Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Czwartek, 15.10.2015

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (874) Dużo dobrych wieści z syryjskiego frontu, mniej z innych kierunków. Zapraszam na dzisiejszy alternatywny serwis informacyjny ze świata.

 

* Według niepotwierdzonych jeszcze doniesień syryjskiego wywiadu, dziś w wyniku nalotu rosyjskich samolotów w Syrii zabity został legendarny czeczeński komendant Abu Bakr al-Shishani, najwyższy dowódca polowy i jedna z kluczowych postaci Państwa Islamskiego. Wraz z nim zginęła lub odniosła poważne rany grupa innych dowódców i ich ochroniarzy.  Od 30 września siły powietrzne Rosji wykonały ponad 450 nalotów zabijając około 300 bojowników, niszcząc obozy szkoleniowe, stanowiska dowodzenia, składy amunicji i inne obiekty. Ponadto 26 pocisków manewrujących wystrzelono z okrętów Flotylli Kaspijskiej, które pomyślnie uderzyły w różne obiekty PI. Według Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji terroryści z Daeszu ponosząc coraz większe straty zmieniają taktykę rozpraszając siły i ukrywając się w zaludnionych obszarach starając się wmieszać w ludność cywilną. Na linii kontaktu z wojskami syryjskimi stracili już większość broni i sprzętu, a wielu członków PI gotowych już jest do opuszczenia strefy działań bojowych. Prezydent Rosji Władimir Putin potwierdził wcześniej, że terminy rosyjskiej operacji w Syrii zostaną ograniczone przez natarcie syryjskich wojsk, ale także wykluczył możliwość użycia Sił Zbrojnych FR w naziemnych działaniach bojowych.

 

* Jak informuje rosyjskie ministerstwo obrony, terroryści z Państwa Islamskiego ponieśli znaczne straty w wyniku prowadzonych przez Rosję nalotów na ich pozycje w Syrii. W ciągu ostatnich 24 godzin rosyjskie samoloty wojskowe przeprowadziły 86 nalotów na pozycje terrorystów różnych ugrupowań głównie w prowincjach Hama, Homs, Idlib, Latakia i Aleppo. Jak powiedział dziennikarzom zebranym na konferencji prasowej w Moskwie rzecznik rosyjskiego Ministerstwa Obrony Igor Konaszenkow - "Według przechwyconych przekazów radiowych z prowincji Hama i Homs, terrorystom doskwiera dotkliwy brak amunicji do broni strzeleckiej i granatników. Niektórzy z dowódców polowych zagrozili swoim przywódcom, że w razie nieotrzymania zaopatrzenia w najbliższym czasie, będą wycofywać się wraz ze swoimi ludźmi ze strefy walk". Konaszenkow dodał także, że dzisiaj nie obserwuje się już pojazdów transportujących broń w kierunku  terrorystów. Jak podało również Ministerstwo Obrony - "Cysterna paliwa, trzy ciężarówki przewożące amunicję i dwa samochody wyposażone w duże pistolety  maszynowe zostały przez nas wyeliminowane jeszcze dziś nad ranem". Zdaniem rzecznika rosyjskiego ministerstwa przeprowadzane w Syrii naloty zmusiły "Państwo Islamskie" do  "wprawienia w ruch awaryjnej sieci logistycznej dostępnej terrorystom w celu transportowania amunicji i paliwa z prowincji Rakka".

 

* Terroryści z Daeszu wycofują się z Syrii pod naciskiem rosyjskiego lotnictwa i lądowych wojsk syryjskich, pozostawiając w ucieczce działające systemy logistyczne zaopatrzenia w amunicję, broń i materiały wojskowe. Ocenia się że nacierająca armia syryjska wyeliminowała już ponad tysiąc terrorystów. Dane te odnotowuje rosyjski wywiad. O panice i wycofywaniu się terrorystów z Daeszu z wielu odcinków frontu donosi także wywiad irański i agencja Fars, a także meldunki napierających jednostek armii syryjskiej.

 

* Dwa tygodnie nalotów na pozycje PI w Syrii wywołały u zachodnich służb wywiadowczych i przywództwa wojskowego podziw dla wielkich zmian jakie zaszły w rosyjskiej armii wskazując na jej zdolność do prowadzenia operacji poza jej granicami i zapewniając demonstrację nowej broni, taktyki i strategii, - pisze New York Times. Gazeta zauważa, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni rosyjskie siły powietrzne wykonują dziennie na tyle nalotów stanowiska bojowników, ile koalicja kierowana przez USA wykonuje miesięcznie. Publikacja podkreśla  również, że operacja w Syrii „pozwoliła urzędnikom i analitykom znacznie głębiej zajrzeć w armię, którą od ponad ćwierć wieku od upadku Związku Radzieckiego postrzegali jako malejącą, nieznaczną siłę wypełnioną starzejącym się sprzętem i przesączoną korupcją tak, że stanowiła jakoby tylko niewielkie zagrożenie poza jej granicami”. Rosja jest teraz siłą militarną, która mogłaby pokonać wszystkich swoich sąsiadów, gdyby byli odizolowani od pomocy Zachodu, — cytuje The New York Times byłego pracownika austriackich sił zbrojnych Gustava Gressela, który również wystąpił z przypuszczeniem, że rozwój sił zbrojnych za prezydenta Putina osiągnął tempo, którego nie obserwowano w kraju od lat 1930-tych. Omawiając przebieg operacji Rosji w Syrii pracownik Rady Stosunków Zagranicznych Micah Zenko, cytowany przez gazetę, powiedział: „Teraz wszyscy dowiadujemy się, do czego zdolna jest rosyjska armia”.

 

* Odbyła się trzecia runda rozmów między przedstawicielami ministerstw obrony Rosji i USA, które wspierają przeciwne sobie strony w wojnie domowej w Syrii, w celu ustalenia zasad lotów samolotów bojowych w syryjskiej przestrzeni powietrznej, by zapewnić ich bezpieczeństwo. Jak poinformował w komunikacie Pentagon, "podczas dyskusji, która miała charakter profesjonalny i była skoncentrowana na wdrażaniu procedur bezpieczeństwa, poczyniono postępy". Także Ministerstwo Obrony Rosji zapewniło w swym komunikacie o zbliżeniu między Rosją i USA w kwestii dokumentu w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa lotów swych samolotów nad Syrią. Rosyjskie media przypominają, że resort obrony Rosji już zawczasu przygotował projekt dokumentu w sprawie środków zapobiegania potencjalnym incydentom w syryjskiej przestrzeni powietrznej między samolotami Rosji a samolotami koalicji dowodzonej przez USA. Wcześniej, w przemówieniu wygłoszonym w środę w stowarzyszeniu armii USA (Association of the US Army) szef Pentagonu kolejny raz skrytykował bombardowania Rosji w Syrii, nazywając je "błędną strategią", która tylko "przedłuży i zaogni" wojnę domową w tym kraju. Carter zapewnił, że USA nie będą patrzeć biernie na serię rosyjskich posunięć wojskowych na kilku  kontynentach. Powiedział, że Stany Zjednoczone podejmą  „wszystkie niezbędne  kroki, by powstrzymać szkodliwe i destabilizujące wpływy oraz agresję Rosji" w  Europie, gdzie Moskwa zaanektowała w ubiegłym roku ukraiński Krym i wsparła rebelię na wschodzie Ukrainy. Również w Syrii - jak ocenił Carter - rosyjskie siły  wykazują się "rosnącym nieprofesjonalnym zachowaniem", czego przykładem ma  być dwukrotne wtargnięcie w turecką przestrzeń powietrzną oraz naloty „na nieodpowiednie grupy”, czyli proamerykańskich terrorystów  walczących z  reżimem prezydenta Baszara el-Assada. Jak podkreślił, wbrew temu co twierdzi Rosja, jej naloty nie koncentrują się bynajmniej na Państwie Islamskim (IS) i powiązanym z Al-Kaidą Froncie al-Nusra, lecz zadają największe straty „dobrym terrorystom”, których popiera i zbroi Ameryka. Zdaniem Cartera decyzja Rosji, by wojskowo wesprzeć Assada, „będzie mieć konsekwencje dla samej Rosji, która  - jak zagroził - słusznie obawia się ataku” na swoje terytorium. Szef Pentagonu zapewnił, że wbrew sugestiom niektórych ekspertów USA nie będą współpracować z Rosją w sprawie wspólnych nalotów w Syrii. Rosja i USA prowadzą obecnie równoległe operacje lotnicze w Syrii. Amerykanie od ponad roku udają, że atakują cele dżihadystów w Iraku i w Syrii. Rosja, która włączyła się do konfliktu syryjskiego 30 września, deklaruje, że jej lotnictwo zwalcza Daesz, ale - jak podają źródła zachodnie, a Rosja specjalnie nie zaprzecza  - dokonuje nalotów także na pozycje wspieranych przez USA „umiarkowanych terrorystów” walczących z armią i ludnością  lojalną wobec prezydenta Assada.

 

* Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA John Kerry omówili telefonicznie sytuację w Syrii i wyrazili zadowolenie z prac w linii resortów wojskowych obu krajów w kwestii uzgodnienia środków bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej Syrii, czytamy w komunikacie rosyjskiego MSZ. Rozmowa odbyła się w czwartek, 15 października.  „W centrum uwagi znalazła się sytuacja w Syrii. Wyrażono zadowolenie z pracy resortów wojskowych Rosji i Stanów Zjednoczonych w celu uzgodnienia środków bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej Syrii w kontekście działań antyterrorystycznych. Minister i sekretarz stanu zgodzili się również, aby kontynuować kontakty odnośnie różnych aspektów syryjskiego uregulowania zgodnie z genewskim komunikatem z 30 czerwca 2012 roku”, — czytamy w oświadczeniu.  Rosja i koalicja, na czele której stoją Stany Zjednoczone, uzgodniły, że będą unikać incydentów w powietrzu podczas operacji przeciwko Państwu Islamskiemu w Syrii – oświadczył szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow na konferencji prasowej. Jesteśmy zainteresowani tym, by między koalicją, którą utworzyły USA i do której należy wiele państw arabskich, w tym kraje Zatoki Perskiej, a naszymi wojskowymi, którzy teraz działają w Syrii nawiązano współpracę. Aby nie tylko opracowano zasady, w tym odnośnie niezamierzonych incydentów, co w zasadzie ustalono, ale by mowa była też o koordynacji wspólnych działań – podkreślił minister. My, jak słyszeliście, prosiliśmy tych, którzy twierdzą, że znają lepiej sytuację „na ziemi”, by informowali nas o obszarach, gdzie  są terroryści. Na razie nasi koledzy z koalicji nie są na to gotowi. Prosiliśmy również o to, by informowali nas, w jakich obszarach działa opozycja niepowiązana z terrorystami, tzw. patriotyczna opozycja, abyśmy mogli uwzględnić ich w naszych działaniach. Nasi partnerzy z koalicji też się na to nie zgodzili – powiedział  Ławrow.

