Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
3904 posty 1831 komentarzy

Bogusław Jeznach

Bogusław Jeznach - Dzielić się wiedzą, zarażać ciekawością.

Narodowcy wszystkich krajów...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Nationalistes de tous les pays, unissez-vous!” Tak brzmi wezwanie Marine Le Pen, liderki FN, która chce zjednoczyć wszystkich narodowców Europy w wyborach do PE wiosną 2014.

 

W przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego nacjonaliści mają wystąpić zwartym frontem – zakładają właśnie zjednoczenie „Przymierze europejskie na rzecz wolności”. Większość obserwatorów jest zdania, że póki co ten blok nie wywrze jeszcze istotnego wpływu na aktualny układ sił politycznych w Europie.

O utworzeniu Przymierza dziennikarzy poinformowała w ubiegłym tygodniu przywódczyni francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Priorytety bloku sformułowała ona w sposób następujący: „Z historycznego punktu widzenia jest to powrót do narodowości, do pojęcia Ojczyzny. Imperium europejskie w jego aktualnej postaci jest imperium antydemokratycznym. Jego osiągnięcia gospodarcze i społeczne są znikome. Nasze narody o wiele lepiej żyły przed tymi i potrafią żyć o wiele lepiej w przyszłości, jeśli będą pracować ramię w ramię, lecz w warunkach wolności, po odzyskaniu przez każdy naród jego suwerenności, czyli wolności decydowania o własnych losach”. Ciekawe jest to, że w swym przemówieniu Le Pen położyła naciski na eurosceptycyzm. Poparcie dla nacjonalizmów w Europie narasta bowiem jednocześnie z eurosceptycyzmem. Jedna z najważniejszych przyczyn to wzrost bezrobocia. Europa z wielkim trudem adaptuje się do globalizacji. To dużo bardziej bolesny proces niż zakładano. A przy tym europejskie instytucje okazały się niezbyt dobrze przystosowane do rozwiązania nowych zadań, które stoją przed nimi w związku z globalizacją i konkurencją, jaka z niej wynika.

Raczej należy więc mówić w większej mierze o eurosceptycyźmie, niż o nacjonalizmie jako takim. Bo właśnie ten aspekt jednoczy wielu prawicowych polityków z różnych krajów europejskich.  Nacjonalizmy są bowiem niemal z zasady samotne, a po sąsiedzku często historycznie względem siebie wrogie i z samych nacjonalizmów żadnego trwałego zjednoczenia ani przymierza wykuć by się nie dało, natomiast z eurosceptycyzmu i owszem.  O ile prawie każdy naród w UE ma swój własny nacjonalizm, to dopiero eurosceptycyzm jest tym, co w tym przypadku je jednoczy i może stać się gruntem dla utworzenia przymierza.

Nadzieje Marine Le Pen nie są aż tak nierealne, jak życzyłby sobie obecny polityczny establishment Starego Świata. Popularność europejskich nacjonalizmów wzrasta. Już teraz można mówić o tym, że z mających niewielki wpływ przemieniają się w elektoralnie ważne siły, zdolne do przemiany kontynentalnego krajobrazu politycznego. Widzimy, że w Grecji jak na drożdżach wyrosła partia „Złoty świt”. Główną przyczyną były trudne warunki, zaistniałe w rezultacie długotrwałego kryzysu. Prawicowe nastroje gwałtownie wzrosły i doprowadziły do władzy narodowych polityków na Węgrzech. Ale jeśli mowa o Niemczech, to tam na odwrót, odnotowuje się spadek takiego elektoratu. Jednocześnie jednak eksperci prawie wszędzie zauważają radykalizację nastrojów nacjonalistycznych.

U siebie w kraju Marine Le Pen też staje się coraz bardziej popularna. Według najnowszych danych, jedna trzecia Francuzów jest zdania, że powinna ona odgrywać bardziej doniosłą rolę w życiu politycznym kraju. Niedawno o swych sympatiach wobec Frontu Narodowego powiedział nawet Alain Delon. Podobne tendencje, chociaż zwykle mniej dobitnie wyrażane, zauważa się  również w innych krajach europejskich. Prawie wszędzie  nurt narodowy wyraźnie poprawia swoje notowania. Nie można jeszcze powiedzieć, że nacjonaliści potrafią gdzieś przejąć władzę. Jednak ich udział w procesie politycznym staje się coraz bardziej istotny i zauważalny.

W gromadzeniu punktów politycznych eurosceptycznej i narodowej opozycji sprzyjają problemy gospodarcze nurtujące Unię Europejską. W pierwszej kolejności jest to niezadowolenie z sytuacji związanej z migrantami. Ale częściowo jest to także wynik przeciwstawiania idei państwa narodowego i jego suwerenności tej polityce, jaką narzuca i realizuje Bruksela, oraz wobec tego wizerunku, jaki posiada Unia Europejska, powszechnie postrzegana jako biurokratyczna i  niedemokratyczna metawładza, usiłująca regulować wszystko i ingerująca w problemy,  w których, zwłaszcza zdaniem partii nacjonalistycznych, nie powinna odgrywać żadnej roli.

