Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4573 posty 2071 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Sobota, 14.03.2015

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ACTA DIURNA (743) Putin żyje i nie został ojcem, armia Noworosji rośnie w siłę, pogarsza się sytuacja Ukrainy, chwieje się w rokowaniach strategiczne partnerstwo handlowe USA-UE (TTIP), szczyt BRICS odbędzie się w Ufie…

 

* Na Kremlu seria zachodnich plotek wokół Putina wywołuje widoczne rozbawienie. Po tym jak okazało się że Putin żyje i ma się dobrze mimo kilku różnych wersji uśmiercenia go przez media, przyszła kolej na plotki dotyczące jego ojcostwa.Rzecznik prasowy prezydenta Rosji Władimira Putina Dmitrij Pieskow zaprzeczył doniesieniom , które pojawiły się w niektórych zagranicznych mediach o tym, że prezydent Rosji został ojcem.„Wiadomość o narodzinach dziecka Władimira Putina jest fałszywa”, — powiedział Dmitrij Pieskow w rozmowie z magazynem „Forbes". Pieskow dodał, że zamierza zwrócić się do ludzi, którzy mają pieniądze, żeby zorganizować konkurs na najlepszą medialną plotkę o Putinie.

 

*Korzystając z rozejmu, powstańcy sformowali armię Noworosji – napisał koordynator grupy „Informacyjny sprzeciw” Dmitrij Tymczuk na swoim profilu na Facebooku.„Pomimo podziału okupowanych terytoriów na DRL i ŁRL, w tej chwili ich wojska zostały zjednoczone, przegrupowane i mają obecnie wyraźną jednolitą strukturę, w tym w sferze operacyjnej i administracyjnej. Formowane są i funkcjonują według jednego planu i jednej koncepcji”, — pisze Tymczuk. Zgodnie z jego słowami, dowódcy powstańców przegrupowali siły i podnoszą zdolności bojowe wojsk m.in. dokompletowując sprzęt wojskowy i broń, a także powiększając skład osobowy. „W zeszłym tygodniu dziennie odnotowano przemieszczanie się od 30 do 80 jednostek sprzętu wojskowego i pojazdów, zarówno z odcinka na odcinek, jak i z terytorium Rosji na okupowane terytorium Donbasu”, — pisze Tymczuk. Oskarżył on również powstańców o naruszanie rozejmu. Zgodnie z jego słowami, nadal ostrzeliwane są pozycje ukraińskiej armii z granatników, moździerzy, artylerii i innych rodzajów broni.

 

*Przedstawiciele pułku „Azow”, który uczestniczy w działaniach zbrojnych na wschodzie Ukrainy, oświadczyli, że powstańcy rzekomo zamierzają w najbliższym czasie przejść do ofensywy.Na profilu pułku na Facebooku poinformowano, powołując się na informacje zdobyte w wyniku przechwycenia rozmów przeciwnika, że powstańcy rzekomo „przygotowują ofensywę na wschodzie Ukrainy na całej linii frontu po 10 marca”.  „Siły Zbrojne Ukrainy sprawdzają te doniesienia i zapewniają, że są przygotowane do godnego odparcia przeciwnika. Pomimo wycofania ciężkiego sprzętu, żołnierze są gotowi w każdej chwili zawrócić uzbrojenie na poprzednie pozycje”, — podano w publikacji. We wtorek rzecznik sztabu operacji pacyfikacyjnej Anatolij Stelmach powiedział, że ukraińska armia wycofała całe ciężkie uzbrojenie z linii frontu. Jednak rzecznik operacji Andrij Łysenko oświadczył, że na linii frontu pozostało uzbrojenie piechoty, którym można zatrzymać pojazdy opancerzone w przypadku ofensywy.

 

