Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2072 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

To jest Lider!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Węgry to mały kraj, ale Viktor Orban to wielki przywódca. Jeszcze niewielu próbuje go naśladować, ale już cała Europa może go Węgrom zazdrościć. Zamieszczam jego kapitalne przemówienie z 15 marca, w którym zwraca się także do Polaków.

15 marca, stojąc w deszczu przed budynkiem Węgierskiego Muzeum Narodowego, premier Viktor Orbán wygłosił kapitalne przemówienie z okazji rocznicy wybuchu "wiosny ludów" na Węgrzech, obchodzonej w jego kraju jako święto państwowe. Pozwoliłem sobie przetłumaczyć jego pełną treść:

 

Szanowni Państwo, Rodacy ! Węgrzy na całym świecie !

 

Mając do piersi przypiętą kokardkę uszytą przez Julię Szendrey, w kieszeni tomik swych wierszy, a w głowie wciąż ekscytujące doświadczenie rewolucji Sándor Petőfi powitał w swoim pamiętniku dzień 15 marca takimi słowami: „Witaj, węgierska wolności w dniu twoich narodzin!” I tak samo dzisiaj, 168 lat później, z żywiołową radością, optymizmem przedwiośnia, z nadzieją i w podniosłym duchu obchodzimy ten dzień w całej kotlinie karpackiej od Beregszász do Szabadkę, od Rimaszombat po Kézdivásárhely: wszyscy Węgrzy jednym sercem, jedną duszą i jedną wolą.

I tak samo jak wtedy, w decydujących bitwach Walki o Wolność, węgierskie serca rosną widząc, że jest tu z nami dziś polski legion. Witam duchowych następców generała Bema – witamy synów polskiego narodu! Tak jak zawsze przez naszą wspólną tysiącletnią historię, tak i teraz stoimy przy was w waszej walce o wolność i niezależność waszej ojczyzny, Jesteśmy z wami i ślemy do Brukseli to przesłanie: więcej szacunku dla Polaków, więcej szacunku dla Polski! Witamy was. Jest także znakiem wspólnego losu Polski i Węgier to, że również inna pełna chwały rewolucja, ta z 1956 roku, narodziła się pomiędzy pomnikiem Bema i placem Kossutha w Budapeszcie. Niepowstrzymana wola naszych chwalebnych poprzedników narosła w jeden dzień tak, że już wieczorem ściągnęli tu za długie buty sowieckiego generalissimusa.    

 

Panie i panowie,   

 

Węgrzy ze swej natury stają po stronie sprawiedliwości, kiedy pojawia się taka potrzeba. I jeśli trzeba walczą, ale sami zaczepki nie szukają. Wiedzą, że często więcej osiąga się cierpliwością niż pobrzękiwaniem szabelką. Dlatego tacy jak my rzadko wzniecają powstania. Poszliśmy tą drogą tylko dwa razy w ciągu ostatnich 170 lat. A kiedy już nią poszliśmy, mieliśmy dobry powód: czuliśmy, że płuca nam pękną, jeśli nie nabierzemy oddechu wolności. Rzuciliśmy się w to, a kiedy robimy rewolucję, robimy to w określony sposób. Współczesna historia europejska zachowała obie węgierskie rewolucje  wśród chwalebnych wspomnień świata: dwie błyszczące gwiazdy, dwa narodowe powstania z roku 1848 i 1956, które były wynikiem węgierskich aspiracji i węgierskich interesów.  Chwała bohaterom, cześć ich odwadze. Kronikarze zapisali również rewolucję 1918-19 ale te wspomnienia nie zachowały się na kartach chwały; nie tylko spisane są na innych kartach, ale i w innej księdze. Rewolucję 1918-19 znajdziemy w tomie antywęgierskich bolszewickich przewrotów wywoływanych w służbie obcych interesów i ambicji, w rozdziale pt.  Przerażające przykłady politycznego i intelektualnego zwyrodnienia. Owszem, my Węgrzy mamy dwie tradycje rewolucyjne: jedna wiedzie od roku 1848 przez rok 1956 aż do upadku komunizmu, przez cały czas do Konstytucji i obecnego porządku prawnego. Rodowód tej drugiej tradycji prowadzi od europejskich jakobinów, przez rok 1919 do komunizmu po II wojnie światowej i ery sowieckiej na Węgrzech.  Obecne życie na Węrzech jest wytworem spadkobierców i potomków rewolucji ’48 i ’56. Dziś puls tej tradycji rewolucyjnej porusza i prowadzi nasze zycie polityczne, gospodarcze i duchowe: równość wobec prawa, odpowiedzialny rząd, bank narodowy, wspólne ponoszenie ciężarów, poszanowanie godności ludzkiej i jedność narodu. Dziś tak jak wtedy, ideały ’48 i ’56  są  impulsem i siłą przewodnią narodu, które tłoczą duchową i psychiczną krew Węgrów. Dziękujmy, że to może być tak, dziękujmy Panu historii, że doprowadził nas do tej ścieżki. Soli Deo gloria!

 

Panie i panowie,

Niech nawet podniosły nastrój tego świątecznego dnia nie pozwoli nam zapomnieć, że tradycja 1919 jest również ciągle z nami, choć na szczęście jej puls to tylko mętne pomrugiwanie. Mimo to czasem może ona narobić hałasu. Jednak bez organizmu żywicielskiego jej dni są policzone. Potrzebuje ona kolejnego dużego intelektualnego i politycznego zastrzyku z zagranicy.  Jeśli go nie otrzyma, to po uschnięciu jej liści i gałęzi, jej korzenie także wyschną na węgierskiej ziemi, która jest nieprzyjazna dla internacjonalizmów. I to jest dobrze i w porządku. 

