Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Polska bez NATO to Polska bez wojen

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Przytaczam artykuł, jaki dr Mateusz Piskorski, szef partii „Zmiana” zamieścił 29.10.2015 na międzynarodowym portalu Reseau Voltaire.

 

Iluzja zagrożenia i mit sojuszniczej pomocy

Obecność Polski w NATO uzasadniana jest w sposób dogmatyczny, przy użyciu niezbędnego dla dalszego funkcjonowania tego sojuszu przekonania o nieustającym zagrożeniu zewnętrznym. Tymczasem historia ostatnich 24 lat tej organizacji dowodzi, że ani razu nie doszło do zagrożenia bezpieczeństwa narodowego żadnego z krajów członkowskich, ani do uzasadnionej potrzeby skorzystania z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który stanowi o tym, że „zbrojna napaść na jedno lub więcej z nich (państw – aut.) w Europie lub Ameryce Północnej, będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego (strony – aut.) zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie, jak i w porozumieniu z innymi Stronami działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego”.

Ani jedno z państw członkowskich Sojuszu nie stało się obiektem agresji po 1991 r., czyli po formalnym rozpadzie Związku Radzieckiego. Nie stosowano również wobec nich żadnych gróźb agresji zbrojnej oraz nie zgłaszano oficjalnych pretensji terytorialnych. Jedynym konfliktem związanym z postulatami rewizji istniejących granic i nowym podziałem terytorialnym jest grecko-turecki spór o Cypr, będący przecież sporem pomiędzy państwami członkowskimi Sojuszu. Agresja NATO na Afganistan w 2001 r., której podstawę miał stanowić właśnie art. 5 Traktatu, stanowiła wyraźną nadinterpretację jego zapisów. Jeśli nawet przyjąć oficjalną, budzącą wiele wątpliwości wersję o sprawcach i przebiegu zamachów w USA we wrześniu 2001 r., ataki terrorystyczne nie stanowiły aktu agresji ze strony Afganistanu, lecz były przykładem działania pozapaństwowych aktorów międzynarodowych stosunków politycznych. Tym samym, pociągnięcie do odpowiedzialności za nie, nawet pozostającego w stanie częściowej upadłości, państwa afgańskiego, stanowiło nadużycie i wyjście daleko poza obowiązujące zgodnie z Traktatem sformułowania. Kolejne misje NATO po 2001 r. przeprowadzane były w państwach do układu nie należących i w żaden sposób jego członkom nie zagrażających, np. w Libii, gdzie Sojusz włączył się do akcji terrorystycznej mającej na celu obalenie legalnych władz i będące jego konsekwencją doprowadzenie do rozpadu istniejących dotychczas struktur państwowych. Jedynym przypadkiem realizacji zobowiązań NATO jest w ostatnich latach Operacja Tarcza Oceanu, trwająca od 2009 r. i mająca na celu ochronę statków przepływających u wybrzeży Somalii przed piratami. W tym konkretnym przypadku, na mocy definicji zawartej w art. 6 Traktatu, uznać bowiem można, że jednostki pływające pod banderą państw członkowskich Sojuszu powinny mieć gwarantowaną ochronę ze strony NATO, na podobnych zasadach, jak ich terytorium lądowe.

Zupełnie inną kwestią jest poziom wiarygodności gwarancji bezpieczeństwa udzielanych przez NATO. Już pobieżna analiza treści przytoczonego powyżej art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego pozwala wyrażać daleko idące wątpliwości, co do charakteru istniejących zobowiązań. Mowa w niej bowiem o podjęciu przez każdą ze stron działań, jakie ona „uzna za konieczne” w wypadku napaści zbrojnej na któregoś z członków organizacji. Owa konieczność, jak należy rozumieć, definiowana jest w sposób arbitralny i sytuacyjny, w zależności od aktualnych interesów państwa członkowskiego, w domyśle przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. Jeśli zatem nawet przyjąć, że nad wyraz karkołomna teza o agresji zbrojnej jakiegokolwiek państwa trzeciego przeciwko Polsce jest dziś czymś prawdopodobnym, nie sposób nie wątpić w sojuszniczą pomoc, tym bardziej w kraju tak w historii przez gwarancje zachodnich sojuszników doświadczonym.

Trudno się zatem dziwić wizerunkowi NATO, odzwierciedlanemu w kolejnych badaniach opinii publicznej w Polsce, gdy w 2014 r. mijała 15. rocznica członkostwa Polski w Sojuszu. Z tej okazji CBOS przeprowadził badania opinii publicznej, z których wynikało przede wszystkim to, że zdecydowana większość ankietowanych nie uznaje uzyskania członkostwa za jakiś szczególnie istotny, przełomowy moment historyczny. Ponadto, 30% badanych uznało, że członkostwo sprowadza dodatkowe zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Polski, a 26% twierdziło, że obecność w NATO wiąże się z podporządkowaniem polskich interesów narodowych obcemu mocarstwu.

W marcu 2015 r. pracownia IQS przeprowadziła ankietę telefoniczną na temat postrzegania Sojuszu, z której wynika, że największa grupa ankietowanych (35%) nie wierzy, że Sojusz Północnoatlantycki udzieliłby w razie potrzeby Warszawie jakiejkolwiek pomocy; 33% biorących udział w badaniu jest odmiennego zdania, zaś pozostali (31%) nie ma opinii w tej sprawie. Co ciekawe, największy odsetek badanych sceptycznych wobec NATO znajdziemy wśród grup społecznych wykazujących największe zainteresowanie i orientację w zagadnieniach ogólnopolitycznych (mężczyźni w przedziale wiekowym od 25 do 34 lat). W przeprowadzonym w tym samym okresie sondażu Millward Brown 49% uczestników wyraża brak zaufania wobec gwarancji bezpieczeństwa udzielanych przez NATO w przypadku ewentualnego konfliktu zbrojnego. Odsetek sceptyków wyraźnie rośnie w miarę narastania napięcia na arenie międzynarodowej, w tym przede wszystkim w bezpośrednim sąsiedztwie Polski, czyli na Ukrainie.

