Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Turcja na dwa fronty

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Prezydent Turcji Erdogan podkręca coraz bardziej ryzykowną grę polityczną, ale sukcesów w niej nie ma i nie widać ich także w dalszej perspektywie. Próba analizy.

 

Dziewięć tygodni temu Selhattin Demirtasz, lider lewicowej, kurdyjskiej partii HDP (Halkların Demokratik Partisi, Demokratyczna Partia Ludowa) święcił wielki triumf w pierwszych legalnych wyborach z udziałem HDP w Turcji. Jego partia zdobyła z miejsca aż 13% mandatów, co kosztowało rządzącą partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP, Adalet ve Kalkınma Partisi) utratę parlamentarnej większości. W ubiegłym tygodniu Demirtasz i wszyscy posłowie HDP wystosowali do rządu niezwykły postulat: aby uchylić im immunitet parlamentarny! Była to ich emocjonalna reakcja na żądanie, jakie poprzedniego dnia wysunął prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan , współzałożyciel AKP, aby aresztować wszystkich posłów „powiązanych z terroryzmem”. Swym postulatem HDP chciała podkreślić, że nie ma nic do ukrycia. „Biz şiddet, terörizm ya da ırkçılık desteklenen asla. Biz baskı ve şantaj boyun eğmeyeceğini.” (Nigdy nie wspieraliśmy przemocy, terroryzmu ani rasizmu. Nie ugniemy się więc przed takim naciskiem i szantażem) – stwierdził Demirtasz.

Żądanie Erdogana jest częścią jego strategii uzyskania przewagi politycznej poprzez zmarginalizowanie Kurdów. Kiedy w ubiegłym miesiącu Turcja rozpoczęła bombardowania niektórych pozycji Da’iszu (Państwa Islamskiego, ISIS) w północnej Syrii i pozwoliła samolotom NATO na użycie tureckich baz lotniczych do podobnych nalotów w zachodnich mediach pojawiła się opinia, że Erdogan nareszcie zrozumiał powagę zagrożenia, jakie niesie w sobie ciche poparcie którego dotąd udzielał on islamistom z Da’iszu. Ale obie strony  - tj. i Turcja i NATO – nie grają tu uczciwie. NATO pod pozorem ataków na ISIS zbombardowało przynajmniej w dwóch miejscach pozycje rzadowych wojsk syryjskich, a Turcja zrzuciła lwią część bomb i rakiet na pozycje kurdyjskiej PKK (Partii Pracujących Kurdystanu, Partiya Karkerên Kurdistan). W efekcie Da’isz raczej się umocnił. Trwające od dwóch lat rokowania Ankary z PKK zostały zerwane, setki Kurdów w Turcji aresztowano, a PKK, która od kilkudziesięciu lat walczy o autonomię tureckiego Kurdystanu, wznowiła ataki na tureckie służby mundurowe. Wydaje się, że o to właśnie Erdoganowi chodziło: poprzez eskalację konfliktu z Kurdami w ogóle, podważa on kurs umiarkowanej linii Demirtasza i HDP.   

Oczywistym i nadrzędnym celem Erdogana jest utrzymanie i umocnienie AKP przy władzy. Jak się wydaje, obecny tymczasowy rząd tej partii nie dba nawet o sformowanie trwałej koalicji. Niby rozpoczął negocjacje z bardzo świecką Republikańską Partią Ludową (Cumhuriyet Halk Partisi, CHP), ale obie te partie nie mają właściwie o czym rozmawiać, bo punktów stycznych między nimi prawie nie ma, więc rozmowy są z góry skazane na fiasko. A jeśli do 23 sierpnia nie powstanie żaden rząd, na co się wyraźnie zanosi, to zgodnie z konstytucją prezydent może rozpisać kolejne wybory za 90 dni. W międzyczasie rządziłby gabinet będący składanką ze wszystkich partii parlamentarnych. AKP, która wygodnie rządziła Turcją solo od 2002 roku, byłaby z tego na pewno bardzo niezadowolona.

