Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4045 postów 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Dzikie Pola oligarchów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na tle kryzysu ukraińskiego światowa metawładza odsłania koszerny klucz, a podległe jej koterie oligarchów na Ukrainie na nowo tasują karty i dostają nowe zadania. Próba analizy sytuacji.

Zarówno ruchy Putina, który nadal zręcznie unika bezpośredniego wojskowego uwikłania w konflikcie ukraińskim, zarazem próbując się urwać Rotszyldom ze smyczy w samej Rosji (CBR), jak też konflikt na linii Poroszenko-Kołomojski na Ukrainie mogą oznaczać, że kryzys zbliża się do ważkiego przesilenia. Nad Dzikimi Polami krążą finansowe sępy, w tym dwa najważniejsze – Franklin Templton i Elliott – a zażarta walka o Upadlinę toczy się  zarówno w łonie kijowskiej władzy jak i w środowisku tamtejszych oligarchów, ale też po stronie jej zewnętrznych mocodawców, gdzie coraz bardziej ujawnia się ważny klucz metawładzy: rodzina Rockefellerów i obecna administracja USA z jednej strony, oraz rodzina Rotszyldów i światowa finansjera żydowska z drugiej. 

Na Ukrainie przynajmniej od 20 lat wpływy oligarchów i wokół nich skupionych grup stanowią drugi, równoległy wymiar władzy i są jedną z najważniejszych cech polityki ukraińskiej. Mimo wielu zmian rządów po uzyskaniu niepodległości oligarchowie utrzymali swoje wpływy i umocnili monopol w najważniejszych sektorach gospodarki. Apogeum tych wpływów przypadło na okres po tzw. „pomarańczowej rewolucji” 2004 roku, oraz bezpardonowej rywalizacji między prezydentem Juszczenką i premier Tymoszenko w tamtym okresie. Rywalizujące grupy oligarchiczne zapewniały swoim stronnictwom politycznym finansowanie i wsparcie prywatnych mediów, głównie kanałów TV, w zamian za reprezentowanie ich interesów w parlamencie oraz instytucjach państwowych. Trzeba tu jednak zauważyć, że taka rywalizacja oligarchów przez wiele lat skutecznie zapewniała w polityce pluralizm i względną równowagę sił, będąc skuteczną przeszkodą dla tendencji autorytarnych.

Przełom nastąpił po wyborze Wiktora Janukowycza na prezydenta w marcu 2010 roku. Skupiona wokół niego grupa oligarchiczna („rodzina”) na czele z jego synem, Ołeksandrem, szybko zaczęła rozszerzać wpływy gospodarcze kosztem innych wielkich grup biznesu. Doszło do zachwiania panującej równowagi. Dwaj najsilniejsi oligarchowie – Rinat Achmetow i Dmytro Firtasz – zdołali jednak utrzymać swe pozycje i wytworzył się rodzaj triumwiratu, w którym te trzy grupy oligarchiczne tworzyły pierwszą ligę, a kilka kolejnych grup znalazło się jakby w drugim szeregu. W takiej sytuacji nastąpił Majdan.

Majdan poparli przede wszystkim oligarchowie z drugiej ligi, w tym Petro Poroszenko i Wiktor Pińczuk, dla których niekontrolowana ekspansja „rodziny” i zachwianie dawnego pluralizmu stało się istotnym zagrożeniem. Kiedy w lutym 2014 Janukowycz uciekł, władzę w Kijowie przechwyciła kontrolowana przez USA junta, a na wschodzie kraju wybuchł ostry konflikt, doszło do daleko idących zmian w rozkładzie sił między poszczególnymi grupami oligarchicznymi.

Przede wszystkim z gry całkowicie wyeliminowano „rodzinę”. Jej aktywa i rachunki bankowe zamrożono, a czołowi przedstawiciele tej grupy (syn prezydenta Ołeksandr Janukowycz, były premier Serhij Arbuzow, były minister energetyki Eduard Stawicki oraz powiązany z nimi Serhij Kurczenko) uciekli za granicę, formalnie ścigani nakazem prokuratorskim za korupcję, oszustwa, przywłaszczenie środków państwowych itp.

