Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3705 postów 1762 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

A stół jak rzeka…

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

SZUKAJĄC PIĘKNA (12) Amerykanin Greg Klassen jest artystą-stolarzem. Wyrabia ciężkie stoły, ale szuka w nich szczególnego piękna dodając do struktury szkło i zaklinając w nich życie i ruch…

   

Dziś, jak zwykle we wtorki, szukam piękna. W stałym cyklu poświęconym sztuce i rzemiosłu przedstawiam stoły według pomysłu i wykonania Amerykanina Grega Klassena, który przedstawia się nam na filmie. Zanim poczuł rzemieślniczą smykałkę, chciał być pastorem i próbował nawet studiować teologię, ale na szczęście (tj. na większą chwałę Boga i większy pożytek dla ludzi) skończyło się na szkołach rzemieślniczych w Kalifornii (College of the Redwoods) i w Szwecji (Capellågarden School of Craft & Design), skąd pochodzą jego przodkowie. Od 2008 roku Greg mieszka wraz z rodziną (żona i dwie córki) w Lynden w północnym stanie Washington i robi meble na zamówienia indywidualnych klientów. Ma obecnie 38 lat.

Najważniejsze pomysły i dzieła pochodzą z jego własnej głowy i ręki, czym już wyrobił sobie dobrą reputację na rynku. Surowiec pozyskuje głównie z miejscowego drewna znad rzeki Nooksack i od zaprzyjaźnionych miejscowych tartaków w hrabstwie Whatcom (hrabstwo to po polsku powiat). Typowy przetarty pień (klon, wiąz, dąb) kosztuje go ok. 150$. Suszenie i sezonowanie drewna trwa czasem kilka lat a w tym czasie w głowie Grega dojrzewa i nabiera kształtów pomysł na końcowy wyrób. Najważniejsze zadanie: jak zakląć w nim życie i ruch. Jego najsłynniejsza, autorska kolekcja stołów pn. River Tables sprzedaje się powyżej 3.500$ za sztukę.

 

Fot.1

Podobnie jak ludzie Wschodu nie umiem klarownie odróżniać rzemiosła od sztuki. Próbując wszelako rozwiązać na własny użytek dylemat prostego zdefiniowania tego, czym jest sztuka a czym rzemiosło, wymyśliłem sobie takie oto kryterium: „Tam, gdzie liczy się bardziej mistrzostwo ręki – mamy rzemiosło. Tam gdzie ważniejszy jest jednak pomysł – jest sztuka.”

 Fot.2

To rozróżnienie wydaje się szczególnie ważne w przypadku Grega Klassena. Niby po prostu rzemieślnik - stolarz (a może trochę i szklarz?), producent wyrobów użytkowych, a nie tylko ozdobnych, ale jaki miał rewelacyjny pomysł!  Zrobić stół jak rzeka. Albo jak jezioro. Albo jak jedno i drugie. Mam słabość i do drewna, i do szkła, i do takich genialnie prostych pomysłów. Chociaż, właściwie każdy pomysł jest prosty, tylko trzeba na niego wpaść.

Fot.3

Nasz mistrz specjalizuje się zasadniczo w powierzchniach płaskich z surowego drewna – wyrabia przede wszystkim blaty stołów, biurek, ław i półek. Potrzebne mu są do tego właściwie tylko dwa proste i stosunkowo niedrogie surowce: grubo przetarte solidne płyty z drewna starych drzew  (głównie liściastych) i grube płaskie płyty z błękitnego, ultramarynowego szkła. No i oczywiście  także mniej widoczna sztywna rama metalowa pod spodem, która to wszystko zepnie i utrzyma razem, a także pozwoli osadzić na nogach. 

 Fot.4

Istotą jego artystycznego pomysłu są bowiem tylko miejsca zetknięcia tych dwóch materiałów – szkła i drewna -  tak aby tworzyły one nadal jedną gładką taflę. Ten rodzaj wyrobów nazwał on „river tables” czyli ‘rzeczne stoły’. Wystarczy jeden rzut oka, aby wiedzieć dlaczego się tak nazywają i potwierdzić, że ich nazwa jest bardzo trafna.

