Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3841 postów 1811 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Środa, 22.07.2015

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (837) Serwis alternatywnych informacji ze świata z dnia dzisiejszego. Zapraszam.

 

*Stałych baz NATO w Polsce nie będzie - powiedział w wywiadzie dla Rzeczypospolitej zastępca szefa biura ds. europejskich i eurazjatyckich Departamentu Stanu USA John A. Heffern.  „Na szczycie NATO w Warszawie w lipcu 2016 r. nie zostanie podjęta decyzja o utworzeniu stałych baz wojskowych na terytorium Polski. Stanowisko Waszyngtonu w tej sprawie jest pewne i nie ulegnie zmianie.Pozostaniemy z wami tak długo, jak tylko to konieczne” – dodał dwuznacznie Heffern.Władze w Warszawie wielokrotnie mówiły o konieczności rozmieszczenia stałych baz wojskowych Paktu w Polsce. Również otoczenie Andrzeja Dudy przechwalało się, że ten po objęciu urzędu „odblokuje” (nieistniejącą) kwestię baz w Polsce. 

 *USA po raz kolejny potwierdziły plany rozwoju tarczy antyrakietowej. Jak potwierdził Pentagon, oczekuje się, że już do 2018 roku wszystkie rakiety zajmą swoje miejsca w Rumunii i w Polsce. Ponadto, dodane zostaną  przeciwrakiety, które można umieścić w dowolnym miejscu.  Generalny dyrektor rosyjskiego Centrum Strategicznych Ocen i Prognoz, ekspert wojskowy Siergiej Griniajew uważa, że system tarczy antyrakietowej może w pełni zmienić się z obronnego w uderzeniowy. „Sytuacja jest taka, że jeśli USA nadal będą trzymać się swojego planu rozmieszczania elementów tarczy antyrakietowej w Europie, to rejony pozycyjne, które wykorzystywane są do rozmieszczenia przeciwrakiet, w perspektywie mogą zostać użyte do rozmieszczenia rakiet średniego zasięgu. A one same mogą zostać wykorzystane jako broń ofensywna. Tym samym tarcza antyrakietowa zmieni się w system uderzeniowy, który będzie mógł zostać wykorzystany m.in. przeciwko Rosji” – powiedział  Griniajew. Jego zdaniem, bez względu na oświadczenia Waszyngtonu, system obrony przeciwrakietowej w Europie od początku tworzony był nie dla obrony przed Iranem i Koreą Północną, ale był przeznaczony do przeciwdziałania potencjałowi rakietowemu Rosji i Chin. Jednocześnie USA nadal będą przekonywać o swoim wyłącznym prawie do tworzenia tego typu systemów. Według Griniajewa, Europejczycy po prostu nie są w stanie przeszkodzić USA. „Europa nie dysponuje w pełnej mierze suwerennością narodową. Nawet jeśli Europejczycy chcieliby odmówić rozmieszczenia na swoim terytorium elementów systemu tarczy antyrakietowej, to ze względu na tę politykę, którą prowadzą ich elity, po prostu nie będą mogli tego dokonać . Europejczycy są zmuszeni do podążania za kursem tworzonym przez Waszyngton, w tym i w kwestiach bezpieczeństwa wojskowego. W rezultacie, kwestie sfery socjalnej, stosunków dwustronnych między szeregiem państw Unii Europejskiej schodzą na drugi plan, a na pierwszy plan wychodzi mityczne zagrożenie związane z Rosją i Iranem. I USA w pełnej mierze wykorzystują tu siłę swojego kompleksu przemysłu wojennego, aby narzucić tę politykę Europie” – uważa rosyjski ekspert wojskowy. 

 

*Naczelny dowódca sił NATO w Europie generał Philip Breedlove odwiedzi jutro poligonw Jaworowiepod Lwowem, gdzie odbywają się ukraińsko-amerykańskie ćwiczenia - podaje biuro prasowe ukraińskiego rządu, podsumowując wyniki spotkania generała z premierem Ukrainy Arsenijem Jaceniukiem.Według premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka, Breedlove jest „wielkim przyjacielem" narodu ukraińskiego, a naród amerykański, według niego, „wspiera naród ukraiński". Międzynarodowe ćwiczenia Saber Guardian/Rapid Trident-2015 zaczęły się dzisiaj w obwodzie lwowskim. Są to zakrojone na największą skalę ćwiczenia na Ukrainie w tym roku.

 

* Prezydent Naddniestrza Jewgienij Szewczuk wydał rozkaz zmobilizowania mężczyzn w wieku 18-27 lat. Mobilizacja obowiązywać będzie do końca bieżącego roku. Decyzja ma związek ze zwiększeniem ilości wojsk ukraińskich na granicach republiki oraz narastającą niestabilnością sytuacji na Ukrainie. Wcześniej władze w Kijowie odmówiły przedłużenia porozumienia w sprawie tranzytu rosyjskiego kontyngentu pokojowego stacjonującego w Naddniestrzu.

