Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Dalej niż Aleppo

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pod Aleppo siły syryjsko-rosyjskie osiągają przewagę nad opcją turecko-terrorystyczną. Wojna syryjska wkroczyła w nowy etap. Co może być dalej?

 

Wejście Rosji do bezpośredniej gry wojskowej na Bliskim Wschodzie spowodowało pożądany przełom w wojnie syryjskiej. Obecnie armia prezydenta Assada przy kluczowym wsparciu lotnictwa rosyjskiego rozpoczęła bardzo skuteczną i chyba decydującą ofensywę przeciw terrorystom w północno-zachodniej Syrii. Ma ona na celu rozbicie lub likwidację dżihadu w tej części kraju, całkowite oswobodzenie Aleppo i odepchnięcie terrorystów od kluczowego rejonu Latakii, który jest główną ojczyzną alawitów – szyickiej mniejszości, z której pochodzi Assad i większość kadry oficerskiej zwłaszcza w syryjskim lotnictwie. To właśnie alawici mieli być w planach terrorystów zgładzeni w pierwszej kolejności do ostatniego niemowlęcia. Konsekwencją obecnej ofensywy jest masowa ucieczka nie tylko samych terrorystów, ale i tej części sunnickiej ludności cywilnej (conajmniej 30–70 tys.), która ich bezposrednio i aktywnie  popierała i teraz boi się zemsty sił rządowych oraz administracji, która po nich tam powróci wraz z bezpieką, co jest dla każdego oczywiste. Uchodźcy ci szturmują granicę turecką, ale Ankara blokuje im przejścia pragnąc ich kosztem zaostrzyć sytuację i wymusić reakcję NATO przeciwko siłom Damaszku.  Władze tureckie oświadczyły, że pozwolą nowej fali uchodźców na przekroczenie granicy tylko w przypadku absolutnej konieczności.

Armia syryjska, uskrzydlona ostatnimi zwycięstwami i zasilona rosyjskimi dostawami broni i amunicji domyka ostatnie kotły pod Aleppo, w których ostrzeliwuje wspieranych przez Turcję i Zachód „umiarkowanych terrorystów”. Rozpoczyna się też faza końcowa: odcinanie od granicy tureckiej prowincji Idlib – głównego matecznika „umiarkowanych terrorystów”, co by go pozbawiło dostaw i skazało na niechybną zagładę. W szeregi brodatych bandytów wkrada się panika. Dotarcie wojsk Assada do granicy z Turcją oznaczałoby likwidację najemnych „rebeliantów” realizujących cele Ankary i Zachodu w tej części Syrii, a to drastycznie ograniczy realny wpływ Turcji na rozwój sytuacji w pozostałej części kraju. Oznaczałoby to także zaraz potem szybką klęskę Państwa Islamskiego w jego obecnym kształcie, a w konsekwencji również załamanie się zachodnio-izraelskich planów przenicowania mapy Bliskiego Wschodu.

W działaniach tej drugiej strony pojawił się chaos. Mimo szumnych zapowiedzi Arabia Saudyjska jeszcze nie przerzuciła do Turcji samolotów i żołnierzy. Turcja drugi dzień bombarduje teren Syrii i wysyła do Syrii oddziały najemników. W wyniku ostrzału tureckiego zginęli mieszkańcy oraz co najmniej 30 żołnierzy kurdyjskich. Kurdowie twierdzą że kilkusetosobowe oddziały, jakie wjechały z terenu Turcji to są regularne oddziały tureckie. W samej Turcji narasta sprzeciw opozycji dla tego, co się dzieje, czyli grożącej wojny z Syrią. Amerykanie z kolei są wściekli na turecką samowolę. Syria wzywa na pomoc ONZ po bombardowaniu terytorium Syrii, do czego rząd Turcji jawnie się przyznaje. Syria określa te bombardowania „bezpośrednim poparciem dla terrorystów”.

Pierwszym  problemem, o który pytają w Europie jest masowy napływ uchodźców. Według władz tureckich może ich przybyc jeszcze 600 tysiecy, a już przebywa u nich ok. 2,7 miliona uchodźców i migrantów, przeważnie z Syrii. W ubiegłym roku do Unii Europejskiej, głównie do Niemiec, napłynęło z tureckiego kierunku ponad milion osób, w tym ponad 320 tysiecy Syryjczyków (Eurostat). Na podstawie porozumień unijno-tureckich z końca ubiegłego roku, w zamian za ponad 3 mld euro pomocy finansowej, zobowiązanie do odmrożenia negocjacji akcesyjnych, liberalizacji wizowej oraz program kontrolowanych przesiedleń uchodźców z Turcji do UE, Ankara zobowiązała się do współpracy w zahamowaniu niekontrolowanego przepływu uchodźców przez swoje terytorium do UE. Współpraca – nastawiana na zarządzanie kryzysem, bez możliwości jego zasadniczego rozwiązania – dla obu stron przebiega poniżej oczekiwań, co ma być tematem rozmów na szczycie unijno-tureckim 18 lutego. Obecna zmiana sytuacji wojskowej w Syrii znacząco zaostrza jednak problem, co było powodem nieplanowanej wcześniej wizyty w Turcji kanclerz Merkel (8 lutego), zgrzytania zębów w Brukseli, głupiego apelu Hollande’a do Rosji, aby się z Syrii wycofała itp. 