 

* Amerykańska gazeta The National Interest uważa, że szybkie powodzenie rosyjskiego lotnictwa w walce z bojownikami „Państwa Islamskiego” związane jest z zastosowaniem radioelektronicznych systemów wywiadowczych. Jedną z ważnych części szybkiego sukcesu rosyjskiego lotnictwa bojowego w Syrii są elektroniczni szpiedzy — systemy radioelektronicznego wywiadu, pisze The National Interest. Publikacja sądzi, że od samego początku działań bojowych w Syrii obserwacje prowadzą rosyjskie samoloty i inne środki wywiadowcze, które wykrywają cele i korygują naloty. „Mimo, że Moskwa nie wymieniła nośników aparatury zwiadowczej, w sieciach społecznościowych pojawiły się zdjęcia latających nad polem walki rosyjskich samolotów rozpoznawczych Ił-20M (według kodyfikacji NATO Coot — „Łysucha”)”, — pisze NI. Jeszcze zanim rosyjskie samoloty rozpoczęły pierwsze naloty, niezależny dziennikarz David Cenciotti odnotował w swoim blogu The Aviationist, że oprócz 28 samolotów bojowych rosyjskie siły powietrzne przywiozły do Syrii co najmniej jeden samolot zwiadowczy Ił-20.   „I nawet jeśli wywiad satelitarny nie ujawnił jeszcze jego obecności na postoju lotniska w pobliżu Latakii, według jednego z naszych źródeł samolot wywiadowczy Ił-20 już przybył do Syrii, aby wspierać rosyjską grupę powietrzną”, — pisze Cenciotti.  Ił-20 jest platformą dla radioelektronicznej instalacji zwiadowczej. Jest on wyposażona w antenę fazowaną, skaner podczerwieni i czujniki optyczne, stację radiolokacyjną bocznego przeglądu i system łączności satelitarnej dla wymiany danych w czasie rzeczywistym. Samolot ten jest głównym samolotem zwiadowczym w służbie Sił Powietrznych Rosji, czytamy w artykule. „Jednak samoloty szpiegowskie nie są jedynymi narzędziami wywiadowczymi, które Rosja wysłała do Syrii. Na początku października wiele rosyjskich mediów poinformowało o tym, że w celu udzielenia pomocy w Syrii wysłano tam okręt zwiadowczy „Wasilij Tatiszczew”, — pisze gazeta dodając, że ten okręt specjalny przeznaczony jest do przechwytywania komunikacji radiowej i uzyskiwania innych informacji metodami wywiadu radioelektronicznego. NI jest przekonany, że w najbliższej przyszłości rosyjskie systemy wywiadu radioelektronicznego będą bardzo aktywnie zaangażowane w wojnie syryjskiej.

 

*  Chiny stworzyły rakietę PL-15, Rosja buduje rakietę К-37М, tymczasem USA nie mają godnej odpowiedzi na te opracowania - uważa ekspert wojskowy Dave Majumdar. Pomimo że F-22 jest najlepszym myśliwcem w całej historii USA, brakuje mu normalnej broni, którą posiadają rosyjskie i chińskie samoloty — pisze ekspert wojskowy Dave Majumdar w czasopiśmie The National Interest. Myśliwce F-22 nie posiadają nahełmowego systemu wskazywania celu a także kierowanych pocisków rakietowych AIM-9 Sidewinder klasy „powietrze-powietrze" — podkreśla autor artykułu. Amerykańskie siły powietrzne wyposażą F-22 w rakiety AIM-120 AMRAAM, lecz jednocześnie rzucają im wyzwanie stacje zagłuszania radioelektronicznego z technologią Przetwarzania Cyfrowego i Notowania Sygnału Radiowego (DRFM) a chińska i rosyjska broń niedługo je przejdą. Autor artykułu podkreśla, że Chiny stworzyły nową rakietę PL-15, podobną do europejskiej MBDA Meteor i wyposażoną w silniki strumieniowe. Z kolei Rosja pracuje nad rakietą K-37K i być może inną rakietą „wyrób 810" — podkreśla Majumdar. Właśnie dlatego w ostatnich tygodniach — pisze ekspert wojskowy — siły powietrzne poinformowały o konieczności stworzenia nowej rakiety dalekiego zasięgu klasy „powietrze-powietrze". Dowódca amerykańskich sił powietrznych generał Herberta J. Carlisle podkreślił, że stworzenie nowej broni, która przewyższy PL-15 i będzie mogła funkcjonować w warunkach głuszenia radioelektronicznego, jest „wyjątkowo wysokim priorytetem". Ten problem jest jeszcze bardziej aktualny, jeśli chodzi o marynarkę wojenną USA, której lotnictwo ustępuje nawet myśliwcowi F-15 Eagle, nie mówiąc już o F-22 Raptor. „Myśliwce pokładowe potrzebują rakiety dalekiego zasięgu, najlepiej z połączoną głowicą samonaprowadzającą. Chińskie i rosyjskie rakiety z kilkoma takimi głowicami są porównywalne lub lepsze od amerykańskich rakiet AIM-120C/D, co stawia amerykańskie myśliwce w niekorzystnej sytuacji" — czytamy w wydanym przez Instytut Hudsona raporcie. Dlatego zdaniem autorów raportu USA potrzebują nowej rakiety dalekiego zasięgu. „Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie Pentagon, trzeba się pospieszyć i zrobić to, bo czas upływa. Nieudane wyposażenie nowego lotnictwa w odpowiedni system zbrojny zawsze było słabym punktem Amerykanów… F-22 to niewątpliwie najlepszy myśliwiec klasy powietrze-powietrze, który Ameryka kiedykolwiek wyprodukowała, lecz równocześnie nie jest wyposażony w odpowiadającą wymogom broń. Nadszedł czas na przyznanie tego" — podsumował Majumdar.

 

* Rosyjskie Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych uważa, że jako broń w konfliktach zbrojnych w przyszłości może pojawić się broń geofizyczna i genetyczna. Poinformowała o tym RIA Novosti. Wnioski te znalazły odzwierciedlenie w dokumencie przyjętym w trakcie międzynarodowego forum strażaków i ratowników.  Resort postrzega jako potencjalne zagrożenia broń skierowanej energii, elektromagnetyczną, radiologiczną, nieśmiertelnego działania, a także geofizyczną i genetyczną. Ponadto według Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych nie mniej niebezpieczna jest broń informacyjna, która może mieć wpływ na obiektywną percepcję. Najpoważniejszym zagrożeniem jest broń, która powoduje zmianę procesów fizycznych zachodzących w powłokach Ziemi, naruszenie struktury DNA u ludzi, mutacje genetyczne i choroby dziedziczne. Także w materiałach forum zaznaczono krytycznie ważne obiekty, których likwidacja grozi utratą zarządzania gospodarką kraju. Do tych obiektów zaliczają się elektrownie atomowe, zakłady paliwa jądrowego, ropy i gazu, kompleksy energetyczne i obronne, wodociągi, przedsiębiorstwa metalurgiczne i chemiczne, a także transport wodny, powietrzny i rurociągowy.

 

* Instrument „oślepiający” żywą siłę i urządzenia optyczne wroga pozwala ukryć desant, poinformował rzecznik projektanta nowej broni „Zjednoczonej Korporacji Budowy Aparatury”.  Rosyjskie okręty wojskowe otrzymają nie mającą odpowiednika w skali światowej stację oślepiającą wroga, poinformował RIA Novosti przedstawiciel projektanta nowej broni „Zjednoczonej Korporacji Budowy Aparatury” (OPK, należący do Rostechu).  Należąca do Rostechu „Zjednoczona Korporacja Budowy Aparatury” stworzyła stację zakłóceń wizualno-optycznych „Gawron” dla ochrony okrętów wojskowych w czasie nocy i o zmierzchu. „Instrument „oślepiający” żywą siłę i urządzenia optyczne wroga pozwala ukryć desant, uchronić ludzi i okręty przed strzałami przy użyciu celownika podczas operacji bojowych. Okrętowa stacja „Gawron” przeznaczona jest do montażu na okrętach nawodnych 2 klasy, w tym także okrętach desantowych, okrętach na poduszce powietrznej, wodolotach i  różnych łodziach”, — powiedział.  Rozmówca wyjaśnił, że za pomocą światła o wysokiej intensywności emisji urządzenie tłumi wzrokowo-optyczne i optyko-elektroniczne przyrządy obserwacyjne i celujące. „Gawron” jest skuteczny w nocy i o zmierzchu. Urządzenie to może być również stosowane jako reflektor o wielkiej mocy albo do przesyłania wiadomości poprzez sygnały świetlne w zakresie widoczności meteorologicznej. Stacja ma małe wymiary, zapewnia ciągłą pracę przez kilka godzin zużywając przy tym mało energii. Okrętowa stacja zakłócenia wizualno-optycznego „Gawron” zostanie zademonstrowana na międzynarodowej wystawie „Dni Innowacji Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej”, która odbędzie się w dniach 5-6 października w Centrum Kongresowo-Wystawowym Wojskowo-Patriotycznego Parku Kultury i Rekreacji Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej „Patriot” (miasto Kubinka, obwód moskiewski).

 

* Światowa Organizacja Zdrowia, powołując się na rządowe dane, poinformowała, że na terenie całego Iraku rośnie liczba chorych na cholerę. Najwięcej zachorowań notowanych jest w ośrodkach dla uchodźców. Chorych jest już ponad 1400 osób.  By zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby wprowadzone zostały specjalne środki bezpieczeństwa, wzmocniono także nacisk na działania poprawiające stan higieny. Na terenie obozów rozdawana jest także woda pitna, przybory do higieny, a także środki dezynfekcyjne.

 

* Ukraina od 25 października całkowicie zamknie przestrzeń powietrzną dla Rosji w związku z brakiem odpowiedzi ze strony Federalnej Agencji Transportu Lotniczego odnośnie rosyjskich sankcji wobec ukraińskich przewoźników lotniczych - podano w komunikacie Państwowej Służby Lotniczej Ukrainy. Ograniczenia zostaną zastosowane wobec wszystkich rosyjskich linii lotniczych i będą obowiązywać do zniesienia zakazu wprowadzonego przez służby lotnicze Rosji w stosunku do ukraińskich przewoźników lotniczych. Po zniesieniu zakazu przez stronę rosyjską rosyjscy przewoźnicy lotniczy, którzy nie trafili na ukraińską czarną listę, będą mogli latać na Ukrainę — podano w komunikacie. Państwowa Służba Lotnicza Ukrainy poinformowała rosyjską Federalną Agencję Transportu Lotniczego o swojej decyzji 9 października.