 

*Powstańcy DRL zakończyli proces wycofywania sprzętu z działami kalibru poniżej 100 mm od linii frontu w Donbasie - poinformowało Ministerstwo Obrony republiki Doniecką Agencję Informacyjną. „Proces wycofywania sprzętu zbrojnego ze spokojnych odcinków linii frontu o 3 km w trybie jednostronnym w DRL został zakończony" — czytamy w komunikacie. Jak podkreślono, w „punktach zapalnych" na linii frontu pozostają czołgi i wozy opancerzone. Chodzi o strefy na północ od Doniecka i Debalcewa. We wtorek na rozmowach w Mińsku zostało osiągnięte porozumienie w sprawie wycofania czołgów i broni kalibru do 100 mm od linii frontu w Donbasie, jednak porozumienie na razie nie zostało podpisane. 19 lipca DRL i ŁRL ogłosiły rozpoczęcie procesu jednostronnego wycofywania sprzętu kalibru poniżej 100 mm o 3 km od linii frontu.

 

*Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oznajmił, że zlecił niezwłoczne podpisanie porozumienia w sprawie stworzenia 30-kilometrowej strefy buforowej wzdłuż linii podziału oraz wycofania czołgów i moździerzy. „Zleciłem członkom naszej trójstronnej grupy kontaktowej z ramienia Ukrainy niezwłoczne podpisanie z OBWE i stroną rosyjską, będącą członkiem trójstronnej grupy kontaktowej, porozumienie, gwarantujące stworzenie 30-kilometrowej strefy buforowej wzdłuż linii frontu. Wycofanie pozostałej artylerii, czołgów, moździerzy oraz uniemożliwienie ciągłych ostrzałów" — cytuje Poroszenkę agencja RIA Novosti.

 

*Poroszenko oznajmił, że Donbas jest i będzie ukraińskim regionem, a jego mieszkańcy będą swobodnie mówić w języku ukraińskim i rosyjskim.„Donbas jest i będzie ukraiński, będzie swobodnie mówić w języku ukraińskim i rosyjskim" — powiedział prezydent Ukrainy, zabierając dzisiaj głos w Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim. Podkreślił on, że Kijów nie jest zwolennikiem wojny, lecz dąży do pokoju. Według niego, jeśli w Donbasie uda się osiągnąć stabilny rozejm, to w przyszłym roku rozpocznie się odbudowa gospodarki regionu.  „Nie ma na świecie takiego przykładu, aby w państwie, przeciwko któremu realizowana jest agresja wojskowa, rozwijała się gospodarka i rosła stopa życiowa. Jeśli nie dopuścimy do dalszej eskalacji, osiągniemy chociażby rozejm, lecz stabilny, niezawodny, to już w przyszłym roku będziemy mogli wznowić wzrost gospodarczy, poczuć pierwsze rezultaty reform" — oświadczył Poroszenko.  Jednocześnie dodał, że nie ma alternatywy dla polityczno-dyplomatycznego zażegnania konfliktu.

 

*Podczas usuwania gruzów na lotnisku w Ługańsku znaleziono magazyn z amunicją, bronią strzelecką i ciężką, w tym amerykańskiej produkcji - poinformował Leonid Tkaczenko szef wydziału śledczego Prokuratury Generalnej Ługańskiej Republiki Ludowej.Według niego, wśród wykrytej broni znajdują się przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe. „Między innymi system Stinger. Wszystkie wymienione przedmioty mają specjalne oznaczenie przynależności do Departamentu Obrony USA" — podkreślił Tkaczenko.  Powiedział on, że pracownicy MSW ŁRL skonfiskowali i spisali całą znalezioną broń palną a także amunicję, substancje wybuchowe i inną broń. Według słów Tkaczenki, znalezisko udowadnia, że kwestia dostawy na Ukrainę broni lotniczej już od dawna została rozwiązana. Podkreślił on, że znalezisko nagrano na kamery wideo i że o tym fakcie zostanie poinformowana opinia publiczna i przedstawiciele OBWE.

 

* Na czele największej ukraińskiej spółki wydobywającej ropę i gaz Ukrnafta stanął prezes BJ Kazakhstan Mark Rollins.Pełnomocnictwa poprzedniego przewodniczącego zarządu Ukrnafty, Belga Petera Van Hecke zostały przedterminowo zawieszone. Uważano go za człowieka Igora Kołomojskiego.Taką decyzję absolutną większością głosów zatwierdzili dziś na zgromadzeniu akcjonariusze spółki. Ukraiński rząd od dawna domagał się zastąpienia szefa spółki niezależnym kandydatem, wybranym w ramach konkursu. Państwo posiada 50% plus 1 akcji Ukrnafty, około 42% należy do grupy finansowo-przemysłowej Priwat Kołomojskiego. Ukrnafta jest największą spółką wydobywającą ropę i gaz na Ukrainie. Jej udział w wydobyciu ropy naftowej i kondensatu gazu na Ukrainie wynosi 68%, a w wydobyciu gazu — 11%. 

