Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3832 posty 1807 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Wtorek, 5.04.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (938) Zapraszam na kolejny serwis aktualnych informacji i komentarzy ze świata: Syria, Karabach, Turcja, uchodźcy, Ukraina, Rosja, NATO, gospodarka, varia…

 

* Syryjskie wojska odparły dziś atak Daeszu bojowników na lotnisko wojskowe w mieście Dajr az-Zaur od strony miejscowości Al-Dżafra i Al-Mreja. W komunikacie rzecznika dowództwa syryjskich sił zbrojnych podkreślono, że podczas zaciekłych starć przy murach lotniska bandy PI poniosły duże straty i musiały się wycofać — podaje agencja SANA. Terroryści wykorzystali ciężarówki z ładunkiem wybuchowym, które spróbowali wysadzić w powietrze przy punkcie kontrolnym. Obrońcy lotniska zauważyli w porę konwój 17 samochodów-pułapek i przywołali syryjskie samoloty bojowe, które przeprowadziły naloty na czołowe oddziały Daeszu niszcząc sprzęt i siłę żywą terrorystów. Podkreślono jednak w komunikacie, że podczas ostrzału pozycji armii syryjskiej terroryści użyli pocisków z gazem musztardowym. Obrońcy bazy informują, że po ataku wielu żołnierzy cierpi na duszności. Przedstawiciel syryjskich sił zbrojnych poinformował, że również bandyci z ugrupowania ekstremistycznego Dżabhat an-Nusra podjęli próbę przerwania umocnionych linii obrony wojsk rządowych na trasie Aleppo-Afrin na północy Syrii.  „Jednak nie udało się im przedostać na drogę. Wojska rządowe zadały przeciwnikom znaczne straty, w związku z czym musieli się oni wycofać zbierając zabitych i rannych" — czytamy w komunikacie. 

 

* Samolot syryjskich sił powietrznych Su-22 został zestrzelony przez bojowników podczas wykonywania zadania bojowego w prowincji Aleppo. „W tej chwili ustalamy losy pilota" - powiedział rzecznik dowództwa sił zbrojnych Syrii. Z kolei inne źródło wojskowe RIA Novosti poinformowało, że terroryści zestrzelili samolot z przeciwlotniczych zestawów rakietowych. Według agencji  Reutera, pilot został schwytany przez bojowników ugrupowania terrorystycznego Dżabhat an-Nusra. Rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji generał-major Igor Konaszenkow, komentując doniesienia mediów dotyczące zestrzelonego na południowych obrzeżach Aleppo samolotu wojskowego podkreślił, że lotnictwo bojowe Rosji nie wykonywało ostatnio zadań w rejonie syryjskiego Aleppo. 

 

*  Rosyjscy saperzy przystąpili do rozbrojenia drogi prowadzącej do zabytkowej części syryjskiego miasta Palmyra, od rozpoczęcia prac zostało rozbrojonych ponad 120 ładunków wybuchowych - poinformowało dzisiaj Ministerstwo Obrony Rosji. „Podczas badań inżynieryjnych specjaliści Międzynarodowego Centrum Saperskiego znaleźli i wydobyli ładunki wybuchowe domowej roboty umieszczone w warstwie dróg asfaltowych, na skrzyżowaniach, w przydrożnych budowlach i obiektach infrastrukturalnych… oraz stanowiące części wodociągów, wypełnione substancjami wybuchowymi a także miny kumulacyjne i przeciwpancerne domowej roboty, wyposażone w detonatory elektryczne" — czytamy w komunikacie. Łącznie od rozpoczęcia operacji rosyjscy specjaliści wykryli i rozbroili ponad 120 ładunków wybuchowych oraz oczyścili 1,1 km dróg samochodowych. Ładunki wybuchowe, których wydobywanie i transport do specjalnie wyposażonych miejsc jest niebezpieczny, są niszczone na miejscu z użyciem specjalnych ładunków.

 

* Po zdobyciu Palmyry przez bojowników Daesz w 2015 roku, mieszkańcy miasta opuścili swoje domy ratując się przed barbarzyńskimi mordami i gwałtami. Niektórzy mieszkańcy mieli szczęście — ich domy pozostały nienaruszone, a wojna ich nie dotknęła. Ale inni nie mieli tyle szczęścia, ponieważ będą musieli ponownie odbudować swoje domy z ruin. Agencja Sputnik zapytała przyjeżdżających do swojego domu rodzinnego mieszkańców Palmyry o ich opinię i przeżycia w związku z wyzwoleniem miasta. Niejaki Mohammed powiedział, że miasto przeżyło najbardziej krytyczne momenty w swojej historii po inwazji terrorystów h. „To była straszna zbrodnia, która zabrała życie setek cywilów. Oni zmusili ludzi do robienia tego, co było korzystne dla bojowników. Dziękuję naszej armii i Rosji, których wspólne działania doprowadziły do wyzwolenia naszego rodzinnego miasta. Teraz wszyscy czekają, aż zakończy się operacji rozminowywania, aby powrócić do swoich domów”, — powiedział Mohammed. Udało mu się wyprowadzić całą swoją rodzinę z Palmyry po tym, jak było już wiadomo o zdobyciu miasta przez terrorystów. Syryjska armia zapewniła rodzinie Mohammeda bezpieczną drogę z Palmyry do Homs, gdzie udało im się znaleźć nowe schronienie. „Opuściliśmy miasto dosłownie kilka godzin przed przejęciem przez Daesz pełnej kontroli nad nim. Bojownicy wysłali dziesiątki zaminowanych samochodów do miasta. Do tej pory nie wiem o losie niektórych moich bliskich”, — dodał Mohammed. Mieszkaniec Palmyry o imieniu Jassim także uciekał z jego rodziną przed śmiercią z rąk Daesz. Jassim pracował jako pasterz zanim opuścił dom i pojechał do Deir ez-Zor.  „Bojownicy Daesz, gdy weszli do miasta, od razu zabrali całe moje stado owiec i kóz. Dom jednego z naszych sąsiadów terroryści spalili, gdy dowiedzieli się, że właściciel domu pracuje na państwowym stanowisku”, — powiedział Jassim. Z kolei żołnierz Ayham służący w armii Syrii także czeka na całkowite oczyszczenie swojego miasta z min. On był w rejonie niedaleko od En-Nabk, kiedy usłyszał, że syryjska armia przygotowuje ofensywę na Palmyrę.  „Dla mnie było zaszczytem i dumą walczyć o swoje rodzinne miasto, z którego pochodzę. Bardzo silnie prosiłem o włączenie mnie na listę tych, którzy zostali wysłani na operację uwolnienia Palmyry. A teraz zwracam się do mieszkańców Palmyry: wracajcie, nasz dom jest wolny!”, — mówi żołnierz nie powstrzymując swojego entuzjazmu. Ayham brał udział w walce o „Cytadelę Palmyry”, którą terroryści  próbowali utrzymać dla kontroli podejścia do miasta. Syryjska armia w niedzielę 27 marca oficjalnie poinformowała o uwolnieniu Palmyry od bandytów z Daeszu  przy wsparciu lotnictwa syryjskiego i rosyjskiego oraz  lądowych sił ludowego powstania.

 

