Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3832 posty 1807 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 4.04.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (937) Zapraszam na kolejny serwis informacji i komentarzy ze świata: Syria, Turcja, uchodźcy, Karabach, Ukraina, Daleki Wschód…

* Światowe media są zajęte oświetlaniem skandalu związanego z publikacją ogromnego archiwum dokumentów dowodzących istnienia sieci spółek offshore wykorzystywanych przez polityków, urzędników i sportowców. Jeden z założycieli panamskiego towarzystwa Mossack Fonseca Ramon Fonseca nazwał wyciek dokumentów „przestępstwem” i „atakiem” na Panamę, donosi Sky News. Podstawą głośnego dochodzenia jest archiwum danych firmy Mossack Fonseca, które składa się z ponad 11 milionów zapisów. To jest zbrodnia, przestępstwo. Prywatność jest podstawowym prawem człowieka, które coraz częściej zaciera się we współczesnym świecie”, — powiedział.Przeciek ogromnego archiwum z poufnymi dokumentami, już nazwany największym w historii dziennikarstwa, rzuca światło na ogromną sieć spółek offshore, którą wykorzystywało między innymi wielu polityków, urzędników i sportowców, pisze portal Newsru.com. Początkowo archiwum zostało przekazane gazecie Süddeutsche Zeitung przez anonimowe źródła. Człowiek, który przekazał te dokumenty redaktorom niemieckiej Süddeutsche Zeitung, powiedział: „Chcę, aby te zbrodnie zostały przekazane do publicznej wiadomości”. On odmówił podania swojego nazwiska ze względów bezpieczeństwa. Publikacja nazywa go John Doe — w Stanach Zjednoczonych takie nazwisko daje się nieznanej osobie płci męskiej, informuje RBK.Wraz z pracownikami Süddeutsche Zeitung w dochodzeniu wzięli udział dziennikarze The Guardian, BBC, rosyjskiej „Nowej Gazety” i innych. Według Drew Sullivana, redaktora i współzałożyciela Centrum Badań nad Korupcją i Przestępczością Zorganizowaną (OCCRP), dziennikarze zaangażowali swoje źródła i wykorzystali mnóstwo innych, postronnych dokumentów. Opowiedzieliśmy nie o wszystkich figurantach, na których mamy informacje, ponieważ na razie złożyliśmy zaledwie mały kawałek wielkiej układanki. W ciągu najbliższych sześciu miesięcy opublikujemy nowe dochodzenia — jest to ogromna ilość danych, powiedział Sullivan w wywiadzie dla „Otwartej Rosji”.Dokumenty zawierają odniesienia do 72 obecnych lub byłych szefów państw, donosi BBC. Część dochodzenia poświęcono otoczeniu rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, a także manewrom podatkowym prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, rodzinie przewodniczącego Chin Xi Jinpinga i prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa. Klientem Mossack Fonseca był nawet syn byłego prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka. W „Panamskich dokumentach” znaleźli się również aktor Jackie Chan i piłkarz Lionel Messi. Jednocześnie w opublikowanych dokumentach nie było ani jednej amerykańskiej firmy, chociaż Panama jest jednym z najbardziej popularnych rajów podatkowych dla USA. Sami autorzy dochodzenia podkreślają, że sam fakt istnienia offsore nie jest nielegalny. Problem polega na tym, że często raje podatkowe są wykorzystywane do złożonych schematów uciekania od podatków lub ukrycia majątku zdobytego w nieuczciwy sposób. Rządy i instytucje na całym świecie zareagowały na te naruszenia, donosi Sky News. W szczególności prezydent Panamy Juan Carlos Varela zapewnił, że władze kraju są gotowe do „energicznej” współpracy z sądami w sprawach, które mogą zostać wszczęte w związku z dochodzeniem. Szefowa brytyjskiej służby podatkowej i celnej (HMRC) Jennie Granger oświadczyła, że jej resort „otrzymał wiele informacji na temat spółek offshore, w tym także w Panamie”, a obecnie prowadzi „intensywne dochodzenie”. Analogiczne oświadczenia wydały również władze Australii i Nowej Zelandii.

 

* Syryjska armia Baszara al-Assada wspierana przez oddziały powstańcze odbiła z rąk dżihadystów z Państwa Islamskiego miasto Al-Karjatajn położone 100 km na zachód od Palmyry. Po zakończeniu walk syryjscy żołnierze przystąpili do przeszukania obrzeży Al-Karjatajn oraz rozminowania ulic i domów. W niektórych dzielnicach od czasu do czasu słychać jeszcze pojedyncze wystrzały. Al-Karjatajn zostało opanowane przez dżihadystów z Państwa Islamskiego w sierpniu ubiegłego roku.  Syryjska armia zdołała do niego dotrzeć dzięki wcześniejszemu wyzwoleniu Palmyry.    

 

* Syryjska armia rządowa wspólnie z siłami ruchu oporu zniszczyła w pobliżu Aleppo dużą nielegalną fabrykę produkującą ładunki wybuchowe i amunicję, zbudowaną przez terrorystów z ugrupowania Państwo Islamskie - donosi korespondent z miejsca wydarzeń. Nielegalna fabryka została urządzona przez bojowników w budynku spichlerza na południowych przedmieściach Aleppo. Znalezione na miejscu odłamki i amunicja wskazują, że terroryści produkowali ładunki wybuchowe a także miny i pociski domowej roboty.  „Otoczyliśmy ich, lecz nie podejrzewaliśmy nawet, że znajduje się tam cała produkcja ładunków wybuchowych. Walczyli do końca, walka trwała kilka dni" — podkreślił członek ruchu oporu Ibn Aliyat, uczestniczący w walkach. Dodał on, że kropkę w konfrontacji postawił potężny wybuch — po trafieniu pocisku artyleryjskiego w laboratorium terrorystów eksplodowały ładunki wybuchowe. Eksplozja była na tyle potężna, że wielopiętrowy budynek spichlerza, w którym znajdowało się laboratorium, o mało się nie zawalił. 

 

*  Amerykański wywiad zdobył pierwsze dowody poważnych problemów finansowych dżihadystów z Państwa Islamskiego – poinformowała gazeta „The Washington Post”, która powołuje się na źródła uczestniczące w operacji antyterrorystycznej USA w Syrii i Iraku. Problemy finansowe spowodowały dwukrotne zmniejszenie żołdu wypłacanego przez Państwo Islamskie najemnikom w Syrii i Iraku. Niektórym  oddziałom nie płacono od kilku miesięcy. Organizacja terrorystyczna próbuje uzupełnić braki podnosząc podatki na kontrolowanych obszarach.  Washington Post podaje, że z powodu problemów finansowych zaostrzyły się konflikty między dowódcami polowymi, którzy oskarżają się wzajemnie o korupcję, kradzież i nieefektywne zarządzanie. Amerykańscy urzędnicy uważają, że kłopoty dżihadystów są związane z prowadzoną od wielu miesięcy kampanią niszczenia struktur finansowych organizacji terrorystycznej, m.in. atakami na złoża naftowe, banki i inne miejsca, gdzie dżihadyści przechowują gotówkę.— Po raz pierwszy mamy powód do optymizmu. Uważam, że poważnie posunęliśmy się do przodu w wojnie finansowej z Państwem Islamskim – powiedział zastępca sekretarza amerykańskiego Departamentu Skarbu Daniel Glaser, który jest odpowiedzialny za zwalczanie źródeł finansowania terrorystów. Glaser podkreślił, że dżihadyści wciąż mają dużo pieniędzy.

 

* Moskwa z ubolewaniem stwierdza brak zainteresowania USA współpracą w Palmyrze - oznajmił w wywiadzie dla RIA Novosti wiceszef MSZ Rosji Siergiej Riabkow.„Z ubolewaniem stwierdzam, że szczególnego entuzjazmu i rzeczowego podejścia do prawdopodobnego udziału w rozwiązywaniu zadań dotyczących humanitarnego rozminowania, w czym już bezpośrednio uczestniczy odpowiedni pododdział Ministerstwa Obrony Rosji, ze strony amerykańskiej nie odczuliśmy" — poinformował wysoki rangą dyplomata. Syryjska armia i ruch oporu przy wsparciu Wojsk Lotniczo-Kosmicznych Rosji niedawno odzyskały kontrolę nad zabytkową Palmyrą, która od maja 2015 roku znajdowała się w rękach bojowników ugrupowania terrorystycznego Państwo Islamskie (zakazane w Rosji). Wcześniej w wywiadzie dla RIA Novosti prezydent Syrii Baszar al-Asad oznajmił, że ma nadzieję, iż Moskwa odegra dużą rolę w międzynarodowej walce z terroryzmem. Przypomniał on, że właśnie Rosja „walcząca ramię w ramię z Syrią" odegrała „główną rolę" w wyzwoleniu Palmyry. 

