Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3832 posty 1807 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Środa, 6.01.2016

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (903) Zapraszam na serwis aktualnych informacji i komentarzy ze świata: Korea, Bliski Wschód, Zatoka Perska, Turcja, Syria, Ukraina…

 

* Korea Północna poinformowała o przeprowadzeniu dziś w nocy pierwszego testu  bomby wodorowej, o której istnieniu jej przywódca  informował już wcześniej. Moc wybuchu szacowana na podstawie badania podziemnych wstrząsów wyniosła prawdopodobnie sześć kiloton — podaje południowokoreańska telewizja informacyjna YTN, powołując się na ekspertów z Seulu.  Po rozpowszechnieniu oświadczenia w mediach rząd w Pjongjangu oznajmił, że zdecydował się na zwiększenie potencjału jądrowego w celu obrony przed USA ale nigdy go nie użyje, jeśli nie zostanie naruszona suwerenność Korei

 

* Dzisiaj rano Rada Bezpieczeństwa ONZ przeprowadzi nadzwyczajne spotkanie po oświadczeniu Korei Północnej w sprawie testu bomby wodorowej - poinformowała agencja RIA Novosti, powołując się na źródło w siedzibie ONZ. Jak poinformowała agencja, z inicjatywą zwołania spotkania wystąpiły USA i Japonia.  Poinformowano, że narada została zaplanowana na 11.00 czasu nowojorskiego. Korea Północna poinformowała o udanym teście broni wodorowej, o której stworzeniu Pjongjang mówił już wcześniej. Wcześniej w Korei Północnej zostały przeprowadzone trzy testy nuklearne — w 2006, 2009 i 2013 roku, po których Rada Bezpieczeństwa ONZ wprowadziła sankcje wobec tego państwa.

 

* MSZ Korei Południowej potępiło testy jądrowe Korei Północnej, nazywając je wyzwaniem rzuconym pokojowi międzynarodowemu oraz złamaniem postanowień Rady Bezpieczeństwa ONZ. Testy bomby wodorowej w Korei Północnej rzucają poważne wyzwanie międzynarodowemu pokojowi — cytuje agencja Yonhap słowa wiceministra spraw zagranicznych Korei Lima Sung-nama. Test bomby wodorowej w Korei Północnej stanowi złamanie rezolucji RB ONZ — powiedział dyplomata.  Japoński rząd przekazał Korei Północnej przez kanały dyplomatyczne notę protestu w związku z przeprowadzeniem przez Pjongjang testów bomby wodorowej — poinformował sekretarz generalny japońskiego rządu Yoshihide Suga. Test (bomby wodorowej) przez Koreę Północną stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Japonii, podważa pokój i stabilność w regionie i wspólnoty międzynarodowej, stanowi wyraźne naruszenie odpowiedniej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, japońsko-północnokoreańskiej deklaracji i wspólnego sześciostronnego porozumienia. Nie może to zostać przyjęte przez Japonię, zdecydowanie potępiamy i wyrażamy protest przeciwko działaniom Korei Północnej" — podkreślił sekretarz generalny. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji Rosji Konstantin Kosaczow podkreślił, że testy pogorszą stosunki między państwami na Półwyspie Koreańskim: Północnokoreański program jądrowy jest realizowany przez państwo, mające z Rosją wspólną granicę. Pjongjang i Władywostok dzieli mniej niż 700 km. Wszelkie działania Korei Północnej na tym kierunku bezpośrednio dotykają bezpieczeństwa narodowego naszego państwa" — napisał Kosaczow na swojej stronie na Facebooku.  Szef brytyjskiego MSZ nazwał testy nowej bomby przez Koreę Północną „prowokacją" i „poważnym naruszeniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ". Paryż oskarżył Pjongjang o naruszenie rezolucji ONZ: „Czekając na potwierdzenie specyfiki testów jądrowych, które zostały ogłoszone i były obserwowane tej nocy w Korei Północnej, Francja potępia to niedopuszczalne naruszenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa i wzywa do zdecydowanej reakcji wspólnoty międzynarodowej" — czytamy w oświadczeniu administracji przywódcy państwa francuskiego Francoisa Hollande'a, wydanym dzisiaj przez Pałac Elizejski. 

 

* Na podstawie nowych nagrań można przypuścić, że terroryści nauczyli się na nowo używać tysięcy pocisków spisanych wcześniej na straty przez zachodnie rządy jako przestarzałe. Daesz otrzymało możliwość produkowania broni, zdolnej do zestrzelenia samolotu pasażerskiego lub wojskowego — podaje Sky News.  Według danych brytyjskiej telewizji, naukowcy i eksperci wojskowi pracujący dla ugrupowania w mieście ar-Rakka stworzyli w warunkach domowych akumulatory cieplne do pocisków klasy ziemia-powietrze, co pozwala na konstruowanie części bojowych pocisków z cieplnymi głowicami samonaprowadzającymi. Na nagraniach, które trafiły do Sky News, widać, że obecnie bojownicy mogą na nowo wprowadzać do użytku pociski spisane przez zachodnie rządy na starty jako przestarzałe. Podkreślono, że głowice bojowe z cieplnym systemem samonaprowadzania mogą być wykorzystywane do ataków na samoloty pasażerskie i wojskowe a dokładność ich naprowadzania wynosi do 99%. Poza tym wideo przedstawia eksperymenty ze zdalnie sterowanym zaminowanym samochodem.  Jednakże  gazeta The Independent powołując się na ekspertów podkreśla, że grupy terrorystyczne już od dawna miały dostęp do podobnej broni, lecz przechowywanie i tworzenie akumulatorów cieplnych niezbędnych do funkcjonowania pocisków bez posiadania określonej wiedzy naukowej stwarza terrorystom  dużą trudność. 

 

* Na południu Afganistanu nieznani sprawcy ostrzelali śmigłowiec amerykańskich sił powietrznych. W rezultacie zdarzenia zginęła co najmniej jedna osoba, dwie zostały ranne. Jak podaje NBC powołując się na przedstawiciela Pentagonu, atak został przeprowadzony w prowincji Helmand. Wysłany z pomocą rannym śmigłowiec medyczny również został ostrzelany przez bojowników. Nie podano informacji o stratach.

 

* Seyed Hadi Afghahi, perski politolog-arabista, dyplomata, były pracownik ambasady Islamskiej Republiki Iranu w Libanie, powiedział w specjalnym wywiadzie dla Sputnika:  „W gruncie rzeczy zarówno Zjednoczone Emiraty Arabskie, które zdecydowały się na obniżenie statusu stosunków dyplomatycznych z Iranem, jak i Bahrajn, który w ogóle je zerwał, stanowią terytoria wchodzące w skład Arabii Saudyjskiej. Te państwa faktycznie nie posiadają ani suwerenności, ani prawa głosu w budowaniu samodzielnej polityki zagranicznej. Ich decyzja nikogo w irańskim kierownictwie nie zaskoczyła. Zwraca uwagę szybkość, z którą złożyły oświadczenia Manama i Abu Dhabi  a także operatywność, z którą te oświadczenia zostały podchwycone i rozprzestrzenione przez zachodnie media. Niewątpliwie mamy do czynienia z dokładnie przemyślaną kampanią wizerunkową i informacyjną, prowadzoną przez Arabię Saudyjską wobec Iranu i która zaktywizowała się w ostatnich dniach". 