Zaangażowanie Sojuszu Północnoatlantyckiego w tym ostatnim kraju jest ewidentnym przejawem wykraczania NATO poza zakres zadań, do których realizacji zostało ono powołane. Ukraina nie jest członkiem Sojuszu i nie posiada też perspektyw członkostwa, z kilku co najmniej powodów. Jednocześnie Polska jest jednym z najistotniejszych wykonawców programu NATO, mającego na celu szkolenie wojsk ukraińskich zgodnie ze standardami i procedurami Sojuszu. Co ciekawe, szkolenia te finansowane są po części z budżetu tej organizacji, po części zaś ze środków polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej. Szkolenie armii ukraińskiej odbywa się zgodnie z procedurami i zasadami Sojuszu, choć Ukraina nie ma na chwilę obecną perspektywy członkowskiej przynajmniej na gruncie oficjalnych zapowiedzi przedstawicieli NATO. Wskazuje to wyraźnie na dążenie do powstania kordonu krajów związanych technologicznie, militarnie i politycznie z państwem odgrywającym rolę hegemoniczną w bloku – Stanami Zjednoczonymi. Sojusz Północnoatlantycki stanowi w tym kontekście instrument realizacji strategicznych zadań polityki amerykańskiej. Interesów, dodajmy, realizowanych częściowo z pieniędzy podatników krajów członkowskich takich, jak Polska. NATO z USA na czele prowadzi zakrojoną na szeroką skalę akcję szkolenia i dozbrajania nie tylko regularnej armii, ale również tzw. batalionów ochotniczych, złożonych ze skrajnych ukraińskich nacjonalistów formacji oskarżanych o popełnienie całego szeregu zbrodni wojennych podczas tzw. operacji antyterrorystycznej na południowym wschodzie Ukrainy. W Jaworowie pod Lwowem, w tamtejszym ośrodku szkoleniowym 230 żołnierzy wojsk desantowych Stanów Zjednoczonych prowadzić będzie szkolenie, w którym udział wezmą – według szefa ukraińskiego resortu spraw wewnętrznych Arsena Awakowa – bataliony „Azow”, „Kulczycki”, „Jaguar” i „Omega”. Oznacza to, że Amerykanie, w ramach programu NATO, szkolić będą jednostki paramilitarne w istocie mające charakter formacji terrorystycznych, uprawiających terror państwowy sankcjonowany przez władze w Kijowie. W warstwie symbolicznej i na poziomie ideologicznym jednostki te reprezentują jednoznacznie antypolską tożsamość neobanderowską.

Wojna domowa na Ukrainie, wywołana przez Waszyngton i kierowana de facto przez ludzi bezpośrednio podporządkowanych służbom amerykańskim, jak szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Walentin Naliwajczenko, stanowi nie tylko element geopolitycznej koncepcji destabilizacji Eurazji, głoszonej od lat m.in. przez prof. Zbigniewa Brzezińskiego. Jest ona również pretekstem do przekształcenia NATO w sojusz o charakterze jednoznacznie zaczepnym, agresywnym, czyli w istocie sprzecznym z zapisami Traktatu Północnoatlantyckiego. Przyjęte podczas szczytu w 2014 r. w walijskim Newport założenia nie pozostawiają w tej sprawie żadnych wątpliwości. Zakładają one nie tylko konieczność zwiększenia nakładów na cele związane z obroną narodową do poziomu minimum 2% PKB, ale również w określony sposób definiują kierunki rozwoju jednostek NATO. Podstawowym celem na najbliższe lata jest utworzenie tzw. szpicy, czyli sił szybkiego reagowania, złożonych głównie z oddziałów powietrzno-desantowych wojsk państw członkowskich. Wskazuje to jednoznacznie na ofensywny charakter strategii Sojuszu i jego rzeczywiste cele. Mobile siły reagowania mają być gotowe do przeprowadzania operacji w różnych miejscach Eurazji. Ich struktura i charakter nie pozostawiają żadnych wątpliwości: chodzi o zdolność do ofensywnych i zaczepnych działań na terenie przeciwnika.

 

Amerykańska okupacja

Wyjątkowo symboliczny jest fakt, że od momentu powstania tej organizacji wszyscy Dowódcy Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie byli wojskowymi amerykańskimi. Wiodąca rola USA w układzie nie pozostawia żadnych wątpliwości. Jej zwolennicy uzasadniają to teoriami o tym, jak to Amerykanie pochodzą z Marsa, a Europejczycy – z Wenus (sformułowanie Roberta Kagana, notabene męża osławionej Victorii Nuland z amerykańskiego Departamentu Stanu). Podejście to ma uzasadniać konieczność faktycznej militarnej okupacji Starego Kontynentu przez US Army, w myśl przekonania o pełnieniu przez nią roli obrońcy bezbronnej Europy. Waszyngton jest ośrodkiem głównodowodzącym paktu również w warstwie symbolicznej; zgodnie z art. 11, 13 i 14 Traktatu wnioski o członkostwo, podobnie jak notyfikacje o wystąpieniu z NATO składane są właśnie w Waszyngtonie.

Ratyfikując umowę o przystąpieniu Polski do NATO, Warszawa uznała, że – zgodnie z preambułą Traktatu Północnoatlantyckiego – stanowi część „wspólnego dziedzictwa i cywilizacji swych narodów, opartej na zasadach demokracji, wolności jednostki i rządów prawa”. Oczywiście, użyte w Traktacie hasła są na tyle górnolotne i ogólnikowe, że trudno poświęcać się ich analizie. Nie ma sensu również formułowanie i powtarzanie dość oczywistego twierdzenia o tym, iż Polska – podobnie zresztą, jak wiele innych krajów członkowskich – niewiele ma wspólnego z owym dziedzictwem, którego wyznacznikiem ma być system wartości i ustrój polityczny Stanów Zjednoczonych. Opublikowano na ten temat tysiące rozpraw i artykułów. W tym miejscu warto chociażby przypomnieć słowa włoskiego filozofa Juliusa Evoli: „koncepcjom organicznym ludzkiego życia Amerykanie przeciwstawiają koncepcje mechanistyczne. W społeczeństwie, które ‘zaczynało od zera’, wszystko nosi znamiona sztuczności. W społeczeństwie amerykańskim o wizerunku nie stanowi twarz, lecz maska. Jednocześnie wielbiciele amerykańskiego stylu życia są wrogo nastawieni wobec osobowości”. Amerykański sen czy marzenie w bardzo ostrej formie z lewej strony poddaje krytyce Noam Chomsky, wskazując, że w istocie system polityczny i ideologia państwowa USA to oligarchiczny kapitalizm, oparty na dominacji wielkich korporacji, w tym sektora przemysłu zbrojeniowego. Nie istnieją żadne podstawy do twierdzenia, by oparte na anglosaskim, indywidualistycznym liberalizmie zasady uznawać można za cywilizacyjne fundamenty Europy. Stąd retoryka o istnieniu jednolitej cywilizacji „Zachodu” jest konstrukcją sztuczną, nieposiadająca nic wspólnego z filozofią polityczną i światopoglądami dominującymi na Starym Kontynencie, a tym bardziej w jego środkowej i wschodniej części. Uzasadnienie „cywilizacyjnej jedności” w sposób ewidentny fałszuje obraz rzeczywistości, będąc zaprzeczeniem odrębnej tożsamości całego kontynentu i każdego z żyjących na nim narodów z osobna. Teza powyższa dotyczy wszystkich historycznych i kulturowych regionów Europy, może za wyjątkiem Wielkiej Brytanii, która – co pokazuje również jej praktyka polityczna i współczesny stosunek do integracji europejskiej – sytuuje się poza granicami owej Europy, wykazując więcej cech wspólnych z USA, niż z Niemcami, Francją czy tym bardziej Polską. Aspekty humanitarne cywilizacyjnej formuły współczesnych Stanów Zjednoczonych warto skwitować prostym przytoczeniem danych zebranych przez amerykańską organizację Lekarze na rzecz Odpowiedzialności Społecznej (ang. Physicians for Social Responsibility), które wykazują, że tylko na przestrzeni ostatnich 13 lat tzw. wojny z terroryzmem na Bliskim i Środkowym Wschodzie ofiarami Waszyngtonu stało się ponad 2 mln cywilnych mieszkańców. Pentagon nie zajmuje się statystykami dotyczącymi śmierci cywilów, co już samo w sobie obrazuje stosunek jego zwierzchników do wartości uznawanej w obszarze kultury europejskiej za najwyższą – ludzkiego życia.