 

* CIA miała 50 sposobów na odsunięcia al-Assada od władzy, ale Biały Dom „ukręcił im łeb”, stawiając na „umiarkowaną” opozycję. Centralna Agencja Wywiadowcza przedstawiła amerykańskiemu prezydentowi szczegółowy plan tajnej operacji obalenia syryjskiego prezydenta Baszara al-Assada w 2012 roku, ale Barack Obama nie zatwierdził tej propozycji, twierdzi NBC News. Telewizja powołuje się na autora planu Douga Lauxa. Doug Laux przez wiele lat był „oczami i uszami” grup operacyjnych CIA w Syrii, współpracował z różnymi grupami zbrojnymi syryjskiej opozycji i wywiadami innych krajów. Inne źródła NBC News w amerykańskim wywiadzie potwierdziły, że informacje, które zdobywał Laux, przekazywali wysokiej rangi urzędnicy w syryjskich władzach. Szefowie amerykańskich grup operacyjnych w Syrii regularnie spotykali się z kongresmanami. O planie Lauxa wiedział również Barack Obama. Biały Dom i kierownictwo CIA na samym początku dali do zrozumienia, że celem naszych grup operacyjnych jest pozbawienie al-Assada władzy. Mieliśmy na to 50 sposobów, w moim planie wszystko było wyłożone czarno na białym. Ale politycy nie dali nam ani jednej szansy na ich realizację – powiedział były pracownik CIA.Laux przedstawił swój plan amerykańskiej administracji zanim Państwo Islamskie oddzieliło się od Al-Kaidy i ogłosiło kalifat na zajętych obszarach w Iraku i Syrii. Głównym zwolennikiem operacji odsunięcia od władzy Baszara al-Assada był ówczesny szef CIA David Petraeus (dyrektor agencji od września 2011 do listopada 2012 roku). Obecnie Petraeus i inni wpływowi zwolennicy obalenia syryjskiego prezydenta (były sekretarz obrony Leon Panetta i były ambasador Stanów Zjednoczonych w Syrii Robert Ford) uważają, że plan Lauxa zapobiegłby użyciu broni chemicznej w Syrii, umocnieniu się Państwa Islamskiego i kryzysowi migracyjnemu w Europie. Barack Obama się z tym nie zgadza. Po tym, jak planowi Lauxa „ukręcono łeb”, Obama zatwierdził alternatywny i bardziej umiarkowany plan: uzbroić i wyszkolić powstańców, głównie żołnierzy Wolnej Armii Syrii. Ten program okazał się mało skuteczny bezpośrednio na polu bitwy. „Umiarkowanej” opozycji, zdaniem byłego pracownika CIA, w Syrii nie było.  Plan był ryzykowny, ale gorzej niż teraz w Syrii być nie mogło – NBC News cytuje wypowiedź anonimowego źródła związanego z syryjską operacją USA. Inny rozmówca stacji zaznaczył, że kiedy przedstawiano plan amerykańskim władzom w Syrii nie było żołnierzy irańskiego  Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i libańskiego Hezbollahu, obecnie odgrywających ważną rolę na lądzie. Czekali, co zrobi Waszyngton. W sierpniu 2012 roku ówczesna sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Hillary Clinton poinformowała o amerykańskich planach stworzenia strefy zakazu lotów nad Syrią. Według Lauxa, te obietnice były wybiegiem, bo faktycznie Waszyngton chciał, by opozycja skonsolidowała siły i zwiększyła presję na al-Assada.

 

* Irackie wojska uwolniły około półtora tysiąca więźniów z więzienia dżihadystów z Państwa Islamskiego na zachodzie kraju – poinformowała AFP, która powołuje się na lokalne władze. Irackie siły bezpieczeństwa znalazły więzienie podczas walk o miasto Hit w prowincji Anbar. Iracki pułkownik Fadhel al-Nimrawi powiedział, że więzienie znajdowało się pod ziemią. Miejscowy urzędnik Malallah al-Obeidi potwierdził te doniesienia. Dodał, że większość więźniów to cywile.

 

* Do 4,2 tysięcy uchodźców z państw europejskich wyjechało do Syrii i Iraku, aby walczyć po stronie bojowników. Około 30 % z nich powróciło do Europy, głosi badanie przygotowane przez Międzynarodowy Ośrodek Walki z Terroryzmem. „Łącznie co najmniej 3922-4294 zagranicznych bojowników przybyło z państw członkowskich Unii Europejskiej, około 30 % powróciło do domu” – głosi badanie bazującego w Hadze niezależnego ośrodka. 14% walczących zginęło, odnotowują badacze. Według danych ICCT, około 2838 bojowników-cudzoziemców przybyło z czterech państw: Belgii, Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Najwięcej bojowników w przeliczeniu na liczbę mieszkańców przybyło z Belgii. Średnio 17% bojowników-cudzoziemców w Syrii i Iraku to kobiety. Wiarę zmieniło od 6 do 23 % bojowników, przybyłych z zagranicy, prawie wszyscy z nich mieszkali w miastach lub dość dużych miejscowościach, twierdzą badacze. 

 

* Uchodźcy w Grecji protestują przeciwko ich wydaniu Turcji na podstawie porozumienia między Brukselą i Ankarą, w porcie wyspy Chios kilkuset uchodźców organizuje odpowiednie akcje.Dzisiaj ma odbyć się pierwsza „wymiana" imigrantów, którzy nielegalnie przybyli na greckie wyspy, na uchodźców. Od niedzieli do punktów rozmieszczenia przybyło kilkadziesiąt osób, aby złożyć wnioski o azyl i zablokować proces ich wysłania — podaje agencja RIA Novosti, powołując się na telewizję Mega. W niedzielę wieczorem doszło do starć nielicznej grupy mieszkańców Chiosa ze służbami specjalnymi — mieszkańcy dzielnicy Tabacica próbowali przeszkodzić przewożeniu imigrantów w celu następnej deportacji. Niebezpieczna sytuacja zachowuje się również w innych miejscach skupienia uchodźców. Incydenty i starcia są powszechnym zjawiskiem na wyspach Lesbos i Chios oraz na lądzie, gdzie uchodźcy znaleźli się w pułapce po zamknięciu „bałkańskiej trasy" imigracji. W Grecji obecnie przebywa ponad 52 tys. osób, których punktem docelowym są inne państwa europejskie. 

 

* 4 kwietnia wchodzi w życie schemat zawracania przybyłych do Europy przez Turcję nielegalnych imigrantów w zamian za uchodźców z Syrii. Grecka policja już wysyła pierwszych 135 nielegalnych imigrantów do Turcji w ramach porozumienia z UE, informuje agencja Associated Press. Konwój policyjny z partią imigrantów wyjechał z greckiej wyspy Lesbos i wkrótce powinien dotrzeć do jednego z tureckich portów. UE ma nadzieję, że podjęte środki pomogą przełamać schematy nielegalnych przewoźników, którzy rozwinęli ogromny biznes na Morzu Egejskim. Według założeń europejskich urzędników nowe zasady zniechęcą imigrantów do nielegalnego przedzierania się do Europy przy możliwości legalnego ubiegania się o azyl z terytorium Turcji. Porozumienie imigracyjne pomiędzy Brukselą weszło w życie 20 marca. Zgodnie z nim wszyscy nielegalni imigranci przybywający od 20 marca do Grecji przez Turcję będą zawracani na terytorium Turcji.

 

* Jak wynika z raportu Amnesty International, organizacja zarejestrowała liczne przypadki przymusowego odsyłania przez Ankarę syryjskich uchodźców w zniszczone przez wojnę obszary Syrii. Według danych Amnesty International, od połowy stycznia deportowano kilka tysięcy syryjskich uchodźców, w tym dzieci i ciężarne kobiety. Deportacje odbywają się mimo przyjęcia na nadzwyczajnym szczycie w Brukseli 18 marca przez UE i Turcję porozumienia, na mocy którego państwa unijne zgodziły się na przyjęcie 72 tysięcy syryjskich uchodźców z tureckiego terytorium. Ponadto Ankara ma przyjąć nielegalnych imigrantów z Grecji, jak pisze  Deutsche Welle. Z raportu wynika, że codziennie z przygranicznych prowincji na południu Turcji odsyła się grupy uchodźców składające się nawet ze 100 osób. Według organizacji, działania Ankary świadczą o „fatalnych niedopatrzeniach”, do których doszło podczas zawierania porozumienia między Turcją a Unią Europejską.Dyrektor programów Amnesty International w Europie i Azji Środkowej John Dalhuisen uważa, że Turcja nie jest krajem „bezpiecznym dla syryjskich uchodźców” i „jest coraz mniej  bezpieczna z każdym dniem”.

 

* Turecka straż graniczna rozstrzeliwuje uchodźców próbujących uciec przed wojną domową w Syrii, pisze The Times powołując się na Syryjskie Centrum Obserwacyjne Praw Człowieka. Według organizacji w ciągu ostatnich czterech miesięcy podczas próby przekroczenia granicy straż graniczna zabiła 16 imigrantów, w tym troje dzieci. Oficer organizacji „Wolna Syryjska Policja” wspieranej przez Wielką Brytanię, a także mieszkający w Turcji syryjski przemytnik powiedzieli, że rzeczywista liczba ofiar jest jeszcze większa. 18 marca przywódcy krajów UE uzgodnili projekt umowy odnośnie rozwiązania kryzysu imigracyjnego, którą oni zamierzają zawrzeć z Turcją. Umowa między UE a Turcją przewiduje, że Ankara będzie przyjmować wszystkich uchodźców bez wyjątków, którzy trafiają do Grecji tranzytem przez terytorium Turcji. W zamian Turcja chce zniesienia wiz z Europą, przyspieszenia negocjacji w sprawie integracji z UE i przyznania pomocy finansowej na przezwyciężenie kryzysu imigracyjnego. Te porozumienia zostały osiągnięte na szczycie Unia Europejska-Turcja w Brukseli 7 marca.