Stare drzewa, zwłaszcza liściaste, dają zwykle drewno pełne sęków, blizn, dziur i różnych skaz. Podręczniki każą je uważać za wady materiału i dawniejsi stolarze starali się ich unikać. Jednakże dzisiejsi artyści drewnianego rękodzieła coraz częściej właśnie takiego drewna szukają. Także dla Grega Klassena gruba i ciężka płyta pełna sęków i dziur to najmilej widziany surowiec na ciekawy blat. Szanuje on naturalną rzeźbę słojów i sęków takiego drewna i prowadzi linię obróbki wzdłuż ich krawędzi. Dostosowuje się do materiału. Nie przycina płyty drewna pod płyty szkła i ramy, tylko odwrotnie: przycina szkło wedle kształtu i krawędzi drewna. W ten sposób zachowuje w drewnie unikalne indywidualne formy, wrażenie ruchu i życia. W jego warsztacie to właśnie drewno – materiał organiczny, a więc kapryśny i niepowtarzalny, ciepły i miękki, dominuje i decyduje o wszystkim.  Szkło – nieorganiczne, zimne, martwe, twarde i sztywne – musi się do takiego drewna dostosować, aby tym lepiej podkreślić jego unikalne i kapryśne piękno, wydobyć zeń życie i ruch.

Fot.5.

Nieokorowane brzegi płyty, tzw. żywe krawędzie (live edges) to idealna imitacja brzegów rzeki. Kiedy się weźmie do ręki odpowiednią płytę i z grubsza dopasuje ją do „płyty drugiego brzegu” to widać, że możliwe są dwa rozwiązania techniczne. Albo skos krawędzi będzie biegł do dołu, albo do góry, co odpowiednio pokazują zdjęcia 5 i 6. W tym pierwszym przypadku można lepiej ukryć poważne wady faktury – jakieś zacięcia, szkody grzybicze, zrośla, ubytki itp. W tym drugim opadająca kora tworzy złudzenie naturalnych brzegów i dna koryta rzeki.

Fot.6.

W zależności od gatunku drewna, z jakiego wykonany jest blat Klassen nadaje swoim stołom  różne nazwy: Mapple River (rzeka klonowa), Red Cedar Creek (Ruczaj Czerwonego Cedru), Walnut Stream (Orzechowy Strumień), Oak River (Rzeka Dębowa), Elm Lake (Jezioro Wiązowe) itp.

Fot.7.

Mile widziane są także naturalne zamknięte dziury w litym blacie, ale taki stół kosztuje więcej, bo i o materiał trudniej i pole manewru jest naturalnie ograniczone. Rzeka na całej długości oznacza bowiem, że stół jest zbudowany z dwóch płyt krawężnych, czasem nawet wąskich, ale połączonych płytą szklaną. O szerokości „rzeki” decyduje wtedy szerokość ramy podstawnej, na której stół jest zamocowany i skręcony śrubami, żeby się szkło szczelnie w środku trzymało. Standardowy stół przecięty szklaną rzeką na całej długości kosztuje $4.000-10.000 loco warsztat Klassena. Taki z litego blatu – o kilka ‘000$ więcej.

Fot.8.

 „Biurko z wodospadem” (Waterfall Desk) oglądamy z dwóch stron (Fot 8 i 9). Nowością jest tu płaszczyzna pionowa tworząca z jednego boku jakby nogę-ścianę, z takiej samej płyty drewna jak blat, po której kawałkiem naturalnej szczeliny „ścieka” z góry szklana rzeka. Po drugiej stronie blatu też jest szczerba po sęku, również ze smakiem „załatana” kawałkiem szklanej tafli przy krawędzi. 

Fot. 9.

To biurko bardzo dobrze ilustruje podstawową zasadę uprawianą przez Klassena: drewno pozostaje tak jak było, zgodnie ze swą naturalną strukturą i najczęściej w swoim naturalnym, surowym kolorze bez lakierowania. Do całości dostosować się musi tylko dokładnie przykrojone szkło, bo to ono jest elementem sztucznym. Stolarz staje się szklarzem.

Fot.10.

Dobry pomysł daje się twórczo rozwijać. Oto przykład: Deep Glass Table wykonany wspólnie z Duffy Londonem. Tu już nie wystarczy zwykła szyba, potrzebny był odlew z zabarwionej syntetycznej żywicy dokładnie dopasowany do dziury jaką wypełnia i dopiero na wierzch przykryty szybą.  Warstwową strukturę tego stołu lepiej widać patrząc weń od góry. Ma się wrażenie zaglądania – a może nawet nurkowania w głąb morza. Bardzo pomysłowy, ciekawy i piękny jako mebel ozdobny, choć potwornie ciężki i raczej mało praktyczny: ani przy nim usiąść, bo nóg nie ma gdzie  wetknąć, ani nawet niczego na nim postawić nie można, bo wtedy zasłania się i zagłusza niezwykłą urodę samego stołu. Ten mebel ma tylko stać i pachnieć… 

 Fot.11.

