Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Turcja, Rosja, Krym

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jak na tle kryzysu ukraińskiego, a zwłaszcza powrotu Krymu do Rosji, wygląda postawa Turcji? Próba analizy.

 

Rosja i Turcja, dwaj faktyczni gospodarze Morza Czarnego, to tradycyjni wrogowie, których pozycje mają trwałe miejsce w powszechnej mentalności narodów, które mieszkają pomiędzy nimi i korzystały całkiem często z ich protekcji. Do dziś zresztą taka ich rola nie całkiem minęła, np. Rosji wobec słowiańskich i prawosławnych narodów Bałkanów i Wschodu, a Turcji wobec muzułmańskich i turkojęzycznych ludów Kaukazu, Bałkanów, a nawet Powołża i Azji Środkowej.  Potencjalnych punktów spornych jest tu zatem wiele: z perspektywy Rosji Turcja to nie tylko tradycyjny protektor Tatarów krymskich i ważny punkt odniesienia dla muzułmańskiej irredenty w Północnym Kaukazie, ale także i kwestii dużo większych jak sprawa Karabachu, wojna w Syrii, animozje grecko-tureckie lub ormiańsko-tureckie, kwestia kurdyjska czy nawet ambicje panturańskie w sercu Azji.

Trzeba stwierdzić, że obecny kryzys na Ukrainie, a zwłaszcza powrót Krymu do Rosji ma z  perspektywy Ankary niekorzystne znaczenie. Po pierwsze, istnieje ryzyko niekontrolowanej eskalacji kryzysu, która może zagrozić bezpośrednio bezpieczeństwu Turcji, jej relacjom z Rosją i interesom gospodarczym. Po drugie, nawet jeśli nie dojdzie do dalszej eskalacji, kryzys zwiększa regionalną dominację Rosji, obniżając tym samym znaczenie Turcji w regionie czarnomorskim. Po trzecie, udana rosyjska interwencja na Krymie może zwiększyć gotowość Rosji do interwencji zbrojnych w otoczeniu Turcji w ogóle. Po czwarte, jest to ryzykowny sprawdzian skuteczności polityki zagranicznej rządu AKP przed nadchodzącymi wyborami.

W szerszym wymiarze obecny kryzys podważa bowiem skuteczność dotychczasowej strategii Turcji wobec regionu czarnomorskiego. Polega ona na budowie systemu opartego na prymacie dwóch głównych aktorów – Rosji i Turcji – oraz na mechanizmach regionalnej współpracy, które mają nakładać ograniczenia na ewentualną rosyjską ekspansję i służyć stabilizacji regionu. W ramach tej polityki – czasami wbrew naciskom ze strony NATO – Ankara opowiada się za stosowaniem konwencji z Montreaux (1936), która nakłada znaczne ograniczenia na ruch okrętów wojennych na Morzu Czarnym dla państw spoza regionu. W założeniu Turcji konwencja miała dawać jej uprzywilejowaną pozycję i czynić z Morza Czarnego de facto kondominium turecko-rosyjskie (a także odciążała ruch w tureckich cieśninach Bosfor i Dardanele). Ponadto Ankara promowała dotąd wspólne, ograniczone do państw regionu, instytucje gospodarcze (BSEC) i wojskowe (BLACKSEAFOR).

Dobrą demonstracją tak pojętej czarnomorskiej polityki Turcji była jej postawa wobec wojny gruzińsko-rosyjskiej 2008 roku. W swych komentarzach Ankara zachowała wtedy daleko idącą wstrzemięźliwość, wskazała na jawne prowokacje ze strony Saakaszwilego, nie zezwoliła na radykalne zwiększenie obecności wojskowej USA na Morzu Czarnym, a następnie – nieskutecznie – promowała utworzenie ściśle regionalnej Kaukaskiej Platformy Stabilizacji i Współpracy, która miała stabilizować region. W oczach centrali NATO jednak, obecny kryzys jest potwierdzeniem, że dotychczasowe próby wyegzekwowania od Rosji, by ta uznała Turcję za równorzędnego aktora w regionie, były nieskuteczne.

