Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3719 postów 1776 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

15 lat po Kursku

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OKRĘTY PODWODNE: 12 sierpnia 2000 roku podczas ćwiczeń na Morzu Barentsa zatonął rosyjski atomowy okręt podwodny „Kursk”. Wczoraj w Rosji odbyły się uroczystości w związku z 15. rocznicą tragedii.

 

Według oficjalnej wersji tragedia miała miejsce 12 sierpnia 2000 roku o godzinie 11:28 i 26 sekund (czasu moskiewskiego) w torpedzie w bloku №4, co spowodowało wybuch pozostałych torped, które znajdowały się w pierwszym przedziale krążownika. Według postępowania pierwszy wybuch powstał w wyniku wycieku nadtlenku wodoru z mikropęknięć, które utworzyły się na korpusie torpedy, które powstały w wyniku „niestandardowych procesów". Wyciekła mieszanina eksplodowała niszcząc wyrzutnię torped №4 i znajdującą się obok wyrzutnię №2.

Ludzie, którzy przebywali w przedziałach 2, 3, 4, 5 i 5-bis zginęli „w krótkim czasie — od kilkudziesięciu sekund do kilku minut". Po wybuchu przeżyło 23 osób w rufowej części okrętu. Dowodził nimi kapitan Dmitrij Kolesnikow: „13.15. Wszystkie osoby z 6., 7. i 8. przedziału przeszły do 9. Jest tu nas 23 osoby. Podjęliśmy tę decyzję na skutek awarii. Nikt z nas nie może wypłynąć na górę". Ostatni wpis nosi datę 12 sierpnia 15:15, czyli po 4 godzinach od wybuchu.

Poszukiwania okrętu rozpoczęły się kilka godzin po tym, jak przestał z niego napływać sygnał. „Kursk" został znaleziony dzień później na głębokości 108 metrów, 80 mil na północ od głównej bazy Floty Północnej — Siewieromorska. Po odkryciu okrętu podwodnego podjęto kilka prób ewakuacji członków załogi „Kurska". Jednak podwodne aparaty nie były w stanie podłączyć się do łodzi podwodnej. W nocy 19 sierpnia prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że są małe nadzieje na uratowanie kogokolwiek ze znajdujących się na pokładzie atomowego okrętu podwodnego.

19 sierpnia na miejsce katastrofy okrętu podwodnego zostały dopuszczone norweskie statki Seaway Eagle i Normand Pioneer z brytyjskim aparatem ratunkowym. Po kolejnych dwóch dniach prób, 21 sierpnia, norweskim nurkom udało się otworzyć dolny właz dziewiątego przedziału łodzi i ustalić, że wewnątrz zginęły wszystkie 118 osób  znajdujących się na pokładzie— członkowie załogi, oficerowie sztabu dywizji i cywilni eksperci fabryki „Dagdiesel".

Na początku tygodnia jeszcze była nadzieja na to, że marynarze „Kurska" przeżyli: „słyszeliśmy pukanie, z okrętu podwodnego słychać było jakieś dźwięki, być może był tam ktoś przy życiu", — wspomina publicystka MIA „Rossiya Segodnya" Anastazja Mielnikowa, która pracowała wtedy dla wiodącego rosyjskiego programu telewizyjnego „Wiesti". — Trudno o tym wspominać. Kiedy domyślasz się, a potem wiesz, że — tak, „on zatonął", okręt podwodny „Kursk". Zginęło 118 osób.

Dokumenty na temat tragicznej katastrofy w sierpniu 2000 roku rosyjskiego atomowego okrętu podwodnego K-141 „Kursk", które są utajnione na 30 lat, ale mogą zostać odtajnione wcześniej po odpowiedniej decyzji rządu, przyznaje szef Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony FR Igor Piermiakow. „Minęło dopiero 15 lat. Są przepisy, pracujemy zgodnie z nimi, jeżeli zostanie podjęta jakaś decyzja rządu, być może zostanie również zorganizowana komisja. Ale istnieją przepisy, które określają, że przez 30 lat trzeba przejrzeć dokumenty w celu możliwego usunięcia gryfu, jakiegoś szyfru, a może także nie usunięcia", — powiedział Piermiakow na spotkaniu w MIA „Rossiya Segodnya".

