Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Porozumienie wg Rzepy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Polska publicystka ze Szczecina Zofia Bąbczyńska-Jelonek komentuje koncepcję pojednania polsko-rosyjskiego w wersji lansowanej przez „Rzeczpospolitą”

 

Ogólnopolski dziennik „Rzeczypospolita" postanowił wyjątkowo zareagować na publikacje Sputnik Polska - „finansowanego przez Kreml portalu internetowego, który ukazuje się w języku polskim", jak go określa.Informacja jest krótka i z jej treścią zgadzam się prawie w całości.

Kanwą „donosu" dziennika są opinie polskiego politologa, dra Mateusza Piskorskiego (a nie Rosjanina, jak podaje gazeta), związane z Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (CPRDiP), zawarte w zamieszczonym (9 marca br.) w „Sputniku" felietonie „Pojednanie przez opluwanie" i omawianym przez „Rzeczpospolitą" (14 marca br.).Ma rację „Rzeczypospolita" uważając, że „miał być dialog, jest awantura", a "instytucje, które powstały z myślą o porozumieniu polsko-rosyjskim, są w nieustającym sporze". Nie ma żadnego dialogu, a awantur nawet sporo.

 

„Sowieckie" represje

Centrum uświetniło Tydzień Paschalny (23 marca br.), cieszącą się mizernym zainteresowaniem, międzynarodową konferencją: „Sowieckie represje 1943-1946. Nowe ustalenia i nowe interpretacje".

Jedynym Rosjaninem na tej konferencji był Nikita Pietrow ze Stowarzyszenia „Memoriał". Naukowców z rosyjskich uczelni czy rosyjskich instytucji naukowych nie zaproszono, byli za to dwaj kijowscy historycy z Uniwersytetu Slawistycznego i Uniwersytetu im. Szewczenki, naukowcy z litewskiego Centrum Badania Ludobójstwa, oraz z PAN, Uniwersytetu Wrocławskiego, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, IPN i Centrum Dialogu „Przełomy" (muzeum) ze Szczecina. Chciano w gronie „uznanych historyków"  przedyskutować „ustalenia robocze", wynikające z badań archiwalnych nad stosunkami między „władzą sowiecką a Polskim Państwem Podziemnym", prowadzonych pod egidą Centrum. Wyszło spotkanie towarzystwa wzajemnej adoracji.

To, co napisano w „Sputniku" na temat obsady konferencji, i na co zwraca uwagę „Rzeczypospolita", okazało się po prostu prawdą.

 „Rzeczypospolita" podaje, że dr Sławomir Dębski, b. dyr. Centrum, „zbrodnie NKWD nazywał ‘sowieckimi', co również budziło protesty „Sputnika" i cytuje: „Używanie rusycyzmu ‘sowiecki' zamiast ‘radziecki' jest w Polsce postrzegane, jako wyraz krytyki Rosji".

Tak, to też prawda, stosowanie przestarzałego rusycyzmu „sowiecki" ma w Polsce znaczenie jednoznacznie pejoratywne, jest pogardliwym stygmatem. Do tego typu określeń należy, m.in. homo sovieticus, czy sowietyzacja. Niestety, weszły one na stałe do obiegowych epitetów i opisu polskiej i rosyjskiej historii.

Centrum zobligowane jest do prowadzenie badań naukowych. Nie skupiają się one na tym, co pozytywnie łączy, lecz dzieli Polskę i Rosję. Prowadzonych jest pięć projektów naukowo-badawczych, m.in. pn: „Stosunki między władzą sowiecką a polskim państwem podziemnym: 1943-1945"; „Losy obywateli Polski pod władzą sowiecką po 17 września 1939 r.", „Żołnierze sowieccy na ziemiach polskich 1941-1945".