Bardzo osłabła pozycja Rinata Achmetowa, Tatara z pochodzenia, który był jednym z największych beneficjentów rządów Partii Regionów. Jest prawdopodobne, że oligarcha ten, od lat mający ogromne wpływy w obwodzie donieckim, starał się początkowo wykorzystać lokalny konflikt jako kartę przetargową w stosunkach z nowymi władzami w Kijowie. Szybki rozwój sytuacji sprawił, że Achmetow został wyłączony z głównej rozgrywki. Oligarcha stracił sporą część aktywów, które pozostały na terytoriach kontrolowanych przez  powstańców, ale wkrótce skutecznie zmienił i przeorientował swój biznes, przejmując majątek w innych częściach Ukrainy, m.in. w sferze elektroenergetycznej (DTEK), telekomunikacyjnej (Ukrtelekom) i rolnej (HarvEast). To, że Achmetow ostatecznie nie wszedł w otwarty konflikt z nowymi władzami, można uznać za potwierdzenie, że zawarł układ z Kijowem. Może o tym także świadczyć fakt, że mimo wielu publicznych pogróżek i sugestii władze nie podważyły również wyników prywatyzacji aktywów państwowych dokonanych po 2010 roku, której głównymi  beneficjentami byli Achmetow i Firtasz.

Dmytro Firtasz, właściciel Group DF, holdingu chemiczno-gazowo-bankowego też dużo stracił w wyniku Majdanu. Za rządów Janukowycza wydatnie powiększył swój stan posiadania, głównie ze względu na prowadzony przez wiele lat handel rosyjskim gazem we współpracy z Gazpromem. 12 marca 2014 roku Firtasz został aresztowany we Wiedniu na wniosek amerykańskiej FBI, która zarzuciła mu dawanie łapówek. Po zapłaceniu 125 mln euro kaucji został on umieszczony w areszcie domowym, gdzie czeka na decyzję prokuratury austriackiej o ewentualnej ekstradycji do USA. Tymczasem jego interesów politycznych na Ukrainie pilnuje Serhij Łowoczkin. Pod koniec marca 2014 roku doszło we Wiedniu do spotkania Firtasza i Łowoczkina z Petrem Poroszenką i Witalijem Kliczką. Najprawdopodobniej głównym celem rozmów było ustalenie warunków, na jakich Kliczko ustąpi w wyborach prezydenckich na rzecz Poroszenki. Od początku istnienia UDARu - partii Kliczki, media ukraińskie wskazywały na jej ścisłe powiązania z Firtaszem, który uchodził za głównego sponsora tego ugrupowania. I rzeczywiście: kilka dni po wiedeńskim spotkaniu Kliczko oficjalnie ogłosił, że w wyborach nie wystartuje, zadowolił się merostwem Kijowa i wezwał do poparcia Poroszenki, co stało się początkiem trwającego do dzisiaj sojuszu obu polityków. Poroszenko, który własnego zaplecza politycznego nie miał, oparł swą kampanię prezydencką na strukturach UDAR-u, który następnie wszedł w całości w skład Bloku Petra Poroszenki. Można więc przypuszczać, że Firtasz, jako najbardziej prawdopodobny promotor tego porozumienia, otrzymał w zamian gwarancje bezpieczeństwa dla swoich aktywów oraz względną ochronę przed ekstradycją. Należy go obecnie postrzegać jako strukturalnego sojusznika Poroszenki.

Przypadek Firtasza, który przez wielu ekspertów był uznawany za głównego przedstawiciela Rotszyldów na Ukrainie jest bardzo znamienny. Jego wysadzenie z gry, rękoma FBI jest – jak się przypuszcza – sprawką Rockefellerów, którzy wykorzystują oficjalne kanały administracyjne USA, także w Kijowie. Mają oni większy wpływ na Biały Dom i Obamę, natomiast Rotszyldowie wydają się bliżej Departamentu Stanu, Pentagonu i Banku Rezerwy Federalnej. Kiedy do Kijowa przybywa wicepremier Joe Biden, słychać głos Rockefellerów. Kiedy przybywa Victoria Nuland, słychać głos Rothschilda. Areszt domowy dla Firtasza był pierwszym sygnałem tego, że w sprawie Ukrainy na szczytach światowej metawładzy dochodzi do ostrego konfliktu interesów.