Porządny człowiek, który wychowuje swoje dzieci i solidnie pracuje, aby zbudować swoje życie, zwykle nie kończy jako rewolucjonista. Prawidłowo myśląca osoba, która stoi obiema nogami na ziemi i zachowuje kontrolę nad swoją przyszłością wie, że nagłe zmiany i zawirowania normalnego biegu spraw rzadko kiedy przynoszą cokolwiek dobrego. Człowiek dobrej woli, który szuka życia w spokoju i rozwoju wie, że próba zrobienia dwóch kroków naraz prowadzi do potknięcia się o własne nogi i zamiast posunąć się do przodu można zaryć twarzą w ziemię.  A mimo to tacy właśnie rozsądni ludzie dobrej woli, obywatele Pesztu, stanęli natychmiast na wezwanie naszych rewolucji maszerując na ich czele zaraz za studentami.  Utworzyli oni trzon rewolucji i walk o wolność, zapłacili własną krwią za honor Węgrów. Każda rewolucja jest taka jak ludzie, którzy ją wzniecają. W komitecie, który nadzorował porządek zrywu 15 marca, w cieniu wielkich postaci Petőfiego i Vasváriego znajdujemy takie osoby jak kuśnierz  Máté Gyurkovics, i wytwórca guzików György Molnár. Naszym powstaniom przewodzili szanowani obywatele, oficerowie, prawnicy, pisarze, lekarze, inżynierowie, uczciwi kupcy, chłopi i robotnicy z poczuciem narodowego obowiązku: Węgrzy, którzy ucieleśniali najlepsze cechy naszego narodu. Węgierscy rewolucjoniści to nie są bojownicy za idee wylęgłe w zajęczych móżdżkach, obłąkane utopie  albo chore pomysły na uszczęśliwianie świata. W Peszcie nie znajdziemy śladu złudnych wizji  hochsztaplerskich filozofów albo mściwych rojeń zawiedzionych intelektualistów. Rewolucjoniści roku 1848  nie chcieli ratować kamieni z ruin absolutyzmu, aby z nich budować świątynię jeszcze jednej tyranii. Dlatego węgierskie pieśni rewolucyjne nie były pisane ku czci ostrza gilotyn ani pętli szubienic. Naszych pieśni nie śpiewał  motłoch przy samosądach ani gapie na egzekucjach. Rewolucja peszteńska nie jest hymnem na cześć chaosu, zemsty lub rzezi. Rewolucja 1848 jest uroczystym i godnym momentem naszej historii, w którym rany naszego chwalebnego narodu jeszcze raz zostały otwarte. Wychodząc z konstytucyjnych założeń zażądała ona powrotu i przyznania praw, które narodowi zabrano i których mu odmówiono. Jest ona radosna, ale trzeźwa, pełna ekstazy, ale praktyczna, pełna chwały, ale umiarkowana. Jest węgierska do szpiku kości.

 

Panie i panowie,

Na trzy dni przed swoją śmiercią w bitwie, w swoim ostatnim liście do Jánosa Arany’ego Sándor Petőfi zapytał: Hát ti mit csináltok?” (To co mamy robić?). Kiedy dziś my, jego współcześni następcy czytamy te słowa, brzmią one tak, jakby zadawał nam znów to samo pytanie. To co mamy robić? Jak wykorzystamy to nasze dziedzictwo? Czy Węgrzy są nadal godni reputacji swoich przodków? Czy znamy stare węgierskie prawo – że cokolwiek się robi, musi to nie tylko być mierzone miarą przydatności, ale także według norm uniwersalnych? A to dlatego, ze wszelkie czyny muszą przejść test nie tylko tu, ale i zdać go w wieczności.

 

Panie i panowie,

Mamy zatem swoje dziedzictwo, naród wegierski wciąż istnieje, Buda jeszcze stoi, jesteśmy kim jesteśmy i będziemy kim jesteśmy. Opinia o nas rozchodzi się daleko i szeroko. Mądrzy ludzie i inteligentne narody mają dla Węgrów uznanie. Trzymamy się tradycji i nasze czyny mierzymy według uniwersalnych standardów. Uczymy nasze dzieci, że ich horyzontem jest wieczność. To czy nam się uda, czy w końcu ujrzymy gmach naszej ojczyzny jako wolny, niezależny i szanowany na świecie – czyli taki jakim go już wysoko wznieśli nasi poprzednicy z 1848 roku i za który zapłacili cenę swego życia – tego jeszcze nie wiemy. Wiemy jednak, że obecna konstelacja europejska jest niestabilna i że przed nami jest czas próby. Czasy, w których żyjemy stawiają przed nami pytanie, które jest niczym szabla husarska przytknięta do piersi: „Czy mamy żyć wolni czy w niewoli?” Los Węgrów splótł się z losami narodów Europy i stał sie do tego stopnia częścią Unii, że dziś żaden naród, w tym i węgierski, nie może być wolny, jeśli Europa nie jest wolna. A dzisiejsza Europa jest tak krucha i wiotka jak kwiat wyżarty od środka przez robaka, który go skrycie toczy. Dziś 168 lat po wielkiej walce o wolność jej narodów, Europa – nasz wspólny dom – nie jest wolna.

 

Panie i panowie,

Europa nie jest wolna, ponieważ wolność zaczyna sie od mówienia prawdy. Dziś w Europie nie wolno wypowiadać prawdy. A kaganiec jest kagańcen, nawet jeśli jest z jedwabiu. Nie wolno dziś mówić, że nie jesteśmy świadkami przybycia uchodźców, tylko Europie zagraża masowy najazd obcych. Nie wolno mówić, że w naszym kierunku szykują się dziesiątki milionów. Nie wolno mówić, że imigracja wnosi do naszych krajów przestępczość i terroryzm. Nie wolno mówić, że masy ludzi, które przychodzą z innych cywilizacji tworza zagrożenie dla naszego sposobu życia, naszej kultury, obyczajów i tradycji chrześcijańskich. Nie wolno mówić, że zamiast się zintegrować, ci którzy przybyli tu już wcześniej zbudowali tu sobie swój własny świat ze swymi własnymi prawami i ideałami, który rozrywa tysiącletnią strukturę Europy. Nie wolno mówić, że to nie jest przypadkowe i nie jest łańcuchem skutków niezamierzonych, ale zaplanowaną i skoordynowaną kampanią i masą ludzi skierowanych przeciw nam. Nie wolno mówić, że w Brukseli snuje się plany przywożenia tu obcych jak najszybciej i osiedlania ich tu pomiędzy nami. Nie wolno mówić, że celem osadzania tych ludzi tutaj jest przenicowanie religijnej i kulturowej mapy Europy i zmiana jej etnicznych fundamentów, co wyeliminuje państwa narodowe, będące ostatnią przeszkodą dla Międzynarodówki. Nie wolno mówić, że Bruksela skrycie pożera coraz większe fragmenty naszej narodowej suwerenności i że w Brukseli wielu pracuje już dziś nad koncepcją utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy, na którą nikt nigdy nie dał zgody.

 

Panie i panowie,

Dzisiejsi wrogowie wolnosci są skrojeni z innego materiału niż królowie i cesarze starego porządku, albo ci którzy przewodzili w systemie sowieckim. Uzywają oni innego zestawu narzędzi, aby nas sobie podporządkować. Dziś nie zamykają nas, nie wywożą do obozów, ani nie posyłają czołgów na kraje, które chcą wolności. Dziś wystarczają media i ich bombardowania, donosy, groźby i szantaże – albo raczej wystarczały one jak dotąd. Narody Europy budzą się powoli, przegrupowują i wkrótce odzyskają grunt pod nogami. Okowy nałożone na prawdę w Europie zaczynają trzeszczeć i pękać.  Narody Europy mogą w końcu zrozumieć, że chodzi o ich przyszłość: nie tylko o ich dobrobyt, wygodę i miejsca pracy, ale o ich realne bezpieczeństwo i pokojowy porządek ich życia. Narody Europy, opływające w dostatek zrozumiały wreszcie, że podstawowe zasady, na których zbudowano Europę są w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Europa jest wspólnotą wolnych i niezależnych narodów chrześcijańskich. Jest to równość kobiet i mężczyzn, uczciwa konkurencja i solidarność, duma i pokora, sprawiedliwość i łaska.

