Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4045 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Czwartek, 25.02.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (925) Turcja, Syria, Rosja, Ukraina… Zapraszam na kolejny serwis informacji i komentarzy ze świata:

 

* Amerykańskie siły zbrojne w Europie są gotowe w razie konieczności „walczyć i pokonać” Rosję, powiedział naczelny dowódca Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie amerykański generał Philip Breedlove.  „Jesteśmy gotowi, jeśli to konieczne, aby walczyć i wygrywać”, — powiedział Breedlove na obradach Komisji ds. Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów USA, gdzie omawiane są środki przeciwko „rosyjskiej agresji” w Europie, informuje RIA Novosti. Powiedział on również, że Rosja „dokonała wyboru, aby stać się przeciwnikiem” Stanów Zjednoczonych i Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), a obecnie stanowi zagrożenie dla Europy. Przemawiając podczas obrad w Komisji ds. Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów USA oskarżył Rosję o próbę „zmiany zasad” ogólnie przyjętych relacji na arenie międzynarodowej. Rosja uważa USA i NATO „za ograniczników jej aspiracji”, uważa Breedlove, który stoi na czele Europejskiego Dowództwa amerykańskich sił zbrojnych.

 

* Prezydent Rosji Władimir Putin potwierdził plany uruchomienia bloków elektrowni jądrowej na Białorusi, która jest budowana z udziałem rosyjskich ekspertów, na lata 2018 i 2020. Wspomniał on o tym projekcie podczas posiedzenia Najwyższej Rady Państwowej Państwa Związkowego Rosji i Białorusi.  „Budowa białoruskiej elektrowni atomowej trwa pełną parą; to jeden z naszych sztandarowych projektów”, — powiedział. „Wielkość rosyjskich inwestycji w projekcie wynosi 10 miliardów dolarów”, — przypomniał Putin. „Uruchomienie pierwszego bloku zaplanowane jest na rok 2018, a drugiego — na rok 2020”, — powiedział prezydent Rosji.

 

* Federacja Rosyjska uważa za ważne, aby nie zakłócić prac nad realizacją wspólnego oświadczenia w sprawie zawieszenia broni w Syrii. Moskwa ma nadzieję, że nie będzie prowokacji, powiedziała rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.  „Myślę, że jest to praca zbiorowa (wykonanie wspólnego oświadczenia w sprawie rozejmu), jeszcze raz podkreślam, że teraz ona zaczęła się, ważne jest, aby jej nie zerwać. Wychodzimy z tego, że żadne prowokacyjne działania, a jest ich niemało, my za każdym razem widzimy, że jak tylko uruchamiamy mechanizm, niestety, zaczynają się prowokacje jedna za drugą, mamy nadzieję, że żadne prowokacje tego nie zerwą”, — powiedziała pani Zacharowa na briefingu w czwartek, informuje RIA Novosti.

 

*  Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że nie ma i nie będzie zapasowego planu w kwestii rozejmu w Syrii.  „Nie ma go i nie będzie. U nikogo”, — powiedział dziennikarzom szef rosyjskiego MSZ, informuje RIA Novosti. W poniedziałek opublikowano wspólne oświadczenie Stanów Zjednoczonych i Rosji w sprawie Syrii, zgodnie z którym rozejm między wojskami rządu Syrii i grupami zbrojnymi opozycji ma wejść w życie od 27 lutego, ale on nie będzie dotyczył grupy „Państwa Islamskiego", „Dżabhat an-Nusra”  oraz innych formacji uznanych przez ONZ za terrorystyczne. Wcześniej gazeta Guardian poinformowała, że USA omawiają plan awaryjny, który może obejmować podział Syrii na wypadek niepowodzenia zawieszenia broni.

 

*  Syryjska opozycja potwierdziła swoją gotowość do przestrzegania tymczasowego zawieszenia broni przez dwa tygodnie, czytamy w oświadczeniu opozycyjnego Naczelnego Komitetu Negocjacyjnego. „Naczelny Komitet Negocjacyjny uważa, że wstępne zawieszenie broni trwające dwa tygodnie da możliwość drugiej stronie na potwierdzenie powagi swoich zobowiązań”, — czytamy w oświadczeniu, którego tekst jest w dyspozycji kanału telewizyjnego „Al Arabiya”. Wcześniej wiceminister spraw zagranicznych Syrii Faisal Miqdad oświadczył, że Damaszek „po głębokich konsultacjach z rosyjskimi przyjaciółmi” postanowił przerwać działania bojowe zgodnie z porozumieniem Federacji Rosyjskiej ze Stanami Zjednoczonymi. Z kolei wysoko postawione źródło w Wolnej Armii Syrii, która walczy z siłami rządowymi, powiedział RIA Novosti: decyzja o tym, czy oddziały WAS przyłączą się do zawieszenia broni, jeszcze nie została podjęta.

 

* Wojskowi Rosji i Stanów Zjednoczonych razem na mapach określają obszary, gdzie działają walczące ugrupowania, przeciwko którym nie będą prowadzone działania bojowe, oświadczył specjalny wysłannik prezydenta Rosji na Bliskim Wschodzie i w Afryce, wiceminister spraw zagranicznych Michaił Bogdanow.  „Przed południem 26 lutego wszystkie walczące w Syrii strony muszą potwierdzić nam i naszym amerykańskim partnerom swoje zaangażowanie na rzecz zawieszenia broni. Rosyjscy i amerykańscy wojskowi razem na mapach określą obszary, na których działają takie grupy. Przeciwko nim nie będą dalej prowadzone operacje Sił Zbrojnych Syrii, rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych i koalicji USA”, — powiedział przemawiając w czwartek na konferencji „Bliski Wschód: od przemocy do bezpieczeństwa” w ramach klubu dyskusyjnego „Wałdaj”. W poniedziałek zostało opublikowane wspólne oświadczenie Stanów Zjednoczonych i Rosji w sprawie Syrii, zgodnie z którym rozejm między wojskami rządu Syrii i zbrojnymi grupami opozycji musi nastąpić od 27 lutego, ale nie będzie ono dotyczyć „Państwa Islamskiego”, „Dżabhat an-Nusra” oraz innych formacji uznanych przez ONZ za terrorystyczne.

 

* Brytyjska organizacja Conflict Armament Research wyjaśniła, że bojownicy „Państwa Islamskiego” (Daesh) kupują większość komponentów do produkcji bomb w Turcji i Iraku, podaje RIA Novosti. Badacze wyjaśnili, że Turcja i Irak mają dużą branżę rolną i górniczą, w których stosowane są dane materiały chemiczne, a także znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie pozycji bojowników, co czyni ich głównym dostawcą części do bomb. Jak udało się wyjaśnić bojownicy kupują elementy w ponad 20 krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych, Chinach, Brazylii i Japonii. Przy czym dostawy odbywają się wzdłuż długiego łańcuszka w taki sposób, że producent może się nie domyślać, gdzie rzeczywiście trafiły jego produkty. Najczęściej stosowanym składnikiem nabytym w Turcji i Iraku jest azotan amonu. Do wybuchu przy pomocy łączności radiowej bojownicy najczęściej wykorzystają telefon Nokia 105.

 

* Syryjskie wojska rządowe odzyskały kontrolę nad miastem Hanaser, które jest kluczowym punktem na drodze zaopatrzenia Aleppo, informuje „RIA Novosti” powołując się na źródła wojskowe. Według rozmówcy agencji walki o strategicznie ważne miasto trwały przez kilka dni. Zaawansowane jednostki wojskowe osłaniały lotnictwo i artyleria. Na dany moment ruch na drodze Hanaser-Aleppo nie został wznowiony z powodu prawdopodobieństwa odwetowego ataku terrorystycznego. 22 lutego wojskom syryjskiego prezydenta Baszara al-Assada udało się odeprzeć „drogę życia” do Aleppo — trasę Assrija-Hanaser. Rządowe wojsko odzyskało swoje pozycje po nagłym ataku bojowników Daesz.

