Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Jak powstało życie?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

WIELKIE PYTANIA NAUKI (03) Jedną z wielkich nierozwiązanych zagadek nauki jest pytanie o początek życia oraz o to, czy istnieje ono jeszcze w innych miejscach Wszechświata.

Na jednej ze ścian w czytelni Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego jest zdjęcie zrobione przez Hubble’a, amerykański teleskop kosmiczny. Nosi ono nazwę Extreme Deep Field (Pole skrajnej głębi). Patrząc na nie można niemal fizjologicznie doświadczyć prawdziwej skali Wszechświata. Obraz pokazuje wycinek nieba mniejszy niż 1/150 widzianej powierzchni Księżyca w pełni. W tej plamce zawiera się ponad 5000 galaktyk.  Pomnóżmy to w wyobraźni przez całe niebo i wtedy zdamy sobie sprawę, że tylko to, co widać z Ziemi, to już jest jakieś 150 miliardów galaktyk! A każda z nich liczy, rzecz jasna, miliardy gwiazd… 

 Każdy, kto choć raz zamyślił się nad ogromem Wszechświata, musiał najpewniej zadać sobie to samo naturalne dla wszystkich pytanie: czy jeszcze gdzieś tam, w tej przepastnej głębi kosmosu mogą pełzać, fruwać lub skakać jakieś inne formy życia? Nikt tego nie wie. Ale w roku 1961 Frank Drake, amerykański astronom zaproponował ważny i logiczny sposób myślenia o tym pytaniu. Stwierdził, że liczba planet, na których mogło powstać i rozwinąć się zycie, musi być funkcją tego, ile gwiazd może mieć przy sobie planety, ile takich planet w rzeczywistości istnieje, jaka część z tych planet ma warunki, aby utrzymać życie, na ilu z nich życie się rzeczywiście zaczęło, na ilu rozwinęło itd., itp. Ujął to w tzw. równanie Drake’a, które próbuje matematycznie skodyfikować naszą intuicję w tej sprawie. Zamieszczam to równanie poniżej:

 

Teraz pozostaje tylko zebrać odpowiednie informacje, wpisać je w poszczególne wyrazy równania, przenieść to na całkowitą wielkość Wszechświata i będziemy mieli poszukiwaną odpowiedź. Proste, nieprawdaż?

Wyrazy opisujące fizyczne warunki tego równania są zasadniczo dosyć łatwe do zapełnienia. Dzięki takim zdjęciom jak Extreme Deep Field badacze mają niezłe pojęcie o liczbie istniejących gwiazd. Poszukiwania tzw. egzoplanet, czyli planet krążących wokół obcych słońc, tj. gwiazd innych niż nasza, też przyniosły już spory plon i dużo danych o tym, czego jeszcze można oczekiwać. Wiadomo już zatem o przynajmniej 2000 egzoplanet i na tej podstawie można zakładać, że większość gwiazd we Wszechświecie ma takich towarzyszy. Dużo trudniej jest ocenić ile z nich, albo lepiej – jaki procent z nich – byłby zamieszkiwalny, czyli nadawałby się na siedzibę życia, ponieważ trwają spory wokół definicji, co to znaczy „zamieszkiwalny” i czego potrzeba, aby podtrzymać życie. Ale nawet najbardziej rygorystyczne szacunki (ekonomiści lubią w takich kontekstach używać określenia „konserwatywne”) pozostawiają nas w rzędzie miliardów (sic!) takich możliwych „światów żywych”, i to w samej tylko naszej galaktyce, czyli na Drodze Mlecznej.

Dopełnienie tego równania Drake’a elementami biologicznymi jest jednak dużo trudniejsze. Nauka zna bowiem tylko jeden przykład – naszą Ziemię właśnie – na podstawie którego można spekulować o pozostałych. Jeśli jednak naukowcom uda się, także eksperymentalnie, dowieść jak życie powstało i się rozwija tu na Ziemi, zdobędą też wiedzę co do prawdopodobieństwa tego procesu gdzie indziej, a także o tym, jakie warunki są do tego potrzebne. Poza tym pytanie, jak powstało życie na Ziemi, jest ważne samo w sobie.  

Są dwa sposoby możliwej na nie odpowiedzi. Pierwszy wychodzi z chemii i idzie „pod górkę” usiłując zsyntetyzować życie z podstawowych składników chemicznych. Drugi wychodzi z biologii i schodzi w dół, próbując analizować procesy zachodzące w już istniejących komórkach żywych.

Typowe komórki żywe, jakie znamy obecnie, mają nieodmiennie trzy ważne elementy podstawowe, które warunkują ich istnienie: (1) długie łańcuchy DNA, w których zakodowana jest ich instrukcja genetyczna; (2) krótsze łańcuchy RNA, które te informacje roznoszą; (3) białka wytworzone na podstawie tych instrukcji/informacji, które dokonują reakcji chemicznych, jakie są im niezbędne do życia. Jest właściwie konieczne, aby wszystkie trzy  elementy tego systemu zaistniały od początku w pełnej postaci. Wszelakoż jeden z tych elementów – RNA – może spełniać funkcje dwóch pozostałych, a zatem pojawia się pokusa domniemania, że mógłby być ich poprzednikiem.  Podobnie jak DNA, kwas rybonukleinowy (RNA) może przechowywać informację genetyczną z zachowaniem sekwencji zasad składowych w swym łańcuchu. I podobnie jak cząsteczki białek, RNA może też katalizować reakcje chemiczne, łącznie ze swoją własną replikacją.       

Pewne cechy współczesnych komórek mogą sugerować, iż rzeczywiście pochodzą one od życia opartego na RNA. Prawie wszystkie typy komórek posiadają rybosomy – twory będące rodzajem molekularnej fabryki, w której montuje się białka składając je z aminokwasów. Struktura o tak istotnym znaczeniu musi być bardzo stara i zachowana prawdopodobnie przez miliardy lat. Co ważniejsze – kluczowa część tej „fabryki” – jej „linia montażowa” to po prostu jeden wyjątkowo długi łańcuch RNA. We współczesnych komórkach występują także rybozymy – mikroenzymy utworzone z RNA, a nie z białek  - które wykonują różne ważne funkcje wewnątrzkomórkowe. Podobnie jak rybosomy mogą one być biochemiczną pozostałościąz najwcześniejszych etapów  powstawania życia.

Taki świat RNA, w którym niewielkie łańcuchy umiały się same odtwarzać i od czasu do czasu mogły mutować, jest teoretycznie możliwy i hipotetycznie nęcący. Rodzi on jednak inne pytanie: skąd wzięło się samo RNA? Aby na to odpowiedzieć, trzeba było sięgnąć z drugiego końca, tzn. zacząć od chemii i zobaczyć, co da się zbudować.  

Najsłynniejszy z takich eksperymentów przeprowadzili w roku 1952 dwaj Amerykanie Stanley Miller i Harold Urey. Napełnili oni naczynie mieszaniną związków, które w założeniu miały reprezentować pierwotną atmosferę Ziemi: wodą, wodorem, amoniakiem i metanem. Nastepnie dodali do niej energii w postaci wyłądowania iskry elektrycznej (imitacja pioruna, aczkolwiek można przyjąć, że także światło UV ze Słońca też mogłoby dostarczyć tu należytego bodźca). W rezultacie związki te połączyły się w dłuższe, bardziej skomplikowane cząteczki, które wyścieliły dno naczynia grubą smolisto- brązową warstwą. Analiza wykryła w niej m.in. kilka typów aminokwasów. Poniżej animacja tego doświadczenia:

Hipoteza „pierwotnej zupy”, którą w ten sposób chcieli potwierdzić Miller i Urey od tamtego czasu wypadła jednak z łask. Jej krytycy wskazują, że nawet przy ogromnej energii z wyłądowań, tempo wywołanej w ten sposób syntezy chemicznej byłoby za wolne i zawsze by gasło. Nie jest też jasne, w jaki sposób składniki owej zupy miałyby się potem połączyć. W badaniach pojawiły się jednak inne ciekawe pomysły. Michael Russell z NASA twierdzi, ze życie mogło się narodzić w tzw. białych kominach – podmorskich wieżach zbudowanych przez wulkanicznie podgrzaną, bogatą w minerały wodę buzującą spod dna oceanu. Tworzywo tych kominów ma porowatą strukturę podobną do plastra miodu. Nick Lane z londyńskiego University College wykazał doświadczalnie, że pory takiego plastra mogą działać jak prymitywne komórki, koncentrując wewnątrz materiał organiczny a nawet gromadząc i wyzwalając ładunki elektryczne w podobnych gradientach jak zasilanie współczesnych komórek zywych.

Nie mając żadnych skamienielin z tamtego okresu, teorie takie pozostają w sferze kuszących domysłów. Badacze mogą tylko pokusić się o stworzenie prostych form życia w laboratorium. Tego właśnie próbuje Amerykanin polskiego pochodzenia dr Jacek Szostak, biolog z Harvardu (zdjęcie poniżej). Łączy on oba podejścia – od góry (biologiczne) i od dołu (chemiczne) próbując utworzenia protokomórek z prostych prekursorów chemicznych. Chciałby on stworzyć środowisko, w którym niewielkie odcinki RNA mogłyby katalizować swą własną replikację.

 

Dr Szostak i jego zespół zdołali już utworzyć pierwsze protokomórki z kropelek lipidów, które tworzą zewnętrzne błony jak prawdziwe komórki. Są one na tyle trwałe, że mogą oddzielić zawarte w nich RNA od bezpośrednich oddziaływań zewnętrznego świata. Badania trwają.

Innym sposobem sprawdzenia na ile możliwe było samoczynne powstanie życia, jest poszukać go gdzieś indziej. Dokładnie 50 lat temu brytyjski badacz James Lovelock opublikował w magazynie Nature  swoją pracę pt.„A physical basis for life-detection experiments” (Fizyczna podstawa eksperymentów wykrywania życia). Była to pierwsza naukowa sugestia, jak takie poszukiwania prowadzić na ogromną odległość, w której położono szczególny nacisk na szukanie niestabilnych mieszanin związków w atmosferach otaczających planety, w tym zwłaszcza gazów takich jak tlen i metan.

Później, w latach 1970-ych, para amerykańskich próbników Viking wysłanych na Marsa, znalazła tam trochę „dziwnej chemii”, ale bez śladów życia. Mimo to są jeszcze naukowcy, którzy mają nadzieję, że ślady takie na Marsie jeszcze się odnajdą. Chociaż bowiem Mars jest obecnie lodową pustynią, a woda w stanie płynnym jest konieczna dla wszystkich znanych form życia, to są dowody na to, że Czerwona Planeta była kiedyś cieplejsza i wilgotniejsza. Nawet z orbity można na Marsie dostrzec koryta pradawnych rzek (foto poniżej), a na jego powierzchni jest pełno odłamków skał osadowych.    