 

* Eksperci, zapytani przez CNN, podzielają opinię, że żadnej deeskalacji konfliktu między Arabią Saudyjską i Iranem w najbliższym czasie być nie może, ponieważ nasilenie napięć jest korzystne dla obu stron. „Arabia Saudyjska wydaliła irańskich dyplomatów w niedzielę oświadczając, że atak na ambasadę w Teheranie był ostatnią kroplą. Nie ma nic niezwykłego w tym, że skłócone państwa odwołują oficjalnych przedstawicieli, lecz analitycy twierdzą, że decyzja Arabii Saudyjskiej, aby zerwać kontakty dyplomatyczne z Iranem tuż po egzekucji na szyickim działaczu religijnym, może być złowieszczym znakiem czegoś poważnego" — pisze dziennikarka CNN Carey Shoichet. Jak powiedział w wywiadzie dla CNN Fawaz Gerges, kierownik katedry współczesnych badań nad Bliskim Wschodem w Londyńskiej Szkole Gospodarki, „zerwanie stosunków dyplomatycznych może łatwo wymknąć się spod kontroli". Podkreślił, że stosunki między państwami były napięte również przed oświadczeniem w sprawie zerwania kontaktów dyplomatycznych. Arabia Saudyjska i Iran już od dawna są po różnych stronach barykady w szeregu konfliktów — w Syrii, Iraku, Libii, Bahrajnie i Jemenie. Pytanie polega na tym, na ile sytuacja może się pogorszyć. „Sytuacja w stosunkach między dwoma wpływowymi państwami Zatoki Perskiej, między Arabią Saudyjską, w której przeważają sunnici i Iranem, w którym przeważają szyici jest bardzo niestabilna. Toczy się słowna wojna, wojna pośrednia… W ciągu kilku najbliższych tygodni i miesięcy może się to przerodzić w coś złego i niebezpiecznego" — uważa. Jego zdaniem, ten konflikt może wpłynąć na cały region. MSW Arabii Saudyjskiej 2 stycznia poinformowało o egzekucji na 47 osobach, osądzonych za terroryzm i podżeganie do niego. Wśród skazanych znalazł się znany szyicki kaznodzieja Nimr al-Nimr, znajdujący się w areszcie od 2012 roku.  Wywołało to akcje protestacyjne w Iranie. Demonstranci zaatakowali między innymi ambasadę Arabii Saudyjskiej, po czym Rijad poinformował o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Teheranem. „To zerwanie stosunków dyplomatycznych  było niemalże nieuchronne, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że reakcja Iranu zgodnie z oczekiwaniami była bardzo gniewna, a Najwyższy Przywódca Iranu obiecał Arabii Saudyjskiej „boską zemstę" — powiedział ekspert CNN ds. stosunków międzynarodowych Bobby Gosh. Arabia Saudyjska dała z kolei do zrozumienia, że nie zamierza się poddawać — podkreślił Bobby Gosh. Z punktu widzenia niektórych analityków, Rijad i Teheran będą w dalszym ciągu potęgować konflikt, o żadnej deeskalacji w najbliższym czasie nie ma mowy. 

 

* Moskwa jest poważnie zaniepokojona zaostrzeniem się stosunków między Arabią Saudyjską i Iranem oraz jest gotowa do niezbędnego sprzyjania wysiłkom na rzecz pokonania sprzeczności na Bliskim Wschodzie - poinformowało dziś MSZ Rosji. W niedzielę szef MSZ Arabii Saudyjskiej Adil al-Dżubeir poinformował o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Iranem z powodu jego „otwartej ingerencji w sprawy wewnętrzne królestwa, wrogich działań w regionie oraz ataku na ambasadę królestwa w Teheranie i konsulat w mieście Meszhed". Do incydentów doszło w sobotę w ramach akcji protestacyjnych przeciwko egzekucji na słynnym szyickim kaznodziei Nimrze al-Nimrze.„Moskwa wyraża poważny niepokój w związku z dodatkowym zaostrzeniem się sytuacji na Bliskim Wschodzie z udziałem największych mocarstw regionalnych — Arabii Saudyjskiej i Iranu, z którymi Rosja tradycyjnie utrzymuje przyjazne relacje. Zdecydowanie wzywamy Teheran i Rijad oraz inne państwa Zatoki Perskiej do powściągliwości, unikania wszelkich działań utrudniających sytuację i prowadzących do wzrostu napięć, w tym na tle religijnym" — podkreślił resort. Moskwa jest przekonana, że trudności w stosunkach międzypaństwowych i sprzeczności mogą i muszą zostać pokonane poprzez dialog i negocjacje. „Rosja ze swojej strony będzie gotowa do niezbędnego sprzyjania tym wysiłkom" — podkreśliło MSZ. Wcześniej źródło w MSZ Rosji poinformowało agencję RIA Novosti, że Moskwa jest gotowa wystąpić w roli pośrednika w uregulowaniu konfliktu między Arabią Saudyjską i Iranem. Informator agencji podkreślił, że „mamy kredyt zaufania zarówno ze strony Irańczyków, jak i Saudyjczyków" i „propozycja (odnośnie pośrednictwa — red.) została złożona już od dawna, proponowaliśmy zorganizowanie na rosyjskim terytorium takich spotkań z inicjatywy ministra spraw zagranicznych Rosji". 

 

* Po Arabii Saudyjskiej o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Iranem poinformowały władze kolejnych dwóch państw: Bahrajnu i Sudanu. Ministerstwo spraw zagranicznych Bahrajnu wezwało do siebie irańskiego chargé d'affaires, Murtada Sanawbariego. Na miejscu wręczono mu oficjalną notę w tej sprawie. Dyplomaci Iranu otrzymali nakaz opuszczenia królestwa w ciągu 48 godzin. Negatywnie do Iranu ustosunkowały się również Zjednoczone Emiraty Arabskie, których władze w nocie dyplomatycznej przekazanej irańskiemu ambasadorowi w Abu Zabi obciążyły władze Iranu odpowiedzialnością za niedostateczną ochronę saudyjskiej ambasady i konsulatu w Meszhedzie, zaatakowanych przez demonstrantów oburzonych ścięciem w Arabii Saudyjskiej szejka Nimra Bakira al-Nimra. Ambasador Emiratów w Teheranie, Saif al-Zaabi, został wezwany do kraju, jego funkcje przejął chargé d'affaires, a pozostały personel dyplomatyczny ambasady ZEA uległ zmniejszeniu.