To niebezpieczeństwo nie grozi nam teraz tak jak wojny albo klęski żywiołowe, które powstają nagle pod naszymi nogami. Masowa migracja jest raczej jak powolny i stały strumien wody, która podmywa brzegi. Pojawia się w przebraniu akcji humanitarnej, ale jej prawdziwy charakter polega na zajęciu terytorium, które wtedy dla nas jest terytorium straconym. Hordy nieubłaganych bojowników o prawa człowieka odczuwają nienasycony popęd do pouczania i oskarżania nas. Twierdzą, że jesteśmy ksenofobicznie i wrogo usposobieni, choć prawda o historii naszego narodu jest również taka, że nas włączano i przeplatano z innymi. Ci, którzy tu przychodzili jako członkowie rodzin, sojusznicy albo uchodźcy z obawy o swe życie – tym pozwoliliśmy się osiedlić wśród nas.  Ale ci, którzy przychodzili z zamiarem zmienienia nam kraju i przerobienia naszego narodu na ich modłe, którzy weszli tu przemocą i wbrew naszej woli, zawsze spotykali się z oporem.

 

Panie i panowie,

Na początek mówią nam tylko o kilkuset, może 1000-2000 przesiedleńców. Ale żaden odpowiedzialny przywodca europejski nie zechce przysiąc, że te kilka tysięcy nie rozrośnie się w konsekwencji do dziesiątek lub i setek tysięcy. Jeśli chcemy powstrzymać tę masową migrację, musimy przede wszystkim powstrzymać Brukselę. Główne niebezpieczeństwo dla przyszłości Europy nie bierze się z tych, którzy chcą tu przyjść, ale pochodzi od brukselskich fanatyków internacjonalizmu. Nie możemy pozwolić Brukseli, by stawała ponad prawem. Nie mozemy pozwolić, by wmuszała w nas gorzki owoc swej kosmopolitycznej polityki imigracyjnej. Nie będziemy importować na Węgry przestępstw, terroryzmu, homofobii i antysemityzmu płonących synagog. Nie będzie tu w naszych miastach dzielnic poza prawem, masowego warcholstwa i zamieszek w wykonaniu imigrantow, nie będzie gangów polujących na nasze żony i córki. Nie pozwolimy, aby nam inni mówili kogo mamy wpuszczać do naszych domów i do kraju, ani z kim mamy się podzielić naszym krajem. Sami wiemy, jak się wych sprawach rządzić. Jeśli najpierw im pozwolimy mówic nam, kogo mamy przyjąć, to potem zmuszą nas byśmy służyli obcym we własnym kraju. A na koniec każą się nam spakować i wyjechać. Dlatego odrzucamy plan przymusowych nasiedleń i nie będziemy tolerować ani szantażu ani gróźb.    

Nadszedł czas, aby uderzyć w dzwon alarmowy. Nadszedł czas na sprzeciw i opór. Nadszedł czas, aby gromadzić sojuszników w tej sprawie. Nadszedł czas, aby wznieść sztandary dumnych narodow. Nadszedł czas, aby zapobiec destrukcji Europy i uratować jej przyszłość.  W tym celu apelujemy o jedność do wszystkich obywateli Węgier bez względu na przynależność partyjną oraz do wszystkich narodów europejskich. Przywódcy i obywatele Europy nie mogą mieszkać w dwóch odrębnych światach. Musimy przywrócić jedność Europy. My, narody Europ, nie będziemy wolni w osobności, jeśli nie będziemy wolni razem. Jeśli zespolimy nasze siły to się nam uda, ale jeśli będziemy ciągnąć każdy w swoją stronę – doznamy klęski. Razem jesteśmy siłą, osobno jesteśmy slabością. Albo więc będziemy razem, albo nie będzie nas wcale – takie jest prawo dzisiejszego dnia.

 

Panie i panowie,

W roku 1848 w księdze losów było zapisane, że nic nie można było zrobić przeciw imperium Habsburgów. Gdybyśmy wtedy tego wyroku posłuchali, nasz los byłby przypieczętowany i germańskie morze pochłonęłoby Węgrów zupełnie. W roku 1956 w księdze losów było zapisane, że mamy pozostać krajem okupowanym i sowietyzowanym dopóki u ostatniego Węgra nie wytępi się patriotyzmu. Gdybyśmy wtedy tego wyroku posłuchali, nasz los byłby przypieczętowany i Węgrów pochłonęłoby sowieckie morze. Dziś w księdze losów jest napisane, że ukryte, bezimienne potęgi światowe zniszczą wszystko co jest odmienna, autonomiczne, odwieczne i narodowe. Mają zmieszać kultury, religie i populacje, aż wieloraka i dumna Europa nie stanie się nijaka i łagodna.  I jeśli teraz tego wyroku posłuchamy, nasz los będzie przypieczętowany i połknie nas ogromny brzuch Stanów Zjednoczonych Europy. Zadaniem, jakie staje przed Wegrami, narodami Europy środkowej i innymi narodami Europy, które jeszcze nie pożegnały się ze zdrowym rozsądkiem, jest bronić się, przeredagować ten wyrok, i odmienić los, jaki jest nam przewidziany.  My, Węgrzy i Polacy, wiemy jak to robić. Nauczono nas, że tylko jesli sie jest owaznym można spojrzeć niebezpieczeństwu prosto w twarz. Musimy więc wydobyć stara cnotę odwagi spod  mułu zapomnienia. Przede wszystkim  musimy umieścić stal w naszych grzbietach i jasno odpowiedzieć sobie na najważniejsze i najpierwsze pytanie określające nasz los. Zadać je głosem tak donośnym, aby zostało usłyszane daleko i powszechnie. A pytanie, po którym ustoi lub upadnie przyszłość Europy brzmi tak: „Czy mamy żyć wolni czy w niewoli?” Oto jest pytanie i niech każdy na nie odpowie. 

Dalejże, Węgry. Naprzód Węgrzy!

 

/tłum. BJ; poniżej tekst oryginału/

 

Hölgyeim és Uraim! Honfitársak! Magyarok szerte a nagyvilágban!

Mellén a Szendrey Júlia varrta kokárdával, zsebében verseskötettel, fejében a forradalom még borzongató élményével így köszöntötte naplójában Petőfi Sándor március 15-ét. Üdvez légy születésed napján, magyar szabadság! És ma, 168 év múltán is felszabadult örömmel, készülődő tavaszi derűlátással, magas reményekkel és emelt lélekkel ünnepelünk az egész Kárpát-medencében, Beregszásztól Szabadkáig, Rimaszombattól Kézdivásárhelyig. Minden magyar egy szívvel, egy lélekkel és egy akarattal.