 

Memoriał, Centrum i „agentura"

Czepiając się „Sputnika" i dra Piskorskiego, „Rzeczypospolita" podkreśla jego uwagę, słuszną zresztą, że Stowarzyszenie „Memoriał" jest „wpisane w Rosji do rejestru ‘zagranicznych agentów', bo jego aktywność jest współfinansowana z zagranicy".

Mało kto wie, że Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Pojednania, jest takim samym „zagranicznym agentem", co rosyjski „Memoriał". Ma ustawową możliwość korzystania z zagranicznych środków finansowych (art.20, punkt 3 — Ustawy „O centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia", z 28.03.2011, i co ciekawe, może te środki zagraniczne, poprzez swoje fundusze, transferować gdzie chce i komu chce, nie tylko w Polsce, czy do Rosji, ale do państw UE i EFTA, np. jako stypendia lub dofinansowania „ przedsięwzięć na rzecz dialogu i pojednania w stosunkach polsko-rosyjskich" (art. 25 Ustawy „O Centrum…").

Zagranicznym, strategicznym partnerem Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, nie jest zgodnie z logiką jego rosyjski odpowiednik: "Российско-польский центр диалога и согласия". Jak donosi „Rzeczpospolita", „współpraca obu instytucji zamarła", jednak „rząd Beaty Szydło nie chce zmieniać sposobu działania polskiego Centrum".

Strategicznym partnerem zagranicznym  CPRDiP  jest,  prawie od początku istnienia centrum, amerykański wpływowy think tank z Waszyngtonu — Centrum for Strategic International Studies (CSIS).

CSIS osiągnął w 2013r. dochody (operacyjne) w wysokości 32,3 mln — dolarów, z czego 32% pochodziło od biznesu, 29% od fundacji, 19% od rządu USA, 9% od prywatnych osób, 11% to darowizny i inne. Blisko 80% z tych pieniędzy poszło na różne „programy". W 2014 r. Zjednoczone Emiraty Arabskie dały CSIS ponad 1 mln USD, nieujawnione kwoty, też wysokie, wpłacił japoński rząd. Jak donoszą amerykańskie media, CSIS subsydiuje 13 rządów, w tym Niemcy.

Oba centra nawiązały współpracę już w 2012 r. w celu, jak podano, „zbadania relacji polsko-rosyjskich i ich konsekwencji dla regionu euroatlantyckiego". Powodem zaś były „znaczące pęknięcia w strukturze bezpieczeństwa Europy, które nasiliły się po aneksji Krymu w marcu 2014 r. i stały się głównym wyzwaniem dla wspólnoty transatlantyckiej". Tematem zeszłorocznej, IV konferencji: „Transatlantic Forum on Russia", zorganizowanej przez obie instytucje w Waszyngtonie, były uwarunkowania polityki zagranicznej Rosji.  Między innymi, prof. Adam D. Rotfeld, b. szef MSZ RP, wygłosił referat do dyskusji na temat:„ Fałszywa historia jest matką fałszywej polityki: historia jako środek rosyjskiej polityki zagranicznej", z udziałem krytyków rządów  Putina: dr Andrzeja Nowaka, z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Timothy Snydera z Uniwersytetu Yale oraz rosyjskiego publicysty dra Andrieja Zubowa (Nowaja Gazieta).

Podobna tematyka przyświecała międzynarodowej konferencji „Warsaw Security Forum'2015" Fundacji im. Kazimierza Puławskiego jesienią ub. r., której Centrum było współorganizatorem. Tu również dominowała rosyjska wojna hybrydowa, rosyjskie zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego, inkorporacja Krymu, konflikt ukraińsko-rosyjski. Rosja była pokazana jako wróg.

W katalogu ubiegłorocznych zdarzeń Centrum nie ma żadnych śladów współpracy z rosyjskim odpowiednikiem. O współczesnej Rosji dla Centrum mówią najczęściej zachodni goście, a nie Rosjanie, jeśli już, to z kręgów marginalnej rosyjskiej opozycji. Np. Peter Pomerantsev, brytyjski pisarz i dziennikarz, emigrant z ZSRR (Żyd – przyp. BJ) od wczesnego dzieciństwa, reżyser i producent filmowy oraz ekspert londyńskiego think tanku "Legatum Institute". „Zachód musi odrobić lata zaniedbań i stworzyć alternatywę dla propagandy forsowanej przez kontrolowane przez Kreml media", pisał w 2015r. na łamach "Financial Times'a".