 

* Szef administracji prezydenta Sudanu Tah Usman Al-Hussein w rozmowie telefonicznej powiadomił zastępcę księcia koronnego i ministra obrony Arabii Saudyjskiej Mohammeda bin Salmana o decyzji republiki w sprawie wydalenia z państwa ambasadora Iranu i odwołania swojego przedstawiciela w Iranie. „Podczas rozmowy generał-lejtnant Tah poinformował, że Sudan postanowił wydalić ambasadora Iranu ze wszystkimi pozostałymi pracownikami placówki dyplomatycznej oraz odwołać swojego ambasadora w Iranie" — poinformowała saudyjska oficjalna agencja SPA. Agencja podaje, że przedstawiciel Sudanu podkreślił solidarność z królestwem i potępił ingerencję Iranu w sprawy regionu. Wcześniej stosunku z Iranem zerwał Bahrajn.  W niedzielę szef MSZ Arabii Saudyjskiej Adil al-Dżubeir poinformował o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Iranem z powodu jego „otwartej ingerencji w sprawy wewnętrzne królestwa, wrogich działań w regionie oraz ataku na ambasadę królestwa w Teheranie i konsulat w mieście Meszhed". W sobotę władze Arabii Saudyjskiej poinformowały o egzekucji na 47 osobach, osądzonych za terroryzm i podżeganie do niego. Wśród skazanych znalazł się słynny szyicki kaznodzieja Nimr al-Nimr. Doniesienie o egzekucji na nim wywołało oburzenie szyickich działaczy politycznych i religijnych świata islamskiego. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon wyraził niepokój w związku ze zdarzeniem.  

 

* Zachód w dalszym ciągu będzie upokarzać się przed Arabią Saudyjską również po masowych egzekucjach, przeprowadzonych w tym państwie - uważa dziennikarz The Independent Robert Fisk. MSW Arabii Saudyjskiej 2 stycznia poinformowało o egzekucji 47 osób, osądzonych za terroryzm i podżeganie do niego. Wśród uśmierconych znalazł się słynny szyicki kaznodzieja Nimr al-Nimr, który znajdował się w areszcie od 2012 roku.  „Brakowało tylko nagrania egzekucji, chociaż wszystkich 158 egzekucji, przeprowadzonych w Arabii Saudyjskiej w ubiegłym roku, całkowicie zgadzało się z wahhabickimi zasadami Państwa Islamskiego. Makbetowskie „krew za krew" teraz najwyraźniej usprawiedliwia każdą krew — sunnicką czy szyicką" — pisze Fisk.  Szejk Nimr nie był zwykłym kaznodzieją, lecz głęboko szanowanym szyickim przywódcą piątkowych modlitw w Prowincji Wschodniej Arabii Saudyjskiej. Nie był zwolennikiem żadnej z partii politycznych, lecz często był torturowany za to, że opowiadał się przeciwko władzom Arabii Saudyjskiej. Oświadczenie władz tego państwa, że egzekucja nie jest skutkiem walki na tle religijnym, jest typowe dla retoryki Państwa Islamskiego. Fisk podkreśla, że podobny krok Rijada wywoła kolejne powstanie Houthich w Jemenie, do którego wtargnęli Saudyjczycy, aby zniszczyć władzę szyitów. Egzekucja już wywołała gniew szyickiej większości w Bahrajnie, a przywódcy duchowi Iranu oświadczyli, że to wszystko doprowadzi do obalenia królewskiej rodziny Arabii Saudyjskiej — przypomina autor. „Ta egzekucja postawi Zachód w obliczu najbardziej drażliwego problemu Bliskiego Wschodu — zachowującą się koniecznością płaszczenia się i poniżania przed zamożnymi i autokratycznymi monarchami państw Zatoki Perskiej a koniecznością łagodnego wyrażenia niepokoju z powodu groteskowej egzekucji na wrogach Królestwa" — uważa dziennikarz.  Zdaniem Fiska, gdyby podobna sytuacja miała miejsce w mieście ar-Rakka, kontrolowanym przez Daesh, premier Wielkiej Brytanii David Cameron natychmiast wyraziłby swoje oburzenie na Twitterze. Jednak szef brytyjskiego rządu, który kazał opuścić flagę państwową w związku ze śmiercią ostatniego króla Arabii Saudyjskiej, będzie unikać ostrych wypowiedzi, udzielając komentarza na temat przeprowadzonej egzekucji — uważa dziennikarz.  Fisk uważa, że przed USA i państwami europejskimi nieuchronnie pojawi się pytanie: „Czyżby Arabia Saudyjska próbuje zniszczyć podstawy porozumienia dotyczącego irańskiego problemu jądrowego, zmuszając swoich zachodnich sojuszników do poparcia podobnych przejawów okrucieństwa". „Egzekucja na 47 osobach w Arabii Saudyjskiej niewątpliwie była zupełnie bezprecedensowym sposobem na obchody Nowego Roku i prawie tak samo widowiskowa, jak fajerwerk w Dubaju, który odbył się pomimo pożaru w jednym z najlepszych hoteli ZEA. Jeśli odwrócimy uwagę od politycznego podłoża zdarzenia pojawi się kolejne oczywiste pytanie, dotyczące niezmiennej dynastii Saudyjczyków: czyżby władcy Królestwa zwariowali" — konkluduje dziennikarz. 

 

* Niemieckie władze z głębokim ubolewaniem przyjęły informację o zerwaniu stosunków dyplomatycznych między Arabią Saudyjską i Iranem oraz wzywają oba państwa do dialogu - powiedział dziś dziennikarzom rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert. „Rząd federalny z głębokim ubolewaniem przyjął do wiadomości zerwanie stosunków dyplomatycznych z Iranem przez Arabię Saudyjską. Wzywamy oba państwa — zarówno Arabię Saudyjską, jak i Iran — do dialogu" — powiedział Seibert. „Apelujemy do obu państw o wykorzystanie każdej możliwości do poprawy stosunków" — dodał. Według słów Seiberta, „drzwi do dyplomacji" powinny zostawać otwarte. Przedstawiciel rządu także poinformował o niedopuszczalności ataków na misje dyplomatyczne. W sobotę po podaniu do wiadomości publicznej przez władze Arabii Saudyjskiej informacji o egzekucji na 47 osobach, włącznie ze słynnym szyickim kaznodzieją Nimr al-Nimrem, który opowiadał się przeciwko dyskryminacji mniejszości w królestwie, w pobliżu ambasady saudyjskiej w Teheranie i konsulatu w Meszhedzie na północnym wschodzie Iranu rozpoczęły się akcje protestacyjne. W niedzielę szef MSZ Arabii Saudyjskiej Adil Al-Dżubeir poinformował o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Iranem z powodu jego „otwartej ingerencji w sprawy wewnętrzne królestwa, wrogich działań w regionie oraz ataku na ambasadę królestwa w Teheranie i konsulat w mieście Meszhed".

 

* Kilka łodzi, płynących z tureckiego Izmiru na grecką wyspę Lesbos, zatonęło w Morzu Egejskim, niedaleko tureckiego wybrzeża. Liczba imigrantów, którzy zginęli w morzu w katastrofie podczas próby dotarcia do Grecji, wzrosła do 34 osób. Ich ciała zostały znalezione na tureckim wybrzeżu — podaje turecka gazeta Hurriyet Daily News. Według danych ochrony wybrzeża Turcji, na plaży Ayvalık zostały znalezione ciała 24 imigrantów, jeszcze dziesięć ciał władze znalazły na plaży w okolicach miasta Dikili. Według wstępnych danych, doszło do dwóch zdarzeń. Miejscowe władze podają, że wśród ofiar pierwszego zdarzenia znaleźli się obywatele Iraku, Algirii i Syrii, obywatelstwa imigrantów, którzy zginęli w drugim wypadku, nie podano. 