Az is felvidítja a magyar szíveket, hogy miként a szabadságharc döntő csatáiban, úgy most is itt van velünk egy lengyel légió. Köszöntöm Bem tábornok lelkes utódait, üdvözöljük a nagy lengyel nemzet fiait. Miként ezeréves közös történelmünk során mindig, most is mellettetek állunk a küzdelemben, amelyet hazátok szabadságáért és függetlenségéért vívtok. Veletek együtt üzenjük Brüsszelnek: több tiszteletet a lengyeleknek, több tiszteletet Lengyelországnak! Isten hozott benneteket. A lengyel–magyar sorsközösség megnyilatkozása, hogy a másik dicsőséges forradalmunk, az ’56-os is éppen a Bem-szobor és a Kossuth tér között született meg. A dicsőséges elődök hatalmas erejével támadt fel, és estére már ki is rántotta csizmájából a szovjetek nagy generalisszimuszát.

Tisztelt Hölgyeim és Uraim, Ünneplő Közönség!

A magyar ember olyan fajta, hogy kiáll az igazáért, ha kell.
Sőt, harcol is érte, ha muszáj, de nem keresi feleslegesen a bajt. Tudja, gyakran többre juthat béketűréssel, mint kardrántással. Ezért a mi fajtánk ritkán adja forradalomra a fejét. 170 év alatt mindössze kétszer léptünk erre az útra. Amikor mégis ráléptünk, nyomós okunk volt rá, úgy éreztük, nem bírjuk tovább, szétreped a tüdőnk, ha nem jutunk végre szabad lélegzethez. Belevágtunk, s ha már forradalmat csináltunk, hát megadtuk a módját. Európa újkori történelme mindkét magyar forradalmat megőrizte a világdicsőség emlékei között: két csillagvillanást, két nemzeti, magyar célokért és magyar érdekből kirobbant népfelkelést, 1848-at és 1956-ot. Dicsőség a hősöknek, tisztelet a bátraknak! A történetírók feljegyezték az 1918-19-es forradalmat is, de azt nem a dicsőség lapjain őrzik, mi több: nemcsak más oldalakon tartják nyilván, hanem egy másik kötetben is. A ’18-19-es forradalmat a magyargyűlölő, idegen érdekből és célokért kirobbantott, bolsevik felforgatásokról szóló lexikonban találhatjuk meg, a „szellemi és a politikai elfajzás riasztó példái” címszava alatt. Igen, nekünk, magyaroknak két forradalmi hagyományunk van. Az egyik 1848-tól ’56-on keresztül, a rendszerváltáson át az Alaptörvényig és a mai alkotmányos rendig vezet. A másik hagyomány vérvonala a jakobinus európai elődöktől 1919-en át a II. világháború utáni kommunizmusba, a magyarországi szovjetvilágba fut. A mai magyar életet a ’48-as és ’56-os forradalom szellemi örökösei és leszármazottai rendezték be. E forradalmi hagyomány szívverése mozgatja és irányítja ma is a nemzet politikai, gazdasági és szellemi életét: törvény előtti egyenlőség, felelős minisztérium, nemzeti bank, közös teherviselés, az emberi méltóság tisztelete, nemzetegyesítés. Ma is a ’48-as és az ’56-os eszmék pulzusa pumpálja a nemzetbe az életerőt, tartja mozgásban a magyarok szellemi és lelki vérkeringését. Adjunk hálát, hogy ez így lehet, adjunk hálát, hogy végül erre az ösvényre vezetett bennünket a Történelem Ura. Soli Deo gloria!

Tisztelt Hölgyeim és Uraim!

Az ünnep emelkedettsége sem feledteti el velünk, hogy a ’19-es hagyomány is velünk él még, bár szerencsére inkább csak pislákol. Ha néha hangoskodik is, de gazdaállat híján meg vannak számlálva a napjai. Ha nem érkezik újabb nagy szellemi és politikai infúziós segélyszállítmány külföldről, akkor a levelek és az ágak után a gyökerek is elszáradnak az internacionalizmus befogadására alkalmatlan magyar anyaföldben. S ez jól van így.

Tisztelt Hölgyeim és Uraim!

Jóérzésű, gyermekeit nevelő, életpályáját munkával építő ember nem szokott felcsapni forradalmárnak, jó gondolkodású, saját lábán álló, magaura ember tudja, hogy a fölfordulásból, az élet szokott rendjének hirtelen megbillenéséből ritkán sülnek ki jó dolgok, jóakaratú, derűs és békésen gyarapodó életre vágyó ember tudja, hogy aki egyszerre akar két lépést megtenni, annak összegabalyodnak a lábai, s nem előrejut, hanem orra bukik. És mégis, ezek a jóérzésű, jó gondolkodású és jóakaratú emberek, ezek a derék pesti polgárok első szóra váltak forradalmaink híveivé, ott meneteltek az első sorokban, karnyújtásnyira az egyetemi fiatalság mögött, ők adták a forradalmak és a szabadságharcok derékhadát, és a magyarok becsületéért is az ő vérükkel fizettünk a végén. Minden forradalom olyan, mint azok, akik csinálják. A március 15-ei forradalom Rendre Felügyelő Bizottmányában Petőfi és Vasvári szoborszerű alakjainak árnyékában ott áll Gyurkovics Máté szűcs és Molnár György gombkötő mester is. A mi forradalmainkat tisztes polgárok, katonatisztek, jogászok, írók, orvosok, mérnökök, becsületes iparosok, földművesek és nemzeti érzelmű munkások vezették, a nemzet legszebb vonásait mutató magyarok, a haza színe-java. A magyar forradalmárok nem hagymázas ideológiák, nem holdkóros utópiák és végképp nem a kéretlen világboldogítás zavart elméjű lovagjai, Pesten nyomát sem találjuk a botcsinálta filozófusok délibábos látomásainak vagy kudarcot vallott értelmiségiek vérgőzbe fojtott kielégületlenségének. 1848 forradalmárai nem akartak az abszolutista önkény elbontott köveiből templomot építeni egy újabb zsarnokságnak, ezért a magyar forradalom dalait nem a guillotine acélpengéjére és nem az akasztófakötél húrjára írták, a mi dalainkat nem a lincselő és hóhérrá lelkesült tömeg énekli, a pesti forradalom nem a káosz, nem a bosszú és nem a vérfürdő költeménye. Az 1848-as forradalom történelmünk komoly és méltóságteljes pillanata, amikor ismét fölfakadtak a dicső magyar nemzet sebei. Alkotmányos gyökérzetből sarjadt, a nemzettől elvett és eltagadott jogok meg- és visszaadását követelte, lelkesítő, de józan, mámoros, de célszerű, dicsőséges, de mértéktartó, velejéig magyar.