* Jezydzki chłopak przebywał w niewoli Daesz 8 miesięcy, dopóki nie uciekł. 11-letni Ayman Sharaf Khaji i jego rodzina razem z tysiącami Jezydów z miasta Sindżar trafili do niewoli terrorystów 3 sierpnia 2015 roku. Wszyscy ci ludzie stali się nie tylko jeńcami: mężczyźni wykonywali niewolniczą pracę, a z kobiet przemocą uczyniono nałożnice. Agencja Sputnik uzyskała ekskluzywny komentarz zbiegłego chłopaka, który przypomina sobie wszystkie wydarzenia i tortury, którym ich poddawano w tak zwanym obozie „Tygrysięta Kalifatu", zorganizowanym przez bojowników Daesh w celu wychowania zmilitaryzowanych dzieci. Terroryści wykorzystują je w charakterze terrorystów-samobójców lub żywej tarczy podczas działań zbrojnych. „Żyłem zlękniony, głodny i pod przemocą. Bojownicy Daesh nauczyli mnie strzelania z karabinu, mówili też, że po szkoleniu pojedziemy do Sindżaru i zaczniemy zabijać Jezydów. Mówili, że jesteśmy „kafirami" bez religii" — powiedział Ayman w wywiadzie dla agencji Sputnik. Nastolatek obchodził swoje kolejne urodziny w obozie, składając i rozbierając karabin Kałasznikowa. Szkolenie techniczne uzupełniało ideologiczne pranie mózgu ekstremistycznymi przekonaniami religijnymi.  „W obozie, który znajdował się w Tall Afar w prowincji Niniwa było nas 100. Pewnego razu Abu Azzam, który odpowiadał za nasze przygotowanie w obozie, poprosił mnie o przeczytanie Koranu. Powiedziałem, że jeszcze nie umiem. Wtedy razem z innym chłopakiem zostałem zaprowadzony do grubego przywódcy zwanego Mohamedem, który zamknął nas w bardzo wąskiej szafie bez światła. Po pewnym czasie zaprowadzili kolejnych 4 chłopaków i zamknęli w sąsiedniej szafie tak jak nas. Wszyscy udusili się z powodu braku tlenu" — mówi Ayman.  Później bojownicy Daesh uwolnili Aymana razem z innym chłopakiem i rozkazali ustawienie się, po czym zagrozili: „Jeśli nie nauczycie się czytania Koranu, zrobimy wam coś gorszego". Ayman po pewnym czasie został wysłany do więzienia w Badusz, znajdującego się na zachód od Mosulu (drugie największe więzienie w Iraku po Abu Ghraib). Według opowieści Aymana, w tym więzieniu byli tylko dzieci, kobiety i starcy.  „Przebywaliśmy w okropnych antysanitarnych warunkach. Jedzenia nie było. Błagaliśmy bojowników, aby przywieźli chociażby mleko dla małych dzieci, ponieważ płacz w więzieniu nie milkł. Później razem z rodziną zostałem zabrany do wsi Kazl Kiu pod Tall Afar. Trzy razy próbowaliśmy uciec stamtąd. Było nas 34. Jednak za każdym razem w pół drogi zaczynało płakać jakieś dziecko i szybko wracaliśmy w obawie, że nas złapią. Jednak koniec końców udało się nam uciec. Spędziliśmy cały dzień na polach pszenicy bez jedzenia i wody, a później po nadejściu ciemności ruszyliśmy dalej. W rezultacie dotarliśmy do prowincji Dahuk i tam spotkali nas członkowie jezydzkiego ruchu oporu, którzy nas ubrali i nakarmili" — dodał Ayman. W tej chwili chłopak z rodziną znajduje się w obozie dla uchodźców Sharya na północy Iraku. Ayman ma nadzieję, że uda mu się wyjechać do Niemiec i otrzymać status uchodźcy.

 

* Rosyjska delegacja w najbliższych dniach przedłoży Radzie Wykonawczej UNESCO rezolucję w sprawie udzielenia pomocy syryjskim władzom w odbudowie pomników w Palmyrze - poinformowało źródło w rosyjskiej delegacji. „W najbliższych dniach Rosja przedłoży Radzie Wykonawczej UNESCO rezolucję w sprawie sytuacji w Palmyrze. Projekt dokumentu otrzymał nazwę Pomoc Syryjskiej Republice Arabskiej w Odbudowie obiektu dziedzictwa światowego Zabytki Archeologiczne Palmyry". 48 godzin później dokument ma zostać włączony do agendy Rady Wykonawczej. Rezolucja najprawdopodobniej zostanie omówiona w Paryżu w przyszłym tygodniu" — cytuje źródło agencja RIA Novosti. Według niego, chodzi przede wszystkim o kwestię pierwszoplanowych działań na rzecz odbudowy obiektu dziedzictwa światowego Zabytki Archeologiczne Palmyry. 

 

* Konflikt w Górskim Karabachu, który wybuchł dziś z nową siłą, może wykroczyć poza granicę Azerbejdżanu i Armenii, jeśli nie zostanie zażegnany w najkrótszym czasie - uważają eksperci w różnych państwach. Jednocześnie media już rozpowszechniły informację, że jest ostrzeliwane terytorium Iranu. „Trzy pociski artyleryjskie, wystrzelone podczas starć w Karabachu, spadły na terytorium irańskiej prowincji Azerbejdżan Wschodni" — podaje agencja Tasnim. Podano, że pociski spadły w niedzielę w pobliżu wsi Khoda Afarin, ale ta informacja wymaga weryfikacji — oznajmił doradca przewodniczącego Medżlisu ds. międzynarodowych Irańskiej Republiki Islamskiej Hossein Sheikholeslam, który dodał: „Oczywista jest konieczność poszukiwania przez skonfrontowane strony dyplomatycznych dróg do zażegnania konfliktu. Konflikt zbrojny między dwoma naszymi sąsiadami — Azerbejdżanem i Armenią — niestety ma wieloletnią historię. Powinniśmy podjąć wszystkie możliwe wysiłki dyplomatyczne, aby jak najszybciej położyć kres działaniom zbrojnym. Wzajemne ataki nie przynoszą korzyści ani narodowi Armenii, ani narodowi Azerbejdżanu, z tego powodu cierpią także sąsiedzi — Iran i Rosja. My wszyscy powinniśmy wyciągnąć sobie nawzajem rękę pokoju, podjąć wspólne działania w celu zakończenia tego konfliktu. Użycie siły i broni nie powinny stanowić rozwiązania problemu. Pokojowe rozmowy to jedyne narzędzie do określenia przyszłości naszego regionu, jego losów. Nasilenie konfliktu stwarza zagrożenie dla wszystkich, zwłaszcza kiedy wokół nas knują intrygi i zmowy Izrael i USA i nadal aktualne jest zagrożenie ze strony Daesz i innych ugrupowań ekstremistycznych. Nie można pozwolić naszym nieprzyjaciołom na wykorzystanie podobnego rodzaju lokalnych konfliktów do rozpętania globalnych, jak się zdarzyło na przykład w Syrii".

 

* Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan oświadczył, że stanowisko Turcji i pozycja Stanów Zjednoczonych w kwestii kurdyjskich sił samoobrony w Syrii ulegają zbliżeniu. Trudno jednak powiedzieć, o jakiej koordynacji stanowisk mowa, jeśli CIA, Pentagon i Departament Stanu realizują odmienne zgoła poityki w kwestii problemu syryjskiego. „Znajdujemy się na etapie, kiedy zbliżeniu ulegają tureckie i amerykańskie stanowiska w sprawie syryjskiej kurdyjskiej Partii Unii Demokratycznej (PYD) i sił samoobrony syryjskich Kurdów. Obama, Kerry i Biden oświadczyli, że nie pozwolą Kurdom na utworzenie własnej państwowości na północy Syrii. Będziemy zdecydowanie opierać się podobnym planom" — oświadczył tureckim dziennikarzom Erdoğan podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych. Jego słowa cytuje gazeta Hurriyet. Turecki lider dodał, że w związku z powyższym nie widzi powodu, dla którego USA miałyby dalej upierać się przy udzielaniu wsparcia syryjskim Kurdów pod pretekstem walki z Daesz. Stany Zjednoczone wspierają Kurdów na północy Syrii, bo przekonane są co do tego, że ci walczą z Daesh, ugrupowaniem terrorystycznym zakazanym w Federacji Rosyjskiej i innych krajach. Erdoğan niejednokrotnie poddawał krytyce amerykańskie wsparcie dla PYD, którą Ankara uważa za powiązaną z zakazaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), i wezwał amerykańskie władze do dokonania wyboru między Turcją i PYD. Ale Waszyngton nie chce uznać PYD za organizację terrorystyczną i niejednokrotnie apelował do Ankary o zaprzestanie ostrzału artyleryjskiego pozycji kurdyjskich sił samoobrony na przygranicznych terytoriach Turcji i Syrii. Docent Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego, politolog i orientalista Aleksander Sotniczenko sceptycznie odnosi się do oświadczenia prezydenta Turcja, jakoby pozycja USA i stanowisko Turcji w kwestii Kurdów uległy zbliżeniu.  „Erdoğan, tak jak i Amerykanie przedstawiają sprawy takimi, jakimi chcieliby je widzieć. Rzecz w tym, że USA nie wypracowały na poziomie ministerialnym i resortowym wspólnego stanowiska w kwestii syryjskiej. Pentagon, CIA i Departament Stanu realizują odmienne polityki względem syryjskiego problemu i wydarzeń, do jakich tam dochodzi. Przykładowo CIA inwestuje pieniądze w syryjskich Kurdów i aktywnie ich wspiera, uważając, że to właśnie oni powinni być główną siłą uderzeniową w walce z „Państwem Islamskim", co też nie podoba się Turcji. Jednocześnie Pentagon, zainteresowany utrzymaniem Turcji jako sojusznika NATO, aktywnie współpracuje z Turkami. Niedawno doszło nawet do starć między oddziałami opozycji. Jeszcze innego stanowiska trzyma się Departament Stanu. Z uwagi na to, że nie ma on możliwości bezpośredniego finansowania oddziałów bojowych i w większym stopniu zainteresowany jest tym, by sytuacja rozwijała się pokojowo, skłonny jest raczej popierać grupę negocjacyjną, Wysoki Komitet ds. Negocjacji. Mając powyższe na uwadze, nie bardzo wiadomo, o jakiej koordynacji stanowisk Waszyngtonu i Ankary może być mowa" — powiedział Aleksander Sotnikow. Politolog zwrócił też uwagę na to, że porozumienie z USA, o którym mówił Erdoğan dotyczy niezgody na utworzenie przez Kurdów własnego państwa, podczas gdy sami Kurdowie mówią jak na razie o utworzeniu autonomii. „Nawet iraccy Kurdowie, którzy de facto mają własne państwo, tj. wszystkie instytucje państwowe za wyłączeniem uznania ich państwowości na arenie międzynarodowej, nie mówią otwarcie o tym, że tworzą państwo. Syryjscy Kurdowie też ogłosili autonomię, ale do tej pory nie wspomnieli nawet słowa o tym, że tworzą własne państwo" — zakończył politolog.

