Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Pozorny kryzys uchodźców

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Francuski dysydent i znawca Wschodu Thierry Meyssan, ocenia kryzys uchodźczy z perspektywy Damaszku i Bejrutu, gdzie mieszka i pracuje. (Netwalkerowi dziękuję za sygnał)

 

W czasie gdzy europejskie media podsycają emocje, publikując zdjęcia utopionego dziecka i reportaże z tłumów przemierzających na piechotę Bałkany, Thierry Meyssan wykazuje, że obrazy te są spreparowane. Bez wątpienia służą one interesom niemieckiego pracodawcy nad pracodawcami – Ulricha Grillo – oraz NATO, jednocześnie jednak nie zdają sprawy z całości zjawiska i są obliczone na wywołanie u Europejczyków nieadekwatnych reakcji.

Fala emocji zalała gwałtowanie ludność obszaru NATO. Nagle zdała ona sobie sprawę z dramatu uchodźców w basenie Morza Śródziemnego – tragedii, której od lat przygląda się ona obojętnie.

Tę nagłą zmianę zawdzięczamy publikacji zdjęcia utopionego dziecka, które morze wyrzuciło na turecką plażę. Nieważne, że obraz ten jest owocem montażu - morze wyrzuca bowiem zwłoki równolegle do linii fal, a nigdy – prostopadle. Nieważne też, że w ciągu niecałych dwóch dni (czyli właściwie natychmiast) fotografię zobaczyliśmy na pierwszej stronie prawie wszystkich dzienników strefy NATO. Przecież powiedziano Wam, że prasa zachodnia jest wolna i pluralistyczna.

 

 Lewa strona tej fotografii została przedrukowana w znacznej cześci prasy atlantystowskiej. Ciało ofiary, dziecka Kurdów syryjskich o nazwisku Ajlan Kurdi, zostało rzekomo wyrzucone przez morze na brzeg. Zwłoki znajdują się w pozycji prostopadłej do linii fal, zamiast być względem niej ułożone równolegle. Obecność po prawej stronie zdjęcia fotografa z insygniami Turcji potwierdza podejrzenie, że całość jest inscenizacją. W oddali widać plażowiczów.

Podążając tym samym śladem, stacje telewizyjne prześcigały się w kolejnych reportażach z wędrówki tysięcy Syryjczyków pieszo przez Bałkany. Szczególną uwagę poświęcono przeprawie przez Węgry, których władze najpierw ogrodziły kraj bezużyteczną barierą z drutu kolczastego, a następnie wydawały kolejne, sprzeczne ze sobą decyzje, których skutkiem było to, że można było łatwo flimować tłumy, maszerujące wzdłuż linii kolejowych i szturmujące pociągi.

Reagując na emocje, które wywołali u swoich współobywateli, przywódcy europejscy – w swoim „zaskoczeniu” i zmartwieniu – nie mogą dojść do zgody co do sposobu, w który mogliby uchodźcom pomóc. Antonio Guterres, były przewodniczący Międzynarodówki Socjalistycznej, a obecnie Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców proponuje przeprowadzenie debaty na ten temat, zalecając „obowiązkowe uczestnictwo wszystkich państw członkowskich UE”. Ogłosił też, że „według wstępnych szacunków potrzeba, żeby kraje europejskie zwiększyły liczbę miejsc dla uchodźców do 200 tys.”

Jak jednak problem przedstawia się w rzeczywistości, kto go wykorzystuje i w jakim celu?

 

Uchodźcy śródziemnomorscy

Od czasu „wiosny arabskiej”  2011r. liczba osób, usiłujących przeprawić się przez Morze Śródziemne do Unii Europejskiej wzrosła znacząco – ponad dwukrotnie – i w 2014r. osiągnęła 626 tys.

Tymczasem jednak – w sprzeczności z powszechnym przekonaniem – nie chodzi tu wcale o nową falę imigracji, nad którą nie da się zapanować. W 1992r., kiedy Unia składała się zpietnastu, a nie, jak obecnie, z dwudziestu ośmiu członków, przyjęła ona uchodźców jeszcze więcej: 62 tys. na 380 mln swoich ówczesnych mieszkańców. Istnieje więc znaczny margines, zanim obecna fala uchodźców mogłaby spowodować destabilizację gospodarki Europy i 508 milionów jej obecnych mieszkańców.

