Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3832 posty 1807 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Poniedziałek, 30.03.2015 cz.I

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (750) Zapraszam na serwis alternatywnych informacji z zagranicy.

 

*Międzynarodowa Agencja Rankingowa Moody's obniżyła ranking kredytowy Ukrainy do ostatniego poziomu przed bankructwem. Ukraińska gospodarka znajduje się o krok przed załamaniem i raczej nie da rady wydostać się z kryzysu bez anulowania części długu, stwierdzają eksperci. Poziom życia zwykłych obywateli spada coraz bardziej poniżej poziomu biedy.Międzynarodowa Agencja Rankingowa Moody's obniżyła suwerenny kredytowy ranking Ukrainy z Caa3 do Ca, głosi oświadczenie tej organizacji. Prognozy są negatywne. Głównym powodem obniżenia rankingu była „możliwość, że prywatni wierzyciele zagraniczni mogą ponieść znaczne straty w rezultacie planów rządu Ukrainy dotyczących restrukturyzacji dużej części swoich euroobligacji”. W ostatnich dniach brytyjska gazeta „Financial Times”, powołując się na obliczenia MFW napisała, że Kijów planuje restrukturyzować 15 miliardów swoich zobowiązań kredytowych, wśród których są również długi zaciągnięte u Rosji. Ten krok jest częścią planu MFW dotyczącego zamknięcia 40-miliardowej „dziury” w finansach Ukrainy. Jednak do końca roku Ukraina nie da rady spłacić wszystkich długów. I najprawdopodobniej największe trudności ze zwrotem kredytu będzie miała Rosja, której Ukraina nie zwróci 3 miliardów dolarów. „Sytuacja ekonomiczna na Ukrainie jest spójna z decyzjami zapadającymi w zakresie najważniejszych kwestii MFW, który przede wszystkim „zakryje” swoje długi i długi zachodnich banków. A Rosja na tej liście bedzie ostatnim wierzycielem” – powiedział dla radia Sputnik doktor nauk ekonomicznych, profesor, rektor  Petersburskiego Uniwersytetu Rolniczego Wiktor Jefimow. Poniżej poziomu Сa, na którym znajduje się dziś Ukraina znajduje się tylko poziom C, który oznacza bankructwo z powodu zadłużenia z małym prawdopodobieństwem spłaty głównej kwoty długu i odsetek, pisze gazeta.ru.  Eksperci z „Fitch” uważają, że 17,5 miliarda dolarów, które obiecuje MFW, może nie wystarczyć dla zapobieżenia technicznemu bankructwu. Dla Ukrainy techniczne bankructwo będzie oznaczać zaprzestanie finansowania z zagranicy. Nawet, jesli rządowi Ukrainy uda się uniknąć oficjalnego ogłoszenia bankructwa, poziom życia obywateli będzie jeszcze gorszy, stwierdzają eksperci. W ciągu pierwszych dwóch miesięcy 2015 roku kurs hrywny spadł o 200 %, łącznie w minionym roku hrywna staniała prawie 4-krotnie. W wyniku tego pensja minimalna na Ukrainie na daną chwilę wynosi 38 euro miesięcznie. To wskaźnik trzykrotnie niższy, niż granica biedy określona przez ONZ na poziomie 5 dolarów dziennie. Jednocześnie wzrost cen żywności i usług komunalnych trwa. Do końca roku w ramach porozumień z MWF na Ukrainie wzrosną opłaty za gaz o 280 %, za ogrzewanie – o 66 %, za energię elektryczną – o 40 %. 