 

* Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że rosyjska polityka zagraniczna jest pokojowa bez jakiegokolwiek wyolbrzymiania, Rosja nie potrzebuje nowych terytoriów i nie ma potrzeby konfrontacji z kimkolwiek.— Polityka zagraniczna Rosji jest pokojowa bez jakiegokolwiek wyolbrzymiania. Jeśli spojrzymy na mapę polityczną świata, to nie jest trudno zobaczyć, co przedstawia sobą Rosja. Stanie się wtedy oczywiste, że nie potrzebujemy obcych terytoriów, ani cudzych bogactw naturalnych. Mamy wszystkiego pod dostatkiem, jesteśmy samodzielnym krajem, nie mamy potrzeby walczenia i wchodzenia w konflikty z kimkolwiek – powiedział Putin w wywiadzie dla telewizji „Rossija 1”. Ponadto Putin podkreślił, że Rosja nie chce odbudowywać imperium, ale najważniejsza jest obrona niepodległości i suwerenności.  Nie mamy potrzeby odbudowywania imperium, odradzania Związku Radzieckiego, ale powinniśmy bronić swojej niepodległości i suwerenności, rosyjskość. Oczywiście, robiliśmy i będziemy to robić w przyszłości – podkreślił rosyjski prezydent. Jego zdaniem Rosja wykazała się dobrą wolą pozwalając byłym republikom Związku Radzieckiego na ogłoszenie niepodległości. Putin podkreślił, że odbyło się to bezkonfliktowo.   To była wspólna decyzja. A wśród tej ogólnej decyzji najważniejsza była decyzja samej Rosji – zaznaczył rosyjski prezydent.

 

* Media podają, że Wielka Brytania wyśle swoje jednostki wojskowe do regionu bałtyckiego. Jak podkreślano, te plany mają na celu umocnienie granic i „powstrzymywanie agresji rosyjskiej”. Zamierza ona wysłać kontyngent do krajów bałtyckich, aby zapewnić stałą obecność i uczestniczyć w misji w zakresie szkolenia i umacniania obronności miejscowych sił zbrojnych, — oświadczył w czwartek minister obrony Wielkiej Brytanii Michael Fallon. „Wejdą one do składu nowej misji do spraw szkolenia, ocen i umacniania obronności w krajach bałtyckich i staną się częścią składową bardziej stałej obecności sił NATO. Uczestniczyliśmy w minionym roku w patrolowaniu lotniczym, w przyszłym roku także planujemy to" — oświadczył minister Fallon dziennikarzom przed posiedzeniem ministrów obrony krajów członkowskich NATO.  „Podobna aktywność militarna wzdłuż granic rosyjskich jest powodem dla jak najbardziej poważnego zaniepokojenia nie tylko pod względem politycznym, lecz również z punktu widzenia planowania w dziedzinie obrony" — odpowiedział na oświadczenie Londynu stały przedstawiciel Rosji w NATO Aleksander Gruszko. „Koniecznie będziemy musieli podejmować wszystkie niezbędne kroki, aby niezawodnie zapewniać Interesy naszego bezpieczeństwa. Oprócz rotacji składu osobowego w sześciu krajach Europy Wschodniej, praktycznie na stałym gruncie odbywają się ćwiczenia, także z udziałem kontyngentu sojuszników, jest tam wykonywana misja patrolowania przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich. Przypominam, że w 2004 roku wszystko zaczynało się od rozmieszczenia na Litwie 4 myśliwców natowskich na podstawie rotacji, w tym roku liczba samolotów wynosi już 24. Także w Polsce urządzono punkt oporu lotnictwa wojskowego Stanów Zjednoczonych, gdzie obecne są samoloty amerykańskie. Do tego dodam także problem związany z budową systemu obrony przeciwlotniczej Stanów Zjednoczonych w Europie Zachodniej w Polsce i w Rumunii. Wszystko to tworzy nową jakość sytuacji militarnej w Europie. Niestety, wszystkie te wysiłki podważają bezpieczeństwo europejskie. NATO dąży do realizowania całego planowania w dziedzinie obrony na podstawie schematów "zimnej wojny": jest to droga do konfrontacji. Podkreślam raz jeszcze, że nie tylko nie umacnia to bezpieczeństwa europejskiego, lecz również podważa bezpieczeństwo samych krajów natowskich, które pozycjonują siebie jako państwa przyfrontowe". Swoją opinię wyraził również członek Komitetu Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej do spraw międzynarodowych Anwar Machmutow:  „Jest to paranoidalny lęk przed Rosją. Rosję traktuje się jako zagrożenie — w związku z tym, że odbudowuje się ona w ostatnim czasie, co, naturalnie, wywołuje takie niezadowolenie. Wpływy polityczne naszego kraju nasilają się. Wykazały to wydarzenia z ostatnich tygodni, zwłaszcza po obradach Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, jednakże również przed tym wiele zrobiono na płaszczyźnie politycznej, dla umacniania naszych pozycji — wymienić trzeba BRICS, Szanghajską Organizację Współpracy — utworzenie tych zjednoczeń gospodarczych. Dlatego nie jesteśmy bynajmniej zainteresowani w jakiejkolwiek ekspansji militarnej na jakieś kraje. Odwrotnie — stawiamy przed sobą zadanie polegające na zjednoczeniu, na  zacieśnianiu kontaktów z innymi krajami w drodze współpracy. Niestety, Brytyjczycy, zamiast kooperować się z tymi projektami, zaogniają sytuację. Nie mamy więc żadnej innej drogi oprócz odpowiedniego reagowania na to" — stwierdził na zakończenie Anwar Machmutow.

 

* Obiektywizm w stosunku do Rosji nigdy nie cechował europejskich mediów, jednak, wraz z początkiem kryzysu ukraińskiego i syryjskiego, ataki na Moskwę przerodziły się w potok nienawiści, zauważa austriackie pismo Contra Magazin.  Zdaniem Marco Maiera, autora artykułu opublikowanego w austriackim piśmie Contra Magazin, niemieckie gazety wypowiedziały Rosji wojnę.   Jak zauważa dziennikarz, w wiadomościach o Rosji stale wykorzystuje się techniki NLP, aby stworzyć jak najbardziej negatywny obraz tego państwa i jego władz, przede wszystkim prezydenta Władimira Putina. Celem tej kampanii jest zdyskredytowanie go w oczach ludności. Obraz Rosji jest celowo zniekształcany, a ona sama zaczyna się kojarzyć z czymś negatywnym, podkreśla autor artykułu. Na przykład, jeśli ktoś obraża uczucia religijne w rosyjskiej cerkwi i w rezultacie zostaje aresztowany, to winny temu jest Putin. Przy tym nie ma znaczenia, że w większości europejskich państw za tego typu działanie także przewidziana jest kara. Celem mediów jest wyłącznie ukazanie, że Rosja i Putin są źli. To samo dotyczy stosunku wobec mniejszości seksualnych, kontynnuje Contra Magazin. Europejskie media nie interesuje, że w odróżnieniu od czasów radzieckich, we współczesnej Rosji homoseksualizm nie jest karalny. Nowa fala nagonki na Rosję zaczęła się podczas „Majdanu” w Kijowie. Jeszcze bardziej sytuacja zaostrzyła się wraz z nastaniem „krymskiego kryzysu” i katastrofą malezyjskiego samolotu МН 17 na wschodzie Ukrainy.Wyniki śledztwa tragedii do tej pory nie zostały ogłoszone oficjalnie, jedna przeciwko Rosji już dawno zostały wprowadzone sankcje, zauważa autor. „Dlatego, jeśli Zachód inicjuje pucz, a część ludności jest przeciwko temu, to winien temu jest znowu Putin, — podkreśla Maier. – Taka jest medialna i polityczna logika Niemiec”. Jak pisze autor, obecna pomoc wojskowa Moskwy legalnemu syryjskiemu rządowi wywołała nową falę ataków ze strony zachodnich mediów. Zaczęły się w nich pojawiać coraz to nowe tytuły, krytykujące udane ataki przeciwko Państwu Islamskiemu i innych ugrupowań dżihadu. „Wszystko, czego USA i ich sojusznicy nie zrobili w ciągu ostatnich lat (lub nie chcieli zrobić), a lotnictwo rosyjskie we współpracy z syryjską armią i siłami sojuszniczymi osiągnęło, zasadniczo pokazuje się w złym świetle” – twierdzi Contra Magazin. Dlatego, że dla europejskich mediów Amerykanie są dobrzy, taka jest dyrektywa z góry. Przedstawienie różnych stanowisk i punktów widzenia nie jest przewidziane, podkreśla dziennikarz. Marco Maier zauważa, że bez względu na pewne różnice w stylu przedstawienia i sposobie podania informacji, niemieckie media łaczy jedno: „absolutnie stronnicza propaganda i większe zainteresowanie dezinformacją, niż informacją”. 

 

* Okręt, który, według rzeczniczki szwedzkich sił zbrojnych, płynął z Rosji, miał prawo przepłynąć przez cieśninę Öresund (międzynarodową strefę żeglugową między Szwecją a Danią) – pisze „The Local”. Okręt, który wywołał panikę wśród szwedzkich mediów, został zauważony na południu Szwecji w czwartek wieczorem – informuje The Local. Jak podała lokalna gazeta „Sydsvenskan”, świadkowie z Malmö twierdzą, że widzieli statek około godziny 19. Na zdjęciu, które opublikowała gazeta, widać okręt, który, jej zdaniem, posiada emblematy rosyjskiej marynarki wojennej. Rzeczniczka Sił Zbrojnych Szwecji Marie Tisräter potwierdziła, że ta jednostka rzeczywiście płynęła z Rosji. Zaznaczyła, że okręt miał prawo przepłynąć przez cieśninę Öresund, która jest międzynarodową strefą żeglugową między szwedzkim Malmö a duńską Kopenhagą. Tisräter dodała, że zachowanie okrętu było „całkowicie normalne”.  Rzeczniczka szwedzkiej straży wybrzeża Jenny Larsson, według agencji TT news agency, również potwierdziła te doniesienia, twierdząc, że zachowanie okrętu „mogło się wydać prowokacyjne”. W tym roku rząd Szwecji poinformował  o zwiększeniu wydatków na siły zbrojne i zintensyfikowaniu przeprowadzanych wraz z NATO manewrów.

 

* Stanowisko władz krajów NATO w sprawie ewentualnego zaostrzenia sankcji gospodarczych wobec Rosji jest niekonstruktywne – powiedział wiceprzewodniczący komisji Dumy Państwowej do spraw obrony Andriej Krasow. To niekonstruktywne stanowisko (o zaostrzeniu sankcji). Mówimy o wdrożeniu umowy mińskiej. Ze swej strony Rosja po pierwsze nie uczestniczy w konflikcie na terytorium Ukrainy i przynajmniej to, co zostało zapisane w umowie mińskiej Rosja na pewno w 250% zrealizowała w przeciwieństwie do tzw. naszych partnerów – powiedział deputowany.  Wcześniej na stronie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO pojawiło się stosowne oświadczenie. W dokumencie podkreślono, że kraje sojuszu powinny zapewnić „wszechstronne wsparcie” ukraińskiemu rządowi i spróbować osłabić wpływy gospodarcze Rosji poprzez ograniczenia uzależnienia Europy od rosyjskiej ropy i gazu.