 

* Jeśli USA w konflikcie Rijadu i Teheranu staną po stronie Arabii Saudyjskiej, będzie to katastrofa - pisze w swoim artykule w Politico dziennikarz Stephen Kinzer. „Stawanie po czyjeś stronie w pośredniej wojnie między dużym szyickim i dużym sunnickim państwem jest niebezpieczne. W ogóle nasze interesy są zbieżne z interesami Teheranu" — uważa. Z jego punktu widzenia, decyzja Arabii Saudyjskiej, aby wywołać ten kryzys związana jest między innymi z dążeniem Rijadu do postawienia Waszyngtonu przed wyborem między dwoma stronami. Saudyjczycy są dawnymi sojusznikami USA i z historycznego punktu widzenia ich poparcie byłoby zrozumiałe — rozważa on — jednak jeśli „zajrzymy w przyszłość", to właśnie Iran jest bardziej logicznym partnerem.  „Przyczyny są proste: interesy bezpieczeństwa Iranu są bliższe naszym niż interesy Arabii Saudyjskiej w tej sferze" — wyjaśnia Kinzer. Aby być partnerem USA kraj powinien spełniać dwa wymogi: jego interesy mają zgadzać się z interesami Waszyngtonu i jego społeczeństwo powinno przypominać amerykańskie. Kinzer uważa, że Iran je spełnia. Według niego, USA i Iran w pierwszej kolejności łączy wspólna nienawiść do sunnickich ugrupowań terrorystycznych. Poza tym Iran jest ściśle związany z ludnością szyicką w Syrii, Afganistanie, Libii, Libanie, Iraku, Bahrajnie i może wpłynąć na nią jak nikt inny. Poza tym według słów Kinzera irańskie społeczeństwo jest bardziej świeckie niż społeczeństwo w Arabii Saudyjskiej, w którym religia dominuje w życiu społecznym. Irańskie kobiety są bardzo aktywne i same prowadzą biznesy, a saudyjskie bez pozwolenia męża nie mogą nawet prowadzić samochodu czy podróżować — podaje jako przykład Kinzer. Przypomina, że ataki 11 września 2001 roku na bliźniacze wieże zostały zaplanowane i zrealizowane głównie przez osoby, pochodzące z Arabii Saudyjskiej. Natomiast Teheran według niego był jedyną stolicą świata muzułmańskiego, w której ludzie spontanicznie zebrali się na akcje ku pamięci ofiar z zapalonymi zniczami. Kinzer podkreśla, że oba państwa przejawiały wrogość wobec USA w ciągu dłuższego czasu, lecz jeśli Teheran mówi o tym wprost, Rijad robił to po kryjomu, udając przyjaciela Waszyngtonu. „Amerykanie uświadomili sobie, że Arabia Saudyjska jest państwem represyjnym, i to w wysokim stopniu. Co gorsze, jest głównym sponsorem Państwa Islamskiego, Al-Kaidy i Talibanu" — twierdzi on. Tym nie mniej gwałtownie odwracać się od swojego dawnego sojusznika USA też nie powinny — pisze Kinzer. Arabia Saudyjska „ma jeden z kluczy do nowej przyszłości Bliskiego Wschodu", Waszyngton będzie musiał współpracować z Rijadem, jeśli chce mieć możliwość „obracania tego klucza". 

 

* Saudyjski stały przedstawiciel przy ONZ oskarżył Iran o niechęć uczestniczenia w uregulowaniu szeregu bliskowschodnich konfliktów dodając, że Rijad będzie dalej wytrwale pracować, aby wesprzeć pokojowe wysiłki w Syrii i Jemenie. „Z naszej strony to nie będzie miało wpływu, ponieważ będziemy w dalszym ciągu wytrwale pracować, aby wesprzeć pokojowe wysiłki w Syrii i Jemenie" — oznajmił stały przedstawiciel Arabii Saudyjskiej przy ONZ Abdallah al-Muallimi. Dyplomata oskarżył także Iran o to, że przed obecnym konfliktem nie wspierał uregulowania w Syrii i Jemenie. W niedzielę szef MSZ Arabii Saudyjskiej Adil al-Dżubeir poinformował o zerwaniu stosunków dyplomatycznych Iranu z powodu jego „otwartej ingerencji w sprawy wewnętrzne królestwa, wrogich działań w regionie i ataku na ambasadę królestwa w Teheranie i konsulat w mieście Meszhed". Do incydentów doszło w sobotę w ramach akcji protestacyjnych przeciwko decyzji Arabii Saudyjskiej w sprawie egzekucji na słynnym szyickim kaznodziei Nimrze an-Nimr.  Wczoraj wysokie rangą źródło w MSZ Rosji, komentując zerwanie stosunków dyplomatycznych między Arabią Saudyjską i Iranem wyraziło nadzieję, że Teheran i Rijad nadal będą reprezentowani przy stole negocjacji w „wiedeńskim" formacie w sprawie Syrii. 

 

* Kuwejt odwołał swojego ambasadora w Iranie po atakach na misje dyplomatyczne Arabii Saudyjskiej w tym kraju - podaje agencja Associated Presse.  Ataki na misje dyplomatyczne Arabii Saudyjskiej „stanowią rażące naruszenie porozumień międzynarodowych i norm oraz brutalne podeptanie zobowiązań międzynarodowych Iranu w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa misji dyplomatycznych i dyplomatów na swojej ziemi" — cytuje agencja KUNA oświadczenie przedstawiciela Ministerstwa Spraw Zagranicznych Kuwejtu. W sobotę MSW Arabii Saudyjskiej poinformowało o egzekucji na 47 osobach, w tym szyickim kaznodziei Nimrze an-Nimrze. Teheran ostro potępił egzekucję kaznodziei, w Iranie odbyły się masowe akcje protestacyjne, została między innymi zaatakowana saudyjska ambasada w Teheranie i konsulat w Meszhedzie. Arabia Saudyjska poinformowała o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Iranem. Później relacje z Iranem zerwał także Bahrajn i Sudan. 