 

* W Rijadzie saudyjski minister spraw zagranicznych Adel al-Dżabair spotkał się z prezydentem Sudanu Omarem al-Baszirem. Po spotkaniu oznajmiono, że Chartum dostanie z saudyjskiej kasy 5 miliardów dolarów. Prawdopodobnie jest to zapłata za przysyłanie sudańskich żołnierzy na wojnę w Jemenie oraz na ewentualną wojnę z Syrią. W Chartumie rządzi odłam Bractwa Muzułmańskiego, który zerwał ze swą egipską macierzą po tym jak zorganizowała ona próbę zamachu stanu przeciw poprzedniemu królowi Arabii – Abdallahowi. Od tego czasu Sudan jest politycznym klientem dynastii Saudyjskiej, która zgodnie z beduińską tradycją kupuje sobie wierność swoich klientów i wasali.  

 

* Premier Turcji Ahmet Davutoglu powiedział, że zawieszenie broni w Syrii nie będzie przestrzegane przy zagrożeniu bezpieczeństwa Turcji, informuje Reuters. Zauważył on, że w razie potrzeby Ankara podejmie „odpowiednie środki” przeciwko Oddziałom Ludowej Samoobrony i grupie terrorystycznej „Państwo Islamskie” (Daesz). „Ankara jest jedynym miejscem, w którym podejmowane są decyzje w odniesieniu do bezpieczeństwa Turcji”, — podkreślił. Porozumienie o zawieszeniu broni w Syrii powinno wejść w życie 27 lutego o północy.

 

* Prezydent Turcji Tayyip Erdogan poparł osiągnięte między Rosją i USA porozumienie w sprawie rozejmu w Syrii, podkreślając jednocześnie, że leży w interesie prezydenta Syrii Baszara al-Assada. „Rozejm w Syrii w zasadzie jest pozytywnym wydarzeniem i pozwoli  odetchnąć naszym syryjskim braciom. Jednocześnie wspiera reżim al-Assada, odpowiedzialny za śmierć pół miliona własnych obywateli. Napawa niepokojem dwuznaczność języka wobec syryjskiej opozycji. Obawiamy się, że to porozumienie może doprowadzić do jeszcze bardziej tragicznych skutków" — powiedział. Erdogan powiedział, że rozejm „nasmaruje masłem chleb al-Assada oraz tych, którzy go popierają, wyrzucając za burtę prawdziwych gospodarzy Syrii".  „Wcześniej takie próby wykorzystano do okupacji nowych terenów. Trzeba było brać pod uwagę wrażliwość Turcji. Będziemy w dalszym ciągu obserwować proces rozejmu" — dodał. Według niego, rozejm nie powinien obejmować syryjskiej kurdyjskiej Partii Unii Demokratycznej, którą Ankara uważa za organizację terrorystyczną, związaną z zakazaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu. 

 

* Kraje NATO powinny trzeźwo spojrzeć na rosnącą z dnia na dzień listę przestępstw prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana i zdecydować, czy rzeczywiście potrzebują takiego sojusznika, pisze amerykański portal Huffington Post. Do niedawna państwa członkowskie NATO nie mogły sobie wyobrazić, że jedno z nich zdradzi innych. Sojusz nie ma nawet formalnego mechanizmu wykluczenia kraju, jeśli jego zachowanie wymyka się spod kontroli. Ale teraz ta chwila nadeszła. Turcja odsunęła się od swoich sojuszników z NATO na tyle, że teraz wspiera terrorystów z „Państwa Islamskiego” w walce z Zachodem, podkreśla publikacja. Kiedy Recep Erdogan doszedł do władzy kraj ten wykonał gwałtowny zwrot w kierunku autorytaryzmu i konserwatyzmu religijnego, stracił przyjaciół i wplątał się w konfrontację, której nie jest w stanie zakończyć, począwszy od eskalacji walki z Kurdami, a kończąc na incydencie z zestrzeleniem rosyjskiego samolotu. I podczas gdy te konflikty stają się coraz bardziej napięte, na ulicach tureckich miast wybuchają bomby, a przeciwnicy podkradają się coraz bliżej granic państwa, Erdogan nadal domaga się od NATO bezwarunkowego wsparcia, zauważa autor artykułu. Jednak kraje sojuszu w żadnym wypadku nie powinny poddawać się prowokacjom Ankary, która żąda, aby one stanęły w jej obronie, uważa autora artykułu. Zamiast tego państwa NATO powinny rozpocząć proces, który pomoże ustalić, czy istnieje jakiekolwiek uzasadnienie współpracy Erdogana z terrorystami z PI i czy mogą istnieć jakiekolwiek korzyści bilansujące jego zbrodnie przeciwko Zachodowi. „Rada Północnoatlantycka powinna oficjalnie wykluczyć Turcję z NATO zanim jej wojowniczość i nieustająca agresja wciągną społeczność międzynarodową w III wojnę światową”, — konkluduje gazeta.

 

* NATO nie reaguje na działania Turcji odnośnie zamknięcia swojego nieba dla lotów obserwacyjnych - Rosja byłaby zainteresowana zobaczyć reakcję sojuszu, gdyby Moskwa zamknęłaby swoje niebo dla lotów obserwacyjnych w okresie zaostrzenia kryzysu ukraińskiego, powiedziała w czwartek rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.  „Próba przedstawienia poszkodowanego za ofiarę i rażące naruszenie umów międzynarodowych — to byłoby śmieszne, choć wszystko to jest smutne”, — powiedziała Zacharowa komentując działania Ankary odnośnie zakazu lotów nad terytorium Turcji w ramach Traktatu o otwartych przestworzach. „Chciałabym zadać pytanie: czy możecie sobie wyobrazić, jak zareagowaliby i co by nam powiedzieli nasi zachodni koledzy, gdyby Rosja w ostrej fazie konfliktu w południowo-wschodniej części Ukrainy w 2014 roku odmówiłaby im prowadzenia lotów obserwacyjnych bezpośrednio wzdłuż rosyjsko-ukraińskiej granicy. Jak Państwo pamiętają, takie loty w ramach Traktatu o otwartych przestworzach odbywały się nad naszym terytorium bez przeszkód. Jest to również kwestia podwójnych standardów”, — powiedziała Zacharowa.

 

* Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa skomentowała oświadczenie prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana o tym, że Rosja w osobie jego kraju straciła przyjaciela przypominając o zestrzelonym przez Tureckie Siły Powietrzne rosyjskim bombowcu Su-24.  „Media przekazują słowa Erdogana: „Szkoda, że Rosja z powodu dwóch pilotów straciła takiego przyjaciela, jak Turcja”. A teraz ułóżmy wyrazy w kolejności, w jakiej powinny stać: „Rosja z powodu Turcji straciła dwóch pilotów””, — napisała Zacharowa na Facebooku. 24 lutego na spotkaniu z szefami lokalnej administracji w Ankarze Erdogan powiedział, że Turcja nie jest wrogiem Rosjan. „Dla kraju, który rocznie przyjmuje 4 miliony turystów z Rosji, to jest niemożliwe. Nasza wymiana handlowa osiągnęła 35 miliardów dolarów, a my chcieliśmy doprowadzić tę liczbę do 100 miliardów. Szkoda, że Rosja z powodu dwóch pilotów straciła takiego przyjaciela, jak Turcja. Mam nadzieję, że kroki podjęte w celu normalizacji stosunków doprowadzą do pozytywnego rezultatu”, — cytuje wypowiedź Erdogana RIA Novosti. Jednocześnie turecki przywódca podkreślił, że jeśli chodzi o niezależność, jego kraj „nie będzie kłaniać się przed niczyimi kaprysami”. On także znów oskarżył Siły Powietrzno-Kosmiczne Rosji o naruszenie granic Turcji.

