Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Gruba kreska na piasku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Mike Whitney w opozycyjnym amerykańskim piśmie CounterPunch z 17 września pisze o nieprzekraczalnej linii, jaką w Syrii nakreślił Zachodowi Putin.

 

Negocjatorzy amerykańscy po miesiącach rokowań z Turcją osiągnęli w czwartek porozumienie w sprawie załogowych i bezzałogowych samolotów amerykańskiego lotnictwa wojskowego USAF (United States Air Force), które będą dokonywać ataków na pozycje Daeszu (Państwa Islamskiego), z wykorzystaniem wielkich tureckich baz lotniczych w Indżirlik i Diyarbakir. „Jest to porozumienie, które zmienia grę” oświadczono w Waszyngtonie.

Wojnę w Syrii można podzielić na dwie epoki: przed i po Indżirliku, gdzie to porozumienie podpisano. Pierwszy okres trwał z grubsza cztery lata, w czasie których popierane przez NATO i USA islamskie milicje oraz grupy dżihadystów powiązane z al-Qaidą walczyły z syryjska armią rządową z nadzieją obalenia prezydenta Baszara al-Assada. Ta pierwsza faza zmagań zakończyła się remisem.

Obecna faza, jak sie wydaje, może przynieść zupełnie inny wynik, jako że Amerykanie będą mogli teraz wysyłać swoje samoloty i drony z bazy w Indżirlik, oddalonej tylko o 15 minut lotu od granicy z Syrią. Z pewnością zwiększy to znacząco liczbę nalotów, ale przede wszystkim poprawi sytuację antyrządowych rebeliantów na ziemi, zwłaszcza w okolicach Aleppo, którzy obecnie będą działać pod osłoną lotniczą USAF i będą chronieni przed atakami wojsk rządowych oraz lotnictwa syryjskiego. Wydaje się, że o to najbardziej Amerykanom chodziło.

Dopuszczając amerykańskie F-16 do patrolowania nieba nad północną Syrią Waszyngton w praktyce narzuci tam strefę zakazu lotów, co poważnie ograniczy możliwości armii Assada – gdzie lotnictwo odgrywa kluczową rolę – w zwalczaniu już poważnie dotąd osłabionej rebelii. Porozumienie z Indżirlik daje rebeliantom nowy oddech i przesuwa ciężar walk na ziemię, gdzie szybkie i lekkie bojówki dżihadystów będą mogły lepiej terroryzować ludność podcinając władzę Assada, jako niezdolnego do skutecznej obrony obywateli. Indżirlik zmienia grę na korzyść islamistów.

Waszyngton na nowo uwierzył, że obalenie Assada jest możliwe. Owszem, będzie to wymagać także działań jednostek sił specjalnych USA oraz współpracy ze strony tureckich wojsk lądowych, ale to jest do wykonania. To właśnie z powodu tej nowej perspektywy Obama odrzucił rosyjski plan rządu przejściowego dla Syrii oraz propozycję zawiązania koalicji dla pokonania Państwa Islamskiego. Uznał, że nie musi takiej koalicji tworzyć, bo ma teraz do dyspozycji strategicznie położoną bazę, z której może ochraniać swoich protegowanych islamistów na lądzie, dowolnie bombardować cele w Syrii i kontrolować niebo nad tym krajem. Wystarczy teraz dosypać trochę pieniędzy na wojnę, zwiększyć naloty, docisnąć Assada i czekać aż upadnie. Z tego powodu wszyscy obserwatorzy oczekują obecnie dramatycznego nasilenia walk w Syrii, a Syryjczycy tym bardziej desperacko będą z niej uciekać. Z wyjątkiem tych, którzy uciekać nie mogą i tak jak alawici i chrześcijanie muszą walczyć do końca, bo inaczej zostaną wyrżnięci do ostatniego niemowlęcia.

Putin też o tym dobrze wie, i dlatego Rosja w ostatnich dniach zwiększyła dostawy broni i doradców wojskowych do Syrii, czemu USA chciały zapobiec wymuszając na niektórych państwach zakaz lotów nawet dla rosyjskiej pomocy humanitarnej. Moskwa wysłała już sygnały, że wie, co Waszyngton knuje i że jest gotowa zareagować stanowczo, jeśli posunie się za daleko. W wywiadzie dla Kanału 1 RT Putin stwierdził : „Wiemy co i jak robić, jeśli sytuacja pójdzie w kierunku użycia siły lub podobnie. Mamy na to plany” (У нас есть идеи о том, что мы делаем и как мы будем делать это в случае, если ситуация будет развиваться в направлении использования силы или иным образом. У нас есть наши планы).

Stwierdzenie to bardzo niepokoi administrację USA, która próbuje się wywiedzieć, co Putin ma w rękawie. Klika dni temu Kerry zadzwonił do Ławrowa, aby wyrazić swój niepokój w związku „z ciągłą rozbudową rosyjskiej obecności wojskowej w Syrii” (imminent enhanced Russian military buildup in Syria). Była to niezdarna próba wybadania Ławrowa by puścił farbę, co do planów Moskwy wobec potwierdzenia kontynuacji strategii USA zmierzającej do „zmiany reżimu w Damaszku”. Stary lis Ławrow, uśmiechając się z politowaniem, odczytał Mr Ketchupowi z kartki oficjalne stanowisko Moskwy, to samo, które już wcześniej drukowały gazety.