*W Niemczech narasta żar debaty w sprawie negocjacji na temat stworzenia strefy wolnego handlu między UE a USA, tak zwanego Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji - TTIP.Negocjacje prowadzone są od połowy 2013 roku, ale są dość poważnie hamowane przez opór niektórych polityków, ekspertów i przedstawicieli organizacji społecznych. Wygląda na to, że Komisji Europejskiej, której dano mandat do przeprowadzenia konsultacji w imieniu UE, i niektórym krajom Europy wagi ciężkiej, które są zainteresowane promowanie TTIP, zaczęło brakować cierpliwości. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i kanclerz Niemiec Angela Merkel, którzy kilka dni temu spotkali się w Brukseli, opowiedzieli się za potrzebą zakończenia negocjacji przed końcem tego roku. Ten cel, według Merkel, Komisja Europejska może osiągnąć jedynie przy wsparciu wszystkich państw członkowskich UE. Niemcy podobno są do tego gotowe. Nie jest tajemnicą, że pani kanclerz jest zwolenniczką europejsko-amerykańskiej strefy wolnego handlu. Jest na to dość zrozumiałe wyjaśnienie — Niemcy są rekordzistami w Europie pod względem eksportu. Według wicekanclerza, ministra gospodarki Sigmara Gabriela, w przypadku odstąpienia od umowy odnośnie Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji z USA, Europa po prostu „runie”. O rezygnacji oczywiście nie ma mowy. Ale im bliżej ostatecznych negocjacji napięcie zarówno wśród polityków, jak i wśród przedstawicieli społeczeństwa nadal rośnie. Według ostatniego badania przeprowadzonego przez Komisję Europejską większość ludności Unii Europejskiej — 58% — opowiada się za utworzeniem strefy wolnego handlu między UE i USA. Jednakże w Niemczech, Austrii i Luksemburgu przeciwników TTIP jest więcej niż zwolenników. Niedawno w niemieckich mediach szeroko dyskutowano nowo wydaną książkę założyciela społecznej organizacji pozarządowej „Food Watch” Thilo Bode’a — w przeszłości jednego z liderów partii „zielonych”, — o tytule „TTIP — kłamstwo o wolnym handlu”. Krytykuje on w niej i wprowadzające w błąd optymistyczne prognozy obrońców przyszłej umowy odnośnie korzyści, jakie ona jakoby przyniesie Europie, i utajnione punkty przyszłej umowy, i antydemokratyczność pertraktacji, ponieważ społeczność państw UE jest z nich faktycznie wyłączona. Nacisk atlantyckiego partnera w przyszłej strefie wolnego handlu pozwala ekspertom sądzić, że podpisanie umowy jest nieuchronne. Warto jednak zauważyć, że opór wobec porozumienia w sprawie TTIP rośnie także w Stanach Zjednoczonych. Przemawiając niedawno w Kongresie  Jeffrey Sachs powiedział, że to porozumienie służy przede wszystkim interesom korporacji międzynarodowych i elit politycznych w Ameryce.

 

*Kijów oczekuje kolejnego kredytu. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) zatwierdził program pomocy finansowej dla Ukrainy. W ciągu najbliższych czterech lat kraj ten otrzyma 17,5 miliarda dolarów.Jednakże do regionów, które ucierpiały przez wojnę, te pieniądze nie dotrą. Władze Kijowa nie spieszą się również ze zdjęciem blokady gospodarczej z Donbasu, co przewidują porozumienia z Mińska. Eksperci z Unii Europejskiej, ONZ i Banku Światowego obliczyli, że aby przywrócić zniszczony Donbas potrzeba 1,5 miliarda dolarów. Przedstawiciele DRL i ŁRL wymieniają o wiele większe kwoty — ponad 15 miliardów dolarów. Według ich szacunków w ciągu prawie roku wojny w regionie zniszczono ponad połowę przemysłu i infrastruktury: zniszczone drogi, komunikacja, szkoły, szpitale, mieszkania. Kto i kiedy zapłaci za odbudowę — na razie nie wiadomo. Ale władze Kijowa wyraźnie nie zamierzają inwestować w gospodarkę południowego wschodu, mówi ukraiński politolog Aleksander Dudczak. „Myślę, że Kijów nie da pieniędzy na odbudowę tych obszarów Donbasu, które nie są pod jego kontrolą. Nawet na te obszary, które znajdują się pod kontrolą Kijowa, pieniądze raczej się nie znajdą. Nowa transza z MFW prawdopodobnie zostanie przeznaczona na obsługę wcześniej zaciągniętych kredytów. W 2015 roku Kijów musi spłacić długi w wysokości 11 miliardów dolarów. Łączne zadłużenie kraju osiągnęło 30 miliardów dolarów. Jest to czwarta część PKB Ukrainy. Jednocześnie rezerwy złota i waluty tego kraju spadły do 5,6 miliarda dolarów. Kraj stanął w obliczu hiperinflacji. Kurs hrywny zmienia się kilka razy w ciągu dnia. Oczywiste jest, że zadaniem obecnego reżimu w Kijowie jest utrzymanie się przy władzy. Gdy sytuacja na frontach ucichnie, to automatycznie zamiast wizerunku zewnętrznego wroga, który jest stale propagowany na Ukrainie, powstanie inna sytuacja. Przed ludnością staną problemy o charakterze społecznym i gospodarczym. Nie będzie żywności, ciepłej i zimnej wody. Akurat w celu rozwiązania tych problemów reżim będzie musiał zjednoczyć się i działać z ludnością, odbudowywać zniszczone obszary.” Na razie władze ukraińskie całkowicie ignorują problemy mieszkańców południowo-wschodniej części kraju. Kijów nie spieszy się z wypełnianiem tej części mińskich porozumień, które dotyczą zniesienia blokady gospodarczej Donbasu. Mieszkańcy Doniecka i Ługańska już od kilku miesięcy nie otrzymują pensji i emerytur. Rosja wezwała kraje uczestniczące w rozmowach w Mińsku — Niemcy i Francję — do zapewnienia wsparcia technicznego dla Kijowa w celu przywrócenia usług bankowych dla ludności na wschodzie kraju. Również rosyjski MSZ podkreślił znaczenie jak najszybszej normalizacji humanitarnej i gospodarczej sytuacji w Donbasie.