Upadek Firtasza doprowadził zaraz potem do skokowego wzrostu wpływów Ihora Kołomojskiego, który już od lat 1990-ych zalicza się do grona najpotężniejszych ludzi na Ukrainie. Należy do niego Prywat, największy bank na Ukrainie, Ukrnafta, największa firma paliwowa, zakłady chemiczne DniproAzot, cztery stacje telewizyjne, w tym popularny kanał 1+1, linie lotnicze MAU itp. Większość aktywów Kołomojskiego skupia Grupa Prywat, holding o – delikatnie mówiąc – bardzo nieprzejrzystej strukturze, który kontroluje on wspólnie ze swoim długoletnim partnerem biznesowym Hennadijem Boholubowem. Obaj oligarchowie słyną z tzw. rejderstwa, czyli nielegalnego i siłowego przejmowania aktywów gospodarczych przy pomocy opłacanych prywatnych bojówek. Kilkoma takimi akcjami popisał się ostatnio Kołomojski nawet przed kamerami TV.

Kołomojski też był i jest silnie powiązany z Rotszyldami, już choćby przez swój rodzimy obwód dniepropietrowski, gdzie swoje siedziby ma bank Rothschild Evropa i rotszyldowska Royal Dutch Shell, będąca legalną rezydenturą tej grupy na Ukrainie. Tam skupia się również ich najważniejsza „nielegalna rezydentura” – duża gmina żydowska i światowa siedziba  bardzo wpływowej organizacji Chabad Lubawicz opanowanej przez Rotszyldów. Kołomojski był zresztą przewodniczącym stowarzyszenia żydowskich organizacji na Ukrainie.

Można powiedzieć, że Kołomojski zamienił się rolą z Firtaszem. W czasach rządów Janukowycza Kołomojski był w wyraźnym konflikcie z jego grupą i do początku 2014 roku musiał mieszkać głównie w Szwajcarii. Nie stracił wtedy żadnych aktywów, ale nie zyskał też nowych. Tym łatwiej więc było mu znaleźć po Majdanie wspólny język z nowymi władzami, czemu – jak można przypuszczać – towarzyszyła zgoda obecnej ekipy na niejasne koncesje finansowe. Kołomojski zaoferował wtedy nowym władzom swoją kandydaturę na stanowisko gubernatora obwodu dniepropietrowskiego oraz pomoc w zwalczaniu powstania w Donbasie. Wcześniej oligarcha stronił od aktywności publicznej i nigdy nie sprawował funkcji politycznych. 2 marca 2014 roku p.o. prezydent Ołeksandr Turczynow mianował go na to stanowisko. Wynikało to z potrzeby chwili i ze zbieżności bezpośrednich interesów Kijowa i Kołomojskiego. W tym newralgicznym dla Ukrainy regionie, zagrożonym destabilizacją, znajdowały się kluczowe aktywa oligarchy. On sam spędził w Dniepropietrowsku większość swego życia i posiadał tam znaczące możliwości oddziaływania na sytuację, w tym rekrutowania najemników. W ciągu krótkiego czasu Kołomojski i jego grupa skutecznie powstrzymali ekspansję powstania poza Donbas. Z ich inicjatywy doszło do powołania w połowie kwietnia 2014 roku pierwszych batalionów ochotniczych (Dnipro i  Dnipro-1, każdy po około 500 osób), które są finansowane przez Grupę Prywat. Przez kilka miesięcy Kołomojski wspierał finansowo również kilka innych nowo powstałych batalionów (m.in. Azow, Ajdar, Donbas, batalion Prawego Sektora). Sukcesy Kołomojskiego w Dniepropietrowsku  są  szczególnie widoczne na tle totalnej porażki Serhija Taruty, oligarchy z holdingu metalurgicznego ISD, który w tym samym czasie mianowany został gubernatorem obwodu donieckiego. Mimo, że wywodził się z Donbasu i tam znajdowały się jego główne aktywa biznesowe, Taruta nie był w stanie ani powstrzymać powstania ani nawiązać jakiegokolwiek kontaktu z jego kierownictwem, początkowo bagatelizując zagrożenie.