 

 

Odsetek mężczyzn w populacji imigrantów, którzy dotarli do


Unii Europejskiej w 2014r.Źródło: Eurostat

 

Ponad dwie trzecie imigrantów to mężczyźni, z czego ponad połowa deklaruje wiek od 18. do 34. lat, co oznacza, że migracja całych rodzin  nie jest wcale zjawiskiem dominującym.

Także w sprzeczności z rozpowszechnianymi obecnie przez media przekonaniami stoi fakt, że mniej niż jedna trzecia uchodźców to uciekinierzy ze stref działań wojennych: Syryjczycy stanowią 20%, Afgańczycy – 7%, a Irakijczycy – 3%. Pozostałe dwie trzecie nie pochodzą z z krajów objętych wojną i stanowią je przede wszystkim imigranci ekonomiczni.

Innymi słowy: zjawisko migracji do Europy jest tylko marginalnie związane z „wiosną arabską” i wojnami. Biedni ludzie opuszczają swój kraj i szukają szczęścia w krajach, które wzbogaciły się na post-kolonialnym ładzie świata i globalizacji. Fenomen ten, który w latach 1992-2006 wydawał się zanikać, od tamtego czasu pojawił się na nowo i stopniowo nasila. Obecnie odpowiada za jedynie 0,12% rocznego przyrostu naturalnego w Europie, czyli – o ile będzie nad nim sprawowana właściwa kontrola – nie stanowi żadnego krótkofalowego zagrożenia dla Unii.

 

Ulrich Grillo, przewodniczący Federalnego Związku Przemysłu Niemieckiego życzy sobie w Niemczech dodatkowych 800 tys. robotników z zagranicy. Jako że stoi to w sprzeczności z umowami wewnętrznymi Unii Europejskiej i opinią publiczną w kraju, Przewodniczący bierze więc udział w inscenizacji „kryzysu uchodźców” w celu zmiany wynegocjowanych norm.

Czy imigranci stanowią problem?

Napływ imigrantów niepokoi ludność Europy, ale raduje niemieckich pracodawców. W grudniu 2014r. niemiecki „pracodawca nad pracodawcami”, Ulrich Grillo, zasłaniając obłudnie interes własny dobrymi chęciami, udzielił agencji DPA następujących wypowiedzi: „Od dawna jesteśmy krajem imigracji i takim powinniśmy pozostać (…) Dopóki Niemcy prosperują, a nakazuje to też chrześcijańska miłość bliźniego, nasz kraj powinien pozwolić sobie na przyjęcie większej liczby uchodźców”. I jeszcze: „Jasno odcinam się od neo-nazistów i rasistów, którzy gromadzą się w Dreźnie i gdzie indziej”. I bardziej już poważnie: „Patrząc na obecne tendencje demograficzne imigracja zapewnia także wzrost gospodarczy i dobrobyt”. 

W wywodzie tym Grillo wysunął argumenty identyczne do tych, których używali w latach 70. pracodawcy francuscy. Ponadto obecnie większą rolę odgrywa różnica edukacyjna: ludność Europy jest stosunkowo dobrze wykształcona i wykwalifikowana, podczas imigranci w większości nie są i przez to tym łatwiej mogą zapełnić niektóre nisze zawodowe. We Francji napływ niewykwalifikowanej siły roboczej, akceptującej warunki życia gorsze niż Europejczycy, stopniowo doprowadził do tarć na rynku pracy. Pracodawcy francuscy zaczęli więc forsować politykę łączenia rodzin. Doprowadziło to do uchwalenia w 1976r. ustawy, której interepretacja przez Radę Stanu z 1977r., wsparta orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, doprowadziła do znacznej destabilizacji społecznej. Identyczne zjawisko obserwuje się w Niemczech od chwili przyjęcia takich samych przepisów i wpisania w 2007r. łączenia rodzin do ustawy imigracyjnej.

Wbrew obiegowemu przekonaniu imigranci ekonomiczni w Europie nie stwarzają problemu kulturowego, a ich brak jest odczuwalny w krajach, z których pochodzą. Z drugiej strony stanowią jednak wyzwanie dla systemu społecznego Niemiec, gdzie za sprawą polityki, w której wdrożeniu niepoślednią rolę odegrał Ulrich Grillo, klasa robotnicza już jest ofiarą bezlitosnej eksploatacji.  Wszędzie indziej to nie imigranci zarobkowi, a łączenie rodzin jest źródłem problemów.