 

*Szef ekstremistycznej organizacji Prawy Sektor Dmytro Jarosz oznajmił, że na Ukrainie rozpocznie się nowy etap rewolucji - podaje ukraiński periodyk Segodnya.Podczas wystąpienia przed ukraińskimi obywatelami na wiecu, Dmytro Jarosz oznajmił, że zjazd organizacji w Kijowie symbolizuje „nowy etap ukraińskiej rewolucji". Ponadto Jarosz poinformował, że Prawy Sektor organizuje sztaby przygotowania referendum w sprawie wotum nieufności dla ukraińskich władz i zmieni nazwę z ruchu wojskowo-politycznego na ruch narodowo-wyzwoleńczy Prawy Sektor. Według danych periodyku, Prawy Sektor zażądał także zniesienia mińskich porozumień i legalizacji ochotniczych batalionów. Innym wymogiem organizacji było wprowadzenie stanu wojennego w kraju. W ogóle w wiecu wzięło udział ponad 3 tys. osób, akcja trwała około dwóch godzin, żadnych incydentów nie odnotowano. W jego trakcie brzmiały antyrosyjskie hasła, krytyka pod adresem obecnych władz na Ukrainie oraz apele o ich obalenie.  

 

* Dmytro Jarosz opowiedział się za pozablokowym statusem Ukrainy, oraz przeciwko przynależności do Unii Europejskiej i NATO. Jest to sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem kijowskiej junty, za to zbieżne z celami ukraińskiej opozycji, w tym powstańców Donbasu. Wódz "Prawego Sektora" odniósł się także pojednawczo do "górników Doniecka". Prawy Sektor nie występował i nie występuje o wejście Ukrainy do Unii Europejskiej. Uważamy, że Ukraina powinna być podmiotem, a nie przedmiotem geopolityki. Opowiadamy się za pozablokowym statusem kraju. Tak jak górnicy Donbasu jesteśmy przeciwko temu, żeby na Ukrainie były bazy NATO, a więc jesteśmy przeciwko członkostwu Ukrainy w NATO. Rozmawiamy zarówno z ludźmi, którzy są za UE, jak i z tymi, którzy są za sojuszem z Rosją. Podkreślam: proponujemy wariant pozablokowego statusu Ukrainy - powiedział Jarosz na antenie stacji telewizyjnej "Ukraina". Dodał także, że "Prawy Sektor" nie pójdzie z bronią w ręku na Donieck. - Donbas to nasza, ukraińska ziemia, dlatego liczę na normalne stosunki z tamtejszymi ludźmi. Nie mamy problemu z dialogiem z górnikami, sam jestem z obwodu dniepropietrowskiego. W obwodzie donieckim nie wszystko jest tak jednoznaczne. Ci sami górnicy w latach 1989-1990 odegrali niepoślednią rolę w tym, że rozpadł się ZSRR i Ukraina stała się niezależnym państwem - przekonywał. Po zbrojnym konflikcie z siłami rządowymi na Zakarpaciu 11 lipca "Prawy Sektor" wycofał swoje bataliony z frontu w Donbasie. Lider Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandr Zacharczenko wyraził się wówczas z uznaniem o Jaroszu za to, że odważył się na konfrontację z reżimem Poroszenki. Żołnierze brygady "Prizrak" Ługańskiej Republiki Ludowej wielokrotne wzywali członków tzw. ochotniczych batalionów do zaprzestania bratobójczej wojny i wspólnego marszu na Kijów celem obalenia junty oligarchów.

 

* Kilkunastu bojowników Prawego Sektora będący członkami grupy, która 11 lipca zaatakowała kompleks sportowy w Mukaczewie, prawdopodobnie zostało okrążonych przez ukraińską armię na zboczach góry Jawornik w pobliżu wsi Wielkie Berezne i Ruski Moczar,kilkanaście kilometrów od polskiej granicy. Po koncentracji u podnóża góry oddziałów wyposażonych w transportery opancerzone i wysadzeniu desantu ze śmigłowców Mi-8, wczoraj około godziny 20:00 czasu lokalnego masyw Jawornika został ostrzelany ogniem rakietowym przez ukraińskie śmigłowce szturmowe z niewiadomym skutkiem. Przywódca Prawego Sektora, Dmytro Jarosz, złożył propozycję ugody z rządem: za amnestię dla okrążonych bojowników zaproponował wcielenie Prawego Sektora w skład ukraińskich sił zbrojnych. Tymczasem rzecznik PS, Artiom Skoropadśkyj, oświadczył, że w przypadku nowej rewolucji na Ukrainie prezydenta Poroszenkę czeka "egzekucja w ciemnej piwnicy". Do wydarzeń na Zakarpaciu odniósł się także premier Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandr Zacharczenko, który pogratulował bojownikom Prawego Sektora rozpoczęcia walki z ukraińską oligarchią i stwierdził, że "szanuje PS za rozbicie parady równości w Kijowie oraz próby obalenia Poroszenki". Ukrywający się w zakarpackich lasach oddział Prawego Sektora uzbrojony jest w granatniki oraz broń maszynową. Góra Jawornik znajduje się na terenie tego samego kompleksu leśnego, który po polskiej stronie granicy wchodzi w skład Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

 

*Prokuratura Generalna Ukrainy oskarżyła sześciu uczestników wydarzeń w Mukaczewie o stworzenie organizacji przestępczej i zorganizowanie ataku terrorystycznego - poinformował rzecznik resortu. „W tej chwili ustalono tożsamość sześciu osób, uczestniczących w blokowaniu drogi… Postawiono im zarzut stworzenia ugrupowania przestępczego zgodnie z artykułem 255 oraz zorganizowania ataku terrorystycznego zgodnie z artykułem 258 Kodeksu Karnego Ukrainy — cytuje agencja RIA Novosti słowa śledczego. Podkreślił on, że miejsce pobytu bojowników Prawego Sektora, którzy po strzelaninie ukryli się, na razie nie jest znane. 11 lipca członkowie organizacji ekstremistycznej Prawy Sektor w mieście Mukaczewo w obwodzie zakarpackim Ukrainy wdali się w konfrontację z milicją i miejscowymi strukturami biznesowymi, używając granatników i karabinów. Według najnowszych danych, zginęły cztery osoby, 14 zostało rannych.  

