Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Zuma po Zumie?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

RPA to zdecydowanie najsłabsze ogniwo BRICS. Gospodarka chronicznie kuleje, a prezydent Jacob Zuma myśli o założeniu dynastii. Z pomocą swej byłej żony...

Rozwodzące się pary zazwyczaj kłócą się o prawa do opieki nad dziećmi. Jacob Zuma wydaje się raczej uzgadniać ze swą b. żoną prawa do opieki nad rządzonym obecnie krajem. Zgodnie z konstytucją Zuma musi ustąpić z urzędu w roku 2019. Wielu obserwatorów wskazuje jednak, że chciałby on, aby rząd po nim objęła jego była żona pani Nkosazana Dhlamini-Zuma. Byli małżeństwem do 1998 roku, ale ostatnio para znowu często pokazuje się publicznie razem w czasie politycznych wydarzeń, tak jak np. w czasie szczytu Unii Afrykańskiej (AU) w Johannesburgu w czerwcu 2015.

Tymczasem prawdziwy wyścig o sukcesję po Zumie jeszcze się właściwie nie rozpoczął. Chodzi w nim raczej o stanowisko przywódcy rządzącej w RPA partii o nazwie Afrykański Kongres Narodowy (ANC). Zwycięzca tej konkurencji na pewno zostanie prezydentem kraju. Z kilku powodów Zumie zależy na tym, aby stanowisko to zajęła jego była żona. Po pierwsze dlatego, że nigdy nie próbowała go otruć, co obsesyjnie zarzucił kilku innym przed nią i po niej. Po drugie dlatego, że ma ona już spore doświadczenie polityczne. Aktualnie jest przewodniczącą Unii Afrykańskiej, ale wcześniej była ministrem zdrowia (w gabinecie Nelsona Mandeli), ministrem spraw zagranicznych (u Thabo Mbekiego), i szefową MSW (u swego b. męża).

Jest także bardzo lojalna. Jacob Zuma zanim jeszcze został prezydentem zaliczył 783 zarzuty korupcji, przywłaszczeń, przekrętów, prania brudnej kasy i unikania podatków, którym bez wyjątku zaprzeczył. Zarzuty te w końcu uchylono gdy został prezydentem, ale opozycyjny Sojusz Demokratyczny nadal szuka okazji, aby większość tych spraw wznowić. Krytycy Zumy twierdzą, że właśnie dlatego chciałby osadzić na swym fotelu byłą żonę, bo mógłby liczyć, że po jego ustąpieniu te zarzuty nie ujrzą jednak światła dziennego. Zawsze brała jego stronę, gdy twierdził, że te zarzuty są politycznie motywowane.  

Wewnątrz ANC nie ma tradycji otwartego konkurowania o przywództwo. Jest za to tradycja fikcji, że to partia sama ich „rozpoznaje i wyznacza”, i kandydaci oficjalnie wolą się tego trzymać. Najgroźniejszym rywalem Zuminy będzie na pewno Cyril Ramaphosa, wpływowy boss związkowy i doświadczony gracz polityczny, który obecnie jest wiceprezydentem. Ma on za sobą milczące poparcie COSATU, potężnej centrali związkowej, która jest częścią rządzącego sojuszu. Na listopadowym zjeździe COSATU (Congress of South African Trade Unions) wielu przywódców związkowych już otwarcie poparło Ramaphosę mówiąc, że podobnie jak było w przeszłości zastępca szefa ANC powinien zostać kolejnym prezydentem państwa.

Wydaje się, że Ramaphosa będzie chciał wykorzystać na swoją korzyść totalny bałagan, jakiego Zuma narobił w gospodarce i finansach państwa. W grudniu Zuma zwolnił dość kompetentnego ministra finansów, który za bardzo sprzyjał zachodniemu kapitałowi i zastąpił go nieznanym nikomu rewolucjonistą, który spłoszył banksterów i spowodował, że międzynarodowy rating kredytowy RPA poleciał na łeb na szyję. Wtedy Zuma spanikował i szybko wymienił nowego ministra na jeszcze nowszego, ale już takiego, który podoba się międzynarodowej finansjerze. Niestety, sam Zuma stracił przez to „zaufanie inwestorów” jako władca kapryśny i nieprzewidywalny. Ramaphosa ma opinię trzeźwego i solidnego, ale lubi działać powoli i systematycznie, w tradycyjnym stylu ANC, co jednak oznacza, że może mu nie starczyć czasu ani sprytu. 