Dla Turcji uchodźcy są jednak tylko jednym z problemów wynikających z nowej fazy wojny syryjskiej. W optyce Ankary o wiele większe zagrożenia stanowi sama armia syryjska, ponadto rozdrażniona zestrzeleniem samolotu i otwarcie wroga wobec Turcji Rosja, nieco dyskretniej ale przeciez także prosyryjski Iran, no i Kurdowie, zwłaszcza syryjscy. Poza turecką kontrolą coraz bardziej pozostaje Daesz. Paserska współpraca z tą formacją, nieudolnie przedtem ukrywana, jest przedmiotem coraz ostrzejszej krytyki ze strony sojuszników Turcji z NATO, a turecką przeciwwagą dla najbardziej radykalnych podrzynaczy gardeł miały być właśnie siły tzw. umiarkowanych terrorystów (niektóre formacje islamistów, Turkmeni syryjscy itp.) z północnej Syrii, wspierane nieoficjalnie przez Turcję. W celu bardziej otwartego i mocniejszego ich wsparcia Turcja nadal forsuje projekt ustanowienia strefy bezpieczeństwa (w tym zakazu lotów) w północnej Syrii, ale do tego potrzebne jest jej wsparcie ze strony Zachodu. Turcja nigdy nie była i nie jest w stanie wprowadzić tego sama, a obecnie wobec jej otwartej konfrontacji z Rosją, stało się to jeszcze mniej prawdopodobne. NATO i w ogóle Zachód, niechętny do bezpośredniego militarnego zaangażowania się w Syrii i pragnący wyciągać gorace kasztany z ognia cudzymi rękoma, dotąd ignorował postulaty tureckie. Obecna ofensywa syryjsko-rosyjska grozi jednak m.in. likwidacją istniejących nieoficjalnie przyczółków tureckich i przeniesieniem konfliktu na terytorium Turcji, do Kurdystanu. Jedną z konsekwencji byłoby przenikanie do Turcji (i UE)  tzw. umiarkowanych terrorystów, których nikt u siebie mieć by nie chciał, a drugą wzmocnienie sił kurdyjskich i w Syrii i w Turcji. W obu przypadkach chodzi o siły polityczne i wojskowe związane z lewicową i świecką Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), otwarcie wrogą wobec Turcji.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że na wniosek Turcji do rozmów w Genewie nie zaproszono Kurdów syryjskich. Nic o nich nie mówi się w „umowie Kerry–Ławrow”. Tzw. „przerwanie ognia” nie dotyczy Kurdów. A przecież o ich sukcesach słyszy się stale. Są w Latakii, są w północnym Aleppo. Po zdobyciu Zapory Tiszrin pojawił się dziwny komunikat rosyjskiego Sztabu Generalnego o tym, że „armia syryjska wraz z oddziałami kurdyjskimi zajęła tamę”. Były też rosyjskie informacje o dostarczaniu uzbrojenia i wyposażenia „oddziałom kurdyjskim”. Wiadomo, że są wśród Kurdów doradcy rosyjscy i „powstańcy z Donbasu”. Nie jest więc wykluczone, że mamy tam de facto do czynienia z armią syryjską, która już jako „oddziały kurdyjskie” mimo ustaleń dyplomatycznych może dalej prowadzić działania wojenne. Bliskość współdziałania obu tych sił i patronat sprytniejszej od wszystkich Rosji, która przejmuje sprawę kurdyjską pod swój parasol, oraz desperacki upór Turcji, aby kwestia niepodległości Kurdystanu nie ujrzała światła dziennego, staje się  kolejnym zakrętem tej wojny, na której dalszy ciąg chyba nie trzeba będzie długo czekać.

Obecna strategia Ankary wobec kryzysu uchodźczego polega na stanowczym niewpuszczaniu uchodźców syryjskich przez granicę. Europa mocno krytykuje za to Turcję, ale prawdopodobnie poczuje się zmuszona do kierowania pomocy humanitarnej za pośrednictwem Turcji, na terytorium Syrii, co prowadziłoby do wzrostu europejskiej obecności i aktywności w pobliżu syryjskiej wojny, a na tym właśnie – to znaczy na jak najgłębszym i najbardziej bezpośrednim wciągnięciu Europy (i NATO) w ten konflikt zależy Turcji.

Również w tym celu Ankara podnosi larum w sprawie lania, jakie siły syryjsko-rosyjskie spuszczają obecnie jej pupilom, twierdząc że to brutalność tej ofensywy jest bezpośrednią przyczyną obecnego kryzysu. Turcy szacują, że w najgorszym wariancie z Syrii może uciekać nawet 600 tys. osób. Kanclerz Merkel już w to uwierzyła i chce dosypać Turkom pieniędzy (stąd jej nieplanowana wizyta w Turcji 8 lutego), a NATO angażuje swą marynarkę do kontroli przemytu uchodźców przez Morze Egejskie. W ten sposób Turcja pośrednio chce osiągnąć swój stary cel: zdefiniować strefę kryzysu humanitarnego w Syrii, a następnie możliwie szybko przekształcić ją w strefę bezpieczeństwa  z niezbędną strefą zakazu lotów i ewentualną operacją naziemną, czyli zaangażowaniem militarnym, co by chroniło wskazaną strefę i sojuszników Ankary przed dalszą ofensywą sił Damaszku. To by pozwoliło przynajmniej na trwały rozbiór Syrii i m.in. utworzenie w Syrii tureckiej strefy buforowej oraz o kontrolę pasa wzdłuż północnej granicy Syrii, który nazywam „kurdyjską polędwicą”. Chodzi więc o realizację tureckiego projektu, odrzuconego przez Zachód jeszcze w czasie jesiennych negocjacji. Nieoficjalnym szantażem ze strony Turcji jest rezygnacja ze współpracy z UE i wpuszczenie wolnego strumienia uchodźców do Europy. 

Oznacza to, że dotychczasowe problemy związane z uchodźcami i m.in. przenikaniem radykałów i „umiarkowanych terrorystów” z Syrii do Turcji i Europy (bo jak się okazuje głównie tacy stamtąd teraz uciekają) mogą wkrótce ulec znacznemu nasileniu. Turcja uparcie  powraca do pomysłu strefy bezpieczeństwa, chociaż w miarę upływu czasu rosną polityczne koszty takiego rozwiązania, a potencjalne zyski są coraz bardziej wątpliwe. Z perspektywy Ankary problem utworzenia strefy bezpieczeństwa staje się również kluczowym i decydującym elementem dla przyszłych relacji turecko-unijnych.