 

*Dla prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki nastał krytyczny moment z powodu sytuacji wokół Prawego Sektora. Zagrożenie ze strony tej organizacji staje się coraz bardziej realne. Wyniki ostatniego sondażu opublikowane w poniedziałek pokazały, że ponad połowa Ukraińców (55,4%) negatywnie ocenia pracę Petra Poroszenki, zauważa Sputnik News. „To złe wiadomości dla Poroszenki. Stara się on prezentować jako cywilizowany europejski polityk, podczas gdy rośnie grupa zwolenników Dmytro Jarosza, lidera Prawego Sektora, który ogłosił stworzenie nowego ruchu mającego na celu odsunięcie Poroszenki i jego rządu od władzy” – twierdzi politolog Aleksander Domrin. Zdaniem eksperta, realizują się najgorsze oczekiwania: półfaszyści, półnacjonaliści w ukraińskim rządzie i ukraińskiej elicie stanowią rzeczywiste zagrożenie nie tylko dla etnicznych Rosjan na wschodzie kraju, ale i na przykład dla Węgrów na Zachodniej Ukrainie. Jak uważa badacz z Fundacji Carnegie dla Pokoju na Świecie Balazs Jarabik, rząd Poroszenki przeżywa kryzys z powodu działań Prawego Sektora. Bojówkarze organizacji rzucili wyzwanie władzom, ale skala tego wyzwania jest nieco przesadzona. „Próba mobilizacji Prawego Sektora w celu protestów zademonstrowała, że organizacja ta nie ma wystarczającej liczebności, oraz że ukraińskie społeczeństwo nie chce kolejnego Majdanu, mimo że ludziom nie podoba się kijowski rząd” – podsumowuje Jarabik. 

 

*W najbliższym czasie ugrupowanie Sił Powietrznych na Krymie wzmocni eskadra bombowców dalekiego zasięgu Tu-22M3. Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Rosji, będzie to jedno z działań w odpowiedzi na rozmieszczenie na terytorium Rumunii amerykańskiej bazy obrony antybalistycznej.Według danych resortu, eskadra pozwoli na znaczne wzmocnienie pokrycia lotniczego akwenu Morza Czarnego i regionu przyczarnomorskiego, ponieważ zasięg Tu-22M3 i jego rakiet wykracza poza akwen.  „Nie jest wykluczone, że w perspektywie ugrupowanie Tu-22M3 na Krymie zostanie powiększone do pułku" — powiedział przedstawiciel resortu wojskowego w wywiadzie dla agencji Interfaks. Wczoraj Ministerstwo Obrony Rosji ostrzegło, że amerykańska baza rakietowych pocisków antybalistycznych w Rumunii stanie się pierwszoplanowym celem dla rosyjskich środków obronnych w przypadku ataku USA na Rosję. Samolot bombowy średniego zasięgu Tu-22M3 jest przeznaczony do wykonywania uderzeń ponaddźwiękowymi pociskami manewrującymi ze zwykłym lub jądrowym ładunkiem a także bombami lotniczymi na ważne cele naziemne, morskie, ruchome i nieruchome.

 

*W przyszłym roku amerykańska armia może wysłać na Węgry bojowe wozy piechoty Bradley i czołgi M1 w celu przeprowadzenia ćwiczeń wojskowych w ramach programu NATO Brave Warrior - poinformowała dzisiaj węgierska gazeta Napi Gazdasag. „Kwestia rozmieszczenia czołgów została poruszona podczas wizyty na Węgrzech dowódcy amerykańskich wojsk lądowych w Europie generała Bena Hodgesa. Czołgi mogą zostać rozmieszczone w bazie wojskowej w pobliżu miejscowości Varpalota w przyszłym roku" — pisze periodyk. 11 lipca szef sztabu wojsk lądowych USA generał Raymond Odierno poinformował o planach znacznego zwiększenia liczebności amerykańskich sił, które w przypadku konfliktu z Rosją mogą zostać przerzucone do Europy. 1 lipca Ministerstwo Obrony USA opublikowało Narodową Strategię Wojskową, przewidującą między innymi walkę z „państwami rewizjonistami, takimi jak Rosja", które naruszają rzekomo międzynarodowe normy. Jednocześnie w nowej strategii czytamy, że ani Rosja, ani Chiny, ani Iran, ani Korea Północna nie dążą do bezpośredniego konfliktu zbrojnego z Waszyngtonem lub jego sojusznikami.