 

* Na dzień dzisiejszy nie ma powodów, aby uważać, że na świecie trwa III wojna światowa, której boi się wielu politologów - uważa publicysta włoskiej gazety Francesco Alberoni. Do obecnej sytuacji w światowej polityce nie należy stosować pojęcia III wojna światowa — pisze publicysta włoskiej gazety Il Giornale Francesco Alberoni. Biorąc pod uwagę, że podczas pierwszych dwóch wojen światowych większość państw połączyło się w walczące przeciwko sobie koalicje, obecnej sytuacji nie sposób scharakteryzować jako III wojny światowej, ponieważ na dzień dzisiejszy podobnej konfrontacji między dwoma wrogimi blokami nie ma — uważa analityk. Dlatego nie ma żadnej III wojny światowej, tak samo jak i niezwiązanych ze sobą licznych wojen regionalnych. Na świecie toczą się trzy konflikty, które mogą wywołać wojny — uważa analityk. Dlatego nie ma żadnej III wojny światowej, jak i niezwiązanych ze sobą licznych wojen regionalnych — pisze. Zdaniem Alberoniego, pierwszym z nich jest konflikt między USA a Rosją. Po upadku Muru Berlińskiego USA wystraszyły się, że unia gospodarcza między państwami zachodnioeuropejskimi i Rosją, posiadającą ogromne terytoria w regionie azjatyckim, może stać się zbyt potężna i dlatego zrobiły wszystko, aby odciąć Rosję od Europy a następnie nastawić je przeciwko państwom islamskim — uważa. Drugi konflikt związany jest z odrodzeniem nastrojów rewolucyjnych w świecie islamskim — pisze publicysta. W wielu państwach pojawiły się radykalne ruchy, których uczestnicy dążą do powrotu do źródeł, gdy armie pierwszych kalifów podbijali świat i powszechnie narzucali islam i prawo szarijatu.  Tę wojnę prowadzą krwawe bandy, panoszące się na Filipinach, w Afganistanie, Czeczenii, Iraku, w Syrii, Somalii, Sudanie, Libii oraz w Afryce, gdzie działa organizacja Boko Haram — wyjaśnia Alberoni.  Zdaniem autora artykułu, trzeci konflikt wybuchł w środku samego świata islamskiego — między szyitami i sunnitami. Najważniejsze państwa sunnickie — Arabia Saudyjska i Turcja — opowiedziały się przeciwko Iranowi oraz irackim i syryjskim szyitom. Ta wojna toczy się w Iraku, Syrii i Jemenie. 

 

* Decyzja niektórych państw UE w sprawie wprowadzenia kontroli granicznej w związku z napływem imigrantów to wyzwanie, taki krok to koniec strefy Schengen - podkreślił szef MSZ Litwy Linas Linkevičius. Szef MSZ Litwy Linas Linkevičius na konferencji prasowej oznajmił we wtorek, że decyzja niektórych państw UE w sprawie wprowadzenia kontroli granicznej w związku z napływem imigrantów przypomina „efekt domina" i zagraża swobodnemu ruchowi w strefie Schengen — podaje portal 15min.lt. „Decyzja Szwecji w sprawie zamknięcia granicy z Danią i decyzja Danii odnośnie zamknięcia granicy z Niemcami przypomina pewien „efekt domina". Nie należy dramatyzować sytuacji, lecz przyznaję, że to jest wyzwanie. Rok 2016 będzie dla strefy Schengen prawdziwą próbą" — cytuje portal słowa Linkevičiusa. Twierdzi on, że rozwiązując ten kryzys UE powinna umacniać kontrolę zewnętrznych granic strefy i zapewnić rejestrację przybyłych uchodźców. Zdaniem ministra, napięcia w Syrii i na Bliskim Wschodzie na razie nie tworzą przesłanek do zmniejszenia napływu imigrantów. Dopiero po realizacji wszystkich decyzji Litwa będzie mogła zastanowić się nad dodatkowymi zobowiązaniami w sprawie przyjęcia uchodźców — dodał. „Jedni wnioskują, że ten krok to koniec strefy Schengen, ale powiedziałbym, że niektóre minimalne środki mogą tymczasowo zostać wprowadzone, aby zachować to, co zostało już stworzone" — podkreślił Linkevičius. W poniedziałek Szwecja wprowadziła kolejne środki powstrzymywania napływu imigrantów na granicy z Danią, a niebawem Dania wzmocniła kontrolę na granicy z Niemcami. Wcześniej kontrolę na granicy wznowiła Austria, Niemcy, Norwegia i Francja. 

 

* Moskwa ocenia prawdopodobieństwo użycia broni chemicznej przez bojowników organizacji terrorystycznej PI (zakazanej w Rosji) jako „bardzo wysokie".  Strona rosyjska uważa za niezbędne zbadanie odpowiednich informacji a także komunikatu o prawdopodobnych dostawach z Turcji składników sarinu — oznajmił dzisiaj dyrektor departamentu ds. nieproliferacji i kontroli nad zbrojeniami MSZ Rosji Michaił Uljanow. Wielokrotnie odnotowywaliśmy fakty użycia broni chemicznej przez bojowników ISIS i w szerszym sensie przez islamskich radykałów, poczynając od ataku w (syryjskiej prowincji Aleppo — mieście) Chan-al-Asal w marcu 2013 roku przeciwko wojskom rządowym. Następnie była Guta Wschodnia w sierpniu tegoż 2013 roku, kiedy to omal nie doprowadziło do zewnętrznej agresji. Po tym wielokrotnie napływały doniesienia, że bojownicy zdobyli taki potencjał — oznajmił Uljanow, komentując ostatnie oświadczenia dyrektora generalnego Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej Ahmeta Üzümcü.  Wcześniej dyrektor generalny OPCW oznajmił, że organizacja wykryła oznaki tego, że kilku Syryjczyków zostało otrutych sarinem lub podobną substancją trującą. Dodał, że w celu ustalenia czasu i okoliczności, kiedy ludzie mogli ulec działaniu tego gazu potrzebne jest dalsze dochodzenie. Üzümcü oznajmił także, że na razie nie wiadomo, co stało się źródłem substancji trującej.  Według słów Uljanowa, te doniesienia trzeba sprawdzać: Ponieważ fakty wskazują jeden kierunek, to oceniamy prawdopodobieństwo tego, że broń zostanie użyta przez bojowników jako bardzo wysokie. Tym bardziej, że syryjski rząd prawie dziesięciokrotnie wysyłał do Rady Bezpieczeństwa ONZ i OPCW odpowiednie informacje — oznajmił dyplomata.  Przypomniał, że „stosunkowo niedawno jeden z tureckich parlamentarzystów zwrócił uwagę do faktów, które świadczą o możliwych dostawach bojownikom składników sarinu z Turcji do Syrii."  Takie fakty powinny zostać zbadane, i nie tylko w linii misji w zakresie ustalenia faktów OPCW, lecz również w linii wspólnego mechanizmu OPCW ONZ ds. badania podobnych faktów. Ten mechanizm zaczął funkcjonować od początku listopada — mają sprawy w swoich rękach — powiedział Uljanow.  Podkreślił, że Moskwa „będzie monitorować przebieg tej pracy". „Gdzieś za ponad miesiąc ma zostać przedstawiony pierwszy raport w sprawie tego mechanizmu. Zobaczymy, jak zostaną w nim odzwierciedlone wyniki śledztwa w sprawie prawdopodobnych faktów użycia broni chemicznej PI" — podsumował Uljanow. 

 

* Szef ŁRL Igor Płotnicki wydał rozporządzenie uwolnienia ukraińskich jeńców z okazji prawosławnego święta Bożego Narodzenia - poinformowało biuro prasowe szefa republiki, powołując się na tekst oficjalnego świątecznego komunikatu Płotnickiego. „Właśnie przed i z okazji Bożego Narodzenia wydałem nakaz wypuszczenia do domu wziętych do niewoli żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy, przebywających na terytorium ŁRL". Płotnicki życzył wszystkiego najlepszego z okazji świąt Bożego Narodzenia i podkreślił, że to święto przypomina o duchowych majakach, „które od wielu stuleci łączą naród, pomagają w pokonywaniu najtrudniejszych prób, wskazują dobrą drogę życiową, przynoszą pokój i dobro społeczeństwu i rodzinie". Według niego, to święto wzbudza najlepsze uczucia i inspiruje do dobrych czynów. „Jesteśmy gotowi do rozwiązania wszystkich sprzeczności przy stole negocjacji, bez rozlewu krwi, bez matczynych i dziecięcych łez" — czytamy w komunikacie.

