Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Rewolucyjny akt mówienia prawdy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: John Pilger pisze o prawdzie i odwadze chwaląc Wikileaks.

 

George Orwell powiedział: „W czasach uniwersalnych oszustw mówienie prawdy jest rewolucyjnym czynem.“ Teraz są ciemne czasy, gdy propagandowe oszustwa dotykają życia nas wszystkich, jakby realna polityka została sprywatyzowana a iluzja legitymizowana. Wiek informacji jest wiekiem mediów. Mamy polityków z mediów; cenzurę mediów; wojnę z mediami, nagrody z mediów, zabawy z mediami – surrealistyczne wytworzone linki, klisze, oparte na fałszywych założeniach. Bajeczna technologia stała się tak naszym przyjacielem jak i wrogiem. Zawsze gdy włączamy komputer lub urządzenie cyfrowe – nasz świecki różaniec – jesteśmy narażeni na sterowanie naszymi zwyczajami, na kłamstwo i manipulację.

Edward Bernays – austriacko-amerykański pionier w dziedzinie public relations i propagandy, który wymyślił określenie „związki z jawnością”, będące eufemizmem dla „propaganda”, przepowiedział to ponad 80 lat temu, nazywając to „niewidzialną władzą”. Pisał: „Ci, którzy manipulują tym niewidzialnym żywiołem (nowoczesna demokracja), tworzą niewidzialną władzę, mającą faktyczną moc rządzić w naszym kraju... nasz umysł jest sformatowany, nasze pragnienia wyprodukowane, nasze myślenie zaprojektowane, w większości przez ludzi, o których nigdy nie słyszeliśmy...”

 Niewidzialna władza chce nas podbić, mieć wpływ na nasze poglądy polityczne, nasze rozumienie świata, zdolności samodzielnego myślenia, oddzielania prawdy od kłamstwa. To forma faszyzmu, którego to słowa słusznie używamy ostrożnie, raczej zostawiając je w odchodzącej przeszłości. Ale podstępny współczesny faszyzm staje się nowym zagrożeniem. Tak jak w latach 1930-ych wielkie kłamstwa serwowane są z częstotliwością metronomu. Muzułmanie są źli. Saudyjscy fanatycy są dobrzy. ISIS jest złe. Rosja zawsze jest zła. Chiny zaczynają być złe. Bombardowanie Syrii to dobrze. Skorumpowane banki - dobre. Podwójny dług jest dobry. Ubóstwo jest dobre. Wojna jest normalna.

 Tych, którzy powątpiewają w te oficjalne prawdy i w ten ekstremizm, uważani są za kandydatów do zabiegu lobotomii – dopóki nie zostali zdiagnozowani na żądanie. BBC świadczy takie usługi gratis. Niepodporządkowanie się jest określano jako „radykalizm” - cokolwiek to znaczy. Prawdziwy dysydent stał się czymś egzotycznym, mimo że dysydenci nigdy nie byli ważniejsi niż dziś. Książka, którą czytam - Wikileaks Files, jest odtrutką na faszyzm, który swoją nazwę przemilcza. To rewolucyjna książka, tak jak i samo Wikileaks jest rewolucyjne w takim znaczeniu, w jakim użył je Orwell cytowany na wstępie. Nie tylko mówi, że nie musimy akceptować tych codziennych kłamstw, ale nie musimy siedzieć cicho. Czyli jak Bob Marley, który kiedyś śpiewał: „Uwolnijcie się od duchowego niewolnictwa.”

 We wstępie Julian Assange wyjaśnia, że nigdy nie dość upubliczniania tajnych informacji wielkich tego świata: zrozumienie tego jest kluczowe, tak samo jak ich umieszczenie w kontekście czasu obecnego i historycznej pamięci. To godny uwagi sukces tej antologii, ożywiającej naszą pamięć. Łączy dowody i zbrodnie, które sprowadziły tyle cierpień na ludzkość, od Wietnamu i Ameryki Środkowej po Środkowy Wschód i Europę Wschodnią, wskutek chciwości amerykańskiej władzy.