 

* Turecki eksport w 2016 roku zmniejszy się o 7 mld dolarów w świetle głębokiego kryzysu państw Zatoki Perskiej, spowodowanego niskimi cenami ropy naftowej - podaje Al-Monitor, powołując się na turecki bank inwestycyjny Finans Yatirim. Spadek tureckiego eksportu może być jeszcze bardziej znaczący, jeśli państwa Zatoki Perskiej będą kupować mniej tureckich towarów i usług — ostrzegają analitycy Finans Yatirim.W 2015 roku eksport z Turcji wyniósł 143,94 mld dolarów (-8,7% w porównaniu z 2014 rokiem), import — 207,2 mld (- 14,4%). Deficyt obrotów towarowych handlu zagranicznego wyniósł 63,27 mld (-25,2%) — podaje  Rambler News Service.Przewodniczący Rady Podwykonawców Turcji Mithat Yenigün poinformował portal, że Rosja zajmuje pierwsze miejsce na liście państw, których spółki członkowskie unii realizują najwięcej projektów. „Nasze Ministerstwo Gospodarki i rosyjscy klienci twierdzą, że znajdujące się na etapie realizacji projekty będą kontynuowane, lecz zostaną zawieszone niektóre projekty, czekające na zatwierdzenie. Nie ma nadziei na to, że w przyszłości pojawią się nowe projekty" — dzieli się obawami tureckiego biznesu jego przedstawiciel.Yenigün dodał, że z powodu niskich cen ropy naftowej eksporterzy ropy naftowej (tacy jak Algieria i Arabia Saudyjska) także hamują realizację tureckich projektów a także wypłaty w ich ramach.Polityka zagraniczna prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana ma coraz gorszy wpływ na turecki biznes — stwierdza portal. Pogorszenie stosunków z Rosją i Irakiem przyczyniło się do znacznego spadku eksportu i dochodów z turystyki. Państwa Zatoki Perskiej, które Turcja rozpatrywała wcześniej jako alternatywny rynek zbytu, już nie wyglądają od tym względem tak atrakcyjnie — podaje portal. 

 

* Turecka gazeta opozycyjna Cumhuriyet opublikowała odczyty rozmów telefonicznych, potwierdzające współpracę tureckich wojskowych z bojownikami ugrupowania terrorystycznego ISIS (Daesz). Odczyty zostały przedstawione przez prokuratora prowadzącego śledztwo w sprawie ISIS  — podaje Cumhuriyet. Zgodnie z materiałami śledztwa, rozmowy prowadził Mustafa Demir, uważany za odpowiedzialnego ze strony ISIS za granicę turecko-syryjską a także transport bomb z Syrii do Turcji. Wojskowi wielokrotnie spotykali się z Demirem na granicy.  „Nagrania rozmów i dokumenty dotyczące śledztwa pokazały, że Demir otrzymywał pieniądze rzekomo w charakterze podatku (ofiary) religijnego od przemytników na granicy i współpracował z oficerami w kwestii przekroczenia granicy" — czytamy w artykule. Postępowanie przeciwko PI zostało wszczęte w sądzie karnym Ankary na podstawie licznych wniosków tureckich obywateli, których krewni zostali zwerbowani przez terrorystów. Oprócz Demira wśród 27 podejrzanych znalazł się Ilham Baly, znaczący działacz ugrupowania, uważany za organizatora zamachu w Ankarze 10 października 2015 roku. W wyniku największego w historii państwa zamachu zginęło ponad 100 uczestników pokojowego wiecu, ponad 500 zostało rannych. Wcześniej prokurator Ankary oświadczył, że rozmowy telefoniczne były prowadzone przez wojskowych i przemytników, a nie członków PI — podkreśla periodyk. Redaktor naczelny Cumhuriyet Can Dündar i szef biura tej gazety w Ankarze Erdem Gül zostali aresztowani w listopadzie ubiegłego roku za szpiegostwo. Reporterzy prowadzili tajne dochodzenie dziennikarskie dotyczące tajnych dostaw broni syryjskim dżihadystom przez tureckie służby specjalne. Prokuratura domaga się dożywocia dla dziennikarzy. 

 

* Jakie skutki prawne będzie miała decyzja rządu Węgier o przeprowadzeniu referendum na temat obowiązkowych limitów dla migrantów? Dlaczego państwa coraz częściej opowiadają się za referendum broniąc swojego stanowiska na szczeblu Unii Europejskiej?Węgierski rząd zrealizował to, o co na razie bez powodzenia zabiegają były prezydent Czech Vaclav Klaus, który zebrał 100 tysięcy podpisów, popularny polski ruch Kukiz'15, oraz szereg słowackich polityków. Victor Orban ogłosił przeprowadzenie referendum w sprawie obowiązkowych limitów Unii Europejskiej na przyjęcie uchodźców. Odpowiedni wniosek został już skierowany do Centralnej Komisji Wyborczej w państwie. „Rząd reaguje na życzenia opinii publicznej. Uważamy, że wprowadzenie limitów bez uwzględnienia opinii obywateli to przestępstwo, nadużycie władzy”, powiedział premier. Termin referendum na razie nie został wyznaczony, za to wiadomo, jakie będzie na nim zadanie pytanie: czy obywatele są gotowi na przyjęcie cudzoziemców do swojego państwa bez zgody parlamentu? Węgierska inicjatywa znalazła nieoczekiwane poparcie u sekretarza stanu ds. bezpieczeństwa i sprawiedliwości Holandii Klaasa Dijkhoffa, tj. ze strony państwa, które w ciągu całej swojej historii tylko jeden raz przeprowadziło referendum, oraz które (co ważniejsze!) dziś przewodzi Unii Europejskiej. A jakie są reakcje w samych Węgrzech na nadchodzące głosowanie w sprawie limitów? Na to pytanie agencji Sputnik odpowiada były doradca premiera Węgier, profesor politologii László Kemény: „Wielu polityków w Europie nie widzi innej możliwości obrony interesów narodowych, toteż uciekają się do „ciężkiej artylerii” – woli narodu, jako ostatniego argumentu w sporze z Brukselą. Victor Orban już otrzymał poparcie obywateli dla swojej polityki migracyjnej. Jego partia Fides zebrała półtora miliona podpisów pod petycją. A i parlament nie raz zatwierdzał politykę migracyjną premiera. To nic dziwnego. Węgry znalazły się wśród państw, na które bardzo mocno naciska fala migracyjna, dochodziło u nas do blokady pociągów z uchodźcami, a teraz zamierza się zbudować mur na granicy z Rumunią. Węgry złożyły skargę do Trybunału Europejskiego, ponieważ nie chciały przyjmować uchodźców według obowiązkowych limitów. A wszystko dlatego, że problem na szczeblu Unii Europejskiej znajduje się w zawieszeniu. Czy premier w tej sytuacji powinien zwracać się do ludności po utwierdzenie polityki migracyjnej? Nie wiem, wyniki nie będą mieć mocy prawnej na poziomie Unii Europejskiej. Z tego premier musi sobie zdawać sprawę. Zatem po co cała ta historia? Odpowiedź, paradoksalnie, leży wewnątrz samej węgierskiej sytuacji politycznej. Opozycja od dawna domaga się referendum w sprawie najważniejszych dla obywateli kwestii. Na przykład, aby sklepy były czynne w weekendy, aby nie niszczyć programów szkolnych, wstawiając, zamiast głównych przedmiotów wf, historię religii, czy śpiew. Wiadomo, że odpowiedź obywateli będzie na niekorzyść władz. Toteż władze postanowiły zaatakować pierwsze, ogłaszając referendum w sprawie, w której najprawdopodobniej większość poprze rząd. Przy czym Orbana trudno za to winić. Główny problem, którego Unia Europejska nie może nijak rozwiązać, nieuchronnie staje się kartą przetargową w grze politycznej, szczególnie przed wyborami. Tym wyjaśnia się również zaostrzenie retoryki w stosunku do migrantów, którą obserwujemy w chwili obecnej w ustach słowackiego premiera Roberta Fico. Na Słowacji, o ile wiem, wybory parlamentarne odbędą się już na początku marca. Węgrzy będą jeszcze dwa lata czekać, jeśli nie dojdzie oczywiście do jakiegoś nadzwyczajnego wydarzenia, jak było poprzednim razem…” 

 

* Byłe ukraińskie władze nie wydawały rozkazów użycia broni palnej przeciwko protestującym na Majdanie - oznajmił były szef MSW Ukrainy Witalij Zacharczenko podczas telekonferencji Moskwa-Kijów, zorganizowanej przez agencję Rossiya Segodnya. Główny kijowski plac — Plac Niepodległości — został zajęty przez zwolenników eurointegracji 21 listopada 2013 roku tuż po tym, jak rząd Mykoły Azarowa poinformował o zawieszeniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Później Majdan został epicentrum konfrontacji sił zbrojnych i radykałów. W rezultacie starć, w których opozycja wielokrotnie używała broni palnej i „koktajli Mołotowa", zginęło kilkadziesiąt osób.  „Nie, takich rozkazów nie wydawałem ani ja, ani prezydent" — powiedział Zacharczenko, odpowiadając na pytanie, czy otrzymywał on od byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza rozkaz użycia broni palnej na Majdanie przeciwko protestującym.  „Odpowiadając na wasze pytanie — czy został wydany rozkaz strzelania, jeszcze raz powtórzę — w ogóle nie było takiej potrzeby. Uważaliśmy wówczas, przede wszystkim takie zdanie miał prezydent, że użycie siły, a mianowicie broni przeciwko zebranych na Majdanie osobom", jest niesłuszne i niecelowe. 