Jedną z możliwości, jaką ma do dyspozycji Erdogan, jest powołanie rządu mniejszościowego. Dla uzyskania wotum zaufania konstytucja turecka wymaga tylko zwykłej większości posłów obecnych na głosowaniu. Partia twardogłowych nacjonalistów MHP (Milliyetçi Hareket Partisi, Partia Ruchu Narodowego) mogłaby tu walnie dopomóc po prostu nie stawiając się w parlamencie w dniu głosowania. Arytmetyka wypadłaby wtedy i tak na korzyść AKP.  Aliści późniejsze nowe wybory wcale nie musiałyby dać wyniku, jaki się marzy przywódcom AKP. W czerwcowych wyborach wielu umiarkowanych i konserwatywnych Kurdów, zwłaszcza przywiązanych do islamu i odrzucających marksistowską PKK, przerzuciło swe głosy na HDP, zrażonych antykurdyjską tonacją AKP. Obecne zbrojne działania przeciw Kurdom w Syrii i wobec radykałów kurdyjskich w samej Turcji mogą tylko wzmóc tę tendencję. AKP może jednak starać się ugrać na antykurdyjskich sentymentach, które w Turcji są dość silne i cały czas pulsują pod skórą. Devlet Bahceli, przywódca nacjonalistów z MHP, ostro krytykuje wielu zamożnych Turków, którzy „gizlice varlıklı Boğaziçi Konakları viski yudumlarken devam edebilmek amacıyla HDP için oy”(cichcem głosowali na HDP, aby móc nadal sączyć whisky w swoich willach nad Bosforem).  [Chodziło mu o to, że islamska AKP ma w planach ostrzejszą politykę wobec alkoholu]. Również przywódcy AKP podejrzewają, że na sukces HDP złożyło się wiele taktycznych głosów nie-kurdyjskich.

Tymczasem krętackie manewry Erdogana zmarnowały już dwa lata negocjacji w celu unormowania problemu kurdyjskiego w Turcji. „A myśmy się spodziewali, że Erdogan dokona cudu na linii zgody turecko-kurdyjskiej” – załamuje nieszczerze ręce Johannes Hahn, unijny komisarz ds. rozszerzenia. Jego krytyka wojskowych działań Turcji jest jednak bardzo ostrożna: „Die türkische Aktion müssen verhältnismäßig und gezielte sein und keineswegs gefährdet den demokratischen politischen Dialog in dem Land” (Działania Turcji muszą być proporcjonalne, akuratne i w żadnym wypadku nie zagrażać demokratycznemu dialogowi politycznemu w tym kraju)

Kiedyś wielkim podziałem tureckiej sceny politycznej był konflikt między świecko zaprogramowaną armią i mocno islamistyczną AKP. Obecne włączenie przez Erdogana armii do walnej rozprawy z Kurdami, może świadczyć o tym, że stary konflikt został już zażegnany. Dla HDP nadchodzą trudne czasy: „Bizi suçlu istiyoruz, bizi marjinalize etmek istiyorum” (Chcą z nas zrobić przestępców. Chca nas zmarginalizować.) – mówi rzecznik partii Ayhan Bilgen. „Siyasi partiler şiddet katılan , biz meclis araştırmak istiyoruz . Biz bunu korkmuyoruz” (Jeśli partie polityczne angażują się w przemoc, chcemy aby parlament przeprowadził śledztwo. My się tego nie boimy).

Ostra gra Erdogana wydaje się bardziej desperacka niż chytra. Jego ostatnie posunięcia wojskowe, i sygnalizowanie dalszej do nich  gotowości, mają zademonstrować na tureckiej scenie wewnętrznej, że pomimo słabego wyniku w ostatnich wyborach parlamentarnych AKP zachowuje kontrolę nad polityką i bezpieczeństwem państwa. Jednakże sytuacja w Syrii ewoluuje w niekorzystnym dla Turcji kierunku. Po pierwsze, główny cel Turcji: obalenie Asada jest nierealistyczne. Próby nakłonienia USA do rozszerzenia wojny w Syrii i Iraku o walkę z siłami Asada kończą się fiaskiem. Oddziały syryjskiej opozycji, wspierane logistycznie, szkoleniowo i w zakresie uzbrojenia przez Ankarę (głównie Wolna Armia Syryjska), ustępują na polach walki siłom Asada, Kurdów, Da’iszu i innym i są przez nie konsekwentnie wypierane z północnej Syrii.

