Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

No, to teraz Mosul

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Armia iracka szykuje się do zdobycia Mosulu przy wsparciu lotnictwa USA. Czy aby na pewno? Poniżej próba analizy polityczno-wojskowej:

 

W Iraku, po zdobyciu 300-tysięcznego Tikritu w dniu 31 marca, szykuje się obecnie lądowa ofensywa na Mosul, największe i najważniejsze miasto naftowej północy Iraku, główną twierdzę Państwa Islamskiego (arab. Da'isz). Mieszka tam 2 miliony ludzi i Da’isz był tam obecny na długo przed jego opanowaniem. Nie będzie to więc zadanie łatwe, tym bardziej, że nie wiadomo, kto miałby to miasto zdobywać. Wiadomo natomiast, że walki w mieście pochłoną dużo ofiar i będą trwały długo. Te o Tikrit, rodzinne miasto Saddama Hussajna, trwały blisko pięć tygodni i wciąż pozostały tam jeszcze tzw. kieszenie oporu, gdzie operują ostatni, ale przecież wciąż śmiercionośni snajperzy. 

Amerykanie, którzy panują w powietrzu i manipulują w Iraku na ziemi, nalegają na rozwiązanie lądowe, w którym dozbrojona armia iracka, w większości szyicka, miałaby wejść do Mosulu i odbić miasto w ulicznych walkach z sunnitami Da’iszu. Takie rozwiązanie wyklucza jednak Bagdad i armia iracka, podejrzewając, że Amerykanie chcieliby ich w ten sposób przede wszystkim tam wykrwawić i potem uzależnić jako wciąż niepewnego sojusznika. Premier Iraku Haider al-Abadi wykluczył przede wszystkim wysłanie do Mosulu oddziałów Haszid asz-Sza’abi, czyli organizacji będącej czapą nad wszystkimi spontanicznymi milicjami szyitów. W Bagdadzie wciąz boleśnie żywa jest pamięć klęski rok temu w Tikrit, po której dżihadyści z Da’iszu dokonali publicznie masowych egzekucji przez poderżnięcie gardeł (co na Bliskim Wschodzie oznacza także pohańbienie) ok. 1300 pojmanych tam szyickich żołnierzy. Kiedy trzy tygodnie temu Tikrit zdobyto, sztab armii musiał czemprędzej wycofać z tego miasta najbardziej agresywne milicje szyickie, bo pierwszą rzeczą, którą zaraz po tym zrobiły, było wzięcie krwawego odwetu na sunnickich mieszkańcach miasta za to, że wtedy do tej egzekucji dopuścili i ze się jej przyglądali z uciechą, co było widać na wstrząsających nagraniach z tych scen. Nikt rozsądny w Bagdadzie nie chciałby nadal nakręcać spirali wzajemnej zemsty i nienawiści, ani przenosić jej na Mosul.

Wzajemna nieufność pomiędzy sunnitami a szyitami, którzy stanowią obecnie większość irackich sił bezpieczeństwa jest bowiem szczególnie głęboka w Mosulu. W odróżnieniu od innych miast Iraku, z których prawie każde jest na ogół dość jednolite etnicznie i wyznaniowo, Mosul to istna zbieranina najrozmaitszych sekt i mniejszości. Gdy gubernator tej prowincji Athil al-Nadżajfi powołał tam ochotniczą, wieloetniczną  formację prorządową o bardzo nijakiej nazwie Krajowa Jednostka Mobilizacyjna, KJN -  وحدة التعبئة الوطنية  (Łahda at-Tabija al-Łatanija) w sile 4000 ludzi, zgłosili się do niego sunnici, szyici, chrześcijanie (tzw. Asyryjczycy, używający w liturgii języka aramejskiego), Kurdowie i jezydzi. Ale w Mosulu jest też obecne silne jądro sunnickie, oparte na byłych oficerach armii Saddama czerpiące z zadawnionej nienawiści po tym, jak z namowy USA w 2003 rozwiązano w Iraku partię Ba’ath i całą jego kadrę zostawiono bez środków do życia. W Iraku Mosul nazywa się  مدينة ل ميليون الجنود  [medina l'miljoun al-dżanud] czyli „miastem miliona żołnierzy”. Wielu z nich wstąpiło w szeregi Państwa Islamskiego.

Mosul otwiera też problem niepodległego Kurdystanu, a więc dodatkowo komplikuje polityczną sytuację w regionie.  6 kwietnia przywódca irackich Kurdów Masoud Barzani złożył oświadczenie, że jego wojownicy tzw. peszmergowie pomogą w odbiciu Mosulu. Ale jego współpracownicy uściślają, że będzie to tylko wsparcie z zewnątrz, a nie wejście do miasta. Zadanie to spada więc na szyicką armię rządową, która dopiero dźwiga się i odbudowuje po sromotnej klęsce, jaką poniosła z rąk Da’iszu w czerwcu ubiegłego roku. Zachodni obserwatorzy są zdania, że dla prawidłowej koordynacji działań przy zdobywaniu miasta kluczowe znaczenie będzie miała współpraca z lotnictwem, a to oznacza w praktyce amerykańskie dowodzenie całą ofensywą. To wystarczy żeby również i Teheran nie był z tego zadowolony, a Iran to najbardziej zaufany patron i sojusznik rządu w Bagdadzie.  Barzani to pupilek USraela. Dla nikogo na Bliskim Wschodzie nie jest tajemnicą, że Amerykanie od dawna i konsekwentnie dążą do utworzenia tam państwa kurdyjskiego, ponieważ jako zwaśnione od początku ze wszystkimi sąsiadami i zasobne w ropę z północnego Iraku, oraz kontrolujące źródła rzek, byłoby zależnym od USA i wygodnym narzędziem manipulowania całym rejonem i przenicowania mapy Bliskiego Wschodu. Gdyby nie zasadniczy sprzeciw Turcji, ważnego członka NATO, Kurdystan już dawno by powstał, choćby po to aby mieć kolejny bat na Iran, gdzie Kurdowie też mieszkają. Lecz tu pojawia się pytanie: skoro Irak miałby się rozpaść a Mosul wejść w skład przyszłego Kurdystanu, to po co szyitom z południa ginąć, aby zdobyć to miasto? Dla Kurdów?  