 

*Grupa francuskich parlamentarzystów spotka się w Moskwie z przewodniczącym Dumy Państwowej Siergiejem Naryszkinem, a następnie odwiedzi Krym. Na czele delegacji francuskich deputowanych stanie Thierry Mariani z ramienia partii Republikanie.  „Jadę na Krym po raz pierwszy, odkąd stał się rosyjski. Ten wyjazd został zorganizowany w związku z tym, że niektórzy parlamentarzyści chcieli na własne oczy zobaczyć realną sytuację. Wszyscy wiedzą, że część informacji we Francji i krajach zachodnich jest przedstawiana jednostronnie" — powiedział w wywiadzie dla Sputnika Mariani. Według niego, historycznie Krym był rosyjski. „Jakie hasła by nie padały, jakie oświadczenia by nie były składane, lecz nie sposób walczyć z historią. Natomiast historyczna rzeczywistość jest silniejsza niż chwilowe polityczne aspekty. Krym jest rosyjski. Z punktu widzenia historii, kultury i demografii. Nawet bez względu na to, że w ciągu 20 lat należał do Ukrainy, Krym jest rosyjski. Uważam, że gdyby Krym nie wrócił do Rosji, to obecnie byłoby tam to samo, co w Donbasie. Uważam powrót Krymu w skład Rosji za historyczny fakt i historyczną rzeczywistość" — powiedział Mariani.  Według niego, francuska delegacja jedzie na Krym między innymi dlatego, aby wyrazić swoje polityczne stanowisko. „Rząd wyraźnie dał nam do zrozumienia, że nasz wyjazd jest sprzeczny ze stanowiskiem Francji. Wiemy o tym. Jednak we Francji każdy deputowany może podróżować, bronić swojej opinii. Nasza opinia różni się od opinii naszego rządu. Nasze stanowisko odzwierciedla punkt widzenia niektórych francuskich deputowanych i senatorów, a poza tym znacznej części opinii publicznej" — oznajmił Mariani. Według niego, w dniach 23-26 lipca delegacja zamierza spotkać się z przedstawicielami organów władzy i mieszkańcami Krymu, odwiedzić Jałtę i Sewastopol. Francuscy deputowani zamierzają także omówić sankcje wobec Rosji.  „Będzie to temat dla naszych dyskusji. Wszyscy już uświadomili sobie, że te sankcje nie mają sensu oraz że Krym wrócił do Rosji na długo. Uważam, że trzeba przypomnieć sobie to, co się stało na Bałkanach. Odrodzenie Serbii rozpoczęło się od dnia, kiedy podjęła ostateczną decyzję w sprawie Kosowa. Od tamtego dnia, gdy Serbia powiedziała sobie (moim zdaniem błędnie), że Kosowo już nie jest jej terytorium. Myślę, że Ukraina znajduje się w podobnej sytuacji. W pewnym momencie Ukraina będzie musiała wyciągnąć lekcję z historii, wydarzeń politycznych oraz błędów jej przywódców. Sankcje muszą zostać zniesione jak najszybciej — jest to najlepszy sposób na wznowienie rozwoju tego regionu w interesie Rosji, Krymu i Ukrainy" — powiedział Mariani. Dodał, że jednym z celów jest omówienie możliwości aktywizacji współpracy w warunkach embarga. „Wszyscy wiedzą, że presja wywierana przez Amerykanów i niektórych Europejczyków hamuje aktywizację stosunków między francuskimi i rosyjskimi zakładami. Zobaczymy, jak konkretnie można będzie wznowić tę współpracę" — konkludował deputowany. „Wizyta francuskich parlamentarzystów w Rosji, w tym na Krymie, otworzy nową kartę w rosyjsko-europejskim dialogu na temat Krymu" — oznajmił koordynator grupy deputowanych ds. kontaktów z francuskim parlamentem, szef Komisji ds. WNP Dumy Państwowej FR Leonid Słucki. „23 lipca po spotkaniach w Dumie Państwowej (delegacja) uda się na Krym" — powiedział Słucki. Według niego, jest to pierwsza liczna delegacja zachodnioeuropejskich polityków i parlamentarzystów, poczynając od krymskiej wiosny. W ramach wizyty na Krym francuscy parlamentarzyści spotkają się z władzami Krymu — szefem republiki Siergiejem Aksionowem i przewodniczącym Rady Państwowej Władimirem Konstantinowem. 

 

*Francuskie władze uważają, że wizyta grupy parlamentarzystów tego kraju na Krymie łamie prawo międzynarodowe - oznajmił dzisiaj rzecznik MSZ Francji Romain Nadal.„Chodzi o prywatną inicjatywę parlamentarzystów. Bardzo ubolewamy w związku z tym. W rzeczywistości wyjazd stanowi naruszenie prawa międzynarodowego" — powiedział Nadal dzisiaj podczas briefingu, podkreślając, że na Krym udaje się 10 deputowanych. Szef Komisji ds. międzynarodowych Dumy Państwowej Aleksiej Puszkow oznajmił, że wizyta francuskich parlamentarzystów na Krymie jest poważnym krokiem politycznym, który pokazuje, że w Europie istnieją znacznie siły polityczne, zdolne stanąć powyżej „wąskich względów związanych z sankcjami" oraz chcące zorientować się w nastrojach na półwyspie.