 

* Chamskie zachowanie ochroniarzy prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana w czasie jego wizyty w Waszyngtonie stało się najszerzej dyskutowanym tematem w światowych mediach. W piątek ochroniarze Erdogana nie wpuścili dziennikarzy na jego przemówienie w Brooking Institute. Kilku dziennikarzy chciało przedostać się na jego wystąpienie, ale drogę zagrodzili im ochroniarze prezydenta, którzy obrzucili ich obelgami. Dyrektor Brooking Institute Strobe Talbott wyraził swoją gotowość odwołania spotkania po tym incydencie, jednak w ostatniej chwili nad sytuacją udało się zapanować.  Dziennikarka gazety Diken Amberin Zaman, którą ochroniarze prezydenta obrzucili obelgami, opowiedziała o szczegółach incydentu w wywiadzie dla Sputnika.  „Oni wiedzieli, kim jestem i jaką gazetę reprezentuję. Widać było, że stawiają się ponad prawo i są pewni swojej nietykalności. Jeszcze bardziej oburzyło nas to, że amerykańscy policjanci patrzyli na to wszystko ze zdumieniem i prawie nie interweniowali. Ostatecznie amerykańscy ochroniarze, oddani do dyspozycji Erdogana na czas jego wizyty, wyprowadzili nas z gmachu instytutu podczas gdy tureccy ochroniarze drwili sobie i nie przestawali za nami krzyczeć. Otwarcie się nad nami wywyższali" — poskarżyła się dziennikarka. Jej zdaniem, teraz, kiedy mowa o wizycie prezydenta w Waszyngtonie, do głowy przychodzi w pierwszej kolejności bezceromonialne, chamskie zachowanie ochrony lidera Turcji. Niestety, po serii takich incydentów wizerunek Turcji za granicą, który już wcześniej nie był nazbyt pozytywny, teraz został zrównany z ziemią. „Naturalnie o tym karygodnym incydencie napisały już lokalne media, włączywszy Wall Street Journal, Guardian, AP i CNN. Myślę, że moi koledzy, którzy w czasie starć z ochroniarzami prezydenta doznali fizycznej krzywdy — widać ślady pobić, są nagrania wideo — złożą do sądu skargę na działania ochroniarzy. Co się tyczy mojej osoby, ja zostałam ustnie znieważona, na co nie mam wystarczających dowodów" — zakończyła Amberin Zaman.

 

* Oprócz zarejestrowanych w Niemczech 1,1 mln imigrantów i uchodźców w kraju tym może przebywać jeszcze 500 tys. osób nigdzie nie zarejestrowanych, które tam ostatnio dotarły. Wielu po prostu nie zawiadamia władz o swoim przybyciu, ponieważ obawia się deportacji - podaje MSW Niemiec. Periodyk Bild pisze, że nielegalni uchodźcy pracują bez rejestracji lub angażują się w działalność struktur kryminalnych. Niemiecki rząd uważa, że obecnie w kraju może mieszkać do 500 tys. niezarejestrowanych imigrantów i uchodźców — podaje Bild. „Wielu imigrantów nie powiadamia władz o swoim przybyciu w obawie, że zostaną wysłane z powrotem" — poinformowało niemieckie MSW. Te dane wywołują niepokój — pisze periodyk. Nielegalni uchodźcy mają niewiele możliwości, aby zarobić na życie w kraju, w rezultacie pracują bez rejestracji lub angażują się w działalność struktur kryminalnych. Według danych Bild, w środę resort ds. karnych zaprezentuje rządowi pośredni „przegląd sytuacji" wokół kryzysu imigracyjnego. Agencja graniczna UE Frontex podaje, że w 2015 roku do UE przybyło 1,8 mln imigrantów. Według informacji MSW Niemiec, w 2015 roku w kraju w charakterze azylantów zostało zarejestrowanych około 1,1 mln osób.

 

* Europejska agencja bezpieczeństwa granic Frontex odwołała dwa rejsy z nielegalnymi imigrantami z greckiej wyspy Chios do tureckiego portu Dikili, ponieważ wskazani do deportacji imigranci uciekli, donosi grecka gazeta „Politis”.W poniedziałek rozpoczęła się deportacja nielegalnych imigrantów z greckich wysp w ramach porozumienia UE-Turcja w celu zwalczania nielegalnej imigracji. Z Lesbos odesłano 136 osób, a z Chios — 66. Jak informuje „Politis” w porcie na wyspie Chios panuje kompletny nieład — policja stara się znaleźć 100 imigrantów, których planowano deportować do Turcji. Podczas buntu imigrantów w ubiegłym tygodniu z centrum rozmieszczenia, przełamując ogrodzenie, uciekły setki ludzi, w tym także ci wybrani do deportacji. Oni znajdują się albo w porcie, albo w centrum, którym kieruje zarząd miasta Chios we współpracy z urzędem Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Ponadto, w celu opóźnienia procesu deportacji do Turcji, imigranci w dużych ilościach składają prośbę o udzielenie azylu politycznego.

 

*  Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA John Kerry omówili dzisiaj kwestię aktywizacji walki z organizacjami terrorystycznymi oraz umocnienia rozejmu w Syrii - poinformowało MSZ Rosji. „Minister i sekretarz stanu kontynuowali wymianę opinii na temat możliwości zażegnania konfliktu w Syrii w drodze aktywizacji wspólnej walki z ISIS, Dżabhat an-Nusrą i innymi ugrupowaniami terrorystycznymi, umocnienia zawieszenia broni oraz ciągu dalszego rozmów pod auspicjami ONZ między władzami tego państwa a siłami opozycyjnymi w interesie jak najszybszego ustalenia parametrów uregulowania pokojowego" — czytamy w komunikacie MSZ. Ponadto ministrowie poruszyli temat aktywizacji międzynarodowego wsparcia realizacji mińskich porozumień w sprawie wyjścia z ukraińskiego kryzysu — podkreślono w komunikacie. Rozmowa telefoniczna odbyła się z inicjatywy strony amerykańskiej. 

 

* Dzisiaj w Paryżu zostało zatrzymanych około 130 uczestników manifestacji młodzieży przeciwko reformie prawa pracy - podaje telewizja BFMTV. Według źródła w policji, w tłumie protestujących znalazła się grupa agresywnie zachowujących się młodych ludzi, których twarze były zasłonięte kapturami i opaskami. Zaczęli rzucać w policjantów kamieniami, jajkami i butelkami, policja z kolei w celu rozpędzenia demonstrantów użyła gazu łzawiącego. Akcje protestacyjne licealistów i studentów odbywają się także w Marsylii, Rennes, Rouen i wielu innych miast. Przez ostatni miesiąc demonstracje przeciwko reformie prawa pracy regularnie odbywają się w Paryżu i innych francuskich miastach, jednocześnie niekiedy podczas akcji dochodzi do starć młodzieży z policją. Obywatele protestują przeciwko zmianom w prawie, umożliwiającym wydłużenie czasu pracy i wdrożenie innych niepopularnych środków. 