 

* Według posła partii Kukiz-15 polsko-ukraińska granica będzie nowym kierunkiem dla imigrantów. Organizacja „Ruch Narodowy” wystąpiła z inicjatywą zbudowania muru na granicy polsko-ukraińskiej, aby zapobiec napływowi nielegalnych imigrantów. O tym poinformował dziś na konferencji prasowej w Sejmie poseł z partii Kukiz-15 Sylwester Chruszcz. Według niego wiosną polsko-ukraińska granica stanie się „kanałem przerzutowym nielegalnych imigrantów”. „Polska musi być przygotowana do budowy muru przeciwko fali uchodźców”, — powiedział Chruszcz szacując nawet wartość tego projektu na 225 milionów złotych. „W budżecie kraju powinna być rezerwa, która pozwoli na szybkie zbudowanie muru”, — powiedział polityk. Jak dodał poseł Wojciech Bakun polsko-ukraińska granica na wielu odcinkach „jest otwarta i straży granicznej trudno jest jej chronić”. „W czasie, kiedy napływ imigrantów stanie się większy niż teraz, ochrona granicy bez dodatkowego wsparcia w postaci muru będzie bardzo trudnym zadaniem”, — podkreślił.

 

* Kijów podczas rady ogólnej Światowej Organizacji Handlu zdobył poparcie UE, USA, Turcji i Kanady odnośnie sankcji handlowych ze strony Rosji - napisała przedstawicielka handlowa Ukrainy Natalia Mikolska na swoim blogu na Twitterze. „Oświadczenie Ukrainy w sprawie rosyjskich sankcji podczas rady ogólnej WTO zostało złożone. Stanowisko poparła Turcja, UE, USA i Kanada. Strona rosyjska nie przedstawiła żadnych uzasadnionych wyjaśnień" — napisała Mikolska, cytowana przez RIA Novosti. Rosja od 1 stycznia 2016 roku wprowadziła embargo żywnościowe  wobec Ukrainy jako państwa, popierającego sankcje wobec Rosji. W związku z tym Kijów oznajmił, że rozpatruje możliwość złożenia pozwu w WTO przeciwko Rosji. Jednocześnie Ukraina wprowadziła wobec Rosji odwetowe sankcje obejmujące szereg towarów, które potrwają do 5 sierpnia lub do zniesienia embarga na ukraińskie towary. 

 

* USA domagają się od Ukrainy spełnienia żądań MFW i mińskich porozumień - oświadczył sekretarz stanu USA John Kerry. „Przyczyna, dla której MFW nie mógł przeznaczyć środków, polega na żądaniu kontynuowania reform. Częściowo jest to przyczyna trwającego zamieszania (w ukraińskim rządzie)" — powiedział Kerry, zabierając głos w Izbie Reprezentantów Kongresu USA. „Reagujemy na to bardzo bezpośrednio. Wywieramy bardzo ostrą presję, aby zapewnić niezbędne reformy, przy czym niektóre z tych kroków potrzebne są jako część mińskiego procesu" — powiedział Kerry.  „Potrzebne jest podjęcie wysiłków na rzecz reform, w celu ich wdrożenia. Rada powinna wziąć byka za rogi, prezydent (Ukrainy Petro) Poroszenko powinien domagać się forsowania reform" — dodał sekretarz stanu USA. Dzisiaj odbyła się także rozmowa telefoniczna szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa i sekretarza stanu USA Johna Kerry'ego, podczas której omówiono konieczność jak najszybszego wznowienia rozmów międzysyryjskich a także koordynacji państw w kwestii zawieszenia broni w Syrii. 

 

* Warszawa obawia się przemiany Ukrainy w „gospodarcze zombie”, - pisze Stanisław Striemidłowski na łamach rosyjskiej gazety Regnum. Dwa lata Euromajdanu nie były szczególnym wydarzeniem dla polskiej prasy, zaznacza Stanisław Striemidłowski na łamach rosyjskiego wydania Regnum. Najważniejszym wydarzeniem dla upamiętnienia rocznicy kijowskiego Majdanu była emisja filmu francuskiego reżysera Paula Moreiry „Maski rewolucji” na TVN24. Sputnik Polska poinformował, że przedstawicielstwo Ukrainy w Polsce skrytykowało ideę transmisji filmu Moreiry zauważając, że „najbardziej bolesne jest to, że film ten polski kanał telewizyjny „powiązał w czasie” z drugą rocznicą rewolucji godności”. - Warszawski salon polityczny nie chce wspominać wydarzeń w Kijowie z zimy 2014 roku i wycieczek na Majdan z oczywistych powodów, pisze Striemidłowski. — Polscy politycy kiedyś nadepnęli już na grabie podczas „pomarańczowej rewolucji”, ale nie wyciągnęli z tego nauczki. Striemidłowski cytuje Romana Dmowskiego: „Ukraina oddzielona od Rosji mogłaby zrobić wielką karierę. Ale czy zrobią to Ukraińcy?.. Młodzi, budzący się do rzeczowej roli narodu w wyniku ubogiego zapasu tradycji, koncepcji, uczuć i instynktów, które tworzą z ludzkich tłumów naród, jak również ze względu na brak doświadczenia politycznego i doświadczenia w zarządzaniu własnym krajem, kiedy mowa o niezależnej administracji publicznej, stają twarzą w twarz z trudnościami, z którymi nie zawsze wiedzą, jak sobie poradzić”. Dziś Ukraina jest „gospodarczym zombie”, pisze Striemidłowski. — Jeszcze się trzyma, ale jej stan wywołuje raczej strach i obawy niż nadzieje. Przy braku własnego kapitału należy bardzo ostrożnie rezygnować z dotychczasowych sponsorów i jeszcze bardziej uważać przy wyborze nowych. Bolesna prawda jest taka, że „koc suwerenności” jest wąski i krótki i oczywiście nie wystarczy dla wszystkich”. Problemy budowy państwa i suwerenności dzisiaj stoją przed samą Warszawą, podkreśla ekspert. Jego zdaniem tylko bardzo nieliczni z nich decydują się postawić pytanie o granice narodowych kompetencji w warunkach współczesnego świata, istnienia Polski w międzypaństwowych formacjach, takich jak Unia Europejska i NATO, a także obiektywnej możliwością rozpadu UE na suwerenne państwa. Rządząca partia „Prawo i Sprawiedliwość” (PiS) robi wszystko, aby polski „koc suwerenności” nie spadł na podłogę, — pisze Striemidłowski. Nacjonalizacja polskiego rynku medialnego, odmowa sprzedaży ziemi cudzoziemcom, nowe podatki na sieci handlowe i banki, z których wiele należy do cudzoziemców, — to jest wojna PiSu na dwa fronty: przeciwko Wschodowi i przeciwko Zachodowi. Antyrosyjska retoryka była nieodłączna już w poprzednim gabinecie ministrów, a od niedawna Zachód również zaczął baczniej przyglądać się Polsce i nie mniej przyjaźnie. W szczególności międzynarodowe agencje ratingowe zaczęły obniżać oceny kredytowe kraju nie wahając się wyjaśniać swoich decyzji „motywami politycznymi”. Jest mało prawdopodobne, że Warszawa będzie beneficjentem amerykańskiego budżetu wojskowego. Być może gdzieś w Polsce są intelektualiści, którzy potajemnie doradzają „Prawu i Sprawiedliwości”, aby poprawić stosunki z sąsiadami, ale na wierzchu jak na razie widać co innego. Większość politologów i analityków uważa, że dobrze jest wspierać wpadającą w tryb „gospodarczego zombie” Ukrainę, omawiać „demokratyczne ideały” z Białorusią i jak to jest źle, kiedy władza nie ma „śmiałego planu” działań w przypadku zbliżającego się „rozpadu Rosji”. Kiedy tego ostatniego oczekuje Kijów, można zrozumieć, że tonący łapie się brzytwy. A po co jest to potrzebne Warszawie?, — pyta Striemidłowski. Ekspert zwraca uwagę, że za wygraną z ukraińskich wydarzeń w Polsce można uznać napływ do kraju taniej siły roboczej, którą nie koniecznie wspiera system pomocy socjalnej. Zresztą, w warunkach zniesienia zasiłków dla Polaków w Wielkiej Brytanii efekt ten może zostać zanegowany. Ukraina znajduje się teraz w „szarej strefie bezpieczeństwa będąc zawieszona między Zachodem a Rosją” i „ona nie ma żadnych szans na pozostanie państwem unitarnym”. Procesy dezintegracji wywołane przez Majdan mogą doprowadzić do problemów humanitarnych dla Warszawy, kiedy jej granicę zaczną przekraczać nie pracownicy, lecz imigranci. Trudny test dla polskiej państwowości i suwerenności, szczególnie trudny w sytuacji, gdy nie ma stuprocentowej gwarancji, że na pomoc przyjdą zachodni sojusznicy, podsumowuje ekspert.

