Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Nowy ład na Bliskim Wschodzie?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Moskwa i Waszyngton dochodzą do porozumienia w sprawie przebudowy podstaw relacji międzynarodowych, twierdzi dobrze na ogół poinformowany francuski dysydent Thierry Meyssan.

 

Podczas gdy media atlantystów przechodzą kolejny napad antyrosyjskiej gorączki, Thierry Meyssan interpretuje działania zbrojne Rosjan w Syrii jako pierwszy krok w kierunku całkowitej rewizji obecnych stosunków międzynarodowych. Według niego wydarzenia, które mają miejsce w Syrii, nakazują pytać nie o to, czy Rosji uda się ocalić Syryjską Republikę Arabską przed dżihadystami, ale czy jej armia będzie w stanie, w miejsce sił Stanów Zjednoczonych być gwarantem bezpieczeństwa w regionie? Opierając się na wewnętrznym piśmie Rady Bezpieczeństwa ONZ, Meyssan twierdzi, iż Władimir Putin i Barack Obama współpracują ze sobą przeciwko sitwie liberalnych jastrzębi i neokonserwatystów w USA.

 

W Organizacji Narodów Zjednoczonych Rosja śpieszy się powoli. Jej przywódcy są przekonani, że islamskie ugrupowania terrorystyczne cieszą się poparciem CIA od lat 1950-tych, ale że obecnie zagrażają już nie tylko stabilności regionu, ale i interesom samych Stanów Zjednoczonych. Zgodnie więc ze słowami Władimira Putina na ostatniej sesji Klubu Wałdajskiego, pożądana jest współpraca celem rozwiązania obecnego problemu.

Jednocześnie przywódcy ci są również przeświadczeni, że Waszyngton nie słucha swoich partnerów, o ile nie wykazują się odpowiednią siłą. W związku z tym Duma, po debacie nad interwencją wojskową przeciwko ugrupowaniom terrorystycznym w Syrii wyraziła na nią zgodę. Będzie to druga zewnętrzna interwencja zbrojna Federacji Rosyjskiej od jej utworzenia w 1991 r. (pierwsza miała miejsce w trakcie wojny w Osetii Południowej w 2008r.). Lotnictwo rosyjskie od razu poderwało bombowce z lotniska w Latakii i dokonało nalotów na obiekty al-Ka’idy i Ahrar asz-Szam.

 

W doborze celów ataku chodziło o: 
 *zmuszenie innych mocarstw do wyjaśnienia swojej polityki w związku z tymi ugrupowaniami terrorystycznymi, 
* wysłanie komunikatu do Turcji, która swoimi oficerami obsadziła kluczowe stanowiska w dowództwie Ahrar asz-Szam, 
* pokazanie, że żadna organizacja terrorystyczna nie zostanie oszczędzona.

 

Ta interwencja pokazuje wolę Rosji do odgrywania istotnej roli na Bliskim Wschodzie i to nie w opozycji do Stanów Zjednoczonych, ale we współpracy z nimi. Rząd moskiewski jest daleki od rzucania wyzwania prezydentowi Obamie, a wręcz przeciwnie – chce mu użyczyć pomocy wojskowej, tak potrzebnej w okresie, kiedy Pentagon przeistoczył się w zamkniętą arenę walk wewnętrznych.

 

Kto wspiera ugrupowania terrorystyczne?

Obecnie powszechnie już przyznaje się, że dzihadystów w Syrii zbroją i finansują mocarstwa zagraniczne, jednak żaden kraj nie przyznał się dotąd do dostarczania tej pomocy, a reakcje na rosyjską operację antyterrorystyczną w Syrii uwydatniają jedynie sprzeczności w postawach i zachowaniu poszczególnych państw interweniujących.

Na przykład francuski minister spraw zagranicznych, Laurent Fabius stwierdził, że „nawet sam fakt istnienia baz [sformowanej wokół Rosji] koalicji może stanowić pożywkę dla propagandy Daeszu i tym samym wzmocnić jego potencjał rekrutacyjny.” Tym samym przyznał, że prawdziwym celem Francji i jej sprzymierzeńców w Syrii – Turcji i Arabii Saudyjskiej – jest zwalczanie nie Państwa Islamskiego, a rosyjskiej wizji stosunków międzynarodowych.

Przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych Senatu, John McCain potwierdził, że w skład Ahrar asz-Szam wchodzą elementy wyszkolone i uzbrojone przez USA i w związku z tym uważa atak sił rosyjskich na terrorystów za agresję, skierowaną przeciwko Stanom Zjednoczonym. Idąc dalej tym tokiem rozumowania postulował dostarczenie dżihadystom pocisków ziemia-powietrze, żeby mogli zestrzeliwać samoloty rosyjskie.

 

Komunikat dla Turcji

Wiadomo, iż ugrupowanie Ahrar asz-Szam, niegdyś sponsorowane przez Kuwejt, dziś z Turcji otrzymuje nie tylko większość wsparcia finansowego, ale i kadrę oficerską. W związku z tym ostatnie bombardowania są też przestrogą dla Recepa Tayyipa Erdoğana.

Prezydent Turcji najpierw zastąpił saudyjskiego księcia Bandara ibn Sultana w funkcji koordynatora międzynarodowego terroryzmu, a następnie uczynił z Turcji bezpieczną przystań dla członków Bractwa Muzułmańskiego (wcześniej rolę tę pełnił Katar). W 2014r. Turcja podpisała z Rosją strategiczną umowę gazową, którą potem zerwała pod naciskiem Stanów Zjednoczonych. W tym samym czasie wspólnie z Ukrainą stworzyła „Międzynarodową Brygadę Islamską” celem walki z „rosyjską okupacją Krymu”. Stosunki między Ankarą i Moskwą uległy nagłemu napięciu.

23. września prezydent Erdoğan przebywał w Moskwie z okazji otwarcia największego meczetu w Europie. Wówczas jego rosyjski odpowiednik przekonał go do złagodzenia retoryki względem Syryjskiej Republiki Arabskiej, ale nie udało się go namówić do porzucenia polityki agresji.

Powróciwszy do swojego kraju, Erdoğan ograniczył się do stwierdzenia, że odejście prezydenta al-Asada nie jest już warunkiem koniecznym do uregulowania kryzysu syryjskiego. Rosja uznała ten gest za niewystarczający i swoje poparcie do walki z Daeszem przekazała w ręce Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), dając tym samym do zrozumienia, że mogłaby również wesprzeć tę radykalną kurdyjską partię przeciwko Turcji. Tym samym Rosja przesłała Turcji wyraźny i ostry sygnał ostrzegawczy.

 

Żadne ugrupowanie terrorystyczne nie zostanie oszczędzone

Wybierając al-Ka’idę i Ahrar asz-Szam na cele pierwszego ataku, Rosja całkowicie odmieniła ton debaty: jednogłos w sprawie Państwa Islamskiego przeszedł w kakofonię w stosunku do al-Ka’idy. O ile wszyscy dziś przyznają, że organizacja ta, założona przez Osamę bin Ladena była pierwotnie tworem amerykańskim, o tyle też każdy wierzy (lub udaje, że wierzy), że ugrupowanie to zwróciło się przeciwko swojemu stwórcy, zadając mu potężne straty 11. września 2001r.

Tymczasem w Libii al-Ka’ida sprzymierzyła się z NATO we wspólnym celu obalenia Dżamahiriji i zamordowania Muammara al-Kadafiego. Fakt ten wówczas na tyle zszokował amerykańskiego generała Cartera Hama, że ten zażądał zwolnienia ze stanowiska szefa Dowództwa Sił Zbrojnych USA w Afryce (AfriCom), co zresztą było na rękę Sojuszowi atlantyckiemu.

W Syrii Francja i Turcja dostarczały al-Ka’idzie amunicję za pośrednictwem Wolnej Armii Syryjskiej, co poświadcza dokument wewnętrzny WAS, przekazany 14. lipca 2014r. Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Obecnie zarówno generał David Petraeus, były dyrektor CIA, jak i jego przyjaciel John McCain wzywa do wspierania al-Ka’idy przeciwko Syryjskiej Republice Arabskiej.

Z kolei Ahrar asz-Szam został utworzony tuż przed wydarzeniami z marca 2011r. w Syrii przez Braci Muzułmanów, których część należała wcześniej do al-Ka’idy. Nawiasem mówiąc, historia tego ugrupowania pokazuje, że wbrew temu, co mówił prezydent Hollande z trybuny ONZ, terroryzm w Syrii istniał już przed wojną i tym samym nie jest jej następstwem, a przyczyną, co wielokrotnie i z naciskiem powtarza prezydent al-Assad.

