas konfliktu w Libii zajmowała ona stanowisko sekretarza stanu i forsowała interwencję w Libii.   


 * Kilkaset osób w nocy z soboty na niedzielę uczestniczyło w zamieszkach w paryskiej dzielnicy, w której mieszka premier Francji Manuel Valls – poinformowała telewizja BFM TV. Francuska stacja podała, że przed domem Vallsa próbowano przeprowadzić demonstrację. W tym czasie szef rządu przebywał z wizytą w Algierii. Policyjnym kordonem otoczono kilka ulic, co sprowokowało demonstrantów do „aktów wandalizmu” i bójek z funkcjonariuszami. Policja rozpędziła protestujących przy pomocy gazu łzawiącego. Aresztowano kilka osób. W wyniku wybito kilka witryn sklepowych, zniszczono bankomat i radiowóz. Protesty wywołała nowa reforma prawa pracy. Podobne demonstracje, ale bez incydentów, odbyły się wczoraj wieczorem w około 60 francuskich miastach.  


 * Odchodzący ze stanowiska dowódca sił NATO w Europie amerykański generał Philip Breedlove stara się w maksymalny sposób zaszkodzić stosunkom między Rosją a sojuszem – powiedział szef głównego zarządu międzynarodowej współpracy wojskowej Ministerstwa Obrony Rosji Siergiej Koszelew.  „Wydaje się, że wszystkie jego ostatnie wypowiedzi mają na celu tylko jedno – wyrządzenie maksymalnych szkód w stosunkach między Rosją a NATO i spowodowanie, że będzie je bardzo trudno odbudować” – powiedział rosyjski generał w sobotę na antenie radia Rosyjska Służba Informacyjna.   Breedlove’a na stanowisku głównodowodzącego zjednoczonych sił NATO w Europie zastąpi wiosną 2016 roku inny amerykański generał Curtis Scaparrotti. Philip Breedlove wielokrotnie wypowiadał się na temat wzmocnienia pozycji NATO w Europie Wschodniej z powodu „rosnącego zagrożenia ze strony Moskwy”. Pod koniec marca oświadczył, że  do Europy powinny powrócić samoloty rozpoznawcze U-2 do przeprowadzania operacji nad Rosją. Ponadto, jego zdaniem, „Rosja jest wrogiem i zagraża Stanom Zjednoczonym w długoterminowej perspektywie”. Generał twierdzi, że Moskwa „próbuje zniszczyć jedność NATO”, dlatego należy ją „powstrzymywać i przygotować się do konfliktu, jeśli to konieczne”. Stały przedstawiciel Rosji przy NATO Aleksander Gruszko, komentując nową strategię europejskiego dowództwa sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych, w której Rosję uznano za „główne zagrożenie dla bezpieczeństwa”, oświadczył, że nie zgadza się ona z realnymi względami bezpieczeństwa oraz z potrzebami rozwoju globalnego.  