 

*Znany amerykański dziennikarz Wiliam Jones jest przekonany, że Waszyngton z takim uporem promuje swoje wielkie kłamstwo o Ukrainie ze strachu, że zwykli ludzie mogą nie przełknąć tej „bajeczki”.W USA nie ma wolnych i niezależnych mediów, a najważniejsze media działają zgodnie z interesami rządu Stanów Zjednoczonych w zakresie podtrzymania i prowadzenia wojny propagandowej, co wyraźnie pokazał konflikt na Ukrainie, powiedział w swoim wywiadzie dla Russia Today amerykański dziennikarz Wiliam Jones. Waszyngton interesuje nie tyle konkretna informacja, co promowanie konkretnej linii politycznej, zauważa dziennikarz. Jest on przekonany, że jeśli USA interesowałaby prawda, to nie zajmowałyby się one rozpowszechnianiem kłamstw, co robią teraz, próbując rozpętać wojnę na Ukrainie.  „Pracuję w dziennikarstwie od ponad 40 lat i widziałem, jak ustala się określone wytyczne działania i wszyscy ich się trzymają. W dziennikarstwie jest bardzo mało tych, którzy szukają prawdy, a tych którzy decydują się na konflikt ze swoim wydawcą, szczególnie jeśli ma on finansowanie od rządu, albo zdegradują, albo przepędzą z tej sfery” – powiedział. Amerykański dziennikarz zauważa, że USA zamierzają zwiększyć finansowanie rosyjskojęzycznych kanałów, na przykład na Litwie, dlatego, że Waszyngton boi się, że obywatele „nie przełkną” tego wielkiego kłamstwa, które oni opowiadają o wydarzeniach na Ukrainie i o Rosji. Jednak Jones jest przekonany, że prawda w końcu zwycięży. „Zwykli ludzie nie są na tyle łatwowierni, jak niekiedy wydaje się rządzącym. I sądzę, że ta kampania propagandowa w końcu przegra, ale będą oni robić wszystko, co możliwe, żeby ich wersja historii została przedstawiona szerokiemu audytorium” – powiedział dziennikarz.  

 

*Dmytro Jarosz, lider ekstremistycznego ugrupowania Prawy Sektor w wywiadzie dla periodyku „Obozriewatiel" zagroził deportacją i pozbawieniem praw cywilnych mieszkańcom Donbasu, którzy „nie chcą żyć według zasad, zgodnie z prawem".Jarosz uważa, że w Donbasie należy „pousuwać zbuntowanych", a następnie rozpocząć „łagodną ukrainizację". Według niego, w Donbasie panuje „realna komuna", którą trzeba „wyplewić".  „Deportacja, pozbawienie praw cywilnych i tak dalej. Bez takiego siłowego w pewnym stopniu czynnika nic się tam nie zrobi" — oznajmił on. Prawy Sektor to ukraińskie zjednoczenie radykalnych organizacji nacjonalistycznych. W styczniu i lutym 2014 roku bojownicy ruchu uczestniczyli w starciach z milicją i zajęciu budynków administracyjnych, a od kwietnia — w tłumieniu protestów na wschodzie Ukrainy. W listopadzie 2014 roku Sąd Najwyższy Rosji uznał radykalną organizację prawicową za ekstremistyczną i zakazał jej działalności na terenie Rosji. W styczniu Prawy Sektor został wpisany do rejestru zakazanych w Rosji organizacji. Wcześniej w Rosji przeciwko liderowi zjednoczenia Dmytrowi Jaroszowi została wszczęta sprawa karna za nawoływanie do działalności terrorystycznej.

 

*Izrael zamierza przekazać Autonomii Palestyńskiej wpływy z podatków, których transfer blokował do tej pory. Była to forma sankcji za rozpoczęcie przez Palestyńczyków procedury przystąpienia do Międzynarodowego Trybunału Karnego w styczniu tego roku. Dochody z podatków, zgromadzone od lutego, zostaną przekazane po odliczeniu opłat za wodę, prąd i służbę zdrowia - napisano w oświadczeniu kancelarii premiera Benjamina Netanjahu. Taką decyzję uzasadniono między innymi względami humanitarnymi. Izrael zablokował przekazywanie Autonomii Palestyńskiej wpływów z podatków na początku stycznia, kiedy jej władze zgłosiły akces swojego kraju do Międzynarodowego Trybunału Karnego. Daje to możliwość pozywania przed MTK przedstawicieli izraelskich władz, których Palestyńczycy oskarżają o popełnienie zbrodni wojennych.

