Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4176 postów 1928 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Unijna ułuda Ukrainy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CO PISZĄ INNI: Od jutra Ukraina wchodzi do UE jako państwo stowarzyszone. Rosyjski publicysta Igor Silecki czarno widzi jej perspektywy.

Ukraińskie władze nazywają ten dzień „historycznym”. Umowa o stowarzyszeniu z Unią Europejską wchodzi w życie 1 listopada. Trzeźwiej myślący ekonomiści zastanawiają się tymczasem, co może uratować państwo przed bankructwem i kiedy nastąpi krach – dopiero w przyszłym roku, czy już w noworoczne święta. Jaki będzie przedsionek europejskiego raju dla Ukrainy?

Umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską z dniem 1 listopada zacznie działać „w pełnej mierze”, powiedział ukraiński prezydent Poroszenko. Choć nie tak dawno temu w rozmowach pomiędzy Ukrainą, UE i Rosją zdecydowano, że ów „pełny wymiar” poczeka do stycznia 2016 roku. Teraz jednak Petro Poroszenko po prostu się rozmyślił, widocznie po cichu zawarł inne porozumienie. To oznacza, że od jutra zacznie działać także strefa wolnego handlu między Ukrainą i Unią Europejską ze wszystkimi tego konsekwencjami. Czy skorzystają na tym sami Ukraińcy?

Po pierwsze, Moskwa zgodnie z zapowiedzią, wprowadzi środki dla ochrony swojego rynku. To oznacza, że Ukraina może dziś o północy zapomnieć o bezcłowym handlu z Rosją, a raczej nawet w ogóle o rynku rosyjskim. W związku z tym minister finansów Ukrainy Aleksandr Szlapak wypowiedział  niezwykle trzeźwą jak na ukraińskiego polityka myśl, że rozpoczęta przez Rosję polityka zastąpienia importu już uderzyła w ukraińską gospodarkę. W ostatnich miesiącach bieżącego roku Ukraina straciła około 3,5 miliarda dolarów w handlu z rosyjskimi partnerami. W pozostałe do końca roku dwa miesiące, kontynuuje Szlapak, Ukraina straci jeszcze 1,5 miliarda, czyli straty w skali roku wyniosą pięć miliardów. Zatem, podsumowuje minister, z punktu widzenia stosunków handlowych ukraińska gospodarka poniosła kompletną porażkę.

Może więc jednak stowarzyszenie z Europą naprawi tę sytuację? Niestety, taki obrót spraw jest mało prawdopodobny, uważa politolog Władimir Szapowałow: Jestem pesymistą w zakresie tych perspektyw. Gospodarka Ukrainy w chwili obecnej znajduje się w stanie ciężkiego kryzysu. Dla nikogo to nie jest tajemnicą, także dla władz Unii Europejskiej i Ukrainy. Można wręcz mówić o stanie przedzawałowym, poprzedzającym bankructwo. Stowarzyszenie z UE nie może polepszyć tego stanu. Co więcej, możemy całkiem otwarcie mówić o tym, że i w dalszej perspektywie rozwój związków Ukrainy z Unią Europejską będzie przeszkodą  dla rozwoju ukraińskiej gospodarki.

Rynek europejski jeszcze nieprędko otworzy się dla Ukrainy, jeśli otworzy się w ogóle. Jak wyjaśnia kijowski politolog Andriej Wadżra, większość ukraińskich eksporterów nie spełnia podstawowych standardów i wymagań rynku europejskiego. Dla sprzedaży swojej produkcji przedsiębiorstwa powinny posiadać certyfikaty, zezwolenia i licencje, które mogą potwierdzić zgodność ukraińskich towarów z europejskimi normami. A w celu otrzymania takiego zezwolenia Ukraina powinna przeprowadzić rekonstrukcję na wielką skalę, wymagającą wielomiliardowych inwestycji. Jednak Ukraina nie ma pieniędzy nawet na spłatę bieżącego zadłużenia zagranicznego. To jest przecież de facto państwo–bankrut.

Kijów najwyraźniej dysponuje jednak jakąś sekretną bronią gospodarczą, choć najprawdopodobnie jest to tylko czcza obietnica. Prezydent Poroszenko i premier Jaceniuk z entuzjazmem prezentują Ukraińcom swoją „Strategię 2020" napisaną w najlepszym stylu wielkich utopistów. Ekspert Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego Walery Ostrowski ocenia ją tak: Zgodnie z tym planem, w ciągu pięciu lat PKB Ukrainy na jednego mieszkańca wzrośnie czterokrotnie. Takiego tempa nie zna jeszcze żadne państwo na świecie. W ciągu tych pięciu lat średnia długość życia Ukraińców wzrośnie o trzy lata (widocznie Poroszenko i Jaceniuk odkryli eliksir nieśmiertelności). Inflacja z obecnych oficjalnych 19% (a w rzeczywistości z 35-40%) do 2020 roku ma obniżyć się do 1,7%. Jednocześnie wydatki wojskowe stanowić będą 5% przyszłego budżetu. Jest to zgodne z tym, co swego czasu opisał Mikołaj Gogol: kiedy skaczące pierożki wlatywały najpierw same do miski ze śmietaną, a potem wprost do ust Ukraińca.

Tego utopijnego optymizmu nie podziela nawet obecny rząd ukraiński, nie mówiąc już o niezależnych obserwatorach. Do wszystkich swych gospodarczych nieszczęść i trudności Kijów dodał sobie jeszcze ludobójczą operację represyjną na południowym wschodzie kraju, która nie tylko jest bardzo kosztowną wojną nie do wygrania, ale też podczas której zniszczono większość dużych przedsiębiorstw Donbasu, najważniejszym zagłębiu gospodarczym Ukrainy. W rezultacie produkować cokolwiek zgodnie z europejskimi standardami nie ma dziś komu. A towaru nie spełniającego kryteriów Unii Europejskiej zgodnie z jej zasadami nie można będzie sprzedawać na terytorium Ukrainy. Zatem Kijów traci nie tylko rynek rosyjski i rynek europejski, ale nawet własny rynek wewnętrzny, chociaż zapewne nikt nie będzie tam zważał na normy europejskie a Bruksela przymknie kolejne oko. Skoro przymyka jedno na codzienne zbrodnie armii ukraińskiej w Donbasie, to mogłaby przecież przymknąć drugie na jakość towarów na wewnętrznym rynku Ukrainy. Sęk w tym jednak, że Unia przyjmuje Ukrainę po to, aby mieć gdzie sprzedawać swoje towary. Naciski więc będą. Kupujcie towary z Europy, a dla gospodarki ukraińskiej tym szybciej przyjdzie kres.

Według danych Ministerstwa Finansów w Kijowie dług zagraniczny Ukrainy za wrzesień wzrósł o kolejne 5% - do 32 miliardów dolarów. W 2015 roku to państwo będzie musiało zapłacić minimum 6,5 miliarda. I to nie licząc kredytów, które Ukraina otrzymała wcześniej od Banku Światowego, banków rosyjskich i innych europejskich organizacji finansowych. Kijów najwyraźniej ma nadzieję na pokonanie wszystkich problemów z pomocą Amerykanów i Europejczyków. Jednak, biorąc pod uwagę skalę tych problemów, powodów do optymizmu nie ma. Tuż za polską granicą pojawia się coraz większa czarna dziura.



 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728