Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3832 posty 1807 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Piątek, 8.04.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (940) Narasta napięcie pomiędzy Rosją i Turcją, Daesz dokonał znowu masowej egzekucji jeńców, terroryści użyli broni chemicznej w Aleppo… Zapraszam na dzisiejszy serwis ze świata

 

* Terroryści z Daeszu porwali wczoraj co najmniej 300 pracowników firmy Al Badia Cement w pobliżu Damaszku, informuje agencja SANA powołując się na źródło w Ministerstwie Przemysłu Syrii. Pracownicy zostali porwani w rejonie Abu al-Shammat niedaleko Damaszku. „Firma poinformowała Ministerstwo, że ponad 300 pracowników i podwykonawców zostało porwanych przez grupę PI… i nie udało im się skontaktować z kimkolwiek z porwanych”, — donosi agencja. Jednocześnie lokalny urzędnik odpowiedzialny za pojednania w regionie powiedział agencji, że mieszkańcy rejonu Dzheyrud widzieli samochody, przypuszczalnie PI, w których było co najmniej 125 pracowników firmy. Samochody zmierzały w stronę osad Tall Dhaka obok rejonu Wschodnia Ghuta.


  * Syryjscy żołnierze poinformowali, że terroryści z Daeszu wykonali masową egzekucję na 175 osobach spośród tych, które porwano wcześniej w pobliżu Damaszku – poinformowała agencja Reutera. Wcześniej agencja SANA, powołując się na źródło w syryjskim ministerstwie przemysłu podała, że niedaleko Abu al-Shamati terroryści porwali co najmniej 300 pracowników firmy Al Badia Cement. Bojownicy Państwa Islamskiego często uciekają się do publicznych egzekucji. W styczniu poinformowano o publicznym zamordowaniu 280 syryjskich jeńców w Deir az-Zor.

 

*  Tureccy komandosi wkroczyli na terytorium Syrii w prowincji Idlib – poinformowało źródło w kurdyjskich Powszechnych Jednostkach Ochrony (YPG).- Turcja wysłała 100 żołnierzy sił specjalnego przeznaczenia na terytorium Syrii przez przejście graniczne Bab al-Hiłła w prowincji Idlib — powiedział rozmówca agencji. Wcześniej w wywiadzie dla RIA Novosti prezydent Syrii Baszar al-Assad oświadczył, że prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan bezpośrednio wspiera terrorystów, pozwalając im na przemieszczanie się po tureckim terytorium, w tym na manewry z użyciem czołgów. Według jego słów, proces polityczny w Syrii „odbywa się w cieniu inwazji na kraj. Być może jeszcze nie obwieszczonej".    

 

* Jest niemożliwe, aby przemilczeć rolę i znaczenie działań Rosji w walce z terroryzmem w Syrii, nieważne jak bardzo ktokolwiek by się starał, powiedział prezydent Rosji Władimir Putin na forum mediów regionalnych i lokalnych „Prawda i sprawiedliwość”.  „Nieważne jak bardzo ktoś by się nie starał umniejszać rolę, znaczenie naszych działań w walce z terroryzmem, nie da się przemilczeć tych wydarzeń — to jest po prostu niemożliwe, ale jest takie pragnienie. Ludzie mają swoją pracę: waszą pracą jest to, aby wynieść coś na sąd społeczeństwa, a tam jest zadanie, aby umniejszać, przemilczeć, niedoinformować swoich widzów, słuchaczy, czytelników — jest to przegrana sprawa, jak mówią eksperci prawnicy. Życie będzie iść swoim torem i to nas niezbyt niepokoi — dla nas ważny jest wynik”, — powiedział Putin. Według prezydenta radykalny przełom w sytuacji w Syrii nie został jeszcze osiągnięty, jednak Rosja wypełniła swoje zadanie w Syrii wzmacniając miejscową prawowitą władzę. Putin podkreślił również, że działania Rosji w Syrii w pewnym stopniu przyczyniły się do rozwoju stosunków z czołowymi mocarstwami dla wspólnej walki z terroryzmem.

 

* Na antenie programu Charlie Rose na kanale PBS sekretarz stanu USA John Kerry powiedział, że dzięki Rosji udało się nie tylko osiągnąć porozumienie w sprawie programu nuklearnego Teheranu, ale również osiągnąć zaprzestania działań wojennych w Syrii. Streszczenie materiału przytacza InoTV. Według Kerry’ego on spędził wiele godzin na rozmowach z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem. Ponadto powiedział, że spędził wiele czasu także z Władimirem Putinem zauważając, że rosyjski prezydent jest „mądry”.  „Myślę, że jest strategiem i taktykiem — czasami bardziej taktykiem niż strategiem. Ale on na pewno ma strategiczne myślenie. Wydaje mi się, że on chce, aby uznano jego punkt widzenia, a jego interesy w pewnym stopniu zostały zachowane. Oczywiście istnieją granice. Nie zmienimy swojego poglądu odnośnie Krymu”, — powiedział sekretarz stanu USA. Według niego obecnie podstawowa debata między USA a Rosją trwa „w związku z Ukrainą i innymi rzeczami”. „Myślę, że prezydent Putin uważa, że Stany Zjednoczone nadużyły procesu w Libii, o czym my wiemy…”, — powiedział Kerry. „Wszystko przypomniał. Sami znacie tę historię. Jest cała lista, bardzo długa lista. I to, co musimy zrobić, to znaleźć sposób, aby prezydent Putin miał możliwość spełnienia żądań Rady Bezpieczeństwa ONZ, wypełnienia wziętych na siebie zobowiązań w ramach porozumień z Mińska”, — dodał. Mówiąc o Syrii John Kerry oświadczył, że „wszyscy mieli wątpliwości, czy Rosja odegra przynajmniej jakaś konstruktywną rolę w kwestii przerwania działań wojennych”, jednak Stanom Zjednoczonym i Rosja udało się osiągnąć zaprzestania wrogich działań, „mimo wszystko”. Według niego tak się stało dlatego, że Moskwa odegrała „swoją pozytywną rolę”. „Gdyby tego nie zrobiła, gdyby nie odegrała konstruktywnej roli, nie mielibyśmy także porozumienia z Iranem”, — podkreślił Kerry. Ponadto on zaznaczył, że bez konstruktywnego zaangażowania Rosji nie udałoby się usunąć broni chemicznej z Syrii i dziś znalazłaby się w rękach „Państwa Islamskiego”.  „A jeśli ona nie odegrałaby konstruktywnej roli, to nie byłoby zaprzestania wrogich działań, a także wszystkie te osoby nie siedziałyby przy stole negocjacyjnym w Genewie”, — dodał szef amerykańskiego departamentu polityki zagranicznej. Jednak, jego zdaniem, przed nimi jest bardzo trudna droga i „wszystko to bardzo łatwo może się rozpaść, jeśli opozycja uzna, że nie ma poważnych postaw w stosunku do okresu przejściowego” w Syrii lub „z jakiegoś innego powodu”.

 

* Lider Republiki Czeczeńskiej Ramzan Kadyrow opowiedział dziennikarzom, że zamierza udać się do Syrii, aby spotkać się z prezydentem Baszarem al-Assadem. „Prezydent al-Assad dwa razy zapraszał mnie w gości.  Po prostu nie było czasu, żeby pojechać. Koniecznie chcę do niego pojechać.” – powiedział Kadyrow w wywiadzie dla RIA Novosti. Według słów szefa republiki, był on już w Damaszku w przeszłości, jeszcze przed rozpoczęciem konfliktu zbrojnego w Syrii. Kadyrow opowiedział także, że do niego, do Czeczenii, przyjeżdżali przedstawiciele syryjskiej opozycji. „W gości przyjeżdżali, poradzić się. Wymiana doświadczeń: wy przez to przeszliście, jak nam żyć, co mamy robić” – wyjaśnił mówiąc o celu ich wizyty. Zdaniem Kadyrowa, sami opozycjoniści o niczym nie decydują, za nimi stoi „góra” i ta „góra” decyduje o wszystkim. „Oni sami nie wiedzą, czego chcą. Oni w ogóle to nic nie chcą. Im trzeba powiedzieć z Zachodu: drodzy przyjaciele, wasza misja się zakończyła. Absolutnie łatwa do pokierowania opozycja” – powiedział Kadyrow. Jeśli teraz ci opozycjoniści się nie zatrzymają, to syryjskiego państwa nie będzie, uważa Kadyrow. „Oni stracą wszystko, przede wszystkim stracą państwo” – podkreślił. Zdaniem Kadyrowa, Syria może zachować państwowość, jeśli prawidłowo wykorzysta pomoc, którą w tej chwili okazuje jej Rosja. Konflikt zbrojny zaczął się w Syrii w 2011 roku. Ofiarami tego konfliktu padło, według szacunków ONZ, ponad 220 tysięcy osób. Wojskom rządowym opór stawiają nie tylko formacje opozycyjne, ale i terrorystyczne: Państwo Islamskie i Dżebchat an-Nusra. Terrorystom udało się zająć znaczne terytoria, nie tylko w Syrii, ale i w Iraku. 