 

*Propozycja przeprowadzenia w Finlandii referendum w sprawie wystąpienia kraju ze strefy euro w pierwszych dniach po jej wysunięciu zebrała ponad 26 tysięcy głosów. Dla przekazania tej kwestii pod obrady parlamentu potrzebne jest co najmniej 50 tysięcy podpisów, zgromadzonych w ciągu pół roku. Pomysłodawcą jest Paavo Väyrynen — były minister spraw zagranicznych Finlandii, aktualnie – poseł z ramienia największej partii parlamentarnej „Centrum finlandzkie”. Propozycja polityka została opublikowana na stronie Inicjatywa obywatelska, założonej przy poparciu ministerstwa sprawiedliwości Finlandii.  Paavo Väyrynen uważa, że Finlandia jest poszkodowana wskutek przynależności do strefy euro w charakterze członka bardziej od wielu innych krajów. Członkostwo przyczyniło się jedynie do strat gospodarczych w kraju, do bezrobocia, a także spowodowało poważne problemy w publicznym sektorze gospodarki. Na potwierdzenie swojej opinii polityk powołuje się na badania przeprowadzone przez profesora uniwersytetu w Helsinkach Vesy Kanniainen. W swoim blogu Paavo Väyrynen pisze, że Finowie powinni pójść w ślady innych krajów Europy Północnej, które nie zrezygnowały ze swoich walut krajowych i mogą realizować bardziej elastyczną politykę fiskalną, pozostając przy tym dobrze zintegrowanymi z Unią Europejską.  Polityk uważa na przykład gospodarkę Szwecji za bardziej prosperującą, i jest przekonany, że Finlandia popełniła błąd, przystępując do strefy euro. „Naród  Finlandii powinien mieć możliwość podjęcia decyzji w sprawie tego, czy pozostaniemy w strefie euro, czy też dołączymy się do innych krajów Europy Północnej, wprowadzając do obiegu swoją własną walutę, która mogłaby funkcjonować obok euro”, — podkreśla Paavo Väyrynen. Równocześnie fińskie media informują o jeszcze jednej inicjatywie obywatelskiej – ma ona na celu unieważnienie zatwierdzonej w minionym roku ustawy w sprawie neutralnego płciowo małżeństwa. W miniony weekend ta inicjatywa zebrała niezbędne 50 tysięcy podpisów. Jednakże, jak wynika z danych fińskiej agencji informacyjnej Yle, inicjatywa obywatelska przeciwników równoprawnego małżeństwa ma mało szans na sukces w parlamencie, gdyż większość członków komisji ustawodawczej nie popiera cofnięcia tej ustawy.

 

*Gospodarcze fantazje europejskich polityków stały się przyczyną kryzysu w Europie, porównywalnego z Wielkim Kryzysem w USA, pisze znany amerykański ekonomista Paul Krugman w New York Times.Obecna sytuacja ekonomiczna w Unii Europejskiej jest zła, jak nigdy dotąd, uważa analityk. Grecja przeżywa spadek gorzej niż w okresie Wielkiego Kryzysu. W Hiszpanii nadal poziom bezrobocia wynosi 22 %. Stagnacja zarysowuje się taże w górnej części kontynentu: depresja w Finlandii jest porównywalna z tym, co dzieje się na południu Europy. W Danii i Holandii sprawy mają się jeszcze gorzej. Dlaczego wszystko poszło nie tak?— zastanawia się Krugman. „Odpowiedź jest prosta: oto, co się dzieje, kiedy politycy realizując swoją wolę ignorują arytmetykę i lekcje historii” – uważa ekonomista. Według jego słów, politycy z Berlina, Paryża i Brukseli stracili ćwierć wieku na próbach kierowania Europą w oparciu o ekonomiczne fantazje. Dla tych, którzy słabo znają się na gospodarce, stworzenie wspólnej waluty europejskiej wydawało się wspaniałym pomysłem, pisze ekonomista. „Kto mógł przewidzieć ogromne problemy, do których w końcu doprowadzi euro? W rzeczywistości wiele osób” – zauważa Krugman. Długa lista ekonomistów, którzy ostrzegali przed negatywnymi konsekwencjami i, jak się okazało, słusznie wszystko przewidzieli, dziś wreszcie została doceniona. Nietrudno było się domyślić, że unia walutowa bez unii politycznej od samego początku była wątpliwym pomysłem, uważa Krugman. Jedynym wielkim błędem eurosceptyków było to, zdaniem ekonomisty, że niedocenili strat, jakie spowoduje wprowadzenie wspólnej waluty. Według słów analityka, idea euro brzmiała tak dobrze, tak po europejsku i w stylu „ludzi występujących w Davos”,  że „takim ludziom nie chciało się, aby nudni ekonomiści mówili im, że ich wizja jest złym pomysłem” – pisze Krugman. Teraz, zdaniem ekonomisty, nie ma dobrych  odpowiedzi na pytanie o to, co ma zrobić Europa, dlatego, że euro zamieniło się w pułapkę, z której trudno się wydostać. „Europa płaci straszną cenę za pobłażanie swoim chęciom” – podsumowuje Krugman. 

 

* Trzy tygodnie po rozpoczęciu przez "Państwo Islamskie" ofensywy w stolicy prowincji Hasaka, terroryści zostali w pełni okrążeni przez oddziały syryjskie i kurdyjskie. W mieście przebywa ok. 1200 terrorystów IS z nielicznymi zapasami i brakiem dostępu do dróg odwrotu i szlaków zaopatrzeniowych. Sytuację terrorystów pogarsza też dążenie do opanowania jak największego terytorium w mieście przez siły rządowe i Kurdów.