 * Posiedzenie Rady NATO-Rosja na szczeblu stałych przedstawicieli nie doprowadzi do przełomowych umów. Strony jedynie omówią sytuację na Ukrainie – powiedział wiceprezydent rosyjskiego Centrum Studiów Politycznych (PIR-Center) Eugeniusz Burzyński. Wcześniej NATO poinformowało, że Rada NATO-Rosja na szczeblu stałych przedstawicieli spotka się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Na spotkaniu zostanie omówiona sytuacja „wewnątrz i wokół Ukrainy”, realizacja porozumień mińskich i bezpieczeństwo w Afganistanie, w tym zagrożenie terrorystyczne w tym regionie. Burzyński w rozmowie z RIA Novosti powiedział, że „trudno stwierdzić, jak bardzo perspektywiczne będzie to spotkanie, ale bez rozwiązania kwestii Ukrainy żadnych decyzji w sprawie innych problemów nie można oczekiwać. Jest to główny hamulec”. Jego zdaniem „potrzebne są różne formy dialogu”, a Rada NATO-Rosja przez długi czas nie funkcjonowała. – Rozmowy na ten temat toczą się od dawna. W końcu coś się ruszyło. Uważam, że to pozytywny moment – powiedział  Burzyński. Nie będzie przełomu, będzie wymiana poglądów. Żadnych politycznych decyzji, biorąc pod uwagę, że Rada NATO-Rosja na szczeblu stałych przedstawicieli nie może ich podejmować. Prawdopodobnie dojdzie do wstępnej wymiany opinii. Na pewno stały przedstawiciel Rosji  przy sojuszu Aleksander Gruszko zwróci uwagę partnerów na to, że Kijów nie realizuje porozumień mińskich, wysłucha ich argumentów, przekaże je do Moskwy. Po to istnieje rada, dla dialogu – wyjaśnił Burzyński.Z kolei pracownik naukowy Instytutu Problemów Bezpieczeństwa Międzynarodowego Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksy Fenienko powiedział, że sama decyzja o przeprowadzeniu Rady NATO-Rosja na szczeblu stałych przedstawicieli jest już przełomowa, bo oznacza zachowanie kontaktu między Rosją a sojuszem. Przed sojuszem w rzeczywistości stoi poważny problem: pozostał rok do 20. rocznicy podpisania aktu założycielskiego NATO-Rosja. Obecnie szukamy sposobów jego rewizji. Po szczycie w Walii w 2014 roku sojusz faktycznie zmienił warunki: zrezygnował z nierozmieszczania dużych kontyngentów wojskowych we wschodniej Europie – powiedział Fenenko. Od ubiegłej wiosny Rosja, moim zdaniem, proponuje wariant z gwarancją neutralności czterech państwa: Finlandii, Ukrainy, Gruzji i Mołdawii. Właśnie o tym będzie mowa. Są tu dwie opcje: albo zagwarantujemy to poprzez coś na kształt CFE (Traktat o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie), umowy o nierozmieszczaniu na ich terytorium dużych kontyngentów, albo za pośrednictwem umowy o neutralnym statusie, albo w ogóle nie uda się zreformować aktu założycielskiego. Jest to możliwe – ocenił ekspert. Rada NATO-Rosja powstała w 2002 roku. Po raz ostatni obradowała na szczeblu dyplomatycznym w czerwcu 2014 roku. Od tego czasu dialog między Rosją a sojuszem był zamrożony z powodu konfliktu na Ukrainie. O możliwości wznowienia prac rady w grudniu 2015 roku mówił sekretarz generalny Jens Stoltenberg. Moskwa skomentowała, że kontaktuje się z „kierownictwem sekretariatu NATO w sprawie tematów, które mogłyby być omówione”.  


 * Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama oświadczył, że jego priorytetem na dziś jest walka z organizacją terrorystyczną Państwo Islamskie (zakazana w Rosji), ale nie może być ona sprzeczna z amerykańskimi wartościami, sieć paniki i dzielić ludzi. „Moją pracą numer jeden jest bronienie Amerykanów. Moim priorytetem numer jeden obecnie jest zwycięstwo nad Państwem Islamskim… Jestem tym, który zwraca się do rodzin (ofiar), spotyka się z nimi, przytula, próbuje uspokoić matki, ojców, mężów, dzieci po atakach terrorystycznych. Dlatego uzgodnijmy, w jakim stopniu jest to dla mnie priorytet: to maja praca numer jeden” – powiedział w rozmowie z Fox News Obama. Amerykański prezydent dodał, że ataki terrorystyczne mają „wywołać panikę, strach, zmusić społeczeństwo do zmiany”. „Ale to, co chcę powiedzieć – oni mogą zmienić nas. Mogą zabić niektórych z nas, ale znajdziemy ich i złapiemy. My nie panikujemy” – zaznaczył Obama. Jego zdaniem należy zachować „wszystkie te rzeczy, które nadają sens naszemu życiu”.   