Po drugie, w ostatnich miesiącach doszło do znacznego wzmocnienia pozycji Kurdów związanych z  PKK w Syrii. Począwszy od marca br. zdołali oni wyprzeć bojowników Da’iszu z wielu obszarów północy kraju (z Kobane, Tall Abjad, a wraz z siłami Asada także z Hasaki). Zespolili w ten sposób odseparowane od siebie wcześniej terytoria i objęli kontrolę nad ok. 400-kilometrowym pasem wzdłuż granicy z Turcją, łącznie z przejściami granicznymi. Z punktu widzenia Ankary takie umocnienie się PKK jest poważnym geopolitycznym wyzwaniem. Według Ankary procesowi temu dodatkowo towarzyszy wypieranie lokalnej sunnickiej ludności arabskiej i turkmeńskiej, co utrwala kurdyjską dominację (a także wzmaga fale uchodźców do Turcji). Wbrew protestom Ankary krzepnie również taktyczny sojusz USA z Kurdami. Zdaniem tureckich władz te kolejne zwycięstwa Kurdów nad Da’iszem nie byłyby możliwe bez wsparcia amerykańskiego lotnictwa. Ankara obawia się, że PKK podejmie próbę dalszej ekspansji terytorialnej poprzez próbę połączenia kontrolowanych obszarów w północno-wschodniej Syrii z obszarami na północnym zachodzie, tj. z okolicami miasta Afrin, które oddzielone są obecnie terytoriami kontrolowanymi przez Państwo Islamskie i inne grupy rebeliantów (m.in. przez związaną z Al-Kaidą Al-Nusrę i Wolną Armię Syryjską). Ankara musi liczyć się z tym, że jej wojskowe próby zwalczania faktycznej autonomii Kurdów w północnej Syrii spotykają się również z coraz większym oporem kurdyjskiej ludności w Turcji. Wyraźnym tego przejawem były brutalne starcia tureckich Kurdów z policją i wojskiem, które wybuchły w październiku ub.r. w związku z turecką izolacją kurdyjskiego miasta Kobane atakowanego przez Da’isz. Sukces wyborczy HDP w czerwcowych wyborach wzmacnia pozycję, solidarność i asertywność Kurdów na scenie politycznej Turcji.

Po trzecie, coraz poważniejszym problemem także dla Turcji jest umacnianie się terrorystów z Da’iszu. Ankara początkowo miała nadzieję na możliwość manipulowania, bądź co najmniej na pokojową koegzystencję z nimi. Nie spełniły się jednak jej rachuby na to, że pokonają oni armię Asada ani że uniemożliwią Kurdom ekspansję w północnej Syrii. Krzepnięcie Da’iszu jako regionalnego aktora, nawet pomimo trwających od sierpnia ub.r. (ale w dużej mierze udawanych) nalotów koalicji dowodzonej przez USA oraz porażek Da’iszu w walkach z Kurdami, stwarza dla Ankary coraz poważniejsze zagrożenie. Da’isz jest głównym źródłem destabilizacji tureckiego sąsiedztwa, bierze bowiem udział w niemal wszystkich bitwach w regionach przygranicznych, zarówno z Kurdami, siłami Asada, Wolną Armią Syryjską, jak i innymi ugrupowaniami. Konsekwencje umacniania się Państwa Islamskiego odczuwalne są też coraz silniej wewnątrz Turcji. Przed ekspansją PI uciekają tam kolejne fale uchodźców (w Turcji przebywa obecnie ok. 2 mln uchodźców syryjskich), zaś przenikanie dżihadystów na terytorium Turcji zagraża bezpieczeństwu wewnętrznemu, godzi w międzynarodowy wizerunek kraju oraz w sojusznicze więzi z Zachodem (posądzenie przez media i partnerów zagranicznych o tolerowanie obecności PI w Turcji oraz sprzyjanie dżihadystom w ich walkach z Kurdami). Ponadto, coraz więcej obywateli Turcji dołącza do szeregów PI – szacunki mówią o kilku tysiącach Turków biorących udział w dżihadzie w Syrii i Iraku.

Wszystko to pogłębia kryzys tureckiej polityki wobec Syrii, Kurdów i Da’iszu, a także podważa sojusz z USA. Erdogan gra bardzo ryzykownie, ale sukcesu tej polityki także w dłuższej perspektywie nie widać.

 

KOMENTARZE

  • Tragedia ludow Bliskiego Wschodu
    Kiedy zlodzieje ropy naftowej podzielili Bliski Wschod na kawalki i stworzyli sztuczne panstwa to zapomnieli zdaje sie o Kurdach.
    I podobnie jak w 1947 roku Anglicy podzielili Punjab gdzie nagle rozdzielono wsie i cale rodziny, ktore mieszkaly obok siebie - znalazly sie po drugiej stronie granicy.
    To samo zrobiono w Bosni czy w Sudanie.