 

* W ciągu 9 miesięcy, od stycznia do września, granice Unii przekroczyło 710 tysięcy imigrantów. Takie dane przedstawia najnowszy raport unijnej agencji FRONTEX. W całym 2014 roku do Unii przedostało się 282 tysięcy imigrantów, a w samym wrześniu tego roku - 170 tysięcy. Najwięcej osób, bo aż 350 tysięcy zjawiło się od stycznia na greckich wyspach, szczególnie na Lesbos. Jak podkreślają autorzy raportu, we wrześniu we wschodnim rejonie basenu morza Śródziemnego zjawiło się prawie 49 tysiące osób. Wśród nich większość stanowili Syryjczycy. Agencja podkreśla, że malejąca liczba dostępnych łodzi w portach Libii, na których uchodźcy docierają do Włoch oraz pogarszające się warunki pogodowe, powodują spadek imigrantów przybywających z Bliskiego Wschodu tym szlakiem. We wrześniu było ich 12 tysięcy - o połowę mniej niż w sierpniu. Wśród nich najwięcej jest Erytrejczyków. Obecnie dominuje szlak bałkański - z Turcji przez Grecję i dalej na północ. Węgry informują o 204 tysiącach imigrantów na swoich granicach, co stanowi liczbę 13 razy wyższą niż w 2014 roku. Blisko 100 tysięcy osób nie ujętych w oficjalnych danych przekroczyło granicę Unii przez Chorwację.

 

* Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew oświadczył, że Rosja nie zamierza zamykać się przed innymi gospodarkami i zakazywać w kraju obrotu dolarami i euro, bo może to prowadzić do warunków, w jakich rozwijała się radziecka gospodarka. Rosyjski premier skomentował pojawiające się w Dumie Państwowej głosy, że należy w Rosji zakazać obrotu dolarami i euro. – To dobry pomysł. Równolegle przywróćmy artykuł 88 Kodeksu Karnego Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, który wprowadzał odpowiedzialność karną za wszelkie transakcje walutowe – ironizował premier. Miedwiediew wyjaśnił do czego mogą doprowadzić takie pomysły. Borykamy się z wieloma problemami w naszym systemie finansowym. Ale nie oznacza to, że powinniśmy zawrócić w głównej drogi, która kroczy ludzkość, globalna gospodarka – podkreślił Miedwiediew.  Jako przykład podał on Chiny, gdzie analizuje się szereg zagadnień związanych z rozwojem systemu monetarnego. – Najprawdopodobniej niedługo nadejdzie dzień, kiedy juan stanie się walutą rezerwową. Ale jeśli będziemy się zamykać, to niedługo, moim zdaniem, doprowadzimy do warunków, w jakich rozwijała się radziecka gospodarka – dodał rosyjski premier.

 

* 12 października weszła w życie rosyjska ustawa federalna „O wolnym porcie Władywostoku”. Dla krajów Azji i Pacyfiku otwiera to najkrótszą i najbardziej korzystną ekonomicznie drogę do międzynarodowych szlaków morskich i umożliwia Krajowi Nadmorskiemu stać się konkurencyjnym graczem w regionie Azji i Pacyfiku.  Portu Władywostoku pracował w trybie porto franco (wolny port) jeszcze za carskiej Rosji i w rzeczywistości teraz odzyskuje swój historyczny status. Zgodnie z prawem, które weszło w życie, tryb wolnego portu Władywostoku obowiązuje na terytorium 15 gmin Kraju Nadmorskiego włączając miasta porty Władywostok i Nachodka i ich obszary morskie. Zakres wolnej strefy jest imponujący — prawie 30 tysięcy kilometrów kwadratowych, 1,4 mln mieszkańców. Państwo zapewnia rezydentom wolnego portu bezpłatną infrastrukturę drogową i inżynieryjną. Dla rezydentów przewidziane są ulgi w postaci zerowej stawki podatku dochodowego na 5 lat, obniżone stawki składek ubezpieczeniowych — 7,6% zamiast 30%, jak również przyspieszoną — w ciągu 10 dni — procedurę zwrotu VAT. Dodatkowo bezcłowy import, eksport i przechowywanie towarów. Przejścia graniczne i celne będą pracować przez całą dobę, 8 dniową wizę można będzie uzyskać na granicy. Ponadto rezydentom obiecano krótsze terminy rozpatrzenia i zatwierdzenia dokumentacji projektowej, zmniejszenie liczby kontroli. Wejście w życie ustawy o wolnym porcie Władywostoku pozwala rozpocząć wybór uczestników projektu. Jak poinformował minister ds. rozwoju Dalekiego Wschodu Aleksander Gałyszka potencjalni rezydenci wolnego portu Władywostoku już zaproponowali siedem projektów inwestycyjnych o wartości ponad 60 mld rubli (około 1 mld dolarów). Wśród nich są również chińscy inwestorzy. Wicepremier Rady Państwa ChRL Wang Yang przemawiając na Wschodnim Forum Gospodarczym, które odbyło się 3-5 września we Władywostoku, powiedział, że władze zamierzają w pełni wspierać udział chińskiego biznesu w tym i innych projektach mających na celu rozwój rosyjskiego Dalekiego Wschodu.  „Dla Rosji rozwój Dalekiego Wschodu jest projektem systemowym, który otwiera nowe możliwości dla firm w północno-wschodnich Chinach. Chiny są gotowe do aktywnego inwestowania w wolny port Władywostoku i terytoria priorytetowego rozwoju w Kraju Nadmorskim. Proponujemy utworzenie kilku przykładowych obszarów współpracy. Ze względu na konieczność poszerzenia kanałów finansowania Chiny będą również zachęcać do udziału chińskie instytucje finansowe do współpracy na Dalekim Wschodzie”, — powiedział wicepremier. Eksperyment mający na celu zwiększenie atrakcyjności rosyjskiego Dalekiego Wschodu jako ważnego centrum transportowo-logistycznego i tranzytowego na tym się nie kończy. Tryb swobodnego portu wkrótce może rozciągnąć się na wszystkie porty tego szerokiego regionu. Odpowiedni projekt ustawy zostanie przedstawiony rządowi już w najbliższym czasie.

 

* Wicepremier Krymu Michaił Szeremet uważa, że blokada żywnościowa półwyspu to polityczna farsa.  Krym jest przygotowany na każdy scenariusz rozwoju wydarzeń na granicy z Ukrainą, które może sprowokować zapowiedziana przez ukraińskich deputowanych na niedzielę blokada żywnościowa regionu – powiedział RIA Novosti wicepremier krymskiego rządu Michaił Szeremet. 20 września deputowani Rady Najwyższej Ukrainy, liderzy niezarejestrowanej organizacji Medżlis Tatarów Krymskich Refat Czubarow i Mustafa Dżemilew ogłosili zamiar blokowania granicy z Krymem. Nieco później o przyłączeniu się do akcji poinformowało ukraińskie radykalne ugrupowanie Prawy Sektor.  Na naszej granicy jest spokojnie. Mamy wystarczająco dużo sił i środków, by uspokoić niepokoje i rozwiązać każdą sytuację. Nie mamy się czego obawiać – powiedział Szeremet. Wicepremier zapewnił, że Krym jest przygotowany na wszelkie prowokacje na ukraińskiej granicy. Michaił Szeremet uznał blokadę żywnościową za polityczną farsę, która pozwoli mieszkańcom półwyspu na poznanie prawdziwych intencji i nastawienia do nich krymskich polityków Czubarowa i Dżemilewa. Refatowi Czubarowowi i Mustafie Dżemilewowi w 2014 roku na okres pięciu lat zakazano wjazdu na terytorium Krymu z powodu nawoływania do nienawiści etnicznej.

 

* Rosja spłaciła wszystkie zobowiązania finansowe wobec Chin, które zaciągnął Związek Radziecki – poinformowało w poniedziałek Ministerstwo Finansów Rosji.  Jak podano w komunikacie, który opublikowano dziś na stronie Ministerstwa Finansów, oprócz długów, które pozostały z czasów radzieckich, spłacono również wszystkie zobowiązania finansowe zaciągnięte przez Federację Rosyjską. Ostatnią część kredytów w wysokości 400,97 mln fraków szwajcarskich rosyjski resort uregulował 24 września tego roku. Mowa jest o całkowitym zadłużeniu kraju wobec Chin na sumę 451,12 mln franków szwajcarskich. Znaczna część tego długu jest pozostałością z czasów byłego Związku Radzieckiego, który zaciągnięto w ramach współpracy handlowej i gospodarczej z Chinami. Po rozpadzie ZSRR Rosja dobrowolnie zgodziła się na jego uregulowanie. Część spłacono wyrobami przemysłowymi oraz opracowaniami naukowo-technicznymi w sferze medycyny. W taki sposób uregulowano dług w wysokości 50,16 mln franków szwajcarskich. Resztę spłacono środkami pieniężnymi.

 

* Rosja stoi w obliczu bezprecedensowej agresji informacyjnej po podjęciu decyzji w sprawie operacji rosyjskich sił powietrznych w Syrii – powiedziała rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. To, co teraz się dzieje na przykładzie syryjskiego uregulowania, moim zdaniem, nie ma precedensu – oświadczyła Zacharowa, przemawiając na „otwartej trybunie” w Dumie Państwowej. Jak zauważyła, „agresja informacyjna” wobec Rosji została podzielona na dwa etapy: od początku konfliktu w Syrii pojawiały się fałszywe informacje na temat działań Moskwy. – Drugi etap to agresja informacyjna, którą obserwujemy ze strony naszych zachodnich kolegów. Ona faktycznie nie ma precedensu. Nie przypominam sobie, by coś podobnego miało miejsce wobec naszego kraju czy w stosunku do innych państw w związku z rozpoczęciem wsparcia wojskowego na wniosek Damaszku jego operacji antyterrorystycznej – powiedziała Zacharowa.