* Obywatele Ukrainy nie zobaczyli ani przeobrażeń, ani walki z korupcją, ani standardów demokratycznych, ani europejskiej stopy życiowej po przyjściu nowej władzy. Ukraińcy zakładają, że aktualny reżim polityczny na Ukrainie jest gorszy od reżimu Janukowycza, - uważa lider ruchu „Ukraiński wybór” Wiktor Miedwiedczuk.Polityk podkreśla, że premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk już wkrótce będzie musiał złożyć sprawozdanie z osiągnięć rządu w ciągu ostatnich stu dni, jednakże sam Miedwiedczuk nazywa ten okres „dniami rozczarowań i  niewykonanych obietnic”. Rzekome „osiągnięcia” rządu Jaceniuka ilustrują takie oto fakty: na podstawie wyników 2014 roku stopa inflacji wynosi 24,9 procent. Prezydent przyznał się, że nie działa jedna czwarta przedsiębiorstw w kraju, 10 procent przemysłu w ogóle jest zniszczonych. Eksport i import maleją w tempie wręcz zawrotnym, handel hurtowy i detaliczny pomniejsza się wskutek wydatnej pauperyzacji obywateli, – pisze Miedwiedczuk na stronie organizacji „Ukraiński wybór”. Polityk zwraca także uwagę na ucieczkę z kraju inwestorów, obawiających się nie nadających się do przewidzenia poczynań władz oraz biurokratyzacji biznesu.  „Odstrasza ich także brak reform, skorumpowanie wysokich rangą urzędników. Jeśli wymówki Kijowa co do braku reform ze względu na konfliktu na Donbasie Zachód potrafi uszanować, to ani na Ukrainie, ani w Unii Europejskiej, czy też w Stanach Zjednoczonych nie ma zrozumienia dla braku walki z korupcją”, — pisze Miedwiedczuk. Polityk przytacza dane byłego prokuratora generalnego Ukrainy Witalija Jaremy, który oświadczył, że „w 2014 roku ustalono współudział w przestępstwach korupcyjnych i gospodarczych większej liczby urzędników, niż we wcześniejszych latach niepodległości”. A mimo to rząd chwali się sukcesami na polu wdrażania reform i w walce z korupcją. Ukraińcy tymczasem starają się znaleźć jakieś różnice między reżimem Janukowycza a „reżimem kamikadze”. Znajdują je, lecz bynajmniej nie z korzyścią dla tego ostatniego, — pisze Miedwiedczuk. Zdaniem polityka, obywatele Ukrainy nie zobaczyli ani przeobrażeń, ani walki z korupcją, ani demokratycznych standardów, ani europejskiej stopy życiowej.   „Natomiast ludzie żyją w warunkach o wiele gorszych od tych, które mieli przed rokiem, gdy stali na Majdanie i słuchali liderów Majdanu, którzy zapowiadali całej Ukrainie prosperowanie i szczęśliwą przyszłość w integracji z Europą, — konkluduje Miedwiedczuk.

