Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3832 posty 1807 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Putinizacja? Czemu nie?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Jakub Korejba komentując brukselską nagonkę na Polskę znów drażni europejsów Putinem.

 

Chcąc poniżyć Polskę i upokorzyć jej rząd, prący do hegemonii nad całym kontynentem eurokraci nie znaleźli symbolu bardziej negatywnego niż prezydent Rosji i nawet wyrazili to określeniem „putinizacja”. Tyle tylko, iż zarówno w samej Rosji, jak i daleko poza nią idee, metody i rezultaty sprawowania władzy przez Putina budzą uczucia raczej pozytywne.

Wyprzedzając pełne gniewnego oburzenia salwy piany zmieszanej z żółcią, chciałbym w pierwszym zdaniu dokonać pewnych wyjaśnień: poniższy komentarz nie jest ani „zakazuchą" (piszę go z własnej inicjatywy i bez wiedzy innych) ani laurką dla prezydenta Rosji. Znając Rosję od lat i od środka, będąc na „ty" zarówno ze zwykłymi ludźmi, jak i z dużą częścią politycznej i intelektualnej elity, lepiej chyba niż ktokolwiek inny w Polsce, zdaję sobie sprawę z minusów rosyjskiej rzeczywistości i niedociągnięć jej systemu politycznego — w jego ocenie nie jestem uprzedzony ani skrzywiony w żadną, pozytywną czy negatywną stronę.

Fenomen wzrastającej popularności rosyjskiego lidera zasadza się w tym, iż wszystko w naszym życiu, życiu państw i narodów, w tym także sposób rządzenia podlega ocenie w ramach określonego czasowego i przestrzennego kontekstu — a ten, jest dla prezydenta Rosji i stworzonego przez niego systemu sprawowania władzy niezwykle korzystny. Nie jest bowiem tak, iż Władimir Putin jest nieomylny i podejmuje zawsze wyłącznie słuszne decyzje, albo że stworzony przez niego model jest rodzajem niepodlegającego krytyce raju na ziemi. Rzecz raczej w tym, iż w innych krajach jest jeszcze gorzej, i że to właśnie on umiał już wiele lat temu uchwycić ducha epoki, trafnie zdiagnozować problemy współczesności i dać na nie odpowiedzi, które nie tylko zadowalają samych Rosjan, ale na których wzoruje się również coraz większa liczba przywódców europejskich.

Źródła autorytetu Władimira Władimirowicza są bowiem, najogólniej biorąc, podwójne: z jednej strony są to jego własne, aktywne działania w kraju i zagranicą, a z drugiej pozytywny kontrast stworzony przez nieefektywnych i pozbawionych charyzmy polityków innych państw, a już zwłaszcza instytucji europejskich. Wielu z prezydentów i premierów, nawet tych, którzy przytłoczeni polityczną poprawnością czy rusofobią, nie przyznają się do tego, marzy po cichu o tym, żeby stać się trochę Putinem, który zresztą kolejny rok z rzędu mianowany jest przez czołowe zachodnie gazety człowiekiem roku i najpotężniejszym politykiem na planecie, a więc, jeśli dobrze rozumiem kryteria takiej oceny, człowiekiem, którego wola i plany w największym stopniu przekształcają się w rzeczywistość.

W tym kontekście, trudno nie zbyć złośliwych komentarzy protagonistów ZSRR-bis, w który przekształciła się pogrążona w zastoju UE, uśmiechem politowania i wyrozumiałym wzruszeniem ramion: jest przecież oczywiste, iż starając się poniżyć tego czy innego lidera zarzutem „putinizacji", w istocie po prostu wyrażają oni bezsilną złość na rzeczywistość, w której to nie oni, ani nie stworzone przez nich struktury, ale właśnie prezydent Rosji stał się źródłem inspiracji i wzorcem postępowania.