We wrześniu ub. roku, w Krakowie odbyło się z nim spotkanie i jego książką: „Jądro dziwności. Nowa Rosja". Zdaniem Centrum, „Peter Pomerantsev w swoich reportażach analizuje mechanizmy funkcjonowania reżimu Władimira Putina".

I znowu muszę przytaknąć  Mateuszowi Piskorskiemu, Centrum obraca się wokół zachodniej, a właściwie amerykańskiej matrycy postrzegania Rosji.

 

Nieśmiertelny temat rozmów

Poza „sowieckimi represjami" i „rosyjskim zagrożeniem", Centrum skupiło w ostatnich miesiącach swoją uwagę wokół Katynia. Mówić w Polsce o Rosji i nie wspomnieć o Katyniu, to polityczny grzech. Zaprezentowano, więc na 24. Targach Książki Historycznej w Warszawie wydawnictwa Centrum, w tym nowość Nikity Pietrowa  „Poczet katów katyńskich", następnego dnia odbyło się spotkanie z Maciejem Wyrwą, autorem publikacji: „Nieodnalezione ofiary Katynia? Lista osób zaginionych na obszarze północno-wschodnich województw II RP od 17 września 1939 do czerwca 1940".

W kwietniu ub. roku, przy współpracy z MSZ, MON, resortem kultury i Radą OPWiM wraz z rodzinami oficerów USA — „świadków Katynia", zorganizowano uroczystości upamiętnienia nieżyjących już wojskowych — płk. Johna H. Van Vlieta i płk.Donalda B. Stewarta.

 

Kruki rozdziobują stare rany

 „Nie rozumiem logiki, wedle, której zajmowanie się Katyniem jest antyrosyjskie" żali się na łamach „Rzeczpospolitej" Ernest Wyciszkiewicz, p/o dyrektora Centrum od kilku tygodni. „Dekretowanie przyjaźni skończyło się dwie dekady temu. Wzajemne relacje trzeba opierać dziś na prawdzie, czyli niepomijaniu trudnych spraw", uważa.

Prawdą jest, że dialogu i porozumienia nie buduje się nieustannym jątrzeniem starych ran, a od dociekania prawd historycznych są instytucje do tego powołane, m.in. bilateralna, rządowa Polsko-Rosyjska Grupa do Spraw Trudnych, ośrodki naukowo-badawcze, instytuty historyczne, PAN, a nawet IPN. Centrum nie powinno ich wyręczać. Więc, po co to robi?

Jeśli rzeczywiście komukolwiek zależy na dialogu z partnerem, z którym dzielą nas wciąż niezasypane rowy krzywd i urazów, to buduje się go na trwałych fundamentach, na tym, co łączy a nie dzieli. Centrum w obecnym stanie jest stroną w skonfliktowanych stosunkach polsko-rosyjskich, a nie mediatorem, dążącym do dialogu i pojednania.

Do porozumienia i przyjaźni trzeba dorosnąć, to trudna sztuka emocji, trzeba umieć nad nimi panować. Nad irracjonalnym lękiem przed Rosją. Nie każdy to potrafi. Zwłaszcza w Centrum, którego Rada składa się w połowie z członków Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych, czy też wyjątkowego rusofoba, obecnie doradcy prezydenta RP.

Nie sądzę, by garnitur ludzi z rządowymi nominacjami, decydujących o kierunkach działania Centrum, był w jakimkolwiek stopniu zainteresowany zmianą dotychczasowej formuły jego funkcjonowania. „Rzeczpospolita" to potwierdza.

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031