Europa znajduje się od zakończenia II wojny światowej pod kulturową (Hollywood, kultura masowa), polityczną (ideologia atlantycka i euroatlantycka oraz neoliberalizm), finansową (kasynowy kapitalizm i konsensus waszyngtoński) kontrolą Waszyngtonu. Zabezpieczeniem tej kontroli jest obecność armii amerykańskiej na Starym Kontynencie, realizowana pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa sojusznikom w ramach NATO. Według oficjalnych danych, na terenie Europy stale przebywa około 65 tys. żołnierzy amerykańskich, stacjonujących w większości krajów Unii Europejskiej. Zgodnie z porozumieniami NATO-Rosja z 1997 r., biorąc pod uwagę stabilność regionu, na obszarze państw należących niegdyś do Układu Warszawskiego nie powinno dochodzić do dyslokacji jakichkolwiek jednostek. Układ ten jest dziś łamany regularnie w przypadku nie tylko państw Europy Środkowej, ale nawet byłych bałtyckich republik radzieckich.

Ostatnie działania Amerykanów na terytorium Polski świadczą wyraźnie o planach stałej obecności jednostek wojskowych USA w naszym kraju. Akcja PR, polegająca na spotkaniach z mieszkańcami polskich miast, czy niedawny triumfalny przejazd jednostek amerykańskich w aureoli obrońców po polskich drogach, są dowodem na istnienie dalekosiężnych planów Waszyngtonu w naszej części Europy. Plany te zrealizowane zostaną przy poparciu lokalnej polskiej klasy politycznej, której przedstawiciele nawołują publicznie i bezpośrednio do stałej obecności obcych wojsk na terenie administrowanego przez siebie kraju. Pojawiają się nawet głosy postulujące rozmieszczenie na terytorium Polski wojsk jądrowych USA, co może spowodować całkowite zniszczenie kraju w wypadku jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego o skali globalnej. Konflikt taki jest bez wątpienia mało prawdopodobny, wszakże decyzja taka radykalnie zwiększa ryzyko tego, iż Polska stanie się jednym z podstawowych teatrów ewentualnych działań wojennych.

 

Koszty i ryzyka

Dobrowolne poddanie się pod okupację amerykańską w jej militarnym wymiarze rodzi cały szereg innego rodzaju zagrożeń, choć najistotniejsze z nich przedstawiliśmy już powyżej. We Włoszech w listopadzie 2013 r. pijany amerykański żołnierz zgwałcił w ciemnej uliczce miejscową nastolatkę. W nocy 14 lipca 2014 r., nieopodal miasta Vicenza, dwóch amerykańskich żołnierzy z jednostki desantowej dokonało porwania i brutalnego gwałtu na ciężarnej kobiecie, którą pobitą pozostawili w lesie. W sierpniu 2014 r. w niemieckim Baumholder trzech amerykańskich żołnierzy podpaliło miejscowy ratusz, a następnie porwali taksówkarza, brutalnie go bijąc i kradnąc utarg kierowcy. Listę przestępstw żołnierzy z jednostek US Army można by mnożyć w nieskończoność. Co ciekawe, zazwyczaj na mocy umów z państwami, które okupują, nie podlegają oni jurysdykcji miejscowego wymiaru sprawiedliwości, i w razie kłopotów odsyłani są z powrotem za ocean, gdzie nie czekają ich żadne konsekwencje prawne.

Podobnie sytuacja wygląda w sprawie naszego kraju, gdzie w odniesieniu do nich obowiązuje przyjęta w 2010 r. umowa o Statusie wojsk amerykańskich w Polsce. Porozumienie, znane jako SOFA, zakłada cały szereg regulacji stawiających wojska okupacyjne USA ponad i poza prawem obowiązującym w Rzeczypospolitej. Co do jurysdykcji prawnej, polska strona rządowa przedstawiała zapisy umowy jako duży sukces. Tymczasem, może w nieco bardziej zawoalowany sposób, art. 13 pkt 1 stanowi, iż organy władz polskich „życzliwie i niezwłocznie rozpatrzą wnioski władz wojskowych Stanów Zjednoczonych o zrzeczenie się pierwszeństwa Rzeczypospolitej Polskiej w jurysdykcji karnej”. Oznacza to w praktyce, że owa życzliwość władz polskich oznaczać będzie zgodę na unikanie odpowiedzialności przez żołnierzy USA za przestępstwa karne popełnione na terytorium naszego kraju. W przypadku orzeczenia przez sąd Polski środka zapobiegawczego w stosunku do sprawcy przestępstwa w postaci aresztu, obywatel amerykański skorzystać będzie mógł z możliwości przebywania na terenie bazy wojskowej, której władze teoretycznie zobligowane będą do informowania strony polskiej o miejscu przetrzymywania podejrzanego. W art. 6 pkt a. porozumienie stanowi, że USA nie będą podlegały polskiemu prawu budowlanemu, czyli będą mogły tworzyć budynki i instalacje nie odpowiadające normom polskim, także w zakresie bezpieczeństwa i ochrony środowiska. Implikuje to koszty związane z rekultywacją terenów po bazach amerykańskich, po ich ewentualnym zamknięciu, które oczywiście spoczywać będą na stronie polskiej. Z art. 7 umowy wynika, że wojskowi oraz pracownicy cywilni sił zbrojnych USA mogą posiadać przy sobie broń palną nie tylko na terenie obiektów wojskowych, które zajmują, ale również poza nimi, co może w oczywisty sposób zmniejszyć poziom bezpieczeństwa polskiej ludności cywilnej w okolicach bazy. Art. 28 umowy stanowi, że strona amerykańska może ponadto dokonywać wwozu dowolnych kwot w walucie, podlegających wyłącznie procedurze zgłoszenia, bez wymagania uzyskania zgody lub złożenia deklaracji przeznaczenia danych środków. W kontekście powyższych informacji dość trudno zrozumieć logikę ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka, który oznajmił z rozbrajającą szczerością, iż „Polska życzy sobie obecności żołnierzy amerykańskich”.