 

* Wczoraj rano ukraińskie siły zbrojne ostrzelały terytorium byłego lotniska w stolicy proklamowanej w trybie jednostronnym DRL - podaje Doniecka Agencja Informacyjna, powołując się na źródła w służbach specjalnych republiki. „Około 7:00 rano ukraińscy wojskowi rozpoczęli ostrzał lotniska, który zakończył się bliżej godz. 9 rano" — powiedziało źródło agencji.  Według niego, Siły Zbrojne Ukrainy prowadziły ostrzały z użyciem moździerzy kalibru 82 mm, granatników i broni strzeleckiej. Poinformowano także, że wojskowi przeprowadzili ataki ze swoich pozycji w miejscowości Opytnoje rejonu jasynuwackiego.  W kwietniu 2014 roku ukraińskie władze rozpoczęły operację zbrojną przeciwko proklamowanym w trybie jednostronnym ŁRL i DRL. Według najnowszych danych ONZ, w konflikcie zginęło ponad 9 tys. osób. Kwestia uregulowania sytuacji w Donbasie jest omawiana między innymi podczas spotkań w Mińsku grupy kontaktowej, która od września 2014 roku przyjęła już trzy dokumenty, regulujące działania na rzecz deeskalacji konfliktu. Na spotkaniu grupy kontaktowej w Mińsku 22 grudnia strony konfliktu w Donbasie porozumiały się w sprawie bezwarunkowej ciszy w regionie od północy 23 grudnia oraz zawieszeniu wszystkich manewrów formacji zbrojnych w okresie świąt Nowego Roku i Bożego Narodzenia.

 

* Były premier Ukrainy Mykoła Azarow podkreślił, że polityka Petra Poroszenki doprowadziła ukraińską gospodarkę do upadku, za to pomogła w rozwoju prywatnego biznesu samego prezydenta. Wszystkie decyzje, podejmowane przez prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę, mają na celu realizację jego własnych interesów komercyjnych, a nie dobro państwa — uważa były premier Ukrainy Mykoła Azarow. Podkreśla, że podczas swojego orędzia noworocznego Poroszenki „narzekał na to, że ukraińscy żołnierze w noc sylwestrową marzną w okopach". „Co go obchodzą jacyś żołnierze, gdy całe państwo zamienił w swój dochodowy biznes, dlatego zdecydował się nawet na zakaz eksportu do Rosji cukierków czekoladowych i wyrobów cukierniczych" — napisał Azarow na swojej stronie na Facebooku. — Pamiętam, jak przez całe te lata nieustannie forsował eksport do Rosji swoich wyrobów, w tym karmeli, zakazany ze względu na skład produktów". Polityk podkreślił także, że w swoim przemówieniu Poroszenko nie poświęcił uwagi ani gospodarce państwowej, ani ochronie społecznej obywateli a także nie wspomniał o stopie życiowej ludności. Jednocześnie Azarow podkreślił, że prezydent Ukrainy poświęcił szczególną uwagę oskarżeniom pod adresem Rosji. „Dwulicowe oskarżenia Rosji o blokadę gospodarczą, jak gdyby Poroszenko i Jaceniuk & Co nie wprowadzili jako pierwsi sankcje wobec Rosji, nie zrywali trójstronnych rozmów UE-Ukraina-Rosja, nie wysadzali słupów linii wysokiego napięci i nie tworzyli krytycznej sytuacji na Krymie w okresie zimowym" — napisał polityk. Zdaniem Azarowa, główna teza orędzia Poroszenki polega na zombopropagandzie nudnej jak zacięta płyta o rosyjskiej agresji oraz o tym, jak Poroszenko odważnie ją odparł.

 

* Do układu okresowego pierwiastków oficjalnie zostały dodane cztery nowe elementy chemiczne. Elementy o liczbach atomowych 113., 115., 117. i 118. zostały zweryfikowane przez Międzynarodową Unię Chemii Czystej i Stosowanej (IUPAC). Zaszczyt odkrycia 115., 117. i 118. elementów przypisano ekipie rosyjskich i amerykańskich naukowców ze Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnie, Lawrence Livermore National Laboratory w Kalifornii i Oak Ridge National Laboratory w Tennessee.  Za odkrywców 113. elementu uznano naukowców z japońskiego Instytutu Nauk Przyrodniczych (RIKEN). W związku z tym element otrzymał nazwę japonium. Prawo nadania nazwy pozostałym elementom należy do ich odkrywców, na co mają pięć miesięcy, po czym oficjalnie zatwierdzi je rada IUPAC.  Wszystkie cztery nowe elementy zostały wytworzone sztucznie. W przyrodzie zazwyczaj obserwowane są elementy chemiczne o liczbie atomowej (ilością protonów w jądrze) do 92 (uran). Elementy z ilością protonów od 93 do 100 można uzyskiwać w reaktorach, powyżej 100 — w akceleratorach cząstek.   Po raz ostatni układ okresowy pierwiastków został uzupełniony w 2011 roku, gdy został dodany 114. i 116. element, które otrzymały nazwy flerow i liwermor. 

 

* Twórca serii Gwiezdne wojny George Lucas oznajmił, że radzieccy reżyserzy mieli więcej wolności niż on. Lucas powiedział o tym w wywiadzie, z którego fragmenty opublikował The Wall Street Journal. W świecie, w którym żyjemy, w systemie, który stworzyliśmy dla samych siebie, a jest to duży przemysł, nie można tracić pieniędzy. Sens polega na tym, że jesteśmy zmuszeni do robienia pewnego rodzaju kina. Zawsze mówiłem tym, którzy jeszcze w ówczesnym Związku Radzieckim pytali: „Jak to, czyżby Pan się nie cieszył z tego, że mieszka w Ameryce?". Odpowiadałem, że znam wielu rosyjskich reżyserów, którzy mają o wiele więcej wolności niż ja. Wszystko, co powinni robić, to ostrożniej krytykować rząd. A tak to mogą robić wszystko, co chcą — wyjaśnił Lucas.  W grudniu Lucas przyznał się, że jest rozczarowany VII epizodem Gwiezdnych Wojen. Według niego, reżyser J.J Abrams nakręcił film retro, a on sam zawsze starał się robić każdy kolejny film tak, aby nie przypominał poprzedniego. Przy czym nowych właścicieli serii — Walt Disney — reżyser scharakteryzował jako „białych eksploatatorów". „Wszystkie moje filmy są jak dzieci. Bardzo je kocham. Sprzedałem je, a potraktowano ich jako niewolników: wzięli i…" — powiedział on, nie kończąc zdania. Lucas podkreslił także, że Disney nie był zainteresowany tym, aby kontynuował pracę nad serią. W styczniu 2015 roku Lucas skrytykował Hollywood, porównując go do cyrku. „Współczesne kino coraz bardziej przypomina cyrk bez jakiegokolwiek sensu. Przypomnijcie sobie Gwiezdne wojny — historia była tam ważniejsza od rozrywki. Wykorzystaliśmy efekty specjalne, lecz tylko do rozwoju fabuły" — podkreślił. Filmowiec przyznał się także, że współczesna kultura często go zdumiewa. Na przykład, nie rozumie popularności takich platform internetowych, jak YouTube. „Nigdy nie pomyślałbym, że ludzie całymi dniami będą oglądać bawiące się koty" — wyjaśnił reżyser.  