 

Za czyją sprawą powstał dzisiejszy obraz „kryzysu uchodźców”?

Od początku roku cena za przerzucenie z Turcji na Węgry, która przedtem wynosiła 10 tys. dolarów, spadła do 2 tys. dolarów za osobę. Oczywiście wśród paserów są też handlarze niewolników, ale wielu chce po prostu wyświadczyć przysługę ludziom w potrzebie. Z którąkolwiek sytuacją mielibyśmy do czynienia, powstaje pytanie: kto opłaca tę różnicę w cenie?

O ile na początku wojny przeciwko Syrii Katar drukował i rozdawał dżihadystom fałszywe syryjskie paszporty jako środek do przekonania atlantystowskich dziennikarzy, że mają do czynienia z „rebeliantami”, a nie zagranicznymi najemnikami – o tyle obecnie takie same podrobione paszporty rozprowadza się wśród migrantów pochodzenia nie-syryjskiego. Ci, którzy je przyjmują, czynią to w słusznym przekonaniu, że te fałszywe papiery ułatwią im pozostanie w Unii Europejskiej. Tymczasem państwa członkowskie Unii, które  – z wyjątkiem Republiki Czeskiej i Rumunii – pozamykały swoje ambasady w Syrii, nie mają obecnie możliwości sprawdzenia autentyczności tych dokumentów.

Sześć miesięcy temu dziwiłem się ślepocie kierownictwa Unii Europejskiej, które zdawało się nie przyjmować do wiadomości, że Stany Zjednoczone chcą osłabić ich kraje – w tym z użyciem „kryzysów uchodźców”. W ubiegłym mięsiącu magazyn Info Direkt potwierdził doniesienia, że według wywiadu austriackiego przerzut uchodźców syryjskich do Europy został zorganizowany przez USA  [Insider: Die USA bezahlen die Schlepper nach Europa !\”, Info Direkt, 5.]. Zarzut ten wymaga weryfikacji, ale tu i teraz stanowi solidnie ugruntowaną hipotezę.

Koniec końców wszystkie te wydarzenia i manipulacje straciłyby całkowicie na znaczeniu, gdyby tylko państwa członkowskie UE  zaprzestały polityki łączenia rodzin. Jedynym prawdziwym wyzwaniem pozostałby wówczas nie napływ kolejnych fal imigracyjnych, ale śmierć migrantów w drodze do celu, na Morzu Śródziemnym – jedyny fakt, który nie porusza żadnego z przywódców Unii Europejskiej.

 

Co przygotowuje NATO?

Na chwilę obecną NATO, czyli międzynarodowe ramię zbrojne Stanów Zjednoczonych nie okazało jeszcze oznak niezadowolenia, ale patrząc na najnowsze misje Sojuszu, ewidentnie rezerwuje on dla siebie prawo do interwencji wojskowej w przypadkach dużych ruchów migracyjnych.

Wiedząc, że właściwie tylko NATO jest w stanie rozpowszechnić fałszywe wiadomości na pierwszych stronach dzienników wszystkich krajów Unii, możemy z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że również ono stoi za obecną kampanią. Poza tym sprowadzenie wszystkich migrantów do wspólnego mianownika uchodźcy ze strefy działań wojennych – przy szczególnym wskazaniu na pochodzenie z Syrii – nakazuje przypuszczać, że NATO przygotowuje się już do otwartej akcji w wojnie, którą dotychczas prowadziło cichaczem przeciwko Syrii.

KOMENTARZE

  • Czyli Matrix
    Ciekawa, wiarygodna analiza problemu, poparta rzetelnymi danymi i dowodami.
  • uchodzcy czy emigranci ekonomiczni
    Bardzo ciekawy artykul i chyba prawdziwy.
    Dla globalnego przerzucania ludzi z jednej strony w druga nie ma to specjalnie wiekszego znaczenia, ze wsadzamy tch ludzi do wspolnego wora i sa to albo sami Arabowie, albi sami muzulmanie, albo rebeliaci, oszusci i przebierancy.
    Wiadomo ze pelno jest i takich.
    Ale dla indywidualnego czlowieka, emigracja to bardzo powazne przezycie. Moze dla wielu mlodych jest to rodzaj 'a hoj przygodo'. Inni moga byc kombinatorami o lepsze jutro. Jeszcze inni chca sobie uwic gniazdo w bezpiecznym miejscu.