W ciągu kilku miesięcy od objęcia fotela gubernatora Kołomojskiemu udało się nie tylko opanować sytuację w obwodzie dniepropietrowskim (uzyskując znaczące poparcie lub zastraszenie mieszkańców) i ochronić własny biznes, ale również rozszerzyć swoje wpływy na inne regiony. Na początku maja 2014 nowym gubernatorem obwodu  odeskiego, o strategicznym znaczeniu dla Ukrainy, ale również dla ukraińskiego żydostwa, został Ihor Pałycia, przewodniczący rady nadzorczej spółki Ukrnafta, od wielu lat  pracujący dla Kołomojskiego. Oligarcha posiada również pewny, choć niejasny zakres  wpływów w obwodzie charkowskim, dzięki bardzo dobrym stosunkom z żydowskim merem Charkowa, Hennadijem Kernesem.

Sukcesy polityczne Kołomojskiego sprawiły, że zaczął on dążyć do ekspansji biznesowej kosztem innych oligarchów. W lipcu ub.r. oświadczył, że państwo powinno przeprowadzić konfiskatę aktywów zwolenników i sponsorów separatyzmu, a także tych, którzy zyskali aktywa w wyniku „nieuczciwej prywatyzacji”. Wymienił przy tym spółki sprywatyzowane po 2010 roku przez Achmetowa i Firtasza. Iwan Fursin, zaufany partner biznesowy Firtasza, powiedział potem w jednym z wywiadów, że „Kołomojski poczuł, że osłabliśmy i chce nas zniszczyć, zabrać nam wszystko”. Kijów jednak, czyli grupa Poroszenki (bo już nie Jaceniuka), też obawia się nadmiernych wpływów oligarchy z Dniepropietrowska. Poroszenko pozostaje pod silniejszym wpływem linii Rockefellerów i nie ulega sugestiom Kołomojskiego, który zresztą i bez tego potrafi wykorzystać nową sytuację polityczną dla rozwoju swojego biznesu: Ukrnafta jest głównym dostawcą paliwa dla armii, Prywat Bank otrzymał w ub.r. znaczące wsparcie kredytowe ze strony Narodowego Banku Ukrainy, a spółki Kołomojskiego wygrywają państwowe przetargi.

Kiedy w końcu lutego 2014 roku przywrócono na Ukrainie konstytucję w wersji z 2004 roku, osłabiona została rola prezydenta, a znacząco wzrosły formalne prerogatywy parlamentu. Zmiana systemu politycznego jest korzystna z punktu widzenia oligarchów, od lat 90. wpływających na największe partie, które stały się instrumentem lobbowania ich interesów. Wielcy przedsiębiorcy tradycyjnie zapewniali ugrupowaniom politycznym finansowanie i wsparcie medialne w zamian za umieszczanie ich ludzi na listach wyborczych lub miejsca dla nich samych, co w razie potrzeby zapewniało im immunitet (deputowanymi byli w przeszłości m.in. Achmetow, Poroszenko i Pińczuk). Mimo zmian w układzie sił między ukraińskimi oligarchami jednym z ich głównych celów politycznych stało się zapewnienie silnej reprezentacji w nowym parlamencie. Analiza kampanii wyborczej, przekazu stacji telewizyjnych kontrolowanych przez oligarchów oraz biografii nowych deputowanych pozwala stwierdzić, że w wyniku wyborów parlamentarnych 26 października 2014 roku główne ukraińskie grupy oligarchiczne utrzymały znaczące wpływy w Wierchownej Radzie Ukrainy.