Nadżajfi przyznaje, że rząd Iraku płaci jego ochotnikom z KJN po 700 $ miesięcznie, ale nie dał im żadnej broni, którą skupuje on na czarnym rynku za własne pieniądze. Bagdad tłumaczy się, że sam ma broni za mało, ale nie brzmi to wiarygodnie. Bardziej prawdopodobne jest to, że rząd, opanowany przez szyitów, po prostu nie ufa KJN, która jest formacją w większości złożoną z sunnitów. Najbardziej podejrzliwi uważają KJN wprost za jednostkę Da’iszu in statu nascendi, która chce się najpierw uzbroić kosztem Bagdadu, aby następnie otwarcie przejść na stronę dżihadystów.  

Wszystko to wskazuje, że do bitwy o Mosul tej wiosny raczej nie dojdzie. Prawdopodobnie armia iracka i milicje szyickie skupią się napierw na mniejszych celach w pustynnej prowincji Anbar na zachód od Tikritu. Wśród dowódców i polityków w Bagdadzie są i tacy, którzy uważają, że Mosul powinno się w całości zostawić dżihadystom i niech się dalej Amerykanie z nimi bujają, o ile w ogóle robią to szczerze. Wydaje się, że również Iran będzie wolał zostawić Mosul Da’iszowi, aby przynajmniej na razie odciążyć Syrię, dokąd dżihadyści przechodzą jakby specjalnie wypierani w tym celu z Iraku przez lotnictwo USA. 

Jeśli chodzi o skład i charakter, to Krajowa Jednostka Mobilizacyjna jest właściwie tym, czym powinna być cała armia Iraku. Podczas ćwiczeń jej rekruci chętnie wznoszą – po arabsku i po kurdyjsku – okrzyki na rzecz jedności Iraku. Wykazują też inne cechy, którymi utożsamiają się bardziej jako Irakijczycy niż jako członkowie różnych wspólnot składowych tego rozpadającego się państwa – sunnici, szyici, Kurdowie czy Asyryjczycy. Używając bliższego nam porównania, są to jeszcze Jugosłowianie, a nie już tylko Serbowie, Chorwaci czy bośniaccy muzułmanie. To ogromnie wyróżnia KJN od większości funkcjonujących w Iraku milicji ochotniczych. Jednakże takich bojowników jest tam za mało i są za słabi, aby ta różnica mogła przeważyć. Lekcja bałkańska, gdzie piękna idea zgodnej Jugosławii nie przeżyła, bo jej globalni wrogowie woleli wojnę i podziały, jest także w Mezopotamii najbardziej prawdopodobna jako scenariusz do realizacji.

Tym bardziej, że i globalni wrogowie są właściwie ci sami.     

BJ

KOMENTARZE

  • My Polacy mamy problem ze zrozumieniem czym jest kraj wieloetniczny
    Od połowy lat 40. żyjemy bowiem w Polsce jednorodnej etnicznie i kulturowo.
  • @PontoSarmata 18:36:33
    Masz rację . Ave. http://alexjones.pl/pl/aj/aj-polska/aj-polityka-polska/item/49713-dlaczego-syjonisci-rzadza-polska
  • @PontoSarmata 18:36:33
    Za to z bardzo dobrze zorganizowaną mniejszością żydowską, która robi co chce.
  • @Repsol 21:16:57; @nonparel 21:20:02
    Zgadza się, mniejszości w Polsce są. Także te bardzo silne ekonomicznie jak żydowska czy niemiecka. Jednak na co dzień posługują się językiem polskim, a stopień asymilacji jest wyraźny. Mnie także brzydzi jak te dwie mniejszości szkodzą Polsce, uczestniczą w grabieży majątku narodowego czy forsują swoich na ważne stanowiska np w sektorze finansowym.

    Jednak na tle większej części państw na świecie, Polska jest krajem jednorodnym etnicznie. Gdyby było inaczej zachód urządził by tu w latach 90. drugą Jugosławię.
  • @PontoSarmata 22:46:34
    Po co przecież urządzą nam drugą Ukrainę , potem na pustynię wejdą silniejsi .To taki nowy " Drang nach Osten " .Pozdrawiam smutno.
  • @PontoSarmata 18:36:33
    Polska wcale nie jest krajem etnicznie i kulturowo jednorodnym. Ślązacy , Kaszubi , Białorusini , Ukraińcy , Litwini , Tatarzy , Rosjanie , Niemcy. Uzbiera się pewnie z 4,5mln. Na Białostocczyźnie są tereny gdzie się nie rozmawia w języku polskim. Litewski i Białoruski w niektórych gminach są językami dominującymi.
  • @Galopujący Renifer 21:59:56
    Tak, zgadzam się że mniejszości narodowe i etniczne w Polsce są. Co do liczby 4,5 mln. to wątpię. Chyba że uznamy potomków Wiślan za Ukraińców, jak czynią to sami banderowcy. Mniejszości są mocno zasymilowane. Porównaj jednak w tym zakresie demografię PRL i II RP, a zrozumiesz moje założenie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930