Tisztelt Hölgyeim és Uraim!

„Hát ti mit csináltok?” – ezt kérdi Arany Jánoshoz írt utolsó levelében eleste előtt három héttel Petőfi Sándor. Mi úgy értjük, kérdi tőlünk is, kései unokáktól. Hát ti mit csináltok? Hogyan sáfárkodtok az örökséggel? Méltó-e még a magyar régi nagy híréhez? Ismeritek-e még a régi magyarok törvényét, hogy amit tesztek, nemcsak a hasznosság mércéjével kell megmérnetek, hanem a mindenség mérőszalagjával is, mert tetteiteknek nemcsak itt, de az örökkévalóságban is meg kell állniuk.

Tisztelt Ünneplők!

Az örökség megvolna, él magyar, áll Buda még, vagyunk, akik voltunk, s leszünk, akik vagyunk. Hírünk messzire száll, az eszes emberek és az értelmes népek becsülik a magyart. Tartjuk az ősi törvényt, tetteinket a mindenséggel is mérjük, s arra tanítjuk gyermekeinket, hogy látóhatáruk az örökkévalóság legyen. Hogy sikerrel járunk-e, végül felépül-e a szabad, független, méltó és világszerte megbecsült haza, amit a ’48-asok a magasba emeltek, s amelyre feltették az életüket – még nem tudhatjuk. Azt azonban tudjuk, hogy ma az európai csillagzat ingatag, ezért próbatételek várnak ránk. A kor, amiben élünk, huszárszablyaként szegezi mellkasunknak újra a kérdést: rabok legyünk vagy szabadok? A magyarok sorsa úgy összefonódott Európa népeivel, úgy belenőtt a közös unióba, hogy ma egyetlen nép, a magyar sem lehet szabad, ha Európa nem az, és Európa ma olyan hervatag, erőtlen és bágyadt, mint a virág, amelyen titkos féreg foga rág. Ma, 168 évvel az európai népek nagy szabadságharcai után a mi közös otthonunk, Európa nem szabad.

Tisztelt Ünneplők!

Európa nem szabad, mert a szabadság az igazság kimondásával kezdődik. Ma Európában tilos kimondani az igazságot. Fonják akár selyemből is, a szájkosár az szájkosár marad. Tilos kimondani, hogy ma nem menekültek érkeznek, hanem népvándorlás fenyegeti Európát. Tilos kimondani, hogy tízmilliós tömegek állnak készenlétben, hogy meginduljanak felénk. Tilos kimondani, hogy a bevándorlás bűnözést és terrort hoz az országainkba. Tilos kimondani, hogy a más civilizációkból érkezők tömegei veszélyt jelentenek az életformánkra, a kultúránkra, a szokásainkra és a keresztény hagyományainkra. Tilos kimondani, hogy a korábban érkezettek beilleszkedés helyett már saját, külön bejáratú világot építettek maguknak, saját törvényekkel és saját eszményekkel, amelyek szétfeszítik az évezredes európai kereteket. Tilos kimondani, hogy ez nem véletlen és nem szándékolatlan következmények láncolata, hanem kitervelt és irányított akció, ránk irányított embertömeg. Tilos kimondani, hogy Brüsszelben ma azon mesterkednek, hogy minél gyorsabban ideszállítsák és betelepítsék közénk az idegeneket. Tilos kimondani, hogy a betelepítés célja, hogy átrajzolják Európa vallási és kulturális mintázatát, átépítsék etnikai talapzatát, felszámolva ezzel az internacionálé utolsó akadályát jelentő nemzetállamokat. Tilos kimondani, hogy Brüsszel ma lopakodva nyeli el nemzeti szuverenitásunk újabb és újabb szeleteit, hogy Brüsszelben ma sokan egy Európai Egyesült Államok tervén dolgoznak, amelyre soha senki nem adott felhatalmazást.

Tisztelt Hölgyek és Urak!

A szabadság mai ellenfeleit más fából faragták, mint a régi uralkodókat vagy a szovjetrendszer gazdáit, másfajta eszközökkel kényszerítenek behódolásra. Ma nem börtönöznek be, nem szállítanak lágerekbe, nem foglalják el tankokkal a szabadságukhoz hű országokat. Ma a világsajtó torkolattüzei, a megbélyegzés, a fenyegetés és a zsarolás is elegendő, vagy inkább elegendő volt – eddig. Európa népei most felébredtek, rendezik soraikat, és hamarosan lábra kapnak, az igazság elfojtására épülő Európa gerendái mindenhol recsegnek és ropognak, Európa népei most talán megértették, a jövőjük forog kockán. Nemcsak a jólét, a kényelmes élet, nemcsak a munkahely, de már a biztonságunk és életünk békés rendje is veszélybe került. Európa jólétben szunyókáló népei végre megértették, hogy végveszély fenyegeti az életelveket, amelyekre Európát építettük. Európa keresztény, szabad és független nemzetek együttélése, férfi és nő egyenjogúsága, fair verseny és szolidaritás, büszkeség és alázat, igazság és irgalom.

Ez a veszély most nem úgy támad ránk, mint a háborúk és a természeti csapások szoktak, amelyek egyik percről a másikra kirántják a lábunk alól a talajt. A népvándorlás lassú víz, amely kitartó sodrással mossa el a partot. Humanitárius ügynek adja ki magát, de valódi természete a térfoglalás, s ami térfoglalás nekik, az térvesztés nekünk. Javíthatatlan emberjogi harcosok falkái éreznek leküzdhetetlen vágyat, hogy kioktassanak és megvádoljanak bennünket. Állítólag kirekesztők és ellenségesek vagyunk, pedig az igazság az, hogy nemzetünk történelme a befogadások és a kultúrák összekapcsolódásának története is. Aki új családtagként, szövetségesként vagy életéért futó jövevényként bekéredzkedett, azt beengedtük, és nálunk új hazát talált magának. Aki azzal a céllal érkezett, hogy átalakítsa az országunkat, a maga képére formálja a mi nemzetünket, aki erőszakkal és akaratunk ellenére jött, az mindig ellenállásba ütközött.

Tisztelt Hölgyeim és Uraim!