Jeżeli życie na Ziemi zaczęło się w pierwotnej zupie, albo nawet w „białych kominach”, to jego marsjańskie odpowiedniki mogłyby dostarczyć przesłanek równie dobrych, co tu na Ziemi. A przecież można sobie wyobrazić, że jakieś marsjańskie stworzenia nadal istnieją zagrzebane gdzieś w miejscach, gdzie ostały się zbiorniki wody płynnej. Mając jeszcze w praktyce całą planetę do zbadania nie da się odrzucić idei, że coś tam jednak zdołało się przyczaić.

Poszukiwacze „Obcych” mogą mieć więcej szczęścia w innych miejscach Układu Słonecznego, gdzie są jeszcze miejsca obfitujące w wodę w stanie płynnym. Należą do nich księżyce Jowisza i Saturna o nazwach Europa i Enceladus. Każdy z nich jest jeszcze bardziej lodowa pustynią niż Mars (bo przecież dużo dalej od Słońca), ale pod grubą skorupą mają potężne i ciepłe oceany, utrzymywane w stanie płynnym przez oddziaływanie sił grawitacji z ich macierzystych planet. 

Enceladus wytryskuje całe fontanny wody, które rozpryskują się w przestrzeni kosmicznej. Wysłana przez NASA sonda Cassini w 2008 roku przeleciała przez taki prysznic i nawet pobrała próbki wychlupu, w których znaleziono cząsteczki na bazie węgla, uznawane w chemii jako „organiczne” nawet jeśli nie mają biologicznego pochodzenia. Okazuje się więc, że Enceladus ma wszystkie podstawowe warunki do budowania życia: wodę, energię i związki organiczne. Obecnie w NASA, i nie tylko, planowane są dalsze misje rozpoznawcze na Enceladusa, które bliżej przyjrzą się związkom, jakie czają się tam pod lodem. 

Nawet jednak jeśli Układ Słoneczny okaże się w końcu jałowy, to wkrótce mogą pojawić się dalsze możliwości wykrycia życia, albo przynajmniej mocnych przesłanek jego istnienia w innych systemach planetarnych. Większość planet w takich systemach wykrywa się w postaci mrugnięcia światła z dalekiego „słońca” kiedy owa planeta przechodzi pomiędzy swoją gwiazdą a Ziemią. W tym samym momencie jest szansa, że jeszcze mniejsza – i to o wiele mniejsza – część światła przemyka przez ewentualną atmosferę tejże planety. Gazy z jakich składa się taka atmosfera pochłoną wtedy odpowiednie dla siebie części widma światła tamtej gwiazdy pozostawiając w nim dziury w postaci czarnych linii. Wzór tych linii zdradza skład oglądanej atmosfery.

Szczególnie interesującym gazem jest tlen. W Układzie Słonecznym tylko Ziemia ma dużo wolnego tlenu w atmosferze, dzięki czemu wszyscy mamy czym oddychać. Tlenu jest dużo dzięki temu, że ziemskie organizmy żywe, a przynajmniej bakterie i rośliny zaangażowane w proces fotosyntezy, stale uzupełniają pulę tlenu w atmosferze i czynią to z grubsza w tym samym tempie, w jakim go ubywa, głównie poprzez reagowanie z innymi gazami np. metanem. Jeśli zatem w atmosferze jakiejś bardzo dalekiej planety udałoby się wykryć obecność i tlenu i metanu, to byłaby to wskazówka, na którą zwrócił uwagę dr Lovelock. Można by założyć, że istnieje tam coś, co stale wytwarza i uzupełnia duże ilości tlenu, a trudno sobie wyobrazić, że w dłuższej perspektywie mogłoby to być coś innego niż fotosynteza, taka jak na Ziemi.     

Byłaby to bardzo sugestywna przesłanka, ale przecież jeszcze nie twardy dowód. Jedynym takim dowodem byłoby zobaczenie takiego życia choćby pod mikroskopem – na co mają nadzieję poszukiwacze mikrobów  na Marsie, albo – zakładając, że byłoby to życie inteligentne i w stadium zaawansowanej cywilizacji – wykrycie świadomych prób komunikacji z innymi cywilizacjami – na co mają nadzieję uczestnicy programu SETI (Poszukiwania Inteligencji Pozaziemskiej), którzy od kilkudziesięciu już lat próbują ją wykryć, ale jak dotąd bezskutecznie. 

 

 Być może Ziemia jest rzeczywiście unikalnym i nieprawdopodobnym gdzie indziej zbiegiem okoliczności, które zrodziły zupełnie nadzwyczajny model biochemicznego samopowielania. Jednak matematycznie mierzalne wyrazy równania Drake’a czynią taki wniosek mało prawdopodobnym. To, że życia poza Ziemią jeszcze nie wykryto nie znaczy, że go tam nie ma. Jesteśmy dopiero na początku drogi. Być może jego ślad pojawi się na którejś z kolejnych egzoplanet, których niezliczone miliardy czekają jeszcze na swoje odkrycie i zbadanie. A być może któregoś dnia dr Szostak, wszedłszy do swej pracowni zobaczy w którejś z retort lub kolb pływające w nich stworki, których wczoraj jeszcze tam nie było.

Bogusław Jeznach   

 

KOMENTARZE

  • Życie, ach życie jak cię kocham!
    Od czasu pojawienia się metodologii pozytywistycznej na uniwersytetach i odzielenia faktów od wartości, Bóg nie jest już hipotezą naukową. W związku z tym nauka opierająca się wyłącznie na faktach straciła możliwość uczynienia jakiegokolwiek postępu na drodze uzyskania odpowiedzi na odwieczne pytania czym jest życie, jak i kiedy powstało, co było pierwsze jajko czy kura, skąd się wzieła kosmiczna materia itd itp. Nauka ani naukowcy nie mają szansy na stworzenie życia, żyją złudzeniem, że kiedyś im się to uda, łudząc tym samym zwykłych ludzi a przede wszystkim tych od których zależy otrzymywanie funduszy na "badania", pasożytując tym samym na podatniku. Z budżetów państwowych pochodzą bowiem te fundusze. Znana jest juz od dawna teoria, którą podaje tu Autor na wiarę, o powstaniu życia w wyniku przypadkowego zmieszania aminokwasów, protein i innych podstawowych składników chemicznych. Aż dziw bierze, że tak bzdurna teoria ma tak długi żywot. Nie pierwsza to i nie jedyna taka teoria. Na naszych oczach rodzą się nowe i zostają obalane stare. Teoria Wielkiego Wybuchu została już obalona, Teoria Czarnych Dziur była już parę razy moyfikowana. Króluje chyba na tym polu "genialny" fizyk Stephen Hawking i paru innych jego wyznawców. A wszystko ubrane w naukowy język(bełkot) niezrozumiały dla nikogo, stawarząjący jednak pozór mądrego, logicznego, perspektywicznego wszystko po to by wyciagnąć pieniądze. Są to więc normalni oszuści, podobni do tych którzy wyłudzą kasę na babcię albo na wnuczka, jak zwał tak zwał, metoda ta sama. To chyba jest ta metoda która powinna znależć się w podręcznikach akademickich jak zdobywać fundusze na "badania naukowe".
    Reasumując, nauka nie jest w stanie niczego odkryć, zbadać ani stworzyć bez wyjścia poza świat fizyczny, namacalny, materialny. Życie do tego świata nie należy, życie należy do Boga i wyłącznie poprzez niego możemy poznać tę tajemnicę. Proś a będzie ci dane, ale dzisiejsi naukowcy nie są w stanie pokonać tej bariery, przejść od fizyki przez metafizykę odchodząc od dogmatycznie pojmowanej metodologii naukowej. To jest dla nich niewyobrażalne! Nie uwierzą też w to, że źródłem życia nie jest materia. Jak mogło powstać życie w jakiejś "zupie" skoro musi najpierw istnieć życie aby ta "zupa" powstała. Cała materia kosmiczna jest dziełem życia. Życie jest więc powszechne, materia jest dowodem istnienia życia, jeśli nawet niektóre ciała niebieskie wydają się martwe, to i tak są efektem zyciowych procesów biologicznych. Spójrz Pan panie Jeznach na naszą matkę Ziemię. Skały (woda należy do skał), bogactwa naturalne takie jak węgiel, ropa naftowa, gazy w tym tlen, wodór i azot, są pochodzenia biologicznego. Także pozostałe skały które wydają się nam twarde "jak skała" też są pochodzenia biologicznego z tym że przeszły przez długotrwałe procesy przemian w wyniku działania ciśnień, bardzo wysokich temperatur, itd itp. Jest to układ zamknięty, naczyń połączonych, raz stworzone warunki działają nieustanie w niezbadanym czasie i przestrzeni. U podstaw stoi proces fotosyntezy i zielony barwnik chlorofil, który jest boskim katalizatorem życia.
  • @LoneStar1776 18:42:30
    Wierzę w Boga, który obdarzył nas rozumem i nie zabronił nam dociekać, stawiać pytań oraz interesować się nauką. Nie wierzę natomiast ludziom, którzy polują na wszystkich, którzy nie uznają ich hałaśliwie wyznawanej wersji jakiejś jedynie słusznej ortodoksji. Pozdrawiam. BJ
  • @Slav 19:07:19
    Na jakiej podstawie założył Pan, że ja tego nie wiem?
  • @
    skoro tylko człowiek zadaje sobie pytanie o powstanie i w ogóle sens życia ,to jest raczej pewne ,że nie zdąży poznać odpowiedzi , podzieli los tych wszystkich form życia ,które bez podobnych pytań też przepadły
  • @Bogusław Jeznach 19:15:23
    Nie założyłem że Pan nie wie, wręcz odwrotnie, jeśli już to założyłem, że - mimo wszystko - wierzy Pan w teorie naukowe, skoro je Pan tu przytoczył.
  • @puuuq 19:36:36
    Słuszne zdanie, ale często zadanie pytania jest ważniejsze niż uzyskanie odpowiedzi. Pozdrawiam. BJ
  • @Slav 19:44:30
    Opisałem aktualny stan wiedzy starając się by opis był rzetelny i zrozumiały. Nie widzę w tym nic nagannego, z czego musiałbym się tłumaczyć, tym bardziej, że nie atakuję niczyich wierzeń religijnych. Sądzę, że niektórym osobom może przydać się taka uporządkowana „pigułka”. Zamierzam zresztą napisać kilka podobnych esejów nt. wielkich pytań nauki: o materii Wszechświata, o teorii Prawybuchu, o naturze czasu, o świadomości itp. Wobec niektórych z nich mam stosunek sceptyczny lub powściągliwy, ale uważam je za ciekawe i warte poznania, a także podzielenia się wiedzą z innymi. Taką mam naturę. Proszę nie czynić mi z tego zarzutu – nikogo nie chcę tym krzywdzić. Pozdrawiam. BJ.
  • Takie tam przemyślenia przed snem.
    Życie powstało kilkadziesiąt lat temu . Z samego początku pamiętam Księżyc, zieloną trawę z diamencikami rosy błyszczącymi w słońcu, drewniane schody na strych i upał letniego dnia.
    Zacytuję : „To, co widzimy, i kim się zdajemy, jest snem jedynie, snem śnionym we śnie”
    Ktoś kto otarł się o śmierć wie, że w tym momencie zaczyna się wszystko zamykać przy przerażeniu nieopisanym. Świat przestaje istnieć!
    W dni ostatecznym Bóg „zwinie niebo z gwiazdami jak zwój papirusu” i powstanie nowe Niebo i nowa Ziemia.