 

* Kreml nie dysponuje informacjami o zaleceniach rządu USA wobec narodowych banków w kwestii nie angażowania się w rozmieszczenie rosyjskich euroobligacji, które Rosja zaplanowała na 2016 rok. O tym dziennikarzom powiedział rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow. „Nie widzieliśmy jakiejkolwiek informacji w tej kwestii”, — powiedział dodając, że Kreml widział jedynie doniesienia mediów, które „nie są oparte na żadnych oficjalnych oświadczeniach czy decyzjach”. W związku z tym, podkreślił Pieskow, „nie możemy powiedzieć niczego konkretnego tylko na podstawie tego typu wiadomości”, informuje RIA Novosti. Na początku lutego Ministerstwo Finansów poinformowało o planach Rosji po raz pierwszy od września 2013 roku, aby powrócić do międzynarodowego rynku dłużnego. Wtedy wnioski o organizację rozmieszczenia euroobligacji zostały wysłane do 25 zagranicznych banków, wśród których były Barclays, Goldman Sachs, J. P. Morgan, Deutsche Bank, Credit Suisse, Morgan Stanley i inne. Ostatniej nocy gazeta Wall Street Journal poinformowała, że kilka dużych amerykańskich banków otrzymało rekomendacje Departamentu Finansów i Departamentu Stanu, aby odmówić organizacji rozmieszczenia rządowych obligacji Rosji.

 

*  Rosja zamierza wyemitować w 2016 roku euroobligacje na sumę 3 miliardów dolarów. Władze USA zwróciły się do banków, aby nie brały udziału w tej transakcji, aby nie podważyć systemu sankcji.Władze USA zwróciły się do największych amerykańskich banków, aby nie stawiały na potencjalnie lukratywne, ale politycznie ryzykowne transakcje z rosyjskimi obligacjami, ponieważ taki udział może osłabić reżim sankcji wobec Rosji, pisze gazeta The Wall Street Journal. Dana prośba nie zabrania bankom zajmowania się emisją rosyjskich obligacji, ale przedstawiciele Departamentu Stanu USA są zdania, że ta pomoc Rosji byłaby sprzeczna z amerykańską polityką zagraniczną, zauważa gazeta. „Bardzo ważne, aby prywatne firmy w Stanach Zjednoczonych, Unii Europejskiej i na całym świecie zrozumiały, że Rosja pozostaje rynkiem o wysokim stopniu ryzyka, dopóki kontynuowane są jej próby na rzecz destabilizacji Ukrainy”, —poinformowało gazetę źródło w Departamencie Stanu USA. Resort ostrzega także o „ryzyku reputacji” w przypadku powrotu „do biznesu”. Stosunki Rosji i kilku krajów pogorszyły się w 2014 roku w kontekście kryzysu na Ukrainie. Po przyłączeniu się Krymu do Rosji USA wraz z kilkoma innymi krajami nałożyły sankcje wobec Federacji Rosyjskiej, w tym w sferze gospodarki i finansów. Rosja w odpowiedzi zakazała importu produktów rolnych z tych krajów. Ponadto władze Federacji Rosyjskiej w ramach programu substytucji importu ograniczyły lub zakazały zamówień publicznych od zagranicznych dostawców w wielu sektorach, przy obecności analogicznych propozycji ze strony rosyjskich firm. W rosyjskim budżecie na 2016 rok przewidziano możliwość zaciągnięcia zagranicznych pożyczek w wysokości 3 miliardów dolarów. Po raz ostatni Rosja wychodziła na zagraniczne rynki kapitałowe we wrześniu 2013 roku. Wtedy kraj wyemitował cztery transze euroobligacji na łączną kwotę 7 miliardów dolarów. Wcześniej Ministerstwo Finansów wysłało do 25 zagranicznych i 3 rosyjskich banków wniosek o świadczenie usług na emisję euroobligacji Federacji Rosyjskiej w 2016 roku. Do udziału w transakcji zaproszono europejskie i chińskie banki, a także wiele amerykańskich instytucji finansowych, w tym Bank of America, Citigroup, Goldman, JPMorgan i Morgan Stanley. Niektórzy przedstawiciele Citigroup mówią, że nie będą uczestniczyć w transakcji, a Goldman i JPMorgan rozważają opcje.

 

* Rosyjski Gazprom, włoska Edison i grecka Depa podpisały wczoraj w Rzymie memorandum w sprawie dostaw gazu z Rosji po dnie Morza Czarnego do UE — czytamy w komunikacie Gazpromu. W dokumencie chodzi o dostawy gazu naturalnego z Rosji po dnie Morza Czarnego przez państwa trzecie do Grecji i z Grecji do Włoch. Jego celem jest urządzenie południowej trasy dostaw rosyjskiego gazu ziemnego do Europy. „Memorandum o wzajemnym zrozumieniu w sprawie dostaw gazu ziemnego z Rosji po dnie Morza Czarnego przez państwa trzecie do Grecji i z Grecji do Włoch" podpisał przewodniczący zarządu Gazpromu Aleksiej Miller, główny dyrektor wykonawczy Edison SpA Marc Benayoun oraz główny dyrektor wykonawczy Depa SA Theodoros Kitsakos. W celu urządzenia południowej trasy dostaw rosyjskiego gazu ziemnego do Europy strony zamierzają wykorzystać rezultaty pracy, wykonanej przez Edison i Depa w ramach projektu ITGI Poseidon. „Rozwój europejskich mocy do transportu gazu stanowi ważny czynnik zwiększenia niezawodności zaopatrzenia w gaz, w tym rosyjski, odbiorców z całej Europy" — oświadczył Miller. ITGI (Interconnector Turkey — Greece — Italy) — gazociąg planowany w ramach projektu Południowy Korytarz Gazowy z Turcji przez Grecję do Włoch. Poseidon — projekt budowy morskiej części gazociągu ITGI, który będzie przebiegał po dnie Morza Jońskiego i połączy systemy przesyłowe gazu Grecji i Włoch. Członkami ITGI Poseidon S.A. na zasadzie parytetu są Edison i DEPA. Włoska Edison SpA wchodzi w skład EDF. Głównymi kierunkami działalności Edison jest kupno, badania, wydobycie i sprzedaż węglowodorów a także produkcja i sprzedaż energii elektrycznej. Grecka DEPA Group zajmuje się zakupami hurtowymi, handlem i dostawami gazu ziemnego w Grecji.  „Wznowienie projektu ITGI Poseidon wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne Europy dzięki pojawieniu się dodatkowego kanału dostaw i zwiększa rolę Grecji jako dużego korytarza dla dostaw gazu z różnych źródeł i tras" — podkreślił Kitsakos. 