 *  W USA powoli dobiegają końca prawybory w Partii Demokratycznej. O nominację Demokratów na kandydata w wyborach prezydenckich rywalizują w praktyce dwie osoby: Hillary Clinton oraz określający się jako "socjalista" Bernard Sanders. Rywalizację rozstrzygną niedługo prawybory w stanie Nowy Jork. 7 kwietnia na swoim wiecu przedwyborczym Sanders przestrzegł zwolenników Partii Demokratycznej przed głosowaniem na Clinton. Nie uważam, by Hillary Clinton miała odpowiednie kwalifikacje, skoro głosowała za katastrofalną wojną w Iraku i poparła niemal każde katastrofalne porozumienie o wolnym handlu. – powiedział. Prawda jest taka, że kraj stoi w obliczu wielu problemów, których nie rozwiąże polityka czy gospodarka establishmentu, lecz polityczna rewolucja. Rewolucja oznacza to, że miliony ludzi powstaną, ruszą do walki i powiedzą klasie miliarderów, że nie może mieć wszystkiego. Razem stworzymy gospodarkę, która będzie pracować dla nas wszystkich, a nie tylko dla jednego procenta. – powiedział 8 kwietnia Bernard Sanders podczas wiecu swoich zwolenników na nowojorskim Greenpoincie. Dzień później wygrał prawybory Partii Demokratycznej w Wyoming. Zwyciężył w ten sposób w siódmym stanie z rzędu." Sanders zaczyna brzmieć tak, jak jego najgorsi zwolennicy. – skrytykował go za to liberał Paul Krugman, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i były doradca "Billa" Clintona. Wśród kandydatów na kandydatów na prezydenta USA Sanders pozostaje jedynym, który wypowiada się przeciwko dotychczasowej polityce popierania Izraela przez Waszyngton na Bliskim Wschodzie. Był tez jedynym który (w przeciwieństwie od Donalda Trumpa) odmówił spotkania się w AIPAC – najważniejszą instytucją lobby żydowskiego w Ameryce. Bernie Sanders jest z pochodzenia polskim Żydem z Brooklynu – jego ojciec Eliasz urodził się w Słopnicach k.Limanowej, a jego matka Dorothy z d. Glassberg pochodzi z Żydów polskich i rosyjskich.  


 * Kandydatka na prezydenta Stanów Zjednoczonych Hillary Clinton powinna wycofać się z wyborów po tym, jak pozwoliła sobie na porównanie Władimira Putina do Adolfa Hitlera – uważa amerykański politolog, ekspert ds. Rosji Stephen Cohen w programie Larry’ego Kinga „Politicking” w RTD. Chodzi o wypowiedź Clinton, o której informowały media wiosną 2014 roku. Była sekretarz stanu bezpośrednio nie porównała rosyjskiego prezydenta do przywódcy III Rzeszy, ale przyrównała sytuację wokół Krymu do wydarzeń z lat 30. ubiegłego wieku, kiedy Hitler mówił o potrzebie ochrony mniejszości niemieckiej w Czechosłowacji i innych krajach.Cohen od razu zwrócił uwagę na słowa Clinton i już wówczas twierdził, że polityk pozbawiła się prawa do udziału w wyścigu do fotela prezydenckiego. Prowadzący zapytał politologa, czy do tej pory tak uważa. Cohen wyjaśnił, dlaczego nie zmienił zdania. Według niego, jeśli Clinton rzeczywiście „miała na myśli to, co powiedziała” dla niej, jako dla prezydenta, może to mieć poważne konsekwencje. Ekspert nie rozumie, jak zamierza one prowadzić rozmowy z rosyjskim liderem po takich słowach. Musimy być wrażliwi na to, co mówimy. W Rosji mówi się, że powiedzieć to to samo, co zrobić – dodał amerykański politolog.Cohen przypomniał jeszcze jedną wypowiedź Clinton, z 2008 roku. Wówczas uczestniczka wyścigu do Białego Domu oświadczyła, że Putin nie ma duszy. Na obraźliwe wypowiedzi pozwala sobie również Barack Obama. Kandydaci na urząd prezydenta nie powinni się tak zachowywać – zaznaczył Cohen. – Jeśli pamięć mnie nie zawodzi, ani jeden prezydent Stanów Zjednoczonych do Obamy tak nie robił – dodał.Jego zdaniem rosyjski prezydent chce położyć kres nowej zimnej wojnie między Rosją a USA. – Jego zadaniem jest odbudować Rosję, a nie angażować się w nową zimną wojnę – powiedział. Politolog nie jest przekonany co do tego, że uda się Moskwie i Waszyngtonowi normalizować stosunki w przyszłości.  


