Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
4042 posty 1888 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Problemem jest Hollande

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

ANALIZA POLITYCZNA: Kiedy się zbyt nisko upadnie, to już się potem podnieść z dna nie można. Czy to dotyczy Hollande’a i francuskich socjalistów?

 

Prezydent Francji Hollande’a miał niedawno swój wielki tydzień, kiedy przywódcy państw i koronowane głowy, nie tylko Zachodu, przybyły na szerokie plaże Normandii, aby wspomnieć tych, którzy lądowali tam pod niemieckim ogniem 70 lat temu.  Hollande, jako gospodarz spotkania, mógł wtedy wyrazić wdzięczność aliantom, który Francję wtedy wyzwolili oraz podkreślić wartość historycznego powojennego pojednania z odwiecznym niemieckim wrogiem. Była to dla niego samego również osobista okazja, aby pokazać Francuzom, że na scenie międzynarodowej nadal bardzo się liczy i doznaje szacunku.

U siebie bowiem w kraju, François Hollande nie tyle ma duże problemy, ile raczej on sam taki stanowi. Ostatni wskaźnik jego popularności jako prezydenta – zaledwie 18% - jest najniższy w historii Piątej Republiki dla tego urzędu. Analitycy nawet nie mają go z kim porównać, bo jego centroprawicowy poprzednik – Nicolas Sarkozy, także miał gwałtowny spadek popularności po dwóch latach na urzędzie, ale jednak było to nadal całe 32%. Jeszcze wcześniej stary François Mitterrand, który po dwóch latach rządów wywinął socjalistom całkowity zwrot o 180 stopni w kierunku budżetowego rygoryzmu, też poleciał w dół, ale wtedy tylko (lub aż) do 49%.  

To wielkie niezadowolenie z Hollande’a i „zła chemia”, jaką odczuwa wobec niego większość Francuzów (a zwłaszcza Francuzek), już dwa razy przełożyły się w tym roku na złowróżbny dla socjalistów wynik wyborczy. Złowróżbny, bo na razie chodzi jeszcze o mniejszą stawkę, a nie o mandaty w parlamencie. Najpierw w marcu, w wyborach do lokalnych samorządów, Hollande stracił ponad 150 miast, w tym takie tradycyjne mateczniki lewicy jak Limoges, Roubaix, Tourcoing i Tuluzę. Posłowie PS widząc setki swoich partyjnych kolegów zwalnianych z urzędniczych synekur w terenie, zaczęli bać  się o własne. W maju poczuli drugi potężny wstrząs, kiedy ich partia w wyborach do parlamentu europejskiego dostała zaledwie 14% głosów – najniższy wskaźnik dla socjalistów po II wojnie światowej! – i zajęła trzecie miejsce, daleko za FN i centroprawicową UMP.    

Jeszcze do niedawna pocieszenia dla socjalistów szukano w nadziejach na rychłe ożywienie gospodarcze. Prezydent Hollande słynie z głębokiej wiary w nieuchronność cykli gospodarczych i niczym dzielny wojak Szwejk sądzi, że jak zwalniają, to znaczy, że będą przyjmować i jak jest źle, to znaczy, że wkrótce będzie lepiej. Na dziś jednak cieniutko to wygląda. Za pierwszy kwartał wskaźnik wzrostu utknął w martwym punkcie. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych w kwietniu wyniosła 3,4 mln osób, czyli 4% więcej niż przed rokiem.  2 czerwca Komisja Europejska zwróciła Paryżowi uwagę, że jego plany budżetowe są tylko „partiellement en ligne” (częściowo po linii) unijnych wytycznych i ocen, wg których zamiast redukcji deficytu z obecnych 3,8% do 3% w roku 2015, Francja osiągnie najwyżej 3,4% i wzrost PKB o marne 1,5%. 

Socjalistyczni działacze biją więc na alarm. Na zamkniętym posiedzeniu parlamentarnym z udziałem premiera Manuela Vallsa, poseł Guy Delcourt włożył niedawno kij w mrowisko stwierdzając, że „problemem jest Hollande i jego relacje z Francuzami” ("La relation de François Hollande avec les Français pose un vrai problème”). Oliwy do ognia dolał wkrótce potem Claude Bartolone, rzecznik klubu parlamentarnego socjalistów w Zgromadzeniu Narodowym, który stwierdził w radio, że Delcourt „miał w pewnym sensie rację” („Par certains côtés, oui, je pense qu’il a raison. ). Prywatnie, wielu socjalistycznych działaczy ujmuje rzecz jeszcze ostrzej.  

Bruno Jeanbart, szanowany we Francji politolog i szef znanej sondażowni OpinionWay twierdzi,  że problem Hollanda to nie tyle jego program, ile brak charyzmy, umiejętności wyglądania jak prezydent i zachowywania się tak, jak przystało na prezydenta. To samo podkreśla brytyjski Time: „He seems indecisive, lacking authority and not up to the job” (Wydaje się niezdecydowany, nie ma autorytetu i nie dorasta do swego stanowiska).   W niedawnym sondażu OpinionWay wyborcy lewicowi zapytani, kogo widzieliby jako prezydenta w 2017 roku, wskazali raczej Vallsa (40%) niż Hollande’a (15%). Wśród ogółu wyborców Hollande uzyskał zaledwie 3%.

