Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Tama niezgody

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

GERD, największy projekt hydroelektryczny w Afryce staje się kością regionalnej niezgody i zaczątkiem międzynarodowego konfliktu.

 

Świat dowiedział się i poczuł wagę konfliktu wokół tego projektu, gdy w roku 2013 ówczesny prezydent Egiptu Mohammed Mursi wyciął znamienny kawał swoim politykom. Byli oni pewni, że dyskutując o możliwości sabotowania i przeszkodzenia w budowie wielkiej tamy w Etiopii są we własnym, zamkniętym gronie, a tymczasem okazało się, że ich debata leci na żywo na kanale państwowej telewizji.  

Jednak już wtedy nie było tajemnicą, że Egipt chciałby za wszelka cenę zatrzymać ten największy projekt hydroenergetyczny w Afryce, nazywany po amharsku Tālāqu ye-Ītyōppyā Hidāse Gēdīb (Wielka Tama Etiopskiego Odrodzenia), w skrócie Taehige a wcześniej Hidase, ale lepiej znany pod angielskim skrótem GERD. Kiedy Etiopia zakończy jej budowę w 2017 roku tama będzie miała 170 metrów wysokości i 1800 metrów szerokości. Zbiornik za tamą pomieści więcej wody niż płynie jej w całym Nilu Błękitnym, który tama ma przegrodzić. No i będzie wtedy stale i pewnie dostarczać 6000 megawatów energii elektrycznej, czyli dwa razy więcej niż cała obecna jej produkcja w kraju, co sprawia że dziś jeszcze ponad 70% etiopskich wsi i domów nie ma światła.  

To, co dla Etiopii jest darem Boga, dla Egiptu jest dopustem bożym. Od tysięcy lat wielka rzeka wijąca się przez pustynię dostarcza Egiptowi niemal 100% wody do picia, mycia i podlewania upraw. Na mocy traktatu podpisanego z Sudanem w roku 1959 Egipt rości sobie prawa do 2/3 zasobów wodnych w rzece. Ale nawet i to nie wystarcza już do napojenia rosnącej szybko ludności i zwierząt Egiptu oraz podtrzymania plonów. Od roku 1970 ilość wody słodkiej przypadającej na głowę Egipcjanina spadła o ponad połowę. ONZ wydaje alarmujące raporty w tej sprawie. A administracja egipska, oprócz uszczelniania rur i wodociągów, podnosi coraz głośniej larum, że wielka tama etiopska pozbawi ich wody niemal do końca i obroci Egipt w pustynię.

Już Herodot, starożytny grecki historyk i podróżnik, nazwał Egipt darem Nilu mając na myśli wąską żyzną dolinę rzeki o glebie utworzonej z nanoszonych corocznymi powodziami namułów. Od zawsze niezliczeni przywódcy Egiptu toczyli wojny lub gotowi byli je toczyć w obronie wody. Ostatnio coraz bardziej zatruwa to ich relacje z ośmioma krajami, z którymi Egipt dzieli basen Nilu. Większość z nich zawarła nowe wzajemnie porozumienia o współpracy, odrzucając jeszcze wcześniejszy traktat, zgodnie z którym Egipt miał prawo weta wobec wszelkich projektów w górę rzeki.     

Dopiero niedawno rząd egipski przyjął bardziej pojednawczy ton i postawę. W marcu 2015 generał Sisi, który obalił Mursiego i sam zasiadł na prezydenckim fotelu, spotkał się z przywódcami Etiopii (Hailemariam Desalegn) i Sudanu (Omar al-Baszir) i podpisał deklarację, która jest na wpół milczącą zgodą na budowę tamy „o ile nie wyrządza ona znaczącej szkody krajom w dół rzeki” [talama laisu hunaka dararun kabirun lil-buldani 'asfala an-naila,طالما ليس هناك ضرر كبير للبلدان أسفل النيل]. Porozumienie to przypieczętowano w grudniu wynajmując dwie francuskie firmy dla przeprowawadzenia komplektowych badań wpływu tamy na środowisko i zasoby wodne.