 

*  Moskwa dopuszcza, że porażki mogą popchnąć bojowników zakazanego w Rosji ugrupowania PI do kolejnych ataków chemicznych w Syrii i Iraku, sytuacja jest nieprzewidywalna - oznajmił w wywiadzie dla RIA Novosti dyrektor departamentu do nieproliferacji i kontroli zbrojeń MSZ Rosji Michaił Uljanow.  „Oczywiście, porażki mogą popchnąć ISIS do desperackich działań, w tym do zmasowanego użycia broni chemicznej w celu przywrócenia równowagi na polu walki. Nikt nie może jednak twierdzić, że tak właśnie będzie. Sytuacja jest nieprzewidywalna" — oznajmił Uljanow, odpowiadając na pytanie, na ile obecnie wzrosło zagrożenie kolejnymi atakami chemicznymi po wycofaniu się PI.

 

*  Jak dowiedziała się agencja Ria Novosti ze źródła wojskowego, bojownicy ugrupowania terrorystycznego Daesz zaatakowali syryjskich wojskowych w bazie lotniczej w prowincji Dejr az-Zor, używając pocisków zawierających trującą substancję chemiczną. Wielu żołnierzy cierpi z powodu duszności. To zgoła nie pierwszy przypadek, kiedy Daesh używa do ataku broni chemicznej. Weług danych amerykańskich wojskowych, w zeszłym roku bojownicy użyli gazu trującego w syryjskiej prowincji Aleppo i irackiej prowincji Kirkuk. Ponadto, wcześniej turecki deputowany Eren Erdem wystąpił z oświadczeniem, że w 2013 roku bojownicy Daesh w Syrii otrzymali od Turcji sarin, substancję trującą, której mogli użyć do przeprowadzenia ataku chemicznego w Damaszku, a także, że tureckie władze miały pełną świadomość tych dostaw. Jak informuje politolog, profesor Rosyjskiego Uniwerystetu Przyjaźni Narodów Jurij Poczta, Daesh otrzymuje broń chemiczną z dwóch źródeł. „Pierwsze źródło to dostawy zza granicy, o czym świadczą demaskatorskie oświadczenia jednego z tureckich parlamentarzystów o tym, że Turcja pośredniczyła w dostawach komponentów do produkcji sarinu. A drugie źródło to własna produkcja. Wiemy, że bojownicy Daesh konstruują też zwyczajną broń — bomby, miny, materiały wybuchowe. Wiemy też, że opanowali część laboratoriów w Iraku i Syrii. Daesh zatrudnia też specjalistów z krajów arabskich i Europy w celu wyprodukowania broni chemicznej, i bojownicy gotowi są jej użyć. Wiadomo przy tym, że zaczynają dostarczać komponenty bądź gotową już chemiczną, biologiczną i nawet nuklearną broń masowego rażenia do Europy. Sytuacja jest więc bardzo niebezpieczna" — powiedział Jurij Poczta. Jak mówi, w produkcji broni chemicznej bojownicy Daesz otrzymują określone wsparcie strony tureckiej. Turecki deputowany pokazał kopie sprawy karnej liczącej setki stron. Śledczy udokumentowali fakt dostarczenia broni. W dokumencie można znaleźć numery rejestracyjne samochodów, zapisy rozmów telefonicznych, nazwiska zatrzymanych. Zatrzymano wtedy 13 osób uczestniczących w przewozie broni. Ale dziesięć dni później prokurator został zwolniony, i sprawa została zamieciona pod dywan" — zauważył politolog. Jednocześnie Zachód rejestruje fakty obecności u terrorystów broni chemicznej tylko wtedy, kiedy jest im to na rękę. W ubiegłych latach zwracano na to uwagę, ale głównie po to, żeby mieć pretekst do obalenia rządu Saddama Husajna. Pamiętamy, jak przedstawiciel USA przy ONZ potrząsał na forum białą probówką. Potem pod takim samym pretekstem chciano wprowadzić wojska do Syrii, i tylko interwencja Rosji uratowała sytuację. W danym przypadku Europa liczy na to, że wszystko się jakoś ułoży i ma nadzieję, że ustępstwa wobec prezydenta Turcji ułagodzą sprawę. Według mnie popełnia błąd. Dla terrorystów, im straszniejsza broń i im silniejszy efekt psychologiczny na społeczeństwo, tym lepiej. Dlatego zwykłym ładunkiem wybuchowym już się nie ograniczą. I z tego punktu widzenia, jak tylko będą mogli zechcą użyć chemicznej, biologicznej lub nuklearnej broni chemicznej. Możemy w pełni spodziewać się takiego rozwoju wydarzeń. Skutki tego będą bardzo poważne" — zakończył Jurij Poczta.

 

* Przedstawiciel syryjskich Kurdów Reyzan Kheda potwierdził agencji Sputnik doniesienia o zatruciu cywilów i członków kurdyjskich Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG) gazem po ataku na Shejkh Maksud w mieście Aleppo. O zatruciu czterech osób poinformował również jeden z lekarzy Czerwonego Półksiężyca. Kheda powiedział, że niektórzy z poszkodowanych znajdują się stanie krytycznym. Przewieziono ich do lokalnego szpitala Czerwonego Półksiężyca. Według słów przedstawiciela Kurdów, po wybuchu pocisków, które wystrzelili bojownicy, pojawił się żółty dym i dziwny zapach. Jeden z lekarzy Czerwonego Półksiężyca powiedział agencji, że do szpitala trafiły cztery osoby z podejrzeniem zatrucia gazem. U pacjentów zaobserwowano drgawki, wymioty i skurcze. Te symptomy świadczą o zatruciu chlorem. Do przeprowadzenia ataku przyznało się ugrupowanie Dżajsz al-Islam. Jak poinformował Dżajsz al-Islam, dowódca brygady, który użył zakazanej broni, stanął przed sądem wojskowym, który podjął decyzję o jego ukaraniu. W oświadczeniu podkreślono, że ta sytuacja jest sprzeczna z zasadami ugrupowania. Później bojownicy libańskiego ruchu Hezbollah oświadczyli, że w nocy z niedzieli na poniedziałek terroryści zaatakowali przy użyciu broni chemicznej jedną z miejscowości na południu Aleppo. Syryjskie kurdyjskie Powszechne Jednostki Ochrony potwierdziły informacje o użyciu broni chemicznej przez islamistów, dodając, że Turcja o tym wiedziała. Powstańcy oświadczyli, że w ataku ucierpiało kilkudziesięciu cywilów.  

 

* Okręty sił morskich Ukrainy i Turcji odbyły wspólne ćwiczenia na Morzu Czarnym. O tym poinformowała służba prasowa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy.  „Okręty ukraińskich i tureckich sił morskich odbyły wspólne ćwiczenia na Morzu Czarnym. W szkoleniu wzięły udział fregata ukraiński sił morskich „Hetman Sahajdaczny”, a także fregata i korweta Marynarki Wojennej Republiki Turcji TCG Salihreis i TCG Bartin”, — cytuje komunikat służby prasowej ukraińskiego Sztabu Generalnego RIA Novosti. Podczas szkolenia okręty ćwiczyły współdziałanie w składzie wielonarodowej formacji taktycznej zgodnie ze standardami NATO. Wcześniej służba prasowa marynarki Ukrainy poinformowała, że dwa statki Sił Morskich Turcji wpłynęły do portu w Odessie z dwutygodniową wizytą.

 

*  Tureckie władze znacznie wzmocniły eskortę rosyjskich okrętów wojennych, które przepływają przez cieśniny czarnomorskie – poinformowały w piątek stambulskie portale informacyjne. Wracający na Morze Czarne z Syrii, okręt desantowy Floty Bałtyckiej „Mińsk", który przepływał w piątek rano przez Cieśninę Bosfor, po raz pierwszy eskortowały cztery kutry patrolowe oraz śmigłowiec. Wzmocniony nadzór nad przepływającymi przez cieśniny czarnomorskie rosyjskimi okrętami wojennymi wprowadzono 2 marca. Wówczas zaczęły je konwojować dwa lub trzy kutry patrolowe i śmigłowiec. Biorąc pod uwagę zdjęcia i nagrania wideo, które publikują stambulskie portale, tureckie kutry patrolowe w określony sposób eskortują rosyjskie okręty wojenne, płynące do Syrii lub wracające na Morze Czarne. Władze nie wyjaśniły, dlaczego wzmocniono konwoje rosyjskich okrętów wojennych.

 

* Prezydent Turcji Tayyip Erdogan zwracając się do policjantów w Ankarze oskarżył Brukselę o niespełnianie obietnic odnośnie umowy migracyjnej i zagroził, że Turcja również nie będzie jej wypełniać. „Na koszt naszego budżetu utrzymywanych jest prawie 3 miliony osób (syryjskich uchodźców). A z obiecanego przez Europę nadal nic nie wpłynęło. Jeżeli UE nie wypełni swoich obietnic, to Turcja również nie będzie stosować się do porozumienia. Państwa, które są nad nami w kategoriach ekonomicznych, nie wykazały takiej samej humanitarnej postawy”, — powiedział Erdogan, informuje RIA Novosti. Dodał on, że w ramach porozumienia między Turcją a UE w kwestii migracji Unia Europejska powinna wypłacić Turcji 6 miliardów euro na przyjmowanie syryjskich uchodźców. Przywódcy państw członkowskich Unii Europejskich oraz premier Turcji Ahmet Davutoglu 18 marca podpisali umowę zgadzając się na zwrot wszystkich nielegalnych imigrantów, którzy przybyli przez Turcję do Grecji, w zamian za zniesienie wiz dla tureckich obywateli, 3 mld euro i przyjęcie do UE syryjskich uchodźców z Turcji.