 

* W Rosji powstaje Gwardia Narodowa. Prezydent Rosji Władimir Putin poinformował o jej utworzeniu na bazie wojsk wewnętrznych MSW. Nowy organ federalny władzy wykonawczej będzie zajmował się walką z terroryzmem, przestępczością zorganizowaną i będzie w dalszym ciągu pełnić funkcję OMON-u i OMSN-u — wyjaśnił prezydent na spotkaniu z szefem MSW Władimirem Kołokolcewem, szefem Federalnej Służby Kontroli Obrotu Narkotykami Wiktorem Iwanowem oraz dowódcą wojsk wewnętrznych Wiktorem Zołotowem.  „Liczę, że wojska Gwardii Narodowej będą także skutecznie wykonywać swoje zadania, jak to było do tej pory oraz zaktywizują pracę na kierunkach uważanych za priorytetowe" — dodał. Prezydent przypomniał, że kwestia doskonalenia pracy służb porządkowych była omawiana już wcześniej. „Zastanawialiśmy się nad poprawą pracy na wszystkich kierunkach, w tym związanej z walką z terroryzmem, przestępczością zorganizowaną i nielegalnym obrotem narkotykami" — powiedział Putin. 

 

* MSZ Rosji i Francji rozpatrzą możliwość liberalizacji ruchu wizowego między dwoma państwami - oświadczyła wiceminister kultury Rosji Ałła Maniłowa. „MSZ dwóch państw w roboczym trybie przygotują noty, wymienią je, aby w ramach roku wzajemnej wymiany uwzględnić wszystkie możliwe obiekty liberalizacji, która polega zazwyczaj na znacznym zwiększeniu liczby długoterminowych wiz oraz przyspieszeniu i uproszczeniu procedury wydania wiz" — powiedziała, podsumowując pierwsze przez ostatnie osiem lat posiedzenie komisji francusko-rosyjskiej ds. współpracy kulturalnej, które odbyło się dzisiaj w Moskwie. W latach 2016-2017 odbędzie się rosyjsko-francuski rok turystyki kulturowej. Dyrektor generalna ds. globalizacji, kultury, edukacji i rozwoju międzynarodowego MSZ Francji Anne-Marie Decot, przewodnicząca francuskiej delegacji podczas posiedzenia, poinformowała także, że Francja będzie wydawać rosyjskim obywatelom tak zwane „paszporty talentów". „Te paszporty pozwolą na pobyt w kraju nie tylko utalentowanym osobom w sferze kultury, ale także w dziedzinie technologii, edukacji, gastronomii i przemysłu. Będziemy aktywnie przyciągać talenty z różnych obszarów i wydawać kilkuletnie wizy" — powiedziała.

 

* W wyniku konfliktu na Ukrainie 1,5 mln osób jest zagrożonych głodem, z nich 300 tys. odczuwa ostry brak żywności i potrzebuje pilnej pomocy. Takie dane zawiera raport Światowego Programu Żywnościowego, opublikowany na stronie organizacji.  WFP planuje udzielenie pomocy prawie 270 tys. mieszkańców regionu w pierwszej połowie 2016 roku. Od listopada 2014 roku biuro ONZ zaopatrzyło w produkty ponad pół miliona osób. 370 tys. z nich otrzymało zestawy żywności, a jeszcze 180 tys. mieszkających „w rejonach, gdzie nadal funkcjonują targi", otrzymało pomoc finansową. Według danych WFP, w pierwszym kwartale 2016 roku Ukraina jest jedynym państwem europejskim, które ubiegało się i otrzymało pomoc żywnościową od organizacji. 

 

* „Skandal offshorowy” z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką nie wpłynie na stosunki Ukrainy i UE, ponieważ sytuacja z wykorzystaniem rajów podatkowych jest problemem globalnym, oświadczył ambasador UE na Ukrainie Jan Tombiński. „Ja nie przerzucałbym tego na Ukrainę i na niektóre rozwiązania w sprawie Ukrainy i stosunki między Ukrainą a UE, ponieważ tam, jak widać, zaangażowanych jest wiele instytucji krajów europejskich”, — powiedział Tombiński we wtorek dziennikarzom odpowiadając na pytanie, czy w jakiś sposób „skandal offshorowy” wokół Poroszenki wpłynie na stosunki między Kijowem a UE. Jednocześnie Tombiński odmówił bardziej konkretnego komentarza w sprawie skandalu wokół Poroszenki powołując się na brak wystarczających danych. Niemiecka gazeta Süddeutsche Zeitung opublikowała wcześniej rzekome dokumenty panamskiej kancelarii Mossack Fonseca, które, jak przekonuje gazeta, świadczą o powiązaniu wielu światowych przywódców i ich otoczenia z systemem spółek offshorowych, ukrywaniem nielegalnych dochód i uchylaniem się od płacenia podatków. W materiałach opublikowanych przez Süddeutsche Zeitung wspomniano w szczególności o Petro Poroszence w związku z ukraińską firmą Roshen (należącą do prezydenta Ukrainy), która prawdopodobnie ukrywała się w offshorach przed podatkami.

 

* Petycja na stronie prezydenta Ukrainy z żądaniem wysłania Julii Tymoszenko do Hondurasu zebrała ponad 27 tysięcy podpisów. Petycja, która pojawiła się we wrześniu 2015 roku, zaczęła szybko zdobywać popularność i zebrała 25 tysięcy podpisów niezbędnych, aby trafić na biurko prezydenta. Autor petycji proponuje wysłać byłą premier Ukrainy jako ambasador do Hondurasu, twierdząc, że Julia Tymoszenko dysponuje „wielkim doświadczeniem kierowniczym” i wiedzą, konieczną w pracy dyplomatycznej. Mimo że petycję podpisała duża liczba osób, Poroszenko nie chciał pójść za głosem narodu i pozostawił Tymoszenko na terytorium Ukrainy. 

 

* Holandia wprawiła w osłupienie Kijów i wszystkich zwolenników obecnej polityki Ukrainy, publikując w jednej z najpoczytniejszych holenderskich gazet artykuł zatytułowany "Witamy na dzikim zachodzie Europy Wschodniej". Za trzy dni, 6 kwietnia, Holandia przesądzi — drogą referendum w sprawie umowy stowarzyszeniowej — czy Ukraina stanie się częścią Europy. Pełni werwy i przedsiębiorczości Ukraińcy udali się do Holandii, by tam agitować za podpisaniem umowy stowarzyszeniowej, rozdając ulotki w centrum Amsterdamu. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Paweł Klimkin udzielił konferencji prasowej, a na ulicach miasta dają swoje występy zespoły foklorystyczne w strojach narodowych. Sami Holendrzy niejednokronie mówili o swoim negatywnym stosunku do potencjalnych sąsiadów. Jak wynika z ostatnich sondaży ok. 60% mieszkańców Holandii zamierza zagłosować przeciwko stowarzyszeniu. Gazeta DeTelegraaf opublikowała artykuł o sytuacji na Ukrainie i jej nieciekawych perspektywach pod tytułem „Witamy na dzikim zachodzie Europy Wschodniej". Zdaniem autorów Ukraina coraz bardziej pogrąża się w błocie korupcji, a wrogie przejęcia spółek z użyciem przemocy stają na porządku dziennym. Omówienie artykułu można znaleźć na ukraińskim portal UINP. W sieci natomiast dużą popularność uzyskał filmik będący kompilacją najbardziej skandalicznych epizodów z pracy deputowanych Rady Najwyższej, i zakończony krótkim apelem „6 kwietnia powiedz «Nie»". Referendum konsultacyjne w sprawie ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą odbędzie się w Holandii 6 kwietnia 2016 roku. Na referendum obywatele odpowiedzą na pytanie: „Czy jest Pan(i) za czy przeciw ratyfikacji Porozumienia stowarzyszeniowego Unii Europejskiej i Ukrainy?".