 

* Komisja Europejska poinformowała o „gwałtownym zmniejszeniu napływu imigrantów z Turcji do UE. Według danych przedstawicielki KE Natashy Berto, w ubiegłym tygodniu na terytorium UE przybyło nie więcej niż tysiąc osób". „Gwałtowny spadek napływu migracyjnego z Turcji do Grecji napawa nadzieją. W ubiegłym tygodniu przybyło mniej niż tysiąc osób, podczas gdy w poprzednich tygodniach przeciętnie przybywały dwa tysiące uchodźców dziennie" — powiedziała Berto. Jednocześnie podkreśliła, że Grecja już wysłała do Turcji około 150 nielegalnych imigrantów, którzy przybyli na jej terytorium. „76 nielegalnych imigrantów wróciło 24 marca, 71 — w piątek, 25 marca. Ten proces trwa" — oświadczył przedstawiciel Komisji Europejskiej. Przywódcy państw i rządów państw członkowskich UE 18 marca uzgodnili z Turcją wspólny plan działań w walce z kryzysem migracyjnym. Od 20 marca porozumienia weszły w życie. 

 

* Wydanie przez Ankarę stronie rosyjskiej bojownika Alparslana Çelika, który wcześniej przyznał się do zabójstwa pilota Olega Pieszkowa, jest mało prawdopodobne - oznajmiło w wywiadzie dla RIA Novosti źródło w tureckim środowisku sądowym. „Jeśli Rosja zażąda wydania Çelika, Turcja prawdopodobnie odmówi… "Poza tym Rosja w grudniu ubiegłego roku wystąpiła z układu o wzajemnym udzielaniu pomocy prawnej w ramach spraw cywilnych, handlowych i karnych z Turcją, który i tak nie uwzględniał wydania przez Rosję i Turcję swoich obywateli" — powiedział informator agencji. Żadnych zarzutów związanych ze śmiercią pilota Wojsk Lotniczo-Kosmicznych, Çelikowi na razie nie postawiono. Sąd miasta Izmir na zachodzie Turcji aresztował Çelika za nielegalne posiadanie broni. Bojownik został zatrzymany razem ze swoimi kolegami w jednej z restauracji 31 marca. Aresztowanym skonfiskowano karabin Kałasznikowa, sześć pistoletów i dużą liczbę amunicji.Adwokat Çelika oznajmił, że jego klient został aresztowany za „patriotyzm". 

 

* Ministerstwo Spraw Zagranicznych Turcji opublikowało oświadczenie informujące o tym, że siły powietrzne koalicji przeprowadziły nalot na siedzibę tureckiego konsulatu generalnego w irackim Mosulu. W komunikacie podkreślono, że siedziba tureckiego konsulatu generalnego została zajęta przez terrorystów ISIS w czerwcu 2014 roku i znajdowała się w rękach organizacji terrorystycznej. — donosi Newsturk.ru. 4 kwietnia o 03:00 samoloty międzynarodowej koalicji przeprowadziły naloty na rejon skupienia terrorystów ISIS, w tym na siedzibę tureckiego konsulatu generalnego. MSZ podkreśliło, że atak został przeprowadzony do uzgodnieniu w tureckim resortem polityki zagranicznej. „Wszystkie etapy przygotowania i przeprowadzenia operacji zostały uzgodnione z Turcją" — podkreśliła Ankara dodając, że Turcja jest gotowa do dalszej współpracy z międzynarodową koalicją.

 

* Prezydent Turcji Recep Erdoğan traci grunt pod nogami i dziś potrzebuje jak powietrza pewności, że Biały Dom wciąż jeszcze odnosi się do niego przychylnie - pisze Al-Monitor. Jeszcze parę lat temu Erdoğan cieszył się autorytetem wśród zagranicznych liderów. Jednak wzrost autorytaryzmu w Turcji i niekonsekwentne zachowanie Ankary na arenie międzynarodowej uczyniły zeń niechcianego gościa. Nie chcąc przyznać przed sobą tej gorzkiej prawdy, prezydent Turcji dąży do pokazania światu, że nadal jest czegoś wart, choćby przez fakt spotkania z Barackiem Obamą — zauważa autor artykułu. Sytuacja wokół wizyty Erdoğana w Waszyngtonie była od samego początku napięta, a napięcie to dodatkowo wzrosło po tym, jak prośba o dwustronne spotkanie między liderami Turcji i Stanów Zjednoczonych stała się dla Ankary sprawą dumy narodowej. Jak podkreśla gazeta, „możliwe, że gdyby Ankara nie oświadczyła o dążeniach prezydenta, by spotkać się z Obamą, reputacja Erdoğana nie doznała by takiego uszczerbku". Rozmyślnie przeciągając swój „werdykt" o spotkaniu, Obama dał tureckiej opozycji powód do szyderstw nad Erdoğanem. Ale i bez tego wizyta w Waszyngtonie, wokół której wytworzyła się tak niezdrowa atmosfera, nie mogła odbyć się bez incydentów, w rezultacie których Erdoğan wystawił siebie i swój kraj na pośmiewisko. Podczas gdy Erdoğan przekonywał Amerykanów, że Turcja gwarantuje swoim obywatelom wolność słowa, jego ochrona starała się przekrzyczeć tłum, który przeciwko niemu skandował — pisze autor artykułu. Po odbytym spotkaniu Erdoğan otrzymał długo oczekiwane fotografie z wizyty z Obamą, jednak rozmowy na temat ważnych dla Turcji problemów nie przyniosły żadnego rezultatu. Stany Zjednoczone nie zmieniły swojego stanowiska wobec Kurdów, nie dały zgody na ekstradycję opozycyjnego muzułmańskiego  przewodnika duchowego Fethullaha Gülena i nie zechciały uwierzyć w to, że Turcja jest wolnym demokratycznym krajem — kończy swój wywód autor.

 

* Erdogan odniósł pyrrusowe zwycięstwo, zmuszając Europę do pójścia na ustępstwa wobec Turcji „z zaciśniętymi zębami” – uważa amerykański historyk Daniel Pipes Szantażując Unię Europejską, turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan ryzykuje doprowadzenie kraju do katastrofy, której skala wykracza poza granice tego, co Turcja zdoła przetrzymać – pisze prezes ośrodka analitycznego Middle East Forum, amerykański historyk Daniel Pipes na łamach  Washington Times.Wielu syryjskich uchodźców chce uciec na północ Europy, co daje Erdoganowi do ręki bardzo dogodne narzędzie do szantażowania Unii Europejskiej. Zgodnie z planem tureckiego prezydenta, Europa powinna szczodrze zapłacić Turcji i pozwolić 80 milionom Turków podróżować po Europie bez wiz, inaczej Ankara opuści szlaban i Stary Świat zaleje fala uchodźców nie tylko z Syrii, ale i z całego Bliskiego Wschodu.Na razie scenariusz tureckiego przywódcy działa. Europejczycy pod wpływem kanclerz Niemiec Angeli Merkel zgodzili się na ustępstwa, ale plan Erdogana może uderzyć w samą Turcję w długoterminowej perspektywie. To może być pyrrusowe zwycięstwo. (…). Zmuszając Europejczyków do udawania, że nie było szantażu i witania Turcji z zaciśniętymi zębami, Erdogan stworzył taką atmosferę, która w przyszłości bardzo zmniejszy, jeśli całkowicie nie zaprzepaści, szanse Ankary na członkostwo w Unii Europejskiej – pisze Daniel Pipes.Ponadto gra Erdogana prowadzi do głębokiej zmiany postrzegania przez Europejczyków kryzysu migracyjnego. Ludzie zaczynają protestować przeciwko przyjmowaniu dużej ilości imigrantów z Bliskiego Wschodu, w tym z Turcji. Świadczą o tym rozczarowujące wyniki wyborów regionalnych w kraju głównych apologetów polityki otwartych drzwi, tj. niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, której liderem jest Angela Merkel. Sama Turcja stanie w końcu w obliczu problemu migracyjnego. Popierając sunnickich islamistów, Erdogan doprowadzi do dużej fali uchodźców z Syrii. Lokalna ludność raczej nie przyjmie z entuzjazmem imigrantów, co – zdaniem amerykańskiego historyka — może doprowadzić do wybuchu społecznego. To dopiero początek. W sumie te błędy wskazują na to, że problemów będzie jeszcze więcej – podsumował Pipes.

 

* Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że tureckie władze nie zwalczają wolności słowa, a walczą z nielegalnymi działaniami pracowników mediów.Prowadząca CNN zapytała tureckiego prezydenta, dlaczego, posiadając ugruntowaną reputację reformatora demokracji, „prowadzi wojnę z mediami”. Dziennikarka wspomniała również o zwolnieniach z pracy, aresztowaniach i procesach sądowych pracowników niezależnych mediów.  Nie znajduję się w stanie wojny w mediami. Musimy wyjaśnić, co oznacza wojna z mediami. W moim kraju prawo funkcjonuje. Jeśli dziennikarze lub szefowie gazet są zamieszani w szpiegostwo, ujawniają tajemnice państwowe, to skandal zamieni się w śledztwo i  wyrok. Za niezgodne z prawem działania trzeba zapłacić. Ma to miejsce w każdym kraju na świecie. W Turcji ani ja, ani rząd nic nie zrobiliśmy, by ograniczyć wolność mediów – powiedział Erdogan w sobotnim wywiadzie dla CNN. Wcześniej rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu John Kirby oświadczył, że stosunki między Waszyngtonem a Ankarą z powodu sytuacji wokół wolności słowa w Turcji  rozwijają się „w negatywnym kierunku”. Kirby wypowiedział się na ten temat po tym, jak sąd w Stambule na początku marca nałożył nadzór na niezależną gazetę „Zaman”. Policja przy pomocy armatek wodnych i gazu łzawiącego rozpędziła protestujących sprzed redakcji. Po wyznaczeniu nadzoru krytyczna wobec władz polityka redakcji radyklanie się zmieniła. Podobna sytuacja miała miejsce w agencji informacyjnej Cihan. W tym tygodniu Erdogan oświadczył, że w jego kraju nie ma ani jednego dziennikarza, który byłby aresztowany z powodu swojej działalności zawodowej. Według jego słów, zatrzymani, którzy nazywają siebie dziennikarzami, odpowiadają przed sądem jako członkowie organizacji terrorystycznych Partia Pracujących Kurdystanu i Fetö.