  * W czwartek w parlamencie tzw. Republiki Kosowa na prezydenta tego narkopaństewka zaprzysiężony został  Hashim Thaci, dawniej jeden z liderów terrorystycznej Armii Wyzwolenia Kosowa (UCK). Podczas ceremonii zaprzysiężenia Thaci rzekł, że będzie działał w kierunku integracji Kosowa z NATO i Unią Europejską oraz dążył do dalszej normalizacji stosunków z Serbią (pod naciskiem Zachodu Serbia i Kosowo podpisały w 2015 roku porozumienie o normalizacji kontaktów, co było warunkiem ubiegania się Serbii o członkostwo w UE). Sam wybór Thaciego spotkał się z bardzo ostrą reakcją opozycji, np. w dniu głosowania nad wyborem głowy państwa (w Kosowie parlament wybiera prezydenta) w budynku parlamentu rozpylono gaz łzawiący, a na zewnątrz trwały demonstracje. Przeciwnicy nowego prezydenta sprzeciwiają się umowie z Belgradem, obawiając się, że Serbowie na północy Kosowa otrzymają autonomię, która może naruszać suwerenność "państwa" (sic!). Oprócz tego Thaci jest zamieszany w liczne afery korupcyjne.  


 * Rosja i Szwajcaria porozumiały się w sprawie rozwoju dialogu na temat walki z finansowaniem terroryzmu - oznajmił szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow.  „Jesteśmy zainteresowani aktywizacją naszej współpracy w walce z terroryzmem, łącznie z udaremnieniem finansowania i innego wsparcia działalności terrorystycznej. Porozumieliśmy się w sprawie rozwoju dwustronnego dialogu na te aktualne tematy" — oznajmił Ławrow na konferencji prasowej, podsumowującej wyniki rozmów z szefem MSZ Szwajcarii Didierem Burkhalterem.   


 * Ponad 5,8 tysiąca nieletnich uchodźców zarejestrowano w Niemczech jako zaginionych, poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Niemiec w odpowiedzi na pytanie grupy medialnej Funke.  Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych kraju z 8006 nieletnich uchodźców, którzy przepadli bez wieści, odnaleziono jedynie 2171 osób.  „Zdecydowana większość zaginionych to nieletni uchodźcy z Afganistanu, Syrii, Erytrei, Maroka i Algierii”, — czytamy w oświadczeniu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Wśród prawie sześciu tysięcy zaginionych, 555 osób to dzieci w wieku poniżej 14 lat. W marcu służba prasowa Europolu poinformowała, że w ciągu dwóch lat  zaginęło ponad 10 tysięcy dzieci imigrantów, którzy przybyli do Europy bez opieki dorosłych. Według policji służby UE wiele z nich mogło wpaść w ręce siatek przestępczych, które organizują handel ludźmi w celu wykorzystania seksualnego i usunięcie organów.  


 * Co najmniej 260 osób zostało rannych w niedzielę w wyniku użycia przez macedońską policję gazu łzawiącego i plastikowych kul wobec kilkusetosobowej grupy imigrantów, która próbowała sforsować ogrodzenie na grecko-macedońskiej granicy - poinformowali Lekarze bez Granic. Wcześniej AFP podała, że macedońska policja użyła gazu łzawiącego, żeby odeprzeć około 500 imigrantów od ogrodzenie obozowiska dla uchodźców w greckiej Idomeni. Poinformowano o „dziesiątkach poszkodowanych”. Około 300 osób zostało rannych. Nasz zespół lekarski udzielił pomocy 200 osobom, które miały problemy z oddychaniem; 30 ludzi ucierpiało na skutek plastikowych kul i jeszcze 30 miało inne obrażenia – powiedział przedstawiciel organizacji Achileas Cemos. Grecja potępiła użycie siły przez macedońską policję wobec migrantów.  