 

* Deputowany opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP), członek komisji parlamentarnej ds. planowania i budżetu Utku Çakırözer wystąpił na antenie radia Sputnik z ostrą krytyką porozumienia pomiędzy UE i Turcją w sprawie wymiany uchodźców według zasady 1:1. Zdaniem deputowanego, takie działania „są nieludzkie i przeczą prawu międzynarodowemu". „Osiągnięte porozumienie jest w istocie swej próbą złożenia na barki Turcji humanitarnej i prawnej odpowiedzialności związanej z zapewnieniem bytu uchodźcom, w pierwszej kolejności syryjskim. Dążenie Europy jest w pełni zrozumiałe: szukają oni sposobu na zmniejszenie ilości uchodźców na swoim terytorium. Trudno natomiast zrozumieć stanowisko Ankary, która nie tylko zgodziła się na podpisanie tego porozumienia, ale też widzi w nim powód do dumy z własnej bystrości i rozwagi. Zawarte porozumienie o wymianie uchodźców kryje w sobie masę podwodnych kamieni i problemów, w pierwszej kolejności nieposzanowanie prawa międzynarodowego. Dlaczego? Dlatego, że nie macie prawa — nie mając na to zgody zainteresowanego — odprawić osoby, która przyjechała do waszego kraju, prosząc o azyl, do innego kraju, który nie spełnia warunków bezpieczeństwa z punktu widzenia norm prawa uchodźczego i migracyjnego. Europejski Trybunał Praw Człowieka podjął już w tym zakresie szereg decyzji. Jeśli się nie mylę, był przypadek, kiedy Belgia wysłała do Grecji rodzinę uchodźców, która potem zwróciła się do sądu w celu dochodzenia swoich praw, i ETPC wydał decyzję, zgodnie z którą swoimi działaniami Belgia naruszyła Europejską Konwencję Praw Człowieka. Istnieje jeszcze kilka podobnych precedensów. Jeśli teraz uchodźcy z Syrii albo innych krajów wysłani albo oczekujący na wysłanie — wbrew ich woli — do Turcji zwrócą się do międzynarodowego sądu, oświadczając, że Turcja nie jest bezpiecznym dla nich krajem pobytu (a jak wiadomo, Turcja nie daje uchodźcom, w pierwszej kolejności, syryjskim, statusu imigrantów — wszyscy, którzy przybywają do naszego kraju otrzymają tylko pobyt czasowy), nie może zapewnić im stałego miejsca zamieszkania i niezbędnej ochrony, prawo międzynarodowe stanie po stronie takich osób. Przemawiają za tym wszystkie struktury — i międzynarodowa organizacja ochrony praw człowieka „Amnestia Międzynarodowa", i Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców, i organizacje społeczne, które prowadzą działalność w sferze ochrony praw uchodźców". Zdaniem tureckiego polityka, jednym z najbardziej kontrowersyjnych punktów porozumienia opartego na zasadzie 1:1, jest kwestia tego, zgodnie z jakimi kryteriami będzie przeprowadzana selekcja uchodźców wysyłanych na powrót do Turcji.  „Do tej pory nie wiadomo, jak właściwie będzie przeprowadzana ta selekcja. Przedstawiciele rządu wystąpili z paroma oświadczeniami, mówiąc, że selekcji uchodźców będą dokonywać we współpracy z Wysokim Komisarzem Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców. Ale, o ile wiem, każdy kraj będzie mógł tak czy inaczej wybrać na podstawie własnych kryteriów, których uchodźców przyjmie. Z dużą dozą prawdopodobieństwa, europejskie kraje będą przyjmować wykształconych, jako tako zabezpieczonych finansowo ludzi, którzy mogą przynieść im jakiś pożytek. Takie podejście jest nieludzkie. Mało tego, uważam, że niedopuszczalne jest wypłacanie pieniędzy tureckiej stronie. Władze Turcji mówią o tym, że suma potrzebna dla zapewnienia uchodźcom bytu na swoim terytorium dosięga 20 mld dolarów. Oznacza to, że z budżetu państwa wydzielono już znaczącą kwotę. Ale obiecane przez UE 3 mld euro problemu nie rozwiążą. Dlatego z gruntu niewłaściwe jest moim zdaniem podejście, przy którym problem uchodźców przyjmuje charakter targu. Wszystko to grozi poważnymi problemami w Turcji, w sferze społecznej, gospodarczej i kulturalnej. Szeregi bezrobotnych Turków, których w naszym kraju jest cała masa zasilą syryjscy uchodźcy przybyli w ramach porozumienia z UE. Będziemy starać się znaleźć im pracę, zapewnić im choć jako takie warunki zamieszkania. Wszystko to jeszcze bardziej obciąży gospodarkę naszego kraju. Nie wspomnę już o niebezpieczeństwie konfrontacji na tle religijnym i narodowym w rejonach gęsto zamieszkanych przez uchodźców z Syrii.

 

* Władze Unii Europejskiej rozważają możliwość wprowadzenia wiz dla obywateli USA i Kanady, którzy chcą wjechać na terytorium UE, poinformowało agencję Reuters zorientowane źródło w UE. Według agencji środek ten może zwiększyć napięcie w stosunkach krajów w czasie, gdy Bruksela i USA są w trakcie rozmów na temat Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP). Według agencji obecnie USA i Kanada utrzymują obowiązek wizowy dla obywateli Rumunii i Bułgarii, a także Chorwatów, Cypryjczyków i Polaków. Obywatelom innych państw UE Waszyngton i Ottawa zapewniają ruch bezwizowy. Jednocześnie obywatele Kanady i Stanów Zjednoczonych nie potrzebują wiz przy wjeździe na terytorium UE. „Jest oczywiste, że nad tak ważnym zagadnieniem niezbędne są debaty polityczne i decyzje. Ale istnieje realne ryzyko, że UE będzie skłonna do wprowadzenia obowiązku wizowego dla obu krajów”, — powiedziało źródła agencji.

 

* Francja i Niemcy nawet po ogłoszeniu wyników referendum w Holandii nadal udzielają wsparcia porozumieniu o stowarzyszeniu między Unią Europejską a Ukrainą, oświadczył prezydent François Hollande. Hollande powiedział o tym na konferencji prasowej na temat wyników francusko-niemieckiego szczytu w Metz (wschodnia Francja). Kanclerz Niemiec Angela Merkel wcześniej również oświadczyła, że Niemcy są zainteresowane tym, aby droga Ukrainy do Unii Europejskiej i do norm zawartych w umowie stowarzyszeniowej była ciągła. Po zakończeniu liczenia głosów we wszystkich gminach Holandii 38,1% uczestników referendum w kwestii stowarzyszenia UE i Ukraina głosowało za ratyfikacją porozumienia, 61,1% było przeciwko. Frekwencja po wynikach liczenia głosów we wszystkich gminach wyniosła 32,2%, co stanowi ponad 30% niezbędnych do uznania głosowania za ważne. Ostateczne wyniki głosowania, jak się oczekuje, zostaną ogłoszone 12 kwietnia.

 