Dlaczego zarówno zwykli ludzie, jak i politycy, wewnątrz Rosji i poza nią lubią Putina i na ewentualna putinizację swoich krajów patrzą nie z trwogą i oburzeniem, ale w większości z ciekawością i nadzieją? Sprawa wymaga co najmniej doktoratu (marzy mi się książka podsumowująca moje rosyjskie doświadczenia — cóż, może kiedyś się uda), ale przedstawiając sprawę w najbardziej zwięzłej formie, rzecz przedstawia się następująco:

Po pierwsze, w swoim myśleniu o sensie istnienia i działania państwa Putin opiera się na zasadzie solidaryzmu społecznego, który w komentarzach zachodniej prasy i polityków o sytuacji w Rosji wyszydzany jest jako etatyzm i próby totalizacji kontroli władzy nad społeczeństwem. W przeciwieństwie do neoliberalnych (w sensie utartej terminologii klasyfikacji politologicznej, bo z klasycznym liberalizmem nie mają oni przecież nic wspólnego) polityków większości państw europejskich, których opinie i recepty przez wiele lat spijały z dzióbka także i władze Polski, Putin uważa, iż państwo należy do wszystkich, a nie tylko do tych najsilniejszych. I co więcej, ci nachapani mają konieczny i nieunikniony obowiązek dzielenia się z tymi, którym z różnych względów się nie udało. Przekładając rzecz na polskie realia, bezpieczeństwo, szacunek i szanse na lepsze jutro należą się nie tylko tym, którzy pracują na Służewiu, mieszkają w Wilanowie i jeżdżą czeską podróbką niemieckiego auta dla ludu (to, że w swym statusie awansowanej przez Tuska nowej klasy średniej zostali oszukani, bo wszystko to maja tylko na kredyt, jest kwestią wartą oddzielnego tekstu), ale wszystkim Polakom.

Po drugie, Putin jest w polityce wewnętrznej i zagranicznej realistą, który od lat jasno deklaruje, iż nie wierzy w żadne mrzonki o ponadnarodowej wspólnocie interesów, obumieraniu państw i zbawiennej roli transnarodowej biurokracji, co przez jego krytyków uważane jest za przejaw nacjonalizmu, szowinizmu i prób wskrzesania wielkoruskich tradycji imperializmu i ekspansji.

Po trzecie wreszcie, putinizm opiera się na patriotyzmie, czyli najbardziej naturalnym odruchu przywiązania do wspólnoty państwowej i narodowej, jako tej, która wbrew szumnie ogłaszanym projektom euro-zbawienia czy rządu globalnego póki co jest optymalnym środowiskiem dla spełniania potrzeb, marzeń i ambicji większości Europejczyków. Bo w Rosji nadal, kochać ojczyznę, czcić jej historię, wspominać jej bohaterów i być gotowym za nią umrzeć, jest czymś absolutnie normalnym, w przeciwieństwie do większości państw UE.

I mi teraz kto powie, że putinizacja Polski i Europy sensu largo to coś złego? Na pewno nie ten, kto czytał, zrozumiał i przyswoił sobie program partii obecnie w Polsce rządzącej. Ja osobiście, czasem podejrzewam, że to copy-paste postulatów partii rządzącej w Rosji, „partii Putina" właśnie. Ale może to wcale nie jest bezmyślna kopia, tylko prawdziwa wspólnota wartości i interesów? Kończę te dywagacje, bo czuję, że ci, którym chciałem powiedzieć komplement mogą być pierwszymi do rzucania kamienia.

KOMENTARZE

  • Dbanie o kraj - ludzi
    Putin - nowoczesny car Rosji. W obecnych czasach - bardzo dobrze. Chciałabym, żeby u nas też, może nie jedna osoba, ale zespół, tak starał się zbudować dobre perspektywy dla Polaków = kraju.
  • @Hanna Kowalczyk 17:18:14
    Witam Pani Haniu. Jaka miła wizyta! Serdecznie pozdrawiam i liczę na więcej. BJ
  • Putin
    Pomimo kryzysu w Rosji, wywołanego przez Zachód wzmożeniem z nią wojny ekonomicznej, popularność Putina jest na poziomie nieosiągalnym dla jakiegokolwiek polityka na arenie światowej. To mówi samo za siebie.
  • Zachod tak zmarnial, ze Rosja teraz lsni jak gwiazda.
    Rosja gdzie w czasie rewolucji zabijano tych co umieli czytac i pisac potrafila sie odrodzic.Zachod oddal swoj przemysl Chinom a rosyjski pozostal na miejscu i ma sie coraz lepiej.Politycy zachodni tak sie zaplatali w swych klamstwach, ze normalny Putin wydaje sie byc geniuszem i czlowiekiem opatrznosciowym.Swiat stanal do gory nogami.
  • @staszek kieliszek 19:26:26
    To chyba jest bardzo trafny komentarz. Putin nie jest geniuszem, tylko jest po prostu normalny i to wystarczy, aby górować nad bylejakością tzw. „elit” Zachodu, gdzie niemasz, ktoby się z nim równał.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie, Panie Staszku. BJ

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930