 

* USA powinny porozumieć się z Moskwą, aby „ostudzić kryzys” i powrócić do „pewnych standardów” we wzajemnych stosunkach. Zdaniem Zbigniewa Brzezińskiego, będzie to korzystne również dla Ukraińców.USA powinny porozumieć się z Rosją i zagwarantować, że nawet jeśli Ukraina wejdzie do UE, to nie stanie się członkiem NATO – powiedział amerykański politolog Zbigniew Brzeziński. „Powinniśmy dać do zrozumienia Rosji, że popieramy <…> i oczekujemy, że w wyniku końcowym sytuacja Ukrainy jako kraju europejskiego, demokratycznego, członka UE nie pociągnie za sobą członkostwa w NATO”, — powiedział. Brzeziński uważa, że USA powinny porozumieć się z Moskwą, aby „ostudzić kryzys”. Posłuży to interesom ukraińskiego narodu i będzie krokiem naprzód w rozwoju Europy „bez wojny”. Zwrócił on uwagę na to, że stosunki Ukrainy i Rosji przypominają relacje na linii USA-Kanada. Dodał on, że nie należy oczekiwać od Moskwy obojętnej reakcji na wstąpienie Ukrainy do NATO.

 

* Przedstawiciele Stanów Zjednoczonych głoszą niedokładne dane odnośnie tego, co się dzieje na Ukrainie: ich celem jest bowiem zapewnienie dostaw broni do tego kraju, – uważa niemiecki periodyk Der Spiegel.Wypowiedzi ze strony takich zwolenników sztywnego kursu wobec Rosji, jak dowódca naczelny połączonych sił zbrojnych NATO w Europie Philip Breedlove i doradczyni sekretarza stanu USA do spraw Europy i Eurazji Victoria Nuland wywołują niezadowolenie ze strony Europejczyków, — stwierdza Der Spiegel. Nie tylko nieposkromiony Philip Breedlove wywołuje irytację. Inne „postacie” także są traktowane przez Europejczyków, jako przeszkoda dla prób znalezienia rozwiązań dyplomatycznych konfliktu ukraińskiego. „Ich celem są dostawy broni na Ukrainę”, — uważa periodyk, podkreślając, że dla osiągnięcia tego celu działają oni wspólnie. Doradczyni sekretarza stanu USA Victoria Nuland oświadczyła w środę, że na Ukrainie znajdują się „tysiące wojskowych rosyjskich”. Der Spiegel przypomina w związku z tym, że w lutym podczas spotkania w Waszyngtonie przy drzwiach zamkniętych Nuland nazwała decyzję Angeli Merkel co do udania się do Moskwy w celu przeprowadzenia negocjacji z Władimirem Putinem „bzdurą”. Periodyk dodaje, że nawet nie usiłuje ona ukrywać swej pogardy dla „słabszych” Europejczyków. Breedlove, z kolei, poinformował, że „sytuacja na Donbasie jawnie pogarsza się z dnia na dzień”, gdyż skierowano tam jakoby „ponad jeden tysiąc sztuk broni armii Federacji Rosyjskiej, systemy obrony przeciwlotniczej, dywizjony artylerii”. Z danych, znajdujących się w posiadaniu periodyku, wynika, że politycy niemieccy byli wręcz „oszołomieni” w związku z takimi wypowiedziami i nie rozumieli, o czym on mówił. Eksperci zdementowali prawie wszystkie jego oświadczenia, jednakże Breedlove nie wyrzeka się swych słów, — podkreśla Der Spiegel.  W rządzie RFN istnieją obawy, że wypowiedzi dowódcy naczelnego sił NATO w Europie podważą opinię Zachodu, – pisze dalej periodyk niemiecki. Już nie jest to bynajmniej pierwszym przypadkiem, gdy „postacie” ze Stanów Zjednoczonych  kolportują niedokładne dane odnośnie wydarzeń na Ukrainie, – pisze czasopismo. Oto jeden z przykładów tego: kilka tygodni temu, przed spotkaniem „czwórki normandzkiej” w Mińsku, dowódca sił lądowych USA w Europie Ben Hodges oświadczał o wojskach rosyjskich, jakoby uczestniczących w działaniach zbrojnych na Ukrainie. Po tym wojskowi ukraińscy oświadczyli, że na terytorium obwodu Ługańskiego z Federacji Rosyjskiej przerzucono kilkadziesiąt czołgów i systemów artyleryjskich do strzelania salwami. Berlin, zaniepokojony wskutek tych oświadczeń, pilnie zwrócił się do niemieckiego wywiadu BND, jednakże na zaprezentowanych przez niego zdjęciach satelitarnych zanotowano tylko obecność kilku transporterów opancerzonych. Skąd Hodges miał takie dane, dotychczas pozostaje zagadką, – podkreśla jeden z pracowników wywiadu.