 

* Władze Turcji nie chcą zrozumieć rosyjskiego stanowiska odnośnie zestrzelonego w Syrii przez turecki myśliwiec F-16 rosyjskiego bombowca Su-24, dlatego zatrzymanie Alparslana Çelika, który wziął na siebie odpowiedzialność za zabójstwo rosyjskiego pilota, nie może rozwiązać kryzysu w turecko-rosyjskich stosunkach,powiedział dla RIA Nowosti turecki politolog Hakan Aksaj.  „Nie wiadomo, czy Çelik rzeczywiście zabił Pieszkowa, ale w każdym razie wziął na siebie odpowiedzialność. Jeśli tureckie władze nie wypuszczą go za kilka dni, to uczynią krok w kierunku żądań Federacji Rosyjskiej, a to będzie pozytywny znak. Ale raczej na ogólną sytuację z rosyjsko-tureckim kryzysem to zasadniczo nie wpłynie. Nasze władze wciąż uparcie odmawiają zrozumienia Rosji i myślą, że z czasem wszystko się ułoży. Jednocześnie rosyjskie władze pokazują, że kryzys się nie zakończy, dopóki strona turecka nie przyzna swojej winy w incydencie z samolotem" — oświadczył Aksaj. Çelik nie jest członkiem rządzącej w Turcji Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, dlatego tureckie władze nie uważają go za „swojego człowieka”, zauważył ekspert. „On nie jest zwolennikiem PSR i jest bliski nacjonalistycznej Partii Ruchu Narodowego. Jego ojciec kierował oddziałem Partii Ruchu Narodowego w prowincji Eliazyr. Ponadto Çelik sfotografował się niedawno z jednym z liderów społeczności muzułmańskiej, od którego władze w ostatnim czasie się dystansują. Nie sądzę, aby jego zatrzymanie wywołało poważne niezadowolenie, ponieważ władze, jesli im to jest potrzebne, mogą zapewnić poparcie dla swoich działań. Na razie zatrzymanie Çelika wywołało większą reakcję w Rosji, niż w Turcji” – dodał Aksaj. 

 

* Co najmniej 33 osoby zginęły, ponad 200 zostało rannych w wyniku zaostrzenia konfliktu w Górskim Karabachu w dniach 2-3 kwietnia - czytamy w raporcie Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA). „Oficjalne źródła w Armenii i Azerbejdżanie poinformowały, że podczas walk zginęło co najmniej 30 wojskowych i trzech cywilów. Liczba rannych cywilów i wojskowych na razie nie została oficjalnie potwierdzona. Według informacji nieoficjalnych źródeł, może przekroczyć 200" — głosi raport organizacji. Działania zbrojne toczyły się w pobliżu miejscowości Agdere, Martuni i Gadrut, gdzie łącznie mieszka 14,4 tys. osób. ONZ podkreśla, że oba państwa oświadczyły, iż nie potrzebują międzynarodowej pomocy humanitarnej. 

 

* Armenia i Azerbejdżan informują o utrzymywaniu się bardzo napiętej sytuacji w strefie konfliktu w Górnym Karabachu. Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu twierdzi, że to armia Armenii przeprowadza prowokacje na linii podziału w zaanektowanej de facto republice. Z moździerzy i karabinów maszynowych o dużym kalibrze miała ona ostrzelać miejscowości położone wzdłuż tej linii. Azerbejdżańscy żołnierze jakoby tylko odpowiedzieli na atak. Tymczasem MSZ Armenii poinformowało o eskalacji napięcia ze strony Baku. Rzecznik resortu twierdzi, że Azerbejdżan „zwiększa napięcie na tle destrukcyjnego stanowiska w kwestii Karabachu i krytyki Azerbejdżanu ze strony społeczności międzynarodowej z powodu łamania praw człowieka”.

 

* Świat pędzi po trajektorii globalnych zmian i widzą to najlepiej liderzy Rosji i Chin, którzy taże zauważają konsekwentne osłabienie wpływu Stanów Zjednoczonych na świecie. Aby przesunąć hegemonię Waszyngtonu, Moskwa i Pekin pogłębiają współpracę na wszystkich frontach. Zamiast Wielkiej Europy od Lizbony do Władywostoku, na mapie Eurazji pojawi się Wielka Azja od Szanghaju po Petersburg, którą aktywnie budują Rosja i Chiny, cytuje dyrektora moskiewskiego Centrum Carnegie Dmitrija Trenina dziennikarz amerykańskiej gazety Washintgton Times  David Sands. Jego zdaniem i Rosja, i Chiny widzą, jak świat dąży przez szereg epokowych zmian od globalnej hegemonii Stanów Zjednoczonych po swobodniejszy ład światowy, który da Rosji więcej swobody działania, a Chinom możliwość dalszego wzrostu. Równocześnie, jak zauważa Trenin, rozumiejąc, że USA zachowają swój wpływ na jeszcze kilka dziesięcioleci, Moskwa i Pekin widzą także, że władza  Waszyngtonu w różnych częściach świata konsekwetnie słabnie. Start rosyjsko-chińskiej ścisłej współpracy miał miejsce rok temu, w kwietniu 2014 roku, kiedy rosyjski prezydent Władimir Putin i lider Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping ogłosili podpisanie największego kontraktu gazowego między państwami na okres 30 lat, dla którego realizacji zbudowane zostaną dwa rurociągi. Potem Moskwa i Pekin porozumiały się w sferze kosmicznej, jeden z projektów to stworzenie wspólnej stacji naukowej na Księżycu. Poza tym, Rosja staje się jednym z największych założycieli Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych. Rosja i Chiny coraz silniej umacniają i pogłębiają współpracę dwustronną również na linii wojskowej oraz w sferze przemysłu obronnego. Wśród takich kontraktów można wymienić zakup przez Chiny zenitowego systemu rakietowego С-400. Niedawnym krokiem w umocnieniu stosunków rosyjsko-chińskich było ogłoszenie zaplanowanych na połowę maja 2015 roku manewrów flot obu państw na Morzu Śródziemnym.   Niektórzy analitycy obawiają się, że w sojuszu Rosji i Chin Rosja będzie odgrywać rolę „młodszego partnera”, uwzględniając rosnącą ekonomiczną i finansową siłę Chin. Jednak Dmitrij Trenin jest przekonany że powodów do takich obaw nie ma, ponieważ ani Chiny, ani Rosja nie mają innych na tyle dużych sojuszników. Dlatego zjednoczą się, aby wzmocnić swoją siłę i rzucić wyzwanie ustalonemu przez USA ładowi światowemu i hegemonii Stanów Zjednoczonych w Azji i Europie. W związku z tym i Władimir Putin, i Xi Jinping mają dobry powód, aby pogłębić i umocnić wzajemną wspólpracę. „Z nowego poziomu stosunków dwustronnych osiągniętego w 2014 roku, stosunki między Moskwą i Pekinem podążają w kierunku wielkiej ilości kluczowych dziedzin współpracy, — zauważa Trenin. – Zamiast Wielkiej Europy od Lizbony do Władywostoku trwa proces stworzenia Wielkiej Azji od Szanghaju po Petersburg”.

 

* Sankcje ONZ wobec Korei Północnej pod względem swoich skutków przewyższają oblężenie Leningradu podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej - podaje KCNA, powołując się na oświadczenie Komitetu Obrony Narodowej KRLD. „Do obecnej sytuacji na Półwyspie Koreańskim nie da się porównać blokady Leningradu siejącej przerażenie w sercach ludzi jako przejaw okrutnych sankcji w światowej historii wojen, jak i kryzysu kubańskiego w czasach zimnej wojny " — czytamy w dokumencie. Według słów przedstawiciela komisji, „zaciekłe prześladowania" ze strony USA i „innych wrogich sił", próbujących zdominować Koreę Północną, osiągnęły „bezprecedensową skalę". Rzecznik komisji podkreślił także, że Korea Północna w każdej chwili może przeprowadzić atak jądrowy na kontynentalną część USA.  