    Nic nie wiemy.

    Pozdrawiam,
  • ...
    //To, że życia poza Ziemią jeszcze nie wykryto nie znaczy, że go tam nie ma. //

    Jest go mnostwo.
    Sami przybywamy spoza ziemii i wracamy...

    A poza tym mieszkamy z 'obcymi' na tej planecie juz od dawna.
    Dlatego dzieje sie tak a nie inaczej.

    Niedlugo wyjdzie szydlo z worka...przygotowania trwaja.
  • @LoneStar1776 18:42:30
    Spor pomiedzy wiara w ewolucje lub kreacjonizm istnieje dlatego ze kazda ze stron koncentruje sie na wykluczeniu przeciwnej teorii.
    Natomiast odpowiedzia jest polaczenie obu...niewiadoma pozostaja proporcje...
  • @LoneStar1776 18:42:30
    //Więc nie wierzy pan, że to Wszechpotężny, Wszechmogący Bóg jest Jedynym Stwórcą, Ojcem Wszystkiego co nas otacza.//

    Pytanie nie do mnie, ale...dlaczego mialby byc akurat ojciec tak jak u zydow, chrzescijan i muzulmanow?

    Czy to kwestia sily lansu trwajacego pare tysiacleci, czy logicznie uzasadniony poglad?

    Poprosze najmocniejszy argument na 'ojcostwo' stworzenia.
  • @eonmark 20:29:49
    Myślę że jesteśmy obserwowani , cała przestrzeń jest wypełniona przesłaniami, których nie potrafimy odczytać. Nie chodzi prawdopodobnie o odczytanie za pomocą urządzeń technicznych. Odczyt ma być wykonany przez nasz mózg, który musi przejść w nową fazę , tak jak było z uzyskaniem świadomości. Nikt nie będzie próbował kontaktować się z gatunkiem niskim, dopiero ten gatunek niski musi przejść w fazę poznania . Może jesteśmy gdzieś pokazywani na kanale Discovery i wzbudzamy zainteresowanie jako gatunek rozwojowy lub nie rokujący rozwoju.

    Pozdrawiam
  • @Bogusław Jeznach 20:00:51
    Oczywiście.
    Nawet fajnie, lubię takie tematy jeśli nie są naszpikowane naukowym bełkotem i nie muszę sięgać do leksykonu by cokolwiek zrozumieć. Komentując, też operuję zrozumiałym językiem. :)
  • @Zorion 20:45:57
    Obserwacja 'uspionych ziemian' to tylko dodatek do ich wlasciwej misji.
    Sa wsrod nas od daaaawien.

    Pomysl tylko przez chwile.

    Jak jakies imperium staje sie odpowiednio zaawansowane tworzy siatke szpiegow...
    Nastepnym poziomem sa szpiedzy 'rodzimi' wyszkoleni na terytorium imperium, nie odrozniajacy sie od narodu inwigilowanego.

    Przenies to na nastepny poziom, miedzygwiezdny...istoty ktore wygladaja tak jak my, dlatego ze 'przylatuja z daleka ladujac prosto w ziemskim 'skafandrze'...

    Przesyl bezprzewodowych danych moedzy telefonami naprzyklad powinien dawac wiele do myslenia ludziom.
    Nasze mozgi pelnia sporo funkcji.
    Sa miejscem rezydencji swiadomosci opartej o struktury subatomowe ( pole ) sa centrum sterowania biochemicznego robotycznego ciala, ktore ma mozliwosci regeneracyjne, sa idealnymi antenami, z racji aktywnosci elektrycznej , posiadajac pole elektromagnetyczne, moze i czyni to, wchodzic w interakcje z polem em planety a to gwiazd itd.

    Caly czas trwa przesyl informacj z i do przestrzeni oraz tu lokalnie na ziemi.

    Teraz wyobraz sobie ze 'ktos' ma technologie o ktorej artur c.c pisal ze bedzie jie do odroznienia od magii...i dzieki temu moze czynic magiczne rzeczy...

    Dam tobie jeszcze jedno bardzo prymitywne porownanie...
    Widziales pewnie takie sceny z national geographic jak zaawansowane istoty - ludzie , lecac helikopterem strzelaja z usypiajacych pociskow do np. nosorozca.
    Pacjent pograza sie w snie...ludzie robia to co zalozyli a pozniej na wpol swiadome stworzenie wracaja na lono 'rezerwatu'.

    Nie chodzi mi oczywiscie o tkzw. 'Porwania kosmitow'... tylko o prosta analogie dotyczaca mozliwosci dzialania zaawansowanego gatunku wzgledem prymitywniejszego...

    Na ziemi istnieje cala siatka kosmicznej wiedzy od czasow sprzed poprzedniego upadku.
    Wszystkie glowne i przelomowe wydarzenia sa efektem dzialalnosci tych bardziej od nas zaawansowanych istot.
  • @eonmark 21:06:36
    Wiem ze tu sa i wiem ze nie sa nam przyjazni.Jest taki przekaz pisany ktory to wyjasnia
  • BIBLI Mowi. Albowiem w nim jestesmy w nim istniejemy w nim sie poruszamy
    Nie jest mozliwe uzyskanie odpowiedzi na wszystkie pytania, nasze ludzkie zmysly w sposob czastkowy penetruja zeczywistosc i daja projekcje w postaci tego co widzimy[jak w kinie snop swiatla rzuca obraz na ekran] w sposob ktory pozwala nam poruszac sie w tej zeczywistosci wiec taka jest rola zmyslow ,jest to tylko potrzebna do istnienia projekcja . Slowa nie sa w stanie opisac zeczywistosci, nie wiemy tez czym tak naprawde jest materia[na pewno nie atomami] czy dzis przykladowo fizyk wie czym jest prad eletkryczny [np zjawisko naskorkowosci] pomimo ze wszyscy z niego kozystamy i znamy zaleznosci przeplywu.to jest opor napiecie i natezenie ,te zewnetrzne oznaki które potrafimy wymierzyc i ustalic wzajemna zaleznosc miedzy nimi nie sa wcale rozumieniem czym ten prad tak naprawe jest. .Duch Boży unosił sie nad wodami.Tak biblia definiuje stan poczatkowy ,jaki byl mechanizm tego powstawania zycia w szczególach tego niema . Jest powiedziane,, uczyńmy.,,mysle ze te fragmenty to puzniejsze dzieje zycia. Z tego co w tytule przytoczylem [po pawle apostole]mozna by wnioskowac ze Bóg jest wszystkim, ze jestesmy zanurzeni w Bogu,jestesmy jego czastka..ze wszystko jest Bogiem.To ten Duch Bozy unoszacy sie nad wodami jest praprzyczyna wszystkiego ,bo jak ujac w slowa to czego nie jestesmy w stanie wyrazic. Mowimy martwa materia a przeciez płatek sniegu ma w sobie cudowna niepowtarzalna symetrie w tysiacach odmian platki sniegu zachowuja niepowtarzalna geometrie wiec w samej tej w naszym pojeciu martwej materi jest SILA która powoduje ze ten platek przyjmuje formy logiczne i uporzadkowane slowem w martwej materi [według naszych wyobrazen] jest zapisany logiczny porzadek i darzenie do tworzenia form o wysokim poziomie zorganizowania a to jest tylko tlen i wodór to tylko woda,gdzie jest powiedziane ze inne pierwiastki nie maja takiego samego dazenia do tworzenia form uporzadkowanych same w sobie i co jest imanentna cecha kazdej martwej formy materi, to jest darznosci do tworzenie coraz bardziej zlozonych i zorganizowanych struktór. Ten Duch Swiety [ Duch Bozy Biblia Tysiaclecia] jest wiec praprzyczyna wszystkiego . Cofajac sie wstecz dochodzimy do punktu w którym niema juz odpowiedzi ,i uznanie istnienie siły sprawczej staje sie konieczne. Czy wobrazenia Pana Boga jako sympatycznego starca z siwa broda siedzacego na obłojku sa wlasciwe kazdy sobie opowie ze nie ,Boga nikt pozatym nie widział. Wiec jest problem nas ludzi stworzył Jestem Który Jestem. Bóg który objawił sie narodowi Izraela, Bóg Izraela i nas wszystkich ludzi jest osobą,czy jest tym samym co Duch Swiety. [Ksiega Ejzechiela rozdzial 1] W kazdym razie JHWE jest realnym istniejacym bytem duchowym i materialnym jednoczesnie [ejzechiel] który mówi ludzkim głosem ,poucza okresla co dobre a co złe. Mysle ze na pewnym poziomie niema rozgraniczenia miedzy duchem a materia On Jest..Zakoncze slowami Pawła apostoła ,,czastkowe jest nasze poznanie i czastkowe jest nasze rozumienie ,, dodam i nigdy poza nie nie jestesmy w stanie wyjsc nawet gdy uplynie miliony lat i mozliwosci ludzi beda na poziomie prawie ze magi w przeksztalcaniu materi[energi]
  • @Zorion 20:45:57
    //...Nikt nie będzie próbował kontaktować się z gatunkiem niskim, dopiero ten gatunek niski musi przejść w fazę poznania .....//...........w takim razie czemu człowiek tak chętnie udomowił cały szereg zwierząt czyli "pochylił się " nad niższym gatunkiem , pomijając te które zjadamy , chociaż też wymagają opieki, takie psy czy koty dla wielu są bardziej bliskie od samych ludzi ,i to nie one zabiegały o "przyjażń" z człowiekiem czyli niższy gatunek wcale nie przechodził tej fazy poznania z jakiejś własnej woli ale to sam człowiek czynił wysiłki by do siebie te dwa gatunki przekonać , chociaż z kotami nawet do dzisiaj nie do końca się to udało , jeśli przyjąć podobne skojarzenie w stosunku "obcych" do ludzi, to wychodzi na to ,że jest zupełnie odwrotnie bo mijają kolejne tysiąclecia a oni nadal tylko sobie obserwują , jaki z tego pożytek ?
  • @puuuq 00:03:15
    Tu moze nie byc analogii. Formy wyzsze moga nie chciec czlowieka do glaskania i zniewolenia. Mysle ze czekamy na przemiane. Biblia to tlumaczy dosc jasno.
  • @Zorion 07:28:20
    lepiej nie mieszać w to wszystko biblii, bo ta nie tylko niczego nie wyjaśnia ale skutecznie dzieli od wieków tych wszystkich , co usiłują na swój sposób ją wykorzystać
  • @LoneStar1776 18:42:30
    bóg to tez dzieło człowieka, bez człowieka nie byłoby boga.
  • Autor, @nana 22:11:42
    5* za tekst i 5* za komentarz
    Kilka syntetycznych uwag w toczącej się ciekawej dyskusji:

    1) Odnośnie pojawienia się życia na Ziemi: ANI KREACJONIZM, ANI EWOLUCJONIZM - lecz połączenie części elementów z obu koncepcji w:
    INTELIGENTNY PLAN - co znaczy, że Ziemia jest obiektem kształtowanym jak OGRÓD przez zewnętrzne byty: materialne i duchowe na różnych poziomach, które często nazywamy Bogiem. Natomiast ewolucjonizm jest elementem rozwoju, ale nie w wydaniu Darwina (że przeżyją najsilniejsze i najbardziej egoistyczne gatunki i osobniki) lecz w dużym stopniu Lamarcka ( zakładał w swojej teorii, że wszystkie organizmy żywe obdarzone są wewnętrzną siłą życiową, dążeniem do złożoności i doskonałości. Kierunek zmian organizmów zdeterminowany jest przez środowisko).

    2) Chyba Ludwik Pasteur sformułował: "Jeśli jest Bóg to daj Bóg, jeśli nie ma Boga to nie daj Bóg".

    3) Kilka refleksyjnych myśli genialnego polskiego uczonego ks. prof. Włodzimierza Sedlaka (za: książką K. Dymela, "Tako rzecze Sedlak", KAW, Lublin 1990 r.):

    • "Jestem zwolennikiem otwartego Wszechświata i otwartego myślenia. Mój rozum nigdy nie zaakceptuje żadnych limitów., których nie mógłbym przekroczyć, żadnego nienaruszalnego tabu. Ja muszę wywlekać sprawy nietykalne, one są najciekawsze".

    • "Wielu uczonym wydaje się, że są u wrót nieomylności poznawczej, a są to tylko epizody, które tworzą niepotrzebny nikomu tuman informacji. Mityczny Olimp mózgów, geniusze dwuwymiarowego świata twierdzą, że innego świata nie ma. To należy do poezji i bajkopisarstwa. Ci uczeni są jak bębenki tybetańskie: cięgiem gadają bzdury, cięgiem eksplodują zawiścią, cięgiem wybijają ten sam rytm…"

    • "Każde dobro czynione przez człowieka nigdy nie ginie; ono wzrasta, dając sumę dobra świata ludzkiego… Ale i każda podłość prowadzi do wzrostu zła globalnego".

    • "Życie w całkowitym spokoju, bez jakichkolwiek przeszkód i trudności, oznaczałoby, nadzwyczaj szybką degenerację człowieka. Nasza inwencja eksploduje zazwyczaj w sytuacjach przegranych, a wysiłek jest najlepszym segregatorem na mędrców i idiotów; mędrzec łamie przeszkody, idiota łamie siebie… Człowiek z natury musi być czynny, twórczy, bez względu na to, czy posługuje się nową generacją komputerów, czy też obsiewa dziesięć akrów pola".

    • „Umysły lękliwe nie dochodzą do niczego. One nie odkrywają nowych światów i nie staja w zawody z nieznanym. Lękliwe umysły uważają, że Bóg zakreślił człowiekowi granice poznania. A ja? Ja nie znam granicznych miedz, których nie mógłby przekraczać śmiertelny. Ja nie wiem, gdzie się kończą ludzkie możliwości i zaczyna boskie działanie…"

    • "Jeśli dawniej wiedzę przyrodniczą i religię stawiano na dwóch przeciwległych krańcach, to dziś krzyżują się one w gigantycznych promieniu ludzkiego poznania. Zaczynamy wreszcie pojmować, że między światem rzeczywistym, a niematerialnym jest nieskończona ilość przejść".

    • "Materia, podobnie jak energia jest nieśmiertelna. Toteż i ciało ludzkie nie ulega unicestwieniu, nie zmierza do zera egzystencji, bo nie może stać się energetycznym zerem, czyli niczym. Materia związków ciała ludzkiego ma w sobie potencjalną nieśmiertelność!"

    • "Powiadają, że mam umrzeć. Ale to nie koniec mojej egzystencji. To dalszy ciąg spirali. Mijam akustyczną strefę, staję się ponaddźwiękowym jestestwem. Przejście do tej strefy dokonuje się skokiem, zwanym śmiercią. Ale tam jest moje dalsze życie, rozwój, wzbogacenie świadomości."

    • "Myśli potrafią istnieć po śmierci fizycznej człowieka i przechodzić do jego kolejnego wcielenia".

    Pozdrawiam Dociekliwych i Samodzielnie Myślących
  • @All
    szereg ciekawych wątków można znaleźć w serialu Ancien Aliens emitowanym np na kanale H2 - lub w internecie. Tam jest to podane w formie równie obszernej co skomasowanej. Kiedyś pisał o tym np von Deniken, to prastara wiedza ponadkontynentalna i ponadkulturowa, także wydaje się ponadreligijna - warta poznania choćby w celu uzyskania możliwości podjęcia polemiki.

    Polemika w stylu "nie czytałem ale to bzdury - tylko Matka Boska i św Józef!" nie przystaje do ogromu zawartej tam wiedzy
  • @nana 22:11:42
    Oryginalne, nietuzinkowe, świeże... To zawsze należy cenić. Pozdrawiam. BJ
  • @Votan9 10:50:50
    Tym bardziej cenne w kontekście toczonej tu dyskusji, że prof. Sedlak był katolickim księdzem. Pozdrawiam. BJ
  • @Andrzej Tokarski 11:15:53
    //Polemika ... nie przystaje do ogromu zawartej tam wiedzy//
    Bardzo otrzeźwiające podejście. Pozdrawiam BJ
  • @Votan9 10:50:50
    niektóre myśli ks. Sedlaka jakby żywcem przeniesione z nauk mistrzów Dalekiego wschodu - tym bardziej rzeczony ks.prof powinien powstrzymywać się od takich sentencji:

    "....są jak bębenki tybetańskie: cięgiem gadają bzdury, cięgiem eksplodują zawiścią, cięgiem wybijają ten sam rytm…"

    - bo wygłaszając je daje zarazem znać, że jego ocena własnego poziomu rozwoju - jest dalece przedwczesna
  • @nana 22:11:42
    ...żeby sprawdzić prawdziwość teorii ewolucji wystarczy wyrzucić kota z okna (dla wiarygodności badania lepiej byłoby tysiąc kotów...) wysokiego budynku i sprawdzić ilu z nich wyrosną skrzydła. Jeśli znajdziemy takiego ze skrzydłami znajdziemy w ten sposób brakujące ogniwo pośrednie, o którego braku zwolennicy teorii ewolucji jakoś dziwnie milczą. Jeżeli ten ze skrzydłami będzie do tego żywy, to jest szansa, że mógł, lub będzie mógł przekazać swoje DNA.

    Jeżeli nie - to oznacza że całą teorię Darwina można o kant d.. potłuc - co od dawna zresztą twierdzę
  • @Andrzej Tokarski 12:42:45
    To że język miał "niewyparzony" jako filozof, nie oznacza braku trafności jego myśli i że nie był genialny jako uczony.

    Był twórcą nowej dziedziny wiedzy bioelektroniki i 8 raz był nominowany do nagrody Nobla przez... ZSRR (sic!!!). Nie dostał dlatego, że po pierwsze był Polakiem, a po drugie był księdzem.
    Pozdrawiam
  • @Zorion 21:20:19
    //Wiem ze tu sa i wiem ze nie sa nam przyjazni.Jest taki przekaz pisany ktory to wyjasnia//

    To nie jest takie proste jakim sie wydaje byc.

    Zamierzyli dla ludzkosci kolejny raz upadek. Tym razem wojna nuklearna ma przypieczetowac cala dluga i bledna droge naszego rozwoju ktory ma wygladac na kolektywna sume pomylek.

    Gdyby jednak chcieli poprostu naszej zaglady, raz na zawsze, nie bawiliby sie z nami przez tysiaclecia w dodatku cyklicznie.

    Co jezeli ta wspominana w wielu zrodlach rozbiezna wersja mowiaca o ich obecnosci takiej czy innej, jest tylko gra w zlego i dobrego policjanta?

    Blad jaki ludzie popelniaja w ocenie ich 'powodow' tkwi w falszym poczuciu nierozerwalnosci istnienia ludzi i ludzkosci bez ziemii.


    Wszyscy stad odlatujemy.
    Wszyscy sie starzejemy a okres trwania na ziemii jest wyjatkowo krotki.

    Co jezeli ziemia pelni tylko i wylacznie funkcje 'poligonu', wymiaru w okreslonej czasoprzestrzeni w ktorym trwa symulacja, wirtualna gra.

    Co jezeli 'ich' zadaniem jest subtelne tworzenie poprzez inicjowanie jej u ludzi scenografii oraz wezlowych wydarzen ktorymi prowadza ludzkosc w nakreslonym kierunku cyklicznych hucznych koncow...

    Jezeli swiadomosc ma podlegac rozwojowi, a uczac sie od podobienstw widzimy ze rozwoj jest niezbedny i nieunikniony to musi istniec program ktory ten rozwoj stymuluje i wprowadza na wlasciwy poziom.

    Zeby uzuyskac indywidualny rozwoj potrzeby jest udzial masy czynnikow stad kolektywna suma zywych istot jest niezbednym elementem takiego programu.