 

* Ministerstwo Obrony Polski w 2016 roku planuje stworzyć trzy nowe brygady obrony terytorialnej na wschodniej granicy i przenieść tam działające formacje - oznajmił w wywiadzie dla czasopisma Polska Zbrojna szef resortu Antoni Macierewicz. Zamierza także dwukrotnie zwiększyć polską armię, dzięki czemu stanie się jedną z największych armii Europy i NATO. „..stworzyć trzy brygady obrony terytorialnej na naszej wschodniej granicy, wraz z jednoczesnym przesunięciem w tym kierunku już istniejących sił zbrojnych. Nie chcemy, aby wojsko było skupione na zachodniej granicy, niemal jak w 1989 roku" — odpowiedział minister obrony na pytanie, co planuje zmienić w siłach zbrojnych kraju. Macierewicz opowiedział się także za prawie dwukrotnym zwiększeniem liczebności polskich sił zbrojnych. Według niego, władze kraju do tej pory nie wypełniły rezolucji Sejmu z 1791 roku, pozwalającej na zwiększenie liczebności armii do 100 tys. osób: według danych ministra, liczba żołnierzy w Polsce wynosi tylko około 80 tys. żołnierzy.  „Myślę, że docelowo polska armia powinna dysponować siłą 150 tys. żołnierzy. To jest minimum, żeby wojsko mogło stawić czoło zagrożeniom" — oznajmił Macierewicz. Za główne zagrożenie dla bezpieczeństwa w Europie polski minister uważa obecnie konflikt na wschodzie Ukrainy. Mówiąc o prawdopodobnej operacji zbrojnej Polski w Syrii — w myśl zasady wzajemności — w przypadku zwrócenia się z podobną prośbą Francji, Macierewicz oznajmił, że konkretnych rozmów na ten temat nie było. „Jesteśmy gotowi zaangażować się w takim wymiarze, w jakim Francja będzie uważała to za konieczne, ale pod warunkiem, że ona wesprze nas, kiedy my będziemy tego potrzebowali, np. w sprawie stacjonowania wojsk NATO na terenie Polski" — podsumował minister.

 

* Warszawa nadal domaga się rozmieszczenia baz wojskowych NATO na swoim terytorium a także chce, aby na przyszłym szczycie w lipcu państw członkowskich sojuszu zostały ostatecznie ustalone stosunki między NATO i Moskwą - podaje Polskie Radio. W Polsce rozpoczęły się przygotowania do przyszłego szczytu NATO, który powinien odbyć się 8-9 lipca 2016 roku w Warszawie. Polskie władze oczekują, że na spotkaniu zostanie przyjęta deklaracja w sprawie obrony zbiorowej, obecności wojsk sojuszu w państwach wschodniej flanki NATO a także zostanie ostatecznie ustalony status stosunków między NATO i Rosją — oświadczył szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego RP Paweł Soloch w wywiadzie dla Polskiego Radia. „Generalnie oczekujemy, że decyzje warszawskiego szczytu będą czymś więcej niż wypełnieniem postanowień z Newport. Jeśli chodzi o zwiększenie wojskowej obecności NATO w krajach wschodniej flanki sojuszu, w tym w Polsce, oczekujemy, że pewne kierunki zostaną zarysowane po spotkaniu ministrów obrony państw NATO w lutym. Druga rzecz to ostateczne zdefiniowanie relacji sojuszu z Rosją" — powiedział Soloch. Dodał, że współdziałanie sojuszu z Moskwą gwałtownie zmniejszyło się po wybuchu konfliktu na Ukrainie a także, że status tych stosunków nie może zostać podniesiony do poprzedniego poziomu do chwili rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Polskie Radio podkreśla, że według słów Solocha Polska zamierza przeprowadzić posiedzenie Rady Ukraina-NATO, na którym Kijów otrzyma propozycję współpracy analogiczne do przedstawionej w Gruzji. 

 

* W amerykańskim stanie Texas posiadaczom broni palnej mającym licencję zezwolono na noszenie broni w miejscach publicznych. O tym informuje The Independent. Odpowiednia ustawa została przyjęta w czerwcu 2015 roku i weszła w życie z dniem 1 stycznia 2016 roku.Do końca zeszłego roku ludzie pragnący pojawić się z pistoletem na ulicy powinni byli ukrywać go przed otoczeniem. Zasada przewidywała szereg wyjątków: można było otwarcie nosić broń jeśli jej posiadacz wykonywał obowiązki związane z podtrzymaniem porządku, znajdował się na polowaniu, lub brał udział w imprezach masowych związanych z wykorzystaniem pistoletu. W chwili obecnej w większości amerykańskich stanów zezwolono w tym czy innym wymiarze na jawne noszenie broni palnej. Wyjątkiem jest stan Illinois, Floryda, Nowy Jork, Karolina Południowa, a także obwód Kolumbia, Samoa Amerykańskie, Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych oraz Mariany Północne. 2 października 2015 roku po tragedii w college’u Umpqua, gdzie zginęło 10, a rannych zostało 20 osób, prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama zapowiedział, że amerykańska ustawa o broni powinna zostać zmieniona. Obiecał, że wpłynie na lobby producentów broni. Według danych ekspertów, w USA w wyniku strzelaniny co roku ginie lub zostaje rannych około 10 tysięcy dzieci i młodzieży. Prawo do swobodnego noszenia broni dla obywateli USA gwarantuje druga poprawka do Konstytucji. Za zachowanie prawa do noszenia broni w pełnym wymiarze tradycyjnie już występują przedstawiciele Parti Republikańskiej. Obama nie raz próbował ograniczyć prawa Amerykanów do posiadania broni. Jednak zrealizować ten projekt przeszkadzają głowie państwa przedstawiciele „lobby broni” i ich sojusznicy w amerykańskim Kongresie. 