 * Grecja w związku z szantażem Międzynarodowego Funduszu Walutowego powinna zwrócić się do Rosji jako wpływowego członka tej instytucji z prośbą o poruszenie tego problemu na radzie dyrektorów – powiedział RIA Novosti europoseł z Grecji Notis Marias. Portal Wikileaks ujawnia fragment rozmowy szefa departamentu MFW Paula Thomsena z Delią Velculescu, reprezentującą fundusz w Grecji. Pracownicy  instytucji finansowej chcieli przeciągnąć negocjacje do lipca i stworzyć takie warunki, by Grecja zgodziła się na nowe reformy fiskalne, które nie są przewidziane w memorandum z wierzycielami w sprawie trzeciego pakietu pomocy. Grecki europoseł Notis Marias uważa, że ujawnienie rozmowy włożyło w ręce greckich ministrów „potężną broń”, której jednak nie wykorzystają oni w należyty sposób. Jego zdaniem, próby podejmowane przez Tsiprasa i zmierzające do zdobycia poparcia wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena i kanclerz Niemiec Angeli Merkel nie przyniosą oczekiwanego rezultatu. – Kraje zachodnie ukrywają politykę szantażu MFW – powiedział Marias. Tsipras jest brutalnie izolowany przez Zachód i przegrał. Grecja powinna zwrócić się do wpływowych członków MFW, np. Rosji, Brazylii, Indii, Chin lub innych, by poruszyli ten temat na posiedzeniu rady dyrektorów. Ameryka ma prawo weta w MFW. Jednak MFW to nie tylko Stany Zjednoczone. Trzeba poruszyć  tę kwestię – podkreślił europoseł.Grecki polityk uważa, że dług publiczny Grecji, który przekroczył 180% PKB, powinien być uznany za niedozwolony.  Komisja Europejska powinna była przestać kredytować Grecję już kilka lat temu, bo zadłużenie kraju było nadmierne. Ale Jean-Claude Juncker nie zahamował tego procesu, bo Grecja na kredyt importowała towary z Francji i Niemiec. Ten obrzydliwy dług powinien być umorzony – powiedział Marias. Według jego słów, wierzyciele nie zamierzają umarzać zadłużenia Aten, a rząd Tsiprasa w zasadzie już się z tym pogodził.Europoseł skrytykował również rządowy plan podniesienia podatków i reformy systemu emerytalnego. Grecki polityk uważa, że część środków, które przeznaczono na rekapitalizację banków i których nie wykorzystano, należy przeznaczyć na obsługę kredytów mieszkaniowych oraz systemu ubezpieczeń społecznych.  Jednak – według jego słów — tylko pierwsza propozycja spotkała się ze zrozumieniem.  


 * Ewa Stankiewicz, reżyserka i prezes Stowarzyszenia Solidarni 2010, zasugerowała w Telewizji Republika i w TVP Info, że Donalda Tuska powinna spotkać kara śmierci. "Tusk jest jednym z największych winowajców w tej sprawie. Mówię o doprowadzeniu do katastrofy, o rozdzieleniu wizyt, o działaniach na szkodę polskiego prezydenta wspólnie z władzami Rosji, czyli dogadywaniu się z władzami Rosji ponad głową polskiego prezydenta. Ale mówię też o największej jego zbrodni, czyli zdradzeniu polskich interesów po katastrofie smoleńskiej" — powiedziała Ewa Stankiewicz.  "Tu powinna być zastosowana najsurowsza z możliwych kar, być może nawet specjalnie na tę okoliczność przywrócona w polskim prawie, dlatego że to jest taka zdrada interesów narodowych, z jaką nie mieliśmy do czynienia — jeśli chodzi o skalę — od czasów Targowicy" — oznajmiła Stankiewicz.  