    Biblia nazywa to sortowaniem i oddzielaniem ziaren od plew.

    Pojawia sie wiele pytan np. zwiazanych z mozliwoscia uzyskiwania energii z takiego procesu jednak nie mamy pewnosci czy jest ono celem czy tylko efektem ubocznym albo poprostu procesem niezbednego recyklingu potrzebym do utrzymania gry w swych fizycznych ramach.

    Jedno jest pewne.
    Zbliza sie wielka kumulacja poustawianych wczesniej problemow ktora skonczy sie zniszczeniem naszej cywilizacji i wielkim transferem struktur atomowych ktore na poziomie subatomowym utrzymuja pole informacyjne stanowiace swiadomosc.
    Przerzucaja ja za pomoca siatek gwiazd robiacych za rodzaj neuronow w okreslone regiony wszechswiata na konkretne planety.

    Cale przedsiewziecie nosi kryptonim: DZIEN SADU
  • @eonmark 17:02:19; Zorion 29.10.2015 21:20:19
    Odnosząc się do wątków obu Panów, kilka syntetycznych uwag ( temat jest rozległy, więc może kiedyś go szerzej omówię) optymistycznych:

    1) Ziemia jako OGRÓD - bardzo różnorodna i cenna biblioteka genetyczna na obrzeżach Drogi Mlecznej jest obiektem gry kosmicznych "ogrodników" i tych negatywnych i tych pozytywnych.

    2) Przez ostatnie tysiąclecia przewagę mieli "ogrodnicy" negatywni. Sytuacja Ziemi jeszcze ok. 20 lat temu, chociaż już znacznie mniej ok 10 lat temu, zmierzała do większej lub mniejszej globalnej katastrofy, których w historii Ziemi, zwłaszcza tej prawie nie znanej było dużo. Co nie oznaczało Sadu Ostatecznego, którym religie chrześcijańskie straszą ludzi od zawsze, aby ich dyscyplinować pod swoją komendą.

    3) Jednak od co najmniej 20 lat przewagę uzyskują "pozytywni" dla ludzkości "ogrodnicy", których działanie wspólnie z ludzkością i jej szybko zmieniającą się świadomością oraz wiedzą, sprawiają, że implozja starej antycywilizacji lichwiarskiej ( zaprogramowanej przez "negatywnych ogrodników") ma charakter łagodny, pełzający i rozłożony w czasie, chociaż kluczowe wydarzenia o charakterze kaskadowym ( nie znaczy, że katastroficznym w skali globalnej ) są przed nami.

    4) Punktem zwrotnym jest przemówienie Putina w ONZ i tuż po nim rozpoczęcie bardzo intensywnego i skutecznego "sprzątania" na Bliskim Wschodzie, w tym głównie w Syrii. Była to błyskawiczna i zaskakująca odpowiedź dla globalistycznej UE, która w dniu 23 września razem z przymuszonymi krajami członkowskimi podpisała zgodę na islamizację, czyli podbój Europy ( ta data jako bardzo ważna chodziła już od ponad pół roku w internecie, jako ważnego, ale nie sprecyzowanego wydarzenia). W ramach tego układu Polska zgodziła się przyjąć 100 tys. imigrantów - raczej - na początek. Więcej o istocie tego przedsięwzięcia na linku: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/dyktat-rotszyldow-co-najmniej-milion-ludzi-rocznie-to-koniec-waszej-europy/.

    5) Także ostrożnie z tą zapowiedzią Dnia Sądu, bo nie nastąpi. Przed rokiem 1000 nakręcono gigantyczną histerię końca świata, głównie za sprawą Kościoła Katolickiego. Mniejsza histeria była z przed 2000 rokiem w związku z komputerami nakręcona przez globalne lobby informatyczne.

    6) Aby nie rozwijać, zwrócę uwagę, że jednej bardzo ważnej rzeczy należy się spodziewać w ciągu najbliższych kilku lat - globalnego anulowania wszystkich długów spowodowanych pustym, fałszywym pieniądzem przez banksterów, związanych z "negatywnymi ogrodnikami".

    Pozdrawiam Dociekliwych i Samodzielnie Myślących
  • @Votan9 21:10:36
    Gratuluję: świeże, odważne, ciekawe i bardzo samodzielne spojrzenie. To lubię. Bo jak się mądre rzeczy czyta, to się potem i samemu mądrzej pisze. Pozdrawiam bardzo serdecznie. BJ
  • @Bogusław Jeznach 19:11:56
    ortodoksji marksistowskiej?
  • @Votan9 21:10:36
    belkot :) w dodatku belkotlitwy :>>
  • @DelfInn 21:26:25
    No proszę: taka malutka, pusta złośliwostka, ale chyba trochę Panu ulżyło. Będzie się lepiej spało? Dziękuję za udział w dyskusji.
  • @Bogusław Jeznach 21:52:01
    po prostu prosze odpowiedziec.
  • @Votan9 21:10:36
    //Sytuacja Ziemi jeszcze ok. 20 lat temu, chociaż już znacznie mniej ok 10 lat temu, zmierzała do większej lub mniejszej globalnej katastrofy//


    Mhhhm...

    //Jednak od co najmniej 20 lat przewagę uzyskują "pozytywni" dla ludzkości "ogrodnicy", //


    Aha...


    //4) Punktem zwrotnym jest przemówienie Putina w ONZ i tuż po nim rozpoczęcie bardzo intensywnego i skutecznego "sprzątania" na Bliskim Wschodzie, //


    No tak, input i jego 'zwrotna rola'...

    Nie wiesz o czym piszesz.

    Nie ma zlych i dobrych ogrdnikow.Ogrodnicy sa jedni...
    I tworza pozory walki w 'niebie' i na 'ziemi' gdzie za pomoca swoich 'agentow' prowadza gre ktorej czescia jest realna walka, brud, niesprawiedliwosc.
    Zlo.

    Sytuacja zmierza niechronnie w kierunku zaglady cywilizacji.
    To co obserwujemy obecnie jest tego potwierdzeniem, ale faktycznie, z tym ludzie maja najwiekszy problem...patrza i nie widza.
    Nikt nie zatezyma tej powodzi pokojowo, bez rozlewu krwi.
    Ta powodz to galopujacy przyrost naturalny...bedacy jednym z podstawowych elementow rownania o nazwie 'dzien sadu'...

    Ty zapewniaj ze nic sie nie zdarzy...uspokajaj ze 'ferajna ooodpuszcza dlugi', a przyvwsparciu silnej rekininputa posprzataja beczke prochubw srodziemiu...a ja bede apelowal zeby czuwac w nocy bo zlodziej przyjdzie w najczarniejszej godzinie...i przyniesie ze soba poczatek konca...

    Rzeczywiscie...belkot.
  • @Votan9 21:10:36
    P.S:
    pan input jest efektem kreacji tej samej piramidy.
    Niestety.Moze czas dorosnac...?

    : ]
  • @nana 23:09:00
    Dziękuję za mądry głos w dyskusji.
    Użycie określenia "kosmiczni ogrodnicy" jest pewnego rodzaju uproszczeniem, ponieważ za długo zajęłoby wyjaśnianie. Krótko ujmując bez udziału ludzkości i jej istotnej zmiany świadomości nie jest możliwa transformacja obecnej antycywilizacji, ale jest też pomoc zewnętrznych bytów: materialnych i niematerialnych z różnych poziomów gęstości.
    Pozdrawiam ciepło
  • @eonmark 23:09:52
    Skąd to przekonanie ? A może Pan to adresuje do siebie ? Więcej pokory.

    Odpowiem na jeden postawiony problem: Ziemia może wyżywić kilka razy więcej ludzi, ale w innym systemie cywilizacji. Problem przeludnienia został "wdrukowany" ludziom przez globalistów na czele z Klubem Rzymskim.

    Obecne możliwości technologiczne i biologiczne dają takie możliwości, pod warunkiem, że zmienimy ten system oparty na lichwie, chciwości, dominacji i depopulacji.

    Więc zamiast pisać co Pan wie, niech Pan się lepiej zastanowi dobrze, aby Pan wiedział co pisze.
  • @Votan9 00:10:23
    //Odpowiem na jeden postawiony problem: Ziemia może wyżywić kilka razy więcej ludzi, ale w innym systemie cywilizacji. Problem przeludnienia został "wdrukowany" ludziom przez globalistów na czele z Klubem Rzymskim. //


    To jest oczywiste...problemem jest wlasnie transformacja systemu cywilizacyjnego.
    Zeby to zrobic zanim dotkniemy sciany, trzeba zniszczyc cywilizacje...bo wie pan, tego mechanizmu nie da sie zatrzymac...im wiecej ludzi na ziemi tym szybciej ono wzrasta.
    Obecnie przynajmniej polowa mieszkancow ziemii jest niedorzywiona...a pan mowi o mozliwosciach...bo mamy technologie bo ziemia duza...bo klub rzymski...scull & bones albo inne kakofoniczne bractwa wykreowaly strachy na lachy.

    Jak pan zatrzyma wzrost lub skutecznie go spowolni zeby przez najblizsze 5 dekad sprobowac przeksztalcic sposob funkcjonowania gospodarek oparty o koniecznosc ciaglego wzrostu gospodarczego.
    Jakie wprowadzilby pan globalne rozwiazania zeby skonczyc z agresywnym konsumpcjonizmem ktory napedza zatrudnienie.
    Jak zrobi to pan nie ryzykujac bankructw gospodarek narodowych i indywidualnych gospodarstw.
    Ike razy bedzie pan umazal dlugi i czy wie pan ze bankructwo i zwykle 'podarowanie dlugu poprzez jego odpisanie ma swoje konsekwencje.

    Zauwazyl pan ze im spoleczenstwo bogatsze tym przyrost naturalny mniejszy.
    Wie pan przeciez jak zmienia sie swiadomosc zamozniejszych mieszkancow globu i wie pan o konsekwencjach z tym zwiazanych...np. o pozniejszym rodzicielstwie w takich gospodarkach.

    Jak chce wiec pan podciagnac stope zamoznosci i to dramatycznie w fegionach ktore sa glownym zrodlem przyrostu naturalnego bez agresywnego konsumpcjonizmu, walki o wzrost gospodarczy i wydzieranie planecie reszty surowcow zatruwajac przy okazji nasze srodowisko i biorac na klate bumerang wszelkich chorob i problemow spolecznych z tym zwiazanych...i to szybko bardzo szybko...nikt panu nie zatrzyma przyrostu na pare dekad zeby mogl pan wprowadzic magiczny system funkcjonowania tak by mozna puscic sobie wodze fantazji i rozmnazac sie zwiekszjac liczbe ludzi wielokrotnie az nie bedzie czym oddychac...i co wtedy...