* Policzek dla UE i świadectwo głębokiego kryzysu. Tak wiodące zachodnie media komentują wyniki przeprowadzonego w Holandii referendum, w toku którego mieszkańcy wypowiedzieli się przeciwko podpisaniu umowy stowarzyszeniowej pomiędzy Unią Europejską i Ukrainą. Wyniki są co prawda wstępne, ale rozkład głosów z pewnością nie ulegnie już zmianie. Holendrzy powiedzieli „nie" zbliżeniu Unii Europejskiej i Ukrainy. Czy władze kraje przyjmą do wiadomości nastroje w społeczeństwie i zaryzykują wyłamanie się z jednomyślnej polityki Unii Europejskiej? Holenderskie referendum na temat sensowności stowarzyszenia z Ukrainą grozi europejskiej polityce poważnymi następstwami — pisze Deutschlandfunk. W ocenie gazety, w pełni możliwe, że już niebawem coraz więcej krajów europejskich zacznie „buntować się" przeciwko decyzjom Brukseli. Zbliżenie z Kijowem ujawnia szczególnie bolesne dla polityki europejskiej problemy. Europejczycy obawiają się, że wolny handel z Ukrainą pociągnie za sobą rychłe wstąpienie kraju do UE, a to doprowadzi do napływu taniej siły roboczej i wzrostu podatków. Jak podkreśla gazeta, taki rozwój wydarzeń jest dla Europejczyków koszmarem. Rozczarowani migracyjną polityką Brukseli i ogólną niestabilnością panującą w Europie, obywatele wielu krajów coraz częściej przechodzą na stronę eurosceptyków i szukają sposobu na wypowiedzenie się. Organizatorzy zbiórki podpisów przeciwko stowarzyszeniu z Ukrainą, której rezultaty posłużyły za uzasadnienie konieczności przeprowadzenia referendum, nie skrywali, że w dalszej perspektywie dążą do oderwania Holandii od Unii Europejskiej. „Naszym celem w dalszej perspektywie jest przeprowadzenie referendum, w toku którego Holendrzy, tak jak obywatele Wielkiej Brytanii, sami będą mogli zdecydować o swoim członkostwie w UE. Musimy bronić swoich praw wynikających z demokracji" — zauważa historyk Arjan van Dixhoorn, jeden z inicjatorów zbiórki podpisów. Według lidera holenderskiej radykalnej „Partii Wolności" Geerta Wildersa wstępne wynili referendum świadczą o „początku końca" Unii Europejskiej. „Wydaje się, że Holendrzy powiedzieli „nie" europejskiej elicie i „nie" umowie z Ukrainą. Początek końca UE" — napisał na swoim Twitterze. „Jeśli dwie trzecie głosujących mówi „nie", te głosy to wotum nieufności wobec elit w Brukseli i Hadze" — dodał Wilders. Zwykle powściągliwy w swych ocenach minister spraw zagranicznych Holandii wypowiedział się w następujący sposób: „Poza poważnymi rozmowami na forum rządu i parlamentu musimy pilnie skontaktować się z naszymi europejskimi partnerami, z Ukrainą, żeby w pełni uświadomić sobie konsekwencje referendum. To nie jest szybki proces" — zauważył minister spraw zagranicznych Holandii Bert Koenders. Niektóre media zauważają, że frekwencja mogła być zdecydowanie wyższa, gdyby nie zła pogoda. Inni jeszcze wysłuchali apeli odrębnych polityków o zbojkotowanie referendum. Ale, jak się okazuje, były też inne przyczyny. Jak powiedział Harry van Bommel, parlamentarzysta i deputowany Partii Socjalistycznej, w niektórych regionach czynna była zaledwie połowa lokali wyborczych. W związku z tym faktem deputowani obu izb parlamentu żądają od rządu złożenia wyjaśnień. Oburzają ich także próby wywierania wpływu na wyniki referendum podejmowane przez siły zewnętrzne. „Doskonale wiemy, że George Soros próbował de facto kupić referendum. Potwierdziła się informacja, że na agitację za podpisaniem porozumienia z Ukrainą wydał co najmniej 250 tys. dol. Kategorycznie nam się to nie podoba" — oświadczył Harry van Bommel. Media podkreślają, że socjolodzy ostrzegali oczywiście, że Holendrzy obawiają się stowarzyszenia z Ukrainą. Ale tak wyraźnego protestu z ich strony nikt się nie spodziewał.

 

* Prezydent Rosji Władimir Putin podczas forum medialnego Rosyjskiego Frontu Narodowego skomentował doniesienia o skandalu panamskim opublikowane w wielu mediach. „Kiedy nasze państwo było w bardzo trudnym położeniu i leżało w ruinach, wszystkim podobało się przysyłać nam ziemniaki, dyktować swoje warunki i wykorzystywać tę sytuację zgodnie z własnymi interesami. Tzw. kręgi rządzące w głównych państwach nie przysłuchiwały się temu. Wszystko zaczęło się w Jugosławii, kiedy zachodnie media rzuciły się na Borysa Jelcyna, gdy powiedział on o niedopuszczalności bombardowania Belgradu” – przypomniał prezydent. Lider Rosji przypomniał także o stanowisku Federacji Rosyjskiej odnośnie sytuacji na Ukrainie i woli mieszkańców Krymu, aby połączyć się z Rosją. Ponadto, Putin wspomniał także kwestię niewydania Edwarda Snowdena.Nasi partnerzy przyzwyczaili się do monopolu na międzynarodowej arenie i nie chcą się z nikim liczyć. Ale ostatnie wydarzenia w Syrii pokazały możliwości Rosji odnośnie rozwiązywania problemów nie tylko w swoim sąsiedztwie, ale i daleko od swoich granic. Nasza gospodarka stała się bardziej niezależna, bardziej samowystarczalna, możliwości Sił Zbrojnych wzrosły wielokrotnie. Jednak partnerów niepokoi jedność i zwartość rosyjskiego narodu. Najprostszy sposób to wprowadzić brak zaufania wewnątrz społeczeństwa, nastawić jednych przeciwko drugim” – skomentował sytuację rosyjski lider. Porównał takie działania z „ciosem poniżej pasa”. „Przeszli się po rajach podatkowych. Waszego pokornego sługi tam nie ma. Znaleźli kogoś z moich przyjaciół, ktoś tam coś wydłubał i zlepił. Ale zdjęcie Waszego pokornego sługi dali na pierwszym miejscu” – powiedział Putin. 

 

* Polityka więzienna Estonii w ogóle nie jest podobna do polityki państw Europy Zachodniej. Zgodnie z opublikowanym przez Radę Europy porównaniem polityki penitencjarnej różnych krajów, Estonia prowadzi wśród państw UE pod względem średniej długości kar pozbawienia wolności, która wynosi 18,1 lat. Średni wskaźnik w Europie wynosi 10,1 lat — podaje portal Delfi.Ponadto Estonia jest jednym z państw z największą liczbą więźniów: na 100 tys. mieszkańców przypada 225,1 więźniów. Średni wskaźnik w Europie to 124 osoby.

 

*  Imigranci w czwartek zbuntowali się w centrum rozmieszczenia (hotspot) na greckiej wyspie Samos, informuje miejscowe wydanie elektroniczne i-samos.gr. Zamieszki rozpoczęły się około godziny 13:00, gdy imigranci zaczęli się buntować i domagać się otwarcia bram i wypuszczenia ich. Przybyłe na alarm policja, straż przybrzeżna i Frontex uspokoiły ludzi, ale po jakimś czasie oni zaczęli grozić nożami, rozbijali szyby, próbowali wyważyć bramę wejściową. Ponieważ wśród imigrantów były kobiety i dużo dzieci, po dwóch godzinach rozmów szef policji zdecydował się otworzyć bramę, informuje gazeta. Około 250 osób ruszyło do portu, gdzie mają nadzieję wsiąść na jakiś statek. Publikacja zwraca uwagę, że w centrum imigrantów znajdowały się podejrzane osoby, które prowokowały niepokój wśród imigrantów.

 

* Paryż zamierza sprzyjać przygotowaniu decyzji w sprawie zniesienia sankcji z Rosji - oświadczył przewodniczący Senatu Republiki Francuskiej Gérard Larcher. „Pod koniec czerwca — na początku lipca odbędzie się szczyt UE, w tej kwestii trwa praca w Komisji Europejskiej, która w odpowiednim momencie złoży niezbędne propozycje. Jednak podjęcie kroku, na który liczymy, znacznie ułatwi wykonanie mińskich porozumień" — cytuje agencja RIA Novosti francuskiego polityka. Według niego „nie ma pewności co do tego, że sankcje mają być przedłużane i przedłużane, trzeba szukać innych rozwiązań". „W każdym razie chcielibyśmy ułatwić proces przygotowania do zniesienia sankcji z Rosji" — wyjaśnił Larcher.

 

* Moskwa nie zamierza omawiać z Zachodem warunków zniesienia sankcji antyrosyjskich – oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Rosji Aleksiej Mieszkow.  „Konieczne jest wyjście z sankcyjnego impasu, ale nie zamierzamy omawiać żadnych warunków zniesienia sankcji. Pierwszy krok powinni zrobić ci, którzy je wprowadzili" — powiedział rosyjski dyplomata w Dumie Państwowej, o czym  poinformowała RIA Novosti. Podkreślił, że Moskwa jest gotowa do współpracy z zachodnimi partnerami, ale „tylko przy zachowaniu rosyjskich interesów". Jeśli na nas będzie wywierana presja, zastanowimy się nad odpowiedzią, ale na pewno będzie ona proporcjonalna do reputacji Rosji jako odpowiedzialnego gracza na arenie międzynarodowej — powiedział Mieszkow. Dodał, że dla Rosji ważniejsza jest polityka przeciwdziałania skutkom sankcji poprzez umacnianie strategii wzrostu produkcji antyimportowej i zapewnienie samowystarczalności w najbardziej podstawowych i newralgicznych sektorach, a to się coraz lepiej udaje.