W obecnym kryzysie ukraińsko-rosyjskim Turcja przyjęła postawę umiarkowanego zaangażowania choć formalnie opowiedziała się po stronie Kijowa. Zadeklarowała potrzebę zachowania integralności terytorialnej Ukrainy, zapowiedziała wsparcie w stabilizacji sytuacji oraz zapewnianiu bezpieczeństwa mniejszości tatarskiej. Przejawem poparcia były spotkania ministra spraw zagranicznych Turcji Ahmeta Davutoğlu z nowymi władzami Ukrainy (w tym z p.o. prezydentem Ołeksandrem Turczynowem i premierem Arsenijem Jaceniukiem), które odbyły się w Kijowie 1 marca. Wówczas Davutoğlu opowiedział się za integralnością terytorialną Ukrainy i wyraził gotowość do udzielenia gospodarczego i politycznego wsparcia w celu stabilizacji sytuacji oraz zapewnienia pokoju i dobrych warunków bytowych „bratnim” Tatarom krymskim. Konsultował się w tych kwestiach także z przedstawicielami państw zachodnich (m.in. z Johnem Kerry, Catherine Ashton, Frankiem-Walterem Steinmeierem). Niemniej następne deklaracje tureckich władz (wygłoszone dopiero po 3 dniach) były już dużo bardziej powściągliwe i świadczyły, że Turcja nie chce, by kryzys pogorszył jej stosunki z Rosją. Obawy przed działaniami odwetowymi Moskwy, która dysponuje silnymi środkami nacisku na Turcję, skłaniają Ankarę do powściągliwości wobec kryzysu. W tureckich mediach sprawa Krymu szybko ustąpiła zresztą  miejsca polityce wewnętrznej (m.in. skandalowi korupcyjnemu), zaś społeczne manifestacje poparcia dla Tatarów były nieliczne i gromadziły mało uczestników.

Rosja jest dla Turcji jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych i jednym z głównych rywali na scenie międzynarodowej. Pomimo istotnych różnic w polityce wobec Kaukazu Południowego, Bliskiego Wschodu i w sprawach bezpieczeństwa (np. natowska tarcza antyrakietowa), skala współpracy gospodarczej i obopólne korzyści z niej płynące skłaniają oba państwa do łagodzenia sporów politycznych. W 2012 roku turecki eksport do Rosji wyniósł 6,6 mld dolarów, a import 26,6 mld dolarów. Rosja jest kluczowym dostawcą surowców energetycznych (prawie 60% importowanego gazu i ok. 30% produktów naftowych). To także główny rynek zagraniczny dla tureckich firm budowlanych – narodowego przemysłu Turcji - oraz ważne źródło dochodów z turystyki (rocznie do Turcji przyjeżdża 3–4 mln rosyjskich turystów). Dodatkowo Rosatom buduje pierwszą w Turcji elektrownię atomową. Ponadto w wymiarze bezpieczeństwa Rosja dysponuje dużymi możliwościami nacisku na Ankarę, m.in. poprzez konflikt syryjski. Czynniki te będą zapewne w dalszym ciągu przemawiały za utrzymaniem polityki łagodzenia politycznych sporów z Moskwą.

