Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Środa, 15.04.2015

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (768) Rosja dostarczy Iranowi S-300, ONZ przyjmuje obłudną rezolucje wobec Jemenu, Kijów przygotowuje nowa ofensywę w Donbasie a USA szykują kolorową rewolucję w Kirgistanie… Zapraszam na codzienny serwis

 

*Kanclerz Niemiec Angela Merkel skrytykowała Rosję za zniesienie embarga na dostawę do Iranu systemów S-300 i wezwała do kontynuowania konsultacji w sprawie programu jądrowego Teheranu."Opowiadam się za wspólnym zniesieniem sankcji" — oznajmiła Merkel po spotkaniu w Berlinie z premierem Indii Narendrą Modi. Tym niemniej kanclerz nie widzi "żadnych podstaw" do zawieszenia rozmów jądrowych z Iranem w formacie „5+1" z udziałem pięciu krajów, mających prawo weta w ONZ (Chiny, USA, Francja, Rosja, Wielka Brytania) a także Niemiec. Zdaniem kanclerz, rozmowy z Iranem są „ważnym krokiem". Już wcześniej USA i Izrael opowiedziały się przeciwko tej decyzji Rosji. Szef Ministerstwa Obrony Iranu nazwał zniesienie embarga na dostawę S-300 przejawem  dobrej woli politycznej Moskwy. MSZ Wielkiej Brytanii oznajmiło, że zniesienie przez Rosję embarga na dostawę do Iranu systemów obrony przeciwlotniczej S-300 jest przedwczesne.  W poniedziałek prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dekret, znoszący zakaz dostawy systemów obrony przeciwlotniczej S-300 do Iranu. Później rzecznik prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow oznajmił, że dostawy systemu rakietowego S-300 do Iranu mogą się zacząć w każdej chwili. 

 

*Znosząc zakazu na dostawy S-300 do Iranu Putin pokazuje Stanom Zjednoczonym, że bez współpracy z Rosją USA nie będą w stanie rozwiązać globalnych i regionalnych zadań, pisze gazeta. Dlaczego Moskwa podjęła tak ważną decyzję o zniesieniu zakazu dostaw rakietowych systemów przeciwlotniczych S-300 do Iranu, który cały czas znajdował się pod naciskiem amerykańskich sankcji? Odpowiedź na to pytanie będzie miała ogromny wpływ na bieg światowej polityki w nadchodzących dekadach, pisze M.K. Bhadrakumar, były ambasador Indii w Turcji i Uzbekistanie i stały sprawozdawca Asia Times. Autor artykułu przypomina „haniebny” epizod w prezydenckiej dyplomacji Baracka Obamy, gdy zapewniał on ówczesnego rosyjskiego przywódcę Dmitrija Miedwiediewa, że obawy Moskwy w związku z rozmieszczeniem amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie zostaną rozwiane natychmiast po reelekcji amerykańskiego prezydenta na drugą kadencję. Jednak po reelekcji Obama złamał obietnicę.  „Na szczeblu szefów państwa politycy nie zachowują się jak uczniowie i kwestie dotyczące energii atomowej nie są grą w chowanego. Ale Obama zachował się haniebnie”, — pisze hinduski publicysta zwracając uwagę, że Rosja przez cały czas kwestionowała amerykańskie zapewnienia, że system obrony przeciwrakietowej jest skierowany wobec tak zwanych krajów bandyckich odnosząc się do Iranu i Korei Północnej. Obama sam przekonywał Moskwę, że jak tylko irańska kwestia jądrowa zostanie rozwiązana, nie będzie sensu rozmieszczenia obrony przeciwrakietowej. „Ale teraz, kiedy amerykańsko-irańskie negocjacje weszły już na ostatnią  prostą i sprawa zbliża się do rozstrzygnięcia, Obama znów cierpi na utratę pamięci zapominając o swojej obietnicy i Waszyngton zaczyna bezczelnie zmieniać reguły gry”, — pisze autor artykułu. „Stany Zjednoczone i NATO z kamienną twarzą przekonują teraz, że rozmieszczenie systemu obrony przeciwrakietowej w Europie w pobliżu granicy z Rosją nie ma nic wspólnego z irańską kwestią atomową”. Prawdziwy cel rozmieszczenia tarczy antyrakietowej w Europie polega na neutralizowaniu potencjału rakietowego Rosji, która jednak doskonale zdaje sobie sprawę, że „strategiczne czynniki USA opierają się na prostej prawdzie — Rosja dalej pozostaje jedynym krajem na świecie, który jest w stanie całkowicie zniszczyć Stany Zjednoczone”. Innymi słowy, Putin postanowił odpłacić Ameryce tą samą monetą i dać Obamie w ten sam sposób odczuć jak to jest, gdy zagrożone są interesy USA. Rakiety S-300 znacznie ograniczą możliwości szturmowe USA. Teraz działania Iranu na Bliskim Wschodzie mogą położyć kres amerykańskiej hegemonii na Bliskim Wschodzie. Zdaniem autora artykułu dostawy S-300 dla Iranu zmuszą Obamę poczuć się tak, jak Rosjanie czują się, kiedy on wysyła amerykańskie wojska i jednostki NATO do granic Rosji i systematycznie łamie wszystkie obietnice wobec rosyjskich przywódców o braku ekspansji Paktu na wschód i na terytoria byłego ZSRR. Formacje NATO i USA znajdują się dziś znacznie bliżej granic Rosji niż dywizje pancerne Hitlera w 1940 roku, pisze gazeta. „Komunikat Putina do Obamy jest bezpośredni i jednoznaczny: „Mamy już was dość. Od dzisiaj nie pomylicie się, każde wasze działanie podważające nasze bezpieczeństwo spowoduje poważną reakcję zwrotną. Oprócz tego będziemy pomagać innym krajom opierać się waszej agresji. Nie chcieliśmy, aby właśnie tak wyszło, ale jest to wybór, który dokonaliście za nas”, — pisze M.K. Bhadrakumar. Zauważa on, że USA będą musiały nauczyć się szanować prawomocne interesy Rosji. Swoimi działaniami Putin przypomina też administracji Obamy, że bez współpracy z Rosją USA nie mają wystarczających możliwości w celu rozwiązania globalnych czy regionalnych wyzwań, takich jak Iran, informuje artykuł.