 Obecnie trwa amerykańsko-europejska próba obalenia rządu Syrii. Premier David Cameron jest tu szczególnie chciwy. To ten sam Cameron, którego zapamiętano jako oślizłego agenta PR zatrudnionego przez likwidatora niezależnej telewizji brytyjskiej. Cameron, Obama i jeszcze bardziej służalczy Francois Hollande, zaczęli obalać ostatni pozostały multikulturowy rząd w Syrii, co utorowało drogę dla fanatycznego ISIS. To szaleństwo, a zarazem wielkie kłamstwo mające je usprawiedliwić, że jest to pomoc dla Syryjczyków, którzy powstali przeciwko Baszarowi al-Assadowi w arabskiej wiośnie. Wikileaks Files ujawnia, że zniszczenie Syrii było długofalowym, cynicznym imperialnym projektem powstałym na długo przed arabską wiosną. Dla władców świata w Waszyngtonie i Europie przestępstwem jest nie tylko despotyzm tamtejszych rządów, ale ich niezależność od amerykańskiej i izraelskiej siły. Tak jak takim przestępstwem jest niezależność Iranu, Rosji czy Chin. W świecie rządzonym przez Amerykę niezależność nie jest tolerowana.

 Książka odsłania prawdę za prawdą. Prawdę o wojnie z terroryzmem, która sama była terrorem, prawdę o Guantanamo, prawdę o Iraku, Afganistanie, Ameryce Łacińskiej. Nigdy dotąd mówienie prawdy nie było tak naglącą potrzebą. Chwalebne wyjątki ludzi w mediach zostały wchłonięte do systemu propagandy; nie będącej już dziennikarstwem lecz anty-dziennikarstwem. Jeżeli nie jesteście gotowi śledzić i analizować każde niejasne twierdzenie, to tak zwane wiadomości będą nieczytelnymi i nieprzejrzystymi.

 Czytając Wikileaks Files wspominam słowa nieżyjącego Howarda Zinna, który często mówił o sile, której rządy nie mogą stłamsić”. Opisuje to Wikileaks i alarmuje udzielając swojej odwagi. Prywatnie znam ludzi z Wikileaks już od dłuższego czasu. To, że osiągnęli to, co osiągnęli w obecnej sytuacji jest godne podziwu. Sarah Harrison opisuje jak z przyjaciółmi założyła „Publiczną bibliotekę amerykańskiej dyplomacji”, w której znajduje się ponad dwa miliony dokumentów, wcześniej z ograniczonym dostępem. Naszą pracę – pisze – poświęcamy na rzecz dostępności historii dla wszystkich. Te wzruszające słowa są jednocześnie hołdem złożonym jej odwadze.

 Uwięziony w ekwadorskiej ambasadzie w Londynie Julian Assange jest wymownym przykładem reakcji na działania łajdackich i tchórzliwych sił dążących do zemsty i działających przeciwko demokracji. Ale to nie złamało i nie zraziło Juliana i jego przyjaciół z Wikileaks.Czy to coś znaczy?

 

[tekst zamieszczony 30. października 2015 na Global Research; “The Revolutionary Act of Telling the Truth”] 

KOMENTARZE

  • Pilger
    Za to mowienie i pisanie prawdy Pilger sie musial wyniesc z Australii
  • @Tiamat 17:14:03
    Assange chyba też?
  • Siła kłamstwa wynika z egzystencjalnego lęku..
    I zniknoł mi znow długi wpis.puzno wiec podam przykład ludzi który odrzucil klamstwo . Takim kims moze byc np Glen Olsen[Kampanie farmaceutyczne nie chca byscie byli zdrowi] takim kims jest Dr Jezy Jaskowski i jego mówienie prawdy o medycynie , czy prof dr prof Dorota Majewska i jej walka z mafią szczepionkową nie mowiac o tych kilku osobach ze swiata medycyny ktozy w tym roku zastali zabici za mowienie o szkodliwosci szczepionek zauwazcie oni za mowienie prawdy musieli zaplacic wysoka cene w odruznieniu od nas piszacych tu na blogu .............Jedynym wiec sposobem jest ufac Bogu poniewaz wszystko jest skonczone a ufac mozna tylko temu co jest nieskonczone......................... odejscia znanych i majetnych osob pokazuja ze na nic ich bogactwo i ich wyobrazenia o sobie p,eklo jak banka mydlana za lat kilka nikt nie bedzie pamietał ze byl ktos taki..wazne wiec by byc w cichej pamieci Boga.
  • @jan 23:30:07
    Ważne by być w cichej pamięci Boga. ...Pozdrawiam.BJ
  • @Bogusław Jeznach 17:34:11
    No tak. Piorun strzelil nagle, zgaslo swiatlo i wymazalo mi caly wpis.
    Musze odtworzyc to co juz raz wydumalam

