Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4001 postów 1864 komentarze

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Assad osłabiony

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Chociaż uwaga strategów USraela i NATO przeniosła się na Ukrainę, a na Bliskim Wschodzie wymknął im się spod kontroli Da’isz, cele wojny przeciw Syrii pozostają takie same – obalić Assada.

Państwo Islamskie (Da’isz), niby zwalczane przez lotnictwo NATO, wciąż kontroluje na wschodzie i północy Syrii całą dolinę Eufratu i środkowe pogranicze z Turcją aż po przedmieścia Aleppo. Waleczni jak zwykle Kurdowie obronili się tam (przed Da’iszem) w Kobane i w najbardziej wschodnim narożniku kraju. Przynajmniej dwie inne formacje rebeliantów, mocno wspierane i uzbrojone zza granicy znów ożywiły swe działania i właśnie odnotowały znaczące sukcesy wojskowe. Rzad Syrii kontroluje resztę, ale nie ma już wielu sukcesów.

O słabnięciu Assada mówi się od ponad pół roku. Dają o sobie znać ogromne zniszczenia wojenne, które tylko w rdzennej Syrii na linii Damaszek-Homs-Hama-Aleppo są oceniane na 80 mld $. Ogromne są braki materialne i zaopatrzeniowe w warunkach wojny domowej. Dochodzi do tego zmęczenie wojsk, od czterech lat uwikłanych w morderczą, bratobojczą wojnę domową na wszystkich frontach w kraju. Noah Bonsey, ekspert z brukselskiej International Crisis Group zauważa, że „w sensie wojskowym i gospodarczym reżim syryjski jest dziś słabszy niż rok temu”. Ofensywa na Aleppo sprzed trzech miesięcy ugrzęzła w klinczu i miasto pozostaje podzielone na trzy strefy kontroli: armii rządowej, Da’iszu i Dżabhat an-Nusry.  

25 marca islamscy rebelianci wyszkoleni i atakujący zza jordańskiej granicy na południe od Damaszku zdobyli miasto Bosra, słynne z rzymskiego amfiteatru z II wieku n.e. Mieli tam już wcześniej spore i ważne nadgraniczne miasto Deraa na starym szlaku kadzidlanym i teraz wraz z Bosrą i druzyjskimi wzgórzami Hauranu kontrolują już spory i zwarty kawałek terytorium oparty o granicę z Jordanią, czyli w praktyce o pomoc USA i arabskich monarchów sunnickich. Trzy dni później 28 marca, dżihadyści z „umiarkowanej” formacji Dżabhat an-Nusra, sojuszniczki al-Kaidy, działający z kolei w oparciu o granicę turecką, zdobyli ważne, też  starożytne miasto Idlib na północnym zachodzie kraju, centrum ważnego regionu rolniczego, słynne z muzeum 1800 tabliczek zapisanych sumeryjskim pismem klinowym, które prawdopodobnie teraz – zwyczajem islamskich fanatyków - zostaną  zniszczone.

Z punktu widzenia rebeliantów były to wielkie i pierwsze  oczekiwane od dwóch lat zwycięstwa, zwłaszcza  zdobycie  Idlib, skąd już wcześniej uciekła cała żyjąca tam od wieków kolonia chrześcijańska.  Świadczą one jednak bardziej o tym, jak bardzo osłabł Assad,  niż o tym, że rebelia się wzmocniła. W zdobyciu Idlib  rebeliantom pomogły obfite wiosenne deszcze i wielodniowe zachmurzenie, które utrudniło operowanie syryjskiego lotnictwa. Damaszek polega głównie na swych siłach powietrznych, bo żołnierzy na lądzie ma już mało, zwłaszcza takich, którym może zaufać. Większość poborowych stanowią młodzi sunnici, ale kadra oficerska to głównie alawici, czyli stara sekta muzułmańska (zasadniczo szyicka), dawniej zwana nusajrytami, do której należy klan Assadów i około 10% ludności Syrii, głównie w pasie nadmorskim. W lotnictwie kadra pilotów to od zawsze prawie wyłącznie alawici i chrześcijanie (ojciec Baszara – Hafez Assad był przecież generałem lotnictwa zanim dopadł władzy w wyniku zamachu stanu), sunnitów się nie szkoli i do kokpitów nie wpuszcza. Podobno wielu jest także kontraktowych pilotów z armii rosyjskiej, bo przynajmniej Moskwa Assada nie opuszcza.   