A sprawa wygląda bardzo prosto: Putin nie pozwoli usunąć Assada siłą. Obama i jego doradcy podejrzewają, że tak jest, ale szukają potwierdzenia na 100%. Putin nie potwierdza, aby nie pozbawiać się możliwości dyplomatycznego manewru i nie wypadać nazbyt konfrontacyjnie. Nie znaczy to, że nie jest stanowczy i Waszyngton też o tym wie. W rzeczywistości Putin już narysował linię na piasku i powiedział Stanom, że jeśli ją przekroczą, będą mieli kłopoty.  

Piłka jest zatem teraz na połowie Obamy. Albo będzie szukał rozwiązania pokojowego mając na uwadze linię, jaką narysował Putin, albo będzie upierał się przy „zmianie reżimu” i ryzykował konfrontację wojskową z Rosją. A to już nie to samo, co łatwe bombardowanie Syryjczyków. Wybór należy do Ameryki. 

Niestety, Waszyngton nie ma już guzika STOP w swej klawiaturze, więc zmiana polityki nie wchodzi w rachubę. Machina wojenna USA będzie parła slalomem do przodu, dopóki nie natknie się na przeszkodę nie do pokonania. Najpewniej będzie znowu tak, że dopiero twarda ściana oporu zatrzyma tępy walec agresji tak jak na Ukrainie, choć będzie to okupione dalszym morzem krwi i łez Syryjczyków i ludności całego regionu.

Warto jednak pamiętać, ze plan imperialny dla Syrii jest bardziej subtelny niż wielu ludzi zdaje sobie sprawę.  Michael E. O’Hanlon z Brookings Institute w swoim opracowaniu pt. “Deconstructing Syria: A new strategy for America’s most hopeless war” pisze tak:  “Plan nie musi bezpośrednio chcieć go (Assada) obalić, ile raczej pozbawić go kontroli nad obszarami, którymi nadal ma on nadzieję rządzić. Strefy autonomiczne będą wyzwalane z założeniem, że już nie wrócą pod władzę Assada ani jego następcy. W tej koncepcji nie Assad będzie celem wojskowym, tylko tereny, które obecnie są pod jego władzą. Ale jeśli będzie za długo zwlekał z akceptacją swej ucieczki, nieuchronnie spotka się bezpośrednimi groźbami dla jego dalszej władzy, a możliwe że i dla osoby”   

Na tym polega więc obecnie plan podstawowy: zająć główne miasta i duże połacie terytorium, przerwać linie zaopatrzenia, zniszczyć najważniejszą strukturę dla życia mieszkańców, wypędzić kolejne miliony na tułaczkę i stopniowo uniemożliwić Assadowi rządzenie krajem. Cel ostateczny to rozbic państwo na setki oddzielnych enklaw, rządzonych przez odrębne bandy najemników, oddziały islamistów i hersztów miejscowych milicji. Taki jest diaboliczny plan Waszyngtonu dla Syrii, po cichu usprawiedliwiany argumentem, że chrześcijanie w większości już i tak przecież stamtąd uciekli. Jest to plan uderzająco podobny do planu syjonistów „połamania całego regionu na malutkie państewka poprzez rozbicie wszystkich istniejących państw arabskich” (“The Zionist Plan for the Middle East”, Israel Shahak). W rzeczywistości oba plany są właściwie identyczne.

Jest oczywiste, że Obama zachłysnął się teraz porozumieniem z Indżirlik i zapewne wierzy, ze z pomocą Turcji zdoła osiągnąć ambitne plany imperialne USA w Syrii. Ale to  się może nie wydarzyć. Rosja, Iran i Hezbollah są zdeterminowane bronić swego sojusznika Assada i integralności Syrii jako państwa. Są przygotowani, aby zatrzymać „marsz śmierci” z Waszyngtonu. W pierwszym etapie wojny Amerykanom udało się częściowo rozbić Syrię jako kolejne suwerenne państwo i rozproszyć znaczną część jej mieszkańców po Bliskim Wschodzie, a obecnie także w Europie, uzyskując przy tym pożądany dla nich efekt rozbudzenia niechęci dla sprawy syryjskiej w ogóle. Ale najważniejszy pierwotnie założony cel nie został osiągnięty. Assad się trzyma. I nie wygląda na to, że w Syrii nastąpi „zmiana reżimu” po myśli USA i Izraela. Putin, Nasrallah i Khamenei wydają się zdecydowani, aby do tego nie dopuścić.