 

*Rząd Aleksisa Tsiprasa, któremu Bruksela odmówiła kredytu, chce poprosić o obniżenie ceny gazu ziemnego, a także o zniesienie rosyjskiego embarga na niektóre greckie produkty, m.in. na świeże owoce, informuje tygodnik Spiegel.Grecja zamierza poprosić Rosję o pomoc. Rząd Aleksisa Tsiprasa, któremu Bruksela odmówiła kredytu, chce poprosić o obniżenie ceny gazu ziemnego, a także o zniesienie rosyjskiego embarga na niektóre greckie produkty, m.in. na świeże owoce, informuje tygodnik Spiegel. Greccy politycy zamierzają poprosić Rosję o pomoc ekonomiczną podczas swojej oficjalnej wizyty w Moskwie, informuje tygodnik Der Spiegel. „Grecja desperacko walczy z widmem bankructwa. Z tego powodu, że rozmowy ze sponsorami utknęły w martwym punkcie, Ateny szukają teraz pomocy u Rosji. W Brukseli i Berlinie obserwuje się próby zbliżenia z niedowierzaniem” – komentuje tygodnik. Według danych tygodnika Spiegel, rząd Aleksisa Tsiprasa chce poprosić o o obniżenie ceny gazu ziemnego, a także o zniesienie rosyjskiego embarga na niektóre greckie produkty, m.in. na świeże owoce.  Oczekuje się, że minister energetyki Grecji Panajotis Lafazanis i poseł Tanasis Petrakos przedstawią tę prośbę podczas swojej wizyty w Moskwie, zaplanowanej na 30-31 marca. Petrakos wyjaśnił niemieckiemu tygodnikowi, jak ważna dla jego państwa jest ta wizyta. „Chcemy pogłębić nasze stosunki z Rosją w sferze energetyki i mamy nadzieję, że bardzo na tym skorzystamy” – powiedział. Unia Europejska jest zaniepokojona faktem, że wielu przedstawicieli rządu Grecji czuje się „bliżej Moskwy niż Brukseli”, zauważa Spiegel. Obawa jest związana z tym, że Władimir Putin może umocnić swój wpływ w południowo-wschodniej Europie. Wcześniej Bruksela odmówiła Grecji kredytu w wysokości 1,2 miliarda euro. Bezpośrednio przed wizytą w Moskwie minister energetyki Lafazanis udzielił wywiadu, w którym nazwał Unię Europejską „imperialistką bez sumienia”, dążącą do „uduszenia” Grecji.  Grecki premier Aleksis Tsipras zmierza odwiedzić Moskwę 8 kwietnia. W ramach swojej wizyty Tsipras planuje spotkać się z Władimirem Putinem. 

 

* Były socjaldemokratyczny kanclerz NiemiecGerhard Schröder skrytykował obecną chadecką kanclerzAngelę Merkel za jej politykę wobec Rosji. W rozmowie z tygodnikiem „Der Spiegel” Schröder - obecnie szef rady nadzorczej operatora bałtyckiego gazociągu Nord Stream stwierdził, że rozumie obawy Rosjan, ale nie Polaków czy Bałtów. Zdaniem przewodniczącego SPD w latach 1999-2004 obecnie Niemcy nie powinny były dopuścić do tego, aby Komisja Europejska prowadziła rozmowy o umowie stowarzyszeniowej Ukrainy bez udziału Rosji. Schröder skrytykował próby międzynarodowej izolacji Rosji. Jego zdaniem zwłaszcza w czasie kryzysu potrzebne są rozmowy. Powiedział, że rozumie, iż Rosja obawia się okrążenia, bo po upadku Związku Radzieckiego przestał istnieć Układ Warszawski, ale NATO pozostało, a w dodatku znacznie rozciągnęło się na wschód. Dodał, że nie rozumie za to obaw Polaków czy Bałtów przed Rosją, gdyż nie zna nikogo, także w Rosji, kto byłby na tyle szalony, aby w ogóle brać pod uwagę naruszenie integralności terytorialnej Polski czy krajów bałtyckich.