Natomiast Ukraina nigdy nie była dla Turcji szczególnie ważnym partnerem. Ankara wychodziła przy tym z założenia, że rozwój stosunków politycznych z Kijowem mógłby następować jedynie kosztem jej relacji z Moskwą. Ponadto, w ostatniej dekadzie współpraca polityczna i gospodarcza była utrudniona przez brak stabilności na Ukrainie, korupcję panującą w tym państwie oraz brak wyraźnego zainteresowania Kijowa zacieśnianiem więzi z Ankarą. W dwustronnych relacjach z Ukrainą Turcja ograniczała się więc do kurtuazyjnych wizyt (m.in. w ramach Wysokiej Rady Współpracy) oraz do promocji kontaktów biznesowych i turystyki (obustronne zniesienie wiz w 2012 roku). Ze względu na związki kulturowe, religijne i historyczne – akcentowane przez neoosmański i panturecki rys ideologii państwowej – osobne miejsce w polityce Ankary wobec Ukrainy zajmowali Tatarzy krymscy. Turcja od wielu lat wspierała repatriację Tatarów (wysiedlonych karnie przez Stalina do Azji Centralnej za współpracę z Hitlerem) oraz kierowała na Krym pomoc rozwojową (od 1991 roku wsparcie to wyniosło 25 mln dolarów). Ideologia ta odgrywała większą rolę w polityce zagranicznej niż oczekiwania trudnej do oszacowania i niemal całkowicie już zasymilowanej diaspory tatarskiej, która - w odróżnieniu np. od diaspory bośniackiej lub albańskiej - ma minimalne znaczenie na scenie politycznej Turcji.

Zresztą turecka ocena wydarzeń na Ukrainie nie jest jednolita, a opinia ulicy nie jest im wcale przychylna. Panuje tam przekonanie, wzmocnione przez żal do Unii Europejskiej, że Zachód realizuje wobec Ukrainy i innych krajów Europy Wschodniej politykę wywrotową podobnie jak w przypadku innych „kolorowych rewolucji”. Np. komentator tureckiego dziennika Yeni Safak (Nowy Świt) Ibrahim Karagul ułożył w tytule taki oto wymowny łańcuch: ”Tahrir, Taksim, Kijów”, mając na myśli między innymi protesty antyrządowe, które miały miejsce wcześniej w tym roku na centralnym placu Stambułu Taksim. Turecki obserwator zauważył: „Almanya Başbakanı Angela Merkel'in Taksim olayları sırasındaki tavırları ile Ukrayna hakkında yaptığı açıklamalar aynı. Orada da Almanya var, Fransa var, diğer Avrupalı merkez ülkeler var. Ukrayna yönetimine ömür biçiyorlar, gözdağı veriyorlar, cezalandırıyorlar.” (Stanowisko pani kanclerz RFN Angeli Merkel w trakcie wydarzeń na placu Taksim i oświadczenia, jakie złożyła ona w związku z sytuacją na Ukrainie, są identyczne. Istnieją Niemcy, istnieje Francja, istnieją inne kraje europejskie. To one właśnie decydują, jak długo mają przetrwać władze Ukrainy, to one grożą, to one stosują kary). Także bowiem mobilizacja ulicy dla zadymy w Stambule była zapewniania przez przedstawicieli zachodnich organizacji niekomercyjnych oraz wywiadowczych. Wykorzystali oni brutalnie wszystkie słabości, jakie dręczą Turcję. Jeśli nawet weźmiemy pod uwagę tradycyjną - i w pełni słuszną - niechęć strony tureckiej w odniesieniu do Unii Europejskiej i innych instytucji zachodnich, to podobne porównania z wydarzeniami wokół Ukrainy wyglądają na w pełni uzasadnione.

Niezależnie od dotychczasowych proukraińskich deklaracji ministra Davutoğlu nie należy więc oczekiwać ze strony Ankary przyłączenia się do sankcji wobec Rosji. Można najwyżej spodziewać się wsparcia dyplomatycznego i gospodarczego dla Kijowa oraz udzielenia pomocy humanitarnej Tatarom krymskim. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że nie  jest to przecież wielka populacja, a sprawa ma już duży rozgłos i opłaci się propagandowo. Można też przypuszczać, że ewentualna decyzja Zachodu o zwiększeniu obecności wojskowej na Morzu Czarnym odbierana byłaby w Turcji jako dalszy wzrost zagrożenia dla jej interesów. Jeszcze bardziej prawdopodobne jest to, że brak konsekwencji, oraz typowa słabość i manipulacyjna nieefektywność Zachodu wobec kryzysu na Ukrainie umocni dotychczasową, czyli niekonfrontacyjną postawę Turcji wobec Rosji .

 

Dodatek muzy:

Melancholijne tureckie piękno w wykonaniu Dervisane

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031