 

*Zachód próbuje wciągnąć się w bezsensowną konfrontacji z Moskwą, na którą nie może sobie pozwolić, pisze kanadyjskie wydanie The Tyee.Nawet ci, którzy zapowiadają wojnę, w rodzaju jednego z ideologów amerykańskiej polityki Henry’ego Kissingera ostrzegają, że konfrontacja Zachodu i Rosji w związku z kryzysem ukraińskim nie przyniesie niczego innego niż katastrofalnych skutków, przekonuje dziennikarz Murray Dobbin w kanadyjskim wydaniu internetowym. „Kanada, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i chłopcy z ich zabawkami z siedziby sojuszu chcą konfrontacji z Rosją. Poprzez różne prowokacje oni próbują zwracać się do Moskwy, jak do jakiegoś nieistotnego mocarstwa, które można stale prowokować pozostając bezkarnym. Błąd polega na tym, że Zachód raczej nie da sobie razy z całym szeregiem swoich problemów wewnętrznych — stagnacją gospodarczą, nierównościami i rozpadającą się infrastrukturą”, — zwraca uwagę dziennikarz. Pomysł o niekompetencji zachodnich przywódców politycznych jest trywialny, przyznaje dziennikarz. Opisując właściwości takiego podejścia, zwłaszcza w polityce zagranicznej, ekspert cytuje artykuł laureata Nagrody Pulitzera, amerykańskiego dziennikarza Rona Suskinda, w którym ten cytuje jednego z doradców prezydenta USA George'a W. Busha. „Teraz my jesteśmy imperium i kiedy działamy, tworzymy naszą własną rzeczywistość. A gdy wy ją badacie, my działamy <…> Jesteśmy twórcami historii, a wam wszystkim pozostaje jedynie studiować to, co my tworzymy.” Oczywiście, oni stworzyli własną rzeczywistość — przerażającą wojnę w Iraku z jej katastrofalnymi skutkami, pisze Murray Dobbin. Jest to także stanowisko Zachodu wobec Rosji, które odznacza się, według raportu brytyjskiej Izby Lordów, „katastrofalnie błędnym postrzeganiem nastrojów na Kremlu, które w rezultacie doprowadziło do​​lunatycznego wejścia Zachodu w kryzys.Czy jest możliwe,że mężowie stanu po prostu zapomnieli o wieloletniej historii wzajemnych stosunków między Moskwą a Kijowem, o obietnicach NATO o nierozszerzaniu się na wschód, na koniec o tym, że Rosja może mieć własne interesy narodowe”, — pyta dziennikarz. Wszystko staje się dużo bardziej skomplikowane, gdy jeden z najbardziej znanych głosicieli wojny, Henry Kissinger uważa, że z polityką zagraniczną USA jest coś nie tak. Ostatnio napisał on: „Zbyt często kryzys ukraiński jest pokazywany i postrzegany jako pasjans — Ukraina będzie ze Wschodem, czy przyłączy się do Zachodu. Ale jeśli Ukrainie ciężko jest przetrwać jako państwu, to nie powinna stać się przyczółkiem między dwoma rywalami, a powinna istnieć jako pomost między nimi. <…> Arogancja, pogarda dla prostej analizy i badania historii w mgnieniu oka doprowadziły do „stracenia” Libii. Świat jeszcze może wycofać się z linii w Europie. Ale jeśli tak się nie stanie, wiemy, kto będzie winny”, — podsumowuje dziennikarz kanadyjskiego wydania internetowego The Tyee.

 