 * Zapotrzebowanie UE na rosyjski gaz w długofalowej perspektywie może wzrosnąć - poinformował agencję Sputnik stały przedstawiciel Rosji przy UE Władimir Czyżow.  „Uważam, że w długofalowej perspektywie zapotrzebowanie Europy na rosyjski gaz będzie rosnąć. W rzeczywistości łączne dostawy rosyjskiego gazu przez Gazprom do państw UE wzrosły. W ubiegłym roku odnotowano wzrost w porównaniu z 2014 rokiem pomimo szumu politycznego i kampanii przeciwko temu" — oznajmił Czyżow. Projekt Gazociągu Północnego 2 przewiduje budowę dwóch nitek gazociągu o łącznej mocy 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie od rosyjskiego wybrzeża przez Bałtyk do Niemiec. Do Gazpromu będzie należało 50% udziałów w projekcie, a do BASF, E.ON, Engie, OMV, Shell — po 10%. Nowy rurociąg ma zostać zbudowany obok Gazociągu Północnego. Polska, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Słowacja, Rumunia i Litwa konsekwentnie opowiadają się przeciwko realizacji projektu. Ich zdaniem, projekt niesie w sobie ryzyko geopolitycznej destabilizacji.   


 * Gazprom uważa za niewłaściwe dopuszczenie niezależnych przedsiębiorstw do eksportu gazu rurociągami. Stworzy to konkurencję wśród rosyjskich dostawców zasobów energetycznych, które jest niekorzystna dla narodowych interesów państwa – powiedział RIA Novosti wiceprezes Gazpromu Walerij Gołubiew.  Jeśli mówimy o europejskiej polityce, o jednym kanale eksportowym, to są to nasze narodowe interesy. Dlaczego powinniśmy sami tworzyć konkurencję między sobą? – zaznaczył  Gołubiew. Obecnie monopolistą na rynku eksportowym gazu gazociągami jest Gazprom. Wcześniej Ministerstwo Energetyki otrzymało wniosek Rosnieftu o wydanie zgody na eksport gazu rurociągami do Europy. W mediach pojawiła się również informacja, że Novatek Leonida Michalsona zwrócił się do prezydenta Rosji z podobnym wnioskiem umotywowanym umową między Novatek Gas & Power (NGP) a Gazpromem Export. Wiceprezes Gazpromu dodał, że dziś niezależni producenci gazu sprzedają pewne objętości surowca bezpośrednio rosyjskim konsumentom na podstawie długoterminowych kontraktów, na giełdzie lub Gazpromowi. Stanowisko Gazpromu odnośnie zachowania jednego kanału eksportowego podziela również rosyjski wiceminister energetyki Anatol Janowski.   


 * Rzecznik irańskiego MSZ Hossein Jaber Ansari oznajmił, że Moskwa w ramach kontraktu dostarczyła pierwszy system S-300. „Wcześniej informowaliśmy, że ten kontrakt pomimo pewnej zwłoki znajduje się na etapie realizacji, a dzisiaj oświadczam, że pierwsza partia tego sprzętu została już dostarczona do Iranu, druga zostanie przekazana później" — oznajmił Ansari, którego cytuje agencja RIA Novosti, powołując się na agencję Mehr. 10 lutego szef Ministerstwa Obrony Iranu Hossein Dehgan poinformował, że pierwsza partia rosyjskich rakietowych systemów przeciwlotniczych S-300 zostanie dostarczona do Iranu w pierwszym kwartale 2016 roku. Ponadto poinformowano, że Rosja postanowiła wysłać systemy S-300 do Iranu drogą morską.   


 * Jak poinformowała gazeta „The Sunday Times”, Londyn przygotowuje specjalistów, którzy umożliwią powrót brytyjskich okrętów podwodnych do Arktyki. Gazeta poinformowała, że oficerowie Królewskiej Marynarki Wojennej odbyli szkolenie na amerykańskim okręcie podwodnym w Cieśninie Beringa. Wykorzystamy ich doświadczenie i metody szkolenia, by przygotować jeden z naszych okrętów  typu „Trafalgar” do pracy pod lodem, zanim zastosujemy je we flocie – powiedział brytyjski admirał John Weale. Okręty podwodne w Arktyce będą się przemieszczały pod lodem, co było dość powszechne w okresie zimnej wojny. W 2007 roku Wielka Brytania zrezygnowała z tego po wypadku na jednej z jednostek, w którym zginęło dwóch marynarzy.  