Coraz wiekszego znaczenia nabiera zatem dialog między Brukselą a Ankarą w najbliższych tygodniach, a przede wszystkim zbliżający się szczyt turecko-unijny w Brukseli (18 lutego). Unia nie wypracowała jak dotąd strategicznej alternatywy dla współpracy z Turcją w celu ograniczenia rozmiarów kryzysu migracyjnego, ta zaś w coraz większym stopniu pociąga ryzyko zaangażowania w kryzys syryjski czyli w konsekwencji także ryzyko konfrontacji z Rosją, czego dotąd UE konsekwentnie unikała. Rozejście się unijnej i tureckiej wizji problemów bliskowschodnich oznaczałoby z kolei postępującą erozję współpracy na poziomie strategicznym, również w łonie NATO, i niosłoby ryzyko dramatycznego zaostrzenia kryzysu migracyjnego, a więc i wymuszoną gruntowną rewizję polityki unijnej wobec Turcji i Bliskiego Wschodu. 

KOMENTARZE

  • Larum grają
    Artykuł jak zwykle Pana autorstwa na wysokim poziomie. A jednak przedstawione w nim zagadnienia nawet nie dotykają spraw naprawdę poważnych. Dzisiaj przed południem przez media przemknęła informacja o ogromnych manewrach organizowanych przez Arabię Saudyjską w północnej części tego kraju. Według niektórych, w manewrach tych ma wziąć udział aż 350 000 żołnierzy, 20 000 czołgów, 2 450 samolotów, 460 helikopterów. Jeszcze nigdy w historii, nikt nie organizował takich manewrów z udziałem takiej ilości wojska. Były już podobne zgrupowania ale to były siły inwazyjne, które przygotowywały się na poważna wojnę. Wiążąc ten fakt z grupowaniem wojsk na południowej granicy Turcji, ostrzałem artyleryjskim (od 3 dni) Syrii przez Turków oraz zapowiedziami władz tych krajów o gotowości do wejścia sił lądowych do Syrii, widać wyraźnie że to nie są żarty. Jeszcze mniej powodów do żartów daje strona Syryjska, razem z Rosyjską, która niedwuznacznie określa swoje stanowisko wobec najazdu Turków i Saudyjczyków na Syrię, jako pełnoskalowy konflikt militarny - a więc wojna z użyciem wszelkich sił i środków. Gdyby do tego doszło, Zachód, zważywszy na ostatnio nasiloną antyrosyjską retorykę w mediach, nie będzie stał obojętny i zaatakuje Rosję.
    Jakoś mało w przestrzeni medialnej głosów o takim zagrożeniu. Ja wiem, że gdyby wybuchła wojna tak z dnia na dzień, z zaskoczenia, ludzie będą w głębokim szoku i automatycznie wykonają to, co im się rozkaże. Dlatego zapewne istnieją wyraźne wytyczne aby wyciszać tego typy głosy - pewnie na Neon24 też one obowiązują. Jednak skala zagrożenia jest w obecnej chwili tak poważna, że nie należy przemilczać tego się kroi.
  • Niemcy przyjęły już swój milion "Syryjczyków"
    No to teraz kolej na nas, aby przyjąć tych, co teraz uciekają z Aleppo

    Czy się zintegrują z tym milionem Ukraińców ?
  • @Krzysztof Szotowicz 16:35:10
    niestety, wszystko wskazuje na to, że będzie musiała być użyta broń masowej zagłady.
  • @Krzysztof Szotowicz 16:35:10
    Szotowicz nie p..l . Zanim napiszesz jakąś bzdurę to pomyśl. Tylu czołgów to chyba nie mają wszystkie armie świata. Cała armia A.S. liczy 230 tys. a dostaje już w dupę w Jemenie. Nie siej paniki.
  • @Krzysztof Szotowicz 16:35:10
    Tutaj szczegóły dot. potencjału armii Arabii Saudyjskiej:

    https://en.wikipedia.org/wiki/Armed_Forces_of_Saudi_ Arabia

    W komentarzu- księżycowe dane.
  • @welna 18:57:38
    nie p...lę, tylko cytuję co poniektórych publikatorów (http://www.presstv.ir/Detail/2016/02/09/449380/Saudi-Arabia-military-maneuver-North-Thunder).

    To czy arabska zjednoczona (20 krajów) armia dostanie w dupę zanim na horyzoncie zamajaczy Damaszek nie ma znaczenia. Ważne, że Rosja rozpocznie regularną wojnę z innym państwem. Zwłaszcza, że Turcy tylko czekają na ten moment aby uderzyć z północy. Nomen omen - ćwiczenia maja kryptonim North Thunder - północny grom, jakby nie chodziło o kampanię z południa, ale właśnie uderzenie z północy.
  • @interesariusz z PL 16:50:53
    Na to niestety wyglada.Rosja z tymi krajami sobie nie poradzi konwencjonalnie, zbyt wiele nalepszych, wojskowych zabawek nagromadzily te kraje arabskie.
  • @Krzysztof Szotowicz 16:35:10
    20 000 czołgów ??? skąd oni to wzięli i jak logistycznie idzie tym operować ?
  • @staszek kieliszek 21:11:17
    Striełkow twierdzi, że Rosja nie ma z Turcją szans. Wystarczy, że zablokują Bosfor i Rosjanie leża i kwiczą.