Pani Dhlamini-Zuma dostała niewątpliwie skrzydeł w listopadzie, kiedy Sihle Zikalala, jej faworyt, pokonał zwolennika Ramaphosy w wyborach szefa ANC w prowincji KwaZulu-Natal, najważniejszej twierdzy poaprcia dla ANC. Obecnie zatem trzej szefowie najważniejszych prowincji w kraju, tzw. Premier League, otwarcie głoszą swoje poparcie dla jej kandydatury. Hasłem ich kampanii jest zdanie: „RPA jest gotowa na to by mieć prezydenta-kobietę”   

Czy jednak druga Zuma byłaby lepszym prezydentem niż pierwszy Zuma? Mimo swego doświadczenia na wysokich urzędach pani NDZ nie ma dobrej opinii za swe posunięcia. Jako minister zdrowia, owszem, objęła powszechnym ubezpieczeniem także czarnych obywateli RPA, ale również zasłynęła z promowania znachorskiego „leku” na AIDS na bazie toksycznego rozpuszczalnika przemysłowego i dokonała czystki w krajowej instytucji kontroli leków, gdy jej kierownictwo nie chciało dopuścić owego specyfiku do aptek. Jako szefowa MSZ nie poradziła sobie z zapaścią w sąsiednim Zimbabwe. A jako ministrzyni spraw wewnętrznych przypisała sobie dość bezczelnie zasługę kadrowego oczyszczenia resortu, którą zaplanowano, rozpoczęto i w zasadzie wykonano przed jej nastaniem.

8 stycznia ANC obchodziła kolejną rocznicę swego powstania. Jak zwykle przy tej okazji prezydent ogłosił program partii i zadania na najbliższy rok, ale mało kto zwracał na to uwagę, bo wszyscy już śledzą przetasowania u koryta i zakulisową walkę koterii o następną kadencję. W maju w RPA odbęda się wybory samorządowe. Jeśli ANC wypadnie w nich tak kiepsko, jak się na to zanosi, szanse Zumów będą wyglądały blado.

Jak dotąd pani Dhlamini-Zuma nie powiedziała ani słowa o sobie w roli przyszłego prezydenta. Susan Booysen, autorka książki pt. „Dominance and Decline; the ANC in the Time of Zuma” przepowiada, że NDZ, jak ją czasem się określa, byłaby w rządzeniu bardzo podobna do swego byłego męża. To budzi strach liberałów, którzy obecnemu prezydentowi zarzucają, że osłabił instytucje kontrolujące jego władzę i że toleruje powszechnie panującą korupcję. „I think Zuma is going to be with us long after he has actually left office” (Myślę, że Zuma będzie z nami jeszcze długo po zejściu z urzędu) prorokuje autorka książki.

Zuma może jednak nie być w stanie wyznaczyć swego następcy, bo go nikt o to nie będzie pytał. Nie jest postacia popularną nawet wśród zwolenników ANC. Ostatni sondaż Afrobarometru stwierdza, że liczba osób które mu nie ufają wzrosła w RPA z 37% w roku 2011 do 66% w roku 2015. „A majority of citizens believe, that he routinely ignores both the legislature and the judiciary” (Większość obywateli uważa, ze systematycznie lekceważy on zarówno parlament jak i sądy) – stwierdza komentarz do tego sondażu. Akceptacja dla działań prezydenta spadła w omawianym okresie z 64% do 36%.

Jak na prezydenta Zuma często zachowuje się dziwnie. Ostatnio przez cały dzień pytań i interpelacji w parlamencie siedząc w fotelu chichotał i trząsł się ze śmiechu, mimo że omawiano sprawy poważne, i wcale nie do śmiechu: fatalną suszę w rolnictwie, ogólne wskaźniki gospodarcze grożące niemal nieuchronną recesją, oraz kontrowersyjny pomysł kupienia za 4 miliardy randów ($251 mln) z budżetu nowiutkiego odrzutowca dla prezydenta. Kiedy któryś z młodszych posłów ANC zwrócił Zumie uwagę na niewłaściwe zachowanie przy tej debacie, prezydent odparł rozbrajająco po zulusku: „Angazi ukuthi kanjani ukuyeka ukuhleka yami” (Cóż, kiedy ja nie potrafię przestać się śmiać)   

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031