    Mnie najbardziej martwi fakt, ze nazwanie kogos emigrantem ekonomicznym zwalnia nas niejako z obowiazku przygladania sie losowi takiego czlowieka.
    Uchodzca to nie tylko ten ktory uciekl z pozogi wojennej. Kryteria uchodzcze sa rozne: strach przed powrotem do wlasnego kraju, wielkie prawdopodobienstwo przesladowania, dyskryminacji z powodu rasy, religii pogladow politycznych czy przynaleznosci do grupy spolecznej.
    (na przyklad whistleblowers, czy naukowcy ktorzy zaprzeczaja oficjalnej linii panstwa na temat np. zmian klimaytycznych czy zanieczyszczen srodowiska, a takze dziennikarzy, czy pisarz a nawet biznesmenow).
    Ja pamietam jak po wybuchu w Czernobylu i na Mile End nie wolno bylo publicznosci podawac prawdziwego skazenia terenu z powodu napromieniowania. Teraz nagminnie umieraja lekarze, ktorzy lecza alternatywnie.
    No wiec zmierzam do tego, ze znow zbyt pochopnie okreslamy ludzi. Zywych prawdziwych ludzi.
    Byc moze, ze zaden z obecnych uchodzcow czy emigrantow za chlebem nie jest ekologiem czy dziennikarzem ale jego losy moga zalezec od blednej oceny emigracyjnego statusu.
    W Wielkim i bardzo dochodowym przemysle emigracyjnym jest to bardzo powazny problem. Z roznych krajow masowo deportuje sie niewinnych ludzi, bez uprzedzenia, przez pomylke na podstawie tzw. mistaken identity, falszywych pomowien lub zwyczajnie zaniedbania wladz emigracyjnych czy ogolnego nastawienia opinii publicznej. (Serbom nie wolno bylo w wielu krajach wydawac wizy uchodzczej bo to byli wszystko mordercy. Nie wolno tez uznawac w wielu krajach Palestynczykow jako uchodzcow. Tymczasem jak biznesy ( co bardzo ciekawie opisano w artykule) potrzebuja pracownikow natychmiast - to zalatwiaja im wizy uchodzcze. Dlaczego uchodzcze?
    Pamietam, ze nasze wladze emigracyjne nagle przyjely... 50 tapicerow ale tylko z Portugalii. Wlasciwie bez sprawdzania powodow do uchodzctwa.
    Jakis biznesman potrzebowal tapicerow do renowacji mebli antycznych ale potrzebowal 'podrobki ' z jakiegos zbioru z Portugalii.
    Uchodzca nie jezyka, ani nie musi spelniac calej masy warunkow ktora musi spelniac emigrant zarobkowy czy zawodowy.
    Nie wazny jest wiek ani punkty emigracyjne. Jest to najszybszy sposob zalatwiania pracownika.
    Na Bliskim Wschodzie bardzo duzo ludzi chce sie stamtad wydostac. Potracili rodziny, domy, przyjaciol, majatki.

    Jakos tak sie sklada ze o tych nie pisza gazety. Naturalnie ze prasa jest do wynajecia i jedno falszywe zdjecie potrafi zrobic wieksze wrazenie niz tysiac autentycznych historii.
    Gdzies na koncu tej kawalkady pieszych poprzebieranych, przeplaconych, nieprawdziwych znajduje sie jakis maly czlowieczek, ktory zastanawia sie dlaczego sie urodzil pod zla gwiazda na planecie.
    Wielu mieszkancow Donbasu nie zdazylo uciec do Rosji. Wiele dzieci zamordowano w Iaku, Libii, Egipcie, Etiopii, Sudanie, Palestynie, a teraz w Syrii, Jemenie czy Mali. Wiele na Haiti.