 

* Japoński okręt podwodny typu „Oyashio” i niszczyciele „JS Ariake” oraz „JS Setogiri” zawinęły do filipińskiego portu Subik, leżącego w odległości 200 kilometrów od kontrolowanych przez Chiny terytoriów na Morzu Południowochińskim, informuje agencja France Press. „Ta wizyta to przejaw konsekwentnego podtrzymywania pokoju i stabilności w regionie oraz rozszerzenia współpracy na morzu pomiędzy flotami sąsiadujących ze sobą państw”  - skomentował to wydarzenie przedstawiciel dowództwa marynarki wojennej Filipin Lued Lusina. Wcześniej informowano, że władze Filipin zamierzają wynająć od Japonii samoloty w celu patrolowania swoich terytoriów na spornych wodach Morza Południowochińskiego. Agencja odnotowała również, że na niszczycielu „Ariake” rozmieszczono śmigłowiec. 

 

* Amerykańska marynarka wojenna przeprowadzi na początku kwietnia ćwiczenia wojskowe w pobliżu spornych wysp na Morzu Południowochińskim – poinformowała agencja Reutera, która powołuje się na swoje źródło. Dotychczas nie podano dokładnego terminu manewrów, ani jakie okręty wezmą w nich udział. Chiny roszczą sobie prawo do znacznej części akwenu Morza Południowochińskiego. W sporach terytorialnych, oprócz Pekinu, uczestniczą m.in. Malezja, Filipiny i Wietnam. Chiny uważają, że wiele krajów, np. Filipiny i Wietnam, świadomie wykorzystuje wsparcie Stanów Zjednoczonych do eskalacji konfliktu w regionie. W styczniu 2013 roku Filipiny jednostronnie zakwestionowały w Międzynarodowym Trybunale Prawa Morza prawo Chin do wielu obszarów w akwenie Morza Południowochińskiego. Pekin nie zgodził się na rozwiązanie sporu terytorialnego przez trybunał.

 

* Ukraińskie siły zbrojne nadal ściągają wojska na linię styku w Donbasie - oznajmił rzecznik Milicji Ludowej proklamowanej w trybie jednostronnym Ługańskiej Republiki Ludowej Andriej Maroczko.„Według naszych danych wywiadowczych, do miejscowości Zołotoje przybyli wojskowi batalionu przeznaczenia operacyjnego Gwardii Narodowej im. Kulczyckiego" — poinformował Maroczko dziennikarzy na briefingu. Zdaniem przedstawiciela resortu obronnego republiki, ten i inny fakty świadczą o tym, że strona ukraińska nadal lekceważy wykonywanie mińskich porozumień, stawiając na rozwiązanie konfliktu w drodze przemocy. 

 

* Z każdym dniem wzrasta tendencja ze strony Kijowa do siłowego rozwiązania konfliktu w Donbasie – powiedział szef DRL Aleksander Zacharczenko. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko próbuje przy pomocy prowokacji zerwać porozumienia mińskie i oskarżyć nas o to. Jest to jego plan nr 1. Ukraińska armia ostrzeliwuje nasze terytorium, a następnie media krzyczą, że „separatyści strzelają”. W jakim celu jest to robione? Potrzebne są pieniądze, broń itp. – powiedział Zacharczenko. Według jego słów, zerwanie procesu pokojowego jest korzystne jedynie dla Poroszenki. Pozwoli to na rozwiązanie m.in. problemów wewnątrz kraju. – Tendencja do rozwiązania konfliktu (w Donbasie) metodami siłowymi wzrasta z każdym dniem – dodał.


 * Wypowiedzi prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki o artykule w gazecie The New York Times można traktować jedynie jako „kłamstwa bez skrupułów”, uważa rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. O tym ona napisała na swoim profilu na Facebooku.  Wcześniej prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że artykuł The New York Times dyskredytuje Kijów i jest częścią wojny hybrydowej. Reakcja ta wywołała krytykę ze strony deputowanych frakcji „Blok Petra Poroszenki”. Później ukraiński przywódca napisał na swoim profilu na Facebooku, że jego słowa zostały błędnie zinterpretowane. „Przykro mi, że moje słowa o publikacji w szanowanej The New York Times zostały błędnie zinterpretowane. Sam czytam tę gazetę i szanuję stanowisko jej rady redakcyjnej. Zgadzam się, że na Ukrainie musimy jeszcze wiele zrobić, w tym w przezwyciężeniu korupcji. Pierwsze kroki zostały już podjęte. Ale podkreślam: ja broniłem i nadal będę bronić Ukrainy na wszystkich możliwych w tym celu płaszczyznach”, — napisał Poroszenko na swoim profilu na Facebooku. Oświadczenie Poroszenki skomentowała Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ. „Widzicie jak wszystko jest proste: błędnie zinterpretowali. W ciągu doby The New York Times z bojowego listka „wojny hybrydowej” stał się „szanowaną gazetą”. Kolejny przykład codziennego kłamstwa bez skrupułów. To samo jest z porozumieniami z Mińska”, — napisała Zacharowa.  


 * Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nie jest gotów do walki z korupcją, która ogarnęła kraj, pisze gazeta New York Times.  Przyczyną tego, że od momentu ogłoszenia niepodległości Ukrainy w 1991 roku Ukraina znajduje się pod władzą korupcji, jest ścisły związek między politykami i oligarchami, a także słaby system sądowniczy, pisze gazeta. Wydarzenia z 2014 roku i zmiany, które potem zaszły, nie przyniosły szczególnych przemian w tej sferze. Dziennikarze wskazują na to, że Poroszenko to produkt starego systemu. „Jego ręce są zajęte separatystami na wschodzie i niekończącym się chaosem w Kijowie. W tych warunkach Poroszenko najwyraźniej pogodził się z korupcją jako ceną za dodatkową przestrzeń do manewrowania” – pisze gazeta. Gazeta uprzedza, że MFW i państwa-kredytodawcy, włącznie z USA, nie mogą dłużej rzucać pieniędzy w „skorumpowane bagno”.   


 *  Burmistrz Odessy Giennadij Truchanow i połowa deputowanych odeskiej rady miejskiej ma rosyjskie obywatelstwo. Dzisiaj taki komunikat umieścił na swoim Facebooku pełniący obowiązki zastępcy gubernatora obwodu odeskiego Aleksander Borowik, powołując się na patriotycznie nastawionego oficera Służby Bezpieczeństwa Ukrainy - pisze lenta.ru. „Służba bezpieczeństwa ustaliła, że 29 deputowanych Odeskiej Rady Miejskiej, w tym burmistrz miasta, ma rosyjskie obywatelstwo" — oznajmił Borowik, dodając, że w radzie poprzedniej kadencji takich deputowanych było 23. W związku z tym wezwał on SBU do oficjalnego potwierdzenia lub zdementowania tej informacji, podkreślając, że obecność rosyjskich obywateli w administracji Odessy może stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego — pisze lenta.ru.  16 marca gubernator obwodu odeskiego Michaił Saakaszwili oznajmił, że burmistrz Odessy Giennadij Truchanow zachowuje się jak herszt gangu, „a podporządkowana mu rada miejska — jak zwykli bandyci". W ten sposób zareagował on na to, że jego zastępca — Borowik — został wyniesiony na rękach z posiedzenia rady miejskiej Odesy. Podczas wystąpienia urzędnika do mównicy podszedł deputowany Dmitrij Pałpatin trzymając w ręku bukiet białych kwiatów. Schwycił Borowika za pas i wyniósł z sali posiedzeń. W przedpokoju zastępca gubernatora zagroził, że zwróci się w policję w związku z użyciem siły. Saakaszwili stanął na czele Odeskiej Obwodowej Administracji Państwowej w maju 2015 roku. Wcześniej na podstawie dekretu prezydenta Petra Poroszenki nadano mu obywatelstwo ukraińskie — przypomina periodyk.  


 * Prezydent USA Barack Obama i prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w trakcie szczytu bezpieczeństwa nuklearnego w Waszyngtonie omówili przekazanie Kijowowi trzeciej transzy kredytu – poinformowała służba prasowa Poroszenki.  „Obama potwierdził gotowość przekazania trzeciej transzy kredytu w wysokości miliarda dolarów po zakończeniu procesu formowania rządu na Ukrainie” – podano w komunikacie, jak poinformowała RIA Novosti. Strony omówiły również sytuację w Donbasie. Przed spotkaniem z Obamą Poroszenko rozmawiał z wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych Josephem Bidenem, który też jako główny warunek wydzielenia kolejnej transzy kredytu wymienił utworzenie nowego rządu. Obietnice Obamy odnośnie kredytowania Ukrainy skomentowała rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. Podkreśliła, że sytuacja w Donbasie normalizuje się dopiero wówczas, gdy amerykańskie władze uzależnią wydzielenie kolejnej transzy od realizacji porozumień mińskich, a nie od mianowania nowych ministrów.  