Summa summarum, bez względu na kłamstwa NATO i sprzeczności w postawach poszczególnych stron Rosjanie nie oszczędzą żadnego z ugrupowań ze względu na takie, czy inne tajne powiązania sponsorskie; będą bombardować – i to już otwarcie zapowiedzieli - wszystkie cele, należące do organizacji terrorystycznych, figurujących na liście Narodów Zjednoczonych (al-Ka’idy, al-Nusry, Daeszu).

 

Kto aktywnie sprzeciwia się interwencji Rosji?

Od początku rozmieszczaniu jednostek rosyjskich w Syrii (a debata nie dotyczy jeszcze wojsk lądowych, które mają przybyć z OUBZ) towarzyszy, prowadzona na światową skalę kampania dezinformacyjna, oskarżająca Rosję o: 
* obsadzanie Syryjskich Arabskich Sił Lądowych swoją kadrą oficerską, 
* bombardowanie nie organizacji terrorystycznych, a ludności cywilnej jakoby „wrogiej reżimowi”, 
* przygotowywanie szeroko zakrojonej ofensywy we współpracy z irańską Gwardią Rewolucyjną.

Propaganda wojenna, która była i podstawą i cechą charakterystyczną wojny 4. generacji, koordynowanej przez NATO od lutego 2011r. do marca 2012r., stopniowo osłabła. Podczas gdy przez ten pierwszy rok codziennie słyszało się kolejną opowieść o rzekomych zbrodniach „reżimu”, później propaganda wojenna stała się domeną kilku mniejszych ośrodków, w tym Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka – londyńskiej pracowni Bractwa Muzułmańskiego – na które najczęściej powołują się media atlantystów. Z regularnością psa Pawłowa media te powtarzają nawet najbardziej bezwstydne kłamstwa.

Po pierwsze opublikowano wideo Syryjskiej Armii Arabskiej, na którym słychać głosy, mówiące po rosyjsku; miało to na celu przekonanie opinii publicznej, że Syryjczykami dowodzą oficerowie rosyjscy. Tymczasem, w rzeczywistości chodzi tu o wymianę zdań przez walkie-talkie między dżihadystami. Wykazał to Jurij Artamonow na podstawie analizy ścieżki dźwiękowej.

Potem zasypała nas lawina obrazów i filmów, pokazujących cywilne ofiary rosyjskich nalotów. Należy dodać, że materiały te rozpowszechniano już podczas posiedzenia rosyjskiej Dumy Państwowej, czyli przed bombardowaniem.

Na koniec, obecność w Syrii wojskowych irańskich przedstawia się jako dowód na przygotowywanie przez „reżim” i jego sojuszników szeroko zakrojonej kontrofensywy, skierowanej przeciwko „rebeliantom”. W rzeczywistości jednak po upadku Palmiry armia Iranu otrzymała od Stanów Zjednoczonych autoryzację na zaangażowanie się w Syrii, jednak jej kontyngent liczy mniej niż 5 tys. żołnierzy, co jest niewystarczające, żeby myśleć o kontruderzeniu na tak olbrzymim obszarze. Jeśli zaś chodzi o zbrojne ugrupowania opozycyjne, to wiadomo już, że wszystkie one są powiązane albo z al-Ka’idą, albo z Daeszem.

Pozostaje pytanie, kto stoi za tą kampanią zatruwania opinii publicznej i czym się w niej kieruje? Jeśli nie da się znaleźć odpowiedzi patrząc tylko na Syrię, staje się ona jasna, kiedy tylko umieści się ten konflikt w szerszym kontekście gruntownej reorganizacji ładu międzynarodowego.

 

Rosyjska propozycja dla Rady Bezpieczeństwa

Rosja przedstawiła Radzie Bezpieczeństwa propozycję opracowania w miesiącu październiku strategii walki przeciwko terroryzmowi nie tylko w Syrii, ale w całości Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

Ewidentnie Moskwa doszła z Waszyngtonem do porozumienia w kwestii wdrożenia warunków umowy, którą obie stolice zawarły jeszcze w 2012r., a którą od tamtej pory skutecznie podkopywali: Clinton, Petraeus, Allen, Feltman, Hollande i Fabius. Chodzi w niej o podział ról w świecie arabskim. Jednocześnie jednak Rosja nie chce angażować się na gruncie ruchomych piasków i wzywa najpierw do oczyszczenia terenu. Przypomnijmy podstawowe założenie tej umowy: Stany Zjednoczone będą mogły wycofać z regionu część swoich wojsk, a Rosja zostanie gwarantem bezpieczeństwa Izraela.