 

* Władze Ukrainy aresztowały statek towarowy tureckiego armatora i zatrzymały kapitana za naruszenie zakazu zawijania do portu na Krymie w lipcu 2014 roku, kiedy to Ukraina wprowadziła taki zakaz. Prokuratorzy powiedzieli, że zarejestrowany pod banderą Tuvalu (państwo w Oceanii) statek Kanton został zatrzymany w ukraińskim porcie Chersoń. Twierdzą, że załodze może grozić kara więzienia do lat trzech, a jednostka może zostać zarekwirowana. Mająca siedzibę w Stambule kompania Master Shipping Ltd - właściciel statku - uznała zatrzymanie jednostki za niezgodne z prawem. Rosja zaanektowała Krym w marcu roku 2014, po referendum, wkrótce po obaleniu w lutym przez prozachodnich puczystów wybranego w demokratyczny sposób prezydenta UkrainyWiktora Janukowycza. Władze w Kijowie orzekły, że każda wizyta jednostek pływających w portach – należącego do Federacji Rosyjskiej – Krymu jest nielegalna. Zakaz obowiązuje od lipca roku 2014. Kompania Master Shipping powiedziała agencji Reuters w piątek 27 marca, że jej statek zawinął do Sewastopola na Krymie 24 lipca 2014 roku, by zabrać stamtąd ładunek jęczmienia, lecz że stało się to zanim władze Ukrainy powiadomiły firmy żeglugowe i ubezpieczycieli o zakazie zawijania do krymskich portów. Armator podkreślił, że władze ukraińskie uznały później ten fakt i zezwoliły statkowi na zawijanie do innych portów. -Władze ukraińskie - mimo pisemnej zgody - zabrały nasze dokumenty i postanowiły zatrzymać nasz statek - poinformował właściciel. Dodał, że 12-osobowa załoga, złożona głównie z tureckich marynarzy, nie uczestniczyła w kontrowersyjnej wizycie na Krymie.

 

* Walka polityczna na Ukrainie zaczęła zaostrzać ekonomiczną bitwę między oligarchami, przed którymi protestujący rok temu na Majdanie mieli nadzieję się uchronić.  Jednocześnie dwa przedsiębiorstwa powiązane z naftowymi interesami Kołomojskiego — „Ukrtransnafta” i „Ukrnafta” — w ubiegłym tygodniu znalazły się w centrum głośnych skandali na Ukrainie. W obu przypadkach miliarder działał zdecydowanie i przy wsparciu uzbrojonych mężczyzn. W centrum Kijowa miały miejsce wydarzenia, które przypominały kryminalną kronikę lat 90. Karabiny, barykady, bitwy słowne, budowa nowych ogrodzeń i… zupełna niemoc władzy. Konflikt oligarchy i prezydenta nadal trwa. I prowadzi do niepokojących myśli. W co przeobrazi się i tak już degradująca Ukraina, jeśli w taki sam sposób będą działać inne grupy oligarchów, które mają swoje własne interesy finansowe i polityczne? Dlaczego Kołomojski nagle uznał liderów DRL i ŁRL za prawdziwą władzę: czy przygotowuje grunt do przebudowy kraju? Pod kierownictwem Kołomojskiego Dniepropietrowsk nie oddzielił się od Ukrainy. Jeden z najbogatszych oligarchów kraju, Kołomojski, jest właścicielem największego banku „PrivatBanku” i czterech kanałów, z których dwa nadają na cały kraj. Ale co najważniejsze udało mu się zjednoczyć wokół siebie nacjonalistów i zorganizować batalion „Azow”, który choć jest częścią sił bezpieczeństwa kraju, w rzeczywistości podporządkowuje się temu, kto płaci wynagrodzenie i zapewnia sprzęt. W warunkach wojny domowej jest to mocny argument, a prezydent Poroszenko raczej nie czuje dość siły, aby​​walczyć z przeciwnikiem. Ochotnicze bataliony sponsorowane przez Kołomojskiego działają nie tylko w Kijowie i Dniepropietrowsku, ale także na granicy z DRL i ŁRL. I już angażują się w konflikty zbrojne z Siłami Zbrojnymi Ukrainy i Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy w dążeniu do przejęcia kontroli nad przemytem. Eksperci uważają, że „główna bitwa „tytanów” jest jeszcze przed nami. I w roli figurantów będą w niej brali udział nie tylko ci dwaj. Do niej dołączy jeszcze duża ilość innych oligarchów i osób u władzy. A walka będzie bardzo gorąca. Na razie trudno jest przewidzieć, kto kontroluje Kołomojskiego, na ile jest on niezależny w swoich wyrokach i działaniach. Ale jego głównym celem jest destabilizacja sytuacji w kraju. On nie jest zadowolony z Poroszenki, z obecnej sytuacji i zrobi wszystko, aby rozchwiać ją w jakikolwiek sposób i zapewnić pewną redystrybucję władzy”, — powiedziała w radiu Sputnik docent Rosyjskiej Akademii Gospodarki Narodowej i Administracji Publicznej przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej Kira Sazonowa. „Przyszły wynik starcia interesów zależy nie od tego, kto będzie miał władzę czy pieniądze, kto zarządza przepływami finansowymi. Dziś ogromnym problemem na Ukrainie są niekontrolowane przez nikogo gangi. W ciągu najbliższych kilku miesięcy, a może nawet lat, właśnie ten problem w fundamentalny sposób będzie kształtować całą ukraińską rzeczywistość. I to jest znacznie gorsze”, — powiedziała Kira Sazonowa.