W Bloku Petra Poroszenki, który utworzył najliczniejszą frakcję w Wierchownej Radzie (148 deputowanych na 422 obsadzone miejsca), widoczne są wpływy dwóch grup oligarchicznych: Dmytra Firtasza, który ma powiązania z partią UDAR oraz Ihora Kołomojskiego, który zdołał umieścić na listach prezydenckiego bloku swoich ludzi. Jest tam jednak istotna różnica. Największe wpływy Kołomojskiego widoczne są bowiem w szeregach Frontu Ludowego premiera Arsenija Jaceniuka (81 deputowanych), z list którego startowało kilku biznesmenów i komendantów batalionów ochotniczych powiązanych z Kołomojskim. O ile należąca do tego oligarchy stacja telewizja 1+1 aktywnie wspierała kampanię wyborczą Frontu Jaceniuka, to kontrolowany przez Firtasza i Lowoczkina najpopularniejszy na Ukrainie kanał Inter popierał przede wszystkim Blok Poroszenki. Wydaje się, ze tędy przebiega obecnie główna niewidzialna linia podziału wpływów podczas przygotowan do ostatecznego zawłaszczenia Ukrainy.

Wpływy grupy Firtasza widoczne są również w innych frakcjach parlamentarnych, w tym w faszyzującej Partii Radykalnej Ołeha Laszki (22 miejsc), który od dawna wiązany jest z tym oligarchą oraz częściowo w Bloku Opozycyjnym (40 deputowanych), nowym ugrupowaniu powstałym po faktycznym rozpadzie Partii Regionów. Projekt Bloku Opozycyjnego ma kilku równych „akcjonariuszy”, do których poza Firtaszem należą wiązany wcześniej z Rosją Rinat Achmetow, a także Wiktor Medwedczuk, nadal niemal otwarcie uważany za człowieka Kremla i jeden z głównych lobbystów rosyjskich interesów na Ukrainie.

Nie jest jasne, jaką dokładnie część Wierchownej Rady kontrolują oligarchowie, szczególnie że część wspieranych przez nich deputowanych uzyskała mandaty w okręgach jednomandatowych (m.in. Borys Fiłatow, wicegubernator obwodu dniepropietrowskiego oraz Serhij Taruta). Ponadto z Firtaszem związana jest grupa 19 deputowanych niezależnych, skupiona w kole Wola Narodu, stworzonej przez Ihora Jeremiejewa, pomniejszego oligarchy z branży naftowej. W orbicie wpływów Kołomojskiego pozostaje natomiast inna grupa poselska – Rozwój Ekonomiczny (19 miejsc), stworzona z deputowanych niezależnych przez Witalija Chomutynnika. Wydaje się, że partią, gdzie wpływy oligarchów są najsłabsze (lub nie ma ich wcale), jest Samopomoc (32 mandaty), mimo że w okresie kampanii wyborczej ugrupowanie to było jednoznacznie popierane przez kanał 1+1 Kołomojskiego.

Nic nie wskazuje na to, by władze mogły lub chciały zmienić jawnie oligarchiczny ustrój państwa. W obszernej umowie koalicyjnej nawet nie wspomniano o problemie, jakim są nadmierne wpływy oligarchiczne. Wydaje się, że w dającej się przewidzieć przyszłości zmiana tego stanu rzeczy jest nierealna z kilku powodów. Po pierwsze, najwięksi oligarchowie mają spory zakres oddziaływania na najważniejsze partie polityczne, których liderzy – jak się wydaje – mają wobec nich pewne (niepubliczne) zobowiązania. Po drugie, nawet przy odpowiedniej woli politycznej władze są zbyt słabe, aby doprowadzić do znaczącego ograniczenia wpływów oligarchów. Szczególnie w obliczu trwającej wojny w Donbasie oraz pogłębiającego się i – wszystko na to wskazuje – długiego kryzysu gospodarczego. Po trzecie, główne grupy oligarchiczne są silnymi podmiotami, które kontrolują całe sektory gospodarki oraz niemal wszystkie kluczowe stacje telewizyjne, co daje im silne narzędzie oddziaływania na społeczeństwo. Próba pozbawienia ich części aktywów, choćby w formie unieważnienia niektórych wątpliwych prywatyzacji, musiałaby się wiązać z otwartym konfliktem na linii Kijów–oligarchowie. W rezultacie wydaje się, że może dojść co najwyżej do dalszego osłabiania pozycji tylko niektórych oligarchów oraz powolnych działań, które będą miały na celu demonopolizację gospodarki.