 * Ukraińscy przedsiębiorcy mieli nadzieję, że otworzą się przed nimi europejskie rynki. Jednak od oczekiwanego zwiększenia wolumenu eksportu nie doszło. Największe ukraińskie przedsiębiorstwa rolne ponoszą straty, choć całkiem niedawno rząd obiecywał im bajeczne zyski z handlu z krajami europejskimi, pisze WIWO. W 2015 roku Bruksela zapowiedziała zniesienie większości ceł i rozpoczęcie budowy „pogłębionej i kompleksowej strefy wolnego handlu”. Wielu ukraińskich przedsiębiorców miało nadzieję, że otworzy się przed nimi ogromny rynek zbytu, ale rzeczywistość okazała się diametralnie inna. Unia Europejska wyznaczyła limity na te towary, których na Ukrainie w zasadzie się nie produkuje. Przy czym produkty, których w tym kraju jest w nadmiarze, najwidoczniej nie pojadą do Europy. Znacznie ograniczono eksport mleka i kasz, które mogłyby przynieść Ukrainie duży dochód, ale  handel bezcłowy dotyczy jedynie niewielkiej partii towaru. W innych branżach sytuacja nie jest lepsza niż w rolnictwie. W wyniku Ukraińcy nie odczuwają żadnych oznak obiecanego kiedyś ożywienia gospodarczego. W ubiegłym roku, kiedy ukraińskie towary po zniesieniu ceł i spadku kursu hrywny w stosunku do innych walut potaniały, eksport do Niemiec zwiększył się jedynie o 2,5%, a łączny eksport produktów rolnych do Unii Europejskiej zmniejszył się o 8%. Warto zauważyć, że eksport nie przynosi dochodu nawet po znacznym zwiększeniu konkurencyjności w wyniku dewaluacji waluty – powiedział ekspert ds. Europy Wschodniej Raiffeisen Bank International Gunter Deuber.Jak pisze „Wirtschaftswoche”, umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską, która powinna być ratunkiem dla ukraińskiej gospodarki, zaprzepaściła nadzieje Ukraińców na lepsze życie.  


 * Jak piszą ukraińskie media, Kijów uczestniczy w wielu różnych programach współpracy z międzynarodowymi wierzycielami, ale ani razu nie wywiązał się ze wziętych na siebie zobowiązań w zakresie przeprowadzenia reform. Łączna kwota pomocy finansowej, którą udzieliły międzynarodowe organizacje Ukrainie od czasu uzyskania przez nią niepodległości, wynosi 44 miliardy dolarów i ponad 15,6 miliarda euro. Jednak — jak pisze „Ukraińska prawda” — Ukraina nie potrafiła wykorzystać efektywnie tych środków. Według gazety, przyczyną takiego stanu rzeczy jest niedoskonałe prawodawstwo,  korupcja i brak woli politycznej do przeprowadzenia reform.  Kijów skrupulatnie podpisywał różne programy współpracy z funduszami, ale ani razu do końca nie wywiązał się ze wziętych na siebie zobowiązań w zakresie przeprowadzenia reform – podkreśla gazeta. „Ukraińska prawda” wśród największych wierzycieli Ukrainy na pierwszym miejscu stawia Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który w sumie pożyczył Kijowowi 29,5 miliarda dolarów. Drugie miejsce zajmuje Unia Europejska. Według przedstawicielstwa Wspólnoty w tym kraju, od czasu uzyskania niepodległości kredyty i dotacje dla Ukrainy wyniosły 12 miliardów euro. Pierwszą trójkę zamyka Bank Światowy. Ukraina zadłużyła się w tej instytucji na 11,9 miliarda dolarów. Ukraińska gazeta opisuje relacja Kijowa z wierzycielami jako „dość napięte”. W artykule stwierdzono również, że „wyciągnięcie” procentowe kredytu przez Ukrainę jest stosunkowo niskie. Oznacza to, że jeśli jakaś organizacja zatwierdzi udzielenie Ukrainie kredytu w wysokości miliarda dolarów, ale postawi szereg warunków, np. reformy polityczne, to państwo bez podjęcia odpowiednich kroków nie otrzyma całego kredytu, a jedynie  40% od ogólnej sumy.  „Ukraińska prawda” pisze, że dobrym wskaźnikiem „wyciągania kredytu” przez Kijów jest 30%. Udało się go uzyskać w 2013 i 2014 roku. W 2015 roku Ukraina otrzymała jedynie 10% od ogólnej sumy kredytów. Przedstawicielka Banku Światowego na Ukrainie Klaudia Maksymenko powiedziała, że w ubiegłym roku Kijów nie odebrał 2,3 miliarda dolarów.  W artykule mowa jest również o zobowiązaniach finansowych Ukrainy wobec innych krajów, na przykład wobec Japonii i Stanów Zjednoczonych. Nie wspomniano jednak o 3 miliardach dolarów, które Ukraina miała oddać Rosji w grudniu 2015 roku. Kredyt zaciągnięto dwa lata wcześniej. Sytuacja gospodarcza na Ukrainie pogorszyła się po przewrocie państwowym, do którego doszło w lutym 2014 roku, kiedy odsunięto od władzy prezydenta Wiktora Janukowycza. Międzynarodowy Fundusz Walutowy opracował czteroletni program pomocy finansowej dla Ukrainy, w szczególności wydzielenie 17,5 miliarda dolarów. W marcu 2015 roku przekazano pierwszą transzę w wysokości 5 miliardów dolarów, a w sierpniu kolejne 1,7 miliarda. Teraz Kijów czeka na trzecią transzę. Jednak MFW odkłada w czasie jej przekazanie z powodu kryzysu politycznego w tym kraju.  


 * Nie można porównywać Rosji i Ukrainy w kwestiach bezpieczeństwa w zakładach. Nie ma tam przemysłu i państwo nie istnieje. — oznajmił premier Rosji Dmitrij Miedwiediew podczas narady na temat stanu i perspektyw przemysłu węglowego. W ten sposób zareagował on na wypowiedź szefa Rostechnadzoru Aleksieja Aloszyna, który poinformował, że w 2015 roku wskaźnik urazów w rosyjskich zakładach przemysłu węglowego był najniższy w całej historii obserwacji od czasów Związku Radzieckiego i dla porównania przytoczył dane z Ukrainy, gdzie ten wskaźnik jest znacznie wyższy.  „Po co mamy się porównywać z Ukrainą pod tym względem? Mówię o tym, że tam ani przemysł, ani państwo nie istnieje" — podkreślił Miedwiediew. Z kolei Aloszyn wyjaśnił, że przytoczył dane dotyczące Ukrainy z 2013 roku, tym nie mniej to nie zmieniło stanowiska rosyjskiego premiera. „Rok 2013? Czyli przemysł tam był, a państwa i wówczas też nie było" — podkreślił.    


 * Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama przyznał, że w atakach amerykańskich dronów ginęła ludność cywilna. Amerykański przywódca na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu bezpieczeństwa nuklearnego w Waszyngtonie przyznał, że krytyka pod adresem Pentagonu odnośnie śmierci cywilów w Somalii, Libii i Jemenie w atakach samolotów bezzałogowych jest w pełni uzasadniona. Jednocześnie zaznaczył, że Stany Zjednoczone pracują nad tym, by w przyszłości unikać i zapobiegać podobnym tragediom. Amerykańska administracja wielokrotnie była krytykowane za dużą liczbę ofiar, w tym kobiet i dzieci, w atakach na ekstremistów. Ostatni taki przypadek, który był szeroko omawiany w mediach, miał miejsce w październiku 2015 roku, kiedy amerykańskie siły powietrzne zbombardowały szpital Lekarzy bez Granic (MsF) w Kunduzie w Afganistanie. Zginęły wówczas 42 osoby. Na liście ukaranych pracowników amerykańskiej armii znaleźli się oficerowie, ale nie było na niej żadnych generałów. Ograniczono się do kar dyscyplinarnych.  


 * Republikański kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył, że NATO jest przestarzałą strukturą. Przemawiając na spotkaniu z wyborcami w mieście Milwaukee w stanie Wisconsin, ekscentryczny miliarder skrytykował sojuszników z NATO, twierdząc, że nie pokrywają oni wydatków paktu na równi ze Stanami Zjednoczonymi.  My ich bronimy, a oni nas okradają. Wiecie, co z tym robimy? Nic! – oświadczył Trump, jak poinformowała gazeta New York Times. Polityk zapewnił, że kraje członkowskie NATO „albo dopłacą, albo będą musiały odejść”. – I jeśli doprowadzi to do rozpadu NATO, niech tak będzie – dodał. Jedną ze spornych kwestii w debatach przedwyborczych Trumpa i jego rywala Teda Cruza jest właśnie Pakt Północnoatlantycki. W czwartek sanator z Teksasu oświadczył, że USA powinny wspierać sojusz w celu przeciwstawienia się terroryzmowi i powstrzymywania Rosji. Trump odpowiedział, że sojusz powstał jako „przeciwwaga dla Związku Radzieckiego, który już nie istnieje. Nie było mowy o terrorystach.  


 * Pracownicy CIA przez pomyłkę pozostawili „materiał wybuchowy” w szkolnym autobusie, który odbył z nim kilka rejsów, głosi oświadczenie resortu wywiadowczego. W zeszłym tygodniu oddział kynologiczny CIA przeprowadzał planowe szkolenia w zakresie wykrywania materiałów wybuchowych przy pomocy wyszkolonych psów.  Jedna z „bomb” pozostała w stanie Wirginia w szkolnym autobusie, który z nią woził dzieci w dniach 28 i 29 marca. Według oświadczenia CIA, materiał wybuchowy w tym czasie znajdował się w stabilnym stanie i nie stanowił zagrożenia dla pasażerów. W celu zapobieżenia podobnym incydentom w przyszłości, kierownictwo resortu zdecydowało się wzmocnić procedury kontroli i inwentaryzacji materiałów szkoleniowych wykorzystywanych przez kynologów podczas ćwiczeń.    