 

* Za dwa miesiące nie będzie problemu z Polską w sprawie przewozów cargo, powiedział wiceminister transportu Nikołaj Asaul w wywiadzie dla „Rossiya 24”.  Dwumiesięczny okres (wydania pozwoleń między Rosją a Polską na przewozy ładunku to tymczasowe rozwiązanie, w trakcie którego razem z polskimi kolegami monitorujemy sytuację, patrzymy, jak nowe warunki legislacyjne wpływają na nasze przewozy, a następnie wymienimy się rocznymi kwotami. Nie sądzimy, że ten stupor i ten kryzys może się powtórzyć za dwa miesiące, — powiedział. Jednocześnie Asaul wyraził nadzieję, że następnym razem będzie możliwość porozumienia się ze stroną polską „na dłuższy okres”. Jak wcześniej informowaliśmy, 19 lutego strony po raz pierwszy były w stanie osiągnąć pewien kompromis. W szczególności postanowiono wymienić się zezwoleniami w ilości 20 tysięcy sztuk dla każdego kraju z ważnością do 15 kwietnia 2016 roku. Do tego czasu strony będą kontynuować negocjacje w celu osiągnięcia porozumienia w sprawie kwot na cały rok.

 

*  Zgodnie z wynikami badań, przeprowadzonych przez firmę The European House-Ambrosetti na podstawie danych Federacji Rolników Włoskiej Konferedarcji Pracy za 2015 rok, przedstawionych na konferencji Włoskiego Stowarzyszenia Agencji Pracy, we Włoszech około 400 tysięcy osób zatrudnionych jest w rolnictwie na niemalże niewolniczych warunkach. Pracownicy, z których 80 % stanowią cudzoziemcy, pracują w polu po 12 godzin dziennie, za co dostają 25-30 euro, czyli mniej niż 2,5 euro na godzinę. Bez względu na to, że pracownicy otrzymują prawie dwukrotnie mniej niż wynosi ustanowione przez państwo minimum, z tej sumy odliczane są wydatki na pociąg – około 5 euro, a także opłata za jedzenie, mieszkanie i niezbędne lekarstwa. Samo mieszkanie może kosztować około 200 euro miesięcznie, przy czym warunki są nienajlepsze: w jednym domu może mieszkać do 20 osób, z jedną kuchnią i toaletą na wszystkich. Trudne warunki pracy — niedostatek wody pitnej, niedostatek środków higieny, ciężka praca, zatłoczenie – dla 64% pracowników kończą się różnymi zachorowaniami. Zwykle są to lekkie choroby, jednak często przechodzą w stan chroniczny z powodu braku leczenia. W samym tylko 2015 roku ofiarami takich warunków pracy padło co najmniej 10 osób. Skandaliczne dane ściągnęły uwagę ministra polityki rolnej Maurizio Martina, który na konferencji oświadczył, że zaproponowana przez rząd ustawa o walce z pracą niewolniczą znajduje się na rozpatrzeniu w senacie. 

 

* Chiny mogą być pierwszym krajem, który skorzysta na ewentualnej zapaści Rosji. W 2008 roku Moskwa podpisała z Pekinem układ, na mocy którego oddała Chińczykom sporne terytoria o powierzchni 337 km kw. (chodzi o połowę Wielkiej Wyspy Ussuryjskiej i wyspę Tarambarow na rzece Ussuri). Apetyty chińskie się jednak na tym nie kończą, gdyż marzą oni o odzyskaniu utraconych niegdyś ziem zwanych Mandżurią Zewnętrzną. Ich planom sprzyja sytuacja demograficzna na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Dziś mieszka tam zaledwie 6.700.000 Rosjan, a więc o 14 proc. mniej niż 20 lat temu. Populacja rosyjska stale się tam kurczy, wzrasta natomiast liczba Chińczyków, którzy przyjeżdżają z położonej po drugiej stronie granicy Mandżurii Wewnętrznej, gdzie mieszka ich ponad 100.000.000 (przy 60-krotnie większej gęstości zaludnienia niż w Mandżurii Zewnętrznej, należącej do Rosji). Nic więc dziwnego, iż rzesze chińskich imigrantów osiadają w Chabarowsku, Usuryjsku czy Władywostoku i zaczynają zdobywać coraz silniejsze pozycje ekonomiczne. Postępuje więc pełzająca sinizacja Dalekiego Wschodu. 

 

* Afgańskie władze otrzymały w prezencie od Rosji 10 tysięcy karabinów i miliony sztuk amunicji, informuje Reuters. Według afgańskich mediów mowa o kałasznikowach. „Dar ten świadczy o silnej przyjaźni między dwoma narodami”, — powiedział doradca prezydenta Afganistanu ds. bezpieczeństwa narodowego Hanif Atmar. Według niego karabiny maszynowe i amunicja są dostarczane zgodnie z rosyjsko-afgańską  umową w kwestii bezpieczeństwa. Po pogorszeniu stosunków między Moskwą a Zachodem rosyjscy urzędnicy wielokrotnie podkreślali chęć wzmocnienia więzi z Afganistanem, pisze portal Rosbalt. W ubiegłym roku pojawiły się również dane o kontaktach Rosji i ruchu „Taliban". W szczególności specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji ds. Afganistanu Zamir Kabułow oświadczył, że Moskwa ma wspólne interesy z talibami w zakresie walki z „Państwem Islamskim” (organizacja uznana za ekstremistyczną i zakazana na terytorium Rosji). Informowano również, że Rosja jest gotowa do omówienia złagodzenie sankcji wobec „Talibanu” (również zakazanego w Rosji). Przy tym przedstawiciele ruchu „Taliban" zaprzeczyli, że prowadzili negocjacje z Rosją w sprawie przeciwdziałania „Państwu Islamskiemu”.

 

* Marynarka Wojenna Rosji rozpatrzy możliwość stworzenia zrobotyzowanych okrętów podwodnych - podaje lenta.ru, powołując się na własne źródło w przemyśle obronnym. „Mamy 20-letnie doświadczenie użytkowania okrętów podwodnych projektu 705 (705K) Lira w latach 1970-90. Był to obiecujący projekt, lecz jego wadą było skupienie zbyt dużej liczby innowacyjnych rozwiązań technicznych" — cytuje portal słowa źródła. Specjalista podkreślił, że radzieckie okręty podwodne projektu 705 nie były zbyt udane pod względem skomplikowanej obsługi technicznej. Pomimo zmniejszenia załogi okrętów podwodnych do 32 osób (okręty analogicznej klasy miały 70) i brak awarii z ofiarami wyposażenie tych okrętów nie było wystarczająco pewne. Według słów eksperta, 705. projekt to rewolucyjny okręt, wyposażony jednocześnie w nowoczesny silnik, w którym w charakterze czynnika chłodzącego występuje ciekły metal, i zautomatyzowany sprzęt, a korpus był wykonany ze stopów tytanu. Dzisiaj budowa takiego okrętu nie jest konieczna — bardziej rozsądnym rozwiązaniem jest stworzenie zrobotyzowanego okrętu o wyporności właściwej dla okrętów tej klasy. „Załoga takiej łodzi podwodnej może zostać zredukowana do 50-55, a później do 30-40 osób" — podkreśliło źródło w wywiadzie dla lenta.ru.

 

* W Nepalu rozbił się we mgle niewielki samolot transportowy krótkiego startu i lądowanie typu DHC-6 Twin Otter z 23 osobami na pokładzie. Wszyscy zginęli. Wśród ofiar są głównie obywatele Chin i Kuwejtu. Samolot zmierzał z Pokhary (126 km od Katmandu) do Jomsom położonego na północy kraju. Miejscowość ta jest popularnym miejscem skąd wyrusza wiele wypraw himalaistów. Lot był obsługiwany przez lokalną firmę Tara Airlines. Wieża kontroli lotów straciła kontakt z maszyną 18 minut po starcie. Policja podkreśliła, że w miejscu, w którym doszło do katastrofy panowała gęsta mgła i  trudne warunki pogodowe.