    Nie rozumiem Putina. Tam gdzie powinien był uderzyć - na Ukrainie - nie uderza, angażuje się tam, gdzie z góry wiadomo, że przegra.
  • Wyścig do Rakki
    http://www.sott.net/article/312272-Race-to-Raqqa-The-Syrian-Armys-campaign-to-defeat-Daesh
  • Autor
    A ja na przekór tu opiniującym twierdzę, iż skończy się na prężeniu muskułów. Mówiąc kolokwialnie : ktoś cyknie i nawet widać kto.
    Drobna dygresja : co by było gdyby nie strącony samolot.
  • @PiotrZW 22:02:40
    Bodaj Chruszczow powiedział że ewentualna blokada Bosforu to kwestia dwóch salw rakietowych po których już nie będzie problemu blokady, Konstantynopola zresztą tez. Wtedy NATO mu uwierzyło, no ale Turcy teraz nie muszą w to wierzyć ... , być może rzeczywiście powiedzą "sprawdzam" ...
    A tak poważnie gdzie ostatnio Amerykanie nie dostali w dupę, począwszy od Wietnamu zawsze przegrywają, ostatnio pokonali ich pasterze kóz ...
  • @PiotrZW 22:02:40
    Paul Craig Roberts tez zadal pytanie:Dlaczego Putin jak anektowal Krym nie zaanektowal Doniecka ze jednym zamachem? Nie bylo by tej niekonczacej sie wojny na Ukrainie.A moze wlasnie o to mu chodzilo?By sie jatrzylo do kompletnego upadku Ukrainy, by to kosztowalo zachod wielkie pieniadze a na koncu Ukraina na kolanach blagala Rosje o pomoc?
  • @staszek kieliszek 22:53:18
    Sądzę że chodzi o to, że świadomość ziemian w skali globalnej ma bardzo dużą bezwładność i dlatego potrzebuje długi czas aby poznać prawdę i zareagować na tę prawdę. Ludzie ziemi muszą mieć czas poznać rzeczywistą twarz USA poprzez obserwacje bandyckiego działania czy to bezpośredniego czy pośredniego tj. wspieraniem zbrodniarzy. Gdyby Rosja zajęła rosyjskojęzyczną część Ukrainy to świat nie mógłby dostrzec tej prawdy, co dawałoby zbrodniarzom przyzwolenie do dalszej bandytki.
    Np. ja już około roku 1989 z austriackiej prasy wiedziałem, że istnieje taki twór amerykański jak Al Kaida (Baza), a do ludzi dopiero teraz to dociera i to też z wielkim niedowierzaniem i szokiem, że USA jest twórcą i utrzymankiem tej organizacji którą wykorzystuje do zbrodni w różnych miejscach, teraz w Syrii. Ludzie mają dylemat - ja też miałem - kto reprezentuje ciemną a kto jasną stronę mocy. Nie wiedząc tego trudno stanąć po którejkolwiek stronie, a czas, obserwacja daje możliwość poznania i przyswojenia prawdy co w konsekwencji musi prowadzić do opowiedzenia się po której stronie stanie każdy z nas, jasnej czy ciemnej.
  • @staszek kieliszek 22:53:18
    Krym przeprowadził referendum w sprawie dołączenia do Rosji a Noworosja przeprowadziła referendum w sprawie odłączenia się od Ukrainy i samostanowienia dwóch republik, Donieckiej i Ługańskiej.
    Referendum w sprawie dołączenia do Rosji jak na razie nie było.
    Jeśli chodzi o środkową i zachodnią Ukrainę, może błagać w przyszłości na kolana Rosję, ta sprawa jest już przez Rosję zamknięta na amen.
    To stało się z dniem 1 stycznia 2016 roku.
  • @PiotrZW 22:02:40
    Striełkow jest coraz głupszy, chyba ta jego młoda żonka na mózg mu wlazła.
    Wystarczy parę solidnych rakiet a cieśnina zostanie szybko udrożniona, bo powstanie kilka cieśnin...nie jest pewne co wtedy ze Stambułem: to już było sygnalizowane w czasie ZSRR a teraz technika poszła dużo do przodu.
    Zresztą niedawno temu Turcy zablokowali cieśninę rosyjskim okrętom i co?
    I Kupa! Rosja ma też dostęp do Morza Kaspijskiego i do wielu innych mórz.
    Jak się Rosji już znudzi ta gra, jakiś jej okręt podwodny może się wynurzyć pewnego dnia z owych mórz i pierdyknąc dokładnie w wyznaczony cel.
  • jeśli waszyngtońscy nie powieszą naziola Erdogana, tak jak Saddama...
    to chyba można śmiało można uznać USrael za wspólnika zbrodni :)))
  • @Henryk Kreuz 23:25:31
    Święta prawda!
    Problemem pozostaje tylko Cena.
  • @Henryk Kreuz 23:25:31
    http://www.liveleak.com/view?i=bba_1414692958
    There are no moderate opposition forces in Syria.
    https://www.youtube.com/watch?v=9mluzNt9i2I
  • @staszek kieliszek 21:11:17
    Jeżeli jak twierdzisz, Rosjanie użyją taktycznych pocisków nuklearnych, aby powstrzymać armię koalicji arabskiej pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej, rozegra się to gdzieś na dalekich przedpolach Damaszku w pobliżu granicy z Jordanią. Nawiasem mówiąc nie będzie to tylko arabska koalicja, bowiem Wielka Brytania niespodziewanie zapowiedziała, że wyśle do Jordanii ponad 1600 żołnierzy i co najmniej 300 pojazdów wojskowych. Według oficjalnych doniesień, odbędą się tam wielkie manewry wojskowe „Shamal Storm”, czyli jak widać, wojska białasów tez dołączą do oliwkowych.
    Jeżeli w grę wchodzi broń nuklearna, natychmiast wzrasta znaczenie warunków pogodowych, a ściślej kierunku wiatru, zwłaszcza że tuż obok jest granica państwa Izrael, a przecież to oni piszą scenariusz dla tej sztuki i oni zasiądą w pierwszym rzędzie na trybunach, obserwować jak żołnierze z pod znaku półksiężyca i żołnierze z krzyżem na tarczach będą się wzajemnie unicestwiać. Tak więc kierunek wiatru musi być właściwy, tzn najlepiej południowo-zachodni ale zachodni też może być.
    Sprawdziłem pogodę w Jordanii w najbliższych dniach i według prognoz do soboty wieje ze wschodu, dopiero od niedzieli zmienia się na zachodni. Wygląda na to że Rosjanie i Kurdowie i Syryjczycy mają czas do soboty aby oczyścić Syrię z islamistów.