 * Szef nowojorskiej policji William Bretton skrytykował plan Baracka Obamy odnośnie zmniejszenia wydatków na działania antyterrorystyczne nazywając go „nieprawdopodobną głupotą”. O tym informuje New York Daily News. Zgodnie z planem ogłoszonym przez administrację prezydenta Baracka Obamy wydatki na działalność antyterrorystyczną powinny zostać zmniejszone z 600 mln dolarów do 330 mln. Szef nowojorskiej policji nazwał plany Waszyngtonu „najprawdziwszą głupotą”.  „Musimy walczyć z własnym rządem, aby uzyskać środki na ochronę obywateli, zwłaszcza w czasie, gdy miasta na całym świecie są narażone na zagrożenia terrorystyczne”, — powiedział. Zdaniem Williama Brettona właśnie rozszerzenie zakresu działań antyterrorystycznych przyczyniło się do wzmocnienia ochrony Nowego Jorku w czasie wybuchów w Brukseli. Dwie eksplozje miały miejsce na międzynarodowym lotnisku w stolicy Belgii rankiem 22 marca. Trzeci wybuch nastąpił trochę później na stacji metra „Malbec”. W wyniku ataków terrorystycznych zginęło 35 osób, a 340 zostało rannych. Odpowiedzialność za zamach wzięła na siebie grupa terrorystyczna „Państwo Islamskie” (zakazana w Rosji).  


 * W 2015 roku w Czeczenii nie doszło do ani jednej eksplozji, czy ataku na punkt kontrolny – oświadczył szef republiki Ramzan Kadyrow, dodając, że sytuacja w regionie jest stabilna. W Czeczenii nie na bojowników, ale nie można całkowicie „zamknąć” problemu terroryzmu – powiedział w rozmowie z RIA Novosti szef republiki Ramzan Kadyrow. W ciągu roku nie doszło do ani jednego wybuchu, czy ataku na punkt kontrolny. Kiedy zostałem prezydentem w 2007 roku mieliśmy 157 zamachów na czyjeś życie, 52 zamordowanych policjantów i 14 aktów terroru. W 2015 roku nie było ani jednej eksplozji, ani jednego zamachu – zaznaczył Kadyrow. Szef republiki dodał, że zneutralizowano 19 bojowników.  Był zatrzymania. Ale bez strat. Ani jeden czeczeński funkcjonariusz nie zginął – podkreślił Kadyrow. Według jego słów, jest to rezultat pomocy ze strony ludności i profesjonalnej pracy organów ścigania.   


 * Analiza „zmartwychwstałego ” DNA kilku populacji starożytnych Indian pokazała, że przybycie Europejczyków i chorób Starego Świata rzeczywiście było przyczyną gwałtownego zmniejszenia się populacji „pierwotnych narodów” Ameryki, głosi artykuł opublikowany w Science Advances. „Zadziwiające, że ani jeden ze zbadanych przez nas genomów, które znaleźliśmy w szczątkach ponad stu starożytnych Indian, nie pozostawił swoich śladów w DNA współczesnych Aborygenów Ameryki. Jedyny scenariusz, który jest zgodny z tymi obserwacjami – pełne wyginięcie izolowanych od siebie populacji Indian po nawiązaniu kontaktu z Europejczykami” – powiedział Bastien Llamas z Uniwersytetu Adelaidy w Australii. Naukowców interesował tzw. mitochondrialny DNA – niewielki segment genomu, który zawarty jest w mitochondriach, swoistych elektrowniach komórkowych, przekazywany jest wraz z tymi organellami od matki dziecku. Wykorzystując fragmenty genomu mitochondrialnego, zespół Llamasa mógł prześledzić, jak migrowały różne grupy Indian niemalże od okresu ich pojawienia się w Ameryce, czyli około 16 tysięcy lat temu, aż do początku nowożytności. Porównanie mitochondrialnego DNA pokazało, że przodkowie Indian prawie nie kontaktowali się ze sobą po początkowym zajęciu Nowego Świata, podzieliwszy się na izolowane grupy około 8-9 tysięcy lat temu. W takim stanie żyli do początku nowożytnej epoki, kiedy de facto wszystkie starożytne haplogrupy mitochondrialnego DNA całkowicie zniknęły. Biorąc pod uwagę, że wszystkie próbki DNA pochodzą z gęsto zaludbionych rejonów Pólnocnej i Południowej Ameryki, wyniki badań świadczą o tym, że nosiciele owych genów przestali istnieć, albo zabici przez choroby, albo przez innych ludzi. Ponieważ podobne „wymarcia” haplogrup mitochondrialnego DNA miały miejsce w tym samym czasie, co przybycie konkwistadorów do Ameryki, to, jak uważa Llamas, winę Europejczyków za gwałtowne zmniejszenie się populacji Indian i pełne wymarcie szeregu plemion można uważać za udowodnioną.    


 * Ostatnie dane statystyczne świadczą o tym, że rosyjska gospodarka najgorsze ma już za sobą. Ekonomiści oczekują, że po długim okresie recesji sytuacja w kraju wkrótce ustabilizuje się. Według danych opublikowanych w piątek przez Federalną Służbę Statystyki Państwowej (Rosstat), spadek PKB w ostatnim kwartale 2015 roku wyniósł 3,8% w ujęciu rocznym. Capital Economics twierdzi, że realne wskaźniki mogą być znacznie niższe, jeśli zostaną uwzględnione niektóre czynniki, np. boom konsumpcyjny pod koniec 2014 roku na tle spadku wartości rubla. Jak pisze Busieness Insider, wskaźnik PKB może okazać się znacznie bardziej optymistyczny. Oprócz zwiększenia konsumpcji, w gospodarce zauważono również inne oznaki ożywienia w porównaniu z ubiegłym rokiem, np. zahamowanie spadku inwestycji i wzrost eksportu. Biorąc pod uwagę te czynniki, dzisiejsze dane potwierdzają, że sytuacja  w rosyjskiej gospodarce w czwartym kwartale polepszyła się. Dane za pierwsze miesiące tego roku też dają podstawy do przypuszczeń, że w raporcie za pierwszy kwartał spadek PKB wyniesie tylko 2,5% w ujęciu rocznym – powiedziała  Liza Ermolenko z Capital Economics.  


 * Sankcje wobec Rosji okazały się bezsensowne, powiedział szef Federalnej Izby Gospodarczej Austrii oraz przedstawiciel Austriackiej Partii Ludowej Christoph Leitl. Fragmenty jego rozmowy z dziennikarzami agencji APA opublikowała Wirtschaftsblatt.„Jeżeli lekarz od dwóch lat stosuje lek i on nie działa, trzeba pomyśleć nad takim leczeniem”, — powiedział Leitl. Wyraził on ubolewanie, że w Europie „niektórzy nadal wierzą, że powinni prowadzić wyłącznie politykę grożenia”. Nie należy zapominać, że Rosja jest niezbędnym partnerem, powiedział Leitl. Zwrócił on uwagę, że Moskwa odegrała konstruktywną rolę w negocjacjach z Iranem, a jej działania w Syrii dały pozytywne rezultaty. Leitl jest przekonany co do potrzeby stworzenia strefy wolnego handlu „na całym kontynencie, od Lizbony do Władywostoku”. Wspólny obszar gospodarczy wzmocniłby pozycję Europy wśród innych kontynentów, powiedział. Negocjacje zajmą co najmniej dwa do trzech lat, a do tego czasu reżim sankcji może się zmienić, dodał polityk. Pomysłami odnośnie tego projektu Leitl zamierza podzielić się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. On pojedzie do Moskwy w przyszłym tygodniu wraz z prezydentem Austrii Heinzem Fischerem. „Chciałbym opowiedzieć o tym Władimirowi Putinowi. Czekam na jego odpowiedź”, — powiedział Leitl. Kilka lat temu rosyjski rząd gotów był do stworzenia wspólnej przestrzeni gospodarczej ze zjednoczoną Europą od Lizbony do Władywostoku. Inicjatywa ta otrzymała wsparcie wielu europejskich przywódców.  


 * Brytyjska gazeta The Sunday Times opublikowała informacje, które wstrząsnęły światem sportu. Dziennikarzom udało się wyjaśnić, że dr Mark Bonar przepisywał zabronione preparaty 150 czołowym sportowcom Wielkiej Brytanii. Jeśli te informacje zostaną potwierdzone, to pod uderzeniem znajdzie się Brytyjska Agencja Antydopingowa UKAD, która między innymi zajmuje się dochodzeniem dopingowej sprawy rosyjskich sportowców, — pisze RT.Gazeta The Sunday Times otrzymała nagranie z ukrytej kamery wysyłając do dr Marka Bonara swojego korespondenta, który podawał się za atletę, który doznał kontuzji i który liczył na uczestnictwo w kwietniowych eliminacjach do Igrzysk Olimpijskich. Bonar powiedział, że może przepisać pacjentowi różne preparaty w celu szybkiej poprawy w tym erytropoetynę, sterydy i hormon wzrostu. Lekarz zaznaczył również, że w podobny sposób „leczył” ponad 150 sportowców pomimo faktu, że wszystkie te preparaty są zakazane i dodał, że „w tej chwili nie ma ani jednego „czystego sportowca”. Wśród nich wymienił on piłkarzy grających w brytyjskich klubach „Arsenal”, „Chelsea”, „Lester” i „Birmingham”, brytyjskich tenisistów, uczestników wyścigów rowerowych Tour de France, gracza reprezentacji Anglii w krykieta i nawet brytyjskiego boksera, a także bojowników uczestniczących w zawodach w innych sztukach walki”, — informuje RT. Lekarz zamieszany w aferę dopingową wymienił nazwiska niektórych swoich klientów, ale gazeta podkreśliła, że nie zamierza ich publikować. Kluby piłkarskie „Arsenal” i „Chelsea” ze swej strony oświadczyły, że niczego nie wiedzą o możliwej współpracy graczy z Bonarem i nie miały z nim żadnego kontaktu. The Sunday Times zwraca również uwagę na to, że ta sprawa daje powód, aby poważnie wątpić w kompetencje Brytyjskiej Agencji Antydopingowej UKAD, która, jak przypomina RT, była zobowiązana do zbadania zarzutów stosowania dopingu przez rosyjskich sportowców. Ponadto agencja ma oceniać wysiłki międzynarodowych federacji sportowych w walce z dopingiem na podstawie wyników kontroli na Igrzyskach Olimpijskich w 2016 roku w Rio de Janeiro. Minister Kultury, Mediów i Sportu Wielkiej Brytanii John Vittingdeyl nakazał przeprowadzenie dochodzenia. „Zażądałem natychmiast przeprowadzenie niezależnego śledztwa, aby wyjaśnić, dlaczego początkowo nie zwrócono uwagi na te oskarżenia i co należy zrobić, aby utrzymać brytyjski sport czystym. Jeśli okaże się, że konieczne jest wszczęcie postępowania karnego, bez wątpliwości to zrobimy”, — cytuje The Guardian słowa urzędnika.  


 * Przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów Dunja Mijatović jest zaniepokojona decyzję łotewskich władz odnośnie zablokowania na terytorium kraju dostępu do witryny Sputnik Łotwa w domenie .lv. Jak poinformowała w czwartek służba prasowa organizacji, Mijatović zwróciła się do ministra spraw zagranicznych Łotwy o bardziej szczegółowe wyjaśnienie tej decyzji. „Jestem zaniepokojona tym, że działania Ministerstwa Spraw Zagranicznych Łotwy mogą stworzyć niebezpieczny precedens w polityce blokowania witryn internetowych mediów na Łotwie” – powiedziała przedstawicielka OBWE.  


 * Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski w artykule na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung” apeluje o pokonanie „egoistycznego dążenia niektórych krajów do samodzielności” w polityce energetycznej. Jako przykład Waszczykowski podaje projekt Gazociągu Północnego-2, który popierają Niemcy. Zdaniem Waszczykowskiego, „podważa on wiarygodność Europy” i „szkodzi nie tylko jej bezpieczeństwu gazowemu, ale i stabilizacji Ukrainy”. Minister spraw zagranicznych Polski pisze, że gazociąg jest przedmiotem sporu między Warszawą a Berlinem. Jednocześnie pozytywnie ocenia polsko-niemieckie stosunki. Jego zdaniem, są one nieodzownym warunkiem istnienia „silnej i zjednoczonej Europy”. Waszczykowski apeluje o umocnienie współpracy między Unią Europejską a NATO. Polski polityk zwraca też uwagę na potrzebę prowadzenia jednolitej polityki przez Wspólnotę w sferze bezpieczeństwa. Taka polityka powinna stać się „odpowiedzią na bezprecedensowe zmiany w sytuacji geopolitycznej UE”. Gazociąg Północny-2 przewiduje budowę dwóch nitek o łącznej przepustowości 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie z Rosji do Niemiec po dnie Morza Bałtyckiego. Rozpoczęcie budowy planowane jest na 2018 rok. Do Gazpromu będzie należało 50% udziałów, a do BASF, E.ON, Engie, OMV, Shell — po 10%. Kijów aktywnie występuje przeciwko projektowi Gazociągu Północnego-2, bo w przypadku jego realizacji Ukraina nie będzie już krajem tranzytowym rosyjskiego gazu do Europy. W marcu przeciwko tej inicjatywie wystąpili w liście do Junckera również premierzy Czech, Estonii, Węgier, Litwy, Polski, Słowacji, Rumunii oraz prezydent Litwy. Według nich, gazociąg niesie ze sobą ryzyko destabilizacji geopolitycznej.Operator projektu Nord Stream 2 AG wskazał na szereg nieścisłości popełnionych przez autorów listu, podkreślając, że gazociąg zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej i pozwoli na zwiększenie konkurencji na regionalnym rynku.  


 * Andrzejowi Dudzie nie udało się spotkać w cztery oczy z Barackiem Obamą na szczycie bezpieczeństwa nuklearnego w Waszyngtonie. W samej Warszawie mówi się o gwałtownym pogorszeniu stosunków między Polską a USA. Szef polskiej dyplomacji musiał jakoś usprawiedliwić fakt, że prezydentowi Andrzejowi Dudzie nie udało się spotkać w cztery oczy z amerykańskim przywódcą Barackiem Obamą. Witold Waszczykowski oświadczył, że Polsce udało się odejść od „murzyńskości” („negro mentality") w relacjach z USA. Tymczasem polska opozycja twierdzi, że, z powodu samowolnej polityki Warszawy, Waszyngton ogranicza kontakty z polskimi władzami. Politico pisze, że polski minister, komentując sytuację, używa określenia, które jest obraźliwe zarówno dla Polaków, jak i Amerykanów. Waszczykowski oświadczył, że Polska odeszła od „murzyńskości” w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak opozycja w Polsce jest innego zdania, twierdząc, że relacje pomiędzy Warszawą a Waszyngtonem zaczęły się psuć, co stawia pod znakiem zapytania kwestię zwiększania obecności NATO w Europie Środkowej. — Staniemy się krajem trzeciej kategorii w NATO i UE. Już widzimy, co się dzieje z nami w stosunkach międzynarodowych, w tym w relacjach z naszym najważniejszym partnerem – z USA – ostrzegł Ryszard Petru, lider Nowoczesnej. Premier Polski Beata Szydło zaznaczyła, że termin, którego użył obecny minister spraw zagranicznych został wymyślony przez jego poprzednika Radosława Sikorskiego. Jej zdaniem nie jest to zbyt udane sformułowanie, zwłaszcza w kontekście dyplomatycznym. Relacje pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi zaczęły się psuć po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości. USA krytykują Polskę za wywieranie presji na Trybunał Konstytucyjny i media. Tymczasem Warszawa chce doprowadzić do tego, by wojska NATO stacjonowały na stałe na terytorium kraju.  


 * Polskie Stronnictwo Ludowe apeluje o zniesienie unijnych sankcji wobec Rosji. Taką uchwałę przyjęła Rada Naczelna PSL, która obradowała w Warszawie 2 kwietnia. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że to właśnie polscy rolnicy najbardziej cierpią na zakazie eksportu żywności do Rosji. Jego zdaniem obowiązkiem polskiego rządu jest dbanie o interes polskiego rolnictwa. Nie może być tak, że po kilku latach sprawy polityczne nie zostały wyprostowane pomiędzy Unią Europejską a Rosją, a cierpią na tym polscy rolnicy i przedsiębiorcy. Trzeba embargo znieść, a sprawy polityczne rozwiązywać w inny sposób – powiedział lider PSL. Unia Europejska nałożyła sankcje na Moskwę w 2014 roku po przyłączeniu Krymu do Federacji Rosyjskiej. W odpowiedzi Kreml wprowadził zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, UE, Australii, Kanady i Norwegii. 

KOMENTARZE

  • Dobre wiadomosci z Syrii.
    ISIS biega juz po pustyni a rosyjskie helicoptery z malej wysokosci strzelaja do nich pionowo w dol jak do kaczek.
    https://www.youtube.com/watch?v=KmjdTbXZrPY

    Trzeba przyznac, ze Rosja zadziwila swiat.
    https://www.youtube.com/watch?v=GBF90YdaVqg
  • Bohaterzy ISIS prosza o przebaczenie.
    https://www.youtube.com/watch?v=5TiWiG-YAJA
  • Nastapilo przesilenie w Syrii, ISIS bedzie kaput w ciagu miesiaca.
    https://www.youtube.com/watch?v=vbF-IlFmA60
  • @staszek kieliszek 03:17:50
    Ci biedni ludzie wpierw zostali napadnięci przez USA i ich głupie sługi, a potem - kiedy już przymierali głodem - dobry wujek z USA dał broń, pieniądze , jedzenie i obiecanki (jakie dostają i inni, Polacy, Ukraińcy czy Azerowie) i cele do nienawiści, a jak nienawiść to i zbrodnia. Tak diabeł realizuje swoje cele wykorzystując ludzi do wzajemnych zbrodni.
  • "Obyś żył w ciekawych czasach"
    "* Świat pędzi po trajektorii globalnych zmian i widzą to najlepiej liderzy Rosji i Chin, którzy taże zauważają konsekwentne osłabienie wpływu Stanów Zjednoczonych na świecie. Aby przesunąć hegemonię Waszyngtonu, Moskwa i Pekin pogłębiają współpracę na wszystkich frontach....."
    Bardzo ciekawy news, do tej pory było wszystko proste. A skomplikowało się, gdy pojawił się nowy wielki globalny gracz w postaci Chin. Świat już nie będzie jednobiegunowy jak do tej pory i Wall Street też o wszystkim nie będzie decydować. Oj, mają tego świadomość nie tylko w Europie, bo wszyscy chcą się załapać do tego pociągu, który już ruszył i nabiera szybkości. Oby wyszło z tym nowym Jedwabnym Szlakiem, to i my bardzo skorzystamy jako jego końcowe ogniwo.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930