Oto jeszcze inny pomysł Klassena: Cedar Lake Table (Stół cedrowego jeziora), czyli stolik do kawy, zbudowany na bębnie z naturalnego wycinka pustego w środku pnia starego cedru.  Naturalny kształt zachowany w całości, ale powierzchnia  - także ta wewnętrzna – oczyszczona, wygładzona i zakonserwowana.

Fot.12.

Tu widzimy coś jeszcze innego: Tafla „rzeki” jest wpuszczona między dwie grube płyty stołu i musi mieć w tym celu specjalnie wyżłobione wpusty. Natomiast „oczko wodne” na sęku tuż przy brzegu blatu jest zamknięte i odpowiednio przycięta szyba musi je przykrywać tylko z jednej strony grubości płyty drewna. Patrząc na taki stół z góry rzeka płynie jakby w korycie, nieco niżej niz teren na gruncie. Oczko wodne, niczym kałuża po deszczu, ma ten sam poziom co powierzchnia blatu.

Fot.13. Stół „bez kantów”

Na zdjęciu poniżej widzimy już raczej rzeźbę Grega Klassena w drewnie ze szkłem ciętym pt. River Divided (Podzielona rzeka). Tu jeszcze widać ją w warsztacie, ale przeznaczona jest na sprzedaż i do ekspozycji w pionie, np. na ścianie. Różnica między stołem a rzeźbą jest prosta: stół jest wtedy, gdy blat leży poziomo, a rzeźba wtedy, gdy ten sam blat ustawi się do pionu. Rzeźba nie ma funkcji użytkowej a więc mniej pracuje i nie stawia dużych wymagań wobec materiału. Może to być nawet jakiś odpad z warsztatu.

Fot.14.

 I kolejne prace:

Fot.15. „Orzechowa Rzeka” (Walnut River Table)

 

Fot.16. Czasami trafi się i taki surowiec…

Fot.19. …a wtedy i taki efekt: Flower Table

Zamieszczam te zdjęcia i filmy trochę licząc na to, że może zainspirują one kogoś w Polsce. U nas też są takie drzewa i takie szkło, a zdolnych ludzi nie brakuje. To piękny zawód i piękne wyroby...

 I jeszcze coś, co najbardziej lubię: podglądać artystę lub rzemieślnika przy pracy, podziwiając sam proces i etapy realizacji. Oto pięć stadiów wytwarzania na zdjęciach:

 

 

 

 

 

 W otwartym, wtorkowym cyklu SZUKAJĄC PIĘKNA na moim blogu ukazały się dotychczas:

01.Uśmiechnięte kamienie (19.05.2015)

02.Piękno u Klimta (2.06.2015) /film/

03.Wielki garncarz, młody malarz (9.06.2015) esej + film

04.Ceramika panny Mech (7.07.2015)

05.Murale Rivery (14.07.2015)

06.Drzeworyty Hokusai (21.07.2015)

07.Haftowane krajobrazy (28.07.2015)

08.Schody do nieba (11.08.2015)

09.Gumowce Grahama Gerckena (18.08.2015)

10.Czym skorupka nasiąknie… (25.08.2015)

11.Sztuka kropkowania (1.09.2015)

12.A stół jak rzeka… (8.09.2015)

 

 

KOMENTARZE

  • Sztuka czy rzemioslo
    Bywa i tak, ze rzemioslo to bardziej tworczosc uzyteczna czego nie zawsze wymaga sie od sztuki. Najlepszym chyba przykladem jest rzemioslo artystyczne ale artyzm rzemiosla oznacza piekno przedmiotow uzytkowych.
    Czesto rzemioslo wymaga dodatkowych umiejetnosci - nie tylko talentu: prawa fizyki, matematyki, czy mechaniki.

    Taki mebel jak stol moze byc zwyklym stolem: blat i cztery albo trzy nogi, zeby sie nie przewrocil..
    Ale mozna go przyozdobic wizualnie zeby miec dodatkowe, inne niz wygoda czy przydatnosc doznania..
    Dlatego czesto sztuka i rzemioslo zlewaja sie w 'Ludwiki', zegary, piekne lampy (moje hobby), wazony itp.

    Ogladajac 'Upadek Ikara' Breughla, czy 'Laughing Cavalier' Hansa Haabe -mozemy podumac nad ironia i marnosciami swiata tego niekoniecznie w wygodnej pozycji i cieplarnianych warunkach na siedzaco czy na lezaco.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930