  • @Drab61 22:19:33
    Tak to Chruszczow powiedział.
  • @staszek kieliszek 21:11:17
    Stasiu co z tych super zabawek jak ich obsługa to koziojebcy, czyli głupia i bez bojowego ducha?
  • @@@!
    [Naloty rosyjskiego lotnictwa w Syrii, zniszczone dwa szpitale(sic!) Turecki premier Ahmet Davutoglu powiedział, że rosyjskie rakiety balistyczne trafiły w szkołę i szpital w syryjskim mieście Azaz, 30 km od Aleppo, zabijając wielu ludzi. Rakiety zniszczyły też szpital w Hadije w sąsiedniej prowincji Idlib.] - Pytam a który to samolot - już niekoniecznie rosyjski - używa rakiet balistycznych i to w dodatku tak nędznych, że oto po kilka trafia w budynek szpitalny (a nie jakieś bunkry przeciwatomowe) i z pół setki osób zatrudnionych w tym budynku ledwie osiem zostaje zabitych? Jakoś mój szacunek dla balistycznych wojsk rakietowych dramatycznie spadł po przeczytaniu tej informacji. Takie rakiety służą do przenoszenia głowic termojądrowych!!!! Czy to ma znaczyć, że Rosjanie użyli głowic jądrowych aby zniszczyć szpital i szkołę?!!!!!! ABSURD!!!!!!! Nawet z czysto prozaicznego powodu. Taka rakieta kosztuje więcej niż budynek szkoły!!!! Poza tym, czy odnotowano w stacjach sejsmicznych przynajmniej dwa wybuchy nuklearne (szpital i szkoła)? Turasy dążą do wojny z Rosją, a tak naprawdę do III wojny światowej!!!! Byłbym bardzo zdziwiony, ale mi się przypomniało, kto pada pierwszą ofiarą wojny. Otóż - prawda. Wiemy już, co o Rosjanach mówią wrogowie Rosjan. Tyle, że taka wiedza zbyt wiele warta nie jest. To Turcy w sobotę dokonali ostrzału artyleryjskiego miasta Aleppo i okolic, a nie Rosjanie. Widać, że rosyjska interwencja przynosi efekty w postaci systematycznego unicestwiania międzynarodówki najemników pt. ISIS. Wystarczyło, że Syryjczycy odcięli ISISów od tureckiej granicy od razu w rosyjskich nalotach zaczęły ginąć wyłącznie kobiety i dzieci do tego wyłącznie w szpitalach i szkołach. Zastanawiam się czy ONZ uzna Turcję i Arabię Saudyjską za agresora gdy zaatakują Syrię? Na razie pękają i starają się wciągnąć resztę świata w konflikt. W końcu ONZ samo siebie za agresora nie uzna. Ciekawe ile wzrośnie cena ropy jak Wołodzia przywali głowicą w Arabskie pola naftowe. Rosjanie w ogóle nie używają w Syrii rakiet balistycznych i nie bombardują celów cywilnych. Turcja robi propagandę, a syryjskie obserwatorium praw człowieka, to jest w Londynie pizzeria i facet, który pod taką nazwą wypisuje bzdury powtarzane przez polską propagandę. A kto to jest w ogóle to nie wiadomo. Szpitale w Syrii i inne cywilne obiekty bombardują głównie Amerykanie oraz ich zachodni pomagierzy, szczególnie Anglicy. A tak ogólnie to kto trzeźwo myślący wierzy Turkom? Chyba tylko Angela. Po drugie już w zeszłym tygodniu na Zachodzie huczało, że to Amerykanie bombardują Alepo, a cała wina poszła na Rosjan. Dwa samoloty amerykańskie A-10 od strony Turcji wleciały na teren syryjski i waliło po Alepo. Wszystko jest do udowodnieniach na radarach. To że mamy taką propagandę a nie inną zawdzięczamy pismakom, którzy na sznureczku służb, otumaniają do reszty i tak już zgłuptaczony naród. Mam tu na myśli nie tylko nas Polaków. A czy nie dziwne, że za każdym razem, gdy Rosjanie mają jakieś osiągnięcia w walce z brodaczami, to rusza kampania antyrosyjska? Czy my w końcu popieramy już tych brodaczy, czy co? Niech zbombardują tam wszystko do gołej ziemi. Tylko niech wypędzą stamtąd w końcu tą demokrację. Jak panowały na Bliskim Wschodzie dyktatury to nikt stamtąd nie uciekał, nie trzeba było płacić Turkom miliardów za walkę z problemem, którego są jednym z powodów, nie byłoby wzrostu przestępczości i problemów socjalnych.
    W imię spokoju i zachowania dotychczasowego komfortu w miejscu gdzie mieszkam postuluję za tym aby wskrzesić ze zmarłych Kadafiego i Husajna. Oni się znali świetnie na robocie i za ich życia była cisza i spokój. Dziwne....
    1. Kryzys imigracyjny rozpoczął się na początku zeszłego roku, a Ruskie weszli do Syrii dopiero we wrześniu...
    2. W fali imigrantów ok. 15% to syryjscy uchodźcy, reszta to ludzie pochodzący z innych kwitnących demokracji takich jak Libia, Afganistan, Irak i reszta Afryki.
    Czyli nie dość, że ludzie zaczęli uciekać przed Putinem przed tym jak on wszedł do Syrii to uciekali przed nim z miejsc gdzie go w ogóle nie było. Ten Putin to normalnie ma szacun u Arabów. Nie ma co. Niedługo musimy się spotykać fali imigracji pingwinów bo słyszałem, że Ruskie chcą zwiększyć wydobycie koło bieguna północnego. W związku z tym musimy się też spodziewać fali imigracji białych niedźwiedzi również z bieguna południowego.
  • @Krzysztof Szotowicz 12:03:26