    Re: Assange

    Z Assangem bylo troszke inaczej. Bo tak naprawde nie byl zmuszony do opuszczenia kraju ale nie ma takiego odwaznego, ktoryby go wpuscil do kraju z powrotem. I to pomimo tego, ze jako obywatel Australii, nie popelnil zadnego przestepstwa na terenie kraju. Inne jego domniemane winy nie zostaly potwierdzone przez jurysdykcje innych panstw.
    Ale Assange to swego rodzaju "birjuk" - wilk samotnik i nie bardzo ma go kto bronic. Nie ma zaplecza rodzinnego ani politycznego a i rozne grupy staraja sie podwazyc jego wiarygodnosc.
    W ogole cala ta afera przypomina takie wielkie g...o, ktore przyplynelo do zatoki i nie wiadomo jak sie go pozbyc.
    Australijski rzad jakos nie spieszy sie z obrona praw obywatela kraju.

    Te prawa i obowiazki obywatela podpisane przez wszystkie panstwa czlonkowskie ONZ mozna teraz wrzucic do lamusa wspomnien o godnosci czlowieka.

    Klasycznym przykladem jest Dawid Hicks, anglosaski obywatel Australii, ktory zupelnie bezprawnie odziedzial i "odtorturowal" 5 lat w Guantanamo. Zaden sedzia nie mial okazji udowodnic Hicksowi winy czynnego udzialu w popieraniu Talibanu - swego czasu przeciez organizacji stworzonej przez USA.
    Hicksa zas po pieciu latach ciezkiego wiezienia uratowaly wybory w Australii.
    Byly premier, ktoremu grozila demolka wyborcza za niehumanitarne traktowanie uchodzcow i inne zbytki, postanowil 'wynegocjowac' uwolnienie Hicksa. Hicks wrocil do Australii a Howard wygral wybory. Pokazal (na chwile ) ludzka twarz.
    Ale Hicksowi bardzo tez pomogl niespozyty ojciec, ktory poruszal niebo i ziemie, zeby ratowac syna oraz humanitarne organizacje w calym kraju.
    Assange juz takiego wsparcia nie ma.

    Trick z Hicksem probuje teraz zmalpowac Cameron, ktory zagrozony nowa gwiazda wyborcza w Anglii, "wynegocjowal' uwolnienie Shakera, angielskiego obywatela, ktory przebywa w Guantanamo juz 15 lat i dwukrotnie zostal oficjalnie uniewinniony przez wladze USA.

    W ogole sprawa przyznawania i odbierania obywatelstwa stala sie swoistym prawnym curiosum. Bo skoro nadawanie obywatelstwa jest prawem konstytucyjnym o tyle odebrac obywatelstwo moze byle kiedy, byle kto, np. byle minister.
    Snowdenowi, urodzonemu w USA, odebrano amerykanskie obywatelstwo w czasie jego podrozy samolotem. Wlasciwie w czasie jego legalnego przelotu samolotem odebrano mu dokument podrozy uprawniajacy go do tej podrozy. Snowden lecial do Ameryki Lacinskiej, ale odebranie mu paszportu i wizy czyli dokumentu potwierdzajacego legalnosc podrozy - uziemilo Snowdena w zonie emigracyjnej na lotnisku w Moskwie. Uniemozliwilo dalsza podroz.