 

* USA mogą wprowadzić sankcje przeciwko tym, którzy pomagają osobom i firmom omijać sankcje gospodarcze wobec Rosji. Decyzja w tym względzie zostanie podjęta po zapoznaniu się z tzw. dokumentami panamskiej kancelarii prawnej Mossack Fonseca. Jeśli USA przekonają się do opublikowanych „dokumentów", ministerstwo finansów może rozszerzyć „czarną listę". Niemiecka Sueddeutsche Zeitung opublikowała wcześniej „dokumenty" kancelarii Mossack Fonseca w Panamie. Gazeta utrzymuje, że świadczą one o związkach szeregu światowych przywódców i osób z ich otoczenia ze schematami offshore. Autentyczność dokumentów nie została potwierdzona, a sama kancelaria nazwała działania dziennikarzy przestępstwem. Na liście niemieckiej gazety figurują w szczególności nazwiska Rosjan jakoby z otoczenia prezydenta Władimira Putina: biznesmen Sulejman Kierimow, Arkadij Rotenberg, Jurij Kowalczuk, szef resortu gospodarki Aleksiej Uljukajew i inni. Większość z nich za pośrednictwem swoich przedstawicieli lub rosyjskich funkcjonariuszy zdementowała już oskarżenia pod swoim adresem. Rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow oświadczył, że głównym celem publikacji niemieckiej gazety, którą określił mianem informacyjnej fałszywki, jest Putin, zwłaszcza w kontekście nadchodzących wyborów parlamentarnych i prezydenckich.  Portal WikiLeaks podał, że publikacja dokumentów została sfinansowana przez Agencję Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego i George'a Sorosa, a skierowana jest przeciwko Rosji i krajom byłego ZSRR. Zdaniem politologa, docenta wydziału polityki światowej Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego Aleksieja Fenienko, dążenie USA, by panamskie „dokumenty" wykorzystać w charakterze pretekstu do wprowadzenia nowych sankcji jest częścią wielkiej gry.  „Począwszy od połowy lat 90. Amerykanie rozpracowują koncepcję wojny przeciwko rosyjskim elitom. Chodzi o to, by umożliwić areszty rosyjskich działaczy państwowych i wszczynanie przeciwko nim procesów sądowych, nawet pomimo braku dowodów ich winy. Przypomnijmy w tym miejscu sprawę Jewgienija Adamowa, byłego ministra energetyki jądrowej, i areszt Pawła Borodina, byłego szefa kancelarii prezydenta. W tej grze wykorzystywane są dwa precedensy: areszt znanych rosyjskich działaczy państwowych i wszczęte przeciwko nim procesy sądowe. Jeśli połączymy ze sobą co poniektóre fakty to jasne dla nas będzie, że ostatecznym celem USA jest pokazanie, że rosyjska elita znajduje się jakoby „poza prawem". Stanom najbardziej chciałoby się zorganizować jakiś proces nad rosyjskimi działaczami państwowymi. Myślę, że to ostateczny cel prowadzonej polityki" — powiedział Aleksiej Fenienko na antenie radia Sputnik. Jak zauważa agencja Bloomberg, nowa lista sankcyjna opracowana na podstawie „panamskich dokumentów" może zostać opublikowana już w czerwcu. Mniej więcej w tym samym czasie Unia Europejska powinna podjąć decyzję w sprawie przedłużenia antyrosyjskich sankcji. Aleksiej Fenienko nie wyklucza, że UE poprze kolejną dozę ograniczeń względem Rosji. „To w pełni możliwe. Jak pokazują doświadczenie ostatnich trzech lat, Amerykanie koordynują swoje działania z Unią Europejską. I koordynacja ta jest jest daleko posunięta. Dlatego, najprawdopodobniej, w UE znajdą się kraje, które z chęcią pociągną sankcyjną politykę" — przekonuje Aleksiej Fenienko.

 

* Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za wysiłki w zakresie rozbrojenia atomowego, jednak od chwili nagrodzenia w 2009 roku zmarnował on wiele szans na osiągnięcie tego celu, pisze The National Interest. „Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama niezasłużenie przypisuje sobie postęp na drodze do zniwelowania zagrożenia jądrowego” – pisze The National Interest. Tekst artykułu cytuje InoTV.  Zamiast rozpatrzenia celowości wielostronnego podejścia do problemu, Ameryka wybrała bardziej zwyczajową drogę dwustronnych negocjacji z Rosją, które przerodziły się w podpisanie nowej umowy o powstrzymaniu atomowym. The National Interest uważa to za bardzo skromne osiągnięcie, ponieważ obiektem porozumiania stało się tylko nieznaczne zmniejszenie liczby rakiet dalekiego zasięgu. Jeszcze jedna możliwość została zmarnowana we wrześniu 2009 roku, kiedy Barack Obama zgromadził wszystkich liderów państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa ONZ. „Prezydent znów zadowolił się pięknymi przemowami i nie przedsięwziął żadnych konkretnych działań” – zauważa amerykańskie pismo. Ponadto, zmiany, które zostały wniesione w amerykańską strategię wykorzystania broni jądrowej, nie dotknęły dwóch najważniejszych punktów. Po pierwsze, USA wciąż mogą dokonać prewencyjnego ataku atomowego. Po drugie, zmiany nie dotyczyły wymogów niezbędnych do przeprowadzenia niezwłocznego ataku odwetowego, podczas gdy one właśnie są czynnikiem kluczowym, który określa liczbę broni jądrowej, znajdującej się w gotowości bojowej. Kolejna możliwość przybliżyć się do świata bez broni atomowej została stracona w 2010 roku, kiedy członkowie NATO wezwali do wywiezienia z Europy 180 amerykańskich bomb jądrowych. Niektóre z nich przechowywane są w Belgii, w bazie wojennej Kleine Brogel, dokąd niejednokrotnie wdzierali się protestujący. Ponadto, amerykańska taktyczna broń jądrowa znajduje się w Turcji, w bazie wojennej Indżirlik, znajdującej się trochę ponad 100 km od syryjskiej granicy. Bez wątpienia, prezydent Stanów Zjednoczonych może zapisać na swoim koncie kilka osiągnięć, między innymi, umowę z Iranem, a także szczyty dotyczące bezpieczeństwa jądrowego, które pomogły zmniejszyć liczbę materiału dla broni jądrowej i zapewnić jego bezpieczniejsze przechowywanie. Niemniej jednak, The National Interest uważa, że wszystko to ginie w obliczu straconych możliwości i zgody na program modernizacji broni jądrowej. Oprócz bezpośredniego odnowienia broni, ten program zakłada wznowienie infrastruktury jądrowej, czyli obiektów, gdzie produkowane i przechowywane są materiały dla tworzenia broni jądrowej.  „Jeśli ten program zostanie w pełni zrealizowany, to zaćmi on zwiększenie arsenału jądrowego przez prezydenta Reagana” – pisze The National Interest. „Nie, Panie Prezydencie, Pana zasługi w sferze atomowej nie robią wrażenia. Dla przyzwoitości, powinien pan zwrócić swoją Pokojową Nagrodę Nobla” – podsumowuje amerykańskie pismo. 

 

* Rosyjskie działania w Syrii w pewnym stopniu sprzyjały nawiązaniu stosunków z czołowymi mocarstwami w celu wspólnej walki z terroryzmem - oznajmił prezydent Rosji Władimir Putin, zabierając głos podczas forum medialnego w Petersburgu. Państwowość, struktury władzy i syryjskie siły zbrojne w ostatnim czasie umocniły się dzięki rosyjskiej pomocy w walce z terroryzmem — podkreślił prezydent. „Nasze siły zbrojne niewątpliwie poradziły sobie z tym zadaniem (umocnieniem państwowości w Syrii). Została umocniona zarówno państwowość, jak i same struktury władzy oraz syryjskie siły zbrojne" — powiedział. „Zwróćcie uwagę, że po wycofaniu znacznej części naszej grupy syryjska armia nadal realizuje operacje ofensywne i przy naszym wsparciu wyzwala kolejne miejscowości" — podkreślił prezydent. 

 

*  Rosyjski MSZ nie wyklucza prowadzenia Rady Rosja-NATO w dającej się przewidzieć przyszłości, powiedział dziennikarzom dyrektor Departamentu Współpracy Europejskiej Ministerstwa Spraw Zagranicznych Andriej Kelin.  „Jest pewien postęp w dialogu z NATO. Obecnie pracujemy nad uzgodnieniem czasu, miejsca i porządku obrad prowadzenia Rady Rosja-NATO. Nie wykluczam, że może to nastąpić w najbliższej przyszłości…. Choć na razie nie będę mówić (o dokładnych datach), ponieważ są prowadzone określone prace”, — powiedział. Kelin dodał, że prowadzenie Rady Rosja-NATO jest „ważne z punktu widzenia przywrócenia dialogu między dwoma dużymi czynnikami bezpieczeństwa na kontynencie europejskim”.

 

* Dążenie Rosji do odzyskania wpływów w pobliżu jej granic narusza międzynarodowe normy i integralność terytorialną innych krajów, oświadczył sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział, że Rosja dąży do odzyskania wpływów woków jej granic, co jest nie do przyjęcia. „Rosja próbuje odzyskać strefy wpływów wokół swoich granic i to jest nie do przyjęcia, ponieważ narusza międzynarodowe normy i integralność terytorialną państw”, — powiedział występując w Radzie Atlantyckiej w Waszyngtonie. Na tle sporów z Rosją o Ukrainę USA w ciągu ostatnich dwóch lat zaprzestały współpracy wojskowej z Moskwą i gwałtownie zwiększyły aktywność wojskową w Europie. Projekt budżetu Pentagonu na rok obrotowy 2017 przewiduje wzrost wydatków na wypełnianie tzw. Inicjatywy zapewnienia europejskiego bezpieczeństwa do około 3,4 mld dolarów. Rok wcześniej ta suma wynosiła 789 milionów dolarów. Dodatkowo około 900 milionów dolarów zostanie skierowanych do innych resortów, w tym do Departamentu Stanu w celu „powstrzymania rosyjskiej agresji”. Siły NATO również znacząco wzmocniły swoją obecność w Europie Wschodniej, zwłaszcza w krajach bałtyckich. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow mówił wcześniej, że Moskwa nie jest zainteresowana podżeganiem konfrontacji z NATO i pozostaje gotowa do przywrócenia stosunków z sojuszem. Kierownictwo kraju również oświadczyło, że Rosja da skuteczną odpowiedź na działania Zachodu.