 

* Unia Europejska podjęła decyzję o zniesieniu na okres czterech miesięcy sankcji stosowanych wobec prezydenta Łukaszenki. Oświadczenie o tym złożył francuski Sekretarz Stanu ds. Europejskich Harlem Désir.  Na Białorusi podsumowano wstępne wyniki wyborów prezydenckich. Aktualny przywódca kraju Aleksander Łukaszenko został ponownie wybrany na prezydenta Białorusi na piątą kadencję. Na podstawie wyników głosowania, ma on ponad 83 procent głosów, co jest 20 razy więcej, niż uzyskała jego najbliższa rywalka Tatiana Korotkiewicz. Ma ona trzeci wynik. Na drugim miejscu jest wariant „przeciwko wszystkim” – za tym punktem głosowało 6,4 procent wyborców.  Unia Europejska zastanawia się nad ewentualnym złagodzeniem sankcji przeciwko Białorusi, w celu nawiązania lepszych, partnerskich stosunków z tym krajem. Według szefa MSZ Niemiec Frank-Waltera Steinmeiera, sankcje wobec Białorusi mogą być zmienione czy w ogóle odwołane na tle wyborów, przeprowadzonych w kraju. Członek Rady Stowarzyszenia Politycznych Ekspertów i Doradców Kiriłł Koktysz uważa, że Europa wyciągnęła wnioski po zajściach na Ukrainie.  Po tym, jak Mińsk stał się centrum negocjacji w sprawie przyszłych losów regionu, chyba nie sposób nie odwołać sankcji obowiązujących wobec Białorusi czy przynajmniej nie zawiesić ich, — mówi Koktysz. — Na tle reżimu ukraińskiego sugerowanie, że na Białorusi panuje dyktatura, byłoby niesłuszne, nie korekt. Pod tym względem, w celu zachowania twarzy, Europa powinna uznać, że reżym białoruski w rzeczywistości jest wystarczająco łagodny, przynajmniej jest o wiele łagodniejszy od ukraińskiego.  Jego zdaniem, jednakże, za wcześnie jest na mówienie o jakiejkolwiek polityce zbliżania się Białorusi i Zachodu, chodzi na razie o unormowanie stosunków.  - Odwołanie sankcji pozwoli na odtworzenie normalnych realiów w polityce zagranicznej. Nie chodzi o politykę zbliżania się, chodzi o wznowienie normalnych relacji. Jeśli ambasada amerykańska jest zamknięta od ponad dziesięciu lat, jeśli wobec ponad trzystu osób z elit narodowych obowiązują sankcje, to ich odwołanie nie oznacza zbliżania się. Oznacza to po prostu odtworzenie normalnego status quo, w aspekcie polityki zagranicznej, — zaznacza politolog. Według niego, Białoruś, biorąc pod uwagę doświadczenie ukraińskie, raczej nie wybierze prozachodniego drogowskazu na główny kierunek swego rozwoju.  Łukaszenko zazwyczaj realizuje swoją politykę na płaszczyźnie pragmatycznej. Podkreślił on przed wyborami, że jeśli spojrzymy na propozycje, jakie Zachód sformułował wobec Ukrainy, to jest to po prostu śmieszne – Unia Europejska nie jest gotowa do płacenia za swoje słowa, nie jest gotowa do wspierania swych obietnic zasobami, jest raczej zainteresowana w Ukrainie traktowanej jako komplet „części zamiennych”. Naturalnie, takie stanowisko nie odpowiada Białorusi. Prozachodni kierunek wobec tego nie może po prostu powstać. Nie należy również zapominać o tym, że, ze względu na wojnę sankcji między Europą a Rosją, na rynku rosyjskim powstały luki towarowe, które przemysł białoruski chciałby wypełnić chociażby w 5 czy 10 procent. Pod tym względem Łukaszenko upatruje w pełni zrozumiałe i pragmatyczne podstawy dla przyjaźni z Rosją, które mogłyby ugruntować białoruską identyfikację przemysłową i umieścić Euroazjatycką Unię Gospodarczą na poziomie struktury wytwarzającej, nie zaś tylko i wyłącznie konsumującej”, — uważa Kiriłł Koktysz.

 

* Rosja przed nikim się nie zamyka w polityce zagranicznej i gotowa jest rozmawiać ze wszystkimi partnerami na tematy, na które mogą prowadzić dialog - oznajmił szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. „Przed nikim się nie zamykamy, odwrotnie. Nawet teraz, gdy nasi partnerzy zaczynają zdawać sobie sprawę z impasu ich polityki sankcji, ich prób odizolowania Rosji… Nawet teraz, gdy nasi partnerzy przekonują się co do braku perspektyw ich obecnej polityki, mimo wszystko nie odwracamy się" — oznajmił szef MSZ Rosji w wywiadzie dla telewizji NTV. Siergiej Ławrow powiedział także, że próba izolacji Rosji nie powiodła się. „Jaka tam izolacja? (Prezydent Rosji Władimir) Putin dopiero co był w Nowym Jorku, o izolację tam nawet nie chodziło. Odwrotnie, wszyscy dążyli do nawiązywania kontaktów, w ciągu kilku godzin odbyło się ponad dziesięć spotkań" — podkreślił szef rosyjskiego resortu polityki zagranicznej.  Szef MSZ Rosji podkreślił, że Rosja także ma sojuszników na przestrzeni postradzieckiej i w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, którzy „poza ramami ich obowiązków w ramach OUBZ mają wielokierunkową politykę zagraniczną, tak samo jak my (Rosji)". 

 

* Rosja przeszła do polityki wybiórczej współpracy z Zachodem – uważa przewodniczący komisji Dumy Państwowej do spraw międzynarodowych Aleksiej Puszkow. Według niego, wcześniej Rosja próbowała określić specjalną „sumę stosunków” z Zachodem, która strukturyzowałaby interesy narodowe i konsolidowałaby je, ale ze sztywnych kontaktów z zachodnim sojuszem nic nie wyszło. Teraz przeszliśmy do innej polityki. Myślę, że będzie ona określała, co będzie dalej się działo z naszej strony. Nazywa się to polityka wybiórczej współpracy z Zachodem – powiedział Puszkow w Dumie Państwowej na „otwartej trybunie” na temat „Rosja i Zachód: co dalej?”.  Nie może być mowy o totalnej konfrontacji. Ale powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że segment wspólnych interesów jest stosunkowo wąski – dodał rosyjski polityk.

 

 

* Kiedy Europejczycy mówią o izolacji Rosji wydaje się, że żyją w XIX wieku, a nie w XXI i nie rozumieją, że nadszedł koniec dawnego porządku świata, pisze niemiecki dziennikarz. „Sytuacja na Ukrainie i w Syrii zaznacza początek nowej epoki. Era zachodniej dominacji minęła, Stany Zjednoczone już nie ustalają i nie gwarantują porządku na świecie. Władimir Putin przejął rolę niszczyciela tego porządku, a Chiny w tym czasie ukryły się za kulisami”, — komentuje sytuację niemiecki dziennikarz. Izolowanie Rosji, mimo różnic w polityce zagranicznej, nie było możliwe, teraz staje się to coraz bardziej widoczne. „Rosja nie znalazła się w izolacji międzynarodowej, chociaż zachodni politycy miesiącami powtarzali to jak mantrę. Można odnieść wrażenie, że Europejczycy żyją w XIX wieku, a nie w XXI. Światowa polityka już od dawna przestała obracać się wokół Europy, a nawet USA pod kierownictwem Obamy straciły rolę światowego władcy”, — uważa autor artykułu. Według dziennikarza dawne struktury zapewnienia stabilność w świecie są nieaktualne i należy je zmienić. Europa potrzebuje nowych uzgodnień w sferze bezpieczeństwa, takich jak Akt końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, powiedział.

 

* Jak donosi Polskie Radio, dyrektor generalny rosyjskiej Zjednoczonej Korporacji Lotniczej MiG Siergiej Korotkow powiadomił Bułgarię, że remont bułgarskich myśliwców MiG w Polsce jest niemożliwy.  W liście, adresowanym do szefa parlamentarnej komisji obrony bułgarskiego Zgromadzenia Narodowego Micho Michowa, podkreślono, że „strona rosyjska nie udzielała Polsce licencji oraz nie udostępniała jej aktualnej dokumentacji technicznej na wykonanie prac remontowych przy tych samolotach”. „Oznacza to, że w przypadku przeprowadzenia remontu bułgarskich MiG-ów RSK MiG wstrzyma dalsze zobowiązania wynikające z umów o serwisowaniu i eksploatacji samolotów” – czytamy w liście, który opublikował dziennik „Standard”.  W październiku ubiegłego roku media poinformowały, że Bułgaria do 2020 roku chce zrezygnować z rosyjskich samolotów, by mniej zależeć od Rosji. Bułgaria rozpatrywała wówczas również ewentualny zakup myśliwców wielozadaniowych produkowanych w krajach NATO zamiast rosyjskich samolotów MiG-21, MiG-29 i Su-25, znajdujących się na wyposażeniu bułgarskiej armii. Ale ostatnio resort obronny tego kraju, z powodu braku środków, postanowił jednak zrezygnować z zachodnich samolotów, wrócić do eksploatacji rosyjskich myśliwców i przeprowadzić ich remont… w Polsce. Pod koniec sierpnia ministrowie obrony Bułgarii i Polski — Nikołaj Nenczew i Tomasz Siemoniak – podpisali umowę w dziedzinie uzbrojenia, dotyczącą m.in. serwisowania, remontu i modernizacji myśliwców należących do bułgarskich sił powietrznych. Polska w 2016 roku ma wyremontować silniki i agregaty sześciu myśliwców MiG-29. Rosja uznała, że jest to niezgodne z prawem. Polska nie może wykorzystywać części zamiennych samolotów na potrzeby strony trzeciej. Jeśli tak się stanie, to przestaną być one dostarczane do tego kraju. Tymczasem wiceminister obrony Polski Czesław Mroczek oświadczył, że nie należy obawiać się konsekwencji, o których mówi Rosja. – Nasza współpraca (z Bułgarią – przyp. red.) będzie zgodna z prawem i umową, która przewiduje utrzymywanie maszyn w sprawności – powiedział. Radio Sputnik zwróciło się do oficjalnego przedstawiciela Rosoboronexportu Wiaczesława Dawidenki z pytaniem, jakie mogą być konsekwencje wyremontowania bułgarskich samolotów MiG w Polsce? Powszechna praktyka jest taka, że ani jeden producent nie będzie odpowiadał w przypadku, jeśli w jego sprzęt będą ingerować niecertyfikowani specjaliści lub organizacje, które nie posiadają licencji, lub montowania nieoryginalnych części. Szczególnie dotyczy to skomplikowanego sprzętu wojskowego. To jest aksjomat, z którego rosyjscy producenci  sprzętu wojskowego nie zrezygnują. Odpowiedź jest jedna – unieważnienie gwarancji – powiedział Dawidenko.Rosyjska korporacja MiG wyjaśniła, że koszt remontu jednego z 14 silników wynosi ponad milion euro.