W interesie władz w Kijowie leży bowiem utrzymanie pewnego pluralizmu wpływów oligarchicznych, który oznacza względną równowagę sił między najsilniejszymi grupami. W tym kontekście szczególnie niebezpieczny dla państwa jest obserwowany w ostatnich miesiącach wzrost znaczenia grupy Ihora Kołomojskiego. W grudniu i styczniu br. widoczne były pewne działania władz wymierzone w oligarchę, w tym próba pozbawienia go kontroli nad Ukrnaftą oraz wezwanie do prokuratury wicegubernatora Dniepropietrowska, Hennadija Korbana. W ostatnich dniach konflikt na linii Poroszenko-Kołomojski zaostrzył się gwałtownie. Dwa przedsiębiorstwa powiązane z naftowymi interesami Kołomojskiego — „Ukrtransnafta” i „Ukrnafta” — w ubiegłym tygodniu znalazły się w centrum głośnych skandali na Ukrainie. W obu przypadkach żydowski miliarder działał zdecydowanie i przy wsparciu uzbrojonych bojowek. W centrum Kijowa miały miejsce wydarzenia, które przypominały kryminalną kronikę lat 90. Karabiny, barykady, bitwy słowne, budowa nowych ogrodzeń i… zupełna niemoc władzy.

Kołomojskiemu udało się zjednoczyć wokół siebie nacjonalistów i zorganizować batalion „Azow”, który choć jest częścią sił bezpieczeństwa kraju, w rzeczywistości podporządkowuje się temu, kto płaci wynagrodzenie i zapewnia sprzęt. W warunkach wojny domowej jest to mocny argument. Ochotnicze bataliony sponsorowane przez Kołomojskiego działają nie tylko w Kijowie i Dniepropietrowsku, ale także na granicy z DRL i ŁRL. I już angażują się w konflikty zbrojne z Siłami Zbrojnymi Ukrainy i Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy w dążeniu do przejęcia kontroli nad przemytem.

Do otwartego konfliktu na linii Poroszenko–Kołomojski doszło kilka dni temu, gdy prezydent zdymisjonował gubernatora. Nie oznacza to zwycięstwa Kijowa. Skala wpływów oligarchy w obwodzie dniepropietrowskim, który jest jego „udzielnym księstwem” prawdopodobnie doprowadzi do rychłej secesji tego regionu. Badania opinii publicznej już w grudniu 2014 roku pokazały, że 34,2% mieszkańców obwodu opowiada się za federalizacją Ukrainy (osiem miesięcy wcześniej 11%), co jest najwyższym wskaźnikiem wśród wszystkich regionów. Biorąc pod uwagę wpływy Kołomojskiego także w Odessie i Charkowie, federalizacja czyli de facto rozpad dzielnicowy Ukrainy staje się faktem. Przypomnę, że głosowanie w Wierchownej Radzie nad prawem zmierzającym do pozbawienia Grupy Prywat kontroli nad Ukrnaftą pokazało, że oligarcha ma również wielkie wpływy w parlamencie, zwłaszcza w partii Jaceniuka (za ustawą głosowało tylko 13 z 82 deputowanych Frontu Ludowego).

Jakby dla równowagi obserwowane są również działania władz wymierzone w interesy Rinata Achmetowa. Ministerstwo Energetyki zaczęło osłabiać pozycję jego firmy DTEK, która w poprzednich latach szybko zmierzała do zmonopolizowania ukraińskiej elektroenergetyki, zarzucając jej znaczące zawyżanie cen energii. Sam oligarcha został przesłuchany przez prokuraturę w sprawie podejrzeń o finansowanie separatyzmu w Donbasie. Na razie nic nie wskazuje, że może być to początek końca imperium biznesowego Achmetowa, który ze wszystkich największych grup oligarchicznych ma obecnie najmniejsze polityczne możliwości lobbowania na rzecz swoich interesów. Widać również nieprzyjazne działania władz wobec spółek Firtasza (m.in. państwowy Naftohaz domaga się bankructwa kilku spółek chemicznych Group DF z powodu ich długów za gaz, a część wpływowych polityków wezwała do pozbawienia licencji telewizję Inter), które noszą charakter dyscyplinowania jego grupy oligarchicznej. Nakłada się na to narastający spór między Firtaszem i Achmetowem z jednej strony, a Kołomojskim z drugiej, który chciałby pozbawić ich części aktywów.