 

* Kwestia majątku rosyjskiego prezydenta Władimira Putina nadal pobudza wyobraźnię zachodnich mediów. Mamy do czynienia z uporczywą próbą wplątania Putina w cokolwiek. W ostatnim „sensacyjnym dossier panamskim" zachodnie media skupiły uwagę tylko na epizodach, związanych z Rosją. Tymczasem na liście znajduje się także Poroszenko, Cameron i  król saudyjski… Nie ma to jednak najmniejszego znaczenia, przecież trzeba wymyślić głośne nagłówki na temat otoczenia Putina — na kontach firm offshore znaleziono aż 2 mld dolarów! Wygląda na to, że liczenie pieniędzy Putina stało się po prostu modne — w ten sposób można zdobyć przychylność elit politycznych a zarazem zwiększyć popularność periodyku.  Na początku ubiegłego roku światowymi mediami wstrząsnęła kolejna sensacja — majątek Putina wynosi 200 mld dolarów! W wywiadzie dla amerykańskiej telewizji CNN poinformował o tym szef fundacji inwestycyjnej  Hermitage Capital Bill Browder. Wiadomość błyskawicznie rozniosła się pod nagłówkami, nawiązującymi do „miliardów Putina" jako faktu dokonanego. Chociaż sam autor sensacji, która przypominała fałszywkę, wypowiadał się o wiele ostrożniej.  „Uważam, że (majątek Putina) wynosi 200 mld dolarów. Po 14 latach u steru władzy i (biorąc pod uwagę) sumy, które zarobiło państwo oraz środki, które nie zostały wydane na szkoły, drogi, szpitale i tak dalej — te wszystkie pieniądze mają właścicieli i są przechowywane na kontach w szwajcarskich bankach, w formie akcji w funduszach hedgingowych zarządzanych przez Putina i jego kolegów" — zacytowało czasopismo Forbes słowa Browdera. Ostrożność w wypowiedziach jest zrozumiała — przecież prawnik Browder z funduszu inwestycyjnego o wątpliwej renomie (który ukradł Rosji 512 mld rubli niezapłaconych podatków) dobrze wie, że za bezwarunkowe kłamstwo można stanąć przed sądem. W wersji Browdera, rosyjskiemu prezydentowi można jedynie pogratulować — błyskawicznego zwiększenia majątku do bajecznej kwoty i honorowego tytułu najbogatszego człowieka na świecie. Wychodząc z tej wersji, udało mu się nawet nie podwoić, lecz „pięciokrotnie zwiększyć" swój kapitał w ciągu kilku miesięcy 2014 roku. Przecież wpływowa londyńska The Times, rzekomo abstrakcyjnie rozważając o tym, jakie straty może ponieść rosyjski przywódca, podała o wiele skromniejszą liczbę — 40 mld dolarów. Fantazje zachodnich mediów odnośnie „putinowskiego majątku" zaskakują. Byłoby dobrze, gdyby się z góry umawiały między sobą, aby nie było takich wpadek! W 2012 roku szwedzka Svenska Dagbladet pisała: „Majątek Władimira Putina wynosi co najmniej 300 mld dolarów". Jednocześnie zresztą rozsądnie dodała, że „tak powiadają" i że „dokładna kwota nie jest znana". W styczniu 2015 roku Polska Times obniżyła prognozę: „Zdaniem opozycjonistów i niezależnych rosyjskich analityków majątek prezydenta wynosi 70 mld dolarów". Jeszcze nie wysechł atrament świeżej polskiej gazety, a Amerykanie już ujawnili całemu światu, że rosyjski przywódca znów „wzbogacił się", mając tym razem 200 mld. Najprawdopodobniej Putin incognito co weekend jeździ do Monte Carlo i przegrywa dosłownie wszystko. A następnie chyba wygrywa z powrotem — dziesiątki i setki miliardów, które przegrał wcześniej. Mówiąc poważnie, wszystkie te fałszywki serwowane jako „oceny ekspertów", nie są brane na poważnie nie tylko w Rosji, ale również przez poważne struktury na Zachodzie. Mimo chęci bolesnego ukłucia nikt nie chce wyjść na głupiego.  Gdyby dysponowali faktami, można nie wątpić, że od razu doszłoby do odpowiednich wycieków. Tym bardziej, że istniejąca wcześniej„tajemnica bankowa" na Zachodzie już prawie nie obowiązuje. „Transparentne" są nawet lokaty w słynącej z tego wcześniej Szwajcarii. Gdzie wówczas Putin przechowuje swoje miliardy? Być może w rosyjskim Sberbanku? Wtedy wszystkie zasoby złota i dewiz Rosji byłyby o wiele większe niż oficjalne. Waszyngton natomiast będzie nadal główkował, dlaczego Rosja nie ulega sankcjom. Przecież nawet 200 mld dolarów — to dość duża suma, równa na przykład budżetowi Danii. Zgodnie z opublikowanymi na stronie Kremla danymi, w 2014 roku dochody prezydenta Rosji Władimira Putina wyniosły 7 mln 654 tys. 42 rubla, co dwukrotnie przewyższyło wskaźnik z 2013 roku — 3 mln 672 rub. Jak i wcześniej, przywódca państwa posiada mieszkanie o powierzchni 77 m2 i działkę o powierzchni 1500 m2. Ponadto Putin korzysta z mieszkania o powierzchni 153,7 km2, miejsca w garażu o powstańcy. 18 m2 i trzech samochodów: GAZ M-21. GAZ M-21R, WAZ Niwa oraz przyczepy samochodowej Skif. Deklaracje o dochodach w 2015 roku mają zostać opublikowane w kwietniu 2016 roku.

 

* 5 kwietnia w Moskwie odbyła się manifestacja zdelegalizowanej Partii Narodowo-Bolszewickiej, zwołana z okazji "Dnia Rosyjskiego Narodu". Demonstranci głośno domagali się włączenia do państwa rosyjskiego Berlina, Warszawy, Mińska, Wilna, Tallina, Kijowa i Stambułu. Wznosili okrzyki "Mało nam Krymu!", "Donbas w skład Rosji!"i "Nasze czołgi będą w Pradze!" Partia Narodowo-Bolszewicka została rozwiązana za "ekstremizm" w 2007 r. Od tamtej pory działa półjawnie. Przez szereg lat pozostawała w ostrej opozycji do rządów Władimira Putina, jednak zmodyfikowała swoje stanowisko po aneksji Półwyspu Krymskiego i wybuchu wojny w Donbasie.

 

* Troje obywateli Japonii próbowało dziś rano przedostać się na terytorium ambasady Rosji w Tokio, aby poprosić o azyl polityczny, powiedział RIA Nowosti rzecznik rosyjskiej misji dyplomatycznej. Informuje się, że wejść na teren ambasady próbował ojciec z dwiema córkami. Powiedział, że mają „szwajcarskie pochodzenie” i poprosił o azyl polityczny, powołując się na prześladowania w Japonii „z powodu antyamerykańskich poglądów”. Jednak dyżurni komendanci misji dyplomatycznej nie puścili Japończyków na teren ambasady. „Biorąc pod uwagę agresywne zachowanie tych ludzi i fakt, że są oni obywatelami Japonii, niezwłocznie zwróciliśmy się do japońskich organów porządkowych z prośbą o pomoc w rozwiązaniu danej sytuacji i zapobieżeniu przeniknięcia wyżej wspomnianych osób na terytorium ambasady w przyszłości” – powiedziano agencji.  Analogiczne oświadczenie zostało skierowane tego dnia do MSZ Japonii. Japończycy zdążyli przekazać pracownikom oddziału konsularnego teczkę z dokumentami o udzielenie azylu politycznego. Rzecznik ambasady podkreślił, że wniosek zostanie rozpatrzony. 

 

* Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Władimir Titow oświadczył ambasadorowi Polski w Moskwie Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz o konieczności zaprzestania aktów wandalizmu wobec pomników żołnierzy Armii Czerwonej. „Ambasadorowi zwrócono uwagę na postępującą stagnację relacji polsko-rosyjskich, i to pomimo tego, że Warszawa wyraziła intencję odbudowy zablokowanych przez polską stronę mechanizmów dwustronnej współpracy" — czytamy w komunikacie na stronie rosyjskiego MSZ.  „Strona rosyjska podkreśliła też konieczność depolityzowanego rozwiązania trudnych kwestii dotyczących historii dwóch państw i zakończenia aktów wandalizmu wobec pomników żołnierzy Armii Czerwonej, poległych w czasie wyzwalania Polski z rąk nazistów, zgodnie ze zobowiązaniami polskiej strony wynikającymi z dwustronnych porozumień" — czytamy w komunikacie. Wcześniej we wtorek szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow oświadczył, że Poska wysunęła się na czoło w europejskim „wyścigu" bezczeszczenia pomników żołnierzy radzieckich. 31 marca pojawiła się informacja o tym, że Instytut Pamięci Narodowej przygotował projekt zniesienia ponad 500 pomników żołnierzy radzieckich. Rosyjski resort spraw zagranicznych przyrównał polski projekt do działań ugrupowania terrorystycznego Daesh w syryjskiej Palmirze.