 *  CIA nie będzie stosować ostrych technik przesłuchań, w szczególności podtapiania, wobec więźniów, nawet jeśli odpowiedni rozkaz wpłynie od przyszłego prezydenta. O tym NBC News powiedział dyrektor agencji John Brennan.  „Nie zgadzam się na korzystanie z niektórych z tych metod i taktyk, na temat których słyszałem wiele dyskusji, ponieważ ta organizacja [CIA] musi się rozwijać”, — powiedział Brennan. „Bezwarunkowo nie zgodziłbym się na to, aby którykolwiek z funkcjonariuszy CIA wykorzystywał podtapianie”, — dodał. CIA stosowało tortury wodą po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, jednak w 2009 roku prezydent Barack Obama zakazał ich, a także innych surowych metod. Przy czym Brennan wcześniej usprawiedliwiał te metody mówiąc, że są one przydatne i są wykorzystywane do ujawnienia miejsca pobytu lidera Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Kwestię stosowania podtapiania poruszył niedawno kandydat na prezydenta USA Donald Trump. Oświadczył on, że jeśli wygra wybory, ponownie zezwoli na tę i inne surowe metody przesłuchań. Jego rywal Ted Cruz podkreślił, że nie uważa podtapiania za tortury, jednak oświadczył, że nie przywróci ich „w jakiejkolwiek formie powszechnego stosowania”. Jednak Cruz dodał, że ma zamiar „wykorzystać wszelkie udoskonalone techniki przesłuchań, aby utrzymać ten kraj bezpieczny”. Podczas tortur z wykorzystaniem podtapiania przesłuchiwany umieszczany jest na plecach, jego twarz pokryta jest tkaniną, która zamyka drogi oddechowe, po czym jest ona polewana wodą. W rezultacie ma on wrażenie, że tonie.  


 * Firma venture służby wywiadowczej (CIA) Stanów Zjednoczonych In-Q-Tel inwestuje w opracowanie linii kosmetycznej do pielęgnacji skóry, informuje internetowe pismo Intercept. Nieoczekiwane zainteresowanie CIA  - nie bez przyczyny — przyciągnęła marka handlowa kampanii Skincential Sciences Clearista, który produkuje wytwory kosmetyczne oczyszczające i „odmładzające” skórę. Skincential Sciences stworzyła technologię, która bezboleśnie usuwa cienką warstwę skóry twarzy. W tym procesie zbierają się unikalne markery biologiczne, które mogą zostać wykorzystane m.in. do pobrania DNA, głosi artykuł. W ten sposób CIA może otrzymać dostęp do najnowszych technologii zbioru danych o biochemii ludzi. Amerykański resort wywiadowczy już zgłosił swoje zainteresowanie wyodrębnieniem ludzkiego DNA przy pomocy metody opracowanej przez Skincential Sciences, powiedział szef kompanii Russ Lebowitz.  In-Q-Tel została stworzona w 1999 roku przez George’a Teneta, który w tym czasie zajmował stanowisko szefa CIA. Kompania śledzi najnowsze opracowania w świecie technologii, które mogłyby zostać wykorzystane w pracy amerykańskich służb specjalnych, przypomina  Intercept.  


 * Amerykański Departament Obrony w ciągu najbliższych sześciu lat, zanim stworzy własny silnik rakietowy, będzie prawdopodobnie potrzebował jeszcze 18 rosyjskich silników RD-180 do wystrzelenia satelitów wojskowych – powiedział zastępca sekretarza obrony Robert Work. Przedstawiciel Pentagonu powiedział agencji Reutera, że Stany Zjednoczone powinny mieć co najmniej „dwa osiągalne i niezawodne sposoby dostępu do przestrzeni kosmicznej”. W związku z tym, zanim powstaną amerykańskie silniki, Pentagon będzie musiał zadowolić się rosyjską produkcją RD-180.  Nie widzimy możliwości otrzymania nowych silników wcześniej niż za sześć lat. Dlatego w tym okresie przejściowym potrzebujemy RD-180. Co najmniej 18 – stwierdziłWork. W marcu Pentagon podpisał z United Launch Services (ULA) i Aerojet Rocketdyne kontrakty na budowę do 2019 roku silników rakietowych, które zastąpią rosyjskie RD-180. Z inicjatywy senatora Johna McCaina w 2014 roku Kongres podjął decyzję o zrezygnowaniu z silników rosyjskiej produkcji i przyśpieszeniu prace nad amerykańskimi analogami. Zakaz nie został uwzględniony w ustawie budżetowej, która weszła w życie w grudniu i obowiązuje do października 2016 roku.  