Krok ten już dawno trzeba było uczynić. Studium wpływu na środowisko miało być gotowe na początku zeszłego roku, ale spory o podział zadań i płatności oraz wycofanie się jednej z firm z projektu spowodowały duży poślizg. Tama jest już tymczasem do połowy zbudowana i wielu ekspertów uważa, że jest za późno na jakiekolwiek jej poprawki, a ponadto Egipcjanie w większości i od dawna sądzą, że Etiopia korzysta ze zwłoki, aby tworzyć fakty dokonane. Kontrakt na przeprowadzenie badań wpływu tamy na środowisko i zasoby wodne nadal nie został formalnie podpisany, a przedstawiciele trzech krajów wciąż omawiają „sprawy techniczne” [almasailu attaqnijatu, المسائل التقنية].

Ostateczny cel, jaki tama ma spełniać też spowija gęsta mgła nieufności. Etiopia twierdzi, że cała woda pójdzie w turbiny, a więc i spłynie w dół do Sudanu i Egiptu, minus oczywiście to, co wyparuje ze zbiornika. Jednakże Egipt obawia się, że będzie ona zużywana także do nawodnień, zmniejszając pulę wody do wykorzystania w dole rzeki.  Obaw tych nie podzielają jednak zagraniczni eksperci. Kenneth Strzępek ze słynnego Massachusetts Institute of Technology (MIT) w USA uważa, że pompowanie wody ze zbiornika w górę rzeki nie miałoby dla Etiopii technologicznego ani gospodarczego sensu.  

Bardziej uzasadnione są obawy o wielki zbiornik za tamą. Gdyby miał być napełniony zbyt szybko, musiałby przynajmniej czasowo spowodować duży uszczerbek w dopływie wody do Egiptu i znacząco obniżyłby moce wytwórcze elektrowni na Tamie Assuańskiej. Ryzyko takie istnieje, ponieważ rząd Etiopii ma nóż finansowy na gardle i pilną potrzebę szybkiego dojścia do pełnych mocy wytwórczych, aby móc sprzedawać prąd, jako że projekt, finansowany w większości z budżetu państwa kosztuje 4,8 mld $.  W afrykańskich warunkach taka suma to astronomia.

Część ekspertów twierdzi, że napełnianie zbiornika może potrwać siedem lat. Ale planowanie takiego okresu jest mocno zawodne, bo w tym rejonie występują lata bardzo suche i bardzo mokre. Eksperci doradzają raczej co roku spuszczanie określonej ilości wody ze zbiornika, pozwalając mu napełniać się w tempie dyktowanym przez przyrodę.

Kartą w rękawie w czasie negocjacji może być Sudan, który podobnie jak Egipt od początku sprzeciwiał się tamie, posadowionej zaledwie 20 km od jego granicy. Jednak ostatnio, kiedy korzyści z jej zbudowania stały się dla Sudanu bardziej zrozumiałe i prawdopodobne, Chartum przeszedł na stronę Addis Abeby.  

Mając samemu niedobory energii Sudan ma szansę uzyskać w formie udziału trochę prądu z elektrowni na tamie. Ponadto, przez ustabilizowanie nurtu rzeki Sudan uniknie powodzi, dostanie więcej wody użytkowej i prawdopodobnie unowocześni w tym rejonie swoje rolnictwo, co pozwoli uzyskać wyższe plony. Obecnie dużą część sudańskiego przydziału wody wynikającą z traktatu 1959 w rzeczywistości zużywają Egipcjanie bo w porze deszczowej spływa ona za szybko sudańskim odcinkiem Nilu. Kiedy powstanie tama GERD, w czasie monsunowej obfitości nadmiar wody już nie będzie tak szybko zasilał zbiornika Nassera w Egipcie, położonego za Tamą Assuańską.

To, ile wody będzie potrzebne Sudanowi w przyszłości, a także inne zmienne, takie jak wielkość opadów i jakość wody, powinny decydować o tym, jak będzie zarządzana woda za tamą. Będzie to jednak wymagać ścisłej współpracy i gotowości do kompromisu. Zgoda buduje. Jeśli wszystkie trzy kraje będą ze sobą współpracować, to każde z nich będzie miało z tego korzyści. Jednakże spór jaki już pojawił się między Kairem a Chartumem co do znaczenia terminu „znacząca szkoda” [darar kabir,  ضرر كبير] źle wróży takiej postawie. 