Przyczyny katastrofy Kurska i decyzji wtedy podejmowanych nie są dokładnie znane. Na podstawie bardzo niepełnych danych można jednak odtworzyć sobie jej obraz i postawić hipotezę. Chodziło o próby z torpedą kawitacyjną, czyli mknącą przez wodę w specjalnie wytwarzanej bańce powietrza. Woda nie stawia jej wtedy oporu i torpeda taka może – przynajmniej teoretycznie – osiągać prędkość podobną do rakiet. Testowana  wtedy rakieta Szkwałosiąga prędkość ponad 200 węzłów tj. ok. 370,4 km/h. Normalnie nowoczesne torpedy osiągają prędkości od 30 do 55 węzłów (czyli od 55,5 do ok. 100 km/h) i zasięg od 17 do 21 km, ale to umożliwia atakowanemu okrętowi szybki manewr i przygotowanie się do obrony. Mając na uzbrojeniu torpedy superkawitacyjne można by wytępić wszystkie okręty podwodne przeciwnika strzelając do nich jak do kaczek. Badania nad tymi torpedami prowadzi się w supertajnym reżymie zarówno w Rosji jak i w Ameryce i to tłumaczy zarówno zarówno zwłokę w dopuszczeniu wtedy obcych ekip ratowniczych do wraku, jak i utajnienie dokumentów na następne 30 lat. W fatalnym dniu Kursk miał wykonać symulowany atak torpedowy na nieprzyjacielski lotniskowiec.

Obecni na pokładzie cywilni inżynierowie z fabryki Dagdiesel nadzorowali także eksperyment z zamiana drogiego paliwa stałego, stosowanego podobnie jak w rakietach, na tańsze ale mniej stabilne paliwo płynne które wymagało tankowania na pokładzie. Najprawdopodobniej podczas tego manewru nastąpił jego zapłon i wybuch.

Tragedia „Kurska" zmusiła Marynarkę Wojenną Rosji do rozpoczęcia modernizacji sprzętu ratowniczego i poszukiwania nowych środków w celu zapewnienia bezpieczeństwa marynarzy floty podwodnej. Najdłużej oczekiwaną nowością będzie pełnooceaniczny statek ratunkowy projektu 21300 „Igor Biełousow". Statek został zaprojektowany specjalnie do pomocy załogom okrętów podwodnych leżących na dnie lub znajdujących się na powierzchni: ewkuowania załóg,  podawania powietrza, energii elektrycznej i środków ratunkowych zarówno do łodzi podwodnych jak i zatopionych okrętów nawodnych.

Na szczególną uwagę zasługuje także załogowy głębinowy aparat ratunkowy „Bester-1", który zostanie umieszczony na statkach ratowniczych typu „Igor Biełousow". Robocza głębokość zanurzenia „Bestera" sięga 700 metrów i jest on wyposażony w nowoczesny system sterowania, który zapewnia dokładność pozycjonowania i nawigacji na głębokości. Ale główną cechą „Bestera" jest wyjątkowa stacja dokująca aparatu do wyjścia awaryjnego z łodzi podwodnej, przez którą będzie można ewakuować ludzi przy przechyleniu do 45 stopni. Dotychczasowe analogiczne aparaty światowej produkcji pozwalają na ewakuację przy przechyleniu nie większym niż 15 stopni.

Wśród nowości ratunkowych 2015 roku warto zwłaszcza wyodrębnić zdalnie sterowane podwodne urządzenie „Marlin-350", które wiosną zakończyło program państwowych testów i zostało zalecone do przyjęcia na uzbrojenie sił wojenno-morskich Rosji. Urządzenie to, które może zejść i operować skutecznie do głębokości 350 metrów, zostało zaprojektowane przez firmę „Tetis O" w ramach programu substytucji importu.

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031