 * Kubańskie bary, kawiarnie i stacje benzynowe nie radzą sobie z napływem turystów ze Stanów Zjednoczonych. Jak pisze „The Guardian”, na Wyspie Wolności skończyło się piwo lokalnych producentów. Gazeta pisze, że browar Bucanero, wspólna inwestycja kubańskich i belgijskich piwowarów, potrzebuje jeszcze jednego zakładu na Kubie, by zaspokoić zapotrzebowanie turystów i konkurować z prywatnymi restauracjami. Niedawno Bucanero importował 3 miliony skrzynek piwa z Dominikany. Prywatne bary mogą znaleźć nowych dostawców, a ja mogą sprzedawać tylko to, co otrzymam od rządu – powiedział menadżer jednego z barów państwowych. Według lokalnych mediów, w tym tygodniu kubańscy piwowarzy podpisali kontrakty na dostawę 33 milionów skrzynek piwa, co w znacznej mierze przewyższa ich możliwości produkcyjne. Wcześniej prezydent Stanów Zjednoczonych obiecał, że „już niedługo” amerykańscy turyści będą mogli regularnie przyjeżdżać na Kubę. W tym celu zostanie uruchomione bezpośrednie połączenie lotnicze i promowe między obu krajami. W maju, po razie pierwszy od 1959 roku, setki Amerykanów wybierają się na Kubę na pokładzie statku wycieczkowego.   

KOMENTARZE

  • Tymczasem demokrcja w USA dogorywa.
    W wyborach na stanowych konwencjach wygrywa Trump a delegatow dostaje Cruz.W Kolorado glosowanie sie nawet nie odbylo a delegatow dostal Cruz decyzja dzialaczy partyjnych.Podobnie w parti demokratycznej .Wygrywa Sanders a delegatow dostaje Hilary.Oszustwa w bialy dzien bez zadnej krepacji.To tak jakby wybic zeby kobiecie na oczach policji i zaprzeczac, ze sie tego nie zrobilo.NWO
  • Amerykanie wyprodukuja nowy silnik rakietowy jak mi kaktus urosnie.
    Kto go zaprojektuje? Dzieci pracujace w Mc.Donaldzie? A moze dadza kontrakt Polnocnej Korei? Nie da sie znalesc inzynierow od silnikow rakietowych dajac ogloszenie w gazecie bo ich po prostu nie ma.Raz przestanie sie cos robic to starzy ida na emeryture a mlodych nikt nie szkoli bo poco? Skad wziasc slusarzy narzedziowcow?Gdzie znalezsc podwykonawcow? Przemysl narzedziowo maszynowy w Chinach. Juz od wielu lat praca inzyniera projektanta w USA to bylo pieklo, nie ma z czego maszyny zbudowac.Maszyna sklada sie z czesci kupionych w sklepie i czesci wykonanych u siebie.Co z tego ze w katalogu firmy Parker sa zawory hydrauliczne ale jak sie do nich zadzwoni to w magazynie nie maja niczego a urochomia produkcje jak uzbiera im sie zamowien na 15 sztuk.Mam 15 sztuk zamawiac jak potrzebuje tylko jedna?Albo bierze sie do reki katalog, dzwoni a okazuje sie, ze oni juz nie istnieja a nikt inny takich produktow nie oferuje.
    Nie mozna miec przemyslu kosmicznego w kraju gdzie sa tylko uslugi i rolnictwo.A moze sie myle i uda sie Amerykanom skopjowac ten ruski motor?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930