 

*Wyniki badania pokazują, że z Ukrainy chcą wyjechać nie pracownicy z niskimi kwalifikacjami, lecz osoby z solidnym doświadczeniem, stanowiące wartość dla kraju. Jest to „bardzo negatywna, nawet niepokojąca tendencja" - piszą ukraińskie media.Około 80% kadry wysokiego i średniego szczebla na Ukrainie chce wyjechać z kraju, szukając dowolnej pracy. Wśród głównych przyczyn — napięta sytuacja polityczna, troska o przyszłość dzieci oraz niskie wynagrodzenia w kraju. Takie dane podał ukraiński periodyk "Dzerkało Tyżnia", powołując się na wyniki badania portalu HeadHunter.  Według danych periodyku, w poszukiwaniu pracy wyjeżdża „nie kadra o niskiej kwalifikacji, tylko ludzie ze znajomością języków obcych, dyplomami MBA i solidnym doświadczeniem w pracy, którzy bez problemów mogą zrealizować swój potencjał za granicą". Jednocześnie ci, którzy przenieśli się do pracy do innego kraju podkreślają, że związane to jest „z sytuacją gospodarczą na Ukrainie". Poza tym „Dzerkało Tyżnia" zwraca uwagę na to, że Ukraińcy są gotowi „na wszystko, byle by wyjechać" — staże, szkolenia, pracę na niepopularnych kierunkach. Periodyk podaje statystyczne dane, zgodnie z którymi liczba stałej ludności Ukrainy w okresie od 1 lutego 2014 roku do 1 lutego 2015 roku zmniejszyła się o 150 tys. osób, w analogicznym okresie poprzedniego roku liczba ludności zmniejszyła się o 133 tys. osób, co stanowi „bardzo negatywną tendencję, i to niepokojącą", pod warunkiem, że ludność kraju wynosi nieco ponad 42 mln osób — pisze periodyk.

 

*Zaginęło pięć z 40 indyjskich samolotów wysłanych na Ukrainę przez Indie w celu modernizacji - podaje tygodnik Defense News, powołując się na urzędnika z Sił Powietrznych Indii.Według niego, zgodnie z umową z 2009 roku, zawartą przez Indie z Ukrspeceksportem w sprawie modernizacji i remontu 104 samolotów transportowych An-32, kupionych od ukraińskiego biura konstrukcyjnego „Antonow", 40 samolotów miało zostać zmodernizowanych na terytorium Ukrainy, a 64 pozostałe — w bazie remontowej indyjskich Sił Powietrznych w Kanpurze na podstawie udostępnionych przez Ukrainę technologii. Kontrakt szacowany jest na 400 mln dolarów". Tymczasem indyjski resort wojskowy podaje, że z 40 samolotów Ukraina oddała z powrotem tylko 35 wyremontowanych maszyn, pozostałych 5 zaginęło. Na wniosek indyjskich urzędników wojskowych, złożony w ambasadzie Ukrainy, ukraińscy dyplomaci odpowiedzieli, że tę kwestię powinno rozwiązać biuro konstrukcyjne „Antonow" a państwo nie może w niczym pomóc.