 

*  Według ankiety Sputnik.Opinie jedna trzecia mieszkańców Holandii (33%) nie popiera politycznego i gospodarczego stowarzyszenia między UE a Ukrainą. Dane uzyskano poprzez sondaż przeprowadzony przez firmę badawczą Populus dla agencji informacyjnej i radia Sputnik. W Holandii odbędzie się referendum w sprawie politycznego i gospodarczego stowarzyszenia między Ukrainą a UE, które jest niezbędnym krokiem do pełnego członkostwa w Unii Europejskiej. Według sondażu Sputnik co trzeci mieszkaniec Holandii — 33%, czyli 3,5 mln osób — jest przeciwko stowarzyszeniu między Ukrainą a UE. Podobnie wysoki okazał się odsetek tych, którzy mają neutralny stosunek lub nie mają zdania w tej sprawie — odpowiednio 28% i 20%. Odsetek tych, którzy opowiadają się „za”, wynosi zaledwie 19% procent ogólnej ludności Holandii. Mieszkańcy Europy wcześniej opowiedzieli się na rzecz przeprowadzenia podobnych referendów w ich krajach. Na pytanie „Czy popierasz polityczne i gospodarcze stowarzyszenie między UE a Ukrainą”, większość Włochów (66%), Niemców (63%) i Francuzów (63%) odpowiedziała, że chce rozwiązać kwestię stowarzyszenia z innymi krajami na ogólnokrajowym referendum. Badanie przeprowadziła w Holandii jedna z wiodących brytyjskich firm badawczych Populus w okresie od 4 do 9 marca 2016 roku. W ankiecie wzięło udział 1004 respondentów w wieku powyżej 18 lat. Próba jest reprezentatywna dla populacji, płci, wieku, zawodu i miejsca zamieszkania. Międzynarodowy projekt badań opinii publicznej został uruchomiony w styczniu 2015 roku. Partnerami projektu są znane firmy badawcze Populus, Ifop i Forsa. W ramach projektu Sputnik.Opinie regularnie przeprowadzane są badania opinii publicznej w Europie i Stanach Zjednoczonych na temat najbardziej palących kwestii społecznych i politycznych. Sputnik (sputniknews.com) to agencja informacyjna i radio z multimedialnymi hubami informacyjnymi w kilkudziesięciu krajach. Sputnik obejmuje strony internetowe w ponad 30 językach, radiofonię analogową i cyfrową, mobilne aplikacje i strony na portalach społecznościowych. Wiadomości Sputnik całodobowo ukazują się w języku angielskim, arabskim, hiszpańskim i chińskim.

 

* Ustępujący szef sił zbrojnych NATO w Europie amerykański generał Philip Breedlove powiedział, że prezydent Rosji Władimir Putin stworzył silną armię. Breedlove zaznaczył, że rosyjskiej armii udało się osiągnąć wyjątkowy sukces w ciągu ostatnich pięciu lat, kiedy kierownictwo kraju zaczęło inwestować w swoje siły zbrojne.  „Putin stworzył dobre wojska lądowe. Widzieliście jego Siły Powietrzne w Syrii, gdzie zostały przetestowane. Zbudował on również potężny potencjał pocisków dalekiego zasięgu, rakiety były wystrzeliwane zarówno z okrętów, jak i łodzi podwodnych. Stworzył też możliwość zademonstrowania siły i udało mu się ją pokazać na Krymie i w Donbasie”, — powiedział Breedlove w wywiadzie dla estońskiej telewizji. Uprawnienia Breedlove’a na stanowisku głównodowodzącego zjednoczonych sił zbrojnych NATO w Europie wygasają w 2016 roku. Jego następcą będzie Curtis Scaparrotti. Zmiana dowództwa odbywa się na tle znacznej intensyfikacji NATO w Europie Wschodniej. Szczególnie silnie obecność sojuszu wzrosła w krajach bałtyckich. Władze Rosji wielokrotnie podkreślały, że Rosja da skuteczną odpowiedź na zaczepne działania Zachodu.

 

* Udział USA w światowych wydatkach wojskowych w 2015 roku wyniósł 36%. Udział USA w światowych wydatkach wojskowych według danych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), mimo redukcji kosztów, nadal jest znaczny i w 2015 roku wyniósł 36%. W 2015 roku wydatki wojskowe USA spadały wolniej w porównaniu z poprzednim rokiem, spadek wynosił 2,4%.  Zestawiona przez SIPRI lista krajów o największych wydatkach wojskowych pozostała praktycznie bez zmian od 2014 roku. Drugie miejsce w nowym rankingu zajmują, podobnie jak poprzednio, Chiny (13% światowych wydatków), a następnie uplasowała się Arabia Saudyjska (5,2%) i Rosja (4%), która spadła z trzeciego miejsca na czwarte. Pierwszą piątkę zamyka Wielka Brytania (3,3%). SIPRI zauważył, że pod wydatkami na cel wojskowy rozumie się rządowe wydatki na siły zbrojne i działania, w tym wynagrodzenia i inne świadczenia, koszty eksploatacyjne, zakup broni i sprzętu wojskowego, budowy wojskowe, badania naukowe i opracowania, koszty administracyjne i tak dalej. Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem został założony w 1966 roku. Jest to niezależne centrum analityczne zajmujące się badaniami konfliktów, broni, kontroli nad zbrojeniem i rozbrojeniem.

 

* Po raz pierwszy w historii Norwegia i NATO zwiększą do dwóch ilość okrętów przeznaczonych do tropienia rosyjskich łodzi podwodnych - tej wiosny na uzbrojenie norweskiej floty trafi Marjata IV. Jak podaje Svenska Dagbladet, nowy norweski "superokręt" jest kontynuacją projektu Marjata. Okręty danego typu od lat 60. zajmują się działalnością zwiadowczą w rejonie Morza Barentsa i Morza Norweskiego. Jak zauważa SvD, Marjata stacjonuje zazwyczaj w pobliżu rosyjskiej granicy. Długość Marjaty IV wynosi 126 m., a szerokość — 23,5 m. Wyposażenie kompletowane było na bazie wojskowej Cheatham, w Stanach Zjednoczonych. Projekt okazał się jednym z najdroższych dla norweskiego resortu obrony: kosztował ok. 1,4 mld norweskich koron, tj. ok. 149 mln euro. Nowy okręt ma trafić do służby tej wiosny i stacjonować w porcie Kirkenes. Jednocześnie norwescy wojskowi planują wymienić wyposażenie w Marjacie III i przywrócić go do stanu gotowości bojowej, zmieniając jego nazwę na Eger. W zeszłym miesiącu Clive Johnstone, dowódca Sojuszniczych Sił Morskich NATO wyraził zaniepokojenie aktywnością rosyjskich łodzi podwodnych. Eksperci wojskowi uważają, że koncentracja Norwegów na działalności wywiadowczej jest bezpośrednim następstwem osłabienia bezpieczeństwa. Zdaniem Niklasa Wiklunda, prezesa norweskiego Królewskiego Towarzystwa Morskiego, skierowanie wysiłków na rozbudowę wywiadu jest typową reakcją Zachodu na wzrost rosyjskiej potęgi wojskowej. To właśnie zbieranie informacji o potencjalnym przeciwniku, a nie udział w wyścigu zbrojeń, było zawsze klasyczną taktyką w dziedzinie wojskowości. Historyk wojskowy Lars Gullendal powiedział w rozmowie z SvD, że modernizacja norweskiej floty wojennej świadczy o tym, że Norwegia i NATO widzą w Rosji potencjalnego silnego przeciwnika:  „Rosja zrealizowała zakrojony na szeroką skalę program zbrojeniowy. Teraz nową technikę trzeba wypróbować. Kiedy jakiś kraj osiąga określony poziom rozwoju, inne kraje zainteresowane są tropieniem tego, czego ten kraj dokonał". Jako członek NATO Norwegia stale bierze udział w międzynarodowych szkoleniach na lądzie i morzu, w tym także wzdłuż rosyjskiej granicy: Cold Response, Joint Viking, Dynamic Mongoose i innych. Ogólnie rzecz biorąc, eksperci odnotowują gwałtowny wzrost aktywności Sojuszu u rosyjskich granic. Widać to w szczególności w krajach bałtyckich, gdzie w ostatnim czasie przeprowadzono kilka poważnych szkoleń. Moskwa niejednokrotnie ostrzegała, że adekwatnie zareaguje na wzmocnienie obecności sił NATO.

 

*  W dniach 4-9 kwietnia amerykańscy inspektorzy odbędą lot obserwacyjny nad Rosją w ramach Traktatu o Otwartych Przestworzach - oznajmił szef narodowego Centrum Zmniejszenia Zagrożenia Jądrowego Siergiej Ryżkow. Według niego, podczas lotu na uzgodnionej trasie rosyjscy specjaliści na pokładzie samolotu skontrolują ścisłe przestrzeganie uzgodnionych parametrów lotu i użycie uwzględnionego w traktacie sprzętu obserwacyjnego.   „Samolot obserwacyjny OS-135B należy do klasy samolotów, nie przeznaczonych do użycia jakiejkolwiek broni. Samolot i zainstalowany na nim sprzęt (kamery) przeszły międzynarodową procedurę certyfikacji, w której wzięli udział rosyjscy specjaliści, co wyklucza wykorzystanie środków technicznych nie uwzględnionych w traktacie" — dodał Ryżkow. 