Z tym, że Unia Europejska jest nieuleczalnie chora zgodni są wszyscy i na południu i na północy kontynentu. Radykalizacja Europy oznacza powrotny ruch wahadła nastrojów publicznych i w tym sensie jest to w pełni zrozumiałe. Idea wspólnej i niepodzielnej Europy bez granic upada. Ale trudno raczej uznawać, że winna temu jest wyłącznie globalizacja i jej skutki w postaci nielegalnej migracji i bezrobocia. Jak zdaje się wielu ekspertom, problem tkwi w błędzie systemowym ojców-założycieli Unii Europejskiej, którzy spróbowali połączyć w jedną całość cywilizacje i gospodarki, znajdujące się na różnych etapach swojego rozwoju, albo nawet zmierzające w różnych kierunkach. Aby rozwiązać tę kwestię raz na zawsze, narodowcy proponują powrócić do formuły państw narodowych. W każdym razie, Marine Le Pen wierzy w nieuchronność złego losu Unii Europejskiej. A wiosną na wyborach do Parlamentu Europejskiego zamierza zademonstrować Brukseli, że jej wiarę podziela co najmniej jedna czwarta ludności Europy.

Wszystko to, co zostało powiedziane, wcale nie oznacza, że w przyszłym składzie Parlamentu Europejskiego nacjonaliści zaczną odgrywać większą rolę niż w obecnym. Europa nie stacza się bynajmniej w kierunku faszyzmu, jak alarmuje tęczowe lewactwo. Wyborcy oddają swoje głosy na znak protestu, ponieważ są niezadowoleni i nie widzą alternatywy. Istnieje wszelakoż i taki mechanizm: partie dominujące – centrystowskie - w warunkach nasilenia poparcia dla radykałów w pełni okazują się zdolne do sformowania pewnego „kordonu sanitarnego”. Czyli jeśli nacjonaliści i prawica naprawdę stają się poważniejszą siłą, to się okazuje, że różnice między centrum prawicowym a lewicowym, które zazwyczaj decydują w kwestii władzy, nie mają takiego wielkiego znaczenia. Potrafią one pracować razem, by nie dopuścić do przejęcia władzy przez radykałów.

Prognozy co do wyników nacjonalistów w walce o miejsca w Parlamencie Europejskim muszą brać pod w uwagę jeszcze jeden czynnik. Wyborów do tej struktury wielu Europejczyków nie traktuje poważnie, zakładają oni bowiem, że nie jest ona związana w sposób bezpośredni z życiem ich krajów. Dlatego gotowi oni są w ich trakcie do poparcia także dla tych polityków, na których wcale nie głosowaliby w wyborach krajowych. Jak łatwo się domyśleć, taka postawa jest na rękę radykałom zarówno o orientacji prawicowej, jak i lewicowej.

W nadchodzących wyborach wynik narodowców z różnych krajów będzie zależeć od szeregu czynników: od głębokości kryzysu w poszczególnych państwach, od obciążenia migracyjnego, od tego, na ile silne w tym czy innym państwie są tradycje tolerancji. Wszystko to bardzo poważnie wpłynie na poziom popularności idei narodowej.

Jednocześnie, jakby niezależnie od tego, i to w różnych nurtach obserwujemy odwrót od neoliberalnej triady „wartości demokratycznych” (poprawność polityczna, tolerancja i multikulturalizm) ku ideom narodowej tożsamości i suwerenności. Ten ruch dopiero nabiera tempa. Przede wszystkim, ma on za zadanie przełamać kolosalną inercję poprzednich dziesięcioleci. Jednak wielu ekspertów uważa, że Europa ostatecznie schodzi z tej trajektorii, po której poruszała się od końca lat 60-ych minionego wieku. Niektórzy mówią już  o kryzysie idei, a nawet o ideowej rewolucji.

Najprawdopodobniej obecny ukłon  Europy w prawo, a także w stronę idei narodowej (a to nie to samo!) jest nieuchronny na danym etapie rozwoju historycznego. To jest swego rodzaju obronny mechanizm społeczny, który włączył się, gdy krótkowzroczna polityka Brukseli doprowadziła Europę do stanu, przypominającego Imperium Rzymskie z czasów jego upadku.

 

Dodatek muzy:

Chris Spheeris w pięknym utworze „Eros”(Rain) 


 

 

KOMENTARZE

  • Hip, Hip, Hurrah!
    Niech żyje Marine Le Pen!
  • @nana 14:48:16
    5

    czemu nie piszesz notek ?
  • @interesariusz z PL 22:08:19
    Czy wiesz, dlaczego andarian notek nie pisze?
  • @nana 14:48:16 nie strasz bo się zeszrasz
    Masz cel straszenia Polaków.Taka Jesteś dziwka nana?Zapomniałąs op naszych przyjacilach z Izraela którzy rządza Polską?Oni nam Polakom w Judeopoloni nie dadzą zrobic krzywdy.
  • @amadeusz2006 21:27:46
    Czy „Stowarzyszenie Demokracja USA ” w nowej ordynacji przewiduje dla „wolnej woli” wyborcy okienko dla zaznaczenie sprzeciwu i trzecie dla wstrzymania się od głosowania?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031