Először csak néhány százról, egy-két ezer betelepítettről van szó, de ma egyetlen felelős európai vezető se meri letenni a nagyesküt, hogy az egy-két ezer nem szaporodik-e fel végül tíz- és százezrekre. Ha a népvándorlást meg akarjuk állítani, először Brüsszelt kell megfékeznünk. Európa jövőjét ma nem azok veszélyeztetik első helyen, akik ide akarnak jönni, hanem a nemzetköziség brüsszeli megszállottjai. Nem hagyhatjuk, hogy Brüsszel a törvények fölé helyezze magát. Nem fogjuk hagyni, hogy ránk erőltesse kozmopolita bevándorláspolitikájának keserű gyümölcseit, nem fogunk bűnözést, terrorizmust, homofóbiát és zsinagógákat gyújtogató antiszemitizmust importálni Magyarországra, nem lesznek törvényen kívüli városnegyedek, nem lesznek zavargások, bevándorlózendülések, és nem fognak bandák vadászni asszonyainkra és lányainkra. Nem fogjuk engedni, hogy mások mondják meg nekünk, kit engedjünk be a házunkba és a hazánkba, kivel éljünk együtt, kivel osszuk meg az országunkat. Tudjuk, hogy megy ez. Először megengedjük, hogy megmondják, kit kell befogadnunk, aztán arra kényszerítenek, hogy idegeneket szolgáljunk a saját hazánkban, végül oda jutunk, hogy kiadják az utunkat a saját országunkból. Ezért a kényszerbetelepítést elutasítjuk, és nem fogunk engedni se zsarolásnak, se fenyegetésnek.

Eljött az idő, hogy megkongassuk a vészharangot. Eljött az idő, hogy szembeforduljunk, és ellenálljunk. Eljött az idő, hogy szövetségeseket gyűjtsünk. Eljött az idő, hogy felemeljük a büszke nemzetek zászlaját. Eljött az idő, hogy megakadályozzuk Európa tönkretételét, és megmentsük Európa jövőjét. Ezért pártállásra való tekintet nélkül egységbe hívjuk Magyarország minden polgárát, és egységbe hívunk minden európai nemzetet. Európa vezetői és polgárai nem élhetnek többé két külön világban, Európa egységét helyre kell állítanunk, Európa népei nem lehetnek egyen-egyenként szabadok, ha együtt nem vagyunk azok. Ha összefogunk, sikerül, ha széthúzunk, elbukunk. Együtt erő vagyunk, szerteszét gyöngeség. Vagy együtt, vagy sehogy – ma ez a törvény.

Ünneplő Magyarok!

A sors könyvében 1848-ban az volt megírva, hogy a Habsburg Birodalom ellen nincs mit tenni, s ha akkor belenyugszunk, be is teljesedett volna rajtunk a végzet, és a német tenger elnyelte volna a magyarokat. A sors könyvében 1956-ban az volt megírva, hogy megszállt és szovjetizált ország maradunk, míg az utolsó magyarból is ki nem vész a haza szeretete. S ha akkor belenyugszunk, be is teljesedett volna rajtunk a végzet, és a szovjet tenger elnyelte volna a magyarokat. A sors könyvében ma az van megírva, hogy a rejtőzködő és arctalan világerők megszüntetnek mindent, ami sajátos, ami különálló, ami ősi, és ami nemzeti. Összevegyítenek kultúrákat, vallásokat és embertömegeket, míg végül a mi sokszínű és büszke Európánk vérszegény és engedelmes nem lesz. S ha mi ebbe belenyugszunk, be is teljesedik rajtunk a végzet, s elnyel bennünket az Európai Egyesült Államok hatalmas bendője. Az a feladat vár ránk, magyarokra, a közép-európai nemzetekre és a józan eszét még el nem vesztett, többi európai népre, hogy legyőzzük, átírjuk és megváltoztassuk a nekünk szánt sorsot. Mi, magyarok és lengyelek tudjuk, hogy kell ezt csinálni. Nekünk megtanították, hogy az ember csak akkor néz szembe a veszéllyel, ha elég bátor. Ezért elő kell kotorni a felejtés hordaléka alól a bátorság ősi erényét. Legelőször is lélekben kell elszánnunk magunkat, érthetően, hangosan, hetedhét határon is túlfutó hangerővel kell válaszolnunk a legelső, a legfontosabb és a sorsunkat eldöntő kérdésre. Ezen áll vagy bukik Európa jövője. Rabok legyünk vagy szabadok? Ez a kérdés, válasszatok!

Hajrá, Magyarország, hajrá, magyarok!

 

 

KOMENTARZE

  • Orban - Mąż Stanu
    To już drugie ciekawe przemówienie w ostatnim czasie.

    poniżej link z przemówieniem z 28.02 wygłoszone z Budapeszcie

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17613&Itemid=47

    Marzy mi się żeby to "mężostwo" było zaraźliwe tak przez granice. Jest jeden na Wschodzie jest na Południu.. Kiedy zjawi się ktoś u Nas ?

    ps. Z pozdrowieniami 5*
  • "Węgry to mały kraj, ale Viktor Orban to wielki przywódca."
    -Węgry to mały kraj, ale naród wielki Duchem. -Jest sobą i nie dał się zeszmacić. -Kiedy Polacy się zawstydzą i obudzą?
  • @moher 10:19:19
    Witam miłego gościa,
    Na Węgrzech, jak się wydaje, zstąpił Duch i odnowił... U nas jeszcze nie.
    Pozdrawiam. BJ
  • @Bogusław Jeznach 11:20:30 -Dziękuję. -Zrobił Pan świetną robotę tym tłumaczeniem.
    -docierają do mnie wieści, że Węgrzy są pobożniejszym narodem i więcej się modlą. -Ale być może to tylko plotka? -;) -Wzajemnie pozdrawiam serdecznie. -SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @Paulus.Aquarius 08:00:49
    Dzięki za link. Nie znałem tego przemówienia z 28.02, a jest ono jeszcze lepsze niż to, które zamieściłem dzisiaj (przywabiony wzmiankami o Polsce). W tym lutowym, na które Pan zwrócił uwagę, Orban znakomicie określa zasady polityki zagranicznej Węgier oraz odnosi się do kwestii pokoju i wojny. Jakaż przepaścista różnica w stosunku do linii PiS-u! To naprawdę jest mąż stanu. Może nie wypada tego tak ujmować, ale tak jak mówi się, że „Budapeszt jest za dużą i zbyt świetną stolicą jak na tak małe Węgry”, tak i Orban wydaje się politykiem, który przerasta tylko lokalny rozmiar. Ale nasi południowi sąsiedzi w ogóle mają szczęście do polityków większej miary niż nasi: Klaus, Zeman, Fico…
    Pozdrawiam serdecznie BJ
  • @
    A co to: moi wrogowie zaspali? Już południe, tekst wisi już osiem godzin i jeszcze żadnej pały nikt nie wstawił? Czy to lenistwo się wkrada w wasze jedynie słuszne szeregi, panowie (i panie, bo przynajmniej jednej się domyślam)? Tu wasz TW Filip się stara, materiał – jak na ruskiego agenta przystało – gorliwie podrzuca, a wam się nawet nie chce go po swojemu obrobić? Czyli dać słuszny odpór jednym mściwym ciosem pały? Ciosem zadanym przecież, jak zawsze, w waszej wielkiej sprawie. Co - za trudne? Ejże, przecież nawet tekstu, jak zwykle, czytać nie trzeba – klawiszem pyk! - i po sprawie: spełniony wasz moralny obowiązek, dołożona cegiełka do budowania waszej wersji nowej Polski. Gdzie więc wasza bojowość? Gdzie kontrrewolucyjna czujność? Gdzie troskliwie hodowana mściwość? Gdzie oddanie sprawie wyrzynania ostatnich watah zaczajonych na portalach komuchów? Oj, źle się dzieje w państwie kołtuńskim. Tak nie wygracie. I jeszcze w końcu wyjdzie NATO… eee, to znaczy na to, że przyszła Polska będzie jednak dalej biało-czerwona, czyli także moja... Hm
  • @Bogusław Jeznach 11:54:24
    O czym milczy także Orban, czyli o czym nie powiedział w przemówieniu 28.02.2016 w wegierskim parlamencie:

    http://wps.neon24.pl/post/130350,imigracja-w-europie-syjonistyczne-zarzadzanie-chaosem
  • @stanislav 12:48:42 -Jest politykiem.
    -A politycy by być skutecznymi stosują coś co nazywamy dyplomacją. -:)SZCZĘŚĆ BOŻE!
  • @moher 10:19:19
    Cóż Węgry miały inną historię niż Polska. Pragmatycznie weszli w sojusz z III Rzeszą co zapobiegło wytworzeniu fałszywego poczucia solidarności węgiersko-żydowskiej, dzięki czemu Węgrzy prędzej zbuntują się przeciwko żydom niż my.
    My, albo właściwie masoński rząd Londyński natomiast dzielnie walczył podczas II wojny światowej "o wolność i demokrację", a w nagrodę wpadliśmy w szpony Stalina.
    Nie ma co w naszym kraju liczyć na elity.
  • @Sukarno 13:59:19
    Ja też uważam, że głównym problemem Polski jest brak elit politycznych. Dostrzegam w tym także zabójczy i samonapędzający się mechanizm, prawdopodobnie mocno wspierany z zewnątrz, polegający na ciągłym kompromitowaniu - nie tylko przez media - działalności politycznej i tych, którzy się nią zajmują. Jeśli społeczeństwo uwierzy i zakoduje sobie, że wszyscy politycy to tylko zdrajcy i złodzieje, a w najlepszym razie dyletanci i karierowicze, w dodatku bez rzeczywistego wpływu na bieg spraw publicznych, który rozstrzyga się na poziomie metawładzy, to nikt uczciwy i rozsądny nie zechce się w to uwikłać i świat polityki rzeczywiście pozostanie takim właśnie padołem kłamstwa, prywaty i zdrady, oddanym na żer moralnej swołoczy. Jak z tego wyjść?
    Pozdrawiam BJ
  • @moher 13:03:15
    Zgadzam się. Jest obowiązkiem ideologii, aby była słuszna (strategicznie i moralnie), a obowiązkiem polityki, aby była skuteczna. Dlatego w wyborach politycznych trzeba politykom udzielić kredytu zaufania i z pragmatycznym dystansem oceniać ich posunięcia, zawsze w większym, strategicznym kontekście. Pomyślmy o ocenach Putina, Merkel, Obamy, Xi, Camerona, Erdogana i innych względnie samodzielnych polityków…
    Pozdrawiam BJ
  • Tak,
    Węgrzy doczekali prawdziwego przywódcy, męża stanu i człowieka oddanego sprawie własnego narodu.
    A my? No cóż znowu: wydmuszki, pozoranci, tchórze, którzy mieli przywrócić normalność a coraz wyraźniej zawodzą i oddają pole wrogom.
    Pozdrawiam autora.
  • @Bogusław Jeznach 14:15:14
    Tylko mądra dyktatura. Demokracja jest "do bani" bo jest oparta na kłamstwie, korupcji, kumoterstwie i tworzy w ramach państwa "elity" niczym nie różniące się w metodach działania od mafii, przy czym powołujące się w swoich łajdactwach na rzekomy mandat społeczny. Żydowskie elity Polski pomagdalenkowej są najlepszym przykładem tej patologii. Polska w istocie zaczyna przypominać Republikę Weimarską tylko tam poziom inflacji był znacznie wyższy tzn. dojono społeczeństwo w inny sposób niż obecnie.
  • @Bogusław Jeznach 14:15:14
    I owszem wyjscie jest tyle,ze z innego niz sie wiekszosc spodziewa miejsca.Jezeli Pan zechce, niech zestawi dwa wersety :Lukasza 4:6 z Daniela2:44.
    A pana Orbana nalezy podziwiac za odwage.
  • @Herkules 16:16:47
    Sprawdziłem, ale niestety, nie potrafię odczytywać aż tak symbolicznych wskazówek w przekładzie na język polityki. Prawdopodobnie jest to kwestia braku łaski wiary w odpowiednim stopniu i chronicznego zeświecczenia umysłu, do czego się przyznaję. Niemniej, dziękuję za podpowiedź, którą traktuję z szacunkiem. A mówiąc nawiasem - Łukasz i Daniel to dwaj moi zięciowie. Pozdrawiam BJ
  • @Bogusław Jeznach 12:00:39
    Kasa! Kasa! Kodowe wydatki pewnie mają priorytet.