Członkostwo w NATO wiąże się z określonymi kosztami dla polskiego budżetu. Bezpośrednie wydatki związane z obecnością w tej organizacji nie są zbyt wysokie – to składka członkowska i wynagrodzenia korpusu oficerskiego oddelegowanego do organów dowódczych Sojuszu. Podczas szczytu NATO w Newport w 2014 r. po raz kolejny przyjęto pod naciskiem Stanów Zjednoczonych dyrektywę, według której budżet obronny krajów członkowskich wynosić powinien co najmniej 2% PKB. W przypadku Polski, w ustawie budżetowej na rok 2015 kwota ta osiąga 2,27% PKB, czyli ponad 38 mld zł. Z tego ponad 5,3 mld zł. przeznaczone ma zostać na spłatę kolejnej transzy za zakupione przez Warszawę amerykańskie myśliwce F-16. Zakupy nowego sprzętu są zresztą od kilku lat najbardziej znaczącą pozycją w budżecie resortu. Nie dziwi przy tym fakt, że większość z tych zakupów dokonywana jest w Stanach Zjednoczonych; szacuje się, że w ciągu najbliższych kilku lat Polska zasili konta amerykańskich korporacji zbrojeniowych kwotą kilkudziesięciu miliardów dolarów. W najbliższym czasie ma m.in. dojść do zakupu pocisków typu Tomahawk, które obecnie znajdują się na wyposażeniu poza USA, jedynie w Wielkiej Brytanii. Cena każdego takiego pocisku (bez wysokiej zazwyczaj marży rządu Stanów Zjednoczonych, narzucanej w przypadku eksportu) wynosi ok. 7 mln zł. MON zapowiada zakup kilkudziesięciu produktów amerykańskiej firmy Raytheon. Redukcja wydatków na zbrojenia, choć rozjuszyłaby lobby amerykańskich producentów broni, pozwoliłaby na dokonanie oszczędności w polskim budżecie na poziomie około 10 mld zł rocznie.

 

Droga wyjścia

Do podjęcia decyzji o wystąpieniu z NATO niezbędne jest dokonanie notyfikacji dotyczącej takiego kroku i przekazanie jej do Waszyngtonu. Traktat Północnoatlantycki wypowiada organ, który decydował o jego przyjęciu, a zatem Sejm. Uczynić może to zwykłą większością głosów, następnie odrzucając ewentualne weto prezydenta większością 3/5. Dodatkowej legitymizacji na rzecz takiego kroku mogłoby dostarczyć referendum powszechne, w którym Polacy mieliby możliwość odpowiedzi na pytanie „Czy jesteś za pozostawaniem Polski w strukturach agresywnego paktu polityczno-wojskowego – Organizacji Sojuszu Północnoatlantyckiego?”. Prawdopodobny rezultat takiego referendum otworzyłby drogę do złamania oporu politycznego przed tą brzemienną w skutki decyzją. Okres przejściowy do wejścia w życie decyzji o wystąpieniu z NATO obejmuje 2 lata.

Art. 36 umowy SOFA z władzami USA przewiduje dwuletni okres jej wypowiedzenia w formie notyfikacji. Potrzebna byłaby do tego zgoda Sejmu, który umowę ratyfikował.

Decyzje te otwierałyby drogę do dalszych rozważań nad doktryną obronną i ewentualnymi sojuszami międzynarodowymi suwerennego państwa polskiego. Kończyłyby one okres ponownej okupacji terytorium Polski przez obce jednostki wojskowe, jednocześnie otwierając nowy rozdział w relacjach naszego kraju ze światem zewnętrznym.

KOMENTARZE

  • NATO ! to żydowskie zbrojne ramie do utrzymania dominacji żydowskiej
    Słowianie ! NATO ! to bandyckie żydowskie zbrojne ramie mające za zadanie utrzymania dominacji żydowskiej w świecie !
    !
    Gdy Polska wystąpi z żydo-NATO i stanie się krajem NEUTRALNYM ! to będzie znak ze Polska jest kraje WOLNYM , rządzona przez Słowian ! [czytaj żydostwo straci swoja władze w Polsce ]
    !
    Ireneusz Tadeusz Słowianin lach ! żydostwo jest przyczyną naszych wszystkich niepowodzeń ! Deportować Wszystkich żydów do Izraela !!!
  • NATO
    NATO jest to bandycka organizacja, ktora nie ma nic wspolnego z obronnoscia kogokolwek i czegokolwiek.
    Jest to tez nieprawdopodobny drenaz funduszy narodow Europy. To sa zboje.
    Taka amerykanska armia/baza, na koszt Europy.
  • Dobry tekst
    Mozna by to maksymalnie skrucic i postawic pytanie. Czy ktos do pilnowania wlasnego domu,czy firmy zatrunił by wielokrotnego przestepce ,recydywiste z kilkoma wyrokami za rozboje ,napady,kradzieze,morderstwa. mysle ze nikt normalny takiej formy ochrony by niechciał. W polityce niestety jest inaczej szanuje sie status xwo .bo sily stojace za tym daja profity płacowe przywileje,ochrone, itd Nowy sejm mógłby podjac taka uchwałe,ale wiekszosc z nich sa to niestety osoby szanujace status xwo. a nie prawde nie statc ich na rzadne odejscie od wytyczonego programu dobrowolnego poddania sie zniewoleniu. Jak mozna mowic o prawdzie i jednoczesnie ufac systemowi angloamerykanskiemu gdy wiadomoze sily które tamten system kontroluja sa opowiedzialne za taki ogrom zla a to co planuja w ramach nowego porzadku swiata NWO przerasta wyobraznie,co mozna powiedziec o kondycji moralnej ludzi którzy tak widza swiat. Nieprawosc daje profity i wy w sludzy szatanskiego systemu zła w swej karkulacji stawiacie na zyski gdy system ten przejmie dominacje na wszystkim co zyje na tej planecie bo jest durze prawdopodobienstwo ze tak nastapi [ Apokalipsa jana] Wiedzcie jednak ze tylko na krytko okolo czterech lat bedziecie sie cieszy z przewilejow bycia wladza.potem bedzie Boza kara nad bestia i jej słógami pełne konto bedzie dowodem winy a nie przepustka o przewilejow.........
  • @Tiamat 09:08:41
    "NATO jest to bandycka organizacja, ktora nie ma nic wspolnego z obronnoscia kogokolwek i czegokolwiek."