 

*  Chirurg z Włoch opowiedział o tym, jak dużo pieniędzy potrzeba na realizację pierwszego eksperymentu z przeszczepem głowy, na co pójdą pieniądze i z jakimi trudnościami mogą zetknąć się organizatorzy tego doświadczenia, jeśli będzie ono przeprowadzane na terytorium Federacji Rosyjskiej. Włoski chirurg Sergio Canavero przedstawił wstępny szczegółowy kosztorys pierwszej próbnej operacji przeszczepu głowy. Jej pomyślne zakończenie uwarunkowane jest udziałem 42 chirurgów i funduszu w wysokości 10 milionów euro, mniej więcej dwa razy mniej, niż w USA, o czym Canavero i Walerij Spiridonow opowiedzieli RIA Nowosti. „Jesteśmy otwarci na inwestycje. Właśnie tak to nazywam, dlatego, że nie chodzi tu o zbiórkę pieniędzy na pojedynczą operację, ale o udział w technologicznym i medycznym skoku w przyszłość” – powiedział dla RIA Nowosti Walerij Spiridonow, rosyjski inżynier, kandydat do operacji przeszczepu głowy. W połowie stycznia włoski chirurg Sergio Canavero opowiedział o pierwszych znaczących sukcesach w opracowaniu technologii, które w przyszłości pozwolą przeszczepiać głowę człowieka z jednego ciała na drugie bez paraliżu kończyn. Chirurg zaprezentował kilka myszy, których rdzeń kręgowy został przecięty, a następnie sklejony. Według wstępnych szacunków Canavero, realizacja takiej operacji na człowieku, jeśli zostanie ona przeprowadzona w USA, będzie kosztować od 15 do 50 milionów euro. Ponieważ, jeśli dojdzie do operacji z udziałem Spiridonowa, to będzie ona odbywać się w Rosji, Canavero dokonał także nowych obliczeń i  skonkretyzował koszt tego eksperymentu. Według jego słów, wydatki na realizację przeszczepu zostaną obniżone, ale nieznacznie. Na operację potrzeba około 10 milionów euro, trochę mniej lub trochę więcej, w zależności od warunków jej przeprowadzenia. Jak podkreśla chirurg, to jest bardzo skomplikowana procedura, w której udział musi wziąć 42 chirurgów i dziesiątki innych specjalistów medycznych, którzy będą de facto pracować całodobowo albo na zmianę podczas realizacji przeszczepu. Na zapłatę dla nich potrzeba około 5 milionów euro, uważa Canavero. Dość duża suma – około miliona euro – zostanie przeznaczona na stworzenie specjalnych narzędzi dla rozcinania włókien nerwowych i ich sklejania, opracowanych przez Canavero i jego zespół, a także na zakup narzędzi do stymulacji rdzenia kręgowego, pomoc psychologiczną i inne niemedyczne składniki protokołu HEAVEN, stworzonego przez Canavero.  Największym pytaniem pozostaje na razie to, czy Canavero i lekarzom, którzy będą uczestniczyć w operacji, uda się znaleźć odpowiednią salę operacyjną, w której mogliby zmieścić się wszyscy operujący i cały sprzęt medyczny. Jeśli takiej sali w Rosji nie ma, to wydatki na operację znacznie wzrosną. Jak Sergio Canavero opowiedział już wcześniej RIA Nowosti, on sam, jego zwolennicy i Walerij Spiridonow mają wielką nadzieję, że projekt zwróci na siebie uwagę prywatnych inwestorów z Rosji lub zagranicy, którzy nie będą bać się zainwestować w testowanie nowej technologii.  

 

* Firma Henley & Partners opublikowała ranking Visa Restrictions Index 2016, w którym przeanalizowała zasady otrzymania wiz w ponad 200 państwach i terytoriach świata.Miejsca w rankingu kształtują się według liczby państw z bezwizowym wjazdem. O tym kompania informuje na swojej oficjalnej stronie – pisze Lenta.ru. Rosja znalazła się na 48. pozycji. Właściciele rosyjskich paszportów mogą bez wizy odwiedzić 105 państw. W 2015 roku Rosja zajmowała 49 miejsce (102 państwa). W minionym roku zniesiono obowiązek wizowy przy wjeździe na Mauritius, do Hondurasu i na Seszele. Pierwsze miejsce po raz drugi z rzędu zajmują Niemcy. Właściciele niemieckich paszportów bez dodatkowych dokumentów mogą odwiedzić 177 państw. Na drugim miejscu znalazła się Szwecja, której obywatele mogą bez ograniczeń odwiedzić 176 państw, a trzecie miejsce podzieliły między siebie Finlandia, Francja, Hiszpania, Włochy i Wielka Brytania – po 175 państw. Ostatnie miejsca w rankingu zajęły Somalia, Pakistan, Irak  Afganistan. 

 

* Analitycy Bellingcat przedstawili dokument, z którego wynika, że winę za zestrzelenie nad obwodem donieckim malezyjskiego boeinga MH17 ponosi dowódca jednostki rakietowej Zachodniego Okręgu Wojskowego Aleksiej Zołotow oraz jego zwierzchnicy: minister obrony Siergiej Szojgu i prezydent Rosji Władimir Putin. Autorzy raportu opierali się wyłącznie na danych ogólnie dostępnych. Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie ujawniło żadnej dokumentacji związanej z katastrofą samolotu. Brytyjscy eksperci i dziennikarze twierdzą, żę to 53. brygada rakietowych sił zbrojnych Rosji przetransportowała na Ukrainę wyrzutnię rakiet Buk, która posłużyła do zestrzelenia samolotu. Dodatkowo według przypuszczeń Bellingcat, obsługa wyrzutni także należała do tej brygady. Brytyjczycy podali dane osobowe dowódców, którzy "z dużą dozą prawdopodobieństwa wydali rozkaz w sprawie transportowania wyrzutni rakietowej Buk na terytorium Ukrainy. Dowódcą batalionu był wówczas Dmitrij Trunin, a jego przełożonym Siergiej Muczkajew. Mało prawdopodobne jednak, aby któryś z nich mógł sam podjąć decyzję w takiej sprawie. "To należało do kompetencji wyższego dowodzenia" - napisali eksperci Bellingcat w raporcie.

 