 

* Na łamach „Obserwatora Politycznego” autorzy artykułu pod tytułem „Jak zachowają się politycy w Polsce wobec zmiany stanowiska Niemiec wobec Rosji?” zastanawiają się, jaką drogę wybierze Polska w zmieniającym się świecie geopolityki. Jako przykład nadchodzących zmian podają kolejne wystąpienie wicekanclerza Niemiec – pana Sigmara Gabriela z SPD, wnioskując, iż jest oczywistym, że Niemcy zmierzają w stronę powrotu do Realpolitik w stosunkach z Rosją. Jak twierdzi „Obserwator Polityczny”, z jednej strony rządzi „rura”, która już jest podpisana wraz z wielkimi inwestycjami Gazpromu w Niemczech. Z drugiej strony jest problem pod hasłem Syria! Nie ma żartów, dzisiaj bez Rosji nie dokona się niczego z Syrią, a Niemcom bardzo zależy na tym, żeby osiągnąć tam jakiś konsensus, pozwalający może jeszcze nie na odsyłanie uchodźców, ale przynajmniej na powstrzymanie ich fali, zastanawia się wydanie „OP”. I dalej stwierdza, że „dzisiaj to Rosja jest kluczem do bezpieczeństwa Europy. Po pierwsze bezpieczeństwa energetycznego, ponieważ to od rosyjskich surowców energetycznych zależą zdolności wytwórcze europejskiego przemysłu. Po drugie jak widać bezpieczeństwa fizycznego, albowiem to Rosjanie realnie walczą z terroryzmem, gdzie Zachód okazał się bezradny i w istocie ośmieszył się i skompromitował. Co będzie w takiej sytuacji z pozycją naszego kraju, w którym może wydarzyć się to nieszczęście, że będzie rządzić samodzielnie prawica, zastanawia się Obserwator Polityczny. Konkretnie jak zachowają się pan prezydent Duda, wspierany przez prawicowy rząd pani Szydło i nowy minister spraw zagranicznych wobec nowej sytuacji, w której nie tylko nikt nie chce umierać za Ukrainę, ale przede wszystkim liczy się Realpolitik w regionie. W ogóle nie wiadomo, czy będą jakiekolwiek propozycje dla Polski? Bo może się okazać,-zastanawia się portal- że strony mogą porozumieć się między sobą, bez jakiegokolwiek zwracania uwagi na państwo „pomiędzy”, które w istocie nie może pozwolić sobie na prowadzenie samodzielnej i suwerennej polityki, o czym doskonale wiedzą i w Berlinie i w Moskwie i w Kijowie. Istnieje poważna szansa, twierdzi portal, że jeżeli prawica rządząca – wykazałaby minimum pragmatyzmu, chcąc po prostu żeby państwo przetrwało nietknięte – żeby milczeć. Być może wówczas sytuacja się jakoś sama rozładuje w tym znaczeniu, że Niemcy nie będą bali się naszej nieprzewidywalności, a Rosjanie w ogóle dopuszczą możliwość poważnych rozmów na serio. Na przeszkodzie do normalizacji stoją emocje, w postaci nieszczęsnego wraku na podsmoleńskim lotnisku i cała narośl ideologiczno-mesjanistyczna, która narosła na kwestii dramatycznego wypadku. Kwestie mesjanistyczne w polityce polskiej prawicy mogą przesłonić nie tylko jakiekolwiek marzenia na pragmatyzm w zrozumieniu niemieckiej Realpolitik, ale przede wszystkim w ogóle możliwość prowadzenia rozmów, konkluduje Obserwator Polityczny.

 

* W ostatnim czasie CNN coraz częściej prezentuje wiadomości z niewiarygodnymi lub błędnymi informacjami, co nie umknęło uwadze użytkowników sieci społecznościowych. Komentarze internautów na temat pracy dziennikarzy amerykańskiej telewizji. Użytkownicy sieci społecznościowych zwrócili uwagę na błędy i kaczki dziennikarskie, które w ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się w materiałach CNN. Najlepszym tego przykładem były doniesienia o tym, że rosyjskie pociski manewrujące spadły na terytorium Iranu. Zarówno Rosja, jak i Iran nie potwierdziły tych informacji. Departament Stanu Stanów Zjednoczonych również nie był w stanie dać komentarza. „CNN twierdzi, że rosyjskie pociski spadły w Iranie! CNN też twierdzi, że Ukraina znajduje się w Pakistanie” – pisze jeden z internautów. „CNN twierdzi, że rosyjskie rakiety spadły w Iranie. CNN też twierdzi, że Irak znajduje się w Europie, a sąsiaduje ze Szwajcarią i Polską” –ironizuje inny internauta. Oprócz braku wiedzy na temat położenia geograficznego Ukrainy, dziennikarze CNN nie znają również  geografii tego kraju. Ich zdaniem Słowiańsk, w którym toczyły się jakiś czas temu walki, zlokalizowany jest na Półwyspie Krymskim, który stał się podmiotem Federacji Rosyjskiej na podstawie wyników referendum z marca 2014 roku. Dziennikarze CNN mają również problemy z tym, jak przebiega granica pomiędzy Rosją a Ukrainą. Jakiś czas temu, podczas wydania widomości, cała Ukraina znalazła się w składzie Federacji Rosyjskiej. Prezenterzy CNN uważają, że prezydentem Rosji nadal jest Borys Jelcyn. 28 września Putin przemawiał z oenzetowskiej trybuny podczas jubileuszowej sesji Zgromadzenia Ogólnego w Nowym Jorku. Komentując finalną część przemówienia rosyjskiego lidera, dziennikarka CNN Ashleigh Banfield powiedziała: „Rosyjski prezydent Borys Jelcyn kończy swoje przemówienie… Oj, przepraszam! Reaguję na wydarzenia sprzed 20 lat. Rosyjski prezydent Putin kończy swoje przemówienie w ONZ”. Należy jednak zauważyć, że na tego typu błędy amerykańska telewizja pozwala sobie nie tylko w stosunku do Rosji czy konfliktu na Ukrainie. Pewnego dnia CNN uznała, że Hongkong jest zlokalizowany u wschodniego wybrzeża Ameryki Południowej. A Anglia, będąca częścią składową Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, uzyskała „niepodległość” ze stolicą w Londynie, który z nieznanych powodów przemieścił się w inne miejsce. Dziennikarze CNN wykazali się również ignorancją w stosunku do nazw afrykańskich krajów. Niger i Nigeria, według amerykańskiej telewizji, to jedno państwo. Internauci wyśmiali też matematyczne zdolności pracowników CNN. – Według CNN, szkoccy wyborcy oddali 110% głosów – pisze  Stig Abell.  Prezydentowi USA też się dostało. Podczas jednego z wydań wiadomości dziennikarze CNN przypadkowo go „zabili”. „Żołnierz piechoty morskiej, który zabił Obamę, został skrytykowany”. Najwidoczniej dziennikarzom chodziło o Osamę bin Ladena, lidera ugrupowania terrorystycznego Al-Kaida.

 

* Poczynając od 1 listopada w czeskich obozach uchodźców, gdzie znajdują się nielegalni imigranci, którzy przybyli do Europy przeważnie z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki, będzie funkcjonować Służba Więzienna - podaje periodyk České noviny. Na prośbę MSW Czech minister sprawiedliwości Robert Pelikán przeznaczył 70 strażników więziennych. „Rząd przyjął postanowienie, pozwalające na wykorzystywanie pracowników Służby Więziennej" — oznajmił po posiedzeniu gabinetu ministrów Bohuslav Sobotka. Według niego, państwo reaguje na aktualne zapotrzebowanie.  Dyrektor generalny Służby Więziennej Pavel Ondrášek podkreślił w komunikacie prasowym, że zaangażowanie jego pracowników w pracę misji półrocznej nie zagraża wykonywaniu obowiązków organizacji. Minister sprawiedliwości Czech Pelikán krytykuje warunki w obozach dla uchodźców. Według niego, w niektórych z nich warunki są gorsze niż w więzieniu, ponieważ uchodźcy na przykład nie wiedzą, jak długo będą tam przebywać.  Dyrektor Organizacji na rzecz Pomocy dla Uchodźców Martin Rozumek scharakteryzował warunki w obozach jako nieludzkie i poniżające. Uważa on, że w ten sposób czeski rząd chce zniechęcić potencjalnych imigrantów do wyjazdu do Сzech. Według niego, zatrzymanie uchodźców narusza prawo międzynarodowe. Zamiast policjantów z psami i strażników więziennych do obozów powinni przyjechać wolontariusze z organizacji pozarządowych, socjolodzy, psycholodzy i lekarze — uważa Rozumek. „Znamy przypadki, kiedy w obozach zostali zatrzymani obcokrajowcy z poważnymi problemami ze zdrowiem bez pomocy medycznej — poinformował Rozumek. — Jednak ludzie, chcący udzielać kwalifikowanej pomocy uchodźcom, nie mają dostępu do obozów". 

 

* RFN od kilku miesięcy wstrząsają burze migracyjne, jednak dopiero teraz wielu Niemców zdało sobie sprawę z tego, że tuż tuż i ta fala zaleje ich ostatecznie. Istnieje już zrozumienie tego, że federalne władze w rzeczywistości nie mają żadnego sposobu na rozstrzygnięcie problemu uchodźców. Przez dłuższy czas Niemcy wmawiali sobie w celu uspokojenia, że Berlin posiada jakiś program działań. Obecnie już nie ma takiej pewności. Dowodem pojawiających są wątpliwości jest, na przykład, kolaż fotograficzny przedstawiony przez kanał telewizyjny ARD – zaprezentowano więc panią kanclerz Angelę Merkel w hidżabie na tle minaretów. Do niedawna na coś takiego mogła sobie pozwolić tylko brukowa prasa. Fakt, że w tym nurcie zaczyna już działać program ARD – czyli największa spółka telewizyjna Niemiec — jest faktem nader wymownym.   Na przemówienie Angeli Merkel w Parlamencie Europejskim w kwestii migrantów czekały nie tylko Niemcy, lecz cała Unia Europejska. Pani kanclerz ograniczyła się w swym przemówieniu do rutynowych frazesów. Wygląda na to, że rozczarowanie było tak wielkie, iż media zacytowały tylko dwie tezy podstawowe: pierwsza – to uchodźcy stanową próbę na skalę historyczną dla Europy. Po drugie – trzeba z tym coś robić. Należy, jakoby zastanowić się nad tym.  Zdaniem wielu Niemców, Angela Merkel tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia, co robić w tej sytuacji. Skoro tak, to przyszła kolej na „inicjatywę oddolną”. Największa manifestacja protestu przeciwko migracyjnej polityce rządu odbyła się w Erfurcie. Na ulice wyszło prawie osiem tysięcy osób. Uczestnicy akcji domagali się nasilenia ochrony granicy, aby powstrzymać lawinę uchodźców, natomiast kanclerz Angelę Merkel wezwano do dymisji. Dla udziału w manifestacji zorganizowanej przez partię eurosceptyków, ludzie zjechali się ze wszystkich regionów, trzymali w rękach flagi swych landów. Wiece niezadowolonych obywateli odbyły się również w innych miastach, po raz kolejny podpalono ośrodek dla uchodźców.  Angelę Merkel skrytykowali nawet jej towarzysze z partii – ich zdaniem, aktualna „polityka otwartych drzwi” nie zgadza się ani z prawem europejskim, ani z programem CDU — analizuje sytuację niemiecki politolog Aleksander Rahr:  Jeszcze parę dni temu panowała tu euforia. W różnych niemieckich talk-show i z trybun Bundestagu padały żądania wyróżnienia pani Merkel nagrodą Nobla za to, że zaprezentowała ona Niemcy od takiej oto ludzkiej strony. Jakoby uchodźców należy przyjmować, i im więcej ich przyjedzie, tym lepiej, gdyż jest to dobrze dla przyszłych losów gospodarki niemieckiej – starzejąca się ludność Niemiec zasilona zostanie przez tych, którzy będą tu pracować w ciągu trzydziestu najbliższych lat. Teraz to wszystko poddano w wątpliwość – pani Merkel ma silną opozycję wewnątrz jej własnej partii. Na szczeblu regionalnym, na szczeblu landów, burmistrzowie, regionalni ministrowie po prostu szaleją z tego powodu, że w żaden sposób nie potrafią dać sobie rady z tą lawiną uchodźców, nie mogą znaleźć dla tych ludzi pomieszczeń, nawet łóżek brakuje. Mogę przypuścić, że obecnie Hollande i Merkel zaczną kardynalnie zmieniać swoje stanowisko, aby obronić Europę przed tym potokiem uchodźców. Pierwszy krok polega na pozbyciu się tych, którzy nie mają prawa do azylu politycznego, po drugie, należy zmniejszyć potok uchodźców z Syrii, Jordanii, Iraku, czyli trzeba przyjmować ich selektywnie. Trzeci krok polega na zapewnieniu krajom, sąsiadującym z Syrią większych środków finansowych, aby zabierały ich do siebie z powrotem i tam zapewniały im warunki bytu. Europa powinna zareagować na sytuacją, gdyż mimo całej swej ludzkiej postawy i miłosierdzia, które wykazują Niemcy, należy pilnować, aby własna ludność nie popadała w panikę i nie zaczęła by — broń Boże – wybierać prawicowe, radykalne partie, które z ich punktu widzenia mogłyby zrobić większy porządek w kraju — uważa Aleksander Rahr.  Do uchodźców jeszcze nie mówi się otwarcie, że Europa wcale ich nie chce. Jednak dwuznacznie już to się robi. Opracowywane są więc plany masowej deportacji.