    No przecież Piskorski wspomniał, że zaangażowało się w walkę przeciw piratom łupiącym cywilne statki koło Somalii...

    Szkoda jednak, że mogę przytoczyć tylko taki przykład.

    Ukłony
  • @jan 12:24:18
    Przede wszystkim, jak sadzę, potrzebny jest jako postulat polityczny wniosek, jaki Piskorski stawia: trzeba wyjść z NATO. Już za to, że naszych żołnierzy wysyłano do Afganistanu, Iraku itp. aby walczyli "za naszą niewolę waszą" paru politykom i generałom, a także paru dziennikarzom należy się druga Norymberga. W czasach ZSRR naszych wojsk do tego nie zmuszano.

    "Zmieszane z suchym spłonie i mokre drewno - dlatego nie łącz sie nigdy ze złymi" (Hitopadesia)
  • @ All
    Szanowni Państwo,

    Bez wątpienia pan Piskorski, którego artykuł Autor cytuje na swoim blogu, oraz Państwo mają rację co do opisu "właściwości" jakimi cechuje się NATO i jego główna siła, czyli USA. Zgodzę się, że są one karygodne i trzeba temu jakoś przeciwdziałać.

    Ale uważam, że na problem należy też spojrzeć z drugiej strony - co będzie gdy USA i NATO nagle zniknęły (lub straciły jakiekolwiek zdolności do kształtowania jakiejkolwiek polityki międzynarodowej w tym środkami militarnymi)?

    Czy widzą już Państwo oczami wyobraźni to rusko-pruskie imadło zaciskające się na Polsce? Ja widzę. Jego zaciskanie się oznacza zanik Polski. Nawet w porównaniu z tą "kupą kamieni" gdzie jeszcze jest budulec, mężczyzna i kobieta (w oryginalnej wersji użyto mniej oficjalnych słów) widok jest straszny.

    Oczywiście problemem jest to jakiego mamy sojusznika, ale chyba nie mamy wyboru. I to jest moim zdaniem nieco właściwiej postawiony problem. A polityka, czyli sztuka osiągania celów dostępnymi środkami, jest jaka jest. Pierwszą częścią Polskiej Racji Stanu jest... istnienie Polski. A w tej chwili tylko (NIESTETY) USA są w stanie odkręcić rusko-pruskie imadło.

    Chciałbym aby też Państwo nie dostrzegali w moim dostrzeganiu w/w "imadła" nie dostrzegali rusofobii - istnienie imadła jest faktem. Mimo to, uważam, że szkoda, że partia Zmiana nie weszła do parlamentu. Mogłoby to korzystnie wpłynąć na nasze stosunki z Rosją.

    Serdeczności.
  • @Bogusław Jeznach 13:33:06
    "W czasach ZSRR naszych wojsk do tego nie zmuszano."

    Czechosłowacja.

    "Zmieszane z suchym spłonie i mokre drewno - dlatego nie łącz sie nigdy ze złymi" (Hitopadesia)"

    Piłsudski wyskoczył z "czerwonego tramwaju" (zło) na przystanku "Niepodległość"

    Jest to przykład na wykorzystanie dostępnych środków (dróg) do osiągnięcia celu (oczywiście trzeba tu pamiętać o "stopniowym budowaniu Krakowa")
  • @ Autor
    Dziękuje za ważny wpis. Szkoda, że partia Zmiana nie weszła do parlamentu. Uważam, że powinny też wejść ONR i KORWIN. Koalicja tych dwóch ostatnich w moim mniemaniu byłaby obecnie najlepsza dla Polski z uwagi na możliwość zmniejszenia jarzma podatkowego jakim gnębieni są Polacy (ponad 80%) i bardziej realistyczny stosunek do stosunków z Rosją i wydarzeń na Ukrainie. Stosunek PiS jest bowiem moim zdaniem całkowicie podporządkowany już może nawet nie tylko NATO i USA, ale chyba i NWO... Obym się w tej kwestii mylił.

    5*

    Ukłony
  • @Jasiek 13:48:25
    Czechosłowacja to kontrargument nieadekwatny. Nie wytrzymuje próby ani Nangar Dal ani Karbali.
    To była tylko krótka przejażdżka w zielonych pojazdach z poważną miną "u boku" innych. I to poskutkowało, bo całość była skalkulowana na mądrość narodu czeskiego i słowackiego, który nie poszedł na rozlew własnej krwi.
    Tego nie da się nijak porównać z okupacją Afganistanu i Iraku i Pan też o tym dobrze wie. Pozdrawiam serdecznie. BJ
  • @Bogusław Jeznach 14:04:21
    Chodziło mi bardziej o sam fakt zmuszenia Polski do interwencji i wysłania LWP poza granice Polski.

    Co do ilości ofiar ma Pan niezaprzeczalnie rację. Skutków interwencji zewnętrznej nie da się nijak porównać.
  • @Jasiek 12:54:11
    Re: "NATO walczylo z piratami kolo Somali"

    No tak ale dlatego, ze to byla konkurencja.
    Jak u nas zlapali takich handlarzy narkotykami i wsadzili ich do ciupy to sie okazalo, ze podkablowala ich konkurencja.