 

* W ujawnionych przez Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) i Projekt Badań Korupcji i Zorganizowanej Przestępczości (OCCRP) materiałach dotyczących wykorzystywania tzw. rajów podatkowych przez osoby publiczne znalazły się informacje na temat Petra Poroszenki. Jak ustalono, ukraiński prezydent 21 sierpnia 2014 r. w tajemnicy zarejestrował na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych  spółkę Prime Asset Partners, która miała odegrać rolę holdingu zarządzającego firmą Roshen – podstawą oligarchicznego majątku Poroszenki. We wrześniu i grudniu 2014 r. prezydent-oligarcha zarejestrował kolejne dwie spółki na Cyprze i w Holandii. Celem rejestracji firm miała być optymalizacja podatkowa przed obiecywaną przed wyborami sprzedażą Roshena. Jednak wbrew przedwyborczym zapewnieniom Poroszenko nie przekazał Roshena w zarząd powierniczy w formie blind trust (właściciel pozbawiony czasowo wpływu na firmę), na czele którego miał stać zachodni bank inwestycyjny. Poroszenko zarejestrował swoją firmę w raju podatkowym w czasie, gdy trwała bitwa o Iłowajsk, zakończona klęską sił ukraińskich, wziętych w "kocioł" przez powstańców z Donbasu.

 

* Protestujący przed budynkiem administracji prezydenta Ukrainy w Kijowie żądają od głowy państwa Petra Poroszenki ponownego uruchomienia procesu reformowania prokuratury, przeprowadzenia kolejnej certyfikacji wszystkich szefów oddziałów regionalnych oraz zwolnienia z więzień ich kolegów.  Żądamy od prezydenta zdecydowanych kroków… Przeprowadzenia przejrzystego konkursu na stanowisko prokuratora generalnego z szeroką publiczną dyskusją oraz ponownego uruchomieniem reformy prokuratury z kolejną certyfikacją wszystkich szefów oddziałów regionalnych – wynika z ulotek, które uczestnicy protestu rozdają w trakcie akcji. Protestujący domagają się również zwolnienia szefa Centrum Antyterrorystycznego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Witalija Malikowa i wypuszczenia na wolność więźniów, których – według nich —  poddano prześladowaniom politycznym.

 

* Jeśli Kijów nie położy kresu nielegalnemu handlowi materiałami jądrowymi na czarnym rynku, to brudna bomba może trafić w ręce radykalnych przeciwników Poroszenki lub na Bliski Wschód – oświadczył historyk Martin McCauley. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy skonfiskowała w obwodzie iwanofrankiwskim substancje radioaktywne, prawdopodobnie uran-238, który może być wykorzystany do produkcji tzw. brudnej bomby.Zdaniem analityka politycznego i historyka Martina McCauley’a, niestabilna sytuacja na Ukrainie może przyczynić się do tego, że potencjalna broń jądrowa znajdzie się w nieodpowiednich rękach. System bezpieczeństwa na Ukrainie  jest kruchy. Pluton lub każda inna substancja, z której może być przygotowana brudna bomba, powinny znajdować się w ochranianych przez żołnierzy miejscach – oświadczył  McCauley.Fakt, że materiały radioaktywne mogły znaleźć się w posiadaniu grup przestępczych, świadczy o tym, iż, zdaniem eksperta, kijowskie władze nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa w kraju. W tak niestabilnej sytuacji uran-238 może być wykorzystany przeciwko obecnym władzom, jeśli przejmą go przeciwnicy Poroszenki. Analityk podkreślił, że coraz trudniej jest kontrolować materiały radioaktywne, a nawet niewielka ilość uranu wystarczy do stworzenia bomby. Tym bardziej, że na czarnym rynku jest dość specjalistów, który wiedzą, jak ją wyprodukować.— Jeśli brudna bomba znajdzie się w rękach terrorystów na Bliskim Wschodzie, to koszmarny scenariusz stanie się rzeczywistością – dodał McCauley.

 

* USA, w przeciwieństwie do Rosji, nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań odnośnie zniszczenia plutonu do celów militarnych zachowując na swoim terytorium potencjał powrotny, powiedział prezydent Rosji Władimir Putin na forum medialnym ONF. „Na początku lat 2000-ch umówiliśmy się z Amerykanami co do zniszczenia plutonu do celów militarnych… Podpisaliśmy odpowiednią umowę i zgodziliśmy się, że materiał ten zostanie zniszczony w określony sposób, a mianowicie przemysłowy. W tym celu trzeba było zbudować specjalne przedsięwzięcia. My wypełniliśmy swoje zobowiązania, zbudowaliśmy to przedsięwzięcie. Nasi amerykańscy partnerzy — nie”, — powiedział prezydent. „Co więcej, całkiem niedawno ogłosili, że zamierzają niszczyć zużyte paliwo jądrowe, wysoko wzbogacone, nie w taki sposób, który uzgodniliśmy… Lecz innym, rozcieńczając je i utylizując gdzieś w określonych zbiornikach. Oznacza to, że zachowują dla siebie tak zwany potencjał powrotny, czyli może on być odzyskany, przetworzony i ponownie przekształcony w pluton militarny”, — zaznaczył Putin.

 

* Nowe metody utylizacji plutonu nie naruszają umowy z Rosją – oświadczył wysoko postawiony przedstawiciel amerykańskiej administracji. Regularnie kontaktujemy się z Rosją w ramach naszych wzajemnych zobowiązań w zgodzie z umową – powiedział przedstawiciel Białego Domu, jak poinformowała RIA Novosti. — Ani Stany Zjednoczone, ani Rosja nie zaczęły utylizować plutonu w zgodzie z porozumieniem. Administracja we wniosku budżetowym (w Kongresie) w lutym oświadczyła, że będziemy przestrzegać nowego podejścia do utylizacji plutonu. Poinformowaliśmy Rosję o tej decyzji, która jest w pełni zgodna z naszymi zobowiązaniami w ramach umowy. Nasze podejście umożliwi utylizację plutonu w USA na kilka lat wcześniej”. Rosyjsko-amerykańskie międzyrządowe porozumienie w sprawie utylizacji plutonu, który nie jest już potrzebny do celów obronnych, zostało podpisane w 2000 roku. Przewiduje ono utylizację 34 ton plutonu przez każdą ze stron. Prezydent Rosji Władimir Putin w czwartek w Petersburgu podczas forum medialnego ONF mediów lokalnych i regionalnych „Prawda i Sprawiedliwość” powiedział, że USA, w przeciwieństwie do Rosji, nie realizują zobowiązań w zakresie utylizacji plutonu do celów wojskowych.

 

* Europejski Urząd Statystyczny przedstawił dane dotyczące wydatków publicznych w PKB w krajach należących do Unii Europejskich. Wynika z nich, że średnie wydatki publiczne w UE w 2014 roku wyniosły 48,2% PKB. Najwyższe wydatki mają Finlandia – 58,1%, Francja – 57,5%, Dania – 56,0%, Belgia – 55,1%, Austria – 52,7%, Szwecja – 51,8%, Portugalia – 51,7%. Najniższe wydatki mają: Litwa – 34,8%, Rumunia – 34,9%, Łotwa – 37,3%, Estonia – 38,0%, Irlandia – 38,3%, Słowacja – 41,6%, Bułgaria i Polska – po 42,1%. Eurostat przedstawił też dane na temat wydatków krajów członkowskich na zabezpieczenia społeczne. Średnia wszystkich krajów UE wyniosła 19,5% PKB. Najwyższe wydatki na politykę społeczną są w Finlandii – 25,4%, Francji – 24,8%, Danii – 24,5% i Austrii – 21,7%. Najniższe wydatki miały Rumunia – 11,4%, Łotwa i Litwa – po 11,5% i Estonia – 11,8%. Wydatki poniżej średniej unijnej ma też Polska – 16,1%. Oddzielnie Eurostat przedstawił dane dotyczące wydatków publicznych na służbę zdrowia. Średnia wydatków w UE wyniosła 7,2%. Najwyższe wydatki na zdrowie mają Dania – 8,7%, Finlandia – 8,3% i Francja – 8,2%. Najniższe wydatki na opiekę medyczną ponoszą Słowacja – 1,9%, Cypr – 2,7% i Rumunia – 4,0%. Bardzo mało na zdrowie wydaje też Polska – 4,6%.

 

* Eurostat przedstawił raport na temat bezrobocia w Unii Europejskiej w lutym bieżącego roku. Zgodnie z nim bezrobocie w UE-28 spadło z 9,7% w lutym 2015 roku do 8,9% w lutym 2015 roku. W styczniu bieżącego roku stopa bezrobocia wynosiła również 8,9%. W strefie euro poziom bezrobocia w lutym 2016 roku wynosił 10,4%, a rok wcześniej 11,3%. Najniższe bezrobocie zanotowano w Niemczech – po 4,3%, w Czechach – 4,5%, w Wielkiej Brytanii (dane z grudnia ubiegłego roku) – 5,0% i na Malcie – 5,1%. Najwyższą stopę bezrobocia odnotowano w Grecji – 24,0% (dane z grudnia), w Hiszpanii – 20,4% i w Chorwacji – 15,1%. W okresie luty 2015 rok – luty 2016 rok w 24 krajach odnotowano spadek bezrobocia, w 3 stopa bezrobocia wzrosła, a w 1 nie zmieniła się. Największy spadek bezrobocia odnotowano na Cyprze – (z 16,6% do 12,6%), w Hiszpanii (z 23,2% do 20,4%) i w Bułgarii (z 9,8% do 7,4%). Wzrost bezrobocia nastąpił w Austrii (z 5,4% do 6,0%), na Łotwie (z 9,7% do 10,1%), i w Finlandii (z 9,1% do 9,2%). Bezrobocie w Polsce spadło z 8,0% w lutym 2015 roku do 6,8% w lutym2016 roku. Wśród osób poniżej 25 roku życia bezrobocie w omawianym czasie spadło z 20,9% do 19,4%. Najmniej bezrobotnych w tej kategorii wiekowej jest w Niemczech – 6,9%, w Czechach – 10,2% i w Danii – 10,5%. Najwięcej bezrobotnych poniżej 25 roku życia jest w Grecji – 48,9% (w grudniu) oraz w Hiszpanii – 45,3%. Bezrobocie wśród mężczyzn w UE w okresie od lutego 2015 roku do lutego 2016 roku spadło z 9,6% do 8,8%, a wśród kobiet zmniejszyło się z 9,9% do 9,0%. Eurostat podał też dane o stopie bezrobocia w USA. W lutym roku bezrobocie w USA wyniosło 4,9% (rok wcześniej 5,5%).