    (Polskie wladze odmawiaja prawa wjazdu do Polski polskim obywatelom z Kazachstanu, ktorym nikt nigdy obywatlstwa nie odebral. Jest to lamanie i polskiego prawa i polskiej konstytucji i prawa miedzynarodowego.
    I ten problem nie jest przedmiotem dyskusji wyborczych - albowiem prawa obywatela moze byle pajac w rzadzie wrzucic do politycznego wychodka)

    W krajach zachodnich zlamano zas podstawowe prawo Magna Karty, na ktorym to prawie opieraja sie jurysdykcje zachodnie: habeas corpus.
    No wiec aresztowac mozna kogo sie uda zlapac i gdzie sie da bez najmniejszej odpowiedzialnosci prawnej i bezprawnie przetrzymywac latami w przewaznie prywatnych wiezieniach swiata..

    W krajach Commonwealthu kazda obrada parlamentu rozpoczyna sie odmowieniem Ojcze Nasz przez wszystkich poslow bez wzgledu na oreintacje religijna:
    " I odpusc nam nasze winy, jako i my odpuszczamy i.." zbaw nas od zlego''.
    No wiec ponoc obowiazuja nas tez prawa zwyczajowe i religijne.

    Cala wiec ta zabawa w Karte ONZ, Karte Praw Czlowieka i obywatela, prawo statutowe, precedensowe, konstytucje krajow i prawo miedzynarodowe przypomina makabreske spektaklu teatru lalek dla niewidomych.
  • @Tiamat 04:53:14
    Dzięki za świetne wyjaśnienie sprawy Assange na tle spraw Hicksa i Shakera. Co do Snowdena to jest on wymownym przykładem na pogwałcenie wszystkich podstawowych zasad i praw człowieka, ale z bardzo ciekawą kontrą ze strony Moskwy, która odwróciła dotychczasowy światowy mentalny schemat ‘pościgu i azylu’.
    Uważam zresztą, że sprawa azylu dla Snowdena była emocjonalnym języczkiem u wagi, który uruchomił tę lawinę agresji i nienawiści ze strony USraela wobec Rosji. Dlatego Putin tak długo się wahał, bo znał geopolityczny wymiar tej sprawy i wiedział co ona oznacza.
  • @Bogusław Jeznach 11:09:06
    To nie Putin sie wahal.
    Wahal sie Snowden. Mnie to bardzo zastanawialo jak taki facet co pracuje dla NSA tak malo wie o Rosji. Widac propaganda jest jak kon wyscigowy i pokonuje wszelkie przeszkody.
    Snowdenowi prawnicy proponowali od poczatku zlozenie podania o azyl.
    To Snowden odmawial trzykrotnie, bo tak okropnie sie tej Rosji bal.
    W jednym z pierwszych wywiadow, jeszcze jak byl w immigration clearance, to tlumaczyl, ze on chce leciec do Ameryki Poludniowej i nie ma zamiaru zostac w Moskwie.
    Biedny Snowden, nie tylko nie wiedzial nic o Rosji ale tez panicznie bal sie poprosic o azyl.
    Sprawa jest dosc skomplikowana. Bo na ogol nikt nie przywiazuje wagi do tego co sie wygaduje i wypisuje w podaniach o uchodzctwo ale zawsze mozna sie przyczepic. (Polacy w latach 80-tych w ambasadach swiata wygadywali takie rzeczy ze uszy puchly - wszyscy prosili o azyl i to koniecznie polityczny chociaz ... kudy nam bylo do sytuacji uchodzcow z BW)
    Zeby otrzymac azyl trzeba probowac udowodnic, ze powrot do kraju grozi ciezkimi przesladowaniami i azylant odmawia powrotu do kraju ze wzgledu na zagrozenie zycia.
    Naturalnie, w przypadku USA to jawna zdrada stanu bo to przeciez swiatowy przywodca i nauczyciel demokracji. Snowden mialby na zawsze zamknieta droge do kraju.
    Na poczatku zreszta, ojciec Snowdena mu bardzo odradzal pozostanie w Rosji i tlumaczyl, zeby wracal do kraju. Snowden w ogole nie mogl wrocic bo nie mial waznego paszportu.
    Tymczasem tatus w USA po rozpatrzeniu wszystkich mozliwosci i deptaniu po politycznych dywanach - wreszcie poradzil synowi zeby za zadna cene do USA nie wracal.
    Ja rozumiem, ze Snowden nie ma azylu w Rosji. Ma na trzy lata przedluzony pobyt.
    Prawnicy pomogli znalezc wize, ktora pozwala Snowdenowi mieszkac i pracowac w Rosji. Czy to rodzaj sojorno - to nie wiem, bo nie znam wewnetrznych przepisow emigracyjnych Rosji.