Są natomiast problemy z najważniejszymi miejscowymi sojusznikami: Iranem i libańskimi szyitami z Hezbollahu (arab. Hizb-Allah: Partia Boga). Im też nie starcza  sił, aby prowadzić wojnę na wielu frontach i ograniczyły swe działania do konsolidacji panowania nad obszarami wokół Damaszku. Pilnowanie odzyskanego przez armię terytorium wszędzie należy do lokalnych milicji prorządowych, które – jak to jest na całym świecie – mając w ręku broń i znając swój teren mają skłonność do samowoli i warcholstwa. Mimo że wiadomości z frontu są w Syrii zazwyczaj skąpe, można wyłapać wzmianki o starciach między watażkami i milicjami, które czasami niewiele różnią się od band.      

Na szczęście nie wygląda na to, żeby ostatnie sukcesy Dżabhat an-Nusry i zdobycie Idlibu jakoś szczególnie  ucieszyło Amerykanów. Ich pupilami są tylko rebelianci znad jordańskiej granicy, gdzie lada dzień mają rozpocząć szkolenie i uzbrajanie kolejnych 5000 zwerbowanych al‘daha b’szar  („wrogów Baszara”) licząc na to, że tym się prędzej uda zdobyć Damaszek, bo mają doń bliżej. Plan zakłada, ze kiedy zrobi się naprawdę goraco i armia pójdzie w rozsypkę, prezydent Assad i elita alawicka uciekną do Latakii na wybrzeżu, gdzie teren jest od  wieków opanowany etnicznie przez zwartą ludność alawicką i gdzie mogą oni liczyc na osłonę z rosyjskiej bazy morskiej w Tartus. Co do ofensywy na północy, Turcy podali do wiadomości 27 marca, że Amerykanie bez podania przyczyn wstrzymali plany szkoleń i dozbrajania rebeliantów tamże.

W sytuacji, gdy jednak słabnie Państwo Islamskie, Dżabhat an-Nusra zdobyła Idlib raczej fuksem niż siłą i nie może liczyć na dużą pomoc z NATO, a najemni „rebelianci” z południa nie dają gwarancji zdobycia Damaszku, wokół którego umacniają się formacje Hezbollahu, los Syrii jest mimo wszystko nadal w ręku prezydenta Assada. Nie wygląda to zbyt wesoło. Jego armia i lokalne milicje prorządowe często do siebie strzelają. Także Hezbollah skarży się, że syryjscy zołnierze często do nich strzelają. Wydaje się, że armia syryjska jest rozdrażniona tym, że Hezbollah i Irańczycy ustawiają im w terenie swoje własne punkty kontrolne, usiłując narzucić Syryjczykom większą dyscyplinę w prowadzeniu wojny. Od dawna wiadomo ze armia i rebelianci zbyt często się ze sobą dogadują. Czasami uzgadniają lokalne rozejmy bez wiedzy sztabu, stwierdzono też przypadki, gdy żołnierze sprzedawali rebeliantom amunicję. Pozycja rządu nie wydaje się mocna. Wspomniany brukselski analityk Bonsey twierdzi, że „Damaszek zajmuje się bardziej sprawami administracyjnymi, ale kontrola nad działaniami wojska jest coraz bardziej w rękach Teheranu”.     

Rodzi to pewną nadzieję na negocjacje, jako że żadna ze stron nie ma bliskiej perspektywy zwycięstwa. Pod tym względem Persowie mogą okazać się bardziej pragmatyczni niż Assad, który chce się za wszelką cenę utrzymać przy władzy, głównie ze względu na alawitów, którzy inaczej musieliby ewakuować się na syryjskie pomorze. Sa już oznaki, że Assad jest postrzegany przez sojuszników jako uciążliwe brzemię, przynajmniej przez Hezbollah. „W pewnym momencie będziemy musieli pozbyć się Assada”  – mówi jeden z komendantów Hezbollahu. „I myślę, że Iran już czeka na właściwy moment”. 

 

KOMENTARZE

  • Sunnici są wykorzystywani przez USrael do destabilizacji regionu
    Już Koneczny pisał, że w zakresie stosunku do czasu przedstawiciele cywilizacji arabskiej posiadają świadomość er, lecz nie dochodzą do historyzmu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930