* Fiński dziennikarz Antero Eerola spędził kilkanaście dni na Ukrainie. Został świadkiem ostrzeliwania przez artylerię ukraińską pozycji sił samoobrony, mimo ogłoszonego rozejmu. Ponadto został pobity za to, że posługiwał się językiem rosyjskim.„Ukraina znajduje się w stanie całkowitego chaosu, w tym także na terytorium nie dotkniętym wojną. Atmosfera agresji panuje wszędzie”, — oświadczył fiński dziennikarz i działacz polityczny Antero Eerola, napadnięty w Donbasie. Udzielił on wywiadu dla gazety „Wiadomości Helsinki”. Fiński ekspert do spraw Rosji Antero Eerola został pobity przez nieznanych sprawców niedaleko Debalcewa. Przed napadem obserwował on sytuację w Swietłodarsku i stał się świadkiem ostrzeliwania przez artylerię ukraińską pozycji sił samoobrony, mimo ogłoszonego rozejmu. Później na ulicy do dziennikarza podeszła grupa młodych ludzi, którzy w agresywny sposób zaczęli pytać go o coś w języku ukraińskim. Gdy Eerola odpowiedział, że mówi tylko po rosyjsku, został pobity. Dziennikarza umieszczono w szpitalu a milicja ukraińska odmówiła prowadzenia dochodzenia w sprawie incydentu. Eerola spędził na Ukrainie dziesięć dni. Według jego obserwacji, w tym kraju są łamane prawa człowieka, działalność opozycji jest ograniczana, a sytuacja wokół wolności słowa pogarsza się. „Byłem obecny podczas rozprawy sądowej, gdzie ministerstwo sprawiedliwości, służba bezpieczeństwa Ukrainy i dwie skrajnie prawicowe partie usiłowały objąć zakazem opozycyjną partię komunistyczną. Nie widziałem nigdy takiego cyrku, jaki panował wówczas na sali rozpraw sądowych – całkowity chaos, krzyki, pogróżki,” – oznajmił dziennikarz. Oświadczył on również, że wszystko, co dzieje się na Ukrainie, można porównać do wojny domowej w Finlandii w 1918 roku. Antero Eerola uważa, że prasa zachodnia wypacza wydarzenia na Ukrainie: ”Z doniesień zachodnich mass mediów i z wystąpień polityków nasuwa się wniosek, że ma tam jakoby miejsce ingerencja z zewnątrz. Przyczyny problemów Ukrainy mają charakter wewnątrzpaństwowy. Nawet aktywiści Majdanu są głęboko niezadowoleni z powodu wyników przewrotu”, — twierdzi dziennikarz. Prasa zachodnia „filtruje” fakty, a często je nawet fałszuje. „Zbyt łatwo jest oskarżać o wszystko Rosję”, — pisze Eerola.  W najbliższym czasie dziennikarz zamierza opublikować w Finlandii książkę pod tytułem „Kryzys ukraiński – walka o podzielony kraj”.

 

*Miasto Ufa, stolica rosyjskiej republiki Baszkirii, szykuje się do jednego z najważniejszych wydarzeń tego roku - szczytu BRICS. Został tam otwarty pierwszy hotel zbudowany specjalnie na to wydarzenie. W lipcu miasto przyjmie gości z Brazylii, Indii, Chin i RPA.Teraz BRICS jest młodym, ale rozwijającym się formatem współpracy. Stanowi on czwartą część globalnego terytorium. Na tym obszarze żyje około 3 mld ludzi — 42% ludności świata. Łączny PKB Brazylii, Rosji, Indii, Chin i RPA wynosi prawie 15% światowego. Ta owocna współpraca rozpoczęła się 9 lat temu. W 2006 roku podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ odbyło się pierwsze spotkanie ministerialne — wtedy jeszcze w formacie BRIC. Pierwszy pełny szczyt odbył się trzy lata później w uralskim Jekaterynburgu z inicjatywy Rosji. Wtedy omawiano światowy kryzys finansowo-gospodarczy oraz globalne bezpieczeństwo żywnościowe. Od tego czasu szczyty odbywają się regularnie za każdym razem w kolejnym państwie BRICS. Na kolejnym spotkaniu w Brazylii uzgodniono współpracę w sektorze finansowym i wspieranie eksportu krajów grupy. W 2010 roku do grupy krajów rozwijających się dołączyła RPA i pojawił się BRICS. Jednym z najważniejszych etapów rozwoju grupy był zeszłoroczny szczyt w brazylijskim mieście Fortaleza. Wtedy podjęto decyzję o stworzeniu Bank Rozwoju BRICS i stworzeniu puli rezerw walutowych. To powinno zapewnić bezpieczeństwo gospodarek krajów stowarzyszenia. Ponadto może to być alternatywą dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który w zasadzie chroni międzynarodowe korporacje nie sprzyjając przy tym stabilizacji światowego rynku walutowego. Na temat perspektyw BRICS mówi starszy analityk grupy inwestycyjnej „Nord-Capital” Roman Tkaczuk. „W perspektywie długoterminowej było osiągnięcie wiodącej pozycji na świecie do 2050 roku, odgrywanie kluczowej roli, wyprzedzenie pod względem wpływów USA, UE. W tym celu podejmowane są kroki. Jest to utworzenie banku, wzajemne umowy. Zostało także podpisane porozumienie o utworzeniu puli rezerw walutowych krajów BRICS. Kraje przeszły do konkretów. Bank w przyszłości może stać się alternatywą dla MFW. Jeżeli którykolwiek z krajów BRICS będzie miał problemy finansowe, może otrzymać wsparcie. Nadchodzący szczyt BRICS będzie ważnym punktem, nie wykluczone, że zostaną zawarte znaczące porozumienia o współpracy międzynarodowej.” Stowarzyszenie Brazylii, Rosji, Indii, Chin i RPA odgrywa ważną rolę w rozwiązaniu światowych problemów i zapewnieniu światowego bezpieczeństwa. BRICS już tworzy alternatywę dla innych bloków gospodarczych, uważa kierownik Katedry Historii Krajów Dalekiego Wschodu Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego Władimir Kołotow. „Struktury, w których wiodącą rolę odgrywają Stany Zjednoczone, które zasadniczo różnią się od BRICS, mogą zmusić swoich partnerów do wykonania decyzji przyjętych przez USA, nawet jeśli im się to nie podoba. Jak stwierdził niedawno Obama, „wykręcanie rąk” swoim partnerom. Widać to po sankcjach, z powodu których cierpi Unia Europejska. Co do BRICS, to opiera się on na poszanowaniu suwerenności i nieingerencji w sprawy wewnętrzne. Jest to zasadnicza różnica od tych organizacji, na czele których stoją Stany Zjednoczone.” Władimir Putin zapraszając przywódców krajów BRICS na lipcowy szczyt w Rosji, do Ufy, zobowiązał się zapewnić ciągłość i uwzględnić rezultaty spotkania w Brazylii.