Jako warunek swojego przystąpienia do tego nowego podziału świata Rosja stawia przekształcenie porządku imperialistycznego – jak ten jałtański – systemem opartym ogólnie na prawie międzynarodowym, a w szczególności – na Karcie Narodów Zjednoczonych. Z góry więc potępia „ingerencję w wewnętrzne sprawy państw niepodległych, odwoływanie się do siły bez autoryzacji ze strony Rady Bezpieczeństwa i dostawy broni do ekstremistycznych podmiotów nie posiadających afiliacji państwowej.”

Żeby nie było nieporozumień – rozwiązanie to obejmuje zastosowanie w praktyce rezolucji Rady Bezpieczeństwa, w tym tych obejmujących Izrael, wdrożenie Arabskiej inicjatywy pokojowej oraz Globalnego planu działań w sprawie irańskiego programu atomowego, stworzenie mechanizmów pozwalających na kontrolę respektowania tych zapisów przez poszczególne państwa, a na końcu – walkę w skali światowej przeciwko ideologii Braci muzułmanów.

 

Do zapamiętania: 
* Pomimo dużych przeciwności (rozmieszczenie tarczy antyrakietowej, przewrotu na Ukrainie, prób postawienia Władimira Putina przed Międzynarodowym Trybunałem), Kreml wciąż uważa, że może pomóc administracji Obamy przyznać się do nieskuteczności jej dotychczasowej polityki i powrócić do stosowania się do prawa międzynarodowego. 
* Tylko pod warunkiem takiego powrotu Rosja gotowa jest do wzięcia udziału w podziale ról w czuwaniu nad bezpieczeństwem a Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. W podziale tym wzięłyby udział także Stany Zjednoczone, a system ten obejmowałby także gwarancję bezpieczeństwa dla Izraela. 
* Rosyjskie naloty bombowe w Syrii nie są skierowane przeciwko sprzymierzeńcom Stanów Zjednoczonych, ale stanowią element pomocy wojskowej dla prezydenta Obamy, którego rozkazów Międzynarodowa interwencja przeciwko Państwu Islamskiemu po prostu nie wykonuje. 
* Rosja ma nadzieję skłonić Stany Zjednoczone do udziału w regionalnej konferencji pokojowej, której celem byłoby wdrożenie rezolucji Rady Bezpieczeństwa – w tym odnośnie wycofania się Izraela z granic z 1967r. – Arabskiej inicjatywy pokojowej, oraz Globalnego planu w sprawie irańskiego programu atomowego. 
* Dla celu ostatecznego zwycięstwa nad terroryzmem islamskim wynika z powyższego konieczność zwalczania jego źródła: materialistycznej ideologii Braci Muzułmanów.

 

KOMENTARZE

  • supelki
    Sa takie jeszcze dla mnie supelki, ktorych nie rozumiem:
    Turcja jest w NATO a wiec ma zobowiazania dosc powazne i NATO trzyma Turcje na pasku.
    Turcja nie ma prawa do Krymu bo taki byl warunek traktatu pokojowego z Rosja.
    W Turcji rzadza donmeh a wiec zawsze beda sie krzywo patrzyc na Kurdow syryjskich.
    Ciekawe, ze Izrael popiera Kurdow ale tych z Iraku bo zdaje sie razem kradna rope.
    Turcja rzeczywiscie ostatnio zachowuje sie jak dziewica ktora meczy chcica.
    Punktem mniej niz delikatnym sa Wzgorza Golan i podejrzewam, ze Izrael chce sobie te Wzgorza wykroic dla siebie. Dlatego chyba polecial Netanjahu do Moskwy, zeby wymuszac na Putinie nie wtracanie sie do izraelskiego bombardowania Wzgorz Golan. Putin mu powiedzial ze do Izraela nie strzelaja z rosyjskiej broni. ALe jest Hezbollah, z ktora trudno sie nie liczyc w awanturach Bliskiego Wschodu.
    No i pan McCain ma tylko jedno na uwadze: interes swojej zony, ktora jest zarejestrowana jako wlascicielka handlu bronia.