* "Sygnały od obcych” pojawiają się podczas połączenia gwiazd neutronowych w galaktyce w odległości 6 miliardów lat świetlnych od Ziemi. Zagadkowe szybkie radioeksplozje, które w pewnym okresie uważano za sygnały od mieszkańców innych planet, pojawiają się w galaktyce w odległości 6 miliardów lat świetlnych od nas, co świadczy o ich „kosmologicznej” naturze, a nie pochodzeniu od obcej cywilizacji, piszą naukowcy w artykule opublikowanym w piśmie „Nature”. Po raz pierwszy o istnieniu tajemniczych szybkich błysków radiowych (fast radio-burst, FRB) astronomowie zaczęli mówić w 2007 roku, kiedy zostały przypadkowo odkryte w trakcie obserwacji radiopulsarów za pomocą teleskopu Parks (Australia). W ostatnich latach naukowcom udało się znaleźć ślady jeszcze dziewięciu innych błysków, których porównanie pokazało, że mogą być one sztucznego pochodzenia, a nawet być sygnałami pozaziemskich cywilizacji z powodu niewyjaśnionej okresowości w ich strukturze. W kwietniu minionego roku naukowcy udowodnili, że krótkie sygnały radiowe rodzą się w kosmosie, a nie na Ziemi, co czyniło je jeszcze bardziej zagadkowymi. W grudniu zeszłego roku ich natura została częściowo wyjaśniona – polaryzacja jednego z takich błysków pokazała, że mógł on narodzić się wewnątrz gwiazdy neutronowej podczas niezwykłych „trzęsień gwiazd” w jej wnętrzu albo już w wyniku kształtowania się czarnej dziury czy też wielu innych procesów wewnątrz supergęstych kawałków materii. Dokładna odpowiedź, jak zauważa Evan Keane z Uniwersytetu Technologicznego w Swinburne (Australia), jest niemożliwa bez jednej niewielkiej, ale ważnej części tej kosmicznej układanki: odległości do tego obiektu, gdzie narodził się błysk. Keane i jego koledzy określili odległość wykorzystując dane jednego z ostatnich takich błysków — FRB 150418, który miał miejsce 18 kwietnia zeszłego roku i został odnotowany przez teleskop Parks. Naukowcy przygotowali się do jego odkrycia i operatywnie podłączyli do jego promieniowania mocny teleskop radiowy ATCA oraz wiele innych obserwatoriów. Kombinacja mocy tych teleskopów pomogła Keane’owi i jego kolegom około tysiąckrotnie zwiększyć dokładość obserwacji. Jak się okazało, błysk, trwający zaledwie kilka sekund, miał odpowiednio długi okres trwania świecenia, co pomogło zidentyfikować źródło fal radiowych i ocenić odległość do nich. Dany wybuch, jak twierdzą naukowcy, miał miejsce w dalekiej eliptycznej galaktyce, oddalonej od nas o 6 miliardów lat świetlnych. To wyklucza możliwość, aby mogły ją zrodzić małej mocy magnetary na Drodze Mlecznej lub w jej okolicach, a także świadczy o nadzwyczajnej mocy danego szybkiego błysku radiowego. Według obliczeń astronomów, błysk zaćmił sobą całą galaktykę, w której do niego doszło, a jego jasność miliardy raz przewyższała siłę świecenia Słońca. W ciągu ułamka sekundy zostało wyprodukowane tyle energii, ile nasze Słońce produkuje przez dwa dni. Jak uważa Keane, prarodzicem tego błysku były dwie gwiazdy neutronowe, które zlały się w jedną i zamieniły się w czarną dziurę. 

 

* Rosyjski MSZ przekazał protest ambasadorowi Polski w Moskwie Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz w związku ze zbezczeszczeniem pomnika żołnierzy radzieckich w jednym z polskich miast, powiedziała rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa. „W Polsce trwa kolejna antyrosyjska kampania, która znowu, niestety, jest aktywnie wspierana przez media, ale nie tylko przez nie, lecz również przez polityków, którzy zajmują bardzo odpowiedzialne stanowiska. Mowa o systematycznym bezczeszczeniu radzieckich obiektów pamiątkowych, które odnoszą się do okresu II wojny światowej”, — powiedziała Zacharowa na briefingu w czwartek. Według niej w nocy z 19 na 20 lutego z Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej w mieście Sławno zerwano tablicę z napisem „Chwała bohaterom Armii Radzieckiej, którzy polegli w walce z faszystowskimi najeźdźcami”. Rok wcześniej z tego pomnika zniknęła pięcioramienna gwiazda. „Oczywiście szczególnie obrzydliwe jest to, że wszyscy ignorują, w tym media, które piszą na ten temat, że w walkach o Sławno w 1945 roku zginęli zarówno radzieccy, jak i polscy żołnierze”, — powiedziała rzeczniczka MSZ.   „W związku z tym aktem wandalizmu 25 lutego rosyjski MSZ stanowczo zaprotestował ambasadorowi Polski w Moskwie. Uwaga ambasadora po raz kolejny została zwrócona na bezpośrednie naruszenia przez polskie władze międzynarodowo-prawnych zobowiązań, w szczególności postanowienia traktatu między Federacją Rosyjską a Rzeczpospolitą Polską o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy z 22 maja 1992 roku”, — powiedziała Zacharowa. Ona zauważyła, że zgodnie z tym dokumentem strony zobowiązały się do ochrony wszelkich miejsc pamiątkowych, które są przedmiotem szacunku i pamięci obywateli obu krajów. „Domagamy się, aby pomnik w jak najkrótszym czasie został doprowadzony do należytego wyglądu, a osoby odpowiedzialne za zbezczeszczenie złapane i ukarane”, — podkreśliła rzeczniczka MSZ.

KOMENTARZE

  • W dniu 23 lutego 2016 r. w Rosji obchodzono uroczyście Dzień Obrońcy Ojczyzny .
    W tym samym czasie w Łodzi prezydent Hanna Zdanowska promowała na ulicy Piotrkowskiej i na Placu Wolności militaryzm amerykański , angażując do tego celu również małe dzieci

    https://web.facebook.com/USEmbassyWarsaw/videos/10154024564853945/
  • @detektywmjarzynski 02:11:33
    Na szczęście była w Łodzi także pikieta anty-usraelska zorganizowana przez ludzi z partii Piskorskiego. Bardzo nie spodobała się ona policjantom nasłanym na uczestników protestu. Haniebna była ta prezentacja bandyckiego Pentagonu, a jeszcze bardziej haniebna nazwa – „rajd rycerzy”. Pokaz siły bandytów, okupantów, agresorów, ludobójców – a nie „rycerzy”.

    A skoro jesteśmy już przy owych „rycerzach”…
    Faktem jest, że odjeżdżających do Wietnamu żołnierzy prezydęt Nixon (był on tylko prezydętem a nie prezydentem) żegnał nazywając ich „rycerzami Chrystusa”. A bandyta Kissinger nazwał ich w tym samym czasie „bezmyślnym bydłem służącym do robienia polityki”. W Wietnamie, jak wiemy, owi „rycerze” zabili ok. 3 miliony ludzi. A w sąsiednich Laosie i Kambodży (też były wtedy bombardowane przez USrael) po ok. 500 tys. – w ogromnej większości była to ludność cywilna. Tu dodam – Czesi też bandytów z Pentagonu nie lubią. Gdy w marcu 2015 miała przejeżdżać tam kolumna Pentagonu, władze groziły protestującym więzieniem:

    „Oświadczenie ostrzegające Czechów przed konsekwencjami rzucania pomidorami i jajkami w stronę konwoju wojskowych pojazdów USA przejeżdżających przez kraj wyemitował czeski kanał telewizji Nova. „Atakowanie konwoju takimi przedmiotami, jak pomidory, czy jajka” będzie kwalifikowane jako zakłócenie lub uszkodzenie mienia i grozić za nie będzie kara od 2 do 3 lat więzienia.”

    Napisałem wtedy:„Brawo Czesi! Tak trzymać! I pamiętajcie – jedno jajko w usraelitów ode mnie!”

    https://opolczykpl.wordpress.com/2015/03/24/natowsko-jewrounijna-wolnosc-w-czechach-wiezienie-za-rzucanie-jajkami-w-usraelskie-czolgi/

    To co robią władze Łodzi to obrzydliwa indoktrynacja i manipulowanie dziećmi. Pamiętam, jak jechała przez Polskę kolumna bandytów NATO-wskich, to też dzieci z chorągiewkami zaganiano do machania nimi okupantom. Takie coś jest po prostu obrzydliwe/obżydliwe.

    za źródło : opolczyk
  • Na Zachodzie , w tym w Niemczech oraz w USA są ludzie, którym zachodnia propaganda nie odebrała rozumu i uczuć.
    We filmie niemieccy antyfaszyści z wizytą w Donbasie. Wywiad z nimi prowadzi amerykański obywatel znany na Donbasie jako Texsas .

    https://www.youtube.com/watch?v=9Z-OnK-Cs-M
  • słaba pamięć , może wybiórcza
    "Kraje NATO powinny trzeźwo spojrzeć na rosnącą z dnia na dzień listę przestępstw prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana i zdecydować, czy rzeczywiście potrzebują takiego sojusznika, pisze amerykański portal Huffington Post. Do niedawna państwa członkowskie NATO nie mogły sobie wyobrazić, że jedno z nich zdradzi innych. Sojusz nie ma nawet formalnego mechanizmu wykluczenia kraju, jeśli jego zachowanie wymyka się spod kontroli."
    Już nikt nie pamięta konfliktu Grecko - Tureckiego i o ciągłym naruszaniu granicy greckiej przez tureckie lotnictwo?
  • Dokonania Imperium Zła w Syrii
    http://cassad.net/uploads/posts/2016-02/medium/1456561310_siriya-voyna.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031