    Jest pan dyletantem ktoremu wydaje sie ze wie o czym pisze.
    Juz z niejednym takim erudyta prowadzilem dyskusje.
  • @DelfInn 22:03:32
    Nie widzę związku pomiędzy opisem, jaki zamieściłem nt. stanu wiedzy o pochodzeniu życia, a ideologią marksistowską. A poza tym, samemu będąc wierzącym, wolę, gdy poglądy mające uchodzić za chrześcijańskie przejawiają się w uwagach przyjaznych, a nie w czczych zaczepkach, które niczego wartościowego nie wnoszą. Stąd moja reakcja, może też trochę za ostra. Proponuję zgodę i pozdrawiam. BJ.
  • @Bogusław Jeznach 07:47:22
    przeciez moj koment odnosil sie do panskiego zarzutu o ortodoksji... ech..

    nie ma boga za ojca, kto nie ma kosciola za matke (sw. cyryl jerozolimski)

    Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą (jk 2, 19)

    pax vobiscum :)
  • meteor
    To wlasciwie nie moj temat bo sie nie rozumiem na ewolucji. Na astronomii tez nie bardzo.
    Opowiadaja, ze Darwin sie pomylil bo to podobno malpa pochodzi od czlowieka.

    Wiec sie boje i poprawki do Darwina i tych meteorow co spadaja na Ziemie. A jak jakis duzy znowu trafi?
  • @nana 14:03:48
    to nie katolicy są winni bo oni tylko przejęli "system żydowski", wg wybitnego znawcę antyku Roberta Gravesa , wszystkie nieszczęścia żydów czyli wygnania , tułaczki ,pogromy, niechęć innych, brak asymilacji , przypisuje zemście "bogini matki " ,która wcześniej też miała udział w tych ich wierzeniach ale na jakimś tam etapie ,może pod wpływem egipskich eksperymentów Echnatona , została zastąpiona przez "boga ojca", zresztą , taka "boska rywalizacja płci" miała miejsce chyba we wszystkich dawnych kultach , nawet gdyby przyjąć ,że wszystkie te kulty są jedynie wynikiem sprytu tych , którzy je wymyślili , to dla zachowania jakiejś naturalnej równowagi nie można pominąć "żeńskiego pierwiastka " ,że jest on tak samo ważny jak "męski", stąd kult Marii w wielu wersjach chrześcijaństwa ,chociaż , niezależnie od wyznawanej wiary czy nawet jej braku ,i tak najważniejszy pozostaje sam człowiek i jego zdolność do kompromisu
  • @Autor
    Notka o czymś o do czego doszedłem lata temu bez pomocy mundrych głów,a Pana komentarz do notki zjahwizowany..

    jahwizm ogranicza ludzkie pojęcie Wszechświata. bóg to coś czego nie pojmujemy i tak to nazywamy, ale buk jahwe nie ma z tym nic wspólnego, to tylko eskimoska sztuczka aby przejąć władzę nad trzodą; goim-bydło, czy też wersja lżejsza; owieczki.

    Pan szuka i docieka, i za to chwała Panu.. ale Pan nie widzi podstawowej manipulacji, którą na Pana umyśle wykonano :(((

    P.S.
    słowo "agnostyk" jest zakłamane.. ja nie zaliczam się do żadnej definicji, komuś zależało na tym aby to zakłamać..

    Pozdrawiam
  • @LoneStar1776 11:01:06
    TO:


    //@eonmark - Nie wiesz co piszesz, więc ciężko na tym etepie dyskutować.//


    I to:


    //Powiadasz, że jesteś nowoczesnym człowiekiem NAUKI i zachłystujesz

    się swoją ogromną wiedzą. //


    musi byc zapewne Twoja obszerna odpowiedz na moje pytanie ktore brzmialo tak:


    "Poprosze najmocniejszy argument na 'ojcostwo' stworzenia."


    Niestety, nie dostrzegam w tym wlasciwej odpowiedzi.
    Nie wie pan?

    A przeciez sam pan napisal:


    //A Prawdziwa Wiedza, to nie domysły-teorie-marzenia, tylko same

    przejżyste zrozumiałe i jednoznaczne FAKTY!!!//


    Raz jeszcze wiec poprosze o te jednoznaczne FAKTY ktore dowodza ze wszelkie stworzenie ma 'OJCA' tak jak programuje na to czytelnika biblia ktora tak bezkrytycznie probuije pan uzywac do swojej iluminacyjnej misyjki...


    Panie samotna gwiazda, aka adam weishaupt aka ojczulek nemrod - aka wielki mysliwy - aka ojciec orion - wielki ozyrys...masz pan blade pojecie o rzeczach tylko dlatego ze nie estes pan zadnym autentycznym poszukiwaczem ktory wyciaga wlasne wnioski do ktorych zmierza.
    Zamiast tego kopiujesz pan wklejki z anglojeznych blogow i forow, powtarzajac za ludzmi fakty zmieszane z manipulacjami.
    Juz kiedys zwrocilem Tobie na to uwage, wskazujac na konkretna manipulacje.
    Wtedy sie obruszyles i rzuciles do slowotoku atakujacego moja merytoryczna uwage.

    No coz, osoba ktora bezkrytycznie powtarza glowne zalozenia ksiegi ktora zniewolono ludzkosc, ktora kopiuje wpisy z zagranicznych portali, ktora ciagle zmienia nicki i wykasowuje swoje plodne reprodukowanie przypomina mi slabej klasy politruka.
    Tutaj na neonie mnostwo takich od poczatku istnienia portalu.
    Te same zachowania w koleczko.
    Ciagle rzucanie haselek i znikanie po to by zmartwychwstawac pod innymi nikami.

    Dla kontrastu, ja mam ten sam nik od 2008 i nie kasuje swoich wypowiedzi.

    Ale to tak na marginesie.

    Na pare Twoich pytan w wielkim skrucie odpowiem ponizej ( albo powyzej, jak kto woli)
    ; )))
  • @LoneStar1776 11:01:06
    //2. Napisz kto zrobił tego małego kreatora, albo podaj jak i z czego

    wyewoluował się, lub wyprodukował się pierwszy Zielony ludek sam? //

    Zadziwia mnie panskie plaskie spojrzenie na swiat.
    Calkiem tak jakby pies rasy bull dogg albo owca dolly nie dowierzaly ze moze istniec bardziej zaawansowany gatunek od nich ktory stoi za ich istnieniem w okreslonej formie.

    Nigdzie nie napisalem ze nie wierze w istnienie 'sily sprawczej' wrecz przeciwnie.
    To jednak nie jest powodem zeby wykluczac ingerencje bardziej zaawansowanych istot w fukcjonowanie tych mniej.

    Tego ucza podobienstwa obserwowalne tutaj na ziemii.
  • @LoneStar1776 11:01:06
    //3. Jak i kiedy wyprodukował homo sapiensa?//

    A jak i kiedy wyprodukowal bull doga, albo przemieszcza geney miedzy swiatem zwierzat naprzyklad?

    DLaczego opis stwirzenia ewy jest opisem genetycznej modyfikacji?

    Dlaczego sumeryjskie opisy mowia nam o genetycznych hybrydach.
    Dlaczego epos o gilgameszu mowi nam o interakcji pomiedzy prymitywnym czlowiekiem a polbogiem.
    Dlaczego mity z wszystkich stron swiata mowia nam o potomstwie pomiedzy 'bogami' a ludzmi i o innej jakosci tego potomstwa wzgledem czlowieka?

    Dlaczego biblia wprost mowi o interakcjach seksualnych pomiedzy poslancami 'boga' a ludzmi i wlasnie zaawansowanych wlasciwosciach tego potomstwa?

    Przeciez to oczywiste ze poslancy to istoty biologiczne ktore przybywaja spoza tej planety.

    Co wiec tak Ciebie dziwi.
    Przypominasz mi tego zwolennika kosciola ktory kpil z mozliwosci wzniesienia sie w przestworza prez czlowieka.

    Proponuje odrzucic ignorancje i zabrac sie za edukacje zamiast bezmyslnie kopiowac tworczac zachodniej pulkuli nie rozumiejac o czym sie pisze.
  • @LoneStar1776 11:01:06
    //4. Napisz, w jaki sposób te UFO-ludki radzą sobie z odległościami i czasem?//

    Dla Twojej mentalnosci, a poznaje to z tresci powyzszego pytania, 'odleglosc' i czas musza byc problemem nie do rozwiazania.


    Tak blyskawicznie, bo nie mam dzisiaj czasu:

    Wiesz o tym ze np. ksiezyc odbywa pelen cykl co 28 dni, prawda?
    Wiesz moze o tym ze cykle menstruacyjne u kobiet z reguly przypadaly na 28 dni.
    Obecnie proces ten jest zderegulowany poprzez negatywne czynniki cywilizacyjne, zanieczyszczenia, zanieczyszczenia swiatlem i dzwiekiem itd...

    To ksiezyc wplynal na dlugosc cyklu miesiecznego u kobiety.
    Doskonale wiedzieli o tym, starozytni.

    Dlatego wielka nierzadnica, symbol seksu, jest nieodzownie portretowana jako gwiazda wenus w parze z ksiezycem.
    To isztar, tytul krolowej nieba byla nierozerwalnie zwiazana z jakjkiem ksiezyca w ktorym spadla w okolicahc tygrysa i eufratu.
    To dlatego wielka nierzadnice zakodowano w popkulturze nazywajac ja 'monster' od polacznie dwuch slow 'moon' i 'star' dokladnie tak jak 'salomon' od polaczenie slonca i ksiezyca...otd


    Dlaczego o tym pisze?

    Starozytni czcili ciala niebieskie nie bez powodu.

    Ciala niebieskie maja konkretny wplyw na siebie nawzajem.

    Ten wplyw oparty jest o dzialanie sil kosmicznych, takich jak grawitacja np.
    Plywy grawitacyjne pomiedzy ksiezycem a ziemia wplywaja na plywy morskie.

    To oddzialywanie grawitacji ksiezyca wplywa na istnienie przyplywow i odplywow.
    Nie trudno wiec zrozumiec sakd wzial sie wplyw ksiezyca na czas cyklu kobiet, kto rozumie jak przebiega ten cykl w organizmie kobiety ten bedzie potrafil znalezc polaczenie pomiedzy tymi zjawiskami.