 

*W Południowo-Ukraińskiej Elektrowni Atomowej do reaktora trzeciego bloku energetycznego załadowano paliwo TBC-WR wyprodukowane przez amerykańsko-japońską spółkę Westinghouse.Poinformował o tym dziennikarzy szef ukraińskiej atomowej spółki energetycznej Energoatom Jurij Niedaszkowski. Jednocześnie oświadczył on, że paliwo spółki Westinghouse ma dobrą jakość, ponieważ w okresie wykorzystywania kaset TBC-WB nie zauważono rzekomo ani jednego przypadku jego dekompresji. Tymczasem kilka lat temu w czeskiej elektrowni „Temelin" doszło do dekompresji elementów wyprodukowanych przez Westinghouse.  W 2014 roku władze w Kijowie i Westinghouse porozumiały się w sprawie dostaw amerykańskiego paliwa jądrowego do niektórych bloków ukraińskich elektrowni atomowej do 2020 roku. Sądząc po oświadczeniach szefa Westinghouse Danny'ego Rodericka, ta firma zamierza zostać jedynym dostawcą paliwa dla wszystkich bloków ukraińskich elektrowni. Do dnia dzisiejszego głównym dostawcą była rosyjska spółka TVEL. Taka kooperacja udowodniła swoją skuteczność i bezpieczeństwo, lecz jest dla Kijowa niepożądana. Koniunkturalne względy polityczne mogą skończyć się dla Ukrainy i całej Europy ogromną tragedią — uważa ekspert Aleksander Gusiew.  „Elektrownie atomowej na Ukrainie — jest ich osiem — początkowo zostały przystosowane do rosyjskiego paliwa jądrowego. Zastąpienie go amerykańskim może doprowadzić do bardzo poważnych skutków". Kilka lat temu w czeskiej elektrowni atomowej „Temelin" doszło do dekompresji elementów paliwowych wyprodukowanych przez Westinghouse. Praga zrezygnowała po tym z usług amerykańskiego dostawcy. Zakłócenia w pracy instalacji paliwowych Westinghouse zostały także odnotowane w dwóch blokach energetycznych Południowo-Ukraińskiej Elektrowni Atomowej. Okazało się, że te zakłócenia były związane z wadami konstrukcyjnymi firmy. Specjaliści i ekolodzy, w tym ukraińscy, upatrują w decyzji Kijowa odnośnie wykorzystania w swoich elektrowniach atomowych amerykańskiego paliwa zagrożenie dla bezpieczeństwa jądrowego nie tylko dla regionu, lecz dla całego kontynentu. Jednak dla kijowskich władz i top-menedżerów Westinghouse słowa te są pustym dźwiękiem. Dla jednych o wiele ważniejsze jest podkreślenie po raz kolejny niezależności od Moskwy, dla innych — są to po prostu pieniądze. Wygląda na to, że prawdopodobieństwo tragedii nie przeraża ani jednych, ani drugich. Zwłaszcza Amerykanów, żyjących kilka tysięcy kilometrów od swoich partnerów biznesowych na Ukrainie. Podłączenie trzeciego bloku energetycznego Południowo-Ukraińskiej Elektrowni Atomowej, do którego załadowano paliwo wyprodukowane przez Westinghouse, do systemu energetycznego Ukrainy zaplanowano na początek kwietnia 2015 roku.  