 

* Dowódca tzw. szczurów z Aleppo, dezerter Hussein Qintar został zabity przez nieznanych sprawców w tym mieście. Qintar stał na czele sformowanej w sierpniu koalicji ugrupowań islamistycznych i resztek rebelianckiej "Wolnej Armii Syryjskiej" terroryzującej Aleppo i jego okolice. Jak podały źródła związane z jego ugrupowaniem, na odnalezionym ciele widniały ślady pobicia, zaś przyczyną śmierci był pojedynczy strzał w głowę. Przy zwłokach znaleziono także 3 tysiące dolarów w gotówce.

 

* Wiceprzewodniczący Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, Abu Ahmad Fuad, w pierwszej połowie lipca odbył w Damaszku spotkanie z kadrami LFWP. Przemawiając w damasceńskim biurze Frontu, przedstawił m.in. pogląd władz partii na przeciągły kryzys rządowy w państwie palestyńskim i będący jego źródłem konflikt między Fatah a Hamasem.Mahmud Abbas chce, by rząd sformował się w oparciu o program z Oslo. (…). Hamas nie będzie uczestniczył w tym rządzie, ale dla swoich pokrętnych celów także dąży do monopolu w Strefie Gazy. (…). LFWP nie zgodzi się uczestniczyć w żadnym rządzie, który uznaje Izrael i angażuje się we współpracę w zakresie bezpieczeństwa z okupantem. (…). Fatah i Hamas usiłują formować władze, gdy cała nasza ziemia jest pod okupacją. (…). Strefa Gazy nie jest jeszcze ani wyzwolona, ani niepodległa; okupant kontroluje przejściagraniczne, energię elektryczną, żywność, walutę i paliwo. Ani Strefa Gazy, ani Zachodni Brzeg nie są niezależne od okupanta. Na Zachodnim Brzegu podatki zbiera okupant, a izraelskie produkty są wszechobecne w sklepach. – mówił Fuad. Podczas spotkania wiceprzewodniczący Frontu naświetlił też inne elementy obecnego układu sił na Bliskim Wschodzie. Pokreślił, że wkroczenie zbrojnych band „Państwa Islamskiego” i Frontu al-Nusra do obozu palestyńskich uchodźców w Jarmuk w Syrii nie było wyłącznie inicjatywą własną wahabitów, ale wynikiem decyzji politycznej podjętej z zewnątrz, z udziałem Turcji i Arabii Saudyjskiej.

 

* Dziennik "Haaretz" powołując się pragnącego zachować anonimowość izraelskiego generała, informuje o prawdopodobnych zmianach w polityce wspomagania terrorystów z Frontu al-Nusra przez państwo żydowskie. Informator "Haaretz" stwierdził, że ranni członkowie frontu nie będą przyjmowani na leczenie do izraelskich szpitali, a wywiad sprawdzi powiązania aktualnie leczonych osób.  Generał dodał jednak, że jeśli ranni członkowie grup terrorystycznych znajdą się na granicy terytoriów pod okupacją syjonistyczną, zostanie im udzielona pierwsza pomoc.

 

* Veli Agbaba, wiceprzewodniczący tureckiej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP) winą za wczorajszy zamach bombowy w tureckiej miejscowości Suruc obarczył obóz rządzący i upolityczniony wywiad turecki. Według Agbaby, do tragedii w wyniku której zginęły 32 osoby a ponad 100 zostało rannych, nie doszłoby gdyby nie polityka wspierania przez Turcję grup terrorystycznych w sąsiedniej Syrii. Polityk wezwał do dymisji szefa  MIT (służb wywiadowczych) i tymczasowego ministra spraw wewnętrznych. Także były szef tureckiego MSZ Yasar Yakis uznał, że zamach był możliwy dzięki konsekwentnemu wspieraniu terrorystów przez Turcję, co ułatwiło rozwój Państwu Islamskiemu.

 

*Polska i Holandia występują inicjatorami stworzenia rosyjskojęzycznej platformy multimedialnej, lecz konkretnych planów na razie nie ma - oznajmił dzisiaj rzecznik prasowy MSZ Polski Marcin Wojciechowski. Minister spraw zagranicznych RP Grzegorz Schetyna, przebywając w Brukseli, oznajmił w poniedziałek, że Polska planuje przeprowadzić w Warszawie 10 września konferencję sponsorów na temat stworzenia rosyjskojęzycznej telewizji w Europie. Według niego, rosyjskojęzyczna telewizja „przedstawiająca europejski punkt widzenia" prawdopodobnie zacznie nadawać w 2016 roku. Inicjatorami projektu są Polska i Holandia. We wtorek brukselska gazeta internetowa EUobserver, powołując się na oświadczenie szefa MSZ Holandii Berta Kundersa poinformowała, że Haga i Warszawa „zamierzają uruchomić rosyjskojęzyczną agencję informacyjną, aby walczyć z rosyjską propagandą". „10 września w Warszawie ma się odbyć konferencja na temat stworzenia takich europejskich elektronicznych mediów" — powiedział Wojciechowski. Według niego, „na razie wszystko znajduje się na etapie dyskusji i rozmów". 