    Ok, wiemy ze ksiezyc wplywa na planete i zywe stworzenia na niej, tak jak i ziemi wplywa na ksiezyc.

    JEzeli ksiezyc ma wplyw na ziemie, a wiemy ze ma, to musza miec tez wplyw inne planety a tym bardziej gwiazda.

    Slonce ma najwiekszy wplyw na nasza planete, z racji swojej skali.
    Swiatlo sloneczne to jedno, ale mamy do czynienia rwoniez z grawitacja oraz polem elektromagnetycznym a wlasciwie wynikiem dzialalnosci pola slonca.

    Wiesz dlaczego wszedzie na zachodniej polkuli , tam gdzie sa wazne miejsca oficjalnej wladzy, stoi obelisk?

    Daniken dedukowal ze ten obelisk jest wizualizacja 'rakiety' nazwanej -przez egipcjan 'ben-ben' jezeli dobrze pamietam ( czytalem ponad 20 lat temu ) ale bardzo prymitywnie sie mylil.

    Te obeliski sa steplami ktorymi kaplani sumeryjscy i egipscy transferowali wiedze ( "nil plynal na zachod") .
    Nazywane sa 'penisem ozyrysa - naczelnego bostwa, ktorego fanem zdaje sie jestes Ty sam.

    Wiec ten penis, i tego nie znajdziesz nigdzie w internecie, jest graficzna reprezentacja tunelu czasoprzestrzennego.
    WIesz ze efektem koncowym stosunku plciowego jest ejakulacja nasienia.
    Tunel czasoprzestrzenny pokazany architektonicznie jako ben-ben - obelisk, jest symbolem transferu materii ( sperma )
    Carna dziura zasysa materia ktora wpadajac w tunel ( obelisk - penis ) wystrzeliwana jest pod postacia wybuchu ( ejakulacja ) na lono ( przestrzen zlozona z ciemnej energii ( dlatego kobieta ewa miala byc synonimem grzesznosci ) innego wymiaru ).

    Tak wlasnie za pomoca znanych i lubianych czesci ludzkiego ciala przedstawiono ukryta opowiesc o tym jak 'poslancy z niebios' rozwiazywali nierozwiazywalny dla Twojego umyslu problem przemieszczania sie w czasie i przestrzeni.

    DO tego wszystkiego dochodzi siatka tuneli czasoprzestrzennych na obrzezach pol grawitacyjnych i elektromagnetycznych planet, i gwiazd.

    Podrozowanie w czasie i przestrzeni jest problemem takim samym jak przeplyniecie atlantyku dla 12 wiecznego dziecka bez wiedzy o statkach.

    Tak przy okazji, nawet w bibli masz o tym informacje tak jak i o efekcie podarowanej wiedzy einsteinowi i konsekwencji.
    O tym jednak innym razem.
  • @ eonmark
    Zgadzam sie z wieloma tezami jakie przedstawiasz, Jeden z wielkich filozofow powiedział ,,prawdziwa wiedza jest ta ktora ogarnia całosc,, takiego ogladu czesto brakoje w dyskusach sprowadzonych do pobocznych tematow. Niestety takie spojzenie obala czesto tradycyjne i powszechnie przyjete myslenie ignorantow. swiat jest systemem o milionach wzajemnych odzialywan ,dlatego wszystko co robimy ma wplyw na calosc. Przykładowo udowanianie ile to dziesiatkow miliardow ludzi moze zyc na planecie ziemia to elementarny brak najprostszej logiki,nawet zwierzeta po przekroczeniu pewnego poziomu zageszczenia zaczynaja byc wzgledem siebie agresywne. a tu dochodzi przeciez kwestia energochłonnosci jaka jest wrecz rujnujaca [artykuly na exignorant blog] albo problemy z gleba beda narastac nawet przy optymalnym sposobie organizacji spoleczenstwa[Lester brown,,jutro moze byc za puzno] przy zwiekszaniu populacji a przeciez nie jestesmy w stanie wprowadzic na dzis innego systemu organizacji. Pojawił sie gdzies w komentarzach zarzut ,,Jahwizmu,, to tez jeden z przykładow zredukowanego ogladu swiata. Kazdy problem musi byc rozpatrywany w odniesieniu do calosci, niestety 99,99 procentowi ludzi jest to calkowicie obce. Moze dlatego Babadzi [odchodzac na chwile od naszego kregu kulturowego i religijnego] mówi cyt,,MAHAKRANTI MUSI PRZYJSC ALBOWIEM WSZYSCY MYSLA W KATEGORIACH JA I MOJE WSZYSCY CHCA BYC WIELCY NIKT NIE CHCE BYC MAŁY,, podpowiem ze Biblia mowi dokladnie to samo
  • @LoneStar1776 03:09:08
    //eonmark - Wiesz o tym ze np. ksiezyc odbywa pelen cykl co 28 dni, prawda?

    .
    Wiesz moze o tym ze cykle menstruacyjne u kobiet z reguly przypadaly na 28 dni.

    A co mają z tym wspólnego zielone ludki i przypadkowość ewolucji?


    Jaki one miały w tym udział?//


    Nie umiesz czytac ze zrozumieniem.
    Albo udajesz greka.

    Odpowiadalem Tobie na konkretne zacytowane na poczatku pytania.

    Nie bede sie owtarzal bo o to tobie chodzi...
  • @LoneStar1776 03:09:08
     //o resztę, zapytaj najmądrzejszego ze znanych ludzi, którym był i 

    jest do tej pory -- Nikola Tesla//

    Nikola Tesla byl najmadrzejszym czlowiekiem ze znanych ludzi?

    I dlatego skonczyl samotnie, nie przezywszy prawdziwego szczescia jakk maz, ojciec i dziadek?

    Byl owladniety do granic absurdu.
    Moznaby to nazwac wedlug standardow biblijnych opetaniem.
    Sam przyznawal ze otrzymuje informacje z zewnatrz.
    N.Tesla co najwyzej byl najwiekszym ze znanych mediow.

    Masz metlik w glowie. Pogubiles sie w swoich poszukiwaniach czego dowodem sa takie glupie zdania jak powyzej.
    N. Tesla najmadrzejszy... : )))

    Jakbys teraz go spotkal to napewno powiedzialby tobie ze byl glupcem i zmarnowal sobie zycie.

    Ten metlik potwierdza jeszcze bardziej twoja wrzutka dotyczaca niebocentryzmu.
    To jest ta twoja agenda.
    Niebocentryzm...i wykoslawione teorie powtarzane za nazistowskimi pseudo badaczami.
    Pan M. Szczytynski we wlasnej osobie czy czlonek fanklubu?

    Jak chcesz to kiedy znajde troche wiecej czasu wyjasnie tobie dlaczego niebocentryzm z piramida boza w srodku kuli jest gigantycznym absurdem.
    Pochylilem sie kiedys nad ta teoria.
    Nie trzeba bylo sporo czasu zeby zrozumiec jakk to belkot.

    P.s:
    Po co wogole pytasz sie o problem wielkich odleglosci i czasu w kontekscie podrozy miedzygwiezdnych skoro jestes wyznawca krysztalowej kuli pelniacej role wyswietlacza cial niebieskich wewnatrz pustej ziemi?

    Z jednej strony piejesz nad wielooscia biblijnego boga a z drugiej strony robisz z niego absurdalnego iluzjoniste ktorego stac bylo tylko na stworzenie malej kulki i sztucznego wyswietlacza ktorym robi wode z mozgu swojemu stworzeniu?

    To byloby nawet smieszne gdyby nie to ze Ty chyba naprawde w to wierzysz...no chyba ze masz za zadanie siac zamet...ale wtedy i tak okazesz sie pozyteczny...
  • @LoneStar1776 03:09:08
    P.s:
    Nadal unikasz odpowiedzi dotyczacej twojej pewnosci ze stworzenie zawdziecza swoje istnienie ojcu...

    To gdzie sa te twoje dowody?

    Ani jednego?
  • Coito ergo sum
    Od starozytnych przejelismy wielki niepokoj tajemnicy zycia.
    Pytanie, co bylo pierwsze: idea/duch czy materia - meczy nas od zarania dziejow.
    I do dzis swiat dzieli sie na Platonow i Demokrytow.
    A tu sie przyplatal jeszcze Darwin i opowiada, ze pochodzimy od jaszczurki tylko nam ogon urwalo. Jak juz doszlismy do formy czlekoksztaltnej to nam dinozaury pozjadaly wszystkie lasy i trzeba bylo zejsc z drzewa i podpierac sie nogami.

    Ale dalej nie wiemy skad przyszlismy i dokad tak naprawde idziemy. Wiadomo, ze jestesmy goscmi na tej planecie.

    Zeby ulatwic zycie sobie i innym otrzymalismy boskie prawa natury, zeby sie nawzajem nie pozagryzac.
    Niestety, zadna jak dotad religia nie wydlubala nam zwierzecej agresji.
    Dlatego nie wierze w ewolucje.

    I zadna jak dotad religia nie nauczyla nas poszanowania boskich praw przetrwania i harmonijnego wspolzycia.

    Ostatnio narazil mi sie krewniak, ktory jest chyba najbardziej praktykujacym wiernym katolikiem w naszej rodzinie. Taki swietoszek.
    I ten oto swietoszek na moje proste pytanie dlaczego popieramy lamanie 5- go przykazania i patrzymy obojetnie na ludobojstwo w Gazie odpowiedzial:
    "To nie jest ludobojstwo. To jest kara. Izrael ma prawo sie bronic."

    Tak wiec moj bardzo pobozny krewniak uwaza ze morderstwo jako kara jest naturalnym boskim prawem.
    Kiedys pamietam zaprzyjaznieni Sikhowie zaprowadzili mnie do swojej swiatyni gurdwara gdzie na scianach wisialy rozne portrety ichnich guru i prorokow i meczennikow. (Guru Nanak and his nine successors) oraz jakichs pomordowanych wrogow , ktorzy nie byli zamordowani.
    "They have been punished" - poinformowal mnie moj przyjaciel Ajit Singh.
    Bo podobno sikhizm to bardzo pokojowa religia.

    Kiedys probowano mnie przekonac ze buddyzm to religia pokoju. Chyba tego z kuchnia. Wystarczy pojechac do Sri Lanki i zobaczyc jak buddysci morduja chrzescijan.
    Taki Dalaj Lama z cala pewnoscia nie stanowi symbolu pokoju. Jak i w ogole Lamy z Tybetu.

    Na Ukrainie obie walczace strony nosza ikony i krzyze.