GERD jest w istocie najnowszym testem na to, na ile kraje tego regionu są gotowe dzielić się wodą. W perspektywie są bowiem następne takie wyzwania. Etiopia, kraj górski, gdzie wiele rzek bierze swój poczatek, ma plany budowy kolejnych takich tam i elektrowni, co dodatkowo przyniesie ubytek wody spływającej w dół Nilu. Sudan, który ma sporo zyznej ziemi i usiłuje zwabić inwestorów zagranicznych do rozbudowy swego rolnictwa, obiecuje im i przyjmuje zobowiązania dostarczenia wody potrzebnej do nawodnień. Egipt, który coraz bardziej czuje się na łasce swych sąsiadów w tak żywotnej i podstawowej sprawie jak woda, może zacząć tracić cierpliwość. Generał na czele państwa i duże zakupy broni przez Egipcjan mogą wskazywać, że również ten region Afryki gotuje się na trudną przyszłość.  (BJ)

KOMENTARZE

  • Jest bardzo duzo demagogi w dyskusjach o zaporach wodnych.
    Ze woda z zapory paruje, a z rzeki nie paruje? Zapora podnosi poziom wod gruntowych, studnie mozna kopac tam gdzie kiedys bylo za gleboko.Po napelnieniu zapory, ilosc wody splywajaca do morza bedzie dalej taka sama przy czym zapora dziala jak akumulator i pozwala regulowac ilosc wody w rzece.Zatrzymywac powodz a spuszczac w momentach suszy.Dodatkowa energia elektryczna.Same plusy.
  • @staszek kieliszek 22:43:15
    Witam, Panie Staszku,
    Ja też jestem zwolennikiem zapór wodnych. Prawie wszędzie ich saldo jest dodatnie. Powstają nowe "jeziora", rodzi się w nich życie, rośnie poziom wód gruntowych, zwiększa się wilgotność powietrza, przybywa ptactwa, żab, owadów itp. Osłabia się erozję, szkody powodziowe, w wielu miejscach ułatwia transport, rekreację etc. Dają czystą i bezodpadową energię elektryczną. itd., itp.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie, BJ
  • Woda nie ropa naftowa jest na wagę złota
    Czy wkrótce będziemy żyli w epoce wojen o wodę? Być może już żyjemy, a w Polsce też jej nie za wiele. Gdyby, dla przykładu, Polska była w pozycji Egiptu, a Czechy Sudanu, to też o porozumienie i kompromis byłoby trudno.
  • @AgnieszkaS 01:51:52
    Wody jest dosyc.Gdziekolwiek na ziemi sie jest,mozna wywiercic studnie i woda jest.Czasami zbyt gleboko by sie oplacalo.Mam znajomych misjonarzy w Ugandzie i wybudowali studnie na sloneczne panele, nie bylo to tanie ale kobiety nie musza z daleka na glowach dzbanow nosic.Afera wodna zostala wymyslona przez firmy:Nestle, Pepsi i Coca cola.Kiedys mowiono, ze nalepszym interesem jest woda z cukrem-oranzada.Wpadli na lepszy pomysl, woda bez cukru:Pic wode non stop to sie schudnie a nalepiej z plastikowych, malych buteleczek.Widzimy wiec w USA kobiety niosace te buteleczki po sklepach, w kosciele, na pogrzebie, w samochodze.Wymyslilem patent: zakretka do buteleczki z woda z koleczkiem do kluczy.Moze to smieszne by buteleczke z kluczami nosic ale wszystko dzis mozliwe.Te oranzadowe firmy sprzedaja wode w butelkach a cena jest 240 razy koszty.Nie ma lepszego interesu.Przekret nad przekretami.W moim miescie jest firma butelkujaca wode i dostarczajca ja do biur i sklepow.Z kad biora ta wode?Z wodociagow miejskich!Te buteleczki plastikowe ciagle wydalaja z siebie gazy, petrochemia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031