    Taki przyklad z Kolumbii.
    W Kolumbii od ponad 60 lat trwa wojna. Rozchodzi sie nie tylko o coca cole i liscie coki ale w gorach powstaly konkurencyjne laboratoria, ktore nawzajem sie nie lubia. Te laboratoria - fortece zamieniaja liscie w bialy proszek.
    A jak w Afganistanie zalozyli mundurowi emigranci pola makowe to cena heroiny i kokainy musiala byc uzgadniana wspolnie, zeby sobie nie robic nawzajem krzywdy.
    Ale w Brukseli w miedzyczasie zaczeto masowa produkcje syntetycznych tabletek - tania produkcja, wysokie ceny a efekt upojenia taki sam.

    Wtedy te z Brukseli zainwestowali duze pieniadze w edukacje rzadu w Kolumbii na temat szkodliwosci kokainy na zdrowie mieszkancow nie tylko w Ameryce Poludniowej ale na calym swiecie. Wtedy ten wyedukowany rzad kolumbijski zwrocil sie do USA o pomoc w zwalczaniu plantacji coca.
    Bratni narod amerykanski przyszedl radosnie z pomoca. Rzad Kolumbii zainwestowal w samoloty USA do spryskiwania szkodliwych plantacji. Nazywalo sie to "fumigation".
    A ze sklad chemiczny tego zadymiania przypominal troche napalm to nie tylko plantacje zostaly zniszczone.
    Pozdychaly tez wszystkie okoliczne krowy.
    Mlodziez amerykanska musiala sie przerzucic na tabletki ecstasy i amfetaminki.

    A potem sie okazalo, ze zniszczono tylko te plantacje, ktore nalezaly do nuworyszow, a wiec duchowo obcych biznesmenow, ktorzy tez chcieli sie dorobic.
    Krowy i chore dzieci nalezaly do tubylcow.

    W Afganistanie natomiast, mozna bylo zwiekszyc obszary zasiewu maku zeby smialo konkurowac z rywalami na rynku.
    Bo w Afganistanie wojska NATO pilnuja zeby im przypadkiem Rosjanie nie urzadzili "fumigation".

    Azeby nie stracic monopolu, to we wszystkich krajach mniej lub wiecej uprzemyslowionych zabroniono siac mak i uprawiac coke na wlasny domowy uzytek.
    Zarowno mak jak i coca w nie skoncentrowanej postaci sa pod kara zabronione mimo, ze nasze babcie doskonale wiedzialy po co sialy mak i chyba nie wiedzialy jak sie robi opium.
    Liscie coka sluza mieszkancom Andow w czasie zimy kiedy to wioski i osiedla zasypane sa sniegiem i odciete od swiata.
    Liscie coki zawieraja duzo proteiny wiec mozna zuc przez zime, zeby przetrwac okres mrozow i przednowku.

    Laboratoria amerykanskie produkuja wysoce skoncentrowana kokaine
    ( podobno 13 tysiecy razy - jesli wierzyc moim rozmowcom)

    Afganistan: Pola makowe pilnie strzezone:

    http://whatreallyhappened.com/WRHARTICLES/dyinginafghanistan.php#axzz3fIvlezWF
  • @Jasiek 13:42:10
    Przyjaciół trzeba szukać blisko, a wrogów daleko. Polska nie ma innego wyjścia jak przede wszystkim układać sobie stosunki zaczynając od najbliższych sąsiadów. Sojusz rosyjsko-niemiecki jest możliwy i byl w historii naszym przekleństwem, a nawet czai sie nadal. Ale sa i inne koncepcje także dla obu sąsiadów kuszące jak np. wielki sojusz geopolityczny od Lizbony po Władywostok w ktorym i dla nas jest miejsce, albo euroazjatycka oś gospodarcza Paryż-Berlin-Warszawa-Mińsk- Moskwa i dalej (koncepcja LaRouche'a). Takie scenariusze są możliwe i bliższe w realizacji niż BRICS. Ale tego wlaśnie nie życzy sobie USrael i zrobi wiele aby temu zapobiec. Dlatego może sie Panu, i wielu innym, wydawać, że "Wujek Sam obrońcą naszym jest". To wielki temat i tu go nie zgłębimy, zwłaszcza że muszę się zająć wnukami. Pozdrawiam serdecznie. BJ
  • @Jasiek 14:09:31
    Zarowno tak zwana 'ingerencja' w Czechoslowacji i na Wegrzech byla przygotowana przez CIA. Brzmi to moze nieprawdopodobnie ale chodzilo o sprowokowanie. Troche sie nie udalo.

    Moze niekoniecznie musimy sie ciagle powolywac na nasze polozenie geograficzne, ktorego nijak i nigdy nie potrafilismy wykorzystac (na przyklad przy tranzycie gazociagu z Rosji do Europy)

    My czesto jestesmy bunczuczni bez powodu.
    W historii tez sie czesto nie popisalismy.
    Bojarowie zaprosili Wladyslawa IV -go na tron.
    Powiedzielismy: "nie - dziekuje" i do tego bardzo nieladnie.
    Car Aleksander II proponowal nam wspolna obrone przeciwko ekspansji Zachodu.
    Gorbaczow proponowal nam z powrotem Lwow.

    Narzekamuy na polozenie geograficzne?
    A co ma powiedziec Bialorus? Miedzy Polska a Rosja!!! Juz gorzej nie mozna.
    I do tego bez dostepu do morza.
    Czechy, Wegry, Slowacy tez nie maja dostepu do morza.

    Rosjanie z Niemcami sie dogaduja czesto bo sie umieja dogadac.
    My natomiast probujemy sie dogadac z banderowcami z czego nie mamy najmniejszego pozytku.
    Pyskujemy na Arabow ale wolimy kupowac duzo drozszy gaz od muzulmanow niz duzo taniej od slowianskich sasiadow.
    Przebaczylismy Niemcom wszystkie grzechy ( kiedy zaczniemy burzyc pomnik Westerplatte?)- a do Rosjan mamy wiecznie zal.

    No i mamy kompleks nizszosci slowianskiej wobec bratnich Czechow.
    Niemcy lataja po Polsce jak po wlasnym zagonie - a my nie wpuscilismy Nocnych Wilkow tranzytem. Mieli legalne dokumenty przejazdu przez Polske.

    Nasza polska hipokryzja i tumanstwo polityczne zapedzilo nas w awanture
    o Krym.
    A gdzie byli ci wszyscy szlachetni Polacy jak Czechy i Slowacja postanowily sie rozstac? A przeciez to blizej niz Krym.
    Gdzie byli Polacy jak wymordowano Serbow w Kosowie, zeby zrobic miejsce dla muzulmanow?
    ZBROJNIE poparlismy muzulmanow przeciwko Serbom.
    Do tej pory stoi w Kosowie polskie wojsko i policja. Po co?