    Desant Rosjan w Polsce w dwie godziny? Potwierdzają to eksperci! Rosjanie śmieją się z polskiego wojska i twierdzą, że ich czołgi T-90 będą w Warszawie w ciągu 24 godzin. Desant powietrzny potrzebuje na to niewiele ponad godzinę. Są jeszcze Iskandery. Te rakiety dwie minuty po odpaleniu wybuchną w centrum Warszawy. Problem w tym, że rosyjscy propagandziści mogą mieć rację. Nie jesteśmy gotowi na konflikt z Moskwą. Nie jesteśmy przygotowani na atak ze wschodu. Na wypadek wojny całą swoją nadzieję pokładamy w sojusznikach. - To jest całkowicie bzdurne założenie. Wbija się ludziom do głowy, że sojusznicy mają nas bronić. A to nie tak. To my mamy mieć skuteczny system odstraszania a nie wierzyć , że jednostki NATO przyjdą nam z pomocą po 7 dniach od chwili wybuchu wojny ( a będzie to nota z ubolewaniem i nic więcej!)- mówi w rozmowie z faktem24.pl Wojciech Łuczak, wojskowy ekspert i wiceprezes agencji Altair. Rosjanie śmieją się z polskiego wojska i twierdzą, że ich czołgi T-90 będą w Warszawie w ciągu 24 godzin. Desant powietrzny potrzebuje na to niewiele ponad godzinę. Są jeszcze Iskandery. Te rakiety dwie minuty po odpaleniu wybuchną w centrum Warszawy. Problem w tym, że rosyjscy propagandziści mogą mieć rację. Nie jesteśmy gotowi na konflikt z Moskwą. Nie jesteśmy przygotowani na atak ze wschodu. Na wypadek wojny całą swoją nadzieję pokładamy w sojusznikach. - To jest całkowicie bzdurne założenie. Wbija się ludziom do głowy, że sojusznicy mają nas bronić. A to nie tak. To my mamy mieć skuteczny system odstraszania a nie wierzyć , że jednostki NATO przyjdą nam z pomocą po 7 dniach od chwili wybuchy wojny - mówi w rozmowie z faktem24.pl Wojciech Łuczak, wojskowy ekspert i wiceprezes agencji Altair. Tymczasem Rosjanie śmieją się z naszego wojska. Na filmie wyemitowanym przez piąty kanał telewizji pokazali, jak czołgi T-90 zmierzają do Warszawy. Lektor mówi, że będą tam w ciągu 24 godzin, bo tyle potrzebują do przejechania 1300 kilometrów. Wcześniej jednak do stolicy Polski dostanie się sowiecki desant. Spadochroniarzom wystarczy na to 1, 5 godziny. W tym czasie rosyjskie pociski balistyczne będą w drodze do USA. Na zakończenie filmu na rakiecie widać emotke ze zmróżonym okiem. Ma to oznaczać, że filmik jest żartem. Jeśli tak to raczej kiepskim. Tyle tylko, że jest w nim ziarno prawdy. Taki materiał pojawił się w Rosjskiej telewizji https://youtu.be/AXWOKhCGyog Gdyby doszło do hipotetycznego konfliktu, Rosjanie rzeczywiście byliby w kilka godzin w Warszawie. Zapytany o to Wojciech Łuczak mówi - To prawda. Kilka tygodni temu, odbyły się w Polsce ćwiczenia pod kryptonimem Kraj. Jednym z elementów była walka z batalionem rosyjskiego specnazu. Wyniki były takie, że zdecydowano się je utajnić - podkreśla Wojciech Łuczak. Nie chce zdradzać szczegółów, ale dyplomatycznie mówi że, nie napawają one optymizmem. - Takie ćwiczenia powinny odbywać się co dwa lata. Biorą w nich udział organy administracji publicznej, jak i dowództwa oraz sztaby na wszystkich szczeblach kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi - przyznaje generał Roman Polko, były dowódca jednostki GROM. W ramach „Stolica-16” ćwiczono obronę Warszawy przed rosyjskim Specnazem, perfekcyjnie wyszkolonymi komandosami. Teoretycznie ich atak mógłby wyglądać tak. Przed rozpoczęciem wojny na lotnisku, pojawia się grupa turystów wracających z Wiednia i przesiadająca się na lot do Moskwy. Broń byłaby już w skrytkach na terenie miasta. Ich zadaniem byłoby nie tylko unieszkodliwienie prezydenta czy premiera i najbardziej znanych polityków i generałów, ale też wprowadzenie chaosu w mieście. Odcięcie prądu, zatrucie wodociągów, wysadzenie kilku stacji benzynowych. - Do jakiego kataklizmu może doprowadzić grupa nawet źle przeszkolonych ludzi, pokazuje ostatni przykład zamachów terrorystycznych w Paryżu - mówi były dowódca GROM, generał Roman Polko. Kiedy Specnaz polowałby na polskich polityków w drodze byłyby rosyjskie pociski samosterujące - Lecą 8 metrów nad ziemią a my nie mamy niczego, co byłoby je w stanie wykryć i zestrzelić. Właśnie takimi rakietami Putin, rozpoczął konflikt z Syrią - podkreśla Łuczak. Rosjanie mają jeszcze Iskandery. Odpalone z okręgu kaliningradzkiego dolatują aż za Berlin. - Przeciwko tym rakietom, nie mamy również żadnej broni - dodaje wojskowy ekspert. Kompleksowy system obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej, który negocjujemy z amerykanami ma być kompletnie gotowy w….2028(który jeszcze nie istnieje! SIC!) roku i będzie kosztował 50 mld zł - mówi Łuczak. Do tego czasu naszego nieba bronią pochodzące z lat 60 zestawy rakietowe. Niewiele pomogą nam też F-16 i pociski do nich kupione u Amerykanów. - Mamy samoloty ale bez systemów naprowadzania i rozpoznawania celów one są ślepe i głuche - podkreśla Łuczak. Do tego maszyny te wymagają specjalistycznych urządzeń i obsługi. Tylko w w bazie w Krzesinach i w Łasku są na przykład specjalne odkurzacze, które pozwalają utrzymywać pasy startowe w odpowiedniej czystości, tak żeby samoloty mogły startować i lądować. To nie wszystko. Oba lotniska są w zasięgi rosyjskich rakiet. - Jedynym ratunkiem byłoby ich przebazowanie, na wypadek konfliktu - Tajemnicą poliszynela jest to, że maszyny trafiłyby do bazy w Niemczech. Kolejna rzecz to kody dostępu do supernowoczesnych rakiet JASSM kupionych za gigantyczne pieniądze od Amerykanów. Nie mamy jednak do nich dostępu. - Istnieje możliwość unieruchomienia tych rakiet na pokładzie samolotu, drogą radiową przez osoby mające dostęp do kodów źródłowych - mówi nam Michał Likowski, redaktor naczelny branżowego miesięcznika „WTO Raport”. Innymi słowami o użyciu rakiet zdecyduje Amerykanin, siedzący