 

*USA nadal opowiadają się przeciwko coraz bardziej prawdopodobnym dostawom przez Rosję do Iranu przeciwlotniczych systemów rakietowych S-300 - takie stanowisko sekretarz stanu USA John Kerry przekazał ministrowi spraw zagranicznych Rosji Siergiejowi Ławrowowi.Ponadto szef Departamentu Stanu wyraził niepokój z powodu rosyjsko-irańskiej transakcji "towary w zamian za ropę". Ta transakcja wzbudza niepokój z powodu prawdopodobnych złamań nałożonych na Iran sankcji. Wcześniej minister ds. stosunków międzynarodowych, spraw strategicznych i wywiadu Izraela Juwal Steinitz skrytykował decyzję Moskwy w sprawie zniesienia dobrowolnej rezygnacji z dostarczenia Iranowi systemów obrony przeciwlotniczej S-300. W poniedziałek Władimir Putin podpisał dekret w sprawie zniesienia zakazu dostarczenia Iranowi przeciwlotniczych systemów rakietowych S-300. Rzecznik prasowy przywódcy Rosji Dmitrij Pieskow skomentował tę decyzję. Oświadczył on, między innymi, że teraz na zawsze zamknięty jest temat pozwania Rosji przez Iran do Sądu Arbitrażowego w Genewie w związku z niewywiązaniem się z kontraktu na dostawę S-300.

 

*Rosja żąda zniesienia embarga zbrojeniowego wobec Iranu, oznajmił wiceszef MSZ Rosji Siergiej Riabkow."Wznowienie sankcji wobec Iranu jest niedopuszczalne, lecz jeśli do tego dojdzie, można to zrobić tylko poprzez Radę Bezpieczeństwa ONZ" — powiedział Riabkow.  2 kwietnia Iran i szóstka międzynarodowych pośredników osiągnęli porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego.  MSZ Rosji w oficjalnym podsumowującym oświadczeniu po rozmowach podkreśliło, że u podstaw porozumienia ramowego z Iranem leżą zasady, sformułowane wcześniej przez prezydenta Rosji Władimira Putina, jednak strony potrzebują czasu na sporządzenie dokumentu na papierze. 