    Polozenie nasze nam sie nie podoba?
    No to co maja powiedziec nasi sasiedzi o sasiedztwie z nami?
  • @Jasiek 13:42:10
    Panie Jasku, myśli Pan kalkami wciskanymi nam przez naszych wrogów. Proszę podać przykład "imadła". Jeśli chodzi o rozbiory to po obu stronach byli Niemcy.
    Jakoś Białoruś ma się dobrze, pomimo że jej położenie jest znacznie trudniejsze, bez "opieki" ze strony USA.
    Niemcom nie jest potrzebna żadna śruba, mają już wszystko o czm Hitler mógł tylko pomarzyć: polityków, gospodarkę, media i naszych rodaków - niczego nie widzących.
  • @Bogusław Jeznach 14:17:34
    Uważam, że blisko to my przyjaciół nie mamy... Kiedyś robiono próby z Heksagonale, ale Niemcy to skutecznie i krwawo storpedowały. Na Ukrainie zainstalowały banderowski nowotwór, do Rosji wysłali agenta z misją instalacji bolszewizmu, który do tej pory odbija się czkawką w relacjach z Rosją. Koncepcja rozbiorów też pochodzi z Prus.
    Ponadto w tej chwili jesteśmy medialną i gospodarczą kolonią Niemiec. Obecność Berlina w jakichkolwiek osiach będzie skutkowała marginalizacją Warszawy. Jedyna nadzieja (o zgrozo!) w.... "uchodźcach" którzy przyczynią się do upadku gospodarczego i politycznego Niemiec i UE będącej faktyczną realizacją koncepcji Mittle Europa. A nie muszę przypominać kto maczał palce w wywołaniu tej fali...

    Jest mi ogromnie daleko do tego aby traktować USA jako normalnego sojusznika, który będzie wspierał Polskę, czasem nawet bezinteresownie (to by była dopiero siurpryza!). Uważam, że potężnych przyjaciół nie mamy ani blisko, ani daleko. Z potężnym jak dotąd państwem jakim jest USA mamy tylko częściową "zbieżność interesów" czyli oddzielenie Rosji i Niemiec dające nam miejsce na mapie między nimi. Trzeba to umiejętnie wykorzystać. Opcji politycznej w obecnym parlamencie, która sprzyjałaby takiemu podejściu nie widzę, chyba, że PiS nie może o tym głośno mówić, czemu się w istniejącej sytuacji nie dziwię. Pewne jest natomiast, że i Niemcy i Rosja mają do niego jakiś taki... "absmak" ;-)

    I ten absmak mi jakoś bardziej pasuje niż klepanie donka po pleckach.

    Dziękuję Panu za wymianę opinii.
    Życzę pociechy z wnuków :-)
  • @Tiamat 15:14:56
    "Polozenie nasze nam sie nie podoba?
    No to co maja powiedziec nasi sasiedzi o sasiedztwie z nami?'

    Sąsiedzi realizują opcję... zaciskania imadła.
    Nasze wspieranie Ukrainy to z kolei odpowiedź na tę opcję. I opowiedzenie się po stronie siły zdolnej rozkręcić to imadło czyli USA.
    Co oczywiście nie oznacza, że nie podzielam argumentów przez Panią przytoczonych. I zgadzam się z tym, że USA spowodowały zbyt wiele zła na tym świecie. Ale póki co, to z nimi mamy zbieżność interesów polegającą na rozdzieleniu Rosji i Niemiec. Dla Polski to kwestia istnienia.
    Dla USA to "tylko" kwestia dominacji globalnej.
    Tak myślę.
  • @welna 15:26:56
    "Niemcom nie jest potrzebna żadna śruba, mają już wszystko o czm Hitler mógł tylko pomarzyć: polityków, gospodarkę, media i naszych rodaków - niczego nie widzących."

    Mam wrażenie, że im ciągle mało... Pani go czasem nie ma? ;-)

    Imadło?
    No to kiedy oddadzą wrak? Widać, że dogadali się w sprawie "Smoleńska" z... Niemcami. Ładnie to tak?
  • Polska jest pod kontrolą zachoniej agentury
    Niema na dobra sprawe innej liczace sie sily politycznej prócz orientacji zachodniej , zmiana systemowa jaka nastapiła po demontarzu socjalizmu,była oplacona i zorganizowana przez wywiady zachodu i od tej chwili maja one calkowita kontrole nad obszarem Polski [ patrz ,, Rosja najwieksza grabiez XX w,,]. Wybory to tylko przedstawienie by ten stan rzeczy utrzymac. Generalnie spoleczenstwo polske wysterowano na antyrosyjskosc gdyz jest to podstawowa metoda sterowania masami ludzkimi w porzadanym kierunku ,doszlo wiec do sytuacji ze zachod na dobra sprawe dokonal calkowitego rozgrabienia i demontarzu ,polski jako panstwa a nastroje sa [to sie zmienia ] w sporej czesci antyrosyjskie bo taka jest linia propagandowa tzw ,,polskich mediow ,,bedacych w istocie przedluzeniem agentur wplywu. Dziwie sie wiec wpisa chocby takim jak zrobił to jasiek mowiac o rosyjsko niemieckim imadle jako zasadniczym zagrozeniu . Jasiek po raz drugi cie informuje ze nie musisz sie bac imadla bo w tym imadle juz jestesmy,nic gorszego nasz spotkac jako narodu juz nie moze wiec nie boj sie tego imadla. Z Rosja mamy przynajmniej szanse na jakis czas. Postawa Rosji wobec Polski w ostatnim okresie nie byla przychylna z oczywistego powodu,ze polskie rzady przyjmowaly opcje antyrosyjska [zreszta nie mogly inaczej skoro sa strukturami wplywu zachodu] .Rosja to olbrzymi kraj z olbrzymimi mozliwosciami , i sasobem surowcowym ,przyjacielskie relacje z Rosja to jedyna szansa na to by Polkska istniała,kazdy inny glos nalezy traktowac jako dzialanie agenturalne ,ewentualnie jako postawe wynikajaca z niewiedzy w ocenie caloksztaltu uwarunkowan w jakim zyjemy.
  • @jan 20:09:27
    "nic gorszego nasz spotkac jako narodu juz nie moze wiec nie boj sie tego imadla."