przed komputerem gdzieś w Arizonie z nogami na krześle a nie nasz pilot. Eksperci podkreślają jednak, że wojna nie wybuchnie z dnia na dzień. To proces długotrwały, który narasta tygodniami i nie dzieje się z godziny na godzinę. - Problem w tym, że my liczymy na sojuszników i ich sprzęt. Bazujemy na tym, że Rosjanie nie są gotowi do ataku, tak jak my do jego odparcia. Ale to błędne koło. Na wypadek mobilizacji, będzie za późno żeby lata zaniechań i zaniedbań naprawić - mówi nam Michał Likowski redaktor naczelny „WTO Raport”. I żadnym pocieszeniem nie jest to, że Rosjanie potrzebowali w konflikcie z Ukrainą blisko miesiąca, na to żeby sprowadzić tam kilkaset czołgów. Ps..Rosyjskie siły zbrojne w Kaliningradzie...http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,2,6,6819,armie-swiata,potencjal,rosyjskie-sily-zbrojne-w-kaliningradzie i to https://pl.wikipedia.org/wiki/Si%C5%82y_Zbrojne_Federacji_Rosyjskiej Po przeczytaniu powyższego oraz tego pod podanymi linkami, oceńcie, porównajcie z tym co posiada nasza armia, a raczej czego nie posiada, no podajcie wynik konfrontacji tak między Polską oraz NATO a dzisiejszą Rosją..Czy teraz wybierzecie się odbierać Rosji Królewiec? jak to rusofobom się marzy? Czekam..
  • @Krzysztof Szotowicz 12:03:26
    Armia białoruska (70 000) wchodziłaby do Polski o godzinie 16.35, bo o 16.30 polskie wojsko kończy służbę!!! Jednostek, sprzętu pilnują ochroniarze, czyli ciecie inwalidzi, etc..zbieranina!...„Armia wchodziłaby do Polski o godzinie 16.35, bo o 16.30(a wojska NATO kończą o 14.30. Od piątku po tym czasie do poniedziałku rana czyli 8.30 armii nie ma!) wojsko kończy służbę i dopiero o 7.30 zaczyna się praca. Tu wiele zależy oczywiście od oceny zagrożenia, jeśli jest ono niewielkie, to... oszczędza się pieniądze, dlatego właśnie polskie i natowskie jednostki pustoszeją wieczorami oraz w weekendy.) Ten czas wystarczy, żeby opanować kraj” . Rzeczywiście, gdyby Polska została zaatakowana wieczorem, to byłby problem, bo większość wojskowych przebywa wtedy... poza jednostkami. To jest opinia śp. gen. Sławomira Petelickiego, który miał twierdzić, że białoruskie wojsko opanuje nasz kraj w dwa dni. „Mamy, z tego co pamiętam, 200 generałów, 1600 pułkowników i 33 tys. szeregowych, to jest 18 szeregowych na generała czy pułkownika. Jak tu poważnie mówić o obronności czy z dumą mówić o byciu naczelnym zwierzchnikiem sił zbrojnych? Najpierw jakieś siły muszą być! One nie istnieją, szeregowcy uciekają z wojska” ...W Niemczech też mają armię zawodową, ale to, że żołnierze przebywają poza jednostką nie dowodzi tego, iż kraj jest bezbronny. Każdy żołnierz jest. MUSI być osiągalny pod telefonem i w ciągu 1 godz. dotrzeć do swojej jednostki. Chyba, że ma urlop, to wtedy ma większe luzy, ale nawet przebywając poza krajem, w razie czego musi się stawić w jednostce w ciągu 48 godz. Podejrzewam, że w Polsce wygląda to dużo gorzej, lecz u nas wszystko praktycznie jest w rozsypce, nie tylko armia, ale i wywiad i służby szybkiego reagowania, itp. itd. /// Gdyby Białoruś napadła na Polskę... mielibyśmy nie lada problem. Większość sił Wojska Polskiego znajduje się na zachodzie kraju - czy zdążyłby wejść do walki, nim agresor zająłby Warszawę? Vladimir Wolff, autor książki "Stalowa kurtyna", nie ma co do tego wątpliwości - w jego powieści oddziały białoruskie - po wcześniejszym zajęciu m.in. Białegostoku - wchodzą do naszej stolicy już po kilku dniach od rozpoczęcia inwazji. Ograniczony potencjał Po drodze rozbijają stacjonującą na Warmii i Mazurach 16 Dywizję Zmechanizowaną (DZ), oraz inne, nieliczne jednostki - jak można się domyśleć, należące do aktualnie likwidowanej przez dowództwo naszej armii 1 DZ. Białoruskie wojska atakuje Polskę z dwóch kierunków - północnego, na wysokości Grodna, i południowego, z okolic Brześcia. Grupa północna ma wejść do Warszawy z rejonu Legionowa i Nowego Dworu Mazowieckiego, grupa południowa - sforsować Wisłę poniżej miasta i wkroczyć do stolicy od strony południowych, lewobrzeżnych dzielnic. Później jej oddziały uderzeniowe ruszyłby w kierunku Łodzi, której zajęcie zakończyłoby inwazję. Na większą ekspansję terytorialną Białorusini nie mogą sobie pozwolić z powodu ograniczonego potencjału wojskowego. Plan, od którego wywodzi się tytuł książki, zakłada podjęcie w tym momencie rozmów pokojowych. W myśl jego założeń, dwa wielkie związki taktyczne Wojska Polskiego - 12 DZ ze Szczecina i 11 Dywizja Pancerna (DPanc.), stacjonująca w garnizonach w Lubuskim i w Wielkopolsce - nie zdążą już wejść do walki, zdziesiątkowane przez lotnictwo i działania dywersyjne. Autor "Stalowej kurtyny" ma rację, zwracając uwagę na dużo mniejszy potencjał WP, zgromadzony na wschód od Wisły - tak, jakby wciąż, mimo upadku komunizmu, zagrożenie stanowił dla nas przede wszystkim Zachód. Tymczasem dokonywane po 1989 r. analizy wykazywały, że jeśli cokolwiek złego miałoby spotkać Polskę, z większym prawdopodobieństwem przyszłoby ze wschodu. Dlaczego zatem nie zdecydowaliśmy się na co najmniej zrównoważenie sił w obu częściach kraju? Odpowiedź jest prozaiczna - w latach 90. minionego wieku armii nie było stać na wielką przeprowadzkę. Co więcej, technologiczna degrengolada WP, charakterystyczna