    Przy surowej ocenie nieprawdziwych uchodzcow czy zorganizowanych 'wycieczek do pracy', nie zapomnijmy ze okropnie duzo dzieci zginelo w Wietnamie, Kambodzy, Laosie.
    Ze w b. Jugoslawii rodza sie dzieci z chorobami popromiennymi, ze w Laosie gina dzieci na zaminowanych przez Amerykanow terenach.
    Nikt nie liczy ofiar wojny w Afganistanie bo Amerykanie maja przenosne krematoria - a to ze wzgledow 'higienicznych' - no i zeby nie dalo sie policzyc ofiar.
    Kazda fala uchodzcza to cyniczne potraktowanie drugiego czlowieka. To wielka krzywda dla wielu osob, ktorym kiedys dobrze bylo na swiecie.
    Przez Bliski Wschod przelatuje szarancza kilkanascie razy w roku. Ofiar nikt nie liczy.
    A lekarze angielscy, ktorzy kilka lat temu oglosili w Lancecie ilosc pomordowanych dzieci w Iraku- stracili prace a Lancet teraz nie mozna dostac w bibliotekach.
    Sprobujmy czasem wspolczuc prawdziwym ofiarom tej kolejnej zbrodni przeciwko ludzkosci.
  • Ciekawa analiza
    A więc mamy kolejną false flag operation?
  • Zaczął dobrze a potem to czysta fantastyka
    W kwestii zdjęcia nie jestem ekspertem ale faktycznie jezioro patyk wyrzuci równolegle do brzegu.
    Natomiast co do pracy imigrantów to jest to bzdura. Uprzemysłowiona Europa nie potrzebuje niewykwalifikowanych robotników nie umiejących nawet czytać że o znajomości języka nie wspomnę. W Europie nie ma kraju gdzie nie istniał by problem bezrobocia wynikający w głównej mierze właśnie ze znikomych kwalifikacji bezrobotnych (ale nie wyłącznie).
    Dalej nie czytałem.
  • wojna.INFO
    Pozwole sobie miec inne zdanie.
    Rewolucja solidarnosciowa byla tez czescia wielkiego planu przesiedlenia ludnosci. Zjawisko ani nowe ani specjalnie sensacyjne.

    Pod koniec lat 70tych swiat przechodzil wielka rewolucje przemyslowa.
    Potrzebowal ogromnej ilosci wykwalifikowanej sily roboczej i kadry do tej komputerowej rewolucji przetwarzania danych z kartek papieru na bazy danych. Potrzebna byla cala infrastruktura przemyslowa sieci telekomunikacyjnej, komputerowej; technicznej i budowlanej infrastruktury.
    Bylo to ogromne przedsiewziecie a Zachod nie mial odpowiedniej kadry nie tylko dobrze wyszkolonej ale i niskoplatnej.

    To nie tylko Polacy wedrowali jako uchodzcy na Zachod. Blok sowiecki wyszkolil wielka armie specjalistow w roznych dziedzinach. Polska miala bardzo wazne zadanie w Pakcie Warszawskim: zapewnic zaplecze techniczne i medyczne.
    Dlatego nasze uczelnie staly na bardzo wysokim poziomie i ksztalcily dobrych fachowcow. Szkoly zawodowe i technika przygotowaly do zawodu ogromna ilosc zdolnej i pracowitej mlodziezy.
    Nalezalo to wykorzystac w krajach uznanej demokracji jako tania i bardzo wykwalifikowana sile robocza uzyskana bardzo tanim kosztem; bo Zachod nie ponosil kosztow za nasza edukacje (szkoly zawodowe i technika sa bardzo kosztowne jak rowniez studia inzynieryjne czy medyczne ) a nasze pierwsze zarobki na Zachodzie byly duzo nizsze od tubylczych i na ogol takie pozostaly. I zatrudniali za pol darmo programistow komputerowych i w ogole kadre inzynieryjna.
    A my sie cieszylismy, bo w porownaniu z zarobkami w PRL-u byly to ogromne sumy.
    Mielismy duzo szczescia, ze bylismy traktowani duzo lepiej niz obecne fale niewolnikow. Niektorzy przypisuja to porozumieniu jakie zawarl papiez JPII z Zachodem.

    Nie jestem pierwsza osoba ani tworca nowej teorii rozpadu Zwiazku Sowieckiego ale na pewno twierdze, ze byl to wielki przerzut niewolnikow do pracy w nowych warunkach kolejnej rewolucji przemyslowej.