    Jak to nie? Gułagi i obozy koncentracyjne. Na razie mamy wstęp do kujawiaka - zabierają pracującym Polakom ponad 80% dochodów.

    "Z Rosja mamy przynajmniej szanse na jakis czas."

    Żeby mieć szanse z kimkolwiek to trzeba mieć do tego środki. Podstawowy to suwerenność. Przykładowo energetyczna. Militarna też. Polityczna również. A za tym i gospodarcza.

    Jak ktoś nie widzi imadła (gospodarczo - energetycznego) to chyba ma coś nie tak z oczami.

    Co do wpływów zachodniej agentury zgadzam się z Panem w 100%. Ale czy myśli Pan, że wschodniej to nie ma? Spotkałem się z szacunkiem kilkudziesięciu tysięcy... Chyba tu, na portalu niby... prorosyjskim.

    Liczą się tylko z silnymi. Z jednym silnym mamy "małą zbieżność" interesów.
    Z nami będą się liczyć gdy będziemy mieli niezależność energetyczną (gazowanie węgla przykładowo, geotermia), militarną (broń atomowa, środki przenoszenia, OT na ponad 10m mln itd...) gospodarczą (likwidacja PIT, CIT, ZUS, suwerenna polityka monetarna, ustawa Wilczka, repolonizacja banków) polityczną (deagenturalizacja). Wtedy możemy prowadzić dialog i mieć stosunki partnerskie - teraz to jesteśmy dymani przez wszystkie strony, a widzę, że Pan ma osobliwe ciągotki żeby twierdzić, że tylko przez jedną... podejrzewam maleńką dewiacyjkę ;-) Oczywiście tylko intelektualną - jakżeby inaczej... ;-) Wzmiankowanej przez - jakżeby inaczej - Pana niewiedzy i agenturalności uprzejmie nie podejrzewam. Przynajmniej na razie....

    Uzdrawiam ;-)
  • @jasiek zapedzasz sie w maliny
    Puki co te imadlo ma nature całkowicie zachodnia Bialorus jak ktos juz tu zauwazyl jest w imadle Rosyjskim i pomimo to zyje im sie dobrze mam kuzynke na bialorusi i jak mowi niczego nie potrzebuje.od zachodu czy Polski. Obozy byly natomiast jak sam wiesz bolszwwickie nie rosyjskie bo Rosja byla pod okupacja..Wiec nie uzywaj tego jako argument[Gladkowski,,Myslacym pod rozwage,,] Piszesz o stawianiu na sile myslisz nawet o broni atomowej,to jest co najmniej droga donikad przemoc rodzi przemoc ,wrogosci brak zaufania rodzi jeszcze wiekszy brak zaufania i wrogosci ,a moze wlasnie w relacji z rosja odlozyc miecz i zaczac budowac zupelnie co innego wbrew paradygmatą bo z zachodem niema na to szans w najblizszej przyszlosci. piszesz o tysiacach agentow sory ale daj sobie spokoj z taka argumentacja jesli obszar blkiskiego sasiedztwa w tym wypadku polska staje sie obszarem potencjalnej agresji,to chyba rozumiesz ze ci agenci to elementarna strategia obrony to samo robi kazda strona......
  • @jan 21:26:20
    "moze wlasnie w relacji z rosja odlozyc miecz"

    Przecież my już nie mamy miecza...
    Pozbawiają nas go od roku 1720 - wspólnie Prusy i Rosja.

    "piszesz o tysiacach agentow sory ale daj sobie spokoj z taka argumentacja jesli obszar blkiskiego sasiedztwa w tym wypadku polska staje sie obszarem potencjalnej agresji,"

    Przecież nie mamy miecza... To jak ma być ta agresja realizowana?

    Kto podzielił Najjaśniejszą na: Litwę, Białoruś, Ukrainę, Polskę?

    "Obozy byly natomiast jak sam wiesz bolszwwickie nie rosyjskie"

    Oświęcim też?

    "Piszesz o stawianiu na sile myslisz nawet o broni atomowej,to jest co najmniej droga donikad przemoc rodzi przemoc ,"

    Do maskar w USA dochodzi tam gdzie ludzie nie mogą nosić broni...

    I kto tu zapędza się w maliny?

    Może Pan sobie wierzyć, że fajnie być bezbronnym pacyfistą w środku Europy... Pana sprawa. Historia i teraźniejszość dowodzą czegoś innego.

    Coś mi wygląda, że to nie tylko mała dewiacyjka...
  • @Jasiek 01:20:08
    "No to kiedy oddadza wrak"?

    Bardzo piekne i odwazne pytanie.
    Wrak oddadza wtedy jak sobie polski rzad zazyczy.
    A dopoki polskie wladze robia co moga, zeby nie doszlo do jawnej konfrontacji wraku, to ten "nie wiadomo, co" bedzie dalej pod Smolenskiem.

    Samolot z polskimi przedstawicielami rzadu spadl z wysokosci podobno 50 metrow. Nie znaleziono nawet siedzen pasazerskich ani kabiny pilota.
    Ani szczatkow odziezy. Ani komputerow, telefonow, walizek. NIC. Oprocz zlamanej galazki brzozy jako "corpus DELECTI " -pozywki medialnej.

    Tragedia, ktora sie zdarzyla na Synaju - rownie okropna- daje nam chyba cos do myslenia.
    Samolot spadl z wysokosci 10 tys. metrow.
    Odnalzeziono nie tylko ciala ale i pasazerow przypietych pasami do siedzen. I telefony komorkowe i osobiste rzeczy.
    Czy to prawda , ze Lech Kaczynski wywalil z Polski nie tylko Bnai Brith ale i bank Goldman&Sachs? Po katastrofie samolotowej bank znow otworzyl swoje podwoje w Warszawie. A Polski rzad podpisal pozyczke z IMF.

    How to lose an airliner:
    http://www.tomatobubble.com/id513.html
  • @Tiamat 03:41:50
    Syjonista L.Kaczyński nie wywalił z Judeopoloni niczego co mogło by być narzędziem do grabieży tubylców (dawniej nazywanych Polakami) z ich dóbr, majątków i wszystkiego tego co powinni otrzymać od sprawnie działającego państwa (ochrony zdrowia, systemu emerytalnego, szkolnictwa, zabezpieczeń socjalnych) a na co tubylcy (dawniej zwani Polakami) łożą znaczną część swoich dochodów, a co w istocie jest zagrabiane przez międzynarodową mafię syjonistyczną ...
  • @nana 16:51:33
    Brawo nana !!!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930