dla pierwszych kilkunastu lat III RP, odebrała politykom i części generalicji wiarę w możliwości własnego wojska. Jednocześnie jednak nie widziano w tym wielkiego problemu, ufając, że członkostwo w NATO - do którego wstąpiliśmy w 1999 r. - daje wystarczające gwarancje. W ocenie wielu, takie uwarunkowania podważały wręcz sens poważnej dyslokacji sił (i inwestowania w wojsko w ogóle). "Bo po co się spinać, skoro i tak nie damy rady? A zresztą, Sojusz nas obroni"... Zaskoczenie i koncentracja Tymczasem w "Stalowej kurtynie" NATO zwleka z decyzją o włączeniu się do walki. Jej ciężar bierze na siebie wspomniana 16 DZ, wyposażona w sprzęt, którego średnia wieku dobiega trzydziestki - więcej niż liczy sobie większość służących w niej żołnierzy. Na zeszłorocznych ćwiczeniach Anakonda widziałem oddziały tej dywizji w akcji. Mniejsza o stalowe hełmy, które nosiła spora część żołnierzy. Świeżo odmalowane czołgi T-72 i wozy BWP-1 wyglądały - zwłaszcza w symulacji frontalnego ataku - nawet groźnie. Nie zmienia to jednak faktu, że ich przydatność na współczesnym polu walki staje się coraz bardziej problematyczna. Dość sięgnąć po doświadczenia z obu "Pustynnych Burz". Oczywiście, po drugiej stronie nie stoi przeciwnik posiadający znaczną przewagę technologiczną, jak to było w Iraku. Napastnik ma podobny sprzęt, armię o 1/3 mniejszą, choć wyposażoną w dwa razy więcej czołgów (a na czas fikcyjnej wojny zwiększoną do stanu etatowego WP). Tajemnica potencjalnych sukcesów Białorusinów tkwiłaby w zaskoczeniu i koncentracji sił w danym rejonie. Tak też dzieje się w "Stalowej kurtynie" - wschodni napastnicy atakują "z marszu", kończąc w ten sposób wielkie ćwiczenia, które - choć niepokojące - mobilizacji u sąsiada nie wywołują. Zaś północna grupa ich armii jest trzy razy silniejsza od 16 DZ. Specnaz na tyłach Co więcej - to książkowa fikcja, choć w tym scenariuszu dość prawdopodobna - władze w Mińsku przed inwazją uzyskują od Rosjan kilkaset dużo nowocześniejszych czołgów T-80 i wozów BWP-2. Modernizują również na kredyt z Moskwy swoją flotę powietrzną, usiłując zniwelować przewagę, jaką Polsce daje 48 nowiusieńkich lecz na dziś bezbronnych, bez wszelakich w tym uzbrojenia kodów F-16.
  • @PiotrZW 22:02:40
    Ukraina sama się rozkraczy. Bez potrzeby angażowania dużych środków. Rosjanie lepiej rozumieją to co się dzieje na Ukrainie niż ktokolwiek inny (w szczególności polscy w większości zidiociali "specjaliści").
    Może Czarne nie ma dla Rosji obecnie aż tak dużego znaczenia jak pod koniec XIX i w początkach XXwieku jeśli chodzi o handel. Są inne porty takie ja Petersburg , Murmańsk , Władywostok , Nachodka , Archangielsk
    Widać gdzie jest największy ruch statków.
    http://www.marinetraffic.com/pl/ais/home/centerx:133/centery:43/zoom:10
  • @Kula Lis 65 14:34:10
    Myślę że byłoby jeszcze gorzej. Władze , generalicja i "elita polityczna" czwartego dnia inwazji dałyby drapaka gdzieś np do Londynu lub jeszcze dalej. Szóstego dnia inwazja zakończyłaby się rozpoczęciem przemalowywania słupków granicznych na Odrze w biał-zielono-czerwone barwy.
  • @Galopujący Renifer 23:37:03
    Przechwycono amerykańską i izraelską broń dla ISIS [ZDJĘCIA]...Władze miasta As-Suwajda w Syrii wspomagane przez lokalną ludność przejęły w niedzielę pojazd załadowany do maksimum bronią i amunicją. Źródło w gubernatorstwie As-Suwajdy powiedziało w rozmowie z syryjską agencją informacyjną SANA, że pojazd wraz z zawartością miał trafić w ręce działających na wschodzie prowincji Daraa organizacji terrorystycznych.
    Wśród skonfiskowanej broni i amunicji znalazło się 7 wyrzutni rakiet przeciwczołgowych, 62 pociski, 128 różnego rodzaju pocisków RPG, 43 pociski moździerzowe 120 mm oraz 100 pocisków do karabinu maszynowego o kalibrze 23 mm. Wcześniej, również w niedzielę, władze wraz z lokalnymi zespołami przejęły setki min przeciwczołgowych produkcji USA i izraelskiej załadowanych na ciężarówkę w zachodniej części As-Suwajdy. Broń była przeznaczona dla terrorystów we wschodniej części Al-Badija. Zdjęcia pod linkiem: http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/12794-przechwycono-amerykanska-i-izraelska-bron-dla-isis-zdjecia Ps. Oto prawdziwe oblicze USrahel la diabła globalnego niszczącego ludzkość. Trzeba obejrzeć ten film:
    https://gloria.tv/media/h23a9scMVQs
    Jak na dłoni widać perfidię dwóch "największych demokracji świata"-USA i Izraela. Tak się nawzajem określają: "największe demokracje- jedna globalna, a druga "największa" na Bliskim Wschodzie. Perfidne jest to, że obie podsycały 5 lat wojnę przeciw Asadowi, że spowodowały (i kierowały) falę uchodźców do Europy. że odpowiadają za blisko 300.000 ofiar śmiertelnych...Ale to tylko Arabowie, a nie LUDZIE, jak Chazarzy czy sprzymierzeni z nimi na śmierć i życie, Amerykanie. Wróć- masońskie elity dławiące "szarych"-tych pogardzanych przez "elitę" masońską niebogatą część społeczeństwa. Włosy się jeżą na głowie, że oba te zbrodnicze państwa nazywane są "sojusznikami Polski", że stale się prosimy o założenie "stałych baz NATO" w Polsce. A więc pragniemy obecności tych, którzy w latach 50-tych chcieli anihilacji Polaków...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031