    Niegdys Kurdowie byli nomadami i mimo, ze mieli baze/stolice w Kirkut to wedrowali swobodnie po calym Bliskim Wschodzie bez ograniczen. Stworzenie Iraku, Kuwejtu czy Kataru zupelnie zmienilo los Kurdow, ktorzy znalezli sie nagle w kilku roznych panstwach.
    Zachodnie zbiry przekupuja rozne grupy Kurdow w swoich matactwach na Bliskim Wschodzie.
    Kiedy USA obiecalo Kurdom ze im pomoga w walce przeciwko Hussejnowi, to naturalnie Kurdowie zgodzili sie przygotowac rewolucje.
    W ostatniej chwili Kongres zmienil zdanie bo Amerykanie doszli do wniosku, ze utworzenie wolnego panstwa Kurdow zrobi z nich wlascicieli ropy.
    Kurdy napadly na Husejna a Amerykanie nie przyszli z pomoca.
    Straszliwie zostali zdziesiatkowani przez Sadama Husejna. To bylo straszne lanie.

    Mnie kiedys, jeszcze przed amerykanska inwazja na Irak bardzo zdziwily paszporty kurdyjskie z Iraku. Kurdowie mieli pelna autonomie w polnocnym Iraku. Wydawali wlasne paszporty.
    Juz wtedy rozne grupy Kurdow nawzajem sie nienawidzily i jedne byly zaprzyjaznione z Izraelem inne z Kurdami w Syrii. PKK uwazano za partie komunistyczna. Ale nie wiem na ile taka partia moze byc uznana w Syrii.
    Wielu Kurdow to tez alawici o czym sie duzo nie pisze.
    PKK nie lubilo Kurdow z Iranu o czym sie przekonalam na wlasnej skorze.
    Naturalnie ze nie do konca rozumiem obecne pomieszanie grup, pojec i aliansow.
    Artykul powyzszy bardzo mi pomogl zrozumiec aktualne awantury.
    Wydaje mi sie jednak, ze wszystkie te grupy i ludy Bliskiego Wschodu znalazly sie w pulapce i komus bardzo na tym chaosie zalezy.
    Turcja niewatpliwie jest w pulapce bo jest w NATO. Obowiazuja ja reguly gry sprzeczne z interesami Turkow.
    Ale Turcja ma tez wewnetrznego wroga; armia jest w rekach Donmeh.
    Ten Erdogan kreci sie jak w ukropie - 'raz wte - a raz we wte') ten alians atlantycki drogo kosztuje.
    Turkom obiecali wielki kalifat jak pomoga w rozwaleniu Jugoslawii.

    Asad rozzloscil Turkow do czerwonosci przyznajac autonomie Kurdom syryjskim.
    Tymczasem w Kirkut dzieja sie straszne rzeczy: Krew miesza sie z ropa i dolarami. Cos tak jak kiedys w Czeczeni.
    Dalej nie rozumiem co to jest ten Dajsz ale naturalnie obca interwencja na Bliskim Wschodzie pomaga tylko handlarzom broni, zlodziejom ropy i handlarzom ludzkim towarem i przemytnikom uchodzcow.

    Zal nie tylko zabytkow Mezopotamii; zal mi i Kurdow i Turkow i Libijczykow i zdziesiatkowanych obywateli Iraku.
    Zal dzieci irackich.
    I zal kosciolow chrzescijanskich nie tylko w Syrii.
    W Syrii mieszkaja/mieszkali najstarsze ludy Bliskiego Wschodu. Asyryjczycy, Babilonczycy..
    W kosciolach odprawiano msze w jezyku aramejskim.
    Nasza cywilizacja odpowiada za niszczenie naszej cywilizacji.

    Wielka propaganda podboju BW oglupia cale narody swiata.
    Kiedy Amerykanie bombardowali panstwo Amharow - swiat uwierzyl ze w Erytrei kiedykolwiek mogla byc susza.
    Pod plaszczykiem wielkiej pomocy dla Etiopii - Zachod okradal i niszczyl bardzo bogata kulture chrzescijanska.

    Jestesmy swiadkami totalnego zniszczenia Bliskiego Wschodu - kolebki naszej cywilizacji.
    I co dalej? Europa?
  • Nigdy nie ufaj żydom !
    Dlaczego nie ma Traktatu Pokojowego 70 lat po 2 WŚ - Czy tym razem Rosjanie wrócą do siebie po zwycięstwie nad rzeszą niemcką ?? oby ! http://beata.neon24.pl/post/124757,23-sierpnia-dzien-pamieci-o-ofiarach-stalinizmu-hitleryzmuTa historia powtórzyła się w 2014 - tajne cele ludobójczego imperium osmańskiego (niemiecko-żydowsko-turecki)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930