 

* Lider Czeczenii Ramzan Kadyrow opowiedział, jak proponowano mu łapówkę w postaci walizki z dolarami za stanowisko jednego z merów. W wywiadzie dla RIA Novosti Kadyrow wspomniał o zdarzeniu, które miało miejsce, gdy prezydentem Czeczenii był jeszcze jego ojciec Achmat Kadyrow. „Przyszli ludzie i mówią — pewien człowiek chce zostać burmistrzem miasta. I pokazują mi — bagażnik się otwiera, a tam walizka. Pierwszy raz w życiu widziałem tyle dolarów. Powiedziałem mu po ludzku: u nas nie sprzedaje się, nie kupuje się, przykro mi, trafiłeś pod zły adres”, — powiedział Kadyrow. Na pytanie, czy teraz proponowane są łapówki, Kadyrow odpowiedział, że „nikt nie oferuje”. Ramzan Kadyrow stoi na czele Czeczenii od 2007 roku. Jego kadencja upływa 5 kwietnia. 25 marca prezydent Rosji Władimir Putin mianował go na pełniącego obowiązki głowy republiki.

 

* W kwestii pomników żołnierzy radzieckich w Polsce Moskwa uważa za niepoprawne odniesienia polskich ekspertów tylko do międzyrządowej umowy z 22 lutego 1994 roku, oświadczyła rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.  „Strona polska po raz kolejny powtarza, że według polskich ekspertów, dyplomatów, porozumienie z 22 lutego 1994 roku pomiędzy rządami Polski i Rosji o grobach i miejscach pamięci rzekomo ma zastosowanie wyłącznie do cmentarzy wojskowych, a one wszystkie znajdują się pod ochroną i są remontowane przez państwo polskie”, — powiedziała. „W związku z tym chcemy jeszcze raz zwrócić się do polskich władz: oprócz tych ocen, które wydaliśmy odnośnie masowych aktów wandalizmu w Polsce, które wszelkimi sposobami są popierane przez władze Polski, chcielibyśmy dodać, że powoływanie się jedynie na umowę z 1994 roku jest co najmniej niepoprawne”, — oświadczyła Zacharowa. Według niej „strona polska celowo nigdy nie mówi o fundamentalnej umowie między Rosją a Polską o przyjacielskiej i dobrosąsiedzkiej współpracy z dnia 22 maja 1992 roku”. Zgodnie z tym dokumentem, który zacytowała Zacharowa, „strony zobowiązują się do ochrony wszystkich pamiątkowych miejsc, które są przedmiotem szacunku i pamięci obywateli obu krajów”. Wcześniej Polska poinformowała o zamiarze demontażu ponad 500 pomników żołnierzy radzieckich.

 

* Jedna ze szkół w kantonie Bazylea-Miasto musiała zrobić wyjątek z powszechnych zasad specjalnie dla muzułmańskich uczniów, którzy odmówili uściśnięcia dłoni nauczycielom zgodnie z lokalną tradycją - podaje Rosyjska Służba BBC. W szwajcarskich szkołach jest przyjęte ściskanie dłoni między uczniami i nauczycielami przed i po zajęciach. Jednak dwóch uczniów w wieku 14 i 15 lat oznajmiło, że nie może stosować się do tej tradycji z powodu norm islamu — nastolatkowie twierdzą, że ich religia nie dopuszcza kontaktów fizycznych z osobami płci przeciwnej. W rezultacie administracja szkoły musiała zrobić wyjątek z reguły i pozwolić dwom uczniom na przestrzeganie ich tradycji. W celu zapobiegnięcia dyskryminacji płciowej pozwolono im nie uściskać dłoni nauczycielom płci męskiej. Decyzja wywołała falę krytyki ze strony urzędników — szefowa Departamentu Sprawiedliwości i Policji Szwajcarii Simonetta Sommaruga podkreśliła, że tradycja uściskania dłoni w szkołach stanowi „nieodłączną część szwajcarskiej kultury", a rada miejska Therwil oświadczyła, że nie popiera podobnych wyjątków z reguł, chociaż pozostawiają tę decyzję pracownikom szkoły. Wreszcie członek Zgromadzenia Federalnego Ministrów Edukacji kantonów Szwajcarii Christoph Eimann upatrzył w zdarzeniu „dyskryminację kobiet, pracujących w sferze publicznej". Federacja Organizacji Islamskich Szwajcarii, komentując skandal przypomniała, że uściski dłoni między mężczyznami i kobietami są dopuszczalne w islamie a nawet są powszechnie przyjęte w niektórych państwach muzułmańskich. Jednocześnie przedstawiciele Rady Centralnej Szwajcarii wyrazili zdumienie w związku z głośnymi echami wokół tej historii. „Można pomyśleć, że chodzi o istnienie kluczowych wartości Szwajcarii, podczas gdy jest to tylko dwóch uczniów, którzy chcą witać swoje nauczycielki nie uściskiem dłoni, tylko inaczej" — powiedzieli. 

 

 

* Południowokoreańscy naukowcy znaleźli sposób na wykrywanie gwałcicieli i pedofilów za pomocą prostego testu. Jak podaje portal Heraldcorp, grupa psychologów z Uniwersytetu w Chungcheong postanowiła przeprowadzić eksperyment na seksualnych przestępcach, przechodzących rehabilitację w jednej z południowokoreańskich klinik i porównać wyniki z wynikami testów studentów ze swojej uczelni. Uczestnikom testu pokazywano zdjęcia przedstawiające dorosłych mężczyzn i kobiety a także nastolatków obu płci a następnie badano ruchy oczu. Okazało się, że jeśli na zdjęcia dorosłych ludzi przestępcy seksualni i osoby nie mające takich skłonności patrzą podobnie, to na małych dziewczynkach gwałciciele zatrzymują spojrzenie dwukrotnie dłużej. Jednocześnie jeśli podczas projekcji zdjęć jednocześnie mówić pobudzające seksualnie słowa, ujawnia to znaczną różnicę w ruchu oczu uczestników eksperymentu dla wszystkich obrazków, co pozwala wyróżniać ludzi o większych skłonnościach do przemocy seksualnej wobec dorosłych i dzieci. Jak podkreślają sami naukowcy, na razie mają za mało materiału na wyciągnięcie poważnych wniosków, lecz są pewni co do określonych zależności i zamierzają kontynuować badania. Południowokoreańskie władze mają nadzieję, że stosowanie podobnych testów, jeśli ich skuteczność zostanie potwierdzona, pomoże we wczesnym wykrywaniu potencjalnych maniaków, którzy w codziennym życiu zachowują się zazwyczaj spokojnie i robią wrażenie niewinnych ludzi. Pomimo spadku w ostatnich latach liczby przestępstw z użyciem przemocy, liczba przestępstw seksualnych w Korei Południowej nadal szybko rośnie. 

 

KOMENTARZE

  • Czy ja jeszcze spie,mam zly sen i te wiadomosci sa nieprawdziwe?
    Jesli juz jednak nie spie to znaczy, ze swiat oszalal.
  • Czy N24 umiera?Jak wszystko inne?
    https://www.youtube.com/watch?v=jqTyksj7PKs
  • Dodatek rozrywkowy na dzis.Ladna piosenka.
    https://www.youtube.com/watch?v=TLUgEXI9RYI
  • @staszek kieliszek 07:22:38
    Dzięki, Panie Staszku,
    Rozrywka jest wstrząsająca (i obiecująca więcej), a ładna piosenka jest hinduistyczną modlitwą z nurtu New Age w wykonaniu Padma Devi.

    Czy Neon 24 umiera? Ja też mam takie wrażenie, aczkolwiek chciałbym tu pozostać do końca. W przyszłym tygodniu jestem umówiony na spotkanie w tej sprawie.
    Pozdrawiam serdecznie BJ
  • @Bogusław Jeznach 08:47:37
    //Czy Neon 24 umiera? Ja też mam takie wrażenie, aczkolwiek chciałbym tu pozostać do końca. W przyszłym tygodniu jestem umówiony na spotkanie w tej sprawie.//

    Nie umiera, co to to nie. Ale po ostatnich zawirowania warto by poznać opinie właściciela portalu. I by odpowiedział nam na pewne zasadnicze pytania. A tych byłoby pewnie sporo.
    Czekamy.

    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930