 

* W obliczu kryzysu migracyjnego kanclerz Niemiec ponagliła Europę do solidarnych działań. Izolacja nie jest odpowiedzią, powiedziała Angela Merkel w oświadczeniu rządu przed rozpoczynającym się po południu szczytem UE. Angela Merkel jeszcze raz przekonywała w czwartek (15.10.2015) do poparcia jej polityki zarządzania kryzysem migracyjnym oraz do wspólnych działań na wszystkich poziomach w Niemczech i w Unii Europejskiej. Izolowanie się w XXI wieku, w dobie internetu nie jest odpowiedzią na globalizujący się, cyfrowy świat, zaznaczyła Merkel w oświadczeniu rządowym w Bundestagu przed rozpoczynającym się po południu szczytem UEw Brukseli. Była to też pośrednio riposta na krytykę polityki migracyjnej kanclerz w szeregach jej chadeckiej partii. W ubiegłych tygodniach Niemcy i UE już „dużo osiągnęły”, podkreśliła w oświadczeniu rządowym Angela Merkel. Lecz konieczne jest kontynuowanie ogólnoeuropejskich działań zmierzających do uporania się z kryzysem. – Nie jest przesadą rozumienie tego zadania jako historycznego testu dla Europy – podkreśliła Angela Merkel. W swoim wystąpieniu kanclerz wskazała na wojnę w Syrii jako główną przyczynę napływu uchodźców do Europy. Przyznała też, że dotychczasowe zabiegi dyplomatyczne nie przyniosły żadnych skutków. Współpraca z Rosją, partnerami regionalnymi i działania w porozumieniu ze wspólnotą międzynarodową powinny, w jej przekonaniu, zapoczątkować polityczny dialog. Angela Merkel podkreśliła w swoim wystąpieniu w Berlinie, że konieczne jest wspieranie tych krajów, które najbardziej odczuwają skutki przyjęcia syryjskich uchodźców, czyli, jak wyliczyła, Turcji, Libanu i Jordanii. Kluczową rolę Merkel przypisuje Turcji, która już udzieliła schronienia ponad 2 mln migrantów. To państwo - członek NATO musi otrzymać wsparcie przy ochronie granic i zwalczaniu band przemytników, podkreśliła kanclerz. Odpowiednie kroki Angela Merkel omówi w czasie planowanej na niedzielę wizyty w Turcji. Dzisiaj w Bundestagu niemiecka kanclerz zabiegała też po raz kolejny o przyspieszenie przyjęcia pakietu ustaw przygotowanych w związku z ogromnym napływem imigrantów. Mają one stworzyć warunki do szybszego i skuteczniejszego rozpatrywania wniosków azylowych tych osób, które rzeczywiście uciekły przez wojną i przemocą, zapewniała Merkel. Zaznaczyła też, że ich integracja na bazie niemieckiej konstytucji i niemieckiego prawa może nastąpić szybciej. Pakiet ustaw przewiduje zaostrzenie prawa azylowego. Za tzw. bezpieczne kraje pochodzenia mają zostać uznane Albania, Kosowo i Czarnogóra, co pozwoli przyspieszyć procedurę rozpatrywania wniosków o azyl i procedurę odsyłania osób, które go nie dostaną. Lecz wszystkie planowane zmiany ustaw, chociaż ważne, nie wystarczą do rozwiązania kryzysu migracyjnego, zauważyła Angela Merkel w dzisiejszym oświadczeniu rządowym. – Do tego trzeba więcej – podkreśliła i wskazała na konieczność dalszych zmian ustawowych. W trakcie wystąpienia kanclerz Niemiec w Bundestagu, premier Bawarii Horst Seehofer wygłosił własne oświadczenie rządowe ws. polityki migracyjnej w bawarskim Landtagu w Monachium. Polityk CSU obarczył kanclerz i rząd polityczną odpowiedzialnością za problemy, jakie pojawiły się w kryzysie migracyjnym. – Za kwestie migracji, a także podstawy jej zarządzania, odpowiedzialne są agendy rządowe – zaznaczył Horst Seehofer. Napominał on Berlin, aby wsłuchał się w sygnały, wysyłane przede wszystkim z niemieckich miast i gmin.

 

* Według obliczeń policji, około połowy uchodźców przybyłych do Szwecji znika z pola widzenia władz, nie poprosiwszy o azyl. Policja jest zaniepokojona tym, że dokonują oni przestępstw oraz są wykorzystywani jako tania siła robocza. O tym informuje szwedzka telewizja SVT.  Od 1 września o azyl w Szwecji wystąpiło prawie 40 tysięcy osób, jednak policja uważa, że do państwa wjechało dwa razy tyle uchodźców. Nie zarejestrowali się jednak oni jako wnioskujący o azyl. To bardzo źle z wielu powodów, — powiedział Patrik Engström, kierownik oddziału policji granicznej odpowiedzialny za sytuację z napływem migrantów w wywiadzie dla telewizji SVT. – Ta sytuacja może oznaczać, że ci ludzie znajdują się gdzieś nielegalnie, my do tej pory nic o nich nie wiemy, jak żyją i czym się zajmują. Policja nie ma możliwości kontrolowania kto przybywa do Szwecji i czy ma on podstawy do ubiegania się o azyl, dlatego jest zaniepokojona tym, że wielu uchodźców znika z jej pola widzenia od razu po przybyciu do państwa. Istnieje duże ryzyko, że dokonują oni przestępstw, a jeszcze większe, że sami stają się ofiarami przestępstw. Ta grupa ludzi z niepojętych powodów rzadko zwraca się o pomoc oficjalnie. Mogą być na przykład wykorzystywani jako tania siła robocza, mówi Patrik Engström. Bez względu na to, że kryzys migracyjny coraz bardziej się zaostrza, a sytuacja w Szwecji staje się napięta, to jednak wciąż nie ma tam zwyczaju publikowania statystyk, które świadczyłyby o tym, że „migranci są źli”. Publikacja takich danych kłóciłaby się z obrazem „humanitarnego mocarstwa”, o który to tytuł walczy skandynawskie państwo: w tym roku rząd jednogłośnie podjął decyzję o przemienieniu Szwecji w państwo multikulturowe, opracowując specjalny plan. Niemniej jednak, jeśli spojrzymy na statystykę pogorszenia się sytuacji kryminalnej w państwie, to widać wyraźnie, że w „multikulturowej Szwecji” przestępczość rośnie lawinowo – o tym świadczą dane, opublikowane na szwedzkiej stronie poświęconej statystykom kryminalnym Brottsrummet z powołaniem się na biuro statystyczne Brå. Informacje tam przedstawione obejmują dane z kilkudziesięciu lat, poczynając od 1975 roku. 

 

* W Argentynie zamordowano znaną działaczkę środowisk LGBT Dianę Sacayan. To trzecia zamordowana w tym kraju transseksualistka w ciągu ostatniego miesiąca - poinformowała agencja EFE. Ciało ofiary zostało znalezione we wtorek w argentyńskiej stolicy Buenos Aires przez osobę sprzątającą budynek, w którym mieszkała Sacayan. Na przywiązanych do łóżka zwłokach wykryto rany cięte, najprawdopodobniej zadane nożem, który znaleziono na miejscu zbrodni. Prokuratura poinformowała, że ślady na ciele ofiary wskazują, iż próbowała się bronić. Świadkowie zeznali, że kobietę widziano, gdy wchodziła do budynku w towarzystwie. Prezydent Argentyny Cristina Fernandez-Kirchner potępiła zabójstwo i poprosiła lokalne służby bezpieczeństwa o współpracę w celu szybkiego wyjaśnienia okoliczności tej - jak to ujęła - "straszliwej zbrodni". W 2012 roku w Argentynie przyjęto ustawę pozwalającą na przeprowadzenie prawnej zmiany płci. Sacayan była pierwszą transseksualistką, która otrzymała z rąk prezydent Kirchner swój nowy dowód osobisty po przeprowadzeniu zmiany płci. Broniąca praw człowieka organizacja Amnesty International potępiła zabójstwo Sacayan i zwróciła uwagę na konieczność osądzenia winnych. W przeciwnym razie - jak ostrzega AI - społeczeństwo otrzyma komunikat, że ataki wobec osób transseksualnych nie są niczym złym. W niektórych kręgach pojawiły się głosy, że jest to sposób na oczyszczanie społeczeństwa z niepożądanych chwastów. Od stycznia 2008 r. do końca 2014 r. na świecie doszło do 1 731 morderstw osób transseksualnych i o nieokreślonej płci; w samej Ameryce Południowej popełniono aż 78% z nich - wynika z danych organizacji Transgender Europe zrzeszającej podmioty walczące o prawa osób o orientacji homoseksualnej, biseksualnej i transseksualnej (LGBT) na całym świecie. Kultura latynoska obok muzułmańskiej odnosi się szczególnie wrogo wobec  LGBT.