 

KOMENTARZE

  • Wrzesień
    Czytając wcześniej różne zapowiedzi i co to się będzie działo we wrześniu tego roku myślałem, że tak jak zwykle skończy się na szumie medialnym. Jednak już gołym okiem widać, ze szybkim krokiem ludzkość zbliża się do mocnego tąpnięcia, żeby nie powiedzieć Wojny światowej. To o czym Pan pisze i spodziewane konsekwencje tego zdarzenia dają Rosjanom tylko dwa wyjścia. Albo poświęcą Assada i wycofają się z Syrii pogrążając swoje szanse w następnej ofensywie terytorialnej Usa, albo będą bronić go skutecznie - tzn ze wszystkich sił. W pierwszym przypadku świat może jeszcze odetchnąć -do czasu agresji Usa na Iran, bo wtedy jeszcze interes Chin będzie zagrożony i wtedy już nikt się nie cofnie. W drugim, pierwszy pojedynek powietrzny pomiędzy samolotami z białą i czerwoną gwiazdą na skrzydłach oznacza rozpoczęcie wojny światowej.
  • @nana 13:54:53
    Nana ma zupelna racje. Studiowalam z Turczynkami w Anglii.
    Nasz ziec jest z Adampola. Tam wszyscy od stuleci mowia po polsku i maja w Adampolu wlsany kosciolek, polskiego ksziedza i polska szkole. Mnie najbardziej zafascynowalo to, ze nasz ziec i jego matka, ktorzy od 4 pokolen nie byli w Polsce mowia po polsku bez obcych nalecialosci. Nieprawdopodobne, mimo, ze slownictwo jest troche archaiczne.
    Turki wspolczesne to znakomici ludzie.

    Jest jeden problem. Podobnie jak Polacy maja obce wladze.
    Turcja nalezy do NATO. Nie wiem jak to sie stalo ale podejrzewam, ze niejako w interesie Turcji bylo nalezec do NATO zeby z nich Libii nie zrobili. Moze. Moze nie mam racji.
    Ale armia turecka jest rzadzona przez donmeh- przebierancami.
    Wiadomo, kto i dlaczego przygotowal I wojne swiatowa. Chodzilo miedzy innymi o rozalenie panstwa ottomanskiego, zeby dostac sie do ropy naftowej, ktora szalenie byla potrzebna rewolucji przemyslowej i automobilom i samolotom.
    Zeby ubic Turcje - trzeba bylo ubic dwory europejskie i wywolac awanture w carskiej Rosji. Nie dlatego, ze Rosja kochala Turkow ale rody krolewskie staly na przeskodzie zbojeckim podbojom.
    jakos tak przypadek dziwny sprawil, ze 'poleciala' monarchia austriacka, carat i imperium ottomanskie, ktorym bankierzy z Tesalonik urzadzili rewolucje zyda Ataturka i awanture z Ormianami.
    Rozwalone Imperium Ottomanskie nie mialo kontroli nad polami naftowymi. Na Bliskim Wschodzie powstaly sztuczne panstwa naftowe, podzielone miedzy USA, Francje, Niemcy, Anglie - bo mialy niby wielkie ambicje wprowdzic na tereny bylego Imperium Ottomanskiego kulturowe wartosci europejskie. Bakierzy z Tesalonik w Grecji fundowali cala impreze i radosne poczynania Ataturka.
    Obecna sytuacja Turcji jest nie do pozazdroszczenia. Musieli sie wpisac do NATO choc to bylo bardziej na reke NATO niz TUrcji. Z wojska powyrzucali wszytkich prawdziwych Turkow a zastapili miernotami z NATO.
  • @Tiamat 17:09:01
    W tureckiej armii rzadza donmeh. Przebierancy, ktorzy udaja muzulmanow. Tak jak wahabici.
    Turcja kombinuje jak kon pod gore, zeby jej nie bombardowali. Zmienia alianse jak nie-dziewica majtki.
    Raz obiecuje przyjazn Rosji a raz wprost przeciwnie.
    Bliski Wschod stal sie jednym wielki bajzlem i beczka prochu.
    Europa moglaby wykazac wiecej cywilizacji i popierac Rosje w pokojowych propozycjach rozwiazania zupelnie sztucznego i wydumanego konfliktu.
    Wystarczy poczytac prase izraelska, ktora nawoluje dokladnie do tego samego co polska prasa: do zamachu stanu w Syrii. Polacy i polskie wladze poparly zamach stanu w Kijowie.
    A Kukiz i entuzjasci domagali sie referendum w sprawie demokratycznych wyborow.
    Po co Kukizom jakiekolwiek wybory skor popieraja zamachy?

    A Syria i Syryjczycy placa za przyjazn z Rosja. Podobnie jak Jugoslawia.
    W Kosowie byly dwa bataliony rosyjskie. Chodorkowski ktory rzadzil Rosja za czasow pijanego Jelcyna kazal te bataliony w imieniu Moskwy odwolac. Wielu Rosjan nie posluchalo rozkazu i zostali w Kosowie. Ale wygrac nie mogli. Cala Europa byla przeciwko Jugoslawii.
    Oprocz Rosji nikt nie mysli pomoc Syrii.
    Zazydzona Europa juz nawet sama siebie bronic nie potrafi.

    http://russia-insider.com/en/politics/us-setting-proxy-war-against-russia-syria/ri9769

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930