 

* Waszyngton poważnie zabrał się za budowę obiektów wojskowych wymierzonych w Rosję, Rosja będzie zmuszona do uwzględnienia tego podczas zapewnienia własnego bezpieczeństwa - oznajmiła rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. „Waszyngton poważnie zabrał się za planowanie wojskowe i budowę obiektów wymierzonych w Rosję. Taka strategia została zapisana w dokumentach i jest podparta znacznym finansowaniem" — czytamy w oświadczeniu Zacharowej, opublikowanym na stronie resortu. „Nie możemy lekceważyć własnego bezpieczeństwa i niewątpliwie powinniśmy brać pod uwagę wszystkie te aspekty" — podkreśliła. Zacharowa podkreśliła, że Pentagon realizuje aktywne przygotowania wojskowe w pobliżu rosyjskiej granicy, w tym kontynuuje rozmieszczanie elementów systemu obrony antybalistycznej w Europie Wschodniej. Poza tym, według słów Zacharowej, obecna administracja USA rozpoczęła największą od czasów zakończenia zimnej wojny modernizację amerykańskiego arsenału jądrowego. Według różnych ocen, wydatki na te cele przez najbliższe 10 lat wyniosą około 350 mld dolarów, a za 30 lat przekroczą bilion. 

 

* NATO uważa za aktualne osiągnięcie porozumienia z Moskwą w sprawie zapobiegania przypadkowym wypadkom między wojskowymi bez przywiązania do konkretnych punktów geograficznych - oznajmił dyrektor departamentu ds. nieproliferacji i kontroli zbrojeń MSZ Michaił Uljanow. „NATO w osobie sekretarza generalnego, poszczególnych członków bloku, w tym Amerykanów, już od dawna mówi o aktualności problemu zapobiegania przypadkowym wypadkom w powietrzu i na morzu. Bez przywiązania do żadnych punktów geograficznych. Chodzi o szerszy zasięg geograficzny niż Syria i terytoria dookoła niej" — powiedział Uljanow. Według niego NATO często wysuwa pretensje do Rosji z powodu Bałtyku i nie tylko. „Jednak na razie nie potrafili skonkretyzować swoich potrzeb, do tej pory nie zaproponowali niczego konkretnego" — powiedział dyplomata. W listopadzie ubiegłego roku sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg mówił, że wypadek z zestrzelonym przez tureckie siły powietrzne samolotem bombowym Su-24 w Syrii potwierdza duże znaczenie stworzenia mechanizmów zapobiegania eskalacji z Rosją. 

 

* Tak zwane „Panama Papers” stały się przyczyną jednego z największych skandali demaskatorskich w historii. Co ciekawe, jednak „Panama Papers" nie dotyczą ani jednej spółki w USA, - mówi Ernst Wolff, autor książki „Światowe mocarstwo MFW. Kronika rozbójniczego pochodu” w wywiadzie ze „Sputnikiem”.Sputnik: Jaką rolę firmy offshore odgrywają w globalnym cyrku finansowym? Ernst Wolff: One odgrywają ogromną rolę. Na świecie nie ma ani jednego dużego towarzystwa finansowego, które nie byłoby zarejestrowane gdzieś w raju podatkowym. Jeśli spojrzeć na to, ile podatków wypłacają duże korporacje, to są to minimalne kwoty. Każdy zwykły pracownik płaci wielokrotnie więcej podatków niż wielkie spółki. Nie należy wierzyć, że ujawnienie jakichkolwiek krytycznych punktów lub osuszenie rajów podatkowych byłoby w interesie rządów lub też dużych mediów, które z kolei znajdują się pod kontrolą koncernów finansowych. To, co się w tej chwili dzieje, te „Panama Papers", oznacza nic więcej, niż próbę USA osuszenia określonych rajów podatkowych, aby same zajęły pozycję nowego i największego raju podatkowego. Stany Zjednoczone od kilku lat próbowały podkopać zasady tajemnicy podatkowej Szwajcarii. I się im to udało. Obecnie Szwajcaria jest zobowiązana dostarczać USA dane o amerykańskich obywatelach. To samo Stany Zjednoczone zrobiły w stosunku do wszystkich innych krajach świata, w tym w odniesieniu do niektórych rajów podatkowych. Przy czym same Stany Zjednoczone wprowadziły u siebie nieograniczoną tajemnicę bankową. W Ameryce takie stany, jak Nevada, Południowa Dakota, Wyoming i Delaware, są absolutnymi rajami podatkowymi. W kręgach bankierów mówi się, że jest to nowa Szwajcaria. Te „Panama Papers”, to ujawnienie odbywa się tylko w celu osuszenia rajów podatkowych, aby zmienić kurs przepływów finansowych, które aktualnie nie mają dla siebie celu, do amerykańskich rajów podatkowych. Szacuje się, że w tych offshore ulokowano około 30-40 bilionów dolarów. I Stany Zjednoczone oczywiście są zainteresowane tym, aby przekierować te środki do swojego kraju.Sputnik: Czysto z dziennikarskiego punktu widzenia „Panama Papers” robią wrażenie. W jaki sposób udaje się uzyskać takie informacje? Z materiałów wywiadu? Ernst Wolff: Jestem absolutnie pewien, że za tym kryje się amerykański wywiad. Zawsze trzeba sobie zadać pytanie, kto tego potrzebuje. Ta akcja jest na rękę Ameryce i idealnie wpisuje się w politykę USA. Z jednej strony zadaje ona cios niektórym rajom podatkowym: osoby fizyczne i koncerny wycofują stamtąd swoje środki i przekierowują je do Nevady czy Południowej Dakoty. Z drugiej strony jest również pozytywny skutek uboczny: udało się rzucić kamień w ogród prezydenta Putina. Choć, z pewnością jest to zabawne, nie jest to ciosem w samego prezydenta, to mowa o niektórych ludziach w jego kręgach. Ktoś miał interes w stawianiu kłód pod nogi.Sputnik: A wydaje się, że prezydent Ukrainy ma czas, aby zadbać o swoje sprawy… Ernst Wolff: Oczywiście. Ale i tak wiadomo, że politycy są skorumpowani. W naszych czasach u władzy nie utrzyma się ani jeden polityk, który nie ma interesów w branży finansowej. Ale są to oczywiście wszyscy duzi gracze, którzy od czasu do czasu wypierają się nawzajem z gry. Tam zmagają się różne interesy i czasami zwykłym ludziom trzeba złożyć ofiarę. Należy pamiętać, że niesprawiedliwość społeczna na całym świecie na tyle wzrosła, że wielu ma już wątpliwości co do samego systemu. Takim ludziom podrzuca się „Panama Papers” i wielu myśli: „O! Opublikowali coś bardzo tajnego i kogoś nawet ukarali”. Wczoraj niemiecka telewizja pokazała talk show, w którym całkiem poważnie mówiło się o tym, że jest to poważna próba osuszenia rajów podatkowych. To jest nonsens. Dopóki istnieje taki system, będą istnieć również raje podatkowe. W tej chwili ma miejsce nic innego, niż przesuwanie rajów podatkowych w kierunku tych, którzy obecnie mają najwięcej problemów, a mianowicie USA.

 

* Kreml jest rozczarowany kiepską jakością śledztwa dziennikarskiego w sprawie firm offshore - poinformował rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow. „Czekali, zapowiadali, „wycieki" informacji trwają. Przyznam się, że spodziewaliśmy się bardziej wiarygodnych rezultatów pracy tej wspólnoty dziennikarskiej. W gruncie rzeczy do wiadomości publicznej podano niewiele nowego. Tutaj mogę raczej wyrazić rozczarowanie. Jednak pod wieloma względami, przynajmniej jeśli chodzi o tę wspólnotę, tradycje fachowych śledztw dziennikarskich odeszły w zapomnienie" — powiedział Pieskow dziennikarzom. Według niego, głównym celem ataku w publikacjach dotyczących firm offshore jest prezydent Rosji, mimo że jego nazwisko nigdzie nie występuje, a sam „produkt" jest przede wszystkim skierowany do rosyjskiego społeczeństwa przed wyborami prezydenckimi oraz parlamentarnymi.  Rzuca się w eter kilka nazwisk osób twierdząc, że podobno są lub były kiedyś związane z prezydentem Putinem, co w zamyśle ma rzucić cień podejrzeń na niego samego, ale przypomina słynna anegdotę o kradzieży zegarka: nieważne, czy to on ukradł, czy jemu ukradziono – w policyjnym rejestrze zapisano, że „był zamieszany w sprawę kradzieży zegarka”.  Poza tym Pieskow związał opublikowanie wyników śledztwa z próbami przemilczenia i informacyjnego zdeprecjonowania sukcesów Rosji w Syrii. Niemiecka gazeta opublikowała wczoraj rzekome dokumenty panamskiej firmy prawniczej Mossack Fonseca, które jak twierdzi gazeta, świadczą o związku szeregu światowych przywódców i ich otoczenia ze schematami offshore. 