 

*Zachód potrzebuje wsparcia Rosji w rozwiązywaniu takich międzynarodowych problemów, jak irański problem jądrowy i konflikt w Syrii, bez Rosji tych problemów prawie nie można rozwiązać - oznajmił dzisiaj we wtorek szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier.Szef MSZ Niemiec wziął udział w panelu G7 Warm Up, która odbyła się w ramach spotkania szefów resortów polityki zagranicznej G7 w niemieckim mieście Lubeka. "Bardzo potrzebujemy wsparcia Rosji w takich kwestiach, jak Iran i Syria" — powiedział minister podczas dyskusji z uczniami — młodymi posłami G7. Ponadto niemiecki minister podkreślił, że droga do powrotu Rosji do G8 leży poprzez rozwiązanie ukraińskiego konfliktu.  G8 zamieniła się w G7 po tym, jak kraje G7 w 2014 roku postanowiły nie wysyłać swoich przywódców na szczyt nieformalnego klubu krajów rozwiniętych w Soczi i zebrały się bez udziału Rosji w Brukseli. Taka decyzja została podjęta w związku z krymskimi wydarzeniami. Obecnie w skład G7 wchodzą Niemcy, USA, Kanada, Japonia, Francja, Wielka Brytania i Włochy.  

 

*Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję, rozszerzającą sankcje wobec szyickich  powstańców  Houthi  w Jemenie. Indywidualne sankcje zostały nałożone na ich liderów, ponadto obowiązuje zakaz dostarczenia broni i sprzętu wojskowego.Projekt poddały pod głosowanie USA, Jordania i Wielka Brytania. Prawie wszyscy członkowie Rady Bezpieczeństwa — 14 krajów — poparli rezolucję, ale Rosja wstrzymała się od głosu. Przedstawiciel Rosji przy ONZ Witalij Czurkin oznajmił, że zatwierdzona rezolucja nie powinna być wykorzystywana do eskalacji konfliktu w Jemenie. Według słów Witalija Czurkina, w rezolucji "została nieadekwatnie sformułowana kwestia sankcji" — Moskwa domagała się między innymi wprowadzenia sankcji wobec wszystkich uczestników konfliktu zbrojnego, a nie tylko Houthich. "Spodziewamy się bardziej energicznych działań ONZ na rzecz resetowania rozmów politycznych między wszystkimi uczestnikami jemeńskiego konfliktu. Do tej pracy należy przystąpić niezwłocznie, w tym w oparciu o osiągnięte już porozumienia" — powiedział  Czurkin. 

 

*USA niejednokrotnie już demonstrowały swoją politykę podwójnych standardów. Tak uważa amerykański dziennikarz Nicolas Davies, który w swoim artykule odnotował, że „decyzje amerykańskich liderów politycznych prowadzą do rozlewu krwi, chaosu i przemocy”.Dziennikarz amerykańskiego portalu informacyjnego  Huffington Post Nicolas Davies uważa, że polityka podwójnych standardów, stosowana przez USA na Ukrainie i w Jemenie pokazuje, że „decyzje amerykańskich liderów politycznych prowadzą do rozlewu krwi, przemocy i chaosu”.   Jak pisze autor artykułu, kiedy w jakimś państwie dochodzi do przewrotu państwowego i legalny rządzący odsuwany jest od władzy, USA mogą uznać lub nie uznać zmiany w tym państwie kierując się przy tym nie zwierzchnością prawa, ale własnymi korzyściami geopolitycznymi i gospodarczymi. „Po przewrocie na Ukrainie USA i ich europejscy sojusznicy momentalnie uznali nowy rząd kijowski, a niezgodnych z nimi mieszkańców proklamowanych Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej nazwali przestępcami, terrorystami, a nawet obcymi okupantami we własnym kraju” – pisze amerykański dziennikarz podkreślając ogromną liczbę ofiar na południowym wschodzie Ukrainy oraz zniszczenie miast i wsi. Davies opisuje także obecną sytuację w Jemenie, która różni się od ukraińskiej tym, że były prezydent Jemenu Abd Rabbu Hadi, także zmuszony do ucieczki z państwa jak i były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, oficjalnie podał się do dymisji w 2015 roku. „USA próbują zrobić z Hadiego legalnego prezydenta, bez względu na niewygodne fakty, m.in., że jego kadencja zakończyła się w 2014 roku, a w styczniu 2015 on sam oficjalnie podał się do dymisji… W odróżnieniu od Ukrainy, gdzie ówczesny prezydent Janukowycz nigdy nie ogłaszał swojego ustąpienia z urzędu” – zauważa dziennikarz. Autor artykułu jest także przekonany, że amerykański rząd gotowy jest pozostawić zrujnowane państwo, byle tylko wysunąć na urząd prezydenta człowieka, który odpowiadać będzie amerykańskim interesom. 