    Tymczasem Izrael korzysta z zamieszania i morduje Palestynczykow. Wszyscy sa zajeci Syria to mozna bezkarnie palic zywcem palestynskie dzieci i palic chrzescijanskie koscioly.

    Zona senatora McCaina ukrywa dochody:

    http://www.veteranstoday.com/2013/08/15/john-mccains-wife-hiding-war-profits-untaxed-off-shore-accounts/

    A pan McCain bardzo nie lubi Rosji bo mu Rosja zagraza w biznesie:

    http://wakeupfromyourslumber.com/john-mccain-wants-to-shoot-down-russian-planes/

    Maz swojej zony dba o swoj biznes zarejestrowany dla niepoznaki na zone - corke gangstera:
    Pan senator chetnie pozuje do zdjec ze swoimi klientami:

    http://www.intellihub.com/john-mccain-photographed-isis-terrorists-last-year/
  • Mr.B.Jeznach
    https://www.youtube.com/watch?v=QztgjFSPwfA
    Tu zas jedna z wersji wlasciwej przyczyny wojny w Syrii - jak na przyklad olbrzymie zloza gazu w Syrii oraz uklady miedzy sasiadami oraz wieczne rozgrywki o dominacje..
    https://www.youtube.com/watch?v=imsYQB9iCYI
    Zas tu przesylam informacje anonymous odnosnie wlasciwej przyczyny wojny w Syrii oraz w regionie ..
    Pozdrawiam
  • @babaraba 23:32:29
    Dodam jeszcze, ze" wlasciwe "zaangazowanie Francji po czarnej stronie swiata wiaze sie z odwieczna rywalizacja o wplywy w Libanie, ktory Francja od dawna uwaza za swoja strefe wplywu, a gdzie Syria angazowala sie po stronie przeciwnikow Francji. Pamietam stare reportarze sprzed 20 lat, gdzie osmieszano "rezym" syryjski! Obecnie "wlasciwi" ministrowie spraw zagranicznych Francji (L. Fabius, synek handlarza dzielami sztuki o odpowiednim pochodzeniu) dbaja o interesy Ussraela bardziej niz o interesy kraju, ktory powinni reprezentowac ! Jaki Holland taki Fabius - pasuja do siebie nie tylko pochodzeniem, lecz takze popularnoscia ( nieomal zerowa) cwaniactwem, bezwzglednoscia oraz brakiem honoru - wiadomo : prawdziwi, rasowi politycy - gotowi na wszystko dla wladzy oraz mamony ..
  • @babaraba 00:06:12
    Ja jeszcze moge dodac ostanie wiesci, ze Izraelici znalezli na Wzgorach Golan poklady ropy naftowej. Nie wiem, czego tam szukali bo to nie ich teren.
    Mysle, ze w tej ocenie sytuacji Meyssana na Bliskim Wschodzie mozna zwrocic uwage na dwie bardzo istotne rzeczy, ktore z cala pewnoscia nie pomagaja sytuacji na BW.
    - bezpieczenstwo Izraela - szalenie szerokie pojecie, bardzo trudne do sprecyzowania
    - granice sprzed 1967 roku; a to oznacza wycofanie Izraela z Zachodniego Brzegu. Nie wiem na ile jest to mozliwe. No i ta nieszczesna stolica. Izrael nie ma oficjalnie stolicy, nie ma granic i nie ma konstytucji.. Knesset obraduje w Jerozolimie ale tez i Knesset ma to do siebie ze moze obradowac i w Krakowie.
    ONZ ani w ogole zadne panstwa nie uznaja Jerozolimy jako stolicy Izraela. Nie uznaja tez Jerozolimy niektore bardzo religijne grupy zydowskie.
    Kazdy nowy kandydat na prezydenta USA obiecuje przeniesc ambasade USA z Tel Awiwu do Jerozolimy co byloby uznaniem Jerozolimy jako stolicy..

    - w ogole przydaloby sie okreslenie granic Izraela czego do tej pory nie zrobiono. Izrael nie ma konstytucji, ktora okreslalaby administracyjne i panstwowe granice.

    Wiec tak sobie mysle, moze nieslusznie, ze dopoki nie bedzie rozwiazana kwestia granic Izraela i panstwa palestynskiego - to nie bardzo sobie wyobrazam jakiekolwiek rozwiazanie pokojowe na BW.

    Ale sa madrzejsi ode mnie wiec miejmy nadzieje ze jakis kompromis sie moze w koncu znajdzie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930