 

* 29-letni Jeff Kaufman i 30-letnia Julia Wise – żyjąca bez ślubu para z Bostonu robią w Ameryce furorę swoją postawą  wobec życia. Już od kilku lat żyją z niewielkiej części dochodów. Jak mówią, wystawne życie nie przynosi szczęścia. Oboje mają wysokie dochody, mieszczą się w tzw. pierwszym decylu, czyli w górnych 10% amerykańskich rodzin. Jednak tylko oni zdecydowali się na skromne życie i zamaszyste wspieranie biedniejszych od siebie. Wydają minimum, oddają maksimum. Np. w 2013 roku ich roczny dochód wyniósł około 245 000 $. Po tym jak Jeff i Julia opłacili podatki, odłożyli część zarobków na konto oszczędnościowe, na codzienne życie wydali niewiele ponad 15 000$, tj. 6,25% budżetu. Pozostałą kwotą podzielili się z potrzebującymi z różnych kategorii.  Robią tak od kilku lat. Jeff jest Żydem, z zawodu inżynierem oprogramowania, a Julia pracuje w dwóch firmach w niepełnym wymiarze godzin. Wspólnie wychowują córkę. Jak mówią, wolą koncentrować się na dziecku i wzajemnym wsparciu, niż na tym, co jeszcze chcieliby kupić. Szczęście - ich zdaniem - nie wiąże się z posiadaniem.  Para takim podejściem do życia wzbudziła sensację w mediach. O ich postawie napisały już największe amerykańskie dzienniki i portale. Jeff i Julia zostali zaproszeni także do telewizji.

 

* Prokuratura w Warszawie wszczęła śledztwo ws. słów z artykułu Jana T. Grossa  w "Die Welt", że "Polacy w trakcie wojny zabili więcej Żydów niż Niemców" - podał w czwartek Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Poinformował, że Prokuratura Rejonowa Warszawa-Żoliborz wszczęła śledztwo w sprawie publicznego znieważenia 13 września 2015 r. narodu polskiego w artykule autorstwa Jana T. Grossa pt. "Europejczycy Wschodni nie mają wstydu" zamieszczonego na stronie internetowej niemieckiego dziennika "Die Welt. Podstawą śledztwa jest art. 133 Kodeksu karnego, który stanowi: "Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". Według Nowaka, w sprawie wpłynęło 125 zawiadomień o przestępstwie. Prokurator w pierwszej kolejności dokona procesowego przetłumaczenia artykułu na język polski - dodał Nowak. Jan Tomasz Gross napisał, że - jego zdaniem - Europa wschodnia nie wykazuje solidarności wobec kryzysu imigracyjnego, kraje te okazały się "nietolerancyjne, nieliberalne, ksenofobiczne, niezdolne do przypomnienia sobie ducha solidarności, który doprowadził je do wolności ćwierć wieku temu". Przyczynę oporu władz Polski przed przyjmowaniem dużej liczby uchodźców Gross dostrzega w "postawach z czasów II wojny światowej i tuż po wojnie". "Polacy, słusznie dumni ze swojego antynazistowskiego ruchu oporu, w trakcie wojny zabili w gruncie rzeczy więcej Żydów niż Niemców" - napisał Gross. Ambasada RP w Niemczech przygotowała po tym sprostowanie, które wydrukowano. Rzecznik resortu spraw zagranicznych Marcin Wojciechowski także wyrażał opinię iż "tekst jest nieprawdziwy, historycznie szkodliwy, obrażający Polskę". Z tekstem polemizował też wiceprezes IPN.

 

* Rektor łódzkiej Szkoły Filmowej w przemówieniu inaugurującym nowy rok akademicki zaapelował do studentów by ci przyjęli aktywną postawę wobec otaczającego ich świata i o to by sami nie tylko nie oglądali, ale także i nie tworzyli programów obrażających inteligencję odbiorców sztuki. Jak powiedział bowiem prof. Mariusz Grzegorzek, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi  - "Żyjemy w krainie manipulacji i kłamstwa, która osiągnęła niebywały poziom. Jesteśmy jej współtwórcami, a nie bezwolnymi ofiarami. Jako artyści musimy wypracować w sobie aktywną postawę wobec świata. Nie kompromitujmy złotych myśli, bo być może są prawdziwe. Starajmy się być autentyczni i szczerzy. Bierzmy odpowiedzialność za otaczający nas świat. Nie jedzmy makaronów obsypanych chemicznym proszkiem i zalewanych wrzątkiem. Nie oglądajmy Polsatu, TVN-u i programów propagujących totalny brak inteligencji. Nie współtwórzmy takich obrazów. Nie mielmy w głowach toksycznych internetów, głupot, plotek, kłamstw, oszczerstw, dyskredytowania i ignorowania podstawowych wartości. Nie promujmy pozłotka, Las Vegas i odzierania nas z godności w stylu: zoperowałam sobie pochwę, aby odzyskać szczęście". 

KOMENTARZE

  • Ukraina w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (http://www.tvn24.pl)
    Egipt, Japonia, Senegal, Ukraina i Urugwaj zostały wybrane w czwartek - bez głosów sprzeciwu - na pięciu nowych niestałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ich dwuletnia kadencja rozpocznie się 1 stycznia 2016 roku.
    Co ciekawe kandydatura Ukrainy nie napotkala zadnego sprzeciwu
  • @Zbójnicki pies 21:12:22
    Ukraina moze sie tylko ośmieszyć swoim jestestwem, dlaczego im tego bronic.
  • @ireneusz 21:19:59
    z powodu ?????
  • @Zbójnicki pies 21:23:37
    z powodu ?????, że kazdy ma prawo robic z siebie idiotę. Zniszczyli swój kraj na pokolenia, okradli naród ukraiński na rzecz obcego kapitału i własnej pazerności, dlaczego bronic im robic z siebie błazna na forum ONZ.
  • @ireneusz 22:06:09
    Na forum RB ONZ po Ukrainie spodziewam się dalszych spazmów nienawiści i absurdalnych oskarżeń pod adresem Rosji i prezydenta Putina. Jest także duże prawdopodobieństwo, że przez najbliższe dwa lata Kijów utrzyma kurs na banderyzację kraju, a Ukraina zapadnie się jeszcze bardziej pod względem społeczno-gospodarczym i zwyrodnieje w zagłębie chaosu. Oznacza to, że w Radzie Bezpieczeństwa Ukraina nie będzie elementem dodającym cokolwiek do światowego porządku i pokoju, ale przeciwnie – przybył tam element destruktywny i powiększający ryzyko wojny.
  • @Bogusław Jeznach 22:19:12
    Bo teraz mamy nowe trendy w polityce miedzynarodowej.
    Do tej pory tylko USA gralo wiodaca i wylaczna role w swiecie demokratycznych panstw i demokratyzacji reszty swiata przy pomocy napalmu, fosforu i tak ogolnie ... siarki..
    Najlepiej to widac na przykladzie rodzinnych tradycji czolowej kandydatki na prezydenta USA w partii, ktora sie nazywa Demokratyczna.

    Do tej grupy promujacej demokracje i milujacej pokoj na swiecie dolaczyly Arabia Saudyjska - obecny szef Komisji Praw Czlowieka i Ukraina robiace zawrotna kariere w ONZ..

    Przypomina to Komitet Przyznawania Nagrody Nobla.Trzeba popisac sie nieustajaca i bardzo zbrojna checia walki o pokoj i demokracje, zeby dostac dodatkowe wynagrodzenie za udzial w III i IV Miedzynarodowce.

    Nagrode Pokojowa Nobla przyznano takim bandytom jak Kissinger, Mandela, Obama, Unia Europejska - chodza sluchy ze w przygotowaniu jest posmiertna Nagroda Nobla dla Hitlera i tow. Mao.

    Zgloszono juz kolejne dobrze zaplanowane kategorie nastepnych Nagrod Nobla.
    Dlatego szefem swiatowego banku krwi ma zostac Count Dracula a Komisja Praw Czlowieka z Arabii Saudyjskiej poszukuje utalentowanego tranwestytuty, ktory stanie na czele Rady Praw Rodziny i opieki nad matka i Dzieckiem.

    Konsekwentnie, Literacka Nagrode Nobla za rok 2015 dostala jakas wyjatkowa idiotka z Bialorusi: Madame Swietlana Aleksiejewicz za caloksztalt swojej radosnej tworczosci pisarskiej glownie na temat Rosji i Ukrainy. Madame Swietlana podobno nie pisze tylko.. spisuje co inni opowiadaja.
    Pani Swietlana opisuje prawie z detalami rosyjska inwazje na Ukraine i podaje dane statystyczne, ze mianowicie ponad 80% Rosjan radosnie popiera mordowanie mieszkancow Doniecka, ktorzy padli ofiara obcej (czyta:j rosyjskiej) interwencji.

    Polaczono wiec wzmocnione sily ONZ, Nagrody Nobla i Komisji przyznajacej Oskara w celu wyszukiwania i nagradzania swiatowych talentow, ktore biora udzial w demonkratyzacji, demonizacji, destabilizacji i depopulacji swiata.

    Ciekawy list jednej pani pisarki do drugiej:

    http://russia-insider.com/en/culture/swiss-writer-nobel-winner-madame-alexievich-you-lie-about-donbass/ri10472
  • Iran w obawie przed atakiem amerykańsko-izraelskim dyponuje całym kompleksem podziemnych tuneli i bunkrów
    w których zabezpieczona jest ich broń odwetowa.

    https://www.youtube.com/watch?v=vS9Ymm9-Hqg&feature=youtu.be
  • @Bogusław Jeznach 22:19:12
    świat nie jest aż tak głupi, nawet USA i inne "bratnie narody" nie traktują Ukrainy z tymi banderowskimi liderami zbyt poważnie. Ciągłe szczekanie na tą samą nutę nikogo nie interesuje.
  • 7 października-koniec Hegemona
    Zawsze szukamy dat, które zmieniają świat.Od tych dat, zaczyna się nowa era.Mamy więc nową datę w najnowszej historii świata-7 października 2015 roku.
    http://litera.fr/category/news/
  • Wspaniale, optymistyczne, wiadomosci panie Boguslawie.Dzieki.
    Moze dozyje dnia gdy dom moj bedzie ogrzewany Cold Fusion za grosze.Hodowle ryb tilapia, szklarnie z warzywami beda istniec pod kolem podbiegunowym a wyscig zbrojen i wojny stana sie bezsensem.Technologia juz jest i nie tylko daje darmowa energie ale tez pozwala zamieniac jeden pierwiastek w inny( jak dotad produkuje miedz z niklu i wodoru).Rosja tez bierze udzial w tym wyscigu.

    http://energycatalyzer3.com/
  • @staszek kieliszek 17:17:34
    Polski wklad w Cold Fusion Pana Stanislawa Szpaka.

    https://www.youtube.com/watch?v=QxBJjWzlKl0

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930