 

*Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow podkreślił, że spotkanie normandzkiej czwórki w Berlinie "było pożyteczne" i że "padło wiele sprzecznych pomysłów". Jednym z głównych wyników rozmów było podjęcie decyzji w sprawie powołania czterech grup roboczych — w sprawie bezpieczeństwa, procesu politycznego, kwestii humanitarnych oraz odbudowy gospodarczej Donbasu. Spotkanie ministrów spraw zagranicznych "czwórki" trwało ponad 2,5 godziny. Według słów Ławrowa, najwięcej czasu na rozmowach zajęło omówienie kwestii powołania grup roboczych: "Zdajemy sobie sprawę z tego, że wypełnienie wezwania do grupy kontaktowej w sprawie powołania grup roboczych potrwa jakiś czas, lecz nasze wspólne zdecydowanie, aby domagać się konkretyzacji wszystkich kroków, uzgodnionych z naszymi przywódcami, napawa nadzieją" — oznajmił Ławrow. Poza tym strony porozumiały się w sprawie poparcia propozycji OBWE w sprawie wycofania broni o kalibrze poniżej 100 mm a także czołgów wraz z typami broni, które trzeba wycofać zgodnie z mińskimi porozumieniami. "Jest to dość konkretna rzecz. Strona rosyjska przez naszych przedstawicieli we wspólnym centrum koordynacji i kontroli zaproponowała to półtora miesiąca temu i to, że obecnie poparł to normandzki format uważam za ważne osiągnięcie" — powiedział Ławrow.

 

*Kijowska władza bezczelnie oszukuje zarówno liderów normandzkiej czwórki, swój naród, jak i całą społeczność światową, ponieważ działania, podejmowane przez ukraińskich wojskowych, są sprzeczne z mińskimi porozumieniami" — powiedziałszef proklamowanej Donieckiej Republiki Ludowej AleksanderZacharczenko.  Szef DRL podkreślił, że dane wywiadu potwierdzają fakty sprowadzania ukraińskiego sprzętu wojskowego na czołowe pozycje i "Kijowowi nie chodzi o żadne wycofanie ciężkiej broni". "Przez ostatnie dwa tygodnie ukraińskie siły zbrojne sprowadziły pod Donieck ponad 100 jednostek ciężkiego sprzętu bojowego— podkreślił Zacharczenko. — Świadczy to o przygotowaniu do ofensywy, a wczoraj i przedwczoraj pokazała to ofensywa na lotnisko i miejscowość Pieski". 

 

* Jak poinformowała w środę kirgiska gazeta Dieło No… powołując się na własne źródła w międzynarodowym porcie lotniczym „Manas”, ukraińska linia lotnicza „Antonov Airlines” dostarczyła do stolicy Kirgistanu ponad 150 ton nieznanego ładunku, który posiadał status „poczty dyplomatycznej” i był przeznaczony dla ambasady USA w Kirgistanie. Rzecznik  prasowy ambasady USA w Biszkeku poinformował RIA Novosti że „nie będzie żadnych komentarzy w tej sprawie”.  Według gazety samolot transportowy An-124 („Rusłan”) dwukrotnie — 28 i 30 marca — lądował na lotnisku „Manas”. Według gazety za każdym razem samolot przylatywał ze stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich Abu Dhabi i dostarczał pewien ładunek — 28 marca samolot przywiózł siedem kontenerów o łącznej wadze ponad 78 ton, 30 marca — pięć kontenerów o łącznej wadze prawie 74 ton. Łącznie w ciągu dwóch dni ambasada USA otrzymała 12 kontenerów o wadze blisko 152 ton, pisze gazeta. Ładunek w obu przypadkach miał status „poczty dyplomatycznej” i nie podlegał żadnej kontroli strony kirgiskiej. Towarzyszyło mu kilka osób i odebrało go 14 pracowników ambasady USA, informuje gazeta. Wydanie przypomina, że na początku wydarzeń na Ukrainie w listopadzie 2013 roku ambasada USA w Kijowie również otrzymała „ładunek dyplomatyczny”, który został dostarczony wojskowymi samolotami transportowymi amerykańskich sił powietrznych. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wtedy wyjaśniła, że ładunek stanowiły skrzynie z 60 milionami dolarów w małych nominałach. Później na Majdanie pojawiły się nowe banknoty w nominałach 20, 50 i 100 dolarów, zauważa gazeta. Do czerwca 2014 roku na międzynarodowym lotnisku Manas w Kirgistanie znajdowała się amerykańska baza wojskowa, której pracownicy posiadali pełny immunitet dyplomatyczny. Ładunki, które trafiały do bazy Pentagonu, również nie podlegały kontroli granicznej i celnej. W lutym br do Biszkeku przybył tymczasowy chargé d'affaires Richard Miles, znany jako „geniusz kolorowych rewolucji”. Według jego oficjalnej biografii był on ambasadorem Azerbejdżanu w latach 1992-1993, szefem misji w Belgradzie od 1996 do 1999 roku, ambasadorem w Bułgarii od 1999 do 2002 roku i ambasadorem USA w Gruzji od kwietnia 2002 roku do sierpnia 2005 roku — akurat w czasie, kiedy w kraju miał miejsce zamach stanu, który otrzymał nazwę „rewolucji róż”. Można się więc spodziewać, że sponsorowana rewolucja niedługo wybuchnie w Kirgistanie.