 

*Bohdan Piętka, polski ekspert ds. rosyjskich tak skomentował inicjatywę utworzenia „radia Schetyny”: „Inicjatywa utworzenia rosyjskojęzycznej telewizjiwpisuje się w politykę, prowadzoną przez Polskę od ponad 20 lat. Chodzi mi o realizowanie celów polityki amerykańskiej na Wschodzie. Ta inicjatywa przypomina sprawę z TV Biełsat, czyli telewizją, która nadaje w języku polskim na Białoruś. Powstanie tego kanału w 2005 roku było związane z planami wywołania na Białorusi tzw. kolorowej rewolucji. Została zaangażowana zarówno dyplomacja polska jak i władze. Zaangażowano w to także część działaczy Związku Polaków na Białorusi, co dla tej organizacji skończyło się bardzo źle. Doszło w niej do rozłamu. Z planów nic nie wyszło, a kolejne próby obalenia prezydenta Łukaszenki, podejmowane na przestrzeni ostatniej dekady, nie powiodły się. TV Biełsat istnieje, płaci za nią polski podatnik. Ma ona nikłą oglądalność. Prawdopodobnie odbiera ją tylko kilka procent mieszkańców Białorusi. Jest to inicjatywa całkowicie chybiona. Myślę, że podobnie będzie z rosyjskojęzyczną TV, która ma nadawać z Polski do Rosji. Nie obali ona Putina, bo większość Rosjan popiera go, podobnie jak większość obywateli Białorusi popiera prezydenta Łukaszenkę. No a polski podatnik będzie finansował ten pomysł. W związku z tym nasuwa się pytanie. Czy jest to inicjatywa amerykańska, którą władze polskie realizują, czy też inicjatywa autorska, np. ministra Schetyny, żeby się przypodobać Amerykanom. Tego już nie rozstrzygnę. Uważam, że jest to niepotrzebne działanie, które tylko pogorszy dotychczasowe, i tak nie najlepsze, stosunki polsko-rosyjskie”.

 

*Ustępujący prezydent Komorowski złożył podpis pod aktem nowelizującym Kodeks Wyborczy. To kolejny krok mający na celu odbudowę zaufania społecznego do systemu wyborczego po kontrowersjach związanych z ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi. Nowelizacja zakłada m.in. rejestrowanie pracy obwodowych komisji przez mężów zaufania przed rozpoczęciem głosowania, w tym  podczas przygotowania lokalu wyborczego i po jego zakończeniu. Nagrania będą mogły być wykorzystywane jedynie jako dowód w postępowaniach prokuratorskich i sądowych. Za ich ujawnienie grozi kara od 1 do 10 tys. złotych. Ponadto wprowadzono dziewięcioletnią kadencję sędziów Państwowej Komisji Wyborczej, która miałaby obowiązywać od 1 stycznia 2016 r. Przewidziano też wprowadzenie przezroczystych urn do głosowania. Jednak ten przepis wejdzie w życie od 1 lipca 2016 r. ze względu na wysokie koszty i konieczność ogłoszenia przetargu. Karty do głosowania będzie można wrzucać w kopertach, które wyborcom ma zapewnić wójt. Zmiany przywracają również do kodeksu wyborczego zasadę klasyfikowania głosów nieważnych. Głos uznawany jest za nieważny, jeśli np. wyborca nie postawi znaku X przy żadnym nazwisku kandydata lub postawi ich więcej niż jeden na jednej karcie do głosowania.

 

* Jak podaje portal CatholicCulture.org, w 2014 roku aż 217 716 Niemców zdecydowało się opuścić Kościół Katolicki. Jako główną przyczynę tego stanu podaje się konieczność płacenia przez katolików specjalnego podatku na Kościół (w Niemczech nie ma instytucji w rodzaju Funduszu Kościelnego). Natomiast w zeszłym roku do Kościoła Katolickiego dołączyło jedynie 2.809 Niemców. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec kardynał Reinhard Marx stwierdził jedynie, iż "przykro nam z powodu tych decyzji, ale szanujemy wolność wyboru".

 

KOMENTARZE

  • Zapowiedź na 23.07.2015
    W czwartek, kiedy to zwykle piszę o nauce, technice, medycynie itp., zapraszam (1) na ciekawy tekst biotechnologiczny o mikroprocesorach imitujących tkanki i narządy ciała jako o nowym sposobie badań nad lekami oraz (2) na film o piorunach i wyładowaniach atmosferycznych.
  • Po Hiszpanii teraz Polska...
    *Ustępujący prezydent Komorowski złożył podpis pod aktem nowelizującym Kodeks Wyborczy. To kolejny krok mający na celu odbudowę zaufania społecznego do systemu wyborczego po kontrowersjach związanych z ubiegłorocznymi wyborami samorządowymi. Nowelizacja zakłada m.in. rejestrowanie pracy obwodowych komisji przez mężów zaufania przed rozpoczęciem głosowania, w tym podczas przygotowania lokalu wyborczego i po jego zakończeniu. Nagrania będą mogły być wykorzystywane jedynie jako dowód w postępowaniach prokuratorskich i sądowych. Za ich ujawnienie grozi kara od 1 do 10 tys. "

    To kolejny krok mający na celu odbudowę zaufania społecznego do systemu wyborczego

    Do tej pory obserwowali posty i ew. kasowali. Teraz zaczynają się kary... Policja nie będzie ścigała złodziei. Będzie polowała na tych, którzy publikują nagrania z przewałami władzy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930