 

* Na okładce specjalnego wydania francuskiego tygodnika satyrycznego Charlie Hebdo, poświęconego rocznicy ataku na redakcję czasopisma, pojawi się odpowiedzialny za zabójstwo dziennikarzy.  Świeży numer pojawi się w sprzedaży 6 stycznia. Zgodnie z informacją telewizji BFM TV, na jego okładce pojawi się karykatura na uogólnioną postać Boga: brodaty mężczyzna w długich, upaćkanych krwią szatach, w sandałach i z karabinem Kałasznikowa za plecami. „Minął rok, morderca nadal na wolności" — głosi podpis do rysunku autorstwa szefa redakcji Laurenta Surisso. W artykule redakcyjnym w specjalnym wydaniu dziennikarze potępiają fanatyków religijnych, chcących zniszczyć periodyk, który odważył się na „wyśmiewanie religii". Polityka redakcyjna tego żydowskiego  tygodnika — nonkonformistycznego i antyreligijnego — polega na tym, że nie ma jakoby dla niego zakazanych tematów do żartów. Wśród bohaterów karykatur, niekiedy upokarzających i bolesnych, znaleźli się kardynałowie kościoła oraz sam papież, przywódcy państw, w tym prezydent Francji oraz Jezus Chrystus. Jednak największą „sławę" czasopismo zdobyło dzięki wizerunkom proroka Mahometa. (Nigdy nie krytykowano Żydów ani Izraela, ani nie robiono żartów z Holokaustu.)  Nakład specjalnego wydania wyniesie około miliona egzemplarzy, zgodnie z oczekiwaniami będzie cieszyło się dużym popytem. Do ataku na redakcję Charlie Hebdo doszło 7 stycznia ubiegłego roku. Dwóch napastników wdarło się do redakcji tygodnika i otworzyło ogień do znajdujących się tam ludzi. Zginęło 12 osób, w tym dwóch policjantów, napastnikom udało się uciec z miejsca zdarzenia. 

 

* Ankara przygotowuje skargę do Światowej Organizacji Handlu (WTO) z powodu wprowadzonych przez Rosję sankcji - powiedział w wywiadzie dla gazety Daily Sabah minister gospodarki Turcji Mustafa Elitash. Według niego, obecnie zbierane są dowody. „W sądach międzynarodowych obronimy prawa wszystkich poszkodowanych… Handel powinien mieć moralną podstawę" — oznajmił polityk. Po wprowadzeniu przez Rosję sankcji turecki biznes ponosi znaczące straty zarówno w branży żywnościowej, jak i turystycznej. Ankara planuje przekierowanie eksportu do Kenii, Nigerii oraz innych państw afrykańskich — pisze periodyk.  Wcześniej wiceminister rozwoju gospodarczego Rosji Aleksiej Lichaczow przypuścił, że wymiana towarowa między Moskwą i Ankarą nie przekroczy 18-19 mld dolarów, co jest najniższym wskaźnikiem na przestrzeni ostatnich lat. Stosunki między Rosją i Turcją przeżywają kryzys po tym, jak 24 listopada turecki myśliwiec F-16 zestrzelił w Syrii rosyjski samolot bombowy Su-24. Władimir Putin nazwał to „ciosem w plecy zadanym przez popleczników terrorystów".  Sankcje gospodarcze wobec Turcji weszły w życie 1 stycznia. Od początku roku obowiązuje zakaz wwozu tureckich towarów, zostały zniesione loty czarterowe, zawieszony ruch bezwizowy, większość rosyjskich pracodawców nie może zatrudniać obywateli Turcji. Władimir Putin zlecił także wprowadzenie zakazu lub ograniczenie w Rosji działalności znajdujących się pod jurysdykcją Turcji organizacji. 

 

* Kolonia jeszcze długo pamiętać będzie o tegorocznej "zabawie" sylwestrowej. Jak poinformowała miejscowa policja w nocy z czwartku na piątek grupa ok. 1000 mężczyzn, dokonała kilkudziesięciu przestępstw, w tym przestępstw o charakterze seksualnym. Do tej pory policja odnotowała ok. 60 skarg dotyczących molestowania oraz rabunków, a także jedną dotyczącą usiłowania gwałtu. Ofiarami są kobiety. Twierdzą one, że były molestowane przez tłum ludzi, który zebrał się na na placu pomiędzy dworcem kolejowym a słynną gotycką katedrą. Władze spodziewają się jednak kolejnych zgłoszeń poszkodowanych. Do podobnych wydarzeń, choć na mniejszą skalę, doszło także w Hamburgu i Stuttgarcie. Szef kolońskiej policji Wolfgang Albers przyznał na konferencji prasowej, że za atakami stoją imigranci z północnoafrykańskich i arabskich krajów. Według miejscowych funkcjonariuszy policji wydarzenia te stanowią "nowy wymiar przemocy". Powstała już specjalna grupa, która zajmie się dochodzeniem w tej sprawie. Spotkanie kryzysowe zarządziła także burmistrz Kolonii Henrietta Reker. Jak dotąd aresztowano 5 młodych mężczyzn.

 

* Ministerstwo Kultury Rosji w celu rozwoju turystyki proponuje rosyjskiemu rządowi zatwierdzenie listy państw, których obywatelom pozwolono na bezwizowy wjazd na okres 72 godzin — poinformował podczas posiedzenia na temat wewnętrznej turystyki minister kultury Rosji Władimir Medinski. Powiedział, że dwa lata temu Ministerstwo Kultury zgłosiło projekt ustawy o bezwizowym ruchu na okres 72 godzin dla tranzytowych turystów. Początkowo dokument został poparty przez wszystkich i nawet przeszedł pierwsze czytanie w Dumie Państwowej, lecz później w związku ze zmianą międzynarodowej sytuacji projekt ustawy nie został przyjęty.  „Dzisiaj, aby nie hamować ruchu, założyliśmy, że projekt ustawy będzie obejmował tylko listę państw, zatwierdzaną przez rząd i tylko na zasadzie wzajemności. Odpowiednie poprawki zostały uzgodnione i wysłane do Ministerstwa Sprawiedliwości, które podejmie decyzję" — wyjaśnił Medinski. Dodał, że „gwałtownego napływu" turystów ta ustawa nie zapewni, lecz można będzie liczyć na rozwój pewnych kierunków. Na przykład, zniesienie formalności wizowych z Koreą Południową zapewniło 70-procentowy wzrost liczby turystów z tego kraju. 

 

* 13 stycznia Komisja Europejska odbędzie posiedzenie za zamkniętymi drzwiami, podczas którego omawiać będzie obecną sytuację w Polsce i ewentualne zagrożenia związane z naruszaniem przez nowy polski rząd zasad państwa demokratycznego. Nie jest to jednak rozpoczęcie procedury związanej z tym tematem, a wstępne rozpoznanie zasadności uczynienia tego w dalszych etapach postępowania. Rzecznik KE Margaritis Schinas wyjaśnił dzisiaj wątpliwości dotyczące tego tematu pojawiające się w mediach - "To będzie debata orientacyjna, której przeprowadzenia z kolegium komisarzy chce przewodniczący KE (Jean-Claude Juncker). To nie jest pierwszy krok ustanowionej w marcu 2014 r. procedury". Chodzi tutaj o ustanowioną procedurę, dzięki której możliwym jest zawieszenie prawa danego kraju do głosowania. Do tej pory nie został on nigdy zastosowany.

 

KOMENTARZE

  • @nana 22:02:54
    Załącza Pani kapitalne materiały. Jeśli Pani pozwoli będę je stopniowo redagował na moją stronę blogową w stosownych cyklach tematycznych. Wielkie dzięki i serdeczne pozdrowienia. BJ
  • @nana 15:46:20
    Oczy... Ojcze... : może to i działa. Pozdrawiam z wdzięcznością. BJ

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930