 

*Ubiegłej nocy syn zmarłego działacza państwowego i obecny premier Singapuru Lee Hsien Loong oznajmił, że podczas tygodniowej żałoby jego ojca osobiście pożegnało ponad 1,2 mln osób, czyli co piąty mieszkaniec państwa.Bez względu na silny deszcz tysiące Singapurczyków ustawiły się wzdłuż drogi o długości ponad 15 km, którą przeszedł orszak żałobny z ciałem pierwszego premiera kraju Lee Kuan Yew — podaje czołowy singapurski periodyk Straits Times. Na pogrzebie Lee Kuan Yew był obecny premier Australii Tony Abbot, prezydent Korei Południowej Park Geun-hye, szef rządu Indii Narendra Modi, prezydenci Indonezji i Birmy Joko Widodo i Thein Sein, królowie Malezji i Brunei, premierzy Tajlandii i Japonii Prayuth Chan-ocha i Shinzo Abe a także były prezydent USA Bill Clinton i wicepremier Rosji  Igor Szuwałow. 

 

*Dzięki NATO Stanom Zjednoczonym udało się ustalić swoje wpływy nad Europą, jednak stosunki USA z Rosją układają się inaczej, zauważa francuski dziennikarz Philippe Barret.USA są gotowe do podziału wpływów w Azji z Chinami, aby tylko nie dopuścić do wzmocnienia Rosji, pisze dziennikarz Philippe Barret we francuskim wydaniu Le Nouvel Economiste. Jego zdaniem pierwszym dowodem na zmianę polityki USA w Azji jest planowana wizyta prezydenta Chin Xi Jinpinga w Stanach Zjednoczonych. „Z Europą oni nie mieli szczególnych trudności. Dzięki NATO oni zapewnili tam swoją wyższość, a większość krajów europejskich jest ich wiernymi sojusznikami”, — pisze Barret. Jednak stosunki Stanów Zjednoczonych z Rosją układają się inaczej, zauważa autor.  „USA nie zrezygnowały z tego, aby zostać pierwszym supermocarstwem świata. Są one gotowe na wszystko — w tym także na wsparcie wojny na Ukrainie, — aby przeszkodzić Rosji po raz kolejny stać się supermocarstwem”, — pisze autor artykułu podkreślając przy tym, że wydarzenia wskazują na to, że USA pogodziły się z pozycją polityczną Chin w Azji. Strategia ta znajduje odzwierciedlenie także w politycznych podejściach, które Waszyngton wykorzystuje w stosunku do Rosji i Chin, zauważa Barret. „Zwracając się do Rosji, oni (USA) wymachują ideałami demokracji i prawami człowieka. W przypadku Chin oni uznają różnicę tradycji historycznych i kulturowych. W swojej walce z radykalnym islamem podkreślają swoje różnice z Rosją, ale unikają omówienia tej kwestii z Chinami, które podzielają te same poglądy w tej kwestii, co Federacja Rosyjska. Dlaczego?”, — pyta autor artykułu. I sam odpowiada: „Stany Zjednoczone przyjęły receptę Henry’ego Kissingera. Zamiast grzęznąć w niekończących się konfliktach lepiej jest dogadać się z Chinami i podzielić się z nimi wpływami w Azji”.

 

*Organizatorzy listopadowego szczytu G20 w australijskim Brisbane przez przypadek odtajnili dane osobowe międzynarodowych liderów, uczestniczących w wydarzeniu.Pracownik Ministerstwa ds. imigracji i ochrony granic Australii przez pomyłkę wysłał dane osobowe uczestników szczytu organizatorom Pucharu Azji w piłce nożnej, który odbywał się w dniach 9-31 stycznia 2015 roku w tym kraju. Dane, które trafiły do organizatorów Pucharu Azji w piłce nożnej, zawierają nazwiska światowych liderów, datę ich urodzenia, ich dane osobowe oraz wizowe. Wśród „odtajnionych" polityków znalazł się między innymi prezydent Rosji Władimir Putin, prezydent USA Barack Obama, kanclerz Niemiec Angela Merkel, przewodniczący Chin Xí Jìnpíng, premier Indii Narendra Modi, premier Japonii Shinzo Abe oraz premier Australii Tony Abbott. Nie jest to jednak pełna lista — wyciek informacji dotknął 31 osób. Organizatorzy Pucharu Azji w piłce nożnej poinformowali, że skasowali otrzymany komunikat — prawdopodobieństwo tego, że dane osobowe znajdą się w otwartym dostępie jest znikome. 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930