Prawdopodobnemu dalszemu spadkowi wpływów niektórych „starych” oligarchów, z przemysłu ciężkiego,  szczególnie z branży metalurgicznej i węglowej (m.in. Achmetow, Nowiński, Taruta) towarzyszyć będzie szybki wzrost znaczenia lobby agrarnego, które już generuje 25% ukraińskiego eksportu. Oligarchowie z sektora rolno-spożywczego (m.in. Ołeh Bachmatiuk, Andrij Werewski i Jurij Kosiuk) już mają znaczące wpływy polityczne, które będą się starali wykorzystać, aby wpłynąć na oczekiwaną w tej kadencji Wierchownej Rady rozgrywkę wokół ustawy o wprowadzeniu wolnego obrotu gruntami rolnymi. Wobec spodziewanego bankructwa Ukrainy jako państwa i licytacji jego majątku prawdopodobnie właśnie zawłaszczenie najżyźniejszej w Europie ziemi będzie główną formą kompensowania obecnych długów Ukrainy. Na to tylko czekają, jak się wydaje, wielcy tego świata, ponieważ następnym – po paliwach, finansach i informacji - strategicznym celem metawładzy staje się kontrola nad zasobami żywności i jej cenami w wymiarze międzynarodowym.   

Walka o Ukrainę, jeden z potencjalnie najbogatszych i najlepiej położonych krajów świata, zasobny w słodką wodę i żyzne czarnoziemy, pełen bogactw mineralnych, o dobrym, umiarkowanym klimacie, wolny od trzęsień ziemi i naturalnych kataklizmów  wydaje się wchodzić w decydującą fazę. Dla potężnego środowiska żydowskich oligarchów i światowej finansjery może mieć ona dodatkowe znaczenie emocjonalne na podobieństwo drugiego Izraela, ponieważ Ukraina jest kojarzona terytorialnie z dawną Chazarią. W walce o ten kraj wielką rolę odgrywają pośrednicy – potężni oligarchowie, w dużej mierze żydowscy, i najemne oddziały kondotierów, z których część karmiona jest toksycznym i bardzo niebezpiecznym mitem banderyzmu wierząc, że walczy o swoją ojczyznę, choć najprawdopodobniej jest też przeznaczona do zniszczenia. O opanowanie Ukrainy walczą również wielcy gracze zewnętrzni - światowa finansjera i wielki kapitał Zachodu, NATO i UE, a także Rosja. Nie da się jeszcze przesądzić o wyniku tej walki, ani powiedzieć, która z wielkich światowych potęg, ani która z reprezentujących je linii wygra w tej walce, ale już można z całą pewnością powiedzieć, kto w niej przegra: tamtejszy naród.

 

 

KOMENTARZE

  • http://jeznach.neon24.pl/
    Szanowny Panie Bogusławie pozostał Pan jedynym autorem dla którego warto jeszcze otwierać przeglądarkę i to od razu z adresem http://jeznach.neon24.pl/.Pomijając odejście wielu zacnych blogerów,powrót męczących komentatorów, szata graficzna,jej rozkład i estetyka to kombinacja która doprowadzi ten portal do całkowitego upadku.Pozdrowienia.
  • Toż to jest średniowiecze
    i feudalizm w czystej postaci.

    Dla PT Autora *5.

    O degradacji naszego państwa świadczy fakt, że do mediów głównego nurtu nie zaprasza się takich trzeźwo myślących fachowców jak B. Jeznach, a brylują tam jako eksperci jakieś dupki.
  • @PiotrZW 09:05:09
    Nie brylują oni tam ciężko pracują!:)
  • Panowanie....
    Nad Dzikimi Plami , z analizy wynika po odstawieniu szumu informacyjnego, że o panowanie nad nimi walczą dwa domy "R" europejski i "R" amerykański. Prosty naród jak zwykle bierze w d..ę. Oligarchowie to jedynie zewnętrzne postacie,dla publiki,tych domów...ciekawym być może jaki stan walki tych domów jest w Polsce....

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031