 

* Europejski Urząd Statystyczny przedstawił raport na temat kosztów pracy w Unii Europejskiej. Wynika z niego, że w 2015 r. godzinne koszty pracy (nie licząc rolnictwa i administracji) w UE wynosiły średnio 25,0 euro i były wyższe o 0,5 euro niż w 2014 roku i o 3,5 euro niż w 2008 roku. Najwyższe koszty pracy w zeszłym roku były w Danii – 41,3 euro za godzinę pracy, w Belgii – 39,1, w Szwecji – 37,4, w Luksemburgu – 36,2, we Francji – 35,1 oraz w Holandii – 34,1. Najniższe koszty pracy były w Bułgarii – 4,1 euro, w Rumunii – 5,0 na Litwie – 6,8, na Łotwie – 7,1, na Węgrzech – 7,5 oraz w Polsce – 8,6.  Eurostat wskazał też średnie pozapłacowe koszty pracy jako procent całości wynagrodzenia. W 2015 r. średnio wynosiły one 24,0% całego wynagrodzenia. Największe były we Francji – 35,1%, w Szwecji – 32,1%, we Włoszech – 27,9% oraz na Litwie – 27,8%. Najniższe pozapłacowe koszty pracy były na Malcie – 6,6%, w Luksemburgu – 13,5%, w Irlandii – 13,7% oraz w Danii – 13,9%. Znacznie niższe od średniej unijnej były one też w Polsce, gdzie wynosiły 18,3%.

 

* Spółka „Rosnieft” w 2015 roku wykazała jeden z najlepszych wyników finansowych wśród największych firm naftowych na świecie, pisze magazyn „Expert”. Poprzez zwiększenie efektywności pracy udało się jej osiągnąć wzrost zysku netto na poziomie 2%. I to mimo znacznego spadku cen ropy naftowej. Zysk netto „Rosnieftu” w 2015 roku wyniósł 355 mld rubli wobec 348 mld z ubiegłego roku. Taką dynamiką nie może pochwalić się praktycznie żaden z głównych konkurentów spółki. Na przykład BP i Statoil wykazały stratę netto, a Shell, Chevron, Exxon Mobil i „Gazprom nieft” — istotne obniżenie rocznego zysku. Analitycy „Raiffeisenbanku” doszli do wniosku, że „Rosnieft” okazał silne wsparcie dla rubla sprzedając w ubiegłym roku około 75% swoich aktywów dewizowych. To wyniosło, według ich szacunków, około 45 miliardów dolarów.

 

* Inwestorzy z Włoch są zainteresowani budową gospodarstw szklarnianych, a także uprawą winorośli, hodowlą zwierząt i przetwórstwem produkcji rolnej na Krymie. Włoscy inwestorzy przybyli z wizytą na Krym w celu znalezienia 500 hektarów ziemi dla stworzenia tam specjalnego parku agroprzemysłowego. Spotkanie inwestorów z wicepremierem krymskiego rządu Rusłanem Balbekiem odbyło się w sobotę. „Przyjechaliśmy tutaj dlatego, że Krym potrzebuje rozwoju. Krym ma podobny klimat do Tunezji, dlatego chcemy hodować tutaj te same produkty, które hodujemy w Tunezji. Chcemy stworzyć tutaj park agroprzemysłowy na powierzchni 500 hektarów, gdzie będziemy mogli produkować różnego rodzaju produkty” – powiedział włoski inwestor Francesco Lo Iudice. Inwestor liczy na przyciągnięcie do pracy w parku agroprzemysłowym dziesiątek włoskich kompanii dysponujących przodującymi technologiami rolniczymi. Zainteresowanie kierowane jest głównie w stronę budowy szklarni, uprawy winorośli, hodowli zwierząt i przetwórstwa produkcji rolnej. Inwestorzy oświadczyli, że nie boją się sankcji, ponieważ ich produkcja na Krymie będzie realizowana na terytorium Rosji, co jest o wiele korzystniejsze, niż dostarczanie analogicznych produktów z Tunezji. „Handel z Rosją z terytorium Krymu będzie o wiele bardziej opłacalny, bez cła, bez wielkiej logistyki” – powiedział inwestor. Z kolei wicepremier Rusłan Balbek podkreślił, że włoskim inwestorom zostanie udzielona pomoc w wyborze odpowiedniej platformy do realizacji projektu. „Inwestorzy otrzymają bezpośrednie kontakty z wyższymi organami władzy, co pozwoli im nie stykać się z istniejącymi w każdym państwie biurokratycznymi problemami i czuć się bardziej komfortowo” – powiedział Balbek. Inwestorzy spędzą na Krymie pięć dni, w ramach których odwiedzą krymskie winnice i przedsiębiorstwa rolne, a także podpiszą memorandum o współpracy z krymskim rządem. 

 

* Amerykańska marynarka wojenna zatrzymała na Morzu Arabskim  irański statek z bronią na pokładzie, który prawdopodobnie płynął do Jemenu - poinformowała telewizja ABC. Według telewizji, 28 marca na pokładzie statku jednomasztowego znaleziono 1,5 tys. karabinów, 200 granatników i karabiny maszynowe. Według wstępnych danych, broń została skonfiskowana, załogi statku nie zatrzymano.  Starcia zbrojne między jemeńskim władzami i szyickimi rebeliantami trwają od 2014 roku. W kwietniu ubiegłego roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję, przewidującą rozszerzenie sankcji wobec szyickich rebeliantów i zakaz dostarczania im broni i sprzętu wojskowego. USA jednak uważają, że Iran nadal zaopatruje husytów w broń.  Jednocześnie Arabia Saudyjska, uczestnicząca w jemeńskim konflikcie, ma złe stosunki z Iranem — w styczniu zaostrzyły się napięcia między dwoma państwami, kiedy Arabia Saudyjska zrzuciła na irański rząd w stolicy Jemenu bomby lotnicze.

 

*  Prezydent Izraela Reuven Rivlin wyraził gotowość do osobistego spotkania z przywódcą Palestyńskiej Autonomii Narodowej Mahmudem Abbasem, aby sprzyjać deeskalacji wzajemnych napięć oraz wznowieniu rozmów pokojowych. Nazwał on napawającym nadzieją niedawny wywiad Abbasa dla izraelskiej telewizji, w którym ten opowiedział się za zaprzestaniem półrocznej serii palestyńskich ataków i resetem dialogu w sprawie ostatecznego uregulowania konfliktu bliskowschodniego na podstawie zasady „dwa państwa dla dwóch narodów".  „Jeśli Abbas rzeczywiście jest nastawiony na pracę nad położeniem kresu terrorowi i wyraża gotowość do powrotu do bezpośrednich rozmów, to trzeba szukać odpowiednich możliwości" — cytuje słowa prezydenta jego biuro prasowe. 

 

*  Serwis AsiaNews podaje, że w Wielkanoc bieżącego roku w Chinach przyjęło chrzest 20.000 osób. Pomimo dezaprobaty władz nowi konwertyci pukają do drzwi katolickich świątyń na bardzo dużą skalę. AsiaNews powołuje się m.in. na przykład katedry Niepokalanego Poczęcia w Pekinie, gdzie w Wielkanoc ochrzciło się 100 osób, a także na niewielką parafię na obrzeżach Szanghaju: tu do liczącej zaledwie 100 osób parafii dołączyło 27 osób. Według doniesień coraz częściej okazją do przyjęcia chrztu stają się też święta Bożego Narodzenia, Pięćdziesiątnica, ponadto Wniebowstąpienie NMP. Łącznie mówi się o blisko 100.000 chrztów w skali roku. Podziemne kościoły protestanckie doświadczają jeszcze większej fali  nawróceń. Zjawisko to powoduje duże zaniepokojenie partii komunistycznej. Niektóre szacunki podają, że chrześcijan i kryptochrześcijan w Chinach może być łącznie około 100 milionów – co w przypadku potwierdzenia się tych danych byłoby liczbą wyższą od liczby członków KPCh (jest ich ok. 85 milionów).

 

* 2 kwietnia w dystrykcie Betlejem w południowej części Zachodniego Brzegu Jordanu aresztowany został syriacki arcybiskup Mor Sewerios Malki Murad. Według świadków zdarzenia palestyńska policja zatrzymała procesję, którą arcybiskup prowadził do kościoła Narodzenia Pańskiego w Betlejem, po czym wywiozła go do miejsca odosobnienia. Fakt aresztowania arcybiskupa potwierdził oficjalnie Luaj Irzejkat, rzecznik prasowy palestyńskiej policji, nie podając jednak konkretnych powodów. Hierarcha przetrzymywany jest w starej części Jerozolimy Wschodniej.  Wierni Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego zagrozili, że jeśli ich pasterz nie zostanie uwolniony, mogą udać się na wychodźstwo do innych krajów. Ich wspólnota liczy obecnie na terytorium Palestyny około pięciu tysięcy osób.