KOMENTARZE

  • Wpadka rosyjskich telewizji dot. Władmimira Putina !!!!
    "Rossija 24" i "Rossija 1" poinformowały o spotkaniu prezydenta Rosji Władimira Putina z prezydentem Kirgistanu Ałmazbekiem Atambajewem, które miało się odbyć 13 marca. Okazuje się jednak, że spotkanie zostało wyznaczone na 16 marca - ciekawe


    . Rozbieżność dat wychwycili dziennikarze BBC, którzy zwracając na nią uwagę, zostali poinformowani przez "Rossiję 24", że doszło do pomyłki.

    to nie pierwszy taki przypadek, Kreml bowiem praktykuje nagrywanie tzw. "konserw", czyli rejestrowania spotkań, które następnie są emitowane wtedy, kiedy służby uznają to za stosowne. Jako przykład telewizja podaje relacje z wizyty na Antarktydzie, którą wyemitowano dziewięć dni po fakcie.
  • @Zbójnicki pies 13:36:03
    To mnie nie dziwi, bo to samo robią rutynowo wszystkie znane telewizje na świecie – wystarczy poczytać książki i wspomnienia b. dziennikarzy. W tym przypadku jednak , jak rozumiem, rosyjska TV nie mogła pokazać spotkania bo jeszcze do niego nie doszło. Tzw. „konserwą” jest tylko zachowane nagranie z wydarzenia, które już miało miejsce, tak jak w informacji o Antarktydzie. I tu jednak w grę wchodzą niuanse warsztatu telewizyjnego, bo często jest tak że pewne wiadomości nie mieszczą się w danym dniu na rozkładówkę i spadają, czasem nawet o parę dni. Każdy serwis info w TV gromadzi zapas informacji ponadczasowych do takiego uzupełniania bieżączki.
    Jeśli chodzi o spotkanie z Atambajewem TV Rossija 24 mogła podać taką informacje jako zdanie spikera, ale nie jako żywy obraz.
    Całość tej wpadki przypomina mi, jako żywo, treść kawału, jaki krążył w Polsce po Smoleńsku i dotyczył regulacji stref czasowych w Rosji, bo im się daty nie zgadzają. (Putin: „Dzwonię do Polski z kondolencjami, a oni mi mówią, że samolot jeszcze nie wyleciał”). Ożywienie dziennikarzy BBC można potraktować jako próbę odświeżenia tego dowcipu na tle plotek o śmierci Putina.
    Pozdrawiam BJ
  • @Bogusław Jeznach 14:06:06
    mam jednakowy negartywny stossunek do "prawdy" TV Biełsat jak i rządowych stacji Rosyjskich , bo innych tam już nie ma. Obie brną w nieustajcej propagandzie sukcesu. A i portale internetowe są sterowane , wystarczy przeczytać "Foregin Policy" gdzie ujawniono manipulacje rosyjskiego dziennikarza a jednocześnie polityka Nikołaja Starikowa :
    //"Ktokolwiek przejmie kontrolę nad rosyjską opozycją, będzie odbiorcą wszystkich dotacji finansowych, jakie świat zachodni kieruje do przeciwników Władimira Putina" - napisał anonimy autor na czeskim portalu "Aeronet". Według "FP" kilka innych stron zdecydowało się na tłumaczenie i publikację artykułu, który morderstwo tłumaczył chęcią zdyskredytowania prezydenta Rosji. Jak się okazało, jego twórcą był Nikołaj Starikow, rosyjski dziennikarz i polityk.//


    //"Foreign Policy" zwraca uwagę, że większość portali, które zamieściły artykuł Starikowa po czesku i słowacku, nie istniała dłużej niż rok. W czasie konfliktu na wschodniej Ukrainie często powielały doniesienia rosyjskich mediów. Czescy dziennikarze postanowili dowiedzieć się kto i dlaczego założył tego typu serwisy internetowe.//

    Ale by nie było niedomówien to i służby zachodnich krajów też takimi manipulacjami "kształtują" opinie.

