Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Zwątpienie w Nigerię

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Skoro RPA coraz mniej się nadaje na piątego partnera do BRICS, to może Afrykę mogłaby reprezentować tam Nigeria? Są takie głosy, ale pomysł wydaje się jeszcze gorszy niż RPA…

Podobnie jak wszystkie naftowe mocarstwa Nigeria przeżywa okres wielkich trudności gospodarczych. W ubiegłym roku 37 gubernatorów federacji nigeryjskiej ogłosiło, że nie mogą sobie dalej pozwolić na utrzymanie stawki minimalnej 3$/dzień dla pracowników budżetówki. Politykom na świecie na ogół nie starcza odwagi aby taką decyzję ogłosić publicznie, ale w Nigerii nie mieli oni innego wyjścia.

Niskie ceny ropy drastycznie obniżyły dochody państwowe Nigerii. Federacja składa się dzisiaj z 36 stanów i federalnego dystryktu stołecznego Abuja. Decyzje o wydatkach sa w ogromnej większości podejmowane przez władze stanowe. Rząd federalny co miesiąc zbiera dochody z eksportu ropy naftowej – co nadal stanowi ponad 50% wszystkich dochodów państwa – i połowę z nich rozdziela pomiędzy rządy regionalne wg specjalnego algorytmu. Suma ta zmniejszyła się jednak dramatycznie odkąd na swiecie zaczął się spadek cen ropy. Budgrr – zespół analityczny mający swą siedzibę w Lagos – obliczył, że rządy stanowe dostały mniej niż 7 mld $ w okresie od stycznia do września 2015 w porównaniu z prawie 14 mld $ w takim samym okresie 2013. Już w czerwcu ubiegłego roku doprowadziło to do kryzysu, gdy nie mogąc wywiązać się ze zobowiązań płacowych wobec swych pracowników  aż 27 gubernatorów stanowych zwróciło się z prośbą do prezydenta Muhammada Buhariego o poratowanie ich z budżetu federalnego.

W grudniu 2015 sytuacja z niewypłacalnością powtórzyła się prawie w  całym kraju, co wywołało strajki. Chociaż jednak kryzys fiskalny doszedł do zenitu, gdy rynek ropy na świecie zawalił się kompletnie w ubiegłym roku, to przecież jego początki i objawy wystąpiły dużo wcześniej. Problem w dużej mierze leży bowiem także po stronie struktury państwa i administracji.

Kiedy Nigeria uzyskała niepodległość w roku 1960 kraj składał się zaledwie z trzech regionów. Od tego czasu uległy one jednak wielu dalszym podziałom i podpodziałom, jak zwykle zresztą w krajach wieloetnicznych. W  Nigerii mieszka około 250 plemion i grup etnicznych. Wszystkie większe z nich domagają się stanów, w których będą stanowiły możliwie czystą etnicznie większość, co by im pozwoliło utrwalić swą władzę i dzielić tylko wśród swoich pieniądze wyszarpywane z budżetu federalnego. „Niektóre stany zostały wykrojone przez przywódców wojskowych specjalnie po to, aby lepiej dbac o interesy ich przyjaciół i partnerów biznesowych” – stwierdza bez ogródek prof. Adigun Agbaje z Uniwersytetu w Ibadanie.   

Bałkanizacja Nigerii zrodziła bardzo toksyczny rodzaj polityki w tym kraju. Przy urnie wyborczej przynależność plemienna i wyznaniowa liczy się o wiele bardziej niż poglądy kandydata. Dla wyborcy jest to zrozumiałe: kto tam wie, co jaki kandydat ma w głowie i czy to, co mówi, jest szczere. O wiele twardsze i bardziej wiarygodne są proste kryteria przynależności grupowej. Stanowi to jednak pokusę do pozyskiwania głosów poprzez zaostrzanie konfliktów i animozji z sąsiednimi grupami, co często rodzi przemoc. W roku 2015 w etnicznych lub religijnych konfliktach zginęło w Nigerii ponad 8000 osób.

Niewiele stanów osiąga dochód własnymi siłami. Bornu, szczególnie zacofany stan w północno-wschodnim narożniku kraju, tuż nad jeziorem Czad, ma 5 mln mieszkańców, ale w roku 2014 zebrało od każdego tylko po 3$ podatków i opłat. Dla Bornu wprawdzie łatwo jest znaleźć wytłumaczenie, bo jest to stan najsilniej dotknięty działaniami fanatycznych terrorystów z Boko Haram i właściwie będący w stanie chronicznego oblężenia. Ale również stany, które żyją we wzglednym spokoju i takich problemów nie mają, jak np. Osun, osiągają dochód niewiele większy, a urzędników zatrudniają całe hordy na wszystkich szczeblach. W bardzo wielu krajach, nie tylko Trzeciego Świata, pętanie się z papierkiem po korytarzach urzędów i pilnowanie pieczątki za biurkiem jest wciąż jednym z najbardziej powszechnych i najbardziej pożądanych rodzajów zatrudnienia. "Przemysł biurowy" jest jednym z największych pracodawców nie tylko Trzeciego Świata.     

Niektórzy finansiści uważają, że rząd federalny powinien udzielać warunkowych pożyczek stanom, które przeżywają trudności. Prawdopodobnie do tego nie dojdzie, z uwagi na to, że także budżet federalny przypomina nadmuchany balon deficytu. Cięcie stanowych płac wywołuje zawsze zgodne wycie pracowników. Tylko niektóre stany postanowiły dokładniej zbierać podatki. Lagos, który i tak radzi sobie najlepiej, liczy na to że podwoi liczbę podatników, obejmując systemem kolejne 4 miliony osób. W większości stanów panuje jednak dość beztroska mentalność i powszechna wiara w to, że „przyszli obywatele zapłacą dzisiejsze koszty”. Czy taki kraj nadaje się na piąte koło u wozu marki BRICS?

 

KOMENTARZE

  • @nana 14:35:45
    Dzięki. Bardzo ciekawe - Dałem to na odrębny wpis. Pozdrawiam serdecznie. BJ
  • Zobaczymy jak będzie dalej
    Na razie jedynym jasnym punktem w Nigerii jest znajdująca się na wybrzeżu, na pd-wschodzie kraju olbrzymia metropolia Lagos, zamieszkała głównie przez chrześcijan różnych wyznań. Kontrastuje ona znacznie z ubogimi, muzułmańskimi północnymi regionami Nigerii, zamieszkiwanymi przez społeczności należące do grup językowych Hausa i Kanuri. Stamtąd też głównie rekrutują się islamscy bojownicy Boko Haram.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031