 

* Niemiecki skandalizujący zespół rockowy Rammstein (o ciągotach satanistycznych) złożył pozew przeciwko państwu niemieckiemu  żądając 66 000 euro odszkodowania za szkody wyrządzone przez tymczasowy zakaz albumu Liebe ist für alle da, informuje Die Welt powołując się na rzecznika sądu w Bonn. Federalna instytucja cenzury w Bonn w 2009 roku ustaliła, że jeden z utworów z albumu, a także jego prowokacyjna okładka, wzywają do niemoralnego i okrutnego zachowania i mogą niekorzystnie wpływać na młodych ludzi. W rezultacie album został ocenzurowany. Jednak już po sześciu miesiącach Sąd Administracyjny Kolonii uznał, że Federalna instytucja cenzury ogranicza prawa artystów do swobody wypowiedzi zagwarantowanej im przez konstytucję kraju i ogłosił jej decyzję za nieważną. Jednak, według samych pseudo-muzyków, w tym czasie, dopóki obowiązywał zakaz, oni musieli zniszczyć około 85 tys. płyt CD i ponieść ogromne straty. Dlaczego grupa wniosła pozew dopiero teraz, nie jest jasne, zauważa gazeta.

 

* Na pokładzie żaglowca szkoleniowego „Kruzenshtern" praktykę odbywa 128 kursantów rosyjskich uczelni morskich. Kolejnymi członkami załogi na pokładzie okrętu mogą stać się kursanci Akademii Morskiej w Szczecinie. Jeden z największych na świecie żaglowców, czteromasztowy bark „Kruzenshtern", który w tym roku kończy 90 lat, wyruszył w pierwszy w tym roku rejs szkoleniowy po przejściu gruntownego remontu w stoczni miasta Swietłyj w obwodzie kaliningradzkim. Żaglowiec szkoleniowy „Kruzenshtern" przycumował w Świnoujściu. To pierwszy w tym roku postój słynnego żaglowca, który przeszedł długie prace remontowe. Na pokładzie barku praktykę morską odbywają teraz studenci i kursanci uczelni wyższych Federalnej Agencji Rybołóstwa — łącznie 128 osób. Źródło w Bałtyckiej Państwowej Akademii Floty Rybołóstwa Morskiego (BPAFR) dodało, że na pokładzie „Kruzenshterna" doszło do podpisania umowy o współpracy Kaliningradzkiego Państwowego Uniwersytetu Technicznego (KGTU) i Akademii Morskiej w Szczecinie, w ramach której kursanci polskiej uczelni będą mieli możliwość odbycia morskiej praktyki na „Kruzenshternie". Podpisanie tej umowy stanowi kontynuację tradycji współpracy KGTU i zagranicznych uczelni. W czasie jesiennego postoju „Kruzenshterna" w Świnoujściu, pokład żaglowca był otwarty dla mieszkańców i gości miasta. Żaglowiec zwiedziło wówczas ok. 6 tys. osób. Zgodnie z planem-grafikiem, 20 kwietnia Kruzenshtern zawinie do portu w Kaliningradzie, który jest jego portem macierzystym.  Żaglowiec „Kruzenshtern" został zbudowany w 1926 roku w Bremerhavenie (Niemcy) i spuszczony na wodę jako Padua (Padwa). Statek był wykorzystywany jako żaglowiec szkoleniowy i towarowy dla dalekich rejsów. Po II wojnie światowej został przekazany ZSRR i otrzymał imię admirała Iwana Kruzenszterna, znanego rosyjskiego żeglarza, a w 1991 roku — KGTU w Kaliningradzie.

 

* Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie zaprezentował program rozbiórki 500 pomników radzieckich żołnierzy-wyzwolicieli. Radio RMF.fm informuje o rozmowach IPN na temat organizacji skansenu dla pomników. Przewodniczący Dumy Państwowej i zarazem  przewodniczący Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego Siergiej Naryszkin wezwał historyków z różnych krajów do twardej reakcji na tę oburzającą decyzję. „Niedawno polski Instytut Pamięci Narodowej zaprezentował oburzający, cyniczny, niemoralny program rozbiórki 500 pomników radzieckich żołnierzy-wyzwolicieli, którzy oddali swoje życie za wyzwolenie Polski od nazistów”, — powiedział we wtorek na III Ogólnorosyjskim Kongresie Wykładowców Historii i Socjologii w Moskwie.  Wierzę, że nie tylko organizacje kombatanckie, ale także historycy z różnych krajów, nie wspominając już o politykach pretendujących o status odpowiedzialnych, powinni ostro reagować na takie projekty”, — powiedział Naryszkin. Wcześniej prezes Instytutu Pamięci Narodowej Polski Łukasz Kamiński ogłosił plany wyburzenie ponad 500 pomników wdzięczności Armii Radzieckiej. Plany Instytutu odnoszą się do monumentów wzniesionych w miejscach publicznych. Radio RMF.fm poinformowało także o toczących się rozmowach IPN w sprawie organizacji swojego rodzaju „skansenu pomników” na Podlasiu. W kraju jest również wiele pomników, pod którymi pochowano prochy żołnierzy radzieckich — te zabytki nie zostaną zniszczone. Polski rząd ogłosił również, że nadal będzie chronić cmentarze, na których spoczywają żołnierze radzieccy.

 

* W wydanym w 2015 r. autobiograficznym wywiadzie-rzece Zły chłopiec Bogusław Linda opisał, jak odmówił Władysławowi Pasikowskiemu zagrania w Pokłosiu, lewicowym produkcyjniaku o "polskim antysemityzmie" interpretującym do dziś niewyjaśnione wydarzenia w Jedwabnem. Próbował też przekonać reżysera do odstąpienia od realizacji takiego filmu. Według własnych słów aktor ustosunkował się do propozycji złożonej mu przez Pasikowskiego słowami: Władku, zanim Amerykanie zrobili „Pluton” o tym, że przegrali wojnę w Wietnamie, zrobili pięćdziesiąt filmów o tym, że byli niezwyciężeni, że wygrywali, byli bohaterscy, natomiast my robimy pierwszy film o naszych relacjach z Żydami i on od razu jest, że ich mordujemy … Ludzie na całym świecie odczytają to tak, że to Polacy mordują Żydów. On chyba zrozumiał przez to, że ja jestem antysemitą.

 

KOMENTARZE

  • Holendrzy mówią Ukrainie "nie"
    Exit poll referendum: Holendrzy mówią Ukrainie "nie"

    Według pierwszych, sondażowych wyników Holendrzy opowiedzieli się przeciwko umowie stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą. 64 procent uczestników referendum głosowało przeciwko umowie, 36 procent było za.

    Referendum może okazać się nieważne, gdyż frekwencja wyniosła prawdopodobnie 29 proc. - przy wymaganych co najmniej 30 proc.
    Plebiscyt dotyczył umowy, która została już ratyfikowana przez obie izby parlamentu i weszła w życie, miał więc być barometrem antyeuropejskich nastrojów w Holandii.
    Jeśli referendum będzie ważne, mimo niewiążącego charakteru, wygrana "nie" będzie dużym kłopotem dla holenderskiego rządu, który akurat sprawuje półroczną prezydencję w Radzie UE. Taki wynik może doprowadzić do kryzysu w krajowej polityce, a być może nawet kryzysu na skalę europejską.
    Niechęć do ponadnarodowych decyzji?
    Zdaniem kijowskiego politologa Ołeksija Harania, nie wynika to z wyjątkowej niechęci Holendrów do Ukrainy, ale jest to raczej ogólny eurosceptycyzm i niechęć do jakichś ponadnarodowych decyzji.
    Dodatkowym czynnikiem jest, zdaniem eksperta, kryzys emigracyjny. Jak zaznacza politolog, negatywny wynik referendum może stać się argumentem dla antyzachodniej propagandy i wpłynąć na wizerunek Unii oraz na nastroje społeczeństwa. " Ludzie będą mogli powiedzieć: Tak liczyliśmy na wsparcie zachodu, a oni nas nie chcą" - przekonuje.
    Ołeksij Harań zaznacza, że może to wykorzystać Rosja i ukraiński Opozycyjny Blok.


    http://fakty.interia.pl/raporty/raport-unia-europejska/aktualnosci/news-exit-poll-referendum-holendrzy-mowia-ukrainie-nie,nId,2177718

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930