    (sojorno bylo we Wloszech. Po dziesieciu latach nienagannej opinii z policji i od pracodawcy - uchodzcy mogli sie starac o staly pobyt we Wloszech. Nie sprawdzalam czy to prawo nadal obowiazuje)

    Wiec nie wiem jaka wize ma Snowdon. Ale nie ma azylu bo azyl to stala wiza pobytowa. Nie potrzeba przedluzac. Niemniej jednak Rosjanie dbaja o jego bezpieczenstwo.

    W krajach ONZowskich, ktore podpisaly Prawo Uchodzcze istnieje okolo 500 roznych kategorii wiz. Jest tez wiele wiz humanitarnych, niekoniecznie uchodzczych.
    Z calej tej historii rozumiem, ze Putin nie mial wiele wspolnego z przyznaniem wizy Snowdenowi. Robili to prawnicy.
    Dlaczego tak uwazam?
    Bo interwencja prezydenta czy nawet ministra do spraw emigracji jest tylko wtedy gdy wszystkie inne srodki starania sie o wize zostaly wykorzystane i wiza dalej jest odmowiona. Putin nie musial interweniowac.

    Obywatelstwo zas mozna kupic w wielu krajach - zalezy ile sie ma pieniedzy. Korzystaja z tego rozni tacy co maja pieniadze i chca sie wyrwac z kraju. Na Malcie mozna kupic obywatelstwo za 20 tys dolarow ale trzeba miec staly jakis dochod. W Szwajcaria zyje miedzy innymi z handlu paszportami szwajcarskimi ale s a o niebo drozsze niz na Malcie. Male panstweka na Pacyfiku zyja z tych obywatelstw - czesto takiego swojego obywatela nie widzialy na oczy.
    W ogole emigracja to okrutny biznes i zadne panstwo z tego nie zrezygnuje. Obecne uchodzctwo do Europy napedza kase wszystkim mozlliwym spekulantom. To nieprawdopodobjy dochod.
    A gawiedz sie gapi nie na to drzew,o na ktorym siedzi kot.

    Bywa i tak, ze jak w przypadku Gerarda Depardieu obywatelstwo zostalo kupione - a zeby swiat doprowadzic do bialej goraczki Putin osobiscie wreczyl rosyjski paszport aktorowi. Normalnie ceremonie nadania obywatelstwa prowadzi lokalny przedstawiciel centralnej wladzy czy minister emigracji.

    Putin (podobnie jak ja) ma fiola na punkcie przestrzegania praw.
    Dlatego uwazaja, ze jest 'impregnowany' bo nie mozna sie do niczego przyczepic ale pomowienia sa masowo produkowane.

    Ale tylko Putin na jakims kolejnym posiedzeniu z lokalnymi wladzami juz nie pamietam w jakiej "oblastii" mial czelnosc i odwage westchnac i sie zapytac:" Kiedy my wreszcie przestaniemy krasc?"
    Chodzilo o jakas afere w rejonie i wezwali Putina na ratunek.
    Bo Putin jezdzi po Rosja - choc to kawal drogi i daleko do wyborow- i walczy z korupcja.

    Na temat emigracyjnych perypetii i dochodow mozna spisac tomy.
    Poznalam takiegpo zyda z Poludniowej Afryki, ktorego cos ze cztery razy deportowali z Australii.
    Tak go to zdenerwowalo, ze ze zlosci jak sie w koncu dostal do tej Australii i otrzymal staly pobyt - skonczyl prawo emigracyjne i zostal prawnikiem.
    I wygladal na dosc zadowolonego z zycia..
    Serdecznie pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031