Obecnie paradoks zmiany polega na tym, że Hollande zaczął ją tak jak Mitterrand: od zwrotu o 180 stopni. Najpierw przez prawie dwa lata obiecywał Francji podwyżki podatków i nękanie bogaczy, po to by więcej móc wydawać z budżetu, ale w styczniu przekręcił to na mniejsze podatki, cięcia w budżecie i przywileje dla biznesu. Premiera Ayraulta zastąpił Vallsem, umiarkowanym centrolewicowcem. Ograniczył obciążenia socjalne dla pracodawców i zaplanował 50 miliardów euro oszczędności budżetowych na lata 2015-17. W zeszłym tygodniu ujawnił też pośpiesznie naszkicowany plan reformy administracyjnej, która zmniejszy liczbe regionów administracyjnych z 22 do 14 i pozwoli w dłuższej perspektywie na znaczne oszczędności w wydatkach publicznych. Nie będzie już np. osobnej Normandii, a Alzacja z Lotaryngią na powrót zejdą się w jedno.

Część obserwatorów sądzi, że jeżeli Hollande przeprowadzi te zamierzenia w praktyce i doczeka się przekonywujących oznak ożywienia gospodarczego, to może zacznie się odbijać od dna, także gdy chodzi o image. Jest bowiem znakiem pewnej odwagi, jeśli się tnie administrację, a więc irytuje potężnych baronów z własnej partii w terenie, oraz jeśli się naraża szerokiej bazie własnego elektoratu tnąc wydatki z budżetu państwa. Trudno jednak przywrócić sobie markę, jeśli upadła ona tak nisko. Nie było jeszcze przypadku, aby jakikolwiek prezydent z takiego poziomu doczekał się reelekcji i PS dobrze wie o tym. Tym bardziej, że „zła chemia” Hollande’a ma w dużej mierze swe źródło w bardzo nagłośnionych jego złych relacjach z bliskimi mu kobietami oraz opinii zdradliwego partnera w mało zresztą udanym pożyciu. Nie tylko we Francji ma to duże znaczenie, bo wchodzi głęboko w podświadomość i dotyczy silnych emocji. Wprawdzie Jeanbart zapewnia że "Le plus grand défi du président français n'est pas sa vie privée, mais son plan de réformes" (Największym wyzwaniem dla prezydenta Francji nie jest jego życie prywatne lecz jego program reform), ale Francuzki wiedzą swoje. Ryzyko polityczne polega tu zresztą na tym, że skręt Hollanda przyszedł za późno, aby przekonać jego dawnych przeciwników programowych, i że nie znajdzie zrozumienia u lewicowych wyborców, którzy wybrali go przecież po to, aby przycisnął portfele bogatych, a nie budżet socjalny.  

 

 

Dodatek muzy

Charles Aznavour w roku 1991 i  LA BOHÈME:

 

KOMENTARZE

  • @nana 17:32:01
    http://www.youtube.com/watch?v=3B_t8JQE6wI
    Ten filmik pokrotce pokazuje problemy damsko-meskie F.Hollanda. Musze zaznaczyc, ze spoleczenstwo francuskie jest bardzo tolerancyjne wobec problemow sercowych swoich przywodcow i we Francji nie do pomyslenia bylaby afera jaka mial krewki Bill Clinton ze "stazystka" Levinsky !
  • @babaraba 18:38:20
    http://www.youtube.com/watch?v=g1y8XTTTzqs
    Na tym filmiku smieja sie z F.Hollanda , ktory naduzywa zwrotu- to nie jest latwe (ce n'est pas facile) oraz - to jest trudne (c'est difficile)!
  • @babaraba 18:46:50
    http://www.youtube.com/watch?v=EVw12JKRgC4
    Tak zas wysmiewali sie w "Les Guignols" z N.Sarkozego i jego Carli Bruni.
  • @nana 22:47:07
    Coz, Bruni byla tak zwana modelka i zaczela "wchodzic w lata". Lansowala sie jako piosenkarka, lecz ma raczej slaby glosik, wiec byl jej potrzebny maz. Miala juz dziecko ( w momencie zaslubin kilkuletniego chlopca) z bodajze filozofem ( zapomnialam nazwisko tego faceta), oprocz tego znana byla z lekkiego prowadzenia sie. Zlosliwi podkpiwali - ze tylko pociag sie po niej nie przejechal. Opowiadano anegdote o tym, ze potrafila w jedna noc "zaliczyc" 2 panow : ojca i syna! W tym czasie Starka opuscila zona Cecylia ( corka rosyjskiego rzyta handlujacego futrami we Francji i poprzednio zona znanego prezentatora telewizyjnego Jacque'a Martin'a, z ktorym ma 2 corki, zas z Sarkozym syna ) i ten byl "do wziecia". Napalil sie na carle Bruni, mlodsza od niego o 13 lat i wyzsza o 19 cm !
    Podobno wladza upaja i jest jak afrodyzjak, wiec piekne kobiety przyciagaja starsi panowie z obfitym portfelem u zloba i wladzy!
    U starkow bylo roznie - teraz maja coreczke i jakos zyja, lecz byly momenty, ze Carla narzekala na swojego Starka. Coz oboje snobi uwielbiajacy blichtr i pieniachy, wiec do siebie w gruncie rzeczy pasuja. Bruni zas moze udawac piosenkarke, bo jako zona Starka ma propozycje koncertow i wydawania plyt - czyli nadal jest "artystka" !
    http://www.youtube.com/watch?v=xoCPYcQEXqE
    Ja takze cie pozdrawiam .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031