    PS. Nie ma się Pan czym martwić?
  • @Bogusław Jeznach 14:15:14
    Zgadzam się, że brak naszego działania w sferze politycznej jest winą tego zła, co się dzieje. Fakt że postępowanie Rządu Londyńskiego najlepsze nie było, ale to zwykli Polacy podczas II wojny powinni szukać jakiegoś porozumienia z Niemcami i zbojkotować tych londyniszczy, którzy sobie wygodnie siedzą w pałacyku i spożywają frykasy.
    Jak z tego wyjść? Sami musimy na nowo stworzyć elity, zaczynając od codziennego zachowania, budowy swego wizerunku.
    @fretka.
    Mówiąc o powstaniu przeciwko żydom, mam na myśli przeciwko politykom, antypolskim i antykatolickim pisarzom i dziennikarzom, koszernym konserwatystom, kulturowym marksistom i innemu plugastwu. Typowy szmul z ulicy handlujący zgniłymi rybami nie stanowi zagrożenia.
    A jeżeli chodzi o elity, to odpowiedziałem już panu Jeznachowi, poza tym, elity to nie panowie w garniturach, kamizelkach i muszkach, bądź w mundurach galowych czy mający osobliwy zarost twarzy, ale to ludzie, którzy coś sobą reprezentują, są uczciwi, wierni, pracowici, miłosierni, odważni, rozsądni. Taki może być prosty chłop czy robotnik, a pan arystokrata może nie spełniać tych wymogów.
    O mnie się nie martw. Jestem blondynem, mam błękitne oczy i lekko wklęsły nos. Swoją drogą skąd te zarzuty wobec mnie? Bo nie mam opinii nt. III Rzeszy takiej, jaką głoszą mass-media?
  • @Sukarno 13:59:19
    Te stare, prawdziwe przeszły morderczą gehennę, a nowe wyrosły na moralnej korupcji.
    W sumie teraz mamy poważne kłopoty z doborem.
  • @Bogusław Jeznach 14:15:14
    Być twardym i nie zrażać się porażkami.
  • @fretka 16:44:12
    Może sprawdzić czy jest lekko przycięty?
  • @fretka 18:22:25
    Nie wierzę, żeby Polacy myśleli ciepło o III Rzeszy. Po prostu nie wierzę
    To nie jest "myślenie ciepło" tylko pragmatyzm. Dopóki nie wybuchła II wojna światowa, to nie można zarzucić Hitlerowi i narodowym socjalistom jakiegoś specjalnego antypolonizmu. To Bismarck był znacznie gorszy! A jak niektórzy ciepło mówią o Stalinie to jakoś nie przeszkadza szanownej pani?
    "Nie z mass- mediów tylko naocznych świadków w mojej rodzinie"
    Rozumiem, ale są różne relacje o okupacji niemieckiej. Z relacji moich dziadków, mieszkających na Mazowszu wynika, że dało się z Niemcami dogadać. Natomiast wiem, jakie piekło przeżywali Polacy na Pomorzu, Śląsku czy Wielkopolsce. Pani rodzina z którego regionu pochodzi?
    "Nie masz innych wzorców do naśladowania? Na przykład Jezus Chrystus. Też był uczciwy, mądry, odważny i miłosierny."
    Ja za wzór mam wszystkich tych, którzy dla swoich narodów chcą jak najlepiej i którzy są wierni swym ideom. Dmowski, Sukarno, Codreanu i wielu innych.
  • Miałen sen, kim mir sen,
    że państwowa telawizja kurska zakazała wiadomości z Węgier, aby PIStolecik nie zrobił się jeszcze mniejszy, czy to był sen ?
  • @fretka 19:10:02
    http://m3.naszdziennik.pl/z/450,253,cd44e2db33cfe901f72124feae3b564f0d7740d3.jpg -Wcałej Polsce organizacje i stowarzyszenia sybirackie oraz samorządy rozpoczynają obchody 73. rocznicy pierwszej masowej deportacji Polaków na Wschód. Miała ona miejsce w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku. Co trzeci z wywiezionych Polaków nigdy ze Wschodu nie powrócił, gdyż zginął w nieludzkich warunkach. Ich tragiczne losy ma upamiętnić powstające w Białymstoku Muzeum Pamięci Sybiru.

    W latach 1940-1941 władze sowieckie przeprowadziły cztery wielkie wywózki, w wyniku których na Sybir trafiło około miliona obywateli Polski. Kolejne deportacje przeprowadzone w latach 1944-1956 na przedwojennych Kresach Rzeczypospolitej objęły co najmniej 300 tys. Polaków.
  • @fretka 19:57:18 "Przeżyłam koszmar."
    http://www.sybiracy.dwb.pl/img/img_01.jpg Zdjęcie przedstawia Pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie i jest usytuowany przy Skwerze Matki Sybiraczki (u zbiegu ulic Muranowskiej i Generała Andersa) w Warszawie.
  • @fretka 23:08:09 Jedni i drudzy
    http://m.neon24.pl/35dd753f7b1291a6ca7bda726d684c13,11,0.jpg -To była jednaka i zaprzyjażniona swołocz. Obu należy się złoty medal. http://m.neon24.pl/c6b54040449ed678cab06e29dc327ed5,11,1.jpg
  • @fretka 23:16:43 -"Poczytaj mi mamo"
    http://wentylator.neon24.pl/post/112921,wyzwolenie
  • @fretka 23:16:43 To też
    http://wentylator.neon24.pl/post/112420,75-lat-temu
  • @fretka 23:16:43
    https://www.google.ca/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=5&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiJv7SAptDLAhWKuBoKHfxOBKIQFgg9MAQ&url=http%3A%2F%2Fnowahistoria.interia.pl%2Faktualnosci%2Fnews-pokazano-fotokopie-rozkazu-dot-wielkiego-terroru-w-zsrr-wobe%2CnId%2C1673232&usg=AFQjCNHxplNBKXEfaB7hhJmGC44K5QIBRg&sig2=d6C4fLFV72P1-SFIh6iZ3A
  • @fretka 23:16:43Nic, tylko współczuć... Przytulam Ciebie do mojego serca, zagubiona duszo."
    -Wzajemnie, dobra duszo. -Boś to Ty zagubiona i nie wiesz co to jest komunizm i czym był Stalin i jego bolszewicy.
  • @fretka 23:16:43
    -Czy wiesz ile milionów Rosjan wymordowali komuniści? -A Chińczyków, czy też Koreańczyków i wiele, wiele innych narodów?
  • @fretka 23:30:23 -"No to jest nas dwie zagubione duszy :)))"-
    -To już brzmi trochę lepiej. -Tak po Słowańsku :)))
  • @fretka 23:30:23 Ето для Тебяэ -(Jeśli jesteś Rosjanką -:)))
    https://youtu.be/iQZYeQqzI7s
  • @fretka 23:43:08 -Oby. -Jest tyle ciekawszych zajęć na tym świecie!
    https://youtu.be/aQPI_GXFano .-Dobranoc.
  • -Wszyscy normalni ludzie mają podobne marzenia...-To powinno nas łączyć.
    https://youtu.be/6xHUe7jKWVc
  • @Bogusław Jeznach 16:37:12
    Dziekuje za odpowiedz.Zrozumienie tych wersetow nie przysparza duzych problemow wtedy gdy zna sie ich kontekst i zna tlo historyczne.W duzym skrocie;panstwa(krolestwa) bedace pod kontrola Szatana(tu akurat werset z Lukasza4:6 i towarzyszace mu wersety) ulegna zniszczeiu przez ingerencje prawowitego Wlasciciela ziemi(Daniel2:44) i zastapione Jego rzadem.W obecnym "zeswiecczalym" swiecie brzmi to kompletnie nierealnie,wrecz niedorzecznie.
    Serdecznie pozdrawiam.
    P.S.Lepiej byc nieco zeswiecczalym,ale trzymajacym sie zdrowych zasad niz szukac wlasnej sprawiedliwosci na pokaz.(list do Rzymiann2:14,15)
  • Ma JAJA
    czego nie można POwiedzieć o POlitykach POlski i Łunii Jewropiejskiej...

    Czego trzeba spedalonej Jewropie? 10.000 ofiar? wtedy "się pogrążą w smutku"?

    No sorry, wolę zdobywanie uzbrojenia na WROGU.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031