    Dlatego wszelkie takie "sensacje" to zwykła ściema
  • @mecenas 21:57:13
    ale panie adwokacie ja nic dzis nie "przeoczyłem' nawet tego komentarza
    Dobranoc
  • Niby w jaki to sposób okazała się że Putin żyje?
    Niby w jaki to sposób okazała się że Putin żyje? Dzięki nagraniu? Ja w Internecie widziałem "nagrania":
    - wybuchu jądrowego w Tatrach
    - Ataku kosmitów na NY
    - itd.

    Nikt wiarygodny nie potwierdził gdzie znajduje się W.W.P.
    Osobiście uważam że ma się dobrze i jest na Uralu.
  • ja mam zdjęcie w takim fartuszku, jak ma na sobie to dziecko na filmie
    i mamy zdjęcia z naszą Matką, też na przystanku autobusowym, choć nie w Warszawie. Wyglądamy na nich całkiem podobnie, choć to już było dziesięć lat później.
    Piękna, kochana Polska. Piękni, kochani Polacy. Teraz nie ma już takich pięknych ludzi. Są kobietony albo rozchłestane i zduszone za ciasnymi spodniami albo za kuso ubrane - bez wdzięku. I są mężczyźni - zniewieściali, dziwacznie wypomadowani albo z woskiem na włosach udających nieuczesane. I w spodniach obcisłych mających podkreślać to, czego w nich właściwie nie ma - męskość.
    Wpuszczając tzw. zachodnią kulturę do nas pozbawiliśmy się indywidualności, pozbawiliśmy się piękna, pozbawiliśmy kobiety ich uroku a mężczyzn ich męskości.
    Ale to przecież można odwrócić !!!!
    Wiemy, jak ma być i teraz trzeba tylko chcieć.
  • a tu mądry i piękny film edukacyjny dla chętnych nauki w zawodzie kierowcy
    ja zrobiłam kurs na tramwaj (chciałam robić prawko na TIRy, ale kobietom nie wolno było, bo tylko do 2,5 tony, czyli co najwyżej na Lublinek). Chętnych było ponad trzydzieści osób, przeszło siedem. Odpadali właśnie na badaniach psychotechnicznych, bo były dość trudne, bo i na refleks i na orientację. Praca była od ręki. W tamtym czasie zaczynałam o 4h07min od pętli przy zajezdni, kończyłam o 16h 17min. Miałam co dzień przez to nadgodziny, taką miałam trasę. W niedzielę stawka to były setki, to znaczy +100% normalnej. W święta tak samo. W biurze zarabiałam ok. 2,tys. a na tramwajach ponad 10tys. Jak chciałam, to jeździłam, a jak nie, to poszłam do innej pracy. Do dziś pamiętam budowę silnika elektrycznego, wiem co to napięcie krokowe - sprośnicy niech się niepotrzebnie nie podniecają, bo nie ma czym - i przepisy ruchu drogowego są dla mnie czymś oczywistym.
    Durnie nie rozumiejący przesłania filmu będą pewnie wylewać swoje frustracje fantazjując w chorych głowach. Ale było dokładnie tak, jak pokazują na filmie. Człowiek był szanowany i człowiek się w PRLu liczył

    https://www.youtube.com/watch?v=IRlCiQRyEXM


    https://www.youtube.com/watch?v=IRlCiQRyEXM
  • no to dodam jeszcze film z 1971r, jak sobie wyobrażano lata 2000
    (mam chleb rozczyniony i muszę się nim zająć, więc nie mam czasu)

    ludzie myśleli, że będzie lepiej, będzie ludzi więcej, więcej mieszkań. Więc plany były bardzo ambitne.
    Ale nawet w snach koszmarnych nikt sobie nie wyobrażał, że wszystko rozwalą i dwa miliony ludzi będzie dla Polski straconych.

    https://www.youtube.com/watch?v=C_u0yqIqhwA

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728