 

*Przyjęta przez parlament ukraiński ustawa, która m.in. gloryfikuje UPA, to policzek dla Polski i prezydenta Bronisława Komorowskiego - wskazują politycy SLD. Krzysztof Gawkowski podkreslał na konferencji, że ukraiński parlament przyjął te przepisy kilka godzin po wystąpieniu polskiego prezydenta.Se­kre­tarz Ge­ne­ral­ny SLD Krzysz­tof Gaw­kow­ski na dzi­siej­szej kon­fe­ren­cji pra­so­wej przy­po­mniał, że Bro­ni­sław Ko­mo­row­ski pod­czas swo­jej wi­zy­ty na Ukra­inie mówił w czwar­tek w Ra­dzie Naj­wyż­szej, że Pol­ska po­da­je rękę Ukra­inie. Bar­dzo do­brze, bo trze­ba dzi­siaj wspar­cia dla na­ro­du ukra­iń­skie­go w walce o od­zy­ska­nie Krymu. Trze­ba za­koń­czyć nie­po­trzeb­ny roz­lew krwi na wschod­niej gra­ni­cy Ukra­iny, ale ta ręka, którą chce po­da­wać pre­zy­dent Bro­ni­sław Ko­mo­row­ski, nie może być po­da­wa­na bez­wa­run­ko­wo - po­wie­dział. Gaw­kow­ski oce­nił, że jest wiele rze­czy, które łączą na­ro­dy pol­ski i ukra­iń­ski, lecz są też takie rze­czy, które dzie­lą. - Po­jed­na­nie, o któ­rym mówił pre­zy­dent, jest po­żą­da­ne, ale to po­żą­da­nie musi być opar­te o praw­dę, o praw­dę hi­sto­rycz­ną. Dla­te­go nie można po­zwo­lić sobie na to, by ne­go­wać praw­dę o zbrod­ni wo­łyń­skiej, nie można po­zwo­lić na to, by par­la­ment ukra­iń­ski za­po­mi­nał o tym, co się stało na Wo­ły­niu, bo to tak jakby pre­zy­dent Ko­mo­row­ski go­dził się na to, że Niem­cy będą ne­go­wa­li ho­lo­caust - mówił po­li­tyk. Na­wią­zał w ten spo­sób do przy­ję­tej rów­nież w czwar­tek przez Radę Naj­wyż­szą Ukra­iny usta­wy, która uzna­je praw­ny sta­tus uczest­ni­ków walk o nie­za­leż­ność kraju w XX wieku, w tym człon­ków Ukra­iń­skiej Po­wstań­czej Armii. Zgod­nie z nią za bo­jow­ni­ków walk o nie­za­wi­słość Ukra­iny są uzna­ni wszy­scy ci, któ­rzy uczest­ni­czy­li w róż­no­rod­nych for­mach walki o nie­za­leż­ność kraju w XX wieku. Usta­wa prze­wi­du­je moż­li­wość za­pew­nie­nia we­te­ra­nom i ich ro­dzi­nom zni­żek i in­nych so­cjal­nych gwa­ran­cji, uzna­je od­zna­cze­nia i stop­nie woj­sko­we wal­czą­cych o nie­pod­le­głość, które przy­zna­no im w for­ma­cjach, w ja­kich słu­ży­li. Za­kła­da też ka­ra­nie wszyst­kich tych, któ­rzy