    I tak mozna w kolko: o ateistach, jak np. tow. Mao czy Pol Pot i o chrzescijanach w Europie, ktorzy morduja dzieci innym chrzescjianom w Europie. Mamy za soba dwie swiatowe wojny i trzecia - balkanska.

    Bo to podobno nie wystarczy wierzyc w Boga. Trzeba tez Go czasami posluchac - dla naszego wlasnego dobra.

    No wiec w dyskusjach na temat powstawania swiata mamy przegrane obojetnie, o ktora racje religijna bedziemy toczyc boje/bojki.

    Bog czy materia? Co bylo pierwsze? Swiat czy koncepcja swiata?
    Duzo ludzi teoretyzuje na temat religii. Malo postepuje wedlug przykazan religijnych.
    Bo dobrze jest powolywac sie na wiare w Boga. To duzo latwiej niz postepowac wedlug boskich przykazan.

    Jeden z powodu dla ktorego nie rozumiemy islamu jest pojecie dzihadu. To wewnetrzna walka stosowania w zyciu praw narzuconych przez Boga- Nature.
    Jest to najwieksza walka czlowieka z samym soba. A pokusy czesto nas przerastaja.

    Dyskusje na temat powstania zycia i naszych zachowan w zaleznosci od tego gdzie chcemy trafic jak nas juz nie bedzie - zawsze beda fascynowac 'poszukiwaczy prawdy". Skad przyszlismy i dokad idziemy?

    Bo na razie odkrylismy jedna istote istnienia i powstania zycia:

    Coito - ergo sum.

    Pozdrawiam
  • @Tiamat 07:36:12
    Coito - ergo non omnis moriar. Pozdrowienia dla wnuków. BJ
    PS. A umierając wracamy do miejsca i stanu, w którym byliśmy, kiedy nas nie było. Co nie wyklucza np. reinkarnacji.
  • @Bogusław Jeznach 08:01:59
    Ojejku, znowu moga pana zwyzywac od ortodoksow marksistowskich jak zaczna podejrzewac, ze sie panu pomieszala ewolucja z wedrowka dusz.

    Bo mnie kiedys podejrzewali o zwyczajny marksizm, bo mi sie wyrwalo, ze kazdy ma prawo do pracy i praca jest prawem a nie przywilejem.
    Im sie wtedy tez pomieszal DAS Kapital z konstytucja.

    Wiec ja rozumiem, ze reinkarnacja bywa odwrotnoscia ewolucji.
    Bo podobno czlowiek ewoluowal awansem z plaza na Adonisa, a wedrowka dusz moze czlowieka zdegradowac albo wyniesc na wyzyny spoleczne jak ten cesarz indyjski u Szwejka co po smierci przemienil sie w swinie, a gdy te swinie zarzneli to przemienil sie w malpe, z malpy stal sie jamnikiem, a z jamnika stal sie ministrem.
    Widac, ze wielu ministrow pochodzi od malpy.

    Taka wiedza o reinakarnacji moze sie bardzo przydac bo mozna na ten przyklad domyslac sie rodowodu wielu zwlaszcza nielubianych szefow i politykow w rzadzie.
    Moja bywsza szefowa z collegu napewno kiedys byla jaszczurka, a z kolei co drugi minister finansow byl w uprzednim zyciu Drakula, ktory byl szefem banku krwi.
    Jedna taka pani sie zwierzala, ze w uprzednim zyciu byla hrabina bo sie urodzila z szostym palcem u lewej nogi.
    No i moze sie zdarzyc ze taki minister znowu sie zmieni w jamnika...
    tylko nie bardzo rozumiem skad sie w takim przypadku biora wnuki.
  • @Tiamat 13:19:15
    Do poglądów społecznie lewicowych przyznaję się otwarcie sam. Do skłonności by wierząc w Boga wierzyć w reinkarnację – właściwie też. Więc czego mam się bać?
    W szczegóły metempsychozy spekulacyjnej, której przykłady Pani podaje, nie wnikam i raczej sądzę, że dusza – aby reinkarnacja mogła jako mechanizm mieć wartość nagrody lub kary – powinna trzymać się raczej swej gatunkowej tożsamości i to jak najpełniej, łącznie z płcią, narodowością, a nawet linią genealogiczną. Dlatego nawiązałem do prokreacyjnego Coito ergo non omnis moriar. No i mamy wnuki.
    Wyszła mi z tego prawie religia paleolitu…
    Pozdrawiam najserdeczniej, także wnuki. BJ
  • @Bogusław Jeznach 13:51:19
    Moje wnuki przechodza piaty etap przepoczwarzania. Po raz dziesiaty.
    Jedno wnucze akurat wloczy sie po Indiach gdzie spedza urlop i przygotowuje jakis program do publikacji.
    A ja mam noce nieprzespane. Teraz zwlaszcza po tej katastrofie samolotowej.
  • @Tiamat 14:31:01
    Moje wnuki są dużo młodsze – mężczyźni na ogół żenią się i rozmnażają później. Trzymając się terminologii entomologicznej – jest to dopiero stadium larwalne, ale etap szybkiego rozwoju: setki pytań, uwag i spostrzeżeń, coraz lepszy język i dyscyplina myślenia… Uwielbiam je. Na dzieci nie miałem tyle czasu.
  • @Bogusław Jeznach 15:08:10
    Oho, Odezwal sie dziadek co tez kocha wnuki jak wariat ale ma wyrzuty sumienia wobec dzieci.
    Klasyk. Cos mi sie tez przypomnialo.
    Inne jest podejscie do dzieci a inne do wnukow. Bo nie ma juz balastu odpowiedzialnosci za dobre wychowanie ani wyniki w czymkolwiek a mozna sobie pozwolic na komfort "rozumienia" i rozpuszczania wnuczat.

    My akurat z tych co sie wczesnie pozenili bo znamy sie ze szkoly; ale tez i wczesnie zostalismy dziadkami. Ale u nas to zdaje sie tradycja rodzinna, ktora nam wnuki lamia.
    Wedlug Austriaka - dra psychologii niejakiego Junga dziadki stanowia najwiekszy wplyw na rozwoj psychologiczny wnuczat.
    Bo dziecko, ktore ma konflikt w rodzinie - o byle co - nie zjedzona kanapke po szkolne niepowodzenia - zawsze moze poleciec do dziadkow i sie poskarzyc, szukac schronienia. Szuka zrozumienia u swoich - nie u obcych.
    Dziadki sa takim mostem miedzy otaczajacym swiatem a swiatem bajki i krasnali - dobrych duszkow i dobrych intencji. Lagodza te konflikty czesto zbuntowanych przeciwko rodzicom dzieci.
    W tradycyjnych rodzinach dziadkowie zyli w jednym domu z rodzina mlodych.
    Bylo zdecydowanie mniej nerwic i dramatow. A i z domu mozna bylo wyjsc, wyjechac, bo stale ktos mieszkal coby przypilnowal psa, podlal ogrodek i nakarmil kury.
    Dzieci mozna bylo zostawic z dziadkami.

    Ja do dziadkow musialam jezdzic. Siadalam z dziadkiem na progu - w ogrodzie rosly malwy i pachnialy bzy. A dziadek mi opowiadal o swoich przygodach wojennych i jak zostal ranny pod St. Gabriel. Chirurgi austriackie skladaly mu reke i noge. Dziadek byl oficerem w armii austriackiej a ja bawilam sie jego orderami.
    Jak juz byl calkiem staruszek to mu sie jezyki plataly i opowiadal mi rozne rzeczy po niemiecku, wegiersku i chorwacku.
    Pykal fajke i opowiadal o hercegowinskim tytoniu. (hercegovaczki duvan).
    Brzytwe ostrzyl na pasku od spodni.
    Babcia wieczorami robila na drutach i opowiadala mi baje. Na strychu dziadek mi znalazl kolyske stara po mojej chyba mamie albo jeszcze starsza. Wlazilam do tej kolyski juz nawet jak zaczelam chodzic do szkoly. Babcia robila na drutach i hustala kolyske. Lubilam tak zasypiac. Moje ulubione miejsce bylo na rozlozystej jabloni gdzie wlazilam i siedzialam godzinami. Czytalam zakazane ksiazki. Babcia mowila " to nie dla ciebie ta ksiazka, moje dziecko". To juz wiedzialam ze dla mnie. Wlazilam na te rozlozysta jablon i czytalam straszny "pornos" A. Nexo pt. Ditta (o zbuntowanej klasie robotniczej w przedwojennej Norwegii). Bylam w trzeciej klasie.
    W niedziele chodzilam z dziadkami do kosciola. Musialam miec wyprasowane kokardy i wypucowane buty.
    Babcia dzialala zawsze na mnie kojaco.
    Zarowno mja babcia dla mnie jak i ja dla swoich wnuczat mamy duzo wiecej 'zdrowia' i podziwu dla tych genialnych stworzen. Tylko co to z tego wyrosnie?
    Takie co powiedza ze zgroza w glosie : "Babciu, ta muzyka to z lat 80-tych!"
  • @LoneStar1776 05:02:53
    Kocham to miejsce w chorwacji.
    Jeden z najpiekniejszych widokow na ziemii.
    Dla mnie nie tylko miejsce idealne do zadumy i relaksu duchowego ale rowniez idealny bobiekt do zdjec i filmow ktore to sa moja mysle, wielka pasja.

    Co do tego burdelu.
    Maja swoje powody by robic to co robia.
    Idzie to w parze z narracja biblijnej kary jahwe ktorego jestes propagatorem.

    Roznimy sie znacznie co do paru kwestii ale laczy nas mysle szacunek do naturalnego, zdrowego stanu przyrody.
    Ja dusze sie w miastach.
    Nie mieszkam w miescie.
    Przerazaja mnie one.
    Szybkie, brudne i nawiedzone.

    Spedzam mnostwo czasu na lonie natury.
    Jak jezdze na wakacje, spie czesto na plazach, czy wsrod gor robiac nocne zdjecia.
    Kocham nietknieta przyrode.
  • @LoneStar1776 21:53:05
    //Miał tylko, jedno, jedyne, drobne, życzenie: by nie zrywać owoców z jego ulubionego drzewka :)//

    Nie rozumiesz o czym piszesz w wielu momentach.
    No i powtarzasz slogany biblijne.

    Nie mam czasu teraz dalej brnac w jalowa dyskusje.

    Zgadzamy sie co do paru kwestii, wiec nie jest tak zle.

    Pozdrawiam niebocentryka ktory zastal wszechswiat niewyobrazalnie wielkim na miare Chwaly Stworcy a zostawia go malenkim studiem teatru iluzji.

    ; )

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930