    Byly juz precedensy: Nowy Swiat potrzebowal niewolnikow do uprawy bawelny: wiec spenetrowano pol Afryki, zeby niewolnikow dostarczyc.
    Gwaltownie rozwijajaca sie polnocna czesc USA potrzebowala niewolnikow do pracy w fabrykach.
    Wielkie 'wyzwolenie' murzynow z Poludnia wpedzilo ich calymi stadami do nowej niewolniczej pracy w fabrykach Polnocy gdzie wielu z nich umarlo na pylice i rozne 'wielkomiejskie' choroby..

    Spedzano tez ludzi z Europy po 'przypadkowych' powstaniach i awanturach politycznych.
    Polscy powstancy, przewaznie zawodowi wojskowi, po upadku powstania bardzo przydali sie na przyklad w Australii, ktora potrzebowala wykwalifikowanej policji i zolnierzy do ochrony bankow i transportu zlota i w ogole do utrzymania porzadku w kolonialnych stanach Australii.
    Nasi powstancy walczyli tez w wojnach amerykanskich.

    W obecnej awanturze od poczatku bylo podejrzane, ze uchodzcy ciagna glownie do Niemiec i rownie podejrzane, ze Niemcy staly sie glownym humanitarnym obronca fali uchodzczej. Potem, rownie zdumiewajace byla zmiana nastrojow na Wegrzech, ktore probowaly z poczatku nie przepuscic tranzytowych uchodzcow a potem zmienily zdanie..
    Zastanawiajace tez byly uwagi wladz czeskich i slowackich.
    Polskie sie na ogol nie liczyly.
    Z roznych zrodel dochodzily glosy, ze wiele osob jest zmuszanych do emigracji,. (sprawa nie nowa ale o tym za chwilke).

    Dramatyzacja przedsiewziecia budzila podejrzenia o autentycznosci powodow uchodzctwa wielu wedrujacych - ale wiadomo bylo od poczatku, ze znakomita wiekszosc to ofiary rabunku Bliskiego Wschodu.

    Bo to, ze do konca nie wiadomo ile osob sie potopilo, zginelo czy umarlo w drodze - nie ma zadnego znaczenia dla globalnej rekrutacji sily roboczej.

    Przepedzanie ludnosci jak bydla na pastwisku nalezy do tak powszechnych zjawisk, ze od dawna jestesmy uodpornieni na sentymenty i obrazki: i te prawdziwe ( z Palestyny i Donbasu) i te podrabiane (jak pozowane scinanie glow 'bialym' ofiarom bialej rasy semickiej.) Bo podobno semici to tez biala rasa.
    Dolozyc mozna pare murzynow z czarnej Afryki, zeby 'podrasowac' koloryt dramatu.

    Nie zgadzam sie z opinia, ze ta ogromna obecna fala uchodzcza to same nieuki i niegramotne glupole. Moze tak opowiadac ktos, kto nigdy nie slyszal o uczelniach na Bliskim Wschodzie.

    Do tego, do rewolucji przemyslowej nie potrzeba samych tylko naukowcow i wielkich specjalistow. Potrzebni sa jeszcze pracownicy uslugowi do menialnych/manualnych prac.
    Ani dla pracy programistow ani niewykwalifikowanych robotnikow plynna znajomosc jezyka nie jest warunkiem sine qua non. Programista to nie Szekspir a wiekszosc terminow jest i tak lacinska.
    Do tego firmy rekrutacyjne dostaja z ONZ dotacje na tzw. programy integracyjne, do ktorych nalezy nauczanie jezyka metodami przyspieszonymi.

    Takie globalne biuro 'rekrutacyjne' ma niemal same zalety: gotowy narybek do wszelkich prac: mozna wybierac wedlug potrzeb fabrykantow.
    Ogromna oszczednosc na podpisywaniu kontraktow, ktore zgodnie z unijnymi czy miedzynarodowymi standardami wymagaja roznych udogodnien dla pracownika. Przy tej 'humanitarnej' akcji mozna ominac pare przyzwoitych zasad prawa pracowniczego.
    Jesli ktos jedzie kawal drogi na kontrakt, to nalezy mu wedlug prawa zapewnic transport, tymczasowy hotel, laczenie rodziny i godziwe traktowanie.
    Ale mozna tez zaoszczedzic przepedzajac ludzi na byle lodkach w koszmarnych warunkach doplywac docelowo i ... byc szczesliwym w uzyskaniu pozwolenia na prace w obcym srodowisku.

    W obecnych warunkach wojny na Bliskim Wschodzie dla wielu uchodzcow jest to spelnienie marzen o bezpieczenstwie dla siebie i rodziny.
    I wilk syty i owca zjedzona.

    Ale jest jeszcze jeden bardzo przykry aspekt przymusowej wedrowki ludow.
    Rewolucja na Ukrainie zaczela sie od tego, ze amerykanskie firmy zaplanowaly wydobywanie gazu lupkowego w Slawiansku.
    Warunkiem kontraktu bylo przesiedlenie ludnosci z terenow gazowych i przygotowanie 'infrastruktury' do odwiertow. (praktyki codzienne w krajach Afryki gdzie sie podpala cale wsie na odwierty a ludnosc przepedza sie precz.)
    Klopot w tym, ze ludnosc Donbasu nie daje sie przepedzic. Wiec mamy zdecydowany opor ludnosci co spotyka sie z wielka krytyka uznanych demokracji, ktore prawie tak jak ten lisek w bajce co to 'juz byl w ogrodku i wital sie z gaska'.
    Cierpienie przepedzanej ludnosci nikogo specjalnie nie obchodzi bo mamy wazniejsze sprawy na glowie.

    Od czasow biblijnych mamy tradycje exodusu.
    Bardzo czesto na Bliskim Wschodzie.

    Kiedy powstalo panstwo Izrael po II-ej wojnie swiatowej nalezalo zwiekszyc ilosc Izraelitow na Ziemi Obiecanej, zeby 'demokratyczne' wybory wypadly korzystnie dla nowoprzybylych.

    Przepedzano wtedy ludnosc zydowska z okolicznych panstw. W Iraku od pokolen mieszkali zydzi, ktorzy zamieszkiwali obecny Irak i zajmowali sie glownie handlem. Bylo im tam bardzo dobrze, bo przez setki lat Arabowie i Zydzi zyli na Bliskim Wschodzie w symbiozie i nikt nikomu nie przeszkadzal. Na terenie Iraku zylo wielu bogatych zydow, ktorzy ani mysleli przenosic sie gdziekolwiek a zwlaszcza do Izraela, ktory potrzebowal DARMOWA (czytaj: entuzjastyczna) sile robocza do kopania rowow i bijatyk z tubylcami.

    Jest wiele wspomnien i materialow, a ja znam to z wielu opowiadan, jak nagle biznesy zydowskie w Iraku zaczely plonac na wskutek fali pozarow o ktore oskarzano Arabow.
    Ben Gurion sie przyznal, ze nalezalo zmusic zydow do osiedlania sie w Izraelu, zeby robili 'numbers'.
    Zeby bylo ciekawiej, to teraz Izrael domaga sie odszkodowania od Iraku za rzekome wypedzenie zydow z Iraku. Podonie bylo w Libii.

    W Iranie gdzie mieszka najwiecej wierzacych zydow na Bliskim Wschodzie poza Izraelem, zydzi stoja okoniem i nie chca sie ruszyc z Iranu bo opowiadaja takie fantazje ze sa obywatelami Iranu i czuja sie Iranczykami choc maja religie zydowska.
    Ciagle sie nie da bombardowac Iranu bo nie mozna przesiedlic stamtad zydow.
    W Jemenie na kilka lat przed obecnym konfliktem masowo przesiedlano zydow na sile. Wielu zmarlo w drodze przez pustynie o czym ze zgorszeniem podawala prasa izraelska.. (Jak ktos nie wierzy moge podac linki). Potem byla awantura bo jemenscy zydzi zalatwili sobie emigracje do ..Nowego Jorku bo im sie Izrael nie podobal - ale to juz inny temat)

    Tak zaludniano na sile ludnosc Kosowa i Bosni wahabitami z Arabii Saudyjskiej i donmehami z Turcji.
    Istnieje obawa, ze obecne przesiedlanie masowe Syryjczykow ma na celu i zagrac Rosjanom na nosie i 'oczyscic' teren dla nowych mieszkancow.

    Ludzie - ludziom gotuja podly los.

    The Jews of Iraq by Naelm Giladi:

    http://www.inminds.com/jews-of-iraq.html
  • @Tiamat 05:31:30
    Ciekawy i poszerzający wiedzę HISTORYCZNĄ wpis.
    Teraz jednak mamy 21 wiek i robotnicy niewykwalifikowani są prawie niepotrzebni a po upowszechnieniu robotyki (kilka lat) nie będą potrzebni wcale.
    Prędzej spodziewam się że imigranci potrzebni są służbom specjalnym żeby w sytuacji gdy obywatele poczują się zagrożeni uzyskały większe uprawnienia i pieniądze.
  • @
    //Ponad dwie trzecie imigrantów to mężczyźni, z czego ponad połowa deklaruje wiek od 18. do 34. lat, co oznacza, że migracja całych rodzin nie jest wcale zjawiskiem dominującym.//

    To ten komunista i pederasta Thierry Meyssan nie wie, że każdy z tych azylantów może następnie sprowadzić sobie całą rodzinę?
    Ale na pewno wie, że każdy azylant pederasta może sobie do UE (na razie na szczęście nie całej) sprowadzić kochasia.
  • Autor
    Poruszane w artykule problemy to tylko jeden z elementów. Planerzy nie patrzą tak wąskotorowo, ten aspekt wplątuje się w ważniejsze, taktyczne z tego punktu widzenia działania.
    To uchodźcy w wieku poborowym, z doświadczeniem i historią wojskową, których obecność w Europie nie jest i nie może być przypadkiem.
    Fakt że kierowane i organizowane jest to przez siły które robią to od dawna nie jest zaskoczeniem. Tylko jeden kraj dysponuje tak rozwiniętą techniką analizy i planowania, aby realizować je jak najmniejszym nakładem energii i środków, dla jak największego efektu. I nie da się ukryć, że za to należało by ich podziwiać.. Szkoda że te możliwości i środki są tak marnowane przeciwko ludzkości.
    Oczywiście *5 :)
  • wojna.INFO
    Troche jest prawdy w tym co pan pisze ale ciagle jeszcze potrzebni sa niekoniecznie wykwalifikowani pracownicy. Chyba, ze ma pan na mysli magistrow na zlewaku w Anglii.
    Bardzo przydatni sa ciagle pracownicy sezonowi w wielu dziedzinach; nie tylko gospodarce rolnej, hodowli czy przy zbieraniu winogron i produkcji wina.
    U nas polskie firmy sprowadzaja na wize turystyczna krewniakow z Polski na tzw. dorobek w sezonie letnim przy remoncie domow, pracach budowlanych a nawet do pilnowania dzieci.
    Poza tym dla legalnych emigrantow urzadzane sa kursy przyspieszone szkolenia zawodowego na najbardziej potrzebne aktualnie prace.

    Do nas dwa razy do roku przychodzi facet, ktory przycina nam krzaki i drzewa i wykonuje wszelkie ciezkie prace ogrodnicze i wywozi galezie i smieci. Nie potrzebowal zadnych dyplomow a jednak trzeba sie do niego zamawiac na pare tygodni do przodu bo ma pelne rece roboty.
    Oplacamy tez czlowieka, ktory dwa razy do roku spryskuje nam posesje przeciw pajakom i roznym brzydkim insektom w ogrodzie. Tez trzeba sie do niego ustawic w kolejce.
    W dziedzinie uslug ciagle jest jeszcze zapotrzebowanie na manualne prace.
    W porcie i w przetworniach znajduje okresowe zatrudnienie duzo ludzi przy rozladowaniu i sortowaniu np. ryb .
    W turystyce na calym swiecie potrzebna jest rzetelna, niekoniecznie naukowa obsluga turystow.

    Nasz XXI wiek to era post-industrialna ale tylko w tzw. wiodacych krajach.
    I tylko w wiodacych dziedzinach.
    Na razie.
    Czesto przyszlosc jest nieprzewidywalna.

    Wynalazek auta nie zabil konia.
  • @Arjanek 07:29:39
    PRZECZYTAJ ARTYKÓŁ DO KOŃCA, A NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ BLUZGAĆ.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031