oka­zy­wa­li­by lek­ce­wa­że­nie dla we­te­ra­nów, ne­go­wa­li ce­lo­wość ich walki. - Nie­ste­ty w Ra­dzie Naj­wyż­szej ho­no­ro­wa­ne są i upa­mięt­nia­ne po­sta­cie, które do­wo­dzi­ły zbrod­ni­czym po­ste­po­wa­niem UPA, która mor­do­wa­ła osoby na Wo­ły­niu, a po­stę­po­wa­nie Bro­ni­sła­wa Ko­mo­row­skie­go to ob­ra­za dla ofiar zbrod­ni wo­łyń­skiej. Dla­te­go zwra­ca­my się do pre­zy­den­ta z ape­lem, aby od­ciął się od wszel­kich dzia­łań, które mają taki sku­tek, że Po­la­cy mogą czuć się po pro­stu ob­ra­że­ni - ape­lo­wał Gaw­kow­ski. To­masz Ka­li­ta przy­po­mniał, że do po­dob­nej sy­tu­acji do­szło 5 lat temu, za pre­zy­den­tu­ry Lecha Ka­czyń­skie­go, w trak­cie jego wi­zy­ty na Li­twie. Sejm Li­tew­ski od­rzu­cił wtedy usta­wę o ję­zy­ku pol­skim. To był po­li­czek wy­mie­rzo­ny ów­cze­sne­mu pre­zy­den­to­wi - mówił. Glo­ry­fi­ko­wa­nie UPA i przy­ję­ta usta­wa, która przy­zna­je spe­cjal­ny sta­tus UPA w hi­sto­rii Ukra­iny i wska­zu­je na to, że na jej pod­sta­wie można ści­gać wszyst­kich, któ­rzy będą kwe­stio­no­wać to, iż UPA jest or­ga­ni­za­cją lu­do­bój­czą, zbrod­ni­czą - to jest hańba. To po­li­czek wy­mie­rzo­ny pań­stwu pol­skie­mu i pre­zy­den­to­wi Ko­mo­row­skie­mu - za­zna­czył Ka­li­ta. Zwró­cił się on do pre­zy­den­ta, aby ten "od­ciął się od ukra­iń­skich na­cjo­na­li­stów, by po­tę­pił ten akt, wy­po­wie­dział się kry­tycz­nie". Na­wią­zu­jąc do za­pi­su o ka­ra­niu tych, któ­rzy ne­go­wa­li­by cel walk UPA, Ka­li­ta zwró­cił się do władz ukra­iń­skich, by te ści­ga­ły jego i Gaw­kow­skie­go na mocy usta­wy przy­ję­tej przez ukra­iń­ski par­la­ment.  Uwa­ża­my, że to co się zda­rzy­ło na Wo­ły­niu, to lu­do­bój­stwo, a UPA to zbrod­ni­cza or­ga­ni­za­cja (...) Bę­dzie­my o tym przy­po­mi­nać i do­po­mi­nać się o praw­dę na Wo­ły­niu - za­zna­czył. UPA wal­czy­ła pod­czas dru­giej wojny świa­to­wej za­rów­no prze­ciw Niem­com, jak i ZSRR. Od wio­sny 1943 roku pro­wa­dzi­ła także dzia­ła­nia zbroj­ne prze­ciw­ko lud­no­ści pol­skiej Wo­ły­nia, Po­le­sia i Ga­li­cji Wschod­niej, zmie­rza­ją­ce do jej cał­ko­wi­te­go usu­nię­cia z tych te­re­nów. Sza­cu­je się, że w wy­ni­ku dzia­łań UPA zgi­nę­ło około 100 tys. Po­la­ków.

 

*W USA z nową siłą wybuchły wczoraj akcje protestacyjne przeciwko bezprawiu policjantów. Masowe demonstracje odbyły się w wielu miastach po tym, jak poinformowano o kolejnych zabójstwach przez funkcjonariuszy ciemnoskórych mieszkańców.Kilkaset osób, oburzonych brutalnością i bezkarnością funkcjonariuszy, wyszło na ulicę Nowego Jorku. Zebrały się na wiec pod zarządem policji, później zablokowały ruch na Moście Brooklińskim. Niepokoje przerodziły się w zamieszki. Ponad 30 osób zostało zatrzymanych. Liczne akcje protestacyjne ogarnęły także San Francisco, Chicago i jeszcze prawie 30 dużych miast w 18 stanach. Uczestnicy demonstracji żądali sprawiedliwego śledztwa w sprawie wszystkich zajść. Powodem do akcji protestacyjnej stały się trzy przypadki, które miały miejsce w ubiegłym tygodniu. W Karolinie Północnej policjant ośmiokrotnie strzelił w plecy uciekającego bezbronnego czarnoskórego. W Oklahomie starszy policjant ochotnik pomylił broń obezwładniającą z pistoletem i zastrzelił podejrzanego  podczas aresztowania. Natomiast w Kalifornii 10 oficerów policji w ciągu dwóch minut biło leżącego na ziemi zatrzymanego. 

 

* 13 kwietnia przeciwnicy broni nuklearnej demonstrowali przed bazą okrętów podwodnych z rakietami atomowymi Trident koło Glasgow. Według policji demonstrantów było 200, według organizatorów - kampanii "Trident na złom" - czterystu. Aresztowano 35 osób. Uczestnicy protestu skuli się łańcuchami blokując rano bramy wjazdowe do bazy w Faslane, gdzie stacjonują cztery brytyjskie okręty podwodne klasy Vanguard uzbrojone w pociski nuklearne. Protesty przeciw rakietom Trident towarzyszą im od ponad 30 lat. Obecnie brytyjski rząd planuje wymianę okrętów Vanguard na nowe, co nasiliło akcję przeciwników broni jądrowej.  Przeciwko Tridentom opowiada się również rządząca w Edynburgu Szkocka Partia Narodowa. W niedawnej debacie telewizyjnej jej liderka  Nicola Sturgeon zadeklarowała wyraźnie, że posłowie tego ugrupowania nie poprą w Izbie Gmin odnowy arsenału śmiercionośnych rakiet. Szkocka Partia Narodowa cieszy się obecnie takim poparciem, że po majowych wyborach wprowadzi do Izby Gmin przypuszczalnie około 40 posłów i stanie się trzecim co do wielkości blokiem poselskim. Jeśli tak się stanie, będzie mogła decydować o tym, kto powoła rząd, stawiając warunki.

 

* Emerytowany oficer CIA przyznał się do zabójstwa Marylin Monroe.  Poza tym, on i jego grupa zabijali osoby, „które mogły stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju" w latach 1959-1972.Były oficer CIA, 78-letni Norman Hodges oznajmił, że w latach 1959-1972 popełnił 37 morderstw na rozkaz amerykańskiego rządu, w tym to właśnie on zrobił śmiertelny zastrzyk aktorce Marilyn Monroe — podaje portal www.worldnewsdailyreport.com. Śmiertelnie chory mężczyzna został umieszczony w niewielkim szpitalu w stanie Wirginia, gdzie złożył swoje zeznania. Według niego, zabijał on osoby, "które mogły stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju", na rozkaz swojego szefa, majora Jamesa Haywortha. Wśród ofiar piątki profesjonalistów, jednym z których był Hodges, znaleźli się aktywiści polityczni, dziennikarze, liderzy związków zawodowych, naukowcy i artyści, których pomysły stwarzały zagrożenie dla interesów USA. Według niego, Marilyn Monroe była jedyną kobietą, którą zabił. Hodges nie żałuje tego, ponieważ istniały dowody na to, że Monroe utrzymywała intymne relacje nie tylko z Kennedym, ale również z Fidelem Castro.  Były pracownik CIA dodał, że "mogła ona przekazywać strategiczne informacje komunistom", do czego nie można było dopuścić. Około pierwszej w nocy 5 sierpnia 1962 roku Hodges wykonał rozkaz: wszedł do pokoju gwiazdy i zrobił jej zastrzyk leku uspokajającego, zmieszanego z nembutalem, co doprowadziło do jej śmierci. Podkreślono, że wszyscy, którzy mogliby potwierdzić wersję weterana CIA, nie żyją, w tym szef Hodgesa — major Hayworth zmarł na zawał w 2011 roku. Tym nie mniej wyznania emeryta już przyciągnęły uwagę CIA: lezący na łożu smierci w pokoju dla umierających Hodges jest zakuty w kajdanki